29 kwietnia 2026

Emiraty Arabskie opuszczają OPEC i OPEC+. Co może dla naszych portfeli oznaczać rozpad największego sojuszu producentów ropy?

Emiraty Arabskie opuszczają OPEC i OPEC+. Co może dla naszych portfeli oznaczać rozpad największego sojuszu producentów ropy?

Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły, że wychodzą z sojuszu OPEC i OPEC+. Na naszych oczach kruszy się solidarność państw – producentów i eksporterów ropy naftowej. Emiraty Arabskie – jeden z największych producentów ropy naftowej – zaczynają prowadzić własną politykę surowcową. Co to w dłuższej perspektywie może oznaczać dla cen ropy naftowej na świecie i dla naszych portfeli?

Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) to jeden z najważniejszych producentów strategicznego surowca i dotychczasowy bardzo mocny filar państw zrzeszonych w OPEC i OPEC+. Wyjście ZEA z tych organizacji to prawdziwy cios w ich stabilność i w regionalną rolę Arabii Saudyjskiej jako lidera sojuszu. Saudyjczycy tradycyjnie odgrywali rolę głównego gracza w organizacji. Kluczowe decyzje w tym gronie zapadały w ostatnich latach głównie na podstawie dogadywania się Arabii Saudyjskiej i Rosji, w rozszerzonym składzie OPEC+.

Zobacz również:

Ale żeby grać taką rolę, Arabia Saudyjska musiała mieć za sobą inne kraje. Teraz jeden z najważniejszych, czyli Zjednoczone Emiraty Arabskie uznały, że jako niezależny aktor zyskają więcej. A historia ZEA w OPEC (czyli Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową) sięga aż 1967 roku. Do OPEC należy 12 krajów, które odpowiadają za około 40% dostaw ropy naftowej na świecie. A OPEC+, powiększone o Rosję, to około połowa światowej podaży tego surowca.

Kraje OPEC to również przeogromne złoża ropy naftowej. Kontrolują one ok. 80% udokumentowanych zasobów tego surowca. Dlaczego ZEA zrywają z sojuszem, który w najlepszych czasach sterował cenami ropy naftowej? Jak to wpłynie na światowe ceny paliw i czy Polacy również odczują skutki działania nowej polityki gospodarczej ZEA? Zwłaszcza, że i my mamy silne relacje „naftowe” z Zatoką Perską – współwłaścicielem rafinerii Lotos jest koncern Saudi Aramco.

Rośnie samodzielny potężny gracz na paliwowej scenie?

Zjednoczone Emiraty Arabskie zakomunikowały, że opuszczają organizację, do której należały od 60 lat. Ta decyzja ma im umożliwić swobodę w działaniu na światowych rynkach, a chyba najbardziej obecnie chodzi o to, żeby – jeśli tylko zostaną odblokowane drogi transportu przez Cieśninę Ormuz – móc zaspokoić rosnące globalne zapotrzebowanie na paliwa. I nie krępować się koniecznością ustalania czegokolwiek z partnerami z OPEC.

ZEA są gotowe do zwiększenia produkcji i eksportu, bo sporo w ostatnich latach zainwestowały w infrastrukturę wydobycia i przetwórstwa ropy. Od dawna prowadzą też asertywną politykę zagraniczną, budują własną strefę wpływów na Bliskim Wschodzie i w Afryce. W przeszłości skarżyły się też na zasady działania OPEC i OPEC+, tzn. limity wydobycia i eksportu, które w rozumieniu organizacji miały być barierą dla nadmiernej podaży surowca na świecie, a tym samym – miały zapobiegać spadkom cen ropy naftowej na globalnych rynkach.

Ani Arabii Saudyjskiej, ani Rosji nie zależało na zwiększaniu limitów eksportu. Jeśli Zjednoczone Emiraty Arabskie znajdą się poza organizacją eksporterów, nie będą już musiały przejmować się ustaleniami organizacji, która ma co prawda siedzibę w Wiedniu, ale tak naprawdę zarządzana jest obecnie, po rozszerzeniu o Rosję, z dwóch miejsc – Rijadu i Moskwy. Czy to oznacza, że ZEA zniosą jakiekolwiek limity, rozwiną produkcję i zaleją świat ropą? To możliwe, ale na razie – to teoria, bo z powodu blokady Cieśniny Ormuz eksport surowców w regionie i tak jest mocno utrudniony.

Dokąd ZEA wysyłają swoją produkcję? Kto mógłby dostać więcej ropy dzięki zniesieniu limitów? Okazuje się, że ZEA eksportują niemal wyłącznie do największych gospodarek azjatyckich. Dane i grafiki OPEC pokazują, że eksport ropy z ZEA do krajów europejskich oraz do USA jest znikomy. Głównymi odbiorcami ropy z Emiratów są Chiny, Indie i pozostałe kraje Dalekiej Azji:

Nabrzmiewa konflikt Zjednoczonych Emiratów Arabskich z Arabią Saudyjską? W tle OPEC+

ZEA opuszczają sojusz eksporterów ropy naftowej, ale wzmacniają równocześnie swoje relacje ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Ta współpraca odbywa się w ramach Porozumień Abrahama z 2020 roku. Ścisły sojusz widać w czasie konfliktu z Iranem. Emiraty przyjęły dużą pomoc wojskową zarówno od Izraela, jak i Stanów Zjednoczonych,  co politycznie oddaliło je od sąsiadów, głównie od Arabii Saudyjskiej, która tradycyjnie stara się mieć równie dobre relacje z USA i z Rosją.

Lokalne animozje polityczne, spory na temat wpływów politycznych w Jemenie i regionalnej pozycji Bractwa Muzułmańskiego, powodują, że ZEA stawia się z boku polityki prowadzonej przez monarchie z regionu Zatoki Perskiej, a już najbardziej – polityki największego sąsiada – Arabii Saudyjskiej. Abu Zabi jest np. najważniejszym sponsorem finansowym Egiptu od czasu, gdy zostały tam obalone przez wojsko rządy Bractwa Muzułmańskiego w 2013 roku. ZEA widzi w świeckim Egipcie zaporę przed odrodzeniem się islamizmu.

Czy ZEA są na tyle potężnym producentem i eksporterem ropy naftowej, że mogą zdobyć się na zupełnie samodzielną pozycję? To kluczowe pytanie. Zgodnie z danymi OPEC, potencjał produkcyjny ZEA plasuje ten kraj na trzecim miejscu w organizacji, po Arabii Saudyjskiej i Iraku. Jeszcze na początku tego roku, tuż przed konfliktem z Iranem, na ZEA przypadało około 3-4% globalnej podaży ropy naftowej. Obecnie ten potencjał jest w uśpieniu, ale ZEA może szybko zwiększyć eksport, gdy tylko pojawi się szansa na odblokowanie transportu.

Jeśli chodzi o udokumentowane zasoby ropy naftowej, ZEA mają ogromny potencjał na przyszłość, jedne z największych złóż ropy naftowej na świecie, a także potencjał do wydobywania surowca i do jego przetwarzania. Grafika OPEC poniżej pokazuje kraje z największymi złożami ropy naftowej, zasoby ZEA to pasek w kolorze błękitnym:

A jaka jest pozycja ZEA jako eksportera światowego ropy naftowej. Pokazuje to grafika OPEC poniżej. ZEA były w 2024 roku trzecim największym eksporterem w OPEC, z wielkością eksportu na poziomie 2,72 mln baryłek dziennie. Na pierwszym miejscu była Arabia Saudyjska z poziomem eksportu 6,05 mln baryłek dziennie, a na miejscu drugim – Irak z eksportem 3,36 mln baryłek dziennie.

Na miejscu czwartym jest Iran z eksportem zaledwie 1,57 mln baryłek dziennie, ale gdyby nie zachodnie sankcje, mógłby eksportować znacznie więcej i byłby prawdopodobnie na miejscu trzecim. Czy obecna wojna przetasuje tę kolejność? Jeśli Iran będzie mógł więcej eksportować, za cenę pogodzenia się z warunkami stawianymi przez USA, miałby szansę na dużo wyższą pozycję. Ale również ZEA, zwolnione z obowiązków zachowania limitów OPEC, mogą zalać świat swoją ropą. Sporo tu się może wydarzyć.

ZEA mają atuty, jakich nie mają inni (tylko Arabia Saudyjska)

ZEA mają w swoich planach eksportowych jeszcze jeden atut. Kraj nie tylko zainwestował 122 mld dolarów w unowocześnienie bazy wydobywczej i eksportowej, ale też zbudował port naftowy niezależny od Cieśniny Ormuz. A to, jak widać w czasie konfliktu z Iranem, staje się najważniejszą kartą przetargową. ZEA mają system rurociągów do Morza Czerwonego i Oceanu Indyjskiego. Podobny niezależny system ma w regionie jeszcze tylko Arabia Saudyjska, która zazwyczaj bierze na siebie największy ciężar cięć produkcyjnych OPEC+.

Zbudowany przez ZEA rurociąg naftowy Habshan-Fujairah, to infrastruktura przesyłowa biegnąca około 400 km od lądowych obiektów naftowych w Habshan do portu w Fujairah. Według szacunków IEA (Międzynarodowej Agencji Energetycznej) rurociąg obsługuje około 1,5 mln baryłek dziennie, czyli ma potencjał do obsłużenia około jednej trzeciej obecnej dziennej produkcji Emiratów. Całkowita pojemność tej infrastruktury wynosi nawet około 1,8 mln baryłek dziennie. Nie jest to pełna niezależność od cieśniny, ale jednak bardzo duża.

Arabia Saudyjska to też nie jest ułomek. Ma system rurociągów Abqaiq-Yanbu (East-West Crude Pipeline lub Petroline). Ta infrastruktura przesyłowa przecina na pół całą Arabię Saudyjską, łącząc Abqaiq z portem Yanbu nad Morzem Czerwonym. Największa saudyjska firma z sektora paliwowego Aramco informowała, że zwiększyła wydajność tej trasy do 7 mln baryłek dziennie. IEA szacuje, że na początku 2026 roku rurociąg używał około 2 mln baryłek dziennie z tej  wydajności.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Inni wielcy sąsiedzi, którzy mogą pochwalić się ogromnym potencjałem produkcyjnym, Iran, Irak, Kuwejt, Katar i Bahrajn, są już bardziej uzależnieni od przepływu tankowców przez wąską cieśninę, którą może zablokować raptem kilkuset żołnierzy irańskich z karabinami, minami podwodnymi albo z niewielkimi i tanimi w produkcji dronami. W 2025 roku prawie 34% światowego handlu ropą naftową przeszło przez Cieśninę Ormuz – przy czym większość eksportu była przeznaczona do Azji (w połowie – do Chin i Indii).

W zeszłym roku prawie 20 mln baryłek ropy naftowej dziennie ostało wyeksportowanych przez Cieśninę Ormuz, natomiast drogi alternatywne w postaci dwóch rurociągów – Arabii Saudyjskiej (do Morza Czerwonego) i ZEA (do portu Fujairah poza cieśniną) – dają możliwości przesyłu od 3,5 do 5,5 mln baryłek surowca dziennie. To potencjalnie nawet jedna czwarta całości eksportu z całego regionu! Duże możliwości przesyłania ropy naftowej niezależnie od cieśniny to szansa ZEA na zwiększenie sprzedaży i swojej pozycji kosztem innych krajów, uzależnionych od przesyłania ropy przez Ormuz.

To, co może wywrócić ten dobrze przemyślany plan Emiratów, to dalsze ataki Iranu na moce produkcyjne i cała infrastrukturę energetyczną  kraju. Ta perspektywa może ograniczyć szacunki przesyłowe i eksportowe. A wśród ostatnich doniesień światowych mediów jest też informacja, że państwowy gigant naftowy Abu Dhabi zamknął swoją ogromną rafinerię Ruwais po wybuchu pożaru w tym kompleksie, w którym przetwarza się około 922 000 baryłek ropy naftowej dziennie, czyli około jednej czwartej krajowego potencjału.

Jaka przyszłość czeka OPEC i OPEC+? Fragmentacja, frustracja, rozpad?

Kto wpadnie w kłopoty po wyjściu ZEA z OPEC? Czy problemy będzie miała potężna organizacja szachująca świat swoimi limitami wydobycia i eksportu ropy naftowej, czy jeden z jej członków, który postanowił wybić się na niepodległość? Tego na razie nie wiadomo. Faktem jest, że ZEA wyjątkowo mocno odczuły skutki ataków Iranu, formalnie członka OPEC, na swoją infrastrukturę transportową i produkcyjną. Zachwiana też została pozycja centrum finansowego i turystycznego Dubaju i ZEA. Emiraty zechcą teraz tę pozycję odbudować – za wszelką cenę.

Tą ceną może być agresywna polityka eksportowa, którą prawdopodobnie zamierza prowadzić ZEA po zakończeniu konfliktu z Iranem. Czy prawdą jest to, co obwieściło BBC, że wyjście ZEA to może być początek końca OPEC? Jeśli ZEA są gotowe do szybkiego zwiększenia wydobycia i eksportu swojego surowca, to w średnim terminie zmienić się mogą relacje między kluczowymi producentami i eksportami ropy naftowej na świecie.

Obecnie Emiraty są trzecim eksporterem w ramach OPEC, i czwartym producentem na świecie, ale zasoby ZEA są ogromne i przy dobrych mocach wydobywczych ten kraj może zawalczyć o wyższą pozycję. Poniżej potencjały produkcyjne graczy w organizacji OPEC na grafice BBC:

Samodzielna pozycja ZEA, w kontrze do polityki OPEC i OPEC+, może wywrócić ten biznes do góry nogami. Jeśli do tego dojdzie jeszcze autonomia Wenezueli od OPEC, a jest to możliwe od czasu, kiedy ten kraj prowadzi politykę zgodną z celami USA, to wiedeńska organizacja może mocno osłabnąć. Na czoło wysuną się w takiej sytuacji interesy Stanów Zjednoczonych, jednego z większych obecnie eksporterów, dodatkowo w sojuszu z Wenezuelą i ZEA.

Byłby to faktycznie cios dla OPEC i OPEC+. Dla BBC wyjście ZEA z organizacji stanowi zwycięstwo prezydenta USA Donalda Trumpa, który wcześniej atakował OPEC za „oszukiwanie reszty świata”. W styczniu tego roku Trump wezwał Arabię ​​Saudyjską i inne kraje OPEC do „obniżenia cen ropy naftowej” i powtórzył swoją groźbę wprowadzenia wyższych ceł. Arabia Saudyjska wtedy jeszcze mogła dyktować warunki.

Obecna decyzja ZEA to odpowiedź na żądania USA, a jednocześnie oferta ściślejszego sojuszu między ZEA a USA. Jednocześnie – droga do osłabienia Saudyjczyków. Dla OPEC utrata potencjału ZEA to strata około 15% mocy produkcyjnych organizacji. Taką stratę da się jeszcze przeżyć. Ale większa strata czeka sojusz, gdy na potencjalne kolejne decyzje o ograniczeniu wydobycia i eksportu, odpowiedzią będzie solidne zwiększenie wydobycia i eksportu ze strony ZEA. Tej konkurencji kartel naftowy może nie wytrzymać.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

amerykański bank jpmorgan zapasy ropy

benzyna po 10 zł za litr

Sytuacja jest tym bardziej gorąca, że za ZEA mogą pójść inni, zniesmaczeni tym, że wielu członków grupy trochę oszukuje na swoich kwotach produkcyjnych i eksportowych. W ostatnich latach organizacje opuściły niektóre mniejsze kraje, w tym Katar i Ekwador (w 2019 roku), a także Angola (w 2024 roku). Wszystkie powoływały się na potrzebę podreperowania swoich budżetów, a także na frustrację z powodu braku wpływu na decyzje organizacji. ZEA opuściły więc OPEC nie jako pierwsze, ale też nie muszą być ostatnie.

Niezadowoleni mogą być członkowie, którzy w ostatnich latach sporo, jak ZEA, zainwestowali w zwiększenie zdolności produkcyjnych, a tymczasem muszą się mocno ograniczać, żeby nie dopuścić do spadku cen na rynkach. ZEA produkował w marcu ok. 2,37 miliona baryłek dziennie, a mógłby niemal dwa razy więcej. Takie dane przynosi najnowszy kwietniowy raport IEA za kwiecień tego roku.

W kolejce do wyjścia z ciasnego gorsetu OPEC i OPEC+ są Kazachstan, który w ostatnich latach i tak produkował oraz sprzedawał znacznie więcej niż by mógł, a następnie Nigeria, która jest podstawowym – obok Algierii – dostawcą na rynek europejski. Teraz te dwa kraje mogą pompować ropę dla Europy spragnionej dużych ilości surowca. No i dużą niewiadomą jest Wenezuela, kraj z największymi zasobami ropy na świecie, która już produkuje i sprzedaje dużo więcej niż w 2025 roku w związku ze zmianą polityki na korzystną dla USA.

Zgodnie z ostatnią decyzją OPEC+ z 5 kwietnia, ośmiu kluczowych producentów, w tym Arabia Saudyjska i Rosja, zgodziło się na rozpoczęcie ostrożnego łagodzenia swoich dobrowolnych cięć produkcyjnych, dodając na rynek około 206 000 baryłek dziennie od maja z szerszej redukcji o 1,65 miliona baryłek dziennie wprowadzonej w 2023 roku. OPEC+ egzekwuje kwoty produkcyjne, które obniżały produkcję do końca 2026 roku. Niewykluczone, że niedługo organizacja będzie musiała podjąć kolejną decyzje o poluzowaniu swoich ograniczeń eksportowych.

Jaki jest potencjał i jakie kierunki eksportu z kluczowych krajów OPEC? Pokazuje to grafika opracowana przez samą organizację, według stanu na koniec 2024 roku. Teraz z tej grupy wypada ZEA, trzeci eksporter, jeśli nie brać pod uwagę Rosji:

Czy decyzja ZEA to obietnica niższych cen ropy naftowej?

Decyzja ZEA zapadła po ostrzeżeniu Banku Światowego, że wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała największą w historii utratę dostaw ropy naftowej. Tu już nie chodzi o ceny, chodzi po prostu o dostępność surowca. Nigdy wcześniej drogi transportu nie były tak szczelnie zablokowane, jak to się dzieje od dwóch miesięcy. W rezultacie ceny energii wzrosną w tym roku średnio o około jedną czwartą – takie są najnowsze szacunki Banku Światowego. Powrót do poziomu sprzed wojny może zająć pól roku.

„Najbiedniejsi, którzy wydają największą część swoich dochodów na żywność i paliwa, odczują to najmocniej” – tak sytuacje określił główny ekonomista Banku Światowego, Indermit Gill. Na razie decyzja ZEA o wystąpieniu z OPEC nie będzie miała bezpośredniego wpływu na globalne zaopatrzenie w paliwa, bo kluczowa dla transportu Cieśnina Ormuz jest wciąż zablokowana. Jednak po odblokowaniu tego szlaku i wznowieniu produkcji, przy braku limitów, eksport może wystrzelić.

Wyjście ZEA z OPEC może doprowadzić do spadku cen ropy naftowej w średnim terminie, ale także do większej zmienności na rynku w nadchodzących latach. Sytuacja może się jeszcze zmienić, jeśli jakiś inny kraj zechce podążyć krokami ZEA i dorobić na zwiększonym eksporcie. Na nic zda się wtedy dyktat dwóch policjantów OPEC, pilnujących zazdrośnie wyższych cen ropy naftowej – Arabii Saudyjskiej i Rosji. A jeśli Wenezuela i ZEA zwiększą produkcje, to prawdopodobnie, żeby jednak zarobić, zrobią to także liderzy OPEC+.

Według Banku Światowego, zakłócenia w żegludze w Cieśninie Ormuz, wywołały największy w historii wstrząs podażowy ropy naftowej, z początkowym spadkiem globalnych dostaw ropy o około 10 milionów baryłek dziennie. W efekcie ceny ropy Brent w połowie kwietnia pozostały o ponad 50% wyższe niż na początku roku. Bank Światowy prognozuje, że średnia cena ropy Brent wyniesie 86 dolarów za baryłkę w 2026 roku, co stanowi gwałtowny wzrost w porównaniu z 69 dolarami za baryłkę w 2025 roku.

„Ceny ropy Brent mogą osiągnąć średnio 115 dolarów za baryłkę w 2026 roku w scenariuszu, w którym kluczowe instalacje naftowe i gazowe zostaną poważnie uszkodzone, a wolumen eksportu będzie się odbudowywał powoli”.

Złożoną sytuacje pokazują grafiki z kwietniowego raportu Banku Światowego, w którym sytuacja na rynki paliw zajmuje wyjątkowo dużo miejsca. Na grafikach widać, że ceny ropy Brent znacząco wzrosły po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie, kiedy ruch tankowców przez Cieśninę Ormuz niemal ustał.

Osłabienie kartelu OPEC i OPEC+ to potencjalnie rewolucyjna zmiana na rynku paliw. I być może początek jego rozpadu. Po 60 latach, kiedy kartel sukcesywnie stopniowo wzmacniał swoją pozycję i przyjmował kolejnych sojuszników, teraz odpada jeden z najważniejszych graczy. To może być efekt kuli śnieżnej, jeśli inni członkowie organizacji poczują, że w ich interesie również byłoby zerwanie z OPEC. Czy tak się może stać? Na razie inne kraje prawdopodobnie poczekają na pierwsze efekty samodzielności ZEA.

W średnim terminie decyzja ZEA powinna być pozytywna dla naszych portfeli. Co prawda z tego regionu ani Polska, ani Europa jako całość, nie importuje dużych ilości ropy naftowej, bo region zaopatruje głównie kraje azjatyckie, ale spadek podaży silnie wpływa na ceny na świecie. Jeśli ZEA ruszą z kopyta z produkcją i eksportem, podaż ropy naftowej wzrośnie, a globalne ceny spadną. Dla nas to informacja pozytywna z jeszcze jednego powodu – decyzja ZEA osłabia pozycję Rosji, która nie będzie już mogła szachować świata jak do tej pory.

————————

CZYTAJ O KONTROLI CEN PALIW:

cena paliwa w dół helicopter money

kto wygrywa na kontroli cen paliw

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

CZYTAJ O GOSPODARCE ZATOKI PERSKIEJ:

dubaj przecenia - luksus w promocji

spółki turystyczne

wojna w zatoce ceny nawozów

Źródło zdjęcia: ZQ Lee?Unsplash

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu