13 lipca 2019

Austriackie gadanie czyli co uwiera Ubera (a co taksówkarza)? Tam, gdzie jakość ma znaczenie, nie trzeba niczego zakazywać?

Austriackie gadanie czyli co uwiera Ubera (a co taksówkarza)? Tam, gdzie jakość ma znaczenie, nie trzeba niczego zakazywać?

A może to nie Uber jest problemem dla rynku taksówkowego, to my – konsumenci – nim jesteśmy? A w zasadzie nasze zbyt niskie dochody wymuszające „spłaszczenie” rynku tranportowego? Zacząłem o tym myśleć podróżując taksówkami oraz Uberem po ekskluzywnych, wiedeńskich ulicach

Podczas któregoś z długich weekendów zrobiłem sobie turystyczny wypad do Wiednia. Jakkolwiek jest to miasto świetnie „wymyślone” jeśli chodzi o transport publiczny, to jednak zdarzyło mi się korzystać tam z taksówek oraz konkurującego z nimi Ubera.

Zobacz również:

Różnica w cenach? 20-kilometrowy kurs w ciągu dnia taksówką to 3,8 euro opłaty „za trzaśnięcie drzwiami” oraz 1,4 euro za każdy przejechany kilometr. Czyli w sumie 36-40 euro, w zależności od ruchu w mieście. To mniej więcej dwa razy tyle, co w Polsce – a uwzględniając różnice w sile nabywczej, to nawet relatywnie taniej.

Identyczny kurs Uberem kosztuje 22-24 euro, czyli aż o jedną trzecią taniej. O ile jednak w Polsce toczą się prace nad „zdelegalizowaniem” Ubera, czyli nałożeniem nań takich samych obowiązków, jakie mają taksówkarze, to w Wiedniu wymogi dla kierowców Ubera są nieco łagodniejsze. Pod tym linkiem jest trochę szczegółów na ten temat.

Trzeba mieć oczywiście zarejestrowaną działalność gospodarczą i być płatnikiem VAT, zarejestrowane auto i prawo jazdy, ale nie jest potrzebna klasyczna licencja taksówkowa. Choć oczywiscie zanim nastąpiło to zawieszenie broni, to Uber w Wiedniu został zabroniony. Batalia o jego dopuszczenie była nie mniej zacięta, niż to, co mamy dziś w Polsce.

Taksówkarzy, z którymi rozmawiałem, jakoś szczególnie ta sytuacja nie zachwyca, ale też nie płaczą rzewnymi łzami. Mówią, że Uber jest dla nich konkurencją umiarkowaną.

Taksówka i Uber: cena robi różnicę

Dlaczego? Ano dlatego, że to kraj dość bogaty i standard taksówkowy jest dużo wyższy, niż w Polsce. Gdy u nas taksówka i samochód Ubera często nie różnią się od siebie standardem, to w Austrii różnica jest widoczna gołym okiem. Gdy zamawiam taksówkę, to zawsze przyjedzie limuzyna z klimatyzacją i dużym bagażnikiem. Gdy zamówię Ubera – przyjedzie zwykłe autko, do którego trudno zmieścić się z większą liczbą bagaży.

Co to oznacza? Zdaniem taksówkarzy, z którymi rozmawiałem w Wiedniu, klientela taksówek i Ubera jest tam rozłączna. Albo kogoś stać na to, żeby zapłacić za wyraźnie wyższy standard, albo nie. Ci, których nie stać, bo liczą każde euro, i tak nigdy by do taksówki nie wsiedli – Uber jest w tym przypadku raczej konkurencją dla komunikacji miejskiej.

Nie wiem na ile ta opinia jest reprezentatywna dla wiedeńskiej branży taksówkowej, ale usłyszałem ją kilkakrotnie rozmawiając z taksówkarzami. Być może inaczej mówiliby ci, którzy tych taksówkarzy zatrudniają?

Jadąc taksówkami i Uberem po wiedeńskich ulicach można łatwo zrozumieć, że różnica w standardzie podróży obiema kategoriami pojazdów jest na tyle wyraźna, iż uzasadnia różnicę w cenie. Oczywiście: są też bonusy dodatkowe – taksówka może się poruszać bus-pasem, ma preferowane miejsca na postojach przy lotnisku i dworcach, wjedzie tam, gdzie pojazd „cywilny” ma zakaz wjazdu. Ale liczy się głównie różnica w standardzie.

Czytaj też: Taksówkarze protestują, chcą żeby było tak, jak dawniej. Ale z XXI wiekiem nie wygrają. Co czeka branżę taksówkową?

Czytaj też: Uber zdalnie sprawdzi, czy nie przesadziłeś z alkoholem przed zamówieniem samochodu. To już nie jest zabawne

Czytaj też: W co gra Uber, gdy wystawia cenę przejazdu? Odpowiedź, którą dostał klient w odpowiedzi na reklamację, zwala z nóg

Nie „dorośliśmy” do taksówek, więc przyjechał Uber

Problemem w kohabitacji Ubera i taksówek jest w Polsce z jednej strony to, że taksówki nie zawsze różnią się na tyle wyraźnie standardem od Ubera, by uzasadniało to różnicę w cenie, zaś z drugiej strony to, że mniej jest u nas ludzi, dla których ów standard ma znaczenie.

To tak, jak w wielu innych branżach, z handlem spożywczym na czele. W Europie Zachodniej duży segment rynku stanowią delikatesy – wygodne sklepy z bogatym asortymentem marek premium. U nas się nie utrzymały, bo zbyt wiele osób ma na tyle niskie dochody, że liczy się dla nich głównie cena.

W bogatych krajach Uber i taksówki nie są dla siebie konkurencją w tym sensie, że nie ma zbyt dużej części wspólnej na ich rynkach. W Wiedniu taksówkarze narzekają, że Uber odbiera im np. dużo klienteli turystycznej, ale trudno powiedzieć czy jest to kwestia cen, czy raczej globalnie dostępnej usługi mobilnej.

Jeśli mam w telefonie aplikację Ubera i z góry wiem ile zapłacę za kurs w każdym mieście na świecie, gdzie ta usługa działa – jest to dla mnie usługa pierwszego wyboru niezależnie od tego jakie są ceny taksówek na lokalnym rynku.

Czytaj też: Nowość w popularnej aplikacji taksówkowej. MyTaxi wprowadza opcję Lite. Pojedziesz taniej i z gwarancją. Uber i Taxify mają problem?

Czytaj też: Czy Uber zaczął używać swej magii przeciwko konsumentom? Mam przesłanki!

Gdy jakość ma znaczenie, Uber ma gorzej

Z drugiej strony patrząc: nawet jako turysta wolałem skorzystać z taksówki i zapłacić te 10 euro więcej za kurs, bo widziałem wartość dodaną w postaci czystego, przestronnego, klimatyzowanego i wygodnego samochodu. Jazda ciasnym samochodzikiem Ubera, zwłaszcza z bagażami, nie była szczególną pieszczotą.

Oczywiście, mógłbym zamówić luksusowego Uber Black, ale wtedy zapłaciłbym jak za taksówkę. I to właśnie usługi premium mogą być prawdziwym zagrożeniem dla taksówkarzy w krajach, w których Uber do tej pory jest dla nich usługą raczej komplementarną, niż konkurencyjną.

Wniosek z tych moich spostrzeżeń jest trywialny – administracyjne wycięcie konkurencji dla taksówek to proteza, która obrazuje nie tyle siłę Ubera, co raczej słabość rynku. Gdyby różnica w cenie usługi odzwierciedlała jej jakość, zaś dla klientów owa wyższa jakość miałaby znaczenie – takie protezy nie byłyby potrzebne.

zdjęcie: fee.org

 

Subscribe
Powiadom o
50 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Michał
1 rok temu

I bez problemu prawo można było skonstruować tak, aby przewóz osób było po prostu taksówką 2. kategorii. Jednak nasza miłościwie panująca władza wolała je zrównać w wymogach.

Kwestią jest jednak czy w takiej Austrii też kierowcy to Hindusi zatrudniani na akord przez pośredników? Bo przewóz osób w swoim modelu działania opiera się na wyzysku – w USA kierowców bezpośrednio z nim współpracujących, a w takiej Polsce imigrantów zarobkowych byle taniej, byle bez ZUS itd. Czyli w prawach pracownika (i człowieka) cofa się o jakiś wiek.

Marcin
1 rok temu

Tyle że w Polsce jest na odwrót bo w Polsce taxi to złomy a w uberze łatwiej spotkać auta w wysokim standardzie

Michał
1 rok temu
Reply to  Marcin

Jeżdżę dużo MyTaxi i zdecydowana większość to samochody nowe lub kilkuletnie. Może na postojach jest gorzej. Za to Uber dzieli się na dwie grupy: w miarę nowe samochody (głównie Fabie) od podwykonawców z obcokrajowcem za kierownicą lub własne szroty prowadzone przez Polaków (o dziwo dwa ostatnie kursy miałem właśnie z Polakami, to rzadkość).

Danek
1 rok temu
Reply to  Marcin

To niestety prawda. Większość taxi to złomy. Przynajmniej w Gdańsku. Nawet najdroższe korporacje (neptun taxi) maja dość stare i malo przestronne auta. Może nie jest to jakiś problem, ale jak widzę dywanik i butle gazowa w bagażniku i brak miejsca na bagaż przy kursie na lotnisko to się zastanawiam czy Panu nie podziękować i nie zamówić ubera. A do tego wieczny problem z płatnością karta. Niby prawie zawsze maja terminal, ale dlaczego do ch*** włączają go dopiero przy płaceniu i trzeba czekać 5 min aż terminal się zaloguje do sieci i cis tam powysyła do banku.

Tomi
1 rok temu
Reply to  Danek

Zamawiaj Free Now, to nie będzie tych problemów o których piszesz. Płatność najczęściej aplikacją. Co do długiego włączania terminala, to ja np. mam aplikację, w której ręcznie trzeba wbijać hasło raz na godzinę (paranoja), więc jak 1-2 razy dziennie ktoś płaci kartą i nie powie od razu, że chce tak się rozliczyć, to musi niestety czekać, no ale nie 5 min. tylko max. 2

Aaaaa
1 rok temu
Reply to  Marcin

W Polsce złomem jeździ uczciwy płacący wszystko jak nakazują ustawy a nowymi w większości jeżdżą urzpywilijowani czyli nie płacący składek na wysokiej emeryturze tak zwana zakała narodu przywilejowcy lewackie

Timi
1 rok temu
Reply to  Marcin

w Uberze auta o wysokim standarcie ??? Najpopularniejszy samochód to Fabia. To raczej nie jest wysoki standard. Kierowca obcokrajowiec, to raczej też nie jest wysoki standard.

Jan
1 rok temu
Reply to  Timi

Interesujące. Bo ja za każdym razem wybieram usługę premium w uberze czy bolcie, płacę 2-3 zł więcej i przyjeżdżają do mnie wyłącznie nowe samochody, hybrydy w dużo wyższym standardzie niż taksówkarzy. Fabii nie doświadczyłem na razie…

Jan
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Kurs z warszawskiej Woli na Okęcie ot choćby dla przykładu. 15 zamiast 12 zł w Bolcie. Jechaliśmy hybrydowym Aurisem. Dla porównania, podobna odległość w MyTaxi kosztowała 40 złotych a auto nie było do końca świeże.

Szczerze mówiąc, zanim Uber i Bolt pojawiły się na rynku, z taksówek korzystałem wyłącznie w ostateczności. Aplikacje wprowadziły system oceny kierowcy, z góry widać, jakie są ceny, wyższy standard samochodów, możliwość reklamacji spowodowały, że w całości zrezygnowałem z autobusów nocnych do powrotu do domu.

Michał
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Kolega wyżej pisze o Premium, a nie Black. Premium to trochę lepsze samochody. Korzystałem dwa razy. W Uberze przyjechała Toyota Avensis z Polakiem i było to warte wyższej ceny. W Bolcie przejechał stary śmierdzący petami Passat z Ukraińcem i żałowałem, że dopłaciłem. Reklamację olali twierdząc, że samochód był wyższej klasy, więc czego się czepiam.

Santa_Klałs
1 rok temu

Bardzo trafne spostrzeżenie Panie Macieju! W zasadzie odnosi się ono do wielu rynków, w znaczeniu: rodzajów biznesów. Pisze Pan o sprzedaży w sklepach, a ja bym dorzucił też cały, albo prawie caly Internet. Zakupy w Internecie to prymat ceny nad jakoscią, w mojej opinii. Wiem, że duży wybór w jednym miejscu i tak dalej… Dla mnie dłubanie po stronach, żeby tylko znaleźć jak najwięcej za jak najmniej, to wciąż usługa drugiego wyboru, stosując Pańską terminologię. Wolę pójść do sklepu i z kimś porozmawiać. Uberem nigdy w życiu nie jechałem; nie jeżdżę dużo taksówkami także. Ale ilekroć w Szwajcarii jechałem taksówką,… Czytaj więcej »

jan
1 rok temu

Dla mnie podstawową różnicą między Uberem, a Taxi nie jest koszt, a:
1) cena znana z góry zanim zamówię taryfę.
2) możliwość zamówienia „tutaj” i pojechania „tam”. Gdziekolwiek to tutaj i tak by nie było (spróbujcie zamówić klasyczną taksówkę w obcym mieście na ulice pomiędzy jakimś parkiem, a jakimś terenem jakiegoś uniwersytetu w nocy, po paru piwach).
3) możliwość zapłacenia przez aplikację.
I żadna różnica kosztów nie zmieni powyższych punktów.

Jan
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Słowo klucz to „zdarza się”. Bolt/Uber mają to w standardzie. I może to moje subiektywne wrażenie, ale u taksówkarzy którym przeszkadza Uber nie zdarza się 1 i 3. I tu nawet nie chodzi mi o globalność, ale o integrację z GPSem i mapą w telefonie. Nie raz zdarzyło mi się zamawiać Bolta/Ubera z „tu” do „wskaż na mapie”, bo np. miałem paczkę z paczkomatu do odebrania i chciałem wysiąść na przystanku na skrzyżowaniu jakiś ulic (miejsce na mapie pamiętam, ale żeby nazwy sobie nie przypomnę). I dla mnie tak długo jak te 3 powyższe punkty nie będą spełnione przez Taxi… Czytaj więcej »

Michał
1 rok temu
Reply to  jan

Akurat to pkt 2 wychodzi lepiej w taksówce. Mówię, że stoję przy dworcu obok billboarda MC Donaldsa i taksówkarzom to zazwyczaj wystarczy. Żeby skorzystać z Ubera trzeba znać dokładny adres celu podróży, a to nie zawsze jest łatwe. Z angielskim gdy dzwoni Hindus z pytaniem daję radę, ale gdy dzwoni Ukrainiec to czasem nie idzie się dogadać. Na szczęście ostatnio jechałem z dwojgiem Polaków i bariery językowej nie było.

Jan
1 rok temu
Reply to  Michał

Ciekawe, bo ja mam dokładnie odwrotne doświadczenia. W Uberze jedyne co musisz zrobić, to przeciągnąć pinezkę na dobrą stronę ulicy. W Taxi musiałem tłumaczyć gdzie się znajduję w obcym mieście, w nocy. I jedyne co wiedziałem, to że za plecami mam jakiś part, a przed sobą kampus uniwersytecki. Taxi zamawiałem chyba 10 minut, bo na resztce baterii w telefonie musiałem odpalić mapy i szukać nazw ulic. Albo kiedyś chciałem zamówić Taxi na przystanek autobusowy i usłyszałem w słuchawce, że mam znaleźć jakiś budynek z ulicą i numerem, bo „pomnik lotnika 04” nic dla Taxi nie znaczy.

Karol
1 rok temu
Reply to  jan

I taxi i my taxi mają te same atrybuty

Jan
1 rok temu
Reply to  Karol

ITaxi nie ma gwarancji ceny. MyTaxi nie pozwala ci pokazać lokalizacji docelowej pinezką na mapie.

Michał
1 rok temu
Reply to  Jan

MyTaxi pozwala jak najbardziej

jan
1 rok temu
Reply to  Michał

A możesz powiedzieć jak dotarłaś do tej opcji? Bo ja szukałem i znaleźć nie mogę, jak wybieram lokalizację docelową to mogę tylko wpisać adres, wybrać „dom/pracę” lub lotnisko/dworzec.

Ryś
1 rok temu

Jak się czyta komentarze to ludzie w Polsce są oderwani od rzeczywistości niech Uber w naszym kraju płaci ZUS i podatki i ma w garści licencje . W Wiedniu ZUS za działaność nie jest największym kosztem dla kierowcy tak jak w Polsce i po temacie.

Tomi
1 rok temu

Co do jakości problem jest taki, że samochód i paliwo kosztuje u nas mniej więcej tyle co na zachodzie ale usługa przewozu jest 2-4 x tańsza i nie ma tu zbytnio pola manewru na zróżnicowanie (obniżki) cen, więc (z punku widzenia kierowcy) stawki Ubera i prowizje są na minimalnym głodowym poziomie (nieopłacalne, chyba, że na czarno bez ZUSu, czyli jak 90% kierowców w Uberze) a ceny taxi jeszcze są opłacalne ale tendencja jest zniżkowa. Takie np. Free Now (byłe Mytaxi) ceny podobne do Ubera i prowizje kierowców nie wiele mniejsze. Generalnie zawód robi się jak na Zachodzie (niestety) tylko dla… Czytaj więcej »

jarek
1 rok temu

„O ile jednak w Polsce toczą się prace nad „zdelegalizowaniem” Ubera, czyli nałożeniem nań takich samych obowiązków, jakie mają taksówkarze, to w Wiedniu wymogi dla kierowców Ubera są nieco łagodniejsze” – Ciekawa teoria, tylko skąd wzięta. Jakie niby prace nad jakim niby zdelegalizowaniem? Przecież nowela legalizuję ubrobolca z całą wyhodowaną w Polsce ciężką patologią tego wynalazku. Co niby Autor ma na myśli i skąd takie wnioski?

Bogdan
1 rok temu

Mało który pasażer Ubera ma świadomość że w momencie wypadku z winy kierowcy Ubera żadne ubezpieczenie nie wypłaci odszkodowania pasażerowi Ubera, bo takiego ubezpieczenia niema, jeżeli pobrano opłatę za przejazd 😂

jarek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Też bzdura. Każdy kierowca ubrobolca może wykupić OC na taxi/przewozy, wcale milionów monet nie kosztuje. Ale sie po prostu nie chce, bo ubrobolec to modelowy przykład bylejakości i dziczy nie kontrolowanej przez nikogo

jarek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Wsiadasz do ubobolca i masz świadomość, że gość za kółkiem, który wykonuje dla Ciebie usługę przewozu, a tym samym bierze na pewien krótki czas odpowiedzialność za Twoje zdrowie i życie, a może i Twojej rodziny/dzieci, czyli w tym momencie wykonuje najbardziej odpowiedzialną z Twojego punktu widzenia robotę na świecie, pracuje za 6-7 zeta/h. I co sobie myślisz o tym gościu za kółkiem, o sensie ubrobolca, wreszcie o kraju w którym żyjesz, kraju który na coś takiego pozwala?

Radek
1 rok temu
Reply to  jarek

eee? odpowiedzialność za życie? ratownik medyczny, lekarz to tak, ale kierowca który wiezie mnie przez miasto 50-70 km/h? a z reguły ok 30-40 bo miasto ciągle zakorkowane

Przemo
8 miesięcy temu
Reply to  jarek

Wynagrodzenie kierowcy to sprawa wtórna. Z obserwacji własnych wiem, że obcokrajowcy (głównie obserwuję tych najbliższych nam) mają bardzo specyficzne podejście do bezpieczeństwa i odpowiedzialności. Nie tylko za kółkiem.

Michał
1 rok temu
Reply to  Bogdan

Bogdan, zwolennicy Ubera chwalą się, że normalne OC obejmuje pasażerów tak jak w prywatnym aucie. Jaki przepis to wyłącza zgodnie z tym co napisałeś?

Michał
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale za skutki wypadku odpowiada winny i on jest ubezpieczony OC z mocy ustawy, nawet jeśli nie ma polisy. Najwyżej regresowo go obciążą, ale dla poszkodowanego pasażera stroną do rozmowy jest ubezpieczyciel, a nie kierowca.

Co do wyzysku i finansowego niewolnictwa, polecam serię reportaży o pracy w Uberze opublikowaną niedawno przez GW. Że szczegółami jest tam opisana zarówno codzienność dostawców Eats jak i kierowców.

Mariusz
1 rok temu

Samcik, no powiem że piszesz konkretnie. Tak właśnie jest z taksówkami i uber u nas. Wiem bo też ostatnio jeździłem po Austrii. Gratuluję spostrzegawczości.

Przemo
1 rok temu

Akurat taksówkarze w Wiedniu to mistrzowi jazdy „naookoło”. W tym skillu biją warszawskich na głowę.
Metoda jest: trzeba od razu dać do zrozumienia, że zna się trasę.

Kuba
1 rok temu

U nas w teorii jest podobnie, ale jednak standardowych klientów taksówek też ściągnęła dużo niższa cena.

Mateusz
1 rok temu

To ja moge powiedzieć o rynku jeszcze tańszym. Na Ukrainie nie ma absolutnie roznicy między taxi a uberem – bez zamawiania premium przyjedzie pewnie Lanos albo Logan.
We Lwowie zdarzaly sie taksowki z mchem na siedzeniach albo srubokretem zamiast klamki. Uberem jezdza nawet taksowkarze i traktuja jako kolejny kanal zamawiania. Ceny identyczne a często mozna negocjowac przejazd poza aplikacja.

Przemo
8 miesięcy temu

Talenty „przewodników turystycznych” u wiedeńskich taksówkarzy też są nie do przecenienia.
Można powiedzieć, że prawie dorównują taksówkarzom warszawskim 🙂

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu