Czytasz w swojej ulubionej aplikacji taksówkowej, że samochód będzie za dwie minuty i że będzie kosztował 21,95 zł i że jest to gwarantowana, maksymalna cena. A po kliknięciu „zamów przejazd” dowiadujesz się, że… nic jeszcze nie zamówiłeś, że czas dojazdu kierowcy jest znacznie dłuższy, a jeśli chcesz go trochę skrócić, to musisz dopłacić. Nieporozumienie? Dysonans? Wprowadzenie w błąd? A może po prostu wolny rynek?
Czas to pieniądz, zwłaszcza w taksówce. I zwłaszcza wtedy, gdy czas dojazdu samochodu do miejsca odbioru jest kryterium decydującym o tym, że wybieram tego, a nie innego dostawcę. Ja mam w smartfonie kilka aplikacji „przewozowych” i nierzadko przed zamówieniem samochodu porównuję pomiędzy nimi ceny oraz czas dojazdu kierowcy.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Oczekiwałbym, że w takiej sytuacji nie będę oszukiwany, ani wprowadzany w błąd. Pan Michał też ma takie – przyznacie, niezbyt wygórowane – oczekiwania, więc bardzo się wzburzył, gdy okazało się, że jego ulubiona aplikacja taksówkowa, FreeNow (do niedawna MyTaxi), nie „dowozi” obietnic.
Czytaj też: Co uwiera Ubera, a co taksówkarza? Tam, gdzie jakość ma znaczenie, nie trzeba niczego zabraiać
Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”, zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!
Pan Michał jest fanem usługi MyTaxi Match, czyli przejazdów łączonych. Pozwalają one zaoszczędzić sporo pieniędzy, bo dzięki połączeniu ze sobą jednego kierowcy i co najmniej dwóch klientów podróżujących mniej więcej w to samo miejsce rachunek dzieli się na dwóch, dwie lub dwoje.
Wiadomo, że tam, gdzie potrzebny jest kompromis, trzeba się liczyć z nieco dłuższym oczekiwaniem. Aplikacja musi bowiem połączyć ze sobą nie tylko kierowcę i pasażera, ale też i drugiego pasażera. Kierowca potrzebuje zaś trochę więcej czasu, by „zaliczyć” oba klientowskie check-pointy.
Nasz czytelnik o tym wie, dlatego przed zamówieniem usługi Match zawsze kalkuluje: czy czas oczekiwania nie jest zbyt długi oraz czy przy danym czasie oczekiwania cena z kolei nie jest zbyt wysoka. Kłopot w tym, że FreeNow mu to kalkulowanie bardzo utrudnia.
Pan Michał przekazał mi screenshoty z nowej wersji aplikacji FreeNow, w której zamawiał kilka dni temu taksówkę w opcji Match. Na pierwszym ekranie widać zachęcające 21,95 zł za kurs (oraz informację, że na tej trasie ma gwarantowaną opłatę maksymalną, czyli nie zapłaci na pewno więcej, niż pokazuje mu aplikacja) i zaledwie dwie minuty oczekiwania.
Nasz bohater klika więc „Zamów Match” i żyje w przekonaniu, że przedstawiona mu oferta jest, zgodnie z Kodeksem cywilnym ofertą wiążącą. A tu… kiszka. Na kolejnym ekranie okazuje się bowiem, że te 21,95 zł to oferta, która nie jest już aktualna przy obiecywanym chwilę wcześniej czasie oczekiwania.
Dwie minuty to już tylko złudzenie optyczne. Teraz za te pieniądze może pojechać czekając na samochód 15 minut. Owszem, jest „przysppieszacz” – co prawda nie do dwóch, ale do pięciu minut, lecz wtedy cena rośnie już do 28,24 zł, czyli o ponad 30%.
„Myślałem, że to błąd w starej wersji aplikacji, więc ją zaktualizowałem, ale w nowej wersji jest to samo zarówno na telefonach z iOS jak i z Androidem. Prezentowanie na pierwszym ekranie ceny wraz z czasem krótszym niż 15 minut to ściema. MyTaxi jeżdzę od ich startu w Polsce, czyli już jakieś 6-7 lat, ale pierwszy raz spotykam się u nich z oszukiwaniem”
– żali się pan Michał. I zastanawia się, czy przycisk „zamów” to też złudzenie optyczne, bo wydawało mu się, że raczej wiążąca oferta. Może w tym miejscu powinien się znajdować przycisk „sprawdź opcje”, a tam, gdzie znajduje się cena i czas dojazdu powinno być napisane „od…”? No i jak to jest z tą gwarantowaną ceną, która ma się nie zmienić do końca podróży, a zmienia się już na kolejnym ekranie?
Najbardziej jednak pana Michała ubodło to, że we FreeNow nic a nic nie przejęli się jego problemami. Powiedzieli, że na pierwszym ekranie są warunki orientacyjne, wynikające z „mapy kierowców”. A przecież oni tam w tej aplikacji nie są jasnowidzami i nie wiedzą który kierowca przyjmie kurs. Zasugerowali natomiast, że jeśli pan Michał chciałby szybciej i niezawodnie, to niech jeździ bez opcji Match.
„Pragnę poinformować, iż czas pokazany w aplikacji przed zamówieniem przejazdu jest wyliczony względem czterech najbliższych aut. Jednak aplikacja nie ma wpływu na to, który kierowca przyjmie zamówienie. Dodatkowo kierowcy są cały czas w ruchu, więc kierowca może odjechać od wybranego przez Pana adresu, zanim zaakceptuje przejazd. Wydłużony czas oczekiwania na przejazd, zwiększa szanse znalezienia drugiego pasażera, dlatego w takim przypadku cena kursu jest niższa. Jeżeli zależy Panu na najkrótszym czasie przejazdu, polecam usługę taxi”.
Pan Michał słusznie zauważa, że helpdesk nie rozumie – albo nie chce rozumieć – o co tu chodzi. Jeśli ktoś czyta, że taksówka będzie za dwie minuty i że będzie kosztowała 21,95 zł i że jest to gwarantowana, maksymalna cena (może być niższa), a po kliknięciu „zamów przejazd” dowiaduje się, że nic jeszcze nie zamówił oraz, że gwarantowana cena nie jest już gwarantowana, zaś czas dojazdu jest znacznie dłuższy – to ma prawo czuć się wprowadzony w błąd.
Proszę szefów MyTaxi, żeby tak się z klientami nie „bawili”, bo przyjedzie Uber i posprząta ;-). Żartuję, Uber może i przyjedzie szybciej (bo ma więcej kierowców bez licencji), ale też ma swoje za uszami. Nie zmienia to faktu, że we FreeNow powinni oddzielić to, co szacują od tego, co obiecują, bo w ten sposób powstaje niesmak.
Po publikacji artykułu otrzymałem dodatkowe wyjaśnienie od p. Agnieszki Ciesek, menedżera do spraw komunikacji we FreeNow. Wydaje mi się, że ta odpowiedź niewiele zmienia w stanie gry, ale oceńcie sami:
„Cena pokazana na kafelku Match dotyczy wyboru opcji dłuższego czasu oczekiwania. Oznacza to, że pasażer „pozwala” nam wyszukiwać taksówkę do 15 min, dzięki temu zwiększa swoją szansę na znalezienia partnera do przejazdu, co ma również przełożenie na niższą cenę. Wybór tej opcji nie oznacza jednak, że pasażer będzie czekał równo 15 min, czas przyjazdu może być krótszy, co nie wpłynie w żaden sposób na cenę gwarantowaną. Czas oczekiwania pokazywany na kafelkach w różnych opcjach jest ustalany na podstawie dostępnych taksówek w danym miejscu i czasie. Każdy z kierowców dostępnych w pobliżu może potencjalnie podjąć zamówiony kurs.Wybór opcji z dłuższym czasem oczekiwania jest rekomendowany przez nas. Jest on korzystniejszy cenowo, dodatkowo zwiększa szanse na znalezienie partnera przejazdu. Match z założenia jest opcją współdzielenia taksówki dla osób, których miejsce odbioru i docelowe znajdują się na podobnej trasie, chcących się podzielić się przejazdem i w efekcie zapłacić mniej”
Czytaj też: MyTaxi ogłasza wielki sukces usługi Lite i zmienia nazwę na FreeNow. Zapowiada też nowe usługi
Czytaj też: Uber zdalnie sprawdzi, czy nie przesadziłeś z alkoholem przed zamówieniem samochodu. To już nie jest zabawne
Czytaj też: Czy Uber zaczął używać swej magii przeciwko konsumentom? Mam przesłanki!
zdjęcie: FreeNow, Pexels, Pixabay

