3 października 2019

Afera frankowa do tej pory „kosztowała” banki ponad 23 mld zł. Ale czy dziś – po wyroku TSUE – banki są już w okazyjnych cenach?

Z największych polskich banków od początku roku „ulotniło się” 23,3 mld zł wartości rynkowej. To nie tylko „zasługa” wyroku TSUE, ale zamieszanie wokół kredytów frankowych, których banki mają w portfelach za 120 mld zł, miało na pewno w tym udział.  Czy niskie ceny akcji banków to okazja do zakupów? A może właśnie teraz, gdy stało się jasne, że franki nie rozejdą sie bankom po kościach, zacznie się rzeź? 

W czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE)  nie zaskoczył i wydał wyrok zgodny z majową opinią Rzecznika Generalnego. Jest to orzeczenie korzystne dla frankowiczów, choć niesie też ze sobą pewne znaki zapytania.

Czytaj więcej na ten temat w tekście: Co nam mówi orzeczenie TSUE w sprawie polskich kredytów frankowych? Wskazówka dla sądów i… jeden duży znak zapytania

TSUE uznał, że można unieważnić całą umowę kredytu walutowego, jeśli zawarto w niej nieuczciwe klauzule. Głównym wskazaniem dla podjęcia przez sąd takiej decyzji ma być interes kredytobiorcy. Główny wniosek jest taki, że w sumie rację miał prezes Jarosław Kaczyński, który poradził frankowiczom, że powinni sprawiedliwości szukać w sądzie.

To orzeczenie zwiastuje wysokie koszty dla banków – choć z naszej niedawnej analizy wynika, że nie takie znowu miażdżące – więc trudno się dziwić, że posiadacze akcji banków mieli nerwowy poranek.

Po ostatnich spadkach cen akcji banków wielu analityków zawyrokowało, że ewentualny niekorzystny wyrok TSUE jest już uwzględniony w wycenie banków. Notowania między godziną 9.00, a 9.30, gdy zaczęła się rozprawa w TSUE, rosły nawet po 7-10% (przodowały akcje mBanku i Banku Millennium, w których portfelach udział franków jest relatywnie największy). Potem karta się odwróciła, i widzieliśmy nawet 10-procentowe spadki (znów najbardziej „wsławił” się Millennium), a na koniec  zatriumfował kolor zielony.

Wyrok TSUE a ceny akcji banków. Z dużej chmury mały deszcz?

Generalnie czwartek 3 października nie jest „czarnym czwartkiem” dla banków. Nie zmienia to faktu, że obserwujemy rozciągniętą na wiele miesięcy erozję wartości polskich banków i to pomimo ich rosnących zysków. 

Indeks pokazujący zmiany cen akcji banków – WIG-Banki – swój ponad 2-letni dołek „zaliczył” 27 sierpnia. Było to na kilka dni przed wywiadem, w którym szef PFR Paweł Borys powiedział, że boi się wyroku TSUE, bo może on wywołać prawdziwy kryzys gospodarczy”. Od początku roku stracił 8%. A poszczególne banki?

  • mBank stracił 4,2 mld zł wartości rynkowej, dziś jest wart 13,6 mld zł
  • PKO BP – spadek wartości o 3,4 mld zł, do 46,6 mld zł
  • Pekao – zjazd wartości o 2,5 mld zł, do 26 mld zł
  • Bank Millennium  – przecena rynkowa o 2,9 mld zł, do 7,8 mld zł
  • Citi Handlowy – jest wart o 1,6 mld zł mniej, tylko 6,5 mld zł
  • Santander – spadek wartości o 6,5 mld zł, do 30,3 mld zł
  • Alior Bank – przecena wartości rynkowej o 2,2 mld zł, do  4,75 mld zł
  • Getin Noble Bank – spadek o 125 mln zł – do 313 mln zł (ale ten bank ma inne problemy).
  • ING – wzrost wartości o 2,2 mld zł, do 25,6 mld zł

W sumie największe banki straciły na wartości od początku roku 23,3 mld zł. Gdyby za punkt odniesienia przyjąć majowe lokalne szczyty, to kursy takich banków jak Millenium czy Getin są o 40-50% poniżej tamtych wartości!  Czy to nie lekka przesada?

Najwięcej frankowych kredytów ma PKO BP (22,1 mld zł), Millennium (15 mld zł), mBank (14,8 mld zł) i Getin Noble Bank (9,4 mld zł). Patrząc na ich obecne wyceny rynkowe widzimy, że mBank i Bank Millennium są już notowane przy cenach nie odzwierciedlających nawet wartości majątku tych firm! W przypadku Millennium nawet wskaźnik ceny rynkowej do zysku przypadającego na akcję ma wartość jednocyfrową – czyli niską jak na instytucję, która jest stabilna i przynosi zyski.

 

Trzeba brać pod uwagę, że banki zaczną odpisywać po kilka miliardów złotych rocznie na frankowe zamieszanie, ale to nie powinno zabić rentowności banków. Zysk sektora w 2018 r.  wyniósł na czysto 14,7 mld zł i był to najlepszy wynik od 2014 r. A ten rok może być jeszcze lepszy. Banki zarobiły do sierpnia 10,6 mld zł, o 1,8% więcej niż w ubiegłym roku.

Czytaj więcej: Budżet na 2020 r. ma nie mieć deficytu? Fajnie, ale… Oto trzy rzeczy, których nie mówi nam premier Mateusz Morawiecki

Zamieszanie z frankami: to okazja, by tanio kupić sobie bank?

Sektor trapią niskie stopy procentowe, rosnące obciążenia regulacyjne (składki na BFG, wymogi kapitałowe, podatek bankowy), no i politycy. Jak mówili niedawno prezesi największych banków w Polsce, których posadzono przy jednym stole, są trzy powody, dla których bankowy biznes jest coraz trudniejszy.

Do listy niewiadomych, które utrudniają szacowanie zysków banków w przyszłości (np. jak wpłynie na nie dyrektywa PSD2 pozwalająca fintechom „przypinać się” do danych o klientach), co ze stopami procentowymi i ze wzrostem gospodarczym dochodzi właśnie kolejny element – rezerwy na odszkodowania za kredyty frankowe. Nie wiadomo ilu frankowiczów pójdzie do sądu i jakie w każdym przypadku będą orzeczenia.

Czy to wszystko jest już „w cenie”? Wyceny banków po ostatnich obniżkach są dość atrakcyjne, co sugerują wskaźniki cena do wartości księgowej (C/WK). To wskaźnik, który pokazuje realcję między giełdową, aktualną wartością spółki, a tym jaki ona ma majątek, ile on jest wart na papierze. Wskaźnik C/WK poniżej 1 oznacza zwykle, że akcje są niedowartościowane. Tylko w kilku bankach – PKO BP, Pekao (1,18), Santander (1,25) i ING (1,77) ten skaźnik jest powyżej 1.

Ale patrząc z drugiej strony: czy obciążone dodatkowo banki będą w stanie zwiększać rentowność? Dziś polskie banki osiągają rentowność kapitału własnego (ROE) na poziomie 7%. Poziom sensowny z punktu widzenia inwestora, który wykłada pieniądze na zakup akcji i chce pozostać w spółce na lata, żyjąc z dywidendy, to jakieś 10%, a przed kryzysem banki miały 20% rentowności. Dziś tyle ma tylko przemysł samochodowy ;-)).

Polski sektor bankowy to nie jest już kura znosząca złote jaja i dla inwestorów sprawa kredytów frankowych może być idealnym pretekstem, żeby pozbyć się kłopotliwych aktywów, nawet jeśli wyceniane są tanio, tylko niewiele wyżej, niż „goła” wartość murów ich siedzib, placówek i logotypów. To dlatego nie ma już z nami takich zagranicznych inwestorów jak UniCredit, CarloTassara, Allied Irish Bank, KBC, Fortis, Nordea, Deutsche Bank, Rabobank, a walizki pakuje Commerzbank.

Tym niemniej sytuacja wokół banków jest dziś na tyle nerwowa, że nie zdziwiłbym się, gdyby niektórzy inwestorzy polowali na okazje do zakupu w postaci zjazdu ceny któregoś z porządnych, przynoszących zyski banków do poziomu, przy którym C/WK jest poniżej 1, a C/Z osiąga wartość jednocyfrową.

Pamiętajmy, że banki to oliwa dla gospodarki – one będą zawsze potrzebne i zawsze będą nieźle zarabiały na obracaniu pieniędzmi. A i bankowe dywidendy nie należą do najniższych (Pekao i Santander wypłaciły ostatnio tyle, że można to porównać z loaktą na 6,6%, a Citi Handlowy – porównywalnie z depozytem na 7,5%). To może być „promocja” lepsza, niż konto za zero złotych ;-).

źródło zdjęcia: TSUE

10
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
8 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
TomLarum frankowiczaJacekMaciej SamcikWpamix Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wpamix
Gość
Wpamix

Citi Handlowy. Kredyt CHF indeksowany kursem a kursy ustalane decyzją zarządu. Czy można ich ładnie przedsądownie poprosić o np. anulowanie tego kredytu o oparciu o wyrok TUSE?

Maciej Samcik
Admin

Ładnie i przedsądownie? No pewnie.

Wpamix
Gość
Wpamix

Jak przejrzałem swoją umowe kredytu to znalazlem kilka zapisów ktore pewnie są klauzulami abuzywnymi. Panie Macieju jest jakiś ładny zbiór wszystkich takich klauzul dot kredytów walutowych zebrane w jednym miejscu aby to szybko porównać?

Maciej Samcik
Admin
Jacek
Gość
Jacek

Można unieważnić tylko metodę ustalania kursu.

wpamix
Gość
wpamix

w umowie zawarta jest informacja m.in iż kurs będzie ustalany zgodnie z tabelą kursów (to chyba klauzula abuzywna?) więc czy jest to podstawa do anulowania całego kredytu czy tylko zwrotu spreadu? Informacja o tym, że wyłata i spłata kredytu będzie odbywać się zgodnie z tablą kupna a następnie sprzedaży CHF. Poza tym znalazłem pewnie z 3 albo 4 inne zapisy które dają bankowi dowolność w kształtowaniu moich obowiązków mam ich informować o zmianie stanu cywilnego, każdej zmianie pracy, każdym zaciągniętym zobowiązaniu, mogą wezwać mnie do okazania potwierdzenie opłacania podatków lub bieżącego regulowania innych zobowiązań, do tego bez podania przyczyny moga… Czytaj więcej »

Jacek
Gość
Jacek

Przy takiej logice można celowo kupić towar bez wymaganego czasu zwrotu, aby po kilku latach bezpłatnie sobie wymienić go na nowszy model.

Larum frankowicza
Gość
Larum frankowicza

Nauczyć się czytać i zrozumieć w KOŃCU, że bank to nie instytucja charytatywna, ani bogaty kuzyn z USA. Kredyt to ryzyko, bo nie wiadomo co się będzie działo w gospodarce i ze stopami procentowymi na przestrzeni 25 lat. Kredyt walutowy to ruletka, bo waluty są obiektem spekulacji i zagrywek politycznych. Nic w życiu nie ma za darmo, jak Ci ktoś daje kredyt na 1% w skali roku to coś tu nie gra. Jak AmberGold oferuje 15% w skali roku to coś tu nie gra. Jak PiS nagle rozdaje Wolakom 50 mld PLN rocznie to coś tu nie gra. Jak żona… Czytaj więcej »

Tom
Gość
Tom

Nauczyć się czytać i zrozumieć, że bank to nie święta krowa. I też go obowiązuje prawo. Jak każdego innego przedsiębiorcę.

wpamix
Gość
wpamix

no już, już, głęboki oddech, potem jeszcze jeden i jak zejdzie powietrze to życzę miłego weekendu!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss