13 maja 2020

Rząd proponuje 1000-złotowy bon na wakacje. Prawie dla każdego. Ale „prawie” robi różnicę. Mam trzy pomysły na korektę „wakacyjnego 1000+”

Rząd proponuje 1000-złotowy bon na wakacje. Prawie dla każdego. Ale „prawie” robi różnicę. Mam trzy pomysły na korektę „wakacyjnego 1000+”

Rząd ruszył z odsieczą polskiej branży turystycznej, a przy okazji chciał dać trochę oddechu umęczonym  narodową kwarantanną obywatelom. Wkrótce wybrańcy dostaną do ręki bon o wartości 1000 zł do wydania na wypoczynek w Polsce. Ale choć intencje są godne pochwały – taki bon na wakacje wielu „uratuje życie” – to wykonanie szwankuje. Gdzie są błędy? I jak usprawnić „narodowy program ratowania turystyki”?

Hotele i pensjonaty są otwarte, ale w środku pusto. Niepewni jutra klienci wolą pieniądze przeznaczyć na poduszkę finansową, albo po prostu ciągle mają w głowach hasło #zostańwdomu. Wakacje zbliżają się jednak wielkimi krokami i zapewne wśród wielu z nas lęk przed koronawirusem ustąpi chęci wypoczynku i zrobienia sobie „przerwy od pandemii”, gdzieś w jakimś uroczym zakątku Polski (o wakacjach za granicą na razie możemy zapomnieć).

Zobacz również:

Rząd świadom powagi sytuacji i tego, że turystyka jest ważną gałęzią gospodarki, rzuca koło ratunkowe, którego chwycić się mogą zarówno hotelarze, jak i turyści. To 1000 zł bonu do wykorzystania w Polsce na usługi turystyczne. Bon będzie miał dwuletni termin ważności i będzie (prawie) powszechny. Ale „prawie” także w tym przypadku robi różnicę.

Czytaj też: Wakacje 2020: bez kolonii dla dzieci, drinków z palemką i kąpieli w basenie? Pięć rzeczy, które sprawią, że te wakacje będą inne, niż wszystkie. Gdzie i jak rezerwować wczasy?

Czytaj też: Czy koranawirus pomiesza plany na majówkę i wakacje 2020? A może w tym roku będzie można kupić wycieczkę i wynająć hotel za bezcen?

1000 zł na wakacje w Polsce. Czy to wystarczy, by odetchnąć pełną piersią?

Na jakich zasadach ma działać bon na wakacje? Na podobnej jak ten, który pracownicy dostają od pracodawcy na święta. Będzie jednak przysługiwał tylko tym, którzy zarabiają poniżej średniej krajowej.

Pieniądze będzie można wydać na usługi noclegowe i w biurach podróży, które oferują wycieczki po Polsce (ostatnio w ten segment mocniej weszły specjalizujące się w zagranicznej turystyce biura TUI, czy Itaka). Ale już nie na jedzenie w nadmorskich knajpach, czy góralskich karczmach. Pieniądze mają płynąć do odbiorców w formie kart przedpłaconych, a nie przelewem, co ma ułatwić kontrolę wydatkowania kasy. Karta z definicji ma służyć pokryciu kosztów rezerwacji.

Czy 1000 zł to dużo? W turystyce wszystko jest względne. Można podróżować bezkosztowo autostopem i spać w namiocie, a można lecieć prywatną awionetką na Hel i wynająć całe piętro condohotelu. Słyszałem szydercze komentarze w jednej z rozgłośni radiowych, że 1000 zł starczy na dwie godziny pobytu w luksusowym apartamencie w Zakopanem. To trochę przejaskrawiony obraz, ale faktem jest, że ceny za dobę w najbardziej prestiżowych hotelach mogą dochodzić do kilku tysięcy złotych za dobę, więc za 1000 zł moglibyśmy spędzić w takich luksusach pół dnia.

———————

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy – zapisz się na newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————

To jednak skrajności, bo jeśli przyjrzymy się naszym średnim wydatkom na wczasy w Polsce, to ów 1000 zł to nie tak mało. Według GUS przeciętne wydatki jednej osoby na podróż krajową trwającą 2-4 dni wyniosły w 2018 r. 328 zł, zaś na podróż trwającą 5 dni lub dłużej – 968 zł za osobę. Dane pokrywają się z wyliczeniami Eurostatu, według których Polak wydaje na wakacje 199 euro (przy obecnym kursie to ponad 900 zł), wobec średniej unijnej wynoszącej 340 euro w 2019 r.

A trzeba dodać, że przez cały czas mówimy o wydatkach na osobę, nie na gospodarstwo domowe, w którego skład przeważnie wchodzi mąż, żona (ewentualnie konkubent lub konkubentka) i dziecko lub dzieci. Czyli jeśli dwie osoby mieszkające pod jednym dachem zarabiają poniżej średniej krajowej, to dostaną od rządu (i pracodawcy) 2000 zł. Za taką kwotę można już ruszać na „oszczędną” wyprawę. No, może bez dużej liczby pamiątek, ton zjedzonych gofrów i wejść do tuzina muzeów.

Czytaj też: Majówka, piwo i koronawirus. Imprezy i koncerty odwołane, puby i hotele zamknięte, grill rodzinny w wersji demo. Ile piwa w tym roku nie wypijemy?

Czytaj też: Koronawirus spowodował gigantyczny wzrost cen sprzętu sportowego. Dwa razy więcej zapłacisz za orbitrek i bieżnię. Kluby fitness już niepotrzebne?

Ile to kosztuje i kto może czuć się wykluczony?

Wszystkich osób powyżej 18 roku życia jest w Polsce 31 mln. Gdyby każdą z nich obdarować bonem na 1000 zł,  to koszt takiej pomocy wyniósłby okrągłe 31 mld zł. To potężne pieniądze, porównywalne z programem 500+ (42 mld zł rocznie). Rząd wprowadzi więc kryteria dostępności pieniędzy.

Po pierwsze – bon będzie dostępny tylko dla osób zatrudnionych na etatach i zarabiających – jak już wcześniej powiedziano – średnią krajową, czyli ok. 5200 zł brutto. Po drugie: dorzucą się do niego pracodawcy – 10% kwoty ma pochodzić z zakładu pracy. Docelowo – i tu duże zaskoczenie –  proporcje mają się odwrócić, czyli większość kwoty bonu mają finansować pracodawcy, a program ma się stać jednym ze składników pensji – to trochę powrót do znanych głównie z PRL finansowych częściowo przez pracodawcę „wczasów pod gruszą”.

Kryterium dochodowe i ograniczenie pomocy tylko dla „etatowców” sprawiło, że budżet programu udało się ściąć do 7 mld zł. To ciągle sporo, ale konstrukcja jest w oczywisty sposób wadliwa. Oto trzy pomysły na to, jak ją poprawić.

Czytaj też: Ocieplenie klimatu kiedyś zabije ludzkość. Ale najpierw zobaczymy w sklepach… bardzo drogie piwo. Naukowcy: „lepiej napijcie się na zapas

Czytaj też: „Nową normalność” i stopniowe „odmrażanie” gospodarki zapowiada premier Mateusz Morawiecki. Jak będzie wyglądała? Oto największe zmiany, które nas czekają

Trzy pomysły na poprawienie „1000+”

1. Bon powinny dostawać także osoby na „śmieciówkach”

W Polsce – według opublikowanych w styczniu danych GUS na temat form zatrudnienia – 1,3 mln osób pracuje na umowach cywilno-prawnych, a kolejne 1,3 mln jest samozatrudniona. Razem to 2,6 mln osób. Dla porównania: wszystkich etatów w Polsce jest ok. 16,5 mln. Na tym tle 2,6 mln to prawie 16%, a to już całkiem duża grupa „wykluczonych”, z której spora część na pewno nie odmówiłaby sobie wyjazdu i w pełni zasługuje na przyznanie bonu ze względu na niskie dochody.

2. Średnia krajowa wypacza obraz. Lepszy PIT

Kryterium dochodowe w wysokości średniej krajowej ułatwia przyznawanie pomocy – nie trzeba dociekać, czy osoba pracująca na umowie-zlecenie ma takich umów jedną, czy kilka i czy delikwent na działalności gospodarczej jakie ma przychody, a jakie koszty i na końcu dochód.

Wprowadzenie kryterium dochodowego moim zdaniem się broni, bo nie powinno być tak jak w przypadku 500+, że pieniądze dostają nawet ci, którzy mogliby się bez nich obyć. Ale w przypadku bonów należałoby kryterium poddać większemu uszczegółowieniu. Według obecnych zasad pieniądze trafią do ok. 7,8 mln pracowników.  Ale również może być tak, że ktoś zarabia grosze na etacie, a jego małżonek miliony na kontrakcie menedżerskim.

Lepszym rozwiązaniem byłoby przyznawanie pomocy na podstawie PIT-u za ubiegły rok. Ta metoda również jest niedoskonała, ale dzięki niej można uwzględnić osoby na umowach cywilno-prawnych, a także wyłapać małżeństwa, których zsumowane dochody znacznie przekraczają średnią krajową.

Czytaj też: O ile więcej będzie nas kosztowała „nowa normalność”? Wyższe ceny u fryzjera, kosmetyczki, w hotelu i u dentysty. Oto Covid-podwyżki

3. Dlaczego pracodawcy mają finansować wakacje?

Skoro w obecnej formie program ma być skierowany do osób na umowach o pracę, to podniesie koszty dla pracodawców. Być może tu jest pies pogrzebany – skoro bony mają współfinansować firmy, to program siłą rzeczy nie może być skierowany do osób samozatrudnionych i na „sieciówkach”, bo nie-etatowcom trudno byłoby taką pomoc rozliczyć. Ale czy to dobra droga?

Jak policzyła szybko fundacja FOR, jeśli połowa kosztów nowego programu w przyszłości obciąży pracodawców, to opodatkowanie nisko płatnych etatów w Polsce będzie trzecim najwyższym w OECD. Za to pracownicy będą dostawali bon na 1000 zł, który będą mogli wydać zgodnie tylko  z wytycznymi rządu. Takim sposobem politycy będą mogli decydować, gdzie obywatele mają jeździć na wakacje. 

Ale faktem jest, że dociążenie pracodawców, którzy już teraz ponoszą duże na tle innych krajów koszty pracy, to ryzykowny pomysł. Już teraz w wielu firmach normą jest płacenie pensji minimalnej, a reszty wynagrodzenia „pod stołem”. Dodatkowe obciążenie może to zjawisko tylko pogłębić.

Poza tym nie bardzo rozumiem, dlaczego program miałby wejść na stałe do katalogu nowych „świadczeń socjalnych”. Wyglądało na to, że chodzi o jednorazową pomoc polskiej branży turystycznej.

Podsumowując: skoro mamy ograniczony zasób pieniędzy i pomoc nie może być na tyle powszechna, co program 500+, to powinna być precyzyjnie określona: ze sprawiedliwymi kryteriami, jednorazowa i nie obciążające w sposób trwały pracodawców. W innym wypadku wbrew szczytnym intencjom, może się okazać, że więcej będzie z tym programem problemów, niż pożytku. Na koniec może się okazać, że będzie sprzyjał „wypychaniu” pracowników z etatów. I – owszem – bon na podróżowanie rząd sobie „odfajkuje”, ale liczba osób, które będą mogły z niego skorzystać, radykalnie się zmniejszy.

————————————-

POSŁUCHAJ: NAJNOWSZY ODCINEK PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

Kliknij baner lub wejdź w ten link, aby posłuchać

————————————-

źródło zdjęcia:PixaBay

Subscribe
Powiadom o
20 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Karol
4 miesięcy temu

A co jeśli ktoś ma zarówno etat jak i jednoosobową działalność gospodarczą ?

E.G
4 miesięcy temu

Reaktywacja Funduszu Wczasów Pracowniczych. Wraca PRL . Kiedy kartki ?

krzysztof
4 miesięcy temu

zarzuty generalnie sluszne, ale coz czasu malo wiec pewnie nie starczylo go na lepsze dopracowanie. po drugie czesc postulatow sie sama wyklucza( vide bon dla ludzi na smieciowkach i problem z 10% od pracodowacy) no i dolozenie kolejnych osob to znowu zwiekszenie kosztow programu a przeciez tej kasy tez nie ma niewiadomo ile zwlaszcza, ze co chwila sa kolejne żadania tarcz i innej pomocy dla przedsiebiorcow.
niewatpliwie na dzis to dobry projekt podobny nieco do tego co na tym blogu proponowano czyli kasa dla konsumentow, jak bedzie z nim w przyszlosc i to zobaczymy po analizie tegorocznej edycji

4 miesięcy temu

To tylko kolejny social i wydawanie nie swojej kasy. Jako wlasciciel JDG mówię stanowcze nie. Gdybym miał pracowników te koszty którymi by mnie obciążono scialbym z np premii. Coś za coś..

Katarzyna
4 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Przecież wam tylko o kasę chodzi. Nie o ludzi, pracowników. Haha, hajs, hajs. Dobry pracownik to opłacony pracownik. Jak Ci stówka przeszkadza żeby człowiek mógł jechać gdzie na wczasy to pogratulować. Ciekawe czy tak opłacasz pracowników aby mogli godnie żyć i z tego życia korzystać. Najlepiej byłoby żeby pracowali za najniższą krajową i jeszcze wolnego nie brali, bo nie będzie komu pracować. Wtedy masz mniej hajsu na swoje przyjemności. To jest najwiekszy problem naszego społeczeństwa- przedsiębiorcy. Znieczulica, człowiek człowieka by wykończył za marny grosze nic nie warte.

magda
3 miesięcy temu
Reply to  Katarzyna

Pani Katarzyno, to niech Pani sobie otworzy dzialalnosc gospodarcza, zatrudni pracownikow i oplaca im wczasy! Czy ktos Pania zmusza pracowac na etacie. Wtedy porozmawiamy jak finansuje Pani swoich pracownikow.
Pozdrawiam

Sosna
4 miesięcy temu

Innymi słowy: państwo zabierze pieniądze (w podatkach bezpośrednich i pośrednich, w inflacji) mnie i mojemu pracodawcy (który przez to nie da mi premii). Po czym państwo łaskawie odda te pieniądze – z zastrzeżeniem, że mogę je wydać tylko tam, gdzie państwu się podoba.
Nosz k*wa mać.
To gorsze niż bon do empiku w prezencie, bo sami sobie ten prezent sfinansujemy.
Proponuję jeszcze wprowadzić kartki na mięso i słodycze.

Andrzej
4 miesięcy temu

A etatowcy zarabiający powyżej 5200 PLN nie odprowadzają podatków! Dlaczego lepiej zarabiający wciąż są pomijani? Czy w tym kraju obywatele nie mogą być tak samo traktowani, są tylko ci co im się zawsze należy?

krzysztof
4 miesięcy temu
Reply to  Andrzej

BADZ TU MADRY: jak dajesz 500 plus wszystkim to lament,ze dostaja najbogatsi, jak dajesz bony biedniejszym to lament,ze bogaci nie dostaja. najlepiej zrobic jak podczas ostatniego kryzysu w 2008 zrobila wladza: nic nikomu nie dala, zadnej tarczy nie bylo i wszyscy szczesliwi byli…

Stefan
4 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Wszelkie rozdawnictwo jest złe.
Jedyny rozsądny sposób pomocy państwowej to obniżenie podatków. Zadowoleni są wówczas wszyscy, za wyjątkiem nierobów. Poza tym obniżenie podatków to stymulacja gospodarki.

Adam
4 miesięcy temu
Reply to  Andrzej

W tym kraju to, że jest się zaradnym jest karane.

Marek
4 miesięcy temu

Przecież PiS to komuniści pełną gębą, więc czemu to zdziwienie? Najniższy prezes będzie teraz wydawał rozpiski i skierowanie na wczasy, w nagrodę za donosy i wyrobienie planu.

Lena
4 miesięcy temu

I znowu ten program promuje szarą strefę, cwaniactwo i brak zaradności… Jak prawie wszystkie programy rządu. Czyli wraca PRL, dosłownie we wszystkim od nacjonalizowania spółek państwowych, bzdurnych nakazów, łamania konstytucji, a skończywszy na rozdawnictwie. A można by po prostu nie zabierać tyle w podatkach. Prostsze i tańsze niż te wszystkie programy ( większa część dochodów z PITu idzie na administrację tym podatkiem). Ale nie, bo przecież trzeba utrzymać armię bezużytecznych urzędników. Zwłaszcza jak zbliża się widmo recesji jest to istotne, bo przecież niewdzięczni przedsiębiorcy nie zagłosują za rządem:) Czy dałoby się zrobić wyliczenia ile przykładowo można więcej „zarobić” zarabiając najniższą… Czytaj więcej »

Dżohny
4 miesięcy temu

Lepiej niech zamienią to na bony Sodexo , albo niech nie dają wogóle , za 1000 to można owszem ale nie do hoteli bez jaj , wynajmuje się najczęściej domki na kilka dni , lepiej wogóle nie dawać na służbę zdrowia to przeznaczyć albo dla bezrobotnych którzy przez wirusa juz nie mają pracy , dla dzieci chorych , dla chorych ma raka sa szczytniejsze wydatki na pewno anie biura podróży wzbogacac

Leszek
4 miesięcy temu
Reply to  Dżohny

Dżohny do rządu na ministra! Jupi!
Albo Dżohnyowi kupić słownik poprawnej polszczyzny w ramach „Polszczyzna +”!

Andrzej
4 miesięcy temu

Wyrównywanie socjalu robi się przez wprowadzanie wysokiej kwoty wolnej od podatku. I swobody dysponowania pieniędzmi przez obywatela. Co z tymi co wolą spędzić lato na działce a nie w FWP? Chyba że tam rząd przewidział obowiązkowe zajęcia polityczno-wychowawcze.

Stefan
4 miesięcy temu

No to mamy powrót do gospodarki na kartki. Na razie wprowadzają kartki na wakacje – pojedziesz tam, gdzie władza uzna za stosowne.
Potem wprowadzą kartki na inne produkty i usługi, przecież władza wie lepiej ile razy w roku obywatel powinien iść fryzjera i ile do kina oraz ile kg wieprzowiny powinien zjeść.

Agata
4 miesięcy temu

Super pomysł tylko trochę niedopracowany bo osoby które wyjeżdżają do kwater prywatnych nie mają możliwości zapłacenia bo większość gospodarstw agroturystycznych nie ma terminala i tu jest pies pogrzebany ale sama idea super

Tywiesz
3 miesięcy temu

Maciuś dostanie bon na 1000 złotych 😀 tfu…. czekaj, Kasia mówi „1000 złoty” CH znika gdzieś w tle 😉
Szkoda, że ja się gruuuubo nie załapię, ale cóż… tak to jest gdy się zarabia 5 cyferek 😉

[…] bonu – tak, jak gotówki – dotknąć, ani powąchać. Nie jest też kartą przepłaconą jak pierwotnie chciał rząd. To indywidualny, 16-cyfrowy kod wysyłany SMS-em […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu