Naszym eksportowym „być albo nie być” jest sprzedaż produktów do krajów strefy euro. Tymczasem zaczęli deptać nam po piętach Chińscy producenci, którzy oferują na rynku europejskim takie same kategorie produktów, którymi zalewa rynek strefy euro Polska. To są często dokładnie takie same produkty, jedyna różnica jest taka, że są… tańsze. Polska konkuruje więc ostro z Chinami. Czy damy sobie radę w tym starciu? Jak na złość właśnie teraz pojawia się dyskusja o tym czy Polska powinna… wyjść z Unii Europejskiej. Chiny trzymają kciuki za taki scenariusz
Przez wiele ostatnich lat Polska wypracowała sobie status gospodarki, w której bardzo dużą rolę odgrywa eksport – w większości do krajów europejskich, w tym do krajów strefy euro. Nasza wymiana handlowa w mały stopniu dotyczy globalnego handlu międzynarodowego, ma raczej wewnątrzeuropejski charakter. Niestety do gry weszli Chińczycy, globalny megagracz eksportowy, z którym musimy teraz konkurować. Czy mamy szansę tę konkurencję wygrać, przynajmniej w niektórych kategoriach?
- Gdzie się podziało 57,3 mld zł? Banknot 500 zł jest jak pieniądz-widmo. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… [POWERED BY EURONET]
- Trade Republic po zmianach w ofercie. Co słychać po sukcesie oferty z oprocentowaniem 6%? Zaglądam pod maskę niemieckiego banku [POWERED BY TRADE REPUBLIC]
- Darmowa karta, na całym świecie, przez całe życie. Revolut się chowa? Największy bank w Europie z promocją jak za dawnych lat [POWERED BY BNP PARIBAS]
Chińczycy są teraz pod presją nadmiernie rozbudowanych mocy wytwórczych swojego gigantycznego przemysłu, więc za wszelką cenę, nawet przy minimalnych marżach, chcą zalać świat wytworami swojej gospodarki. Ponieważ USA zaczęły stawiać im warunki i budować mury dla niepowstrzymanego zalewu taniego eksportu, Chiny w większym stopniu musiały zwrócić się w stronę rynku europejskiego. Najbogatszą i najbardziej chłonną importowo częścią tego rynku są kraje strefy euro, więc to one są dla Chin łakomym kąskiem. Ale – dla Polski też.
Jak wygląda teraz ta rywalizacja, w czym przegrywamy z Chinami, a w czym możemy jeszcze skutecznie konkurować? Część odpowiedzi na te pytania można znaleźć w raportach przygotowywanych przez analityków NBP. O tym mówił też kilka miesięcy temu Jacek Kotłowski, dyrektor Departamentu Analiz i Badań Ekonomicznych z NBP. Wtedy mało kogo to interesowało, ale teraz, gdy pojawił się w polskiej polityce temat Polexitu – położenie takiej opcji na stole negocjacyjnym w sprawie reform Unii Europejskiej zaproponował Jarosław Kaczyński – zaczyna być niezwykle ciekawe.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Chiny chcą zawalczyć o rynek strefy euro kosztem Polski?
Największe gospodarki strefy euro nie mają obecnie szczęścia do dynamicznego wzrostu gospodarczego. Niestety w czołówce krajów z problemami gospodarczymi jest największa europejska gospodarka – Niemcy. Dlaczego niestety? Bo to nasz największy partner gospodarczy i handlowy, od którego najwięcej kupujemy i któremu najwięcej sprzedajemy. Gorsza koniunktura za Odrą może się przełożyć na gorsze wyniki naszego handlu zagranicznego.
Przez ostatnie ćwierćwiecze konkurowaliśmy z innymi krajami strefy euro tanim rynkiem pracy, niskimi cenami towarów i bliskością geograficzną, a jednocześnie dostarczaliśmy dobrej jakości półprodukty i części dla europejskiego przemysłu. Teraz zaczynają nam wchodzić w drogę Chiny i to w sposób bardzo mało dla nas korzystny. Okazuje się, że ich oferta eksportowa zawiera często takie same produkty, z którymi na rynek europejski wszedł przemysł polski.
Rzecz przeanalizował jakiś czas temu Jacek Kotłowski z NBP. Coraz więcej będziemy słyszeć o wpływie Chin na europejską gospodarkę i na inflację, to pewne. Ale także o tym, jak Polska i Chiny konkurują swoimi produktami eksportowymi o jak największe miejsce na chłonnym i bogatym, ale słabo rosnącym, rynku strefy euro. Słabszy wzrost będzie wymuszał na krajach strefy euro większą efektywność importu. Czy da to więcej korzyści produktom chińskim czy polskim?
Konkurencję między produktami chińskimi i polskimi najlepiej pokazuje wykres, na którym wielkość bąbelków odpowiada wolumenom importu do strefy euro z Polski i Chin. Na osi poziomej jest udział Polski w imporcie strefy euro, na osi pionowej udział Chin w imporcie strefy euro. Bąbelki, które są blisko osi pionowej, pokazują przewagę w udziale importu do strefy euro Chin nad Polską. Te, które są bliżej osi poziomej, pokazują, że Polska ma większy udział w imporcie strefy euro.

Wielkość bąbelków, czyli wartość sprzedaży na rynek strefy euro, zmienia się dynamicznie. Wystarczy przypomnieć niedawny polski hit eksportowy, akumulatory i baterie do samochodów elektrycznych. W 2023 roku byliśmy liderami na rynku europejskim, ale już w 2024 roku nasz eksport spadł o 50%, co wynikało z osłabienia popytu na pojazdy elektryczne w krajach europejskich. Udział Polski w imporcie do strefy euro tych produktów spadł w ciągu ostatnich lat z 30% do 12%. Natomiast udział Chin zwiększył się z 33% do 50%.
Jacek Kotłowski podkreśla, że trudno obecnie traktować nasze przewagi w imporcie do strefy euro jako stałe punkty odniesienia. „To, że mamy jeszcze jakąś przewagę, jeśli chodzi o te udziały, to nie musi tak być na wieki. To widać bardzo wyraźnie w przypadku mebli”. Meble przez lata były jednym z najpopularniejszych polskich produktów eksportowych na rynek europejski. Na wykresie bąbelkowym meble zostały pokazane w bąbelku numer 82, w widocznym polu niemal pośrodku, dokładnie między osią poziomą i pionową. Udziały mebli w imporcie strefy euro są trochę większe w przypadku Chin, ale też Chiny bardzo szybko te udziały zdobywają i to akurat w tym segmencie.
Kolejną grupą, która ma na razie zrównoważony udział w imporcie do strefy euro, są samochody. Polska eksportuje do strefy euro głównie samochody dostawcze, w przypadku Chin to są samochody osobowe. O ekspansji eksportowej Chin w ostatnim czasie i o tym, że nasz przemysł to wielki potencjał i szansa dla gospodarki i eksportu, mówił w wywiadzie dla „Subiektywnie o Finansach” członek Rady Polityki Pieniężnej, prof. Ireneusz Dąbrowski:
Gdzie najbardziej Polska konkuruje z Chinami? I z jakimi cenami?
W jakich branżach najbardziej konkurujemy z chińskimi produktami na europejskim rynku? Przede wszystkim w aparaturze elektrycznej, w urządzeniach elektrycznych, w podzespołach, w częściach do produkcji przemysłowej, a także, w coraz większym stopniu, w meblach i odzieży. Tutaj polscy eksporterzy napotykają na bardzo silną konkurencję z Chin.
Jak bardzo podobne są do siebie produkty chińskie i polskie w tych kategoriach? Podobieństwa są bardzo duże, a import z Chin bardzo szybko rośnie – podkreśla Kotłowski. Chiny z kraju dostarczającego półprodukty do krajów europejskich, które były wysyłane dalej, staje się bardzo poważnym konkurentem, również na rynku dużych inwestycji i przede wszystkim – na rynku bezpośredniej konsumpcji, gdzie Chiny konkurują ceną. I tutaj polscy eksporterzy napotykają na bardzo silną konkurencję z Chin – dodaje Kotłowski.
Na wykresie poniżej widać podobieństwa w kategoriach eksportowych do strefy euro kilku krajów naszego regionu. Tylko Czechy charakteryzują się wyższym podobieństwem. Polska jest na poziomie Węgier, ale powyżej innych krajów. Wykres pokazuje podobieństwa, na podstawie udziałów naszego importu do strefy euro w poszczególnych kategoriach produktowych. „Widać wyraźnie, że to podobieństwo rośnie coraz szybciej” – podkreśla Kotłowski.
HS to Harmonized System, czyli zharmonizowany system klasyfikowania i grupowania ogromnej liczby towarów w ujednolicone, hierarchiczne kategorie oparte na kodach numerycznych. System HS bierze pod uwagę miliony różnych produktów dostępnych na rynku i przyporządkowuje je do około 5000 specyficznych grup (kodów), co ułatwia zarządzanie handlem międzynarodowym.

Import z Chin w strefie euro rośnie bardzo szybko, ale rośnie też w ogóle do wszystkich krajów strefy euro. Jak to wygląda w przypadku Polski? Jeszcze w 2001 roku udział importu z Chin w całkowitym imporcie do Polski wynosił około 2,5–3%. Obecnie to już jest ponad 16%. Wzrost jest spektakularny i to pomimo tego, że ceny towarów z Chin są poniżej cen towarów importowanych z innych krajów, więc ten import musi być odpowiednio większy, żeby uzyskać większą wartość. Wolumen tego importu rośnie bardzo szybko.
Ostre konkurowanie ceną produktów chińskich to zjawisko szczególnie widoczne w ostatnich latach. W czasie pandemii Covid-19 produkty chińskie straciły trochę na atrakcyjności, ponieważ pojawiły się duże napięcia w sieciach dostaw i łańcuchach wartości. Chiny długo utrzymywały lockdowny w swojej gospodarce i to spowodowało, że ceny towarów z Chin wzrosły w imporcie do strefy euro o 60%, a w imporcie z Polski wzrosły wtedy tylko o 25%. Ale od tego czasu ceny chińskie zaczęły bardzo silnie spadać.
Chiny tak dalece rozbudowały swoje moce produkcyjne, że mają naprawdę wielkie problemy ze sprzedażą na inne rynki. Tym bardziej że w 2025 roku w chiński eksport do USA uderzyły podwyższone cła amerykańskie administracji Donalda Trumpa. Wiele produktów chińskie firmy sprzedają za granicę na bardzo niskich marżach, byle tylko je sprzedać. Różnice w cenach widać na kolejnym wykresie. Po lewej stronie wysokie ceny w czasie pandemii, a następnie bardzo duży spadek w latach 2023–2025. Po prawej stronie wykresu – relatywna cena importu z Chin. Widać spadające ceny.

„Pytanie jest takie, czy silny spadek cen chińskiego importu to jest tylko zamknięcie rynku przez Stany Zjednoczone? – zastanawia się Jacek Kotłowski. Według niego to tylko jeden z powodów, dla których Chiny dokonują ekspansji w Europie. Drugi powód? Chiny mają ogromne niewykorzystane moce produkcyjne. W przypadku niektórych elementów do produkcji zielonej energii czy w przypadku ogniw fotowoltaicznych to są nawet wielkości w granicach 90% całych mocy produkcyjnych na świecie. Chiny są więc skazane na ekspansję.
Ostatnio co prawda pisaliśmy w „Subiektywnie o Finansach” sporo o tym, że grozi nam raczej wzrost inflacji w kraju ze względu na skokowy wzrost cen paliw na rynkach światowych po ataku USA i Izraela na Iran, ale z drugiej strony na Europę naciera bardzo silna presja niższych cen z kierunku chińskiego. I mimo wzrostu cen paliw produkty chińskie prawdopodobnie pozostaną dużo tańsze niż europejskie.
CZYTAJ WIĘCEJ O WPŁYWIE WOJNY NA NASZE PORTFELE:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
Źródło zdjęcia: Pixabay




