9 października 2026

Budżet na 2027 r.: prawie bilion złotych ma być w kasie, ale przygniatająca większość pieniędzy została już… „wydana”. Czy rząd ma jeszcze czym rządzić?

Budżet na 2027 r.: prawie bilion złotych ma być w kasie, ale przygniatająca większość pieniędzy została już… „wydana”. Czy rząd ma jeszcze czym rządzić?

W przyszłym roku wydatki państwa mają zbliżyć się do biliona złotych, czyli będą niemal o połowę wyższe niż w 2023 roku. A minister finansów ma coraz bardziej związane ręce. Emerytury, świadczenia społeczne, ochrona zdrowia, zbrojenia, odsetki od długu – to wydatki sztywne, nie do ruszenia, które na dodatek trzeba wciąż waloryzować. To paradoks: im większym budżetem dysponuje rząd, tym mniej swobody może mieć w jego kształtowaniu. Budżet wydatków na 2027 r. w niemal 80% był zaplanowany, zanim ktokolwiek zaczął go pisać. Co to dla nas oznacza?

Jeszcze w 2023 roku wydatki budżetu państwa wyniosły niespełna 660 mld zł. W projekcie na 2027 rok, którym zajmuje się właśnie Sejm, zapisano już 977,6 mld zł. To wzrost o niemal 318 mld zł, czyli o 48% w ciągu zaledwie czterech lat! Część tego wzrostu wynika z inflacji, rosnących wynagrodzeń i zwiększania skali gospodarki. Ale nawet po uwzględnieniu tych czynników trudno nie zauważyć, że państwo dysponuje dziś znacznie większymi nominalnie pieniędzmi niż kilka lat temu.

Zobacz również:

Świadczy o tym choćby przesuwający się wciąż tzw. Dzień Wolności Podatkowej, czyli wyliczany przez Centrum im. Adama Smitha dzień w roku, w którym statystycznie przestajemy pracować na państwo (czyli na zapłacenie podatków), a zaczynamy pracować na siebie. Dzień Wolności Podatkowej przypadł w tym roku dopiero 9 lipca, czyli aż 18 dni później niż w 2023 r. — to najpóźniejszy termin w historii jego wyliczeń w Polsce.

Czy jednak wraz ze wzrostem budżetu rosną również możliwości prowadzenia przez państwo polityki gospodarczej? Tak być powinno: większy budżet na 2027 r. powinien dać większe możliwości kształtowania przyszłości Polski. Niestety, tak nie jest. Duża część publicznych pieniędzy ma już z góry określone przeznaczenie. Ograniczenie tych wydatków wymagałoby zmian prawa lub renegocjacji umów. Zobowiązania państwa są często wieloletnie i „nie do ruszenia”. Problem rodzi się wtedy, gdy ta część „nie do ruszenia” zaczyna niebezpiecznie dominować. W tej sytuacji właśnie się znaleźliśmy.

Podczas czwartkowej debaty w Sejmie nad projektem budżetu na 2027 rok minister finansów Andrzej Domański zwrócił uwagę na wysoki udział wydatków sztywnych, których nie da się ruszyć. A budżet ma finansować nie tylko bieżące zobowiązania państwa, ale również inwestycje budujące przyszłą konkurencyjność gospodarki. Jak pogodzić te dwa cele? Ile pieniędzy z niemal biliona złotych pozostaje do dyspozycji rządu, a ile jest wydawanych „na autopilocie”? 

projekt budżetu państwa na 2027 rok

Minister finansów: nie wszystko zależy od nas

„Dzisiaj gospodarka silna musi być innowacyjna, produktywna, odporna i przede wszystkim bezpieczna” – przekonywał w czwartek w Sejmie minister finansów Andrzej Domański. Zapewniał, że rząd chce nie tylko finansować bieżące potrzeby państwa, ale też inwestować w przewagi konkurencyjne Polski na kolejne dekady. Problem w tym, że realizacja takiej wizji wymaga pieniędzy, którymi można swobodnie dysponować. A tych może być znacznie mniej, niż sugeruje imponująca kwota niemal biliona złotych zaplanowanych wydatków.

Minister sam zwrócił uwagę na ograniczenia. Utrzymywanie się wysokiego deficytu budżetowego tłumaczył finansowaniem bezpieczeństwa, wysokim udziałem wydatków sztywnych oraz rosnącymi kosztami obsługi długu publicznego. Część pieniędzy państwo musi wydawać na podstawie obowiązujących ustaw, część na realizację wieloletnich zobowiązań, a część na cele, z których trudno zrezygnować ze względu na bezpieczeństwo kraju. To oznacza, że pole manewru ministra finansów w kolejnym budżecie jest znacznie węższe, niż mogłoby się wydawać.

