12 marca 2026

Droga ropa „pompuje” cenę dolara. Czy to zła wiadomość dla złota? Pozornie tak, ale… niektórzy uważają, że wkrótce nadejdzie „druga faza”

Droga ropa „pompuje” cenę dolara. Czy to zła wiadomość dla złota? Pozornie tak, ale… niektórzy uważają, że wkrótce nadejdzie „druga faza”
Współautor: Maciej Samcik

Wojna w Zatoce Perskiej przewartościowała myślenie inwestorów o bezpiecznych przystaniach. Złoto „abdykowało” na rzecz dolara oraz obligacji denominowanych w tej walucie. Rosnący strach przed inflacją i spadające nadzieje na tani pieniądz spowodowały zahamowanie wzrostów ceny złotego kruszcu. Ale niektórzy analitycy mówią: choć to dzisiaj ropa naftowa jest inwestycyjną gwiazdą, to im dłużej nią jest, tym bardziej warto przyglądać się złotu. Dlaczego? Bo nadchodzi „druga faza” kryzysowego cyklu na rynku ropy naftowej

Wygląda na to, że wojna Izraela i USA z Iranem nie będzie trwała tak krótko, jak liczył na to Donald Trump. W ramach odwetu zaatakowany Iran zablokował kluczową dla handlu ropą naftową cieśninę Ormuz i spowodował, że 20–25% światowej ropy nie może popłynąć do odbiorców. Zaś ataki irańskich dronów i pocisków na rafinerie powodują ich wyłączenie, czyli dalsze ograniczenie produkcji ropy naftowej. Jej cena wystrzeliła niemal do 100 dolarów za baryłkę (jeszcze na początku roku ropa kosztowała 60 dolarów za baryłkę).

Zobacz również:

Droga ropa pompuje cenę dolara. Złoto w poczekalni

Wszystko to, o ile potrwa dłużej, a na to się zanosi, oznacza koniec marzeń o dalszym spadku stóp procentowych. Przeciwnie, analitycy zaczynają przebąkiwać, że banki centralne mogą zacząć cykl podnoszenia ceny pieniądza, by zahamować spodziewany wystrzał „paliwowej” inflacji.

W tym wszystkim nadzwyczaj spokojnie zachowuje się złoto. Od początku trwania wojny w Zatoce Perskiej kruszec krąży w okolicach 5000-5100 dolarów za uncję. Zwykle wojenne nastroje powodowały napływ kapitału na rynek złota, ale… teraz jest odwrotnie. Od wybuchu wojny ilość złota posiadanego przez „złote” fundusze ETF notowane na giełdzie spadł. Całkowite zasoby złota w magazynach ETF-ów obniżyły się w zeszłym tygodniu o prawie 30 ton, co oznacza największą tygodniową wyprzedaż od ponad dwóch lat (tak podaje Bloomberg).

Dla spekulacyjnie nastawionych inwestorów wysokie ceny ropy zwiastują inflację, która — owszem — będzie wyższa, ale nie na tyle wysoka, by sprawić kłopoty z obsługą długu. Dlatego kapitał przesuwa się do amerykańskich obligacji, których „oprocentowanie” (czyli rynkowa rentowność) poszła w górę i wynosi 4,2% w przypadku obligacji 10-letnich – przy inflacji 2,4% to gwarantuje przyzwoity realny zysk.

CZYTAJ WIĘCEJ:

stopy procentowe pójdą w górę

Jeśli dodamy do tego, że niektórzy inwestorzy wykorzystywali bulionowe złoto ze swoich portfeli jako źródło płynności podczas pogłębiającego się kryzysu na rynku akcji, mamy obraz rynku złota, na którym w zasadzie powinna gościć bessa. To, że ceny złota utrzymują się powyżej 5000 dolarów za uncję (zaledwie 12% poniżej historycznego szczytu), świadczy o wciąż dużej sile tego aktywa. Być może nie w głowach inwestujących w „papierowe” aktywa, ale na pewno w głowach inwestorów myślących o kryzysie paliwowym bardziej kompleksowo i długoterminowo.

Siła dolara ogranicza dziś cenę złota. Rosnące koszty energii są „denominowane” w dolarach (bo ceny ropy naftowej są w tej walucie), a więc zwiększają globalny popyt na dolara. Im droższy jest dolar, tym tańsze powinno być złoto. Jego cena powinna rosnąć z powodu wojny, ale jednocześnie jest przeszacowana w dół z powodu siły dolara. Wynik tej próby sił jest na razie mniej więcej remisowy. Poniżej wzrosty cen ropy naftowej (na niebiesko) i złota (na żółto) w perspektywie trzech miesięcy (wykres wyżej) oraz roku (wykres niżej).

Kryzysy naftowe i druga faza złota

Ale niektórzy analitycy namawiają, żeby właśnie teraz uważnie przyglądać się notowaniom złota. Bo w przypadku wcześniejszych szoków naftowych, wywoływanych mniej lub bardziej gwałtownymi konfliktami na Bliskim Wschodzie, złoto w pierwszym okresie radziło sobie gorzej niż ropa. Rosnące ceny ropy nie powodują wzrostu ceny złota, a czasem nawet owocują jego spadkiem. Jednak ci analitycy widzą też drugą fazę.

Następuje ona, gdy inwestorzy zdają sobie sprawę, że zaburzenia w światowej gospodarce mają charakter strukturalny i nie skończą się szybko. Inflacja przestaje być scenariuszem na przyszłość i pewną obawą („jeśli to się szybko nie skończy, to będzie wyższa inflacja”), lecz faktem. Niewykluczone, że jeśli banki centralne zaczną podnosić stopy procentowe, to dolar przestanie być bezpieczną przystanią, napędzaną przez wysokie ceny ropy (pompujące popyt na „zielonego”). Gospodarka zacznie zwalniać, popyt na ropę będzie topniał, dolar przestanie być mocarzem.

Gdy dolar przestanie być jedyną bezpieczną przystanią, złoto może odzyskać siłę. W 1973 roku cena ropy naftowej wzrosła czterokrotnie od jesieni do wiosny. Złoto w tym czasie stało w miejscu, ale w ciągu kolejnych 12 miesięcy poszło w górę już o ponad 70% na fali wysokiej inflacji, która nadeszła do gospodarki.

W 1990 roku cena ropy naftowej podwoiła się podczas inwazji na Kuwejt. Złoto w tym czasie też stało w miejscu. Ruszyło w górę dopiero, gdy wojna się zakończyła, ale jej inflacyjne skutki jeszcze przez jakiś czas męczyły inwestorów. Tym razem też tak może być, bo nie chodzi tylko o blokadę Zatoki Ormuz, ale też o wycofanie firm ubezpieczeniowych z wystawiania polis dla tankowców. A to może być sytuacja trwalsza niż ostrzał cieśniny.

Jeśli ten tok rozumowania jest poprawny, to złoto jest obecnie w pierwszej fazie schematu z 1973 roku. Nie tyle zawiodło jako zabezpieczenie, ile czeka na to, aż obawy przed inflacją zamienią się w realną inflację. Taką, która spowolni wzrost gospodarki, zmniejszy popyt na ropę naftową, ostudzi notowania dolara i zwiększy obawy o to, czy rządy znajdą pieniądze na wyższe oprocentowanie długu.

Ale czy jest poprawny? Nie wiadomo. Są też analitycy i inwestorzy, dla których scenariusz eskalacji konfliktu i drogiej ropy wygląda na „potencjalnie zaproszenie do ogromnej rotacji kapitałowej”. Ropa jest jednym z niewielu instrumentów, które w ostatnich latach nie zostały „przepompowane” przez rynek spekulacyjny. „W odróżnieniu od srebra i złota ma „wbudowane” znacznie wrażliwsze „hamulce”, ale w tym otoczeniu mogą nie zadziałać wystarczająco skutecznie, bo zostały trochę sparaliżowane”.

Zwolennicy tej teorii uważają, że gdy „włączy się” mechaniczny zakup kontraktów terminowych tylko dlatego, że cena rośnie, to napędzi się spirala wzrostowa ignorująca fundamenty podaży. „Nadal istnieje ogromna przestrzeń do rotacji kapitału całej palety inwestorów, bo np. dla inwestorów surowcowych dziś asymetria ryzyka jest korzystna dla ropy” – uważają ci analitycy. W tym rozumowaniu jest tylko jedna słabość: o ile z powodu wzrostu cen złota nie zawali się światowa gospodarka, o tyle drogiej długoterminowo ropy decydenci raczej na dłuższą metę nie zaakceptują.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

wojna w zatoce ceny nawozów

Wykres cen ropy naftowej wskazuje, że szok podażowy na rynku paliw jest realny. Wykres cen złota wskazuje, że rynek uważa obecną sytuację za tymczasową, a więc ocenia, że obawy przed inflacją się nie ziszczą lub też, że ta inflacja będzie wyższe, lecz niegroźna dla koniunktury gospodarczej na świecie i spłaty długów. Kto się myli? Przekonamy się w najbliższych tygodniach.

A co na temat sytuacji na rynku złota mówi Michał Tekliński, analityk Goldenmark i Goldsaver.pl, czyli sklepów, w których możecie kupować złoto i inne metale szlachetne, a także biżuterię i inwestycje alternatywne (np. dzieła sztuki)? W tym tygodniu w Polsce złoto jest tematem niezwykle ważnym, ale nie z powodu wojny, lecz z powodu planów Narodowego Banku Polskiego, żeby je częściowo sprzedać, zainkasować zyski i przeznaczyć je na zbrojenia.

Złoto narzędziem narodowej suwerenności Polski

Ostatnie dni przyniosły intensyfikację debaty publicznej wokół finansowania polskiej obronności. Program SAFE 0%, będący autorską propozycją prezydenta Karola Nawrockiego, staje się centralnym punktem dyskusji o tym, jak zapewnić bezpieczeństwo narodowe w obliczu rosnących napięć geopolitycznych. Kluczowym, a zarazem najbardziej emocjonującym elementem tej układanki, jest rola Narodowego Banku Polskiego oraz posiadanych przez niego rezerw złota.

Unijny program Security Action for Europe (SAFE) to instrument finansowy, którego celem jest szybkie zwiększenie inwestycji w obronność państw Unii Europejskiej poprzez preferencyjne pożyczki na wspólne zakupy sprzętu wojskowego. W ramach programu Unia planuje udostępnić państwom członkowskim nawet 150 mld euro finansowania dla sektora obronnego. Polska ma być największym beneficjentem mechanizmu – rząd może skorzystać z ok. 43,7 mld euro (ok. 185–200 mld zł) na modernizację armii, rozwój technologii obronnych i wzmocnienie przemysłu zbrojeniowego.

Oprocentowanie programu pożyczkowego SAFE jest zmienne i oparte na kosztach finansowania Unii Europejskiej na rynkach kapitałowych. Dokładna stawka nie jest sztywno określona, ponieważ zależy od momentu zaciągania transz pożyczki przez Komisję Europejską, ale jako bazę często wskazuje się koszt finansowania instrumentu RRF (KPO), który wynosił ok. 3,17%.

Jednocześnie w Polsce pojawiła się alternatywna koncepcja określana jako „SAFE 0%”, promowana przez prezydenta i kierownictwo banku centralnego. Zakłada ona finansowanie części wydatków obronnych bez korzystania z unijnej pożyczki, m.in. poprzez wykorzystanie zysków banku centralnego oraz operacje związane z rezerwami złota.

Polska nie planuje dołączyć do grona krajów wyprzedających kruszec. Wręcz przeciwnie – strategia NBP pozostaje spójna z globalnym trendem akumulacji złota przez banki centralne. Polska nie tylko nie planuje trwale pozbywać się złota, ale NBP zamierza kontynuować jego regularne zakupy. Jesteśmy w procesie dążenia do sytuacji, w której wśród naszych oficjalnych aktywów rezerwowych będzie około 700 ton kruszcu.

Dyskusja o programie SAFE 0% i udziale NBP jest obecnie elementem szerokiego sporu politycznego w Polsce. Wykorzystanie zysków z rezerw złota na cele obronne pokazuje realną, namacalną wartość posiadania fizycznego kruszcu przez państwo. To nie jest martwy zapis w bilansie, ale narzędzie suwerenności finansowej. W obliczu cen złota przekraczających 5000 dolarów za uncję, polskie rezerwy stają się potężnym lewarem, który może sfinansować modernizację armii bez konieczności nadmiernego zadłużania się na rynkach zewnętrznych.

———————————-

ZOBACZ ROZMOWĘ O ROLI ZŁOTA W PORTFELU:

———————————-

ZAPOZNAJ SIĘ Z ARTYKUŁAMI Z CYKLU „STAĆ CIĘ NA ZŁOTO”:

>>> Dla niezbyt doświadczonych inwestorów najbezpieczniejszą strategią są zakupy w częściach. Dotyczy to akcji, obligacji i… złota też. Zwłaszcza teraz. Jak robić to wygodnie?

>>> Złoto w monetach lub sztabkach czy w ETF-ach, funduszach i akcjach spółek? Jakie są wady i zalety lokowania pieniędzy w fizyczny kruszec?

>>> Popularność zakupów złota w Polsce rośnie, więc… wraca patent na kupowanie złota po kawałku. Czy tym sposobem złote sztabki trafią pod strzechy? Czy to bezpieczne? Testuję

>>> Od czego zależy cena złota? Kiedy zyskamy dzięki ulokowaniu w nim części oszczędności, a kiedy niekoniecznie? Zdecyduje o tym kilka czynników

>>> Po co banki centralne kupują złoto? I czy my też powinniśmy? Czy dla bankierów złoto staje się alternatywą dla „papierowego” pieniądza?

>>> Złoto czy nieruchomości? Ten odwieczny spór od lat rozgrzewa zwolenników inwestycji alternatywnych na całym świecie. Kto ma więcej racji?

>>> Złoto jako „ubezpieczenie od końca świata”? Nie tylko. Sprawdzam, jak złoto się sprawdza w kryzysowych momentach na rynku. Bo kryzysów ci u nas dostatek

————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.

————————

ZAPROSZENIE: 

Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w Subiektywnie o Finansach. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.

Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli wiodący na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.

——————————–

Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

 

Źródło zdjęcia: Chat GPT/Arthur Ziiim/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Niko
1 miesiąc temu

Nie był bym taki pewny że złoto szybko zaświeci swoim blaskiem :https://x.com/i/status/2030722007315227050

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Niko

Też się nie założę, to jedna z teorii. Ale ta opinia jest ciekawa, dodam ją do tekstu

Niko
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Proszę bardzo ,zawsze warto mieć różne spojrzenia na sytuacje😉

BadaczTalmudu
1 miesiąc temu

[CENZURA-red]

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  BadaczTalmudu

Jesteś już w koszu, koleś. Razem ze swoimi nic nie wartymi przemyśleniami. Przekaż komu trzeba na farmie, że już się tutaj skończyłeś.

Ppp
1 miesiąc temu

Pytanie, czy planowe zakupy dla armii są wystarczająco „czarną godziną”, by naruszać rezerwy złota NBP. Moim zdaniem nie.
Tym czasem na kanale YT „Horyzonty” Piotr Kuczyński ciekawie analizuje ekonomiczną stronę wojny w Iranie. Link: https://www.youtube.com/watch?v=Jd_FhIgGBVw
Pozdrawiam.

Niko
1 miesiąc temu

Takie cuṣ̌ znalazłem

18191
Jarek
1 miesiąc temu

Panie Michale/Macieju…
„Wynik tej próby sił jest na razie mniej więcej remisowy. Wygrywa natomiast ropa.”
Fajny artykuł, ale to w końcu jest remis czy wygrana?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jarek

Remis ze wskazaniem 😉

Sebastian
1 miesiąc temu

Kto nie kupi(ł) złota po 5000 ten gapa. Śmiać się czy płakać ? „,

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Sebastian

To zależy ile z tej jatki w Zatoce Perskiej wykwitnie inflacji. Czuję w kościach, że może mniej niż analitycy myślą. Wtedy ze złotem może być różnie

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu