29 stycznia 2021

Akcja demokracja, czyli jak grupa drobnych inwestorów #WallStreetBets z portalu Reddit pokonała potężne fundusze hedgingowe. I czy jest się z czego cieszyć?

Akcja demokracja, czyli jak grupa drobnych inwestorów #WallStreetBets z portalu Reddit pokonała potężne fundusze hedgingowe. I czy jest się z czego cieszyć?

Chyba po raz pierwszy inwestorzy indywidualni, skrzyknięci przez internet, tak spektakularnie pokonali na giełdzie fundusze hedgingowe. Działalność grupy WallStreetBets na portalu społecznościowym Reddit jest też jednak przykładem jak nowoczesność i technologie przybliżają rynek kapitałowy demokracji, ale niektórzy mówią, że jednocześnie też… upadku. Czy można coś z tym zrobić?

To, co stało się w ostatnich dniach z akcjami amerykańskiej spółki GameStop – dystrybutora gier oraz sprzętu dla graczy – wstrząsnęło rynkiem kapitałowym, a być może nawet zmieni jego historię. Ta sprawa pośrednio dotyczy każdego, kto ma wśród swoich oszczędności akcje, fundusze inwestycyjne, ETF-y, albo po prostu jest członkiem funduszu emerytalnego, PPK, czy kupił polisę, w której część składek jest inwestowana.

Zobacz również:

GameStop, podupadła spółka gamingowa, stała się bowiem przedmiotem jednej z najpotężniejszych akcji spekulacyjnych w historii. Jej notowania trzy tygodnie temu wynosiły 20 dolarów. W ostatnich kilkudziesięciu godzinach handlu osiągnęły 470 dolarów, a na koniec sesji 27 stycznia – 347 dolarów.

WallStreetBets, czyli rebelia z Reddit, która zaszokowała świat

Ogromny popyt był napędzany niemal wyłącznie przez rzeszę inwestorów indywidualnych, którzy koordynowali swoje decyzje na portalu Reddit. Dzięki temu GameStop był we wtorek 24 stycznia najbardziej intensywnie handlowaną spółką na świecie. Liczba akcji zmieniających właściciela była wyższa niż w przypadku Tesli, Google, Facebooka, czy Apple’a.

Po tym, jak działania grupy inwestorów doprowadziły na granicę bankructwa kilka funduszy inwestycyjnych, największe biura maklerskie, obsługujące inwestorów indywidualnych – wśród nich Robin Hood, Interactive Brokers, Charles Schwab, Ameritrade – podjęły decyzję bez precedensu. Zablokowały bowiem możliwość gotówkowych operacji klientów akcjami GameStop, a także AMC Entertainment Holdings i kilku innych, które też stały się przedmiotem spekulacji.

Odcięcie inwestorów od możliwości kupowania akcji „zgasiło światło” spekulacyjnej grupie i spowodowało spadek ceny akcji GameStop do niecałych 200 dolarów. Jednak maklerów czekają za to pozwy grupowe o uniemożliwienie ich własnym klientom wykonywania zleceń. Świat huczy od spekulacji, że biura maklerskie, których misją była demokratyzacja inwestycji na giełdzie, stanęły po złej stronie mocy, podając pomocną dłoń funduszom hedgingowym, kontrolowanym przez grube ryby z Wall Street.

reddit gamestop

Przyczyną afery jest grupa inwestorów z portalu Reddit, nazywana WallStreetBets, która ma ponad 3 miliony członków. Widząc, że wielkie fundusze hedgingowe „obstawiły” spadek akcji GameStop (czyli użyły instrumentów finansowych z tzw. lewarem, pozwalających osiągnąć zysk w przypadku spadku ceny), postanowili zrobić im psikusa. I skrzyknęli się do kupowania akcji na wielką skalę.

Zadziałało. Kurs poszedł w górę, przebijając niewyobrażalne bariery. Fundusze, które zagrały „pod spadek”, straciły wielokrotnie więcej, niż zainwestowały w korzystny dla siebie scenariusz – mówi się o miliardach dolarów.

Instrumenty, których używali, pozwalały „pożyczać” akcje i „oddawać” je za ułamek ich realnej wartości, pod zastaw tzw. depozytów zabezpieczających. Ale gdy wartość akcji gwałtownie się zmieniła – depozyty trzeba było uzupełniać, co doprowadziło fundusze na granice niewypłacalności. Jedną z ofiar jest fundusz Melvin Capital, który z tego powodu musiał zlikwidować tzw. krótką pozycję na akcjach polskiego CD Projekt (czyli wycofać się z zakładu o spadek ceny producenta gry Cyberpunk 2077), wywołując tym samym ogromny wzrost kursu spółki.

Patrząc wprost zdarzyła się rzecz wspaniała. Po raz pierwszy Dawid (grupa indywidualnych inwestorów, która solidarnie wystąpiła przeciwko grubym rybom) pokonała Goliata. Inwestorzy inwestorzy indywidualni przeważnie są tymi słabszymi na rynku kapitałowym. Mają mniejszy dostęp do informacji, nie stoją za nimi potężne działy analiz, nie mają takiego kapitału, żeby „huśtać rynkiem”, jak wielkie fundusze.

Po raz pierwszy grupa inwestorów pokazała, że można pokonać silniejszego przeciwnika. Jest to w dodatku dowód na realność technologicznej rewolucji, która dzieje się na rynku kapitałowym. Kiedyś, żeby kupić akcje, trzeba było dreptać do biura maklerskiego i zapłacić niemałą prowizję. A teraz każdy może być inwestorem przez smartfona. Nie wymaga to czasu, ani pieniędzy.

Rebeliantom z Reddit pogratulował nawet sam Elon Musk. A przynajmniej tak można interpretować jego twitta o treści „Gamestonk” wysłanego z tagiem #wallstreetbets.

Czytaj też: Musk, Bezos, Gates? Kto ofiaruje nam internet przyszłości? Wyścig się już zaczął

Czytaj też: Elon Musk policzył, że bilet na Marsa będzie kosztował tyle, ile domek na przedmieściu. Warto na to oszczędzać?

Jak Robin Hood po raz pierwszy stanął przeciwko „biednym” i pomógł bogatym

Najpopularniejszym biurem maklerskim wśród członków „rebelii z Reddit” jest Robin Hood, aplikacja mobilna do handlowania akcjami bez prowizji (albo z bardzo niską). W Polsce jej jeszcze nie ma, ale kto próbował używać np. aplikacji Revolut do kupowania i sprzedawania akcji amerykańskich spółek, wie o czym mówię. Akcje – albo ich kawałki – kupuje się za pomocą takich aplikacji jak bułki w sklepie, kilkoma kliknięciami.

Aplikacje do kupowania akcji zdemokratyzowały giełdę, sprowadziły na rynek młodych inwestorów z małymi pieniędzmi, żądnych wrażeń i dużych zarobków. Ironią losu jest to, że aplikacja nazywająca się Robin Hood – stworzona właśnie po to, by „zabierać bogatym (możliwość zarabiania fortuny) i dawać biednym” – zablokowała ludziom możliwość ostatecznego pokonania i upokorzenia potężnych funduszy inwestycyjnych. Czyli zablokowała możliwość dalszej „zabawy”.

Co prawda Robin Hood ogłosił, że w piątek przywróci „ograniczoną” możliwość handlu akcjami GameStop oraz innymi, które stały się przedmiotem wspólnej akcji inwestorów, ale furia tych ostatnich jest już nie do powstrzymania. Zwłaszcza, że Komisja Papierów Wartościowych (SEC) zaczęła już badać sprawę zmowy inwestorów.

Reakcja użytkowników Reddita – jak relacjonuje „Gazeta Giełdy Parkiet” – była brutalna. „Do debili z SEC siedzących na tym tym portalu: p*erdolcie się. Dlaczego nie zaczniecie badać czemu domy maklerskie mogą przerywać handel, tak by ich kumple z funduszy hedgingowych nie tracili pieniędzy? Bo kiedy zwykli ludzie tracą pieniądze, to jest to kompletnie OK. Zjedzcie k*tasa” – to tylko jeden z komentarzy. A cały ten bulwers dość detalicznie opisują w „antysystemowym” Zerohedge.com.

Robin Hood i inne biura maklerskie, obsługujące inwestorów indywidualnych, tłumaczą blokadę handlu niektórymi akcjami przepisami giełdowymi zabraniającymi brać udziału w oczywistych manipulacjach. A także ochroną praw ogółu inwestorów, z których niektórzy mogliby nieświadomie zostać wpuszczeni w wirówkę spekulacyjną i stracić oszczędności życia. Ale coraz więcej wskazuje na to, że raczej ściemniają, a po prostu wpadły w panikę, że staną się „wrotami” do manipulacji, za które potem ktoś (nadzór?)  każe im odpowiadać finansowo.

Sprawę zaczęli też komentować politycy, także ci najważniejsi, jak np. Alaksandra Ocasio-Cortez, jedna z czołowych polityczek Partii Demokratycznej. Stanęła ona zdecydowanie po stronie drobnych inwestorów, przeciwko polityce aplikacji Robin Hood i innych:

„Rebelianci” z Reddit: czy trzeba ich wielbić, czy zamknąć?

Problem jest niewąski. Wygląda bowiem na to, że rewolucja technologiczna na rynku kapitałowym zaczyna przyjmować nieprzewidywalny obrót. Łatwy dostęp do usług maklerskich (nie trzeba już mieć dużych pieniędzy, aplikacje do handlowania pozwalają kupić np. jedną dziesiątą jednej akcji) i prawie zerowe stopy procentowe przyciągają na rynek inwestorów bez doświadczenia, ale nie biorących jeńców.

Czy można im zabronić stanięcia naprzeciwko wielkim inwestorom instytucjonalnym (i ich pokonania)? Dlaczego fundusz hedgingowy może zarobić miliardy dolarów, grając na spadki cen akcji, „wyciskając” tym samym m.in. udziałowców spółki, która jest przedmiotem takiej gry (choć przede wszystkim drugą stronę „zakładu” o spadek ceny), zaś inwestorzy indywidualni nie mogą „wycisnąć” funduszu hedgingowego?

W zasadzie wszystko jest w porządku. Wolny rynek i demokracja. Wygrywa ten, kto jest kapitałowo silniejszy, bardziej zdeterminowany, cierpliwy. I tak się składa, że po raz pierwszy była to grupa „rebeliantów”, czyli inwestorów indywidualnych działających wspólnie. Czy jest w tym coś złego? Nie będę ukrywał, mam kilka wątpliwości.

Po pierwsze: giełda akcji nie do tego służy, żeby niszczyć nie lubianego przeciwnika (np. jakiś fundusz) i w tym celu manipulować akcjami. Giełda służy do tego, by spółki uzyskiwały wycenę rynkową, nie zaś do tego, by były polem walki inwestorów. Inna sprawa, że nie raz i nie dwa wielkie fundusze stawały do takich walki i nikt im nie blokował dostępu do rachunków maklerskich

Po drugie: takie akcje mogą doprowadzić do globalnego krachu. Gdyby dopuścić do takich „zabaw” na większą skalę, to byłaby to prosta droga do krachu i utraty oszczędności życia przez wielu „normalnych” inwestorów. Gwałtowne wzrosty i spadki cen akcji – jeśli nie dotyczą tylko pojedynczych spółek – uruchamiają mechanizmy dotyczące całego rynku, indeksów, zleceń. Mechanizm śniegowej kuli mógłby hipotetycznie doprowadzić do sytuacji, w której grupa inwestorów bez poważnego kapitału rozhuśta rynek do takiego stopnia, że nastąpi implozja i krach. Oni stracą najmniej, bo każdy z nich indywidualnie nie ma wielkich pieniędzy. Stracą ludzie inwestujący na rynku kapitałowym np. na emeryturę.

Po trzecie: rynek kapitałowy może stracić zaufanie długoterminowych inwestorów. Większość zwykłych ludzi nie jest na giełdzie po to, żeby kogoś zniszczyć, pokonać, albo zabić. Inwestujemy w spółki po to, żeby mieć kawałek ich własności, by korzystać z ich rosnącej wartości rynkowej (przy założeniu, że ten wzrost jest jakoś skorelowany ze skalą działalności i rentownością firmy) i żeby inkasować dywidendy wyższe, niż oprocentowanie depozytu bankowego. To klasyczne inwestowanie na emeryturę. Jeśli rynek stanie się przedmiotem rebelii, upodobni się do tego, co mamy np. na rynku kryptowalut (totalna „wolna amerykanka”), to przestanie być odpowiednim miejscem dla 95% „normalnych” inwestorów.

Czytaj też: Jak dziś uciekać przed inflacją? Macie jeden ulubiony sposób. Czy warto z niego skorzystać?

_________________

PRZYGOTUJ SWOJE OSZCZĘDNOŚCI NA INFLACJĘ:

>>> Tutaj dwa słowa o antyinflacyjnych obligacjach skarbowych i o tym, które teraz najlepiej wybrać. A do wzięcia jest nawet 4-5% rocznie na długoterminowych obligacjach i 0,5-1% na tych względnie krótkoterminowych

>>> Warto też wiedzieć, że w niektórych bankach pozwalają kupować covidowe obligacje BGK, albo obligacje amerykańskiego rządu z poziomu zwykłego konta osobistego. Potencjalny dochód może sięgnąć 1% w skali roku

>>> A tutaj trzy w miarę bezpieczne sposoby lokowania oszczędności nie będące depozytami, pozwalające chronić pieniądze przed inflacją

>>> Tutaj  trzy przykładowe strategie lokowania oszczędności na dłużej, oparte na funduszach inwestycyjnych

>>> Inwestowanie nie musi być nudne, jeśli lokujesz oszczędności w to, co lubisz. Jak wybrać sobie odpowiedni „temat” do inwestowania? Zapraszam do tego poradnika.

I jeszcze dwie zniżki przygotowane specjalnie dla czytelników „Subiektywnie o finansach”:

>>> W ramach mojej współpracy z AXA TFI możesz dostać dwa razy po 200 zł, wpłacając pieniądze na konta IKZE oraz IKE – czyli inwestując w ramach „opakowania emerytalnego” związanego z gwarantowaną przez polski rząd ulgą podatkową Szczegóły tej promocji znajdziesz pod tym linkiem. Warto wpisać przy rejestracji kod promocyjny „msamcik2020” (działa zarówno przy promocji 200 za 2000 przy wpłatach do IKE, jak i do IKZE).

>>> W ramach współpracy edukacyjnej z F-Trust mam dla Ciebie kupon umożliwiający inwestowanie pieniędzy bez opłaty manipulacyjnej na internetowej platformie, na której znajdziesz setki funduszy inwestycyjnych. Należy kliknąć ten link, a potem wpisać kod promocyjny ULTSMA. Zapłacisz tylko wliczaną w wartość jednostek uczestnictwa opłatę za zarządzanie wybranym funduszem lub funduszami (jej ominąć się, niestety, nie da). Ale żadnych innych opłat nie będzie.

_________________

Aplikacje do inwestowania zmieniły świat. Co z tym zrobić?

Na to wszystko jest jeden kontrargument: skoro 95% inwestorów jest „normalnych”, to zapewne kontrolują oni 95% kapitału, a więc nie ma się czego bać. Z drugiej zaś strony: to, że asfaltowa droga służy do przemieszczania się samochodami, nie znosi ryzyka, iż jakiś kierowca ją zablokuje, bo nie lubi tych cwaniaków jadących za nim, w drogich limuzynach, którzy byliby skłonni zabić własną matkę, żeby tylko zarobić na drugą taką limuzynę.

Z całą pewnością upowszechnienie się aplikacji do prostego, bezrefleksyjnego, niskokwotowego inwestowania zmieniło świat. Pojawiły się instrumenty, dzięki którym inwestowanie oszczędności jest bardziej demokratyczne, niż kiedykolwiek. Nie trzeba wiele umieć, ani wiele mieć, żeby się tym zajmować.

Jak to się skończy? Czy wolno takim inwestorom odbierać prawo do korzystania ze swoich pieniędzy? Przecież na rynku przewozowym też zdarzyło się coś podobnego – pojawił się Uber, który zdemokratyzował dostęp do taksówek i spowodował, że wielu tradycyjnych taksówkarzy zbankrutowało albo musiało zmienić zawód.

Czy to jest ten nieliczny przypadek, w którym technologia nie pogłębiła nierówności, lecz rzeczywiście zdemokratyzowała dostęp do dóbr? Ale – trzymając się analogii do Ubera – opisywaliśmy ostatnio przypadki, które skłaniają do postawienia hipotezy, żeby jednak trochę sprawdzać czy kierowcy zatrudniani przez tę aplikację potrafią jeździć.

Ale czy ktoś powinien sprawdzać tych, którzy chcą inwestować, czy potrafią to robić? Może lepiej wprowadzić ściślejsze ograniczniki na rynku – wykluczyć najbardziej spekulacyjne instrumenty i częściej zawieszać handel papierami wartościowymi, których wartość rynkowa bez żadnego powodu zmienia się nienaturalnie. Czasowe przejście z notowań ciągłych (czyli ustalania ceny na podstawie zleceń napływających na bieżąco) na ustalenie kursu jednolitego (czyli na podstawie dużej liczby „zatrzymanych w poczekalni” na całą dobę zleceń kupna i sprzedaży) zwykle pozwala ograniczyć skalę spekulacji. Ale to by oznaczało, że giełda cofa się w rozwoju pod wpływem… rozwoju technologii.

—————————–

SKORZYSTAJ Z NAJLEPSZYCH BANKOWYCH OKAZJI:

Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

—————————–

Posłuchaj kolejnego odcinka podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”

W najnowszym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” rozmawiamy o frankowiczach i sądach, zastanawiamy się nad drugim dnem słów ministra finansów, przyglądamy się kompetencjom kierowców Ubera oraz nie możemy się nadziwić pewnemu przelewowi, który nie miał prawa dotrzeć do celu, a jednak… dotarł. I nikt się z tego powodu nie cieszy.

Aby posłuchać kliknij tutaj lub znajdź „Finansowe sensacje tygodnia” na Spotify, Google Podcasts, Apple Podcasts lub jednej z czterech innych popularnych platform podcastowych.

Rozpiska minutowa:

01:40 – „Temat tygodnia”: Czy KNF i UOKiK pomogą w ugodach frankowiczów z bankami?
13:14 – „Cytat tygodnia”: Co naprawdę miał na myśli minister finansów radząc nam, żebyśmy wyjęli gotówkę spod poduchy?
26:22 – „Dwie strony medalu”: Czy kierowcy Ubera powinni zdawać egzamin potwierdzający, że potrafią jeździć?
37:30 – „W Waszej sprawie”: Przelew na nieistniejący rachunek, a doszedł. I co było dalej?

zdjęcie tytułowe: GameStop/Chris Liverani

Subscribe
Powiadom o
71 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jakub
8 miesięcy temu

Warto zauważyć, że nie chodzi tutaj o „zniszczenie złego funduszu” per se, ale o wykorzystanie podatności jaką jest shortowanie 140% (sic!) akcji danej spółki. Cała intryga zaczęła się wiele miesięcy temu, ale dopiero teraz zyskała ogromny rozgłos. Podobnie nazywanie GameStop spółką „podupadającą” jest nadużyciem. Pierwsze gry przeciwko funduszom wynikały m.in. z tego, że kondycja GME była zaskakująco niezła i całkiem obiecująca (a przede wszystkim rentowna). Spółka jest w trakcie pivotu na świat gamingowy i zamykająca nierentowne odnogi. Jakby tego było mało, RobinHood nie tyle zablokował operacje, co zablokował operacje kupna. Sprzedawać dalej było można. To samo miało miejsce na IB… Czytaj więcej »

floridian
8 miesięcy temu
Reply to  Jakub

Ja chciałbym do Twojego komentarza dodać, że wielcy inwestorzy czyli hegdingi oprócz shortingu sprzedawali nagie opcje typu call na akcje spółki i stad wziął się 140% shorting. Jak ma się wystarczający kapitał te opcje można sprzedawać w nieskończoność. Ludzi się skrzyknęli i zaczęli kupować akcje GME co spowodowało, że kiedy te nagie opcje wygasały w ubiegły piątek fundusze musiały te akcje masowo wykupywać żeby dostarczyć je tym co te calls kupili dalej podbijając cenę. Dziś w kolejny piątek historia się powtarza i akcje są w górę kolejne 60%. Sprzedawanie nagich opcji to bardzo lukratywny biznes, ale do tego trzeba mieć… Czytaj więcej »

Adam S.
8 miesięcy temu
Reply to  floridian

Sprzedawanie opcji to najlepszy biznes. Każdy mądry tylko sprzedaje zamiast kupować, bo na kupnie zwykle się traci.

Jakub
8 miesięcy temu

Takie zabawy rzeczywiście mogą być niebezpieczne dla nieświadomych indywidualnych inwestorów. Tylko z drugiej strony nikt nie zablokował możliwości inwestowania podczas bańki internetowej i przed krachem „nieruchomościowym” w 2008 roku. Do globalnego krachu może doprowadzić każda strona i jednak za większością stali ci teoretycznie bardziej racjonalni, instytucjonalni.

RobS
8 miesięcy temu

No cóż, własnie rozpoczęła się walka establishementu z resztą, żeby utrzymać swoje przywileje. Warto tu zauważyć jakimi instrumentami posługują się fundusze (np short’y) a jakimi grają w wiekszości „mali” gracze (zazwyczaj pozycja long na akcjach). To przecież wielcy wprowadzlili wszytkie te ciekawostki, żeby więcej zarabiać lub ograniczyć straty i głównie cieszyli się zyskami. Jak tak się działo to wszytko było „cacy”, przecież to ulica ma dawac kapitał i tak miał trwać wiecznie a tu zonk…. No to trzeba uruchomić armaty, żeby dalej utrzymać przywileje i nierównowagę rynkową. Może warto by sie skusić na rewizję całej tej inzynierii finansowej która w… Czytaj więcej »

Przemek
8 miesięcy temu

> „Po pierwsze: giełda akcji nie do tego służy, żeby niszczyć nie lubianego przeciwnika ” Nie zgodzę się. Myślę że akcja nie została wymierzona w nikogo „bo go nie lubili”. Giełda w tym przypadku stanowi miejsce zarabiania. Dopóki zarabiały fundusze kosztem indywidualnych to było ok. Jak zarabiają indywidualni to nagle jest „atak i manipulacja”. Oni po prostu wreszcie zrobili to samo i na co system pozwala. Postanowili zarobić i to jest ich święte prawo. > „Po drugie: takie akcje mogą doprowadzić do globalnego krachu.” Dokładnie tak. Ale nie zgodzę się, że to jest coś czemu trzeba zapobiec za wszelką cenę.… Czytaj więcej »

Ppp
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Mam zbliżoną opinie – jak w 1989r George Soros zaatakował Bank Anglii, powodując wielkie straty, to też nie został ukarany za „napaść”. Uznano to za normalna grę rynkową przeciwko walucie, a teraz Soros robi za wielkiego mędrca i filantropa.
Jeśli członkowie ekipy z Reddita zrobili coś złego, to trzeba to udowodnić przed sądem.
Inaczej – kierownictwa funduszy powinny sobie przypomnieć, że oni też mogą czasem przegrać i to jest ich ryzyko zawodowe.
Pozdrawiam.

floridian
8 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Fundusze oprócz shortingu GME sprzedawały nagie opcje (kilkaset tysięcy opcji opiewających na milliony akcji które muszą dostarczyć akcjonariuszom jutro po cenach poniżej 200 USD) na których stracili najprawdopodobniej ponad miliard dolarów. To jest niezwykle ryzykowna gra rynkowa, na której się przejechali.

Last edited 8 miesięcy temu by floridian
Adam S.
8 miesięcy temu
Reply to  floridian

1 opcja jest na 100 akcji, czyli ile kasy musi wyłożyć taki leszczyk na kupno akcji za każdego calla?

Aleksander
8 miesięcy temu
Reply to  Przemek

Brawo! Po prostu mamy zamordyzm i są równi i równiejsi.

Marcin
8 miesięcy temu
Reply to  Przemek

Nie zgodzę się z Twoim niezgodzeniem się. Dużo osób osób traktuje obecną sytuację z GME jako zemstę na wielkim kapitale za 2008 r.:
https://www.reddit.com/r/wallstreetbets/comments/l6omry/an_open_letter_to_melvin_capital_cnbc_boomers_and/

Michał
8 miesięcy temu

Brakuje w powyższym artykule informacji, o których wspomniał już Jakub wcześniej – Game Stop odbił się od dna dzięki zmianie modelu biznesowego z tradycyjnego handlu na migrację do sieci oraz miał bardzo dobre wyniki za Q4 z uwagi na premierę nowej generacji konsol. I trochę smutno się robi, że ogromne fundusze mogą grać na bankructwo konkretnych spółek notowanych na giełdzie (w których też fizycznie jednak pracują ludzie), a jak się im postawi taki Reddit (i Ci którzy stoją za nim w cieniu) to robi się z tego przekręt. Dodatkowo pojawiają się pogłoski (tak pogłoski), że za zamknięciem możliwości zakupu akcji… Czytaj więcej »

Marek
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Działanie funduszy które chciały zgnoić notowania spółki mogły się przyczynić do jej upadku mimo próby przebudowy modelu biznesowego, które przynoszą pozytywne efekty (niski kurs to większe trudności z kredytami, droższe finansowanie). Ludzie z Reddita przynajmniej dali jej szansę.

Krzysztof
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Samo shortowanie tym bardziej chyba nie służy ratowaniu spółki 🙂

Krzysztof M.
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zostaną na drutach zasieków jak ruskie karne bataliony w atakach na umocnione pozycje Niemców. Niektórzy z nich zaakceptowali stratę dla samej idei dokuczenia funduszom. Takich mamy „inwestorów”.

aSd
8 miesięcy temu

Trochę nie rozumiem. Jeśli ludzie indywidualnie zdecydują się kupować jakieś akcje, to jest to zmowa i manipulacja. Gdy jednak ludzie indywidualnie zdecydują się wpłacić kasę do jakiegoś ETF’a, który w ich imieniu kupi akcję, to już niej jest to zmowa i manipulacja? Przecież nabywcy danego ETF’a też się umawiają, ze będą swój kapitał inwestować w konkretne akcje. Jakby ten kanał na redicie założył ETF’a na akcje gamestopu i przez tego ETF’a kupił akcje gamestopu to nie byłaby to już zmowa i manipulacja? Czy może dopiero jakby wielka instytuacja finansowa zarabiająca miliony to zrobiła? Moim zdaniem to nie ludzie z redita… Czytaj więcej »

Adam S.
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Serio dostały nauczkę a nie zarobiły? Ciekawe.

Adam S.
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Poczekajmy do statementu tych funduszy, to zobaczymy kto kogo za łeb trzyma.

Krzysztof
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No właśnie nie do końca… gdyby nie blokada kupna GME (tak tylko kupna) przed Robinhood (który był popularny przez ludzi z WSB ) to wtedy by dostali nauczkę…

Robinhood dostał już pozew zbiorowy – największy przychód (chyba jakieś 40%) mają od Citadel, który zrobił bailout Melvin Capital ponoć na $3mld które mieli w shortach GME.

Last edited 8 miesięcy temu by Krzysztof
~marcin
8 miesięcy temu

Problemem jest handel z dźwignią, a nie indywidualni inwestorzy. Jak Kowalski kupi sobie akcję (mieszkanie na wynajem), żeby zarabiać na dywidendzie (na czynszu), to jest mu obojętne, czy inwestorzy (ludzie na ulicy) uważają, że jego mieszkanie jest warte 40 czy 140 tysięcy złotych – i tak Kowalski co miesiąc zarabia 500 złotych na dywidendzie (czynszu). Potem mamy Nowaka, który kupił akcję (mieszkanie) za 40 tysięcy, żeby sprzedać je za 140 tysięcy – i jak się okaże, że jednak wartość mieszkania spadła do 25 tysięcy, to jest trochę płacz – niemniej Nowak nadal ma akcję (mieszkanie), więc nie stracił wszystkiego. Na… Czytaj więcej »

~marcin
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Może jeszcze uściślę: dźwignia nie jest problemem tak długo, jak używający jej gracze biorą na klatę konsekwencje używania dźwigni.

Czyli: problemem nie jest sama dźwignia – problemem są duzi gracze, którzy używają dźwigni, ale jednocześnie chcą dzięki niej osiągać tylko zyski – w przeciwnym wypadku podnosząc larum.

Przemek
8 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Może i dźwignia sama w sobie nie jest problemem. Natomiast na pewno problemem jest dźwignia w aktualnym otoczeniu. Kłopot polega na tym, że ludzkość nie wymyśliła jeszcze sposobu żeby takiemu „podnoszeniu larum” zapobiec i nic nie wskazuje żeby się do tego zbliżano. Od 2009r. nie zaszły żadne praktyczne zmiany w tym kierunku. Jest wręcz przeciwnie, wymyślane są kolejne hasła typu „too big to fail”. Wobec takiego kierunku dryfowania rynku, bliżej mi do bycia przeciwnikiem całego lewaru (i dopuszczenia jednak kryzysu/krachu jako sposobu na oczyszczenie rynku z takich graczy) niż kolejnego łatania systemu (gdzie łaty przecież będą lobbowali sami zainteresowani „dźwignią… Czytaj więcej »

Czester
8 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Czy ktoś z komentujących może wyjaśnić następującą kwestię – w jaki sposób fundusze hedgingowe i zajmujący krótkie pozycje są siłą „złe”? Abstrahując od rzeczy, które nastąpiły w tym konkretnym wypadku, czyli przede wszystkim potencjalnego wpływu na zatrzymanie możliwości kupna akcji w popularnych platformach(naganne) . Wyjmując z równania tę rzecz – czemu gra na spadki jest została uznana za coś co trzeba „ukarać”? Chyba nikt posiadaczy akcji nie zmusza do ich sprzedaży, sami mogą ocenić czy informacja o graczach zajmujących krótkie pozycje jest warta uwagi czy nie. Taką np. Teslę na pewno też kilka funduszy shortuje i co z tego? Sama… Czytaj więcej »

~marcin
8 miesięcy temu
Reply to  Czester

Myślę, że są plusy oraz minusy. Domowy inwestor widzi, że znany fundusz zaryzykował miliony uważając, że akcje firmy X spadną – a fundusz się na pewno zna, więc domowy inwestor sprzedaje akcje poniżej ich faktycznej wartości, tracąc w ten sposób część swojego kapitału. Minus dla dowowego inwestora, plus dla funduszu 🙂 Za to jak akcje firmy X spadną poniżej ich faktycznej wartości, to firma X może je wykupić i umorzyć – czyli firma X uzyskała 100 zł przy emisji akcji, a odkupiła swój dług (akcje) za 20 zł. Plus dla firmy X. Zatem – bez zaskoczenia – najgorzej zazwyczaj na… Czytaj więcej »

Jozef_socjopata
8 miesięcy temu
Reply to  Czester

No tu był ewenement – 140% akcji z wolnego obrotu było szortowane (czyt: wielokrotnie pożyczone/sprzedane). Ba, chodziły plotki że to „gra na upadłość” (przy upadku GameStop fundusze hedgingowe nie musiałyby tych akcji oddawać, czysty zysk).
Dodaj to tego wcale nie najgorszą sytuację finansową GameStop, dodaj do tego wszechobecną (uzasadnioną!) niechęć do wałków robionych przez WallStreet, dodaj do tego r/WSB pełne YOLOersów („albo będzie z tego jacht, albo kartki na żywność!”- i masz.

APES STRONG. DIAMOND HANDS.
🙂

Marek
8 miesięcy temu

Czyli redaktor podziela sytuację, że jedynymi którzy mają prawo manipulować i doprowadzać do straty innych są wielkie fundusze. Jak jest odwrotnie, to upadek zasad i ma wobec tego wątpliwości. Cytując Joe Weisenthala z Bloomberga, który wyśmiewając oburzenie całą sytuacją napisał, że „manipulacja rynkiem powinna się odbywać w ekskluzywnym gronie za zamkniętymi drzwiami.” Odnośnie punktów: ad 1: „Giełda służy do tego, by spółki uzyskiwały wycenę rynkową” Oczywiście gra na krótko i sprzedaż czegoś co się nie posiada wg redaktora to gra fair, ale kupno akcji już jest manipulacją? Jak fundusze niszczą drobnych jest w porządku. ad 2:”Gdyby dopuścić do takich „zabaw” na większą skalę, to byłaby to prosta droga… Czytaj więcej »

Przemek
8 miesięcy temu
Reply to  Marek

> Zaufanie długoterminowych podważa przede wszystkim sytuacja, że można zarabiać na spadkach równie dobrze jak na wzrostach.

W punkt!

Proszę pomyśleć o ile piękniejszy (i uczciwszy) byłby świat, gdyby zarobić dało się wyłącznie na zwiększających się wycenach spółek cenionych przez inwestorów (tak w prostej linii cenionych za to, co produkują/oferują).

No ale to by było cofnięcie się do średniowiecznych standardów wolnego rynku, nie możemy do tego dopuścić (sic!).

Krzysztof
8 miesięcy temu
Reply to  Marek

Brawo!!! Nic dodać nic ująć.

Jozef_socjopata
8 miesięcy temu
Reply to  Marek

You, sir, are my type of autist.
Regards,
r/WSB retards

Aleksander
8 miesięcy temu

Cała ta historia w sposób absoultnie bez jakiejkolwiek wątpliwość obnażyła stan faktyczny, jaki panuje na rynku finansowym. Spekulować to wolno tylko tym wielkim. Hołota ma się zachowywać grzecznie i nie brzęczęć. Krótko mówiąc – co wolno wojewodowi – to nie jakiemuś smrodowi. Równość wobec prawa? Proszę bardzo, ale niektórzy będą równiejsi…

~marcin
8 miesięcy temu

Co do tzw. „manipulacji”: uważam, że należy wyraźnie odróżnić dwie rzeczy:

– wpływanie na kurs akcji w sposób będący przestępstwem (rozpowszechnianie fałszywych informacji o spółce w celu zmiany kursu akcji – rodzaj oszustwa),

– wpływanie na kurs akcji poprzez realizowanie serii legalnych transakcji.

Obecnie wszystko wrzucane jest do worka z napisem „manipulacja” i w/g polskiego prawa jest przestępstwem. A powinno tylko to pierwsze.

Paweł
8 miesięcy temu

„giełda akcji nie do tego służy, żeby niszczyć nie lubianego przeciwnika (np. jakiś fundusz) i w tym celu manipulować akcjami”
Oj chyba już ktoś zapomniał jak Porsche wojowało na giełdzie z VW i jak się to skończyło.
Albo jak GB przyjmowała EURO.

bbt
8 miesięcy temu

Zacznijmu od tego czemu służy krótka sprzedaż, albo wysoki lewar? Moim zdaniem już w tym miejscu kończy się inwestowanie w firmę a zaczynam manipulacja. Ale politycy zaczeli dostrzegac manipulacje dopiero gdy indywidualni z reddita ruszyli…

Swoją drogą ciekawe czy faktycznie to indywidualni – jako że w akcjonariacie GameStop’u siedzi Micheal Burry, to podejrzewam że jednak on z tym mógł mieć więcej wspólnego niż indywidualni…
Może zobaczymy to za pare lat w jakimś filmie 😉

krzysztof
8 miesięcy temu

hmm panie Macieju to jest ten wolny rynek, o ktorym Pan pisal kilka tygodni temu w jednym z komentarzy?Naprawde jest Pan taki naiwny i mysli,ze gielda to miejsce gdzie jest realna wycena wartosci aktywow?TO JEST JEDNA WIELKA GRA PANSTW I WIELKICH GRACZY a takie płotki jak my raz na kilka lat przy okazji wielkiej afery czy bankructwa dostajemy strzepek informacji,ze faktycznie ktos za tym stoi…Ta historia pokazuje tylko,ze gielda to bardziej kasyno, gdzie wlasciciel zawsze swoje dostaje a reszta to moze raz wygra, a 2 razy przegra…

qwqrqw
8 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Rynek jest wolny wtedy, kiedy zarabiają ci, co mają zarabiać. Ulica ma wolność bycia dawcą kasy.

obi
8 miesięcy temu

To tylko pokazuje jakie giełdy są ułomne. Gdyby to rzeczywiście tak działo, że mamy wycenę spółki uzależnioną od wynikówi wartość jej akcji to by nie było problemów. Spółka zarabia / akcje w górę, traci akcje w dół. A takto był przykład już u nas bodajże po zamknięciu OFE. Wystarczy, że z rynku wyparuje 10-20% inwestorów i spółki nagle są „tańsze” o 10-20%. Czy to oznacza, że są mniej warte lub mają gorsze wyniki finansowe? – NIE Na samym GPW jest kilka spółek które mają zyski i dobre inwestycje, a przy tym mają wycenę księgową na poziomie np. 10zł/akcja a realny… Czytaj więcej »

Adam S.
8 miesięcy temu
Reply to  obi

Gdybym ja był w zarządzie np. Integer, to był zjebał kurs akcji z 300 zł na 10 zł, zdjął po taniości z giełdy, a potem znowu upchnął komuś drogo.

Oh, wait…

Bartek
8 miesięcy temu

„Inwestujemy w spółki po to, żeby mieć kawałek ich własności, by korzystać z ich rosnącej wartości rynkowej (przy założeniu, że ten wzrost jest jakoś skorelowany ze skalą działalności i rentownością firmy) i żeby inkasować dywidendy wyższe, niż oprocentowanie depozytu bankowego.” — ten argument jest totalnie nie trafiony w w momencie gdy dopuszczamy do sytuacji gdy więcej akcji jest na „krótkiej sprzedaży” niż zostało wypuszczone przez spółkę. Ewidentnie mechanizmy giełdowe zostały tutaj tak skonfigurowane aby umożliwić dużym podmiotom manipulowanie cenami giełdowymi w majestacie prawa – bo jak inaczej nazwać sytuacje gdy rynek jest zasypany akcjami z krótkiej sprzedaży – oczywiste jest że ceny muszą spaść a Ci którzy w panice sprzedadzą… Czytaj więcej »

Jozef_socjopata
8 miesięcy temu
Reply to  Bartek

Dokładnie, o tym samym mówił wczoraj Mark Cuban. Onegdaj, kupując akcje, było się współwłaścicielem firmy. Jeździło się na walne zgromadzenia akcjonariuszy (tysiące ludzi), posłuchało się prezesa, zjadło w grupie kiełbaski, potem odebrało dywidendę.
Teraz? Teraz rynek giełdowy jest czystą spekulacją. Kupujesz akcje tylko po to, by je potem komuś drożej sprzedać. Popatrzmy np na akcje Apple – zero dywidendy, niektóre akcje nie mają prawa głosu. Jak tu niby być współwłaścicielem firmy (akcjonariuszem)?

Zbigniew
8 miesięcy temu

Chciałbym by skończyło się happy endem i Robin Hood dostał odpowiednio wysokie kary za bezprawne zablokowanie możliwości kupowania akcji i zbankrutował, być może pociągając za sobą jeden czy dwa fundusze. Wbrew temu co pisze Autor, mam wrażenie że oczyściłoby to trochę rynek, gdyż inwestorzy instytucjonalni nauczyliby się trochę pokory – przynajmniej na pewien czas. „Stracą ludzie inwestujący na rynku kapitałowym np. na emeryturę.” Jeśli ktoś kupił ETF na SP500 w ramach oszczędzania na emeryturę, chyba jest niewielka szansa by stracił oszczędności swego życia przez spekulacje na rynku ryzykowniejszych akcji. Ponadto każdy kurs inwestowania zaczyna się od zasady „nie wkładaj wszystkiego… Czytaj więcej »

Miłosz
8 miesięcy temu

Orwell. Jak duzi obrywają to Robinhood blokuje możliwość kupna akcji zasłaniając się mglistymi przesłankami. Brzmi strasznie, ale lepsze jest Google które usuwa 120 tysięcy negatywnych ocen aplikacji Robinhooda na swojej platformie po całej akcji. Nagle się ukazuje że jest porozumienie ponad podziałami.

~marcin
8 miesięcy temu
Reply to  Miłosz

Mali gracze zazwyczaj są dawcami kapitału. I gdy nagle się okazało, że to duzi gracze zostali dawcami kapitału – widzimy serię panicznych ruchów ze strony tych dużych. Tyle prawnie i organizacyjnie zrobiono, aby to duzi mogli zarabiać, a tu klapa… Przeczytałem kiedyś artykuł o HFT (handlu wysokiej częstotliwości) w USA. To, co mnie w artykule zdumiało, to nie fakt, że duzi gracze kupują i sprzedają walory w ciągu ułamków sekund – a fakt, że mają oni pierwszeństwo w przeprowadzaniu tych transakcji. Zwykły gracz składa zlecenie kupna po cenie rynkowej, która wynosi np. 5 USD, i jego zlecenie trafia do kolejki.… Czytaj więcej »

~marcin
8 miesięcy temu

Przykłady jak (domniemane) manipulacje na giełdzie mogą doprowadzić zwykłego Kowalskiego do problemów z prawem:

W tym wątku jest kilka archiwalnych cytatów z prasy:
https://forum.parkiet.com/viewtopic.php?t=140859

„Człowiek potrafi pokonać maszynę na giełdzie (ale sąd tego nie docenił)”:
http://prawo.vagla.pl/node/9234

Wojtek
8 miesięcy temu

Problem jest w tym że fundusz hedgingowy grając na krótko nie łamie prawa ponieważ ma na to mandat. Natomiast rzesza inwestorów tzw drobnych działając w porozumieniu łamie prawo właśnie ze względu na owo porozumienie. Dźwignia tez nie jest aż takim „złym ludem” :). Jeżeli inwestor jest przekonany o wartości spółki a ona spada przez shortselling to trzeba się uzbroić w cierpliwość z założonym S/l. To trochę Case Tesli, której shortowanie było w modzie przy poziomie 200-250usd aż short covering spowodował m.in. że jesteśmy tu gdzie jesteśmy ale czy to zmienia opinię że tej spółki nie powinno się shortowac mimo ze… Czytaj więcej »

~marcin
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Unia ograniczyła lewar na europejskich platformach foreksowych do maksimum bodajże 30:1. Tylko że wtedy kolega grający na foreksie przeniósł się na platformę zarejestrowaną poza Unią – więc trzeba też uważać, żeby takim ruchem nie wylać dziecka z kąpielą.

Grzegorz
8 miesięcy temu

„Giełda służy do tego, by spółki uzyskiwały wycenę rynkową, nie zaś do tego, by były polem walki inwestorów.”
Giełda od dawna do tego nie służy. Jeśli firma (w moment) zyskuje kilkaset procent bo ktoś znany na Twitterze wpisał jej nazwę (mimo, że nie związana), lub traci kilka miliardów bo ktoś dla zabawy opublikował na forum wymyślony nekrolog CEO spółki technologicznej to o jakich podstawach i wycenie mówimy? Jeśli to ma być ta rynkowa wycena to równie dobrze 3 miliony Januszów w Kentucky mogą wyceniać firmę przy użyciu telefonu.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!