Niemal równocześnie z debatą sejmową rozgorzał spór Ministerstwa Finansów z nową Radą Fiskalną, niezależną instytucją powołaną dwa lata temu do oceny polityki budżetowej rządu. Rada Fiskalna zwraca uwagę na problem wykraczający poza sam rok 2027: utrzymującą się nierównowagę finansów publicznych i potrzebę przygotowania wiarygodnego planu jej ograniczania. Przewodniczący Rady Sławomir Dudek podkreślał ostatnio w rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolita”, że wzrost wydatków obronnych odpowiada tylko za około jedną czwartą zwiększenia wydatków publicznych od 2021 roku.

To istotny argument w dyskusji, czy obecne problemy budżetu można tłumaczyć przede wszystkim koniecznością finansowania bezpieczeństwa związanego z działaniami Rosji? Czy w ciągu ostatnich kilku lat zwiększała się część budżetu, której przeznaczenie jest „sztywne” i rząd nie ma na nie wpływu? Żeby to sprawdzić, warto zajrzeć głębiej do struktury wydatków państwa i porównać ją z poprzednimi latami.

XTB: budżet na 2027 r. w ponad 80% był rozdysponowany jeszcze… przed jego stworzeniem

Jak duża część z niemal biliona złotych wydatków budżetowych jest już z góry rozdysponowana? Według szacunków Michała Stajniaka, analityka XTB, ponad 80% wydatków budżetowych wynika z „automatyzmów ustawowych, programów społecznych lub zobowiązań obronnych”. To oznacza, że większość pieniędzy jest przypisana do konkretnych celów, zanim jeszcze rozpocznie się polityczna dyskusja o nowych wydatkach.

Przykładem jest ochrona zdrowia. Na 2027 rok zaplanowano tu 274,1 mld zł, czyli o 26,3 mld zł więcej niż w tym roku. Analityk XTB zauważa jednak, że nie jest to wyraz szczególnej hojności rządu. To ustawa nakazuje rządowi przeznaczać na ochronę zdrowia co najmniej 7% PKB sprzed dwóch lat. Według wyliczeń XTB ustawowe minimum na 2027 rok wynosi około 273,9 mld zł. Praktycznie cała kwota nakładów na zdrowie wynika z ustawowego mechanizmu.

Ciekawy jest przykład Narodowego Funduszu Zdrowia. Dotacja z budżetu państwa dla NFZ ma wzrosnąć z 26 mld zł w 2026 roku do 41,5 mld zł w 2027 roku, czyli o niemal 60%. To pokazuje, że finansowanie ochrony zdrowia wymaga coraz większego wsparcia z ogólnych dochodów podatkowych, a nie tylko ze składek zdrowotnych. Państwo musi znaleźć kilkanaście miliardów złotych na utrzymanie NFZ, zanim zdecyduje o finansowaniu nowych projektów. Taka dotacja nie jest obowiązkiem ustawowym, ale jej ograniczenie mogłoby oznaczać katastrofę ochrony zdrowia.

Podobny mechanizm działa w przypadku świadczeń społecznych. W projekcie budżetu na 2027 rok zapisano 60,8 mld zł na program Rodzina 800+, a także 32,1 mld zł na trzynaste i czternaste emerytury, ok. 19 mld zł na waloryzację świadczeń emerytalno-rentowych oraz 12,6 mld zł na świadczenie wspierające. Dochodzą pieniądze na program Aktywny Rodzic i rentę wdowią.

Każde z tych rozwiązań ma odrębne podstawy prawne, a część wydatków rośnie automatycznie wraz z liczbą uprawnionych lub wysokością świadczeń.  Rząd może zmienić przepisy, ale dopóki tego nie zrobi, musi zapewnić finansowanie. Co więcej, nawet po zmianie przepisów, oszczędności niekoniecznie pojawiłyby się natychmiast.

Osobną kategorią są wydatki obronne. Na bezpieczeństwo militarne zaplanowano w 2027 roku 198,1 mld zł, z czego 66,4 mld zł ma pochodzić z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, znajdującego się poza budżetem państwa. Ograniczenia wynikają nie tylko z przepisów, ale również z wieloletnich kontraktów, harmonogramów dostaw i zobowiązań międzynarodowych.

Dlatego nie można traktować całych nakładów obronnych jako formalnie sztywnych, ale trudno wyobrazić sobie ich swobodne przesuwanie na inne cele z roku na rok. W dodatku przy obliczaniu udziału wydatków sztywnych trzeba uważać, by nie mieszać wydatków samego budżetu państwa z nakładami finansowanymi przez fundusze pozabudżetowe.

Wniosek? Budżet państwa nie przypomina portfela, z którego minister finansów może dowolnie wyjmować pieniądze i przekładać je między przegródkami. Bardziej przypomina skomplikowany system zobowiązań, z których część wynika z ustaw, część z zawartych wcześniej umów, a część z konieczności utrzymania podstawowych funkcji państwa. W przyszłorocznym budżecie tak naprawdę rząd może przesuwać niewiele pieniędzy. Czy jednak ta swoboda zmniejszała się w ostatnich latach, czy pozostaje na podobnym poziomie?

Od 2023 wydatki urosły o niemal połowę. A ile swobody wydawania pieniędzy ubyło?

Jeszcze w 2023 roku wydatki budżetu wyniosły około 660 mld zł. Cztery lata później, według projektu omawianego w Sejmie, mają sięgnąć 977,6 mld zł. To nominalny wzrost o niemal 318 mld zł, czyli o 48%. Trudno o bardziej wymowny obraz zwiększającej się skali finansów państwa. Ale ta różnica nie oznacza, że minister finansów otrzymał do dyspozycji dodatkowe 318 mld zł, które może przeznaczyć na dowolnie wybrane cele. W tym czasie rosły ceny, wynagrodzenia, koszty funkcjonowania instytucji publicznych, a także zobowiązania wynikające z obowiązujących przepisów.

Spójrzmy na świadczenia społeczne. Program 500+, który w 2023 roku kosztował około 40 mld zł, od początku 2024 roku funkcjonuje jako 800+. Budżet na 2027 r. na jego finansowanie przewiduje 60,8 mld zł. To wydatek, którego wysokość zależy przede wszystkim od liczby uprawnionych dzieci i ustawowo określonej kwoty świadczenia. Do tego doszły kolejne rozwiązania, takie jak Aktywny Rodzic czy renta wdowia, której zasady przewidują zwiększenie udziału drugiego świadczenia od stycznia 2027 roku z 15% do 25%.

Raz wprowadzone programy tworzą zobowiązania na następne lata. Nie trzeba co roku podejmować decyzji o ich uruchomieniu, ale trzeba co roku znaleźć pieniądze na ich finansowanie. Większość tego typu obciążeń to „zasługa” rządów Zjednoczonej Prawicy, ale i koalicja rządowa Donalda Tuska dołożyła do tych sztywnych obciążeń swoje trzy grosze (np. babciowe).

ZOBACZ WIDEOFELIETON:

Jeszcze wyraźniej ten mechanizm widać w ochronie zdrowia. Państwo zobowiązało się do systematycznego zwiększania nakładów zgodnie z ustawowym harmonogramem. W projekcie na 2027 rok mają one wynieść 274,1 mld zł, o 26,3 mld zł więcej niż w 2026 roku. Jednocześnie dotacja budżetowa dla NFZ ma wzrosnąć o 15,5 mld zł, do 41,5 mld zł. Oznacza to, że rosnąca część pieniędzy podatników będzie potrzebna do uzupełniania finansowania systemu ochrony zdrowia. I nie pójdzie na inwestycje. Ustawowe mechanizmy i koszty funkcjonowania NFZ ograniczają swobodę ustalania innych wydatków.

Do tego dochodzi obronność. W 2023 roku Polska rozpoczęła okres szczególnie intensywnego zwiększania nakładów wojskowych, a kolejne lata przyniosły nowe kontrakty i zobowiązania. Budżet na 2027 r. przewiduje na obronę narodową 198,1 mld zł, czyli 4,51% PKB, łącznie z wydatkami Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. W przeciwieństwie do świadczeń społecznych nie są to w całości wydatki automatycznie wynikające z indywidualnych uprawnień obywateli. Jednak podpisane kontrakty, harmonogramy dostaw i wieloletnie programy modernizacyjne sprawiają, że trudno szybko zmieniać przeznaczenie pieniędzy.

W ciągu kilku lat nałożyły się na siebie trzy procesy: zwiększanie wartości istniejących świadczeń, wprowadzanie nowych zobowiązań społecznych oraz wzrost kosztów bezpieczeństwa i usług publicznych. Każdy z nich ma inne uzasadnienie, ale wszystkie wpływają na możliwości finansowe państwa. Nowe zobowiązanie podjęte w jednym roku staje się częścią rachunku, który trzeba zapłacić w następnym. To właśnie dlatego budżet – choć szybko rośnie – nie daje ministrowi finansów proporcjonalnie większej swobody.

Czy jednak oznacza to, że udział wydatków sztywnych rzeczywiście zwiększył się między rokiem 2023 a 2027? Część wydatków rosła wolniej od całego budżetu, część szybciej, a dodatkowo zmieniały się zasady finansowania poszczególnych zadań. Do rzetelnego porównania potrzebne by było zestawienie sztywnych wydatków według jednolitej metodologii. Nie mam dostępu do wystarczających danych, by to policzyć.

Budżet na 2027 r. i bilion złotych wydatków. Czy są coraz „sztywniejsze”?

Paradoks polskich finansów publicznych polega na tym, że państwo dysponuje coraz większymi pieniędzmi, ale niekoniecznie ma coraz większą swobodę ich wydawania. Kolejne rządy podejmują decyzje, których finansowe konsekwencje rozciągają się na wiele lat i obarczają ciężarem kolejne rządy. Programy społeczne, zobowiązania wobec emerytów, nakłady na ochronę zdrowia, kontrakty zbrojeniowe czy obsługa zadłużenia nie znikają wraz z końcem kadencji rządu czy Sejmu. Przeciwnie, stają się punktem wyjścia do konstruowania następnego budżetu.

Problem zaczyna się wtedy, gdy suma wcześniej podjętych zobowiązań rośnie szybciej niż aktualne możliwości ich finansowania. Wówczas każda nowa inicjatywa wymaga albo rezygnacji z czegoś innego, albo podwyższenia podatków, albo zwiększenia zadłużenia. Istota problemu polega na tym, że każdy kolejny rząd w coraz większym stopniu jest „zakładnikiem” zobowiązań podjętych przez poprzedników. 

Deklaracja ministra finansów Andrzeja Domańskiego, że Polska musi być gospodarką innowacyjną, produktywną i odporną, zasługuje na uwagę. Innowacyjność i produktywność wymagają inwestycji, których efekty często pojawiają się dopiero po latach. Tymczasem wydatki wynikające z wcześniejszych zobowiązań trzeba finansować już dziś. Im większa część budżetu jest nimi związana, tym trudniej znaleźć środki na przedsięwzięcia, które mogłyby zwiększyć przyszłe dochody państwa.

Kto wie czy nie przekraczamy właśnie niewidzialnej granicy, poza którą – bez gruntownej przebudowy budżetu państwa, łącznie z wydatkami na różne transfery – stracimy zdolność do inwestycji w takiej skali, która jest wymagana do wzrostu zamożności kraju. Do pewnego stopnia można te inwestycje prowadzić na kredyt, ale jeśli ten kredyt staje się coraz droższy – a na odsetki wydajemy już co siódmą złotówkę w budżecie – i tutaj pojawia się ściana.

Projekt budżetu na 2027 rok pokazuje więc coś więcej niż tylko rekordową skalę wydatków i kolejną rekordowo wysoką dziurę w budżecie. Pokazuje również, że trudno będzie zmniejszyć dziury budżetowe bez naruszenia całej konstrukcji. Do tego potrzebni są odważni politycy-wizjonerzy i gotowi na zmiany (niekoniecznie łatwe) obywatele. Nie ma co wymagać od ministrów odpowiedzialnych za finanse państwa, że będą prowadzić jakąś politykę rozwojową, gdy 80% decyzji związanych z przyszłymi wydatkami zostało już wcześniej podjętych.

To podobna sytuacja, jak ta, w której znalazłby się uczeń na egzaminie, który ma odpowiedzieć na 100 pytań testowych, ale arkusz ma już wypełnionych 80 odpowiedzi. Nie wiadomo czy są to dobre odpowiedzi, czy błędne. Tak czy owak – nawet najlepsze odpowiedzi na kolejnych 20 pytań nie dają pewności, że egzamin zostanie zdany

Minister finansów może mieć do podpisania budżet na 2027 r. z wydatkami bliskimi biliona złotych, a jednocześnie niewiele możliwości decydowania, na co te pieniądze zostaną przeznaczone. To jest najważniejsze pytanie, które powinniśmy zadawać, analizując budżet państwa – ten i każdy następny. Nie tylko ile państwo zamierza wydać, ale również – ile pieniędzy pozostaje rządowi na swobodne podejmowanie decyzji. Im mniej mu zostanie, tym bardziej będziemy jak pasażerowie samolotu, który jest kierowany wyłącznie przez autopilota, bo „żywego” człowieka już w kabinie nie ma.

CZYTAJ TEŻ:

rentowność obligacji

węgierskie obligacje tańsze niż polskie

kto zadłużył nas bardziej

Źródło zdjęcia: screen z wystąpienia ministra finansów w Sejmie

Subscribe
Powiadom o
55 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Pawceluto
22 dni temu

Oczywiscie, że MA, dowód z dzisiaj: „Dopłaty do emerytur artystów. Sejm zdecydował (…). Szacunki zakładają, że wsparcie składek na rzecz artystów obejmie ok. 21 tys. osób.” Jak się bawić to na całego, ostatni gasi światło…

Admin
22 dni temu
Reply to  Pawceluto

Ooo, myślałem, że to umarło

Wojciech
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ciekawe czy się załapię. Żona ciągle mi powtarza, że niezły ze mnie „artysta”.

Admin
22 dni temu
Reply to  Wojciech

Życzę powodzenia 😉

Martyna
22 dni temu
Reply to  Pawceluto

To akurat będzie dzurą budżetową dopiero jak „artyści” pójdą na emeryturę. Teraz państwo ciut więcej wpłaci jako składki, ciut mniej jako dopłatę do aktualnych emerytur i wyjdzie na zero.

Adam
21 dni temu
Reply to  Martyna

A jak państwo może mniej dopłacić do aktualnych emerytur? Jakim mechanizmem?

Last edited 21 dni temu by Adam
Mariusz
22 dni temu

> Do tego doszły kolejne rozwiązania, takie jak Aktywny Rodzic czy renta wdowia, której zasady przewidują zwiększenie udziału drugiego świadczenia od stycznia 2027 roku z 15% do 25%.

Dlaczego do zwiększających się wydatków z budżetu wliczamy „rentę wdowią”? Przecież to są pieniądze, które małżonkowie wpłacali przez całe swoje życie do systemu. To są ich pieniądze, a nie budżetu państwa. No chyba, że rozpatrujemy to w ten sposób, że dotychczas państwo kradło te pieniądze, a teraz już nie może.

Admin
22 dni temu
Reply to  Mariusz

Państwo „zassało”, a teraz to będzie wydatek

Adam
21 dni temu
Reply to  Mariusz

„No chyba, że rozpatrujemy to w ten sposób, że dotychczas państwo kradło te pieniądze, a teraz już nie może.” Biedny niewyedukowany Mariuszek. Chłoptaś pewnie co roku pisze pisma do UFG i KNF zapłaciłem składkę na OC i nie spowodowałem żadnego wypadku, w związku z czym wezwałem PZU do oddania mi składek skoro z nich w ogóle nie skorzystałem, i firma ukradła moje składki i nie chce ich oddać”. Straszne to jest jak niewyedukowane finansowo mamy społeczeństwo. Tak to są ekstra pieniądze, które będzie musiał wypłacić ZUS, których do tej pory nie płacił, a więc takie które były nieuwzględnione w składkach,… Czytaj więcej »

Last edited 21 dni temu by Adam
Miguel
22 dni temu

„potrzebni są odważni politycy-wizjonerzy i gotowi na zmiany (niekoniecznie łatwe) obywatele”. Niewykonalne.

Admin
22 dni temu
Reply to  Miguel

Może kiedyś nie będzie wyjścia 😉

Miguel
22 dni temu

Zaraz Konfederacja jedna lub druga znajdą pieniądze podłapując populistyczne hasła z Zachodu, że mniej na zbrojenia, więcej dla obywateli. Tam to działa, u nas też sporo ludzi na to pójdzie.

Admin
22 dni temu
Reply to  Miguel

Mateusz Morawiecki powiedział, że „w bankach jest 20 mld zł naszych pieniędzy” 😉

Bartek
21 dni temu
Reply to  Miguel

I dobrze. Na zbrojenia wydajemy bardzo dużo, ale nieefektywnie. Od lat wydajemy porównywalnie do Turcji czy Izraela który cały czas wojuje.
A nasza armia jest na takim poziomie jak one? Śmiem wątpić.

Kolejna kwestia to populistyczną politykę prowadził poprzedni i aktualny rząd. Wszystkie socjale, plusy, babciowe itd.
Socjalizm to jest populizm. Ku uciesze gawiedzi.

Admin
20 dni temu
Reply to  Bartek

Inna sprawa, że oni wydają tyle od kilkudziesięciu lat. Więc może za jakiś czas przy takich wydatkach będziemy mieli tak dobrą armię, jak oni

Marek
22 dni temu

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że Polska jakiś czas temu osiągnęła swój rozwojowy peak, a teraz zaczyna się zwijać. I to dosłownie, bo demografia leży. Biznes jest coraz bardziej duszony przez regulacje, nowe podatki, daniny oraz wysokie ceny energii. Pieniądze, które mogły iść na innowacje, są dosłownie przeżarane na socjal: wcześniejsze emerytury kobiet po 60.r.ż, mundurówkę, KRUS, 13. i 14. emerytury, a teraz jeszcze dopłaty do emerytur artystów. Budżetówka rozdęta do granic, emerytów będzie coraz więcej, dzieci rodzi się coraz mniej i za chwilę zwyczajnie zabraknie ludzi, którzy będą ten cały system utrzymywać. Jak mówi młodzież: to jebnie…

Admin
22 dni temu
Reply to  Marek

Fakt, że wygląda to na samochód, który może jechać coraz wolniej. Chyba, że zdarzy się coś, co pozwoli zatankować paliwo wyższej jakości

Marek
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale co miałoby być tym czymś? Demografia leży i kwiczy, omija nas rewolucja AI, Europa gospodarczo to jakiś skansen. Musiałby zdarzyć się jakiś cud, żeby z tego wyjść. Cudem który napędzał nasz wzrost przez 30 lat byli młodzi, głodni sukcesu ludzie wychowani w biedzie PRL, ale to się właśnie kończy, młodym nie chce się zakladać firm, wolą etat i jest ich coraz mniej.

Admin
22 dni temu
Reply to  Marek

Imigracja i turystyka. Jesteśmy bardzo fajnym krajem do życia…

Phx
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

I za 20 lat druga Szwecja – ja podziękuję.

Ja jednak wierzę w historię. Wg tego Polska znowu dostanie, za przeproszeniem, po mordzie, padnie na kolana, i dzięki temu się oczyści (płacąc za to strasznie wysoką cenę)

Problem nie widzę w politykach, tylko w tym, że populizm obecnie wygrywa. Łatwiej jest kupić głos za hot-doga czy kolejny socjal. I to nie kwestia lokalna – ta zaraza jest na skalę globalną.

Admin
22 dni temu
Reply to  Phx

To prawda. Możliwość kupienia głosów na podstawie durnej obietnicy, że się komuś coś wypłaci, jest źródłem kiepskiej polityki, którą mamy w Polsce od jakichś 15 lat

Bit
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Wydaje mi się, że już niejaki Lech W. obiecywał miliony. A od tego czasu już trzy dekady przeleciały.

Admin
21 dni temu
Reply to  Bit

No właśnie. Wałęsa, oddaj moje 100 milionów! 😉

Bartek
22 dni temu

CPK już raczej nie zapewni nam wpływów dl budżetu. Projekt ten skutecznie został powstrzymany. Mam nadzieję, że mówiąc o innowacyjności, Pan Domanski nie miał na myśli kolejnych oddziałów zarządzanych przez p. Kacprzyka.

Admin
22 dni temu
Reply to  Bartek

Eee, CPK chyba się nadal toczy. Podobno zatrudnia kilka tysięcy ludzi i nazywa się Port Polska

Stef
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dzisiaj byl artykul że 2032 to nierealny termin. I pisał to budowlaniec. A patrząc na Berlin BER to i 2040bym sie spodziewał.zreszta nie inwestowaliby w okecie 1 mld.

Admin
22 dni temu
Reply to  Stef

Pewnie w terminie się nie wyrobią, ale chyba nie ma już odwrotu

wpamix
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Czytałem artykuł że koleje dużych prędkości już zostały zmienione z projektu szprychy na rozdzielenie tego na kilka linii północ południe i wschód zachód co ma zdecydowanie większy sens

Admin
21 dni temu
Reply to  wpamix

Tak, to chyba była największa zmiana. Bo samo lotnisko ma chyba być po prostu trochę mniejsze.
Pomysł ze szprychami był wyjątkowo durny

Niko
22 dni temu

Widocznie,artysci tez maja, swoje mocne lobby w polityce🤣 chyba bedzie wyciskanie tlustych dywidend ze spolek SP🤔

Last edited 22 dni temu by Niko
Derko
22 dni temu

Ale mamy duże rezerwy w NBP: walutowe i złoto. Czy w razie problemów z budżetem, Glapa mógłby uruchomić te środki? Zważywszy, że może być rząd, prezydent, sejm, senat, NBP z jednej opcji….

Admin
22 dni temu
Reply to  Derko

Nie, te rezerwy są do czegoś innego. Je się uruchamia jak jest ryzyko załamania kursu waluty (co oczywiście może mieć związek z sytuacją budżetu, ale nie musi). Jak rząd ma problem z budżetem, to próbuje sprzedać więcej obligacji. Jak nie ma chętnych, to teoretycznie może poprosić bank centralny, żeby skupował z rynku już wyemitowane obligacje. Wtedy łatwiej sprzedawać te nowe. Z tym, że można w ten sposób „wyprodukować” inflację.

Stef
22 dni temu
Reply to  Derko

I spuścić wartość PLN w kiblu?

Derko
21 dni temu
Reply to  Stef

To efekt uboczny, ale nowe rządy mogą to zrobić. Do wyboru byłby kibel, albo zapewnienie pieniędzy dla budżetówki i emerytów. Ciekawe czy suwerenowi Tłumaczyłby?: wicie, kasa jest w NBP, to rezerwy, ale dla Was kasy ni ma….Z resztą już zakusy niedawno były na złoto….

Zbigniew
22 dni temu

Osobiście postuluję, by każde posiedzenie rządu i sejmu od dziś rozpoczynało się powołanym do tego Pierwszym Chórem Rządowym Artystów Polskich (trzeba go powołac jak najszybciej – ozusowane etaty dla chociaż ze 100 chórzystow, do tego oczywiście Zespół Parlamentarny ds. Chórow Narodowych, wiceminister do spraw Chórow Narodowych, spółka do zarządzania z Prezesem tak za 300k rocznie. dla wszystkich bezzwględnie status funkcjonariusza publicznego, no i przepisy, że jakktokolwiek tylko bąknie coś przeciwko to jest hejterm i do więzienia ). Do czasu spisania najwspanilszych bon motow Premiera i reszty rządzących tak ministów, na razie na roboczo proszę śpiewać: „Czasem aż oczy bolą jak… Czytaj więcej »

Admin
22 dni temu
Reply to  Zbigniew

Z tym chórem artystów to dobry pomysł. Poważnie piszę. Jak to łagodzi obyczaje!

Marcin
22 dni temu

Koszty obsługi długu mu gwałtownie rosną, więc on zadłuża nas jeszcze szybciej. Mógłby być bohaterem filmu Barei, ale jest ministrem finansów Polski i to już nie jest śmieszne.

Jarek1
21 dni temu

Czyli żeby cokolwiek było lepiej, przypudrować budżet, rząd zrobi nam inflację na poziomie 5-10 procent? Czy np. za 2 -3lata inwestorzy odejdą od kupowania obligacji, albo jeszcze ich bardziej rentowność w górę pójdzie niż obecnie , aby jednak dalej kupowali? W nieskończoność raczej nie da się zadłużać…? Czy mimo wszystko kupować np. dalej obligacje EDO? Co sądzicie?

Admin
21 dni temu
Reply to  Jarek1

Osobiście na razie nie widzę powodów, żeby nie kupować. Jak zacznie rosnąć premia za ryzyko w rentownościach polskich obligacji i jednocześnie złoty zacznie mocno tonąć – wtedy zacznę się niepokoić. O tym czy 10-letnie obligacje wciąż są bezpieczne pisałem jakiś czas temu:
https://subiektywnieofinansach.pl/inwestowanie-w-dlugoterminowe-obligacje-polskiego-rzadu/

wpamix
21 dni temu

Wszyscy doskonale wiedzą że mamy wojnę za wschodnią granicą ale z drugiej strony wydaje się też trochę przesadzone aby wydatki na Armię były w takiej kwocie zważywszy na to że cały czas zadłużamy się też w tym celu za granicą i kiedyś te długi też trzeba będzie spłacić. I ja nie mówię że nie należy się zbroić bo zagrożenie może i w jakiś sposób jest realne natomiast z drugiej strony Bądźmy też realistami: Putin stoi w miejscu i aby móc zaatakować realnie Polskę musiałby przejść przez całą Ukrainę a na to nie ma najmniejszych szans nawet po kilku mobilizacjach w… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  wpamix

Też mi się wydaje, że nie wydajemy optymalnie pieniędzy na armię, ale w NATO bym za bardzo nie wierzył. Może art. 5 zadziała, może nie – ale jest tak napisany, że można nam wysłać hełmy. Więc musimy być zdolni do obrony samodzielnej i mieć dużo wspólnych interesów z Zachodem – to największa gwarancja niepodległości

wpamix
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

ok. ja mowie tak. w 89 pozbylismy sie wojsk jednego kraju a teraz sciagamy i bedziemy płacić za wojska innego kraju (chihot historii) nie majac pewnosci że cokolwiek to zatem nam da. co najwyżej gdy będą sie wycofywać to nam czolgi i hamery zostawia 😆

Admin
20 dni temu
Reply to  wpamix

No risk, no fun 😉

Phx
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Wydatki na armię to miejsce rozkradania gigantycznych pieniędzy (patrz na czym się dorobił Wokulski). Rząd nas teraz zadłuża bo spłata będzie później (czyli to już nie ich problem), a część tej kasy jednak idzie teraz do ludzi w Polsce a to są dwie wymierne korzyści dla rządzących – zwiększone pkb (narracja o cudzie gospodarczym i pudrowanie pęknięć finansowych) oraz kupowanie głosów (np. „Stalowa Wola teraz głosuje na nas). Prezydent za brak weta przehandlował z Trumpem to by był chwalony jako przyjaciel i wielki prezydent. Jaka cena? Większość naszych wydatków zbrojeniowych ląduje w USA i mamy zobowiązanie na lata. Dalej –… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Phx

Dodałbym, że sytuacja jest w dużej części odziedziczona, czyli 80% wydatków jest sztywnych – trochę socjał z czasów Morawieckiego nas wsadził na tę minę…

Phx
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W komentarzu wskazałem na dwie rzeczy obciążające obecny rząd:
– brak rozbrajania min po Morawieckim
– dokładanie własnych, wcale nie mniejszych min

Wcześniej rząd Tuska tak nie działał. Obecnie obrał kierunek populistyczny tak samo jak poprzedni rząd i nawet mam wrażenie że go przelicytował.

Generalnie jakość rządzenia u nas się pogarsza. To nie jest „narzekanie”, tylko staram się obiektywnie ocenić bieżącą sytuację.

Last edited 20 dni temu by Phx
Admin
20 dni temu
Reply to  Phx

A tak, z tą diagnozą zasadniczo się zgadzam, choć dostrzegam też pewne próby zmiany kursu (nieudolne i mało skuteczne, ale po drugiej stronie jest p. Morawiecki wykrzykujący, że w bankach jest 20 mld zł dla nas ;-))

TomR
19 dni temu
Reply to  wpamix

„aby móc zaatakować realnie Polskę musiałby przejść przez całą Ukrainę”. Geografia się kłania. Bez zakończenia wojny z Ukrainą Rosja może próbować:

1) Atakować z Kaliningruadu na Trójmiasto
2) Atakować z Białorusi na Warszawę
3) Atakować równocześnie z Kaliningradu i Białorusi w celu połączenia ich lądem.

Admin
19 dni temu
Reply to  TomR

Zapomniał Pan wspomnieć, że może też atakować ze Słowacji 😉

Bartek
21 dni temu

Mamy pozorne Eldorado na kredyt… Dziękuję wam wyborcy POPiSu.
Myślałem, że poprzedni rząd osiągnął szczyt rozbuchanego socjalu i zadłużenia, ciężko to było przebić. A obecnemu udało się to osiągnąć i to o kilka długości.
Trzeba w końcu twardych polityków którzy powiedzą dość. Za takie coś powinien być trybunał stanu.
Spłacać to będą przyszłe pokolenia. A młodych jest coraz mniej. Więc będzie coraz trudniej.
Nieodpowiedzialni politycy powinni ponieść konsekwencje swoich czynów.

Admin
20 dni temu
Reply to  Bartek

Ja to jestem ciekaw jaki byłby wzrost gospodarczy gdyby odciąć popyt wynikający z deficytu budżetu. Czyli robimy zrównoważony budżet i co dalej? Gospodarka rośnie czy wpadamy w recesję? Bo gdyby rzeczywiście Polska była uzależniona od popytu na kredyt, to masakra…

TomR
20 dni temu

Pytanie czy projektowana cenzurokonfiskata obecnego rządu umożliwi wam w ogóle publikowanie jakichkowliek ostrzeżeń, których wynik byłby niekorzystny dla interesu państwa. Chodzi przykładowo o coś takiego, że gdy będzie widać że jesteśmy w przededniu bankructwa rządu, czy będzie możliwe opublikowanie porad typu: kupowanie obligacji rządu jest zbyt ryzykowne z powodu wysokiego ryzyka jego bankructwa, nie kupuj ich jak masz możliwość, to wyemigruj z kraju Przykładowo sławny już druk 3003 z cenzurozamrożeniami środków finansowych za „bezpośrednio lub pośrednio wspierających obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe, nienaruszalność granic, interesy i pozycję międzynarodową Rzeczypospolitej Polskiej, ze strony państw, o… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  TomR

Jakoś sobie poradzimy, może się Pan nie przejmować…

ADS
19 dni temu

330 MLD PLN w kategorii „Różne rozliczenia, inne wydatki” myślę, że pieniędzy należy poszukać właśnie tam 🙂

Admin
19 dni temu
Reply to  ADS

Tam też pewnie dużo sztywności 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu