Donald Trump wycofał się z planów wprowadzenia ceł na największe państwa Unii Europejskiej i ogłosił, że osiągnął „zarys porozumienia” w sprawie Grenlandii. Ale reakcja rynków jest zastanawiająca. Nie ma euforii wśród inwestujących w akcje, nie zatrzymał się wzrost rentowności amerykańskich obligacji, dolar nie odzyskuje siły, a złoto i srebro nie przestały drożeć. Świat już nie wierzy Trumpowi. I już nie wierzy, że może być „jak dawniej”. Co to oznacza dla naszych inwestycji? Bardzo ciekawą analizę na ten temat przygotowali analitycy Saxo Banku
Kilka dni temu Donald Trump zagroził nową rundą ceł na towary ze Skandynawii, Niemiec i Francji, Wielkiej Brytanii oraz kilku innych krajów. Miały wejść w życie 1 lutego ze względu na brak zgody Europy na zakup Grenlandii. Jednak ostatnie doniesienia ze Światowego Forum Ekonomicznego w Davos wskazują, że nie będzie ani ceł, ani zajmowania siłą lodowej wyspy. Trump ogłosił, że udało się osiągnąć „zarys porozumienia” w sprawie Grenlandii (szczegółów brak).
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
„Rozejm” w sprawie Grenlandii: zaskakująca reakcja inwestorów!
Wydawałoby się, że inwestorzy powinni odetchnąć z ulgą, co powinno się objawiać wzrostem apetytu na ryzyko i spadkiem cen aktywów uznawanych za „bezpieczne przystanie”. Ale nic takiego się nie dzieje. Dolar po krótkim umocnieniu znów spada i jest poniżej 1,17 dolara za euro. Żądane przez inwestorów „oprocentowanie” obligacji 10-letnich emitowanych przez rząd USA pozostaje wysokie, tylko nieco poniżej 4,3% (kilka miesięcy temu była poniżej 4%). Nieco spadła jedynie rentowność obligacji 30-letnich, które zbliżyło się w ostatnich dniach do 5%. Teraz jest poniżej 4,9%. Nie można powiedzieć, żeby inwestorzy byli spokojni.
Nie widać też zmniejszenia zainteresowania aktywami uznawanymi za „bezpieczne przystanie”. Złoto osiągnęło w czasie „kryzysu grenlandzkiego” historyczne maksimum notowań na poziomie 4888 dolarów za uncję, ale po krótkim spadku w ostatnich godzinach znów się do tego poziomu zbliża. Za uncję srebra trzeba płacić prawie 96 dolarów na giełdach w Londynie i Nowym Jorku, ale w Szanghaju taka sama porcja srebra jest wyceniana na równowartość prawie 105 dolarów. Zatem nie widać ani chęci inwestorów, by żądać mniejszych odsetek od amerykańskich obligacji, ani chęci sprzedawania złota i srebra, bo „jest już bezpieczniej”.
Owszem, widać umiarkowane wzrosty cen akcji na giełdach po obu stronach Atlantyku (w Niemczech główny indeks DAX idzie w górę o 1,2%, ale w Ameryce główne indeksy zyskują znacznie mniej). Wygląda na to, że trauma po dniach, w których amerykański prezydent Donald Trump wyraził gotowość rozpętania wojny wewnątrz NATO i wywołania kolejnej wojny celnej, może pozostać w inwestorach na dłużej. Być może na lata. Wśród analityków pojawia się hipoteza, że świat ostatecznie zrozumiał, iż nic już nie będzie takie samo. Nie wiadomo czy NATO istnieje, nie wiadomo czy sojusz transaltantycki istnieje i nie wiadomo, czy zaufanie do Ameryki jako przewidywalnego mocarstwa jeszcze istnieje.
Kilka dni temu bardzo ciekawą analizę na temat potencjalnych konsekwencji kryzysu dotyczącego Grenlandii przedstawili analitycy duńskiego Saxo Banku. Sporządzili oni trzy scenariusze rozwoju sytuacji, z których najbardziej prawdopodobny (z szansami realizacji 50-60%) był ten, w którym zapowiedzi Trumpa były głównie dźwignią negocjacyjną, zaś same pogróżki nie zostaną zrealizowane. Drugi scenariusz (z prawdopodobieństwem 30-40%) mówił, że nowe cła Trumpa w wysokości 10% wchodzą jednak w życie, ale Europa odpowiada w sposób stonowany.
Trzeci scenariusz (z prawdopodobieństwem 10%) to miała być pełnoskalowa wojna celna, która uderza nie tylko w poszczególne segmenty gospodarki, ale rozlewa się na cały świat. To sytuacja, w której może nie zadziałać nawet dywersyfikacja geograficzna, bo po prostu nie ma żadnej części gospodarki, która nie będzie dotknięta wojną gospodarczą. Już wiemy, że – przynajmniej na razie – trzeci wariant się nie wydarzy. Prawdopodobnie realizujemy pierwszy, najmniej drastyczny.
ZOBACZ TEŻ ROZMOWĘ:
Analitycy Saxo nie mają wątpliwości: ryzyko strukturalne
„Nawet jeśli bezpośrednia groźba ceł zostanie złagodzona w negocjacjach, ryzyko strukturalne polega na narastającej fragmentacji — bardziej upolityczniony handel, bardziej warunkowe łańcuchy dostaw i wyższe ryzyka polityczne dla firm i inwestorów” – pisze Saxo Bank w swojej analizie. A to oznacza, że trzeba przygotować na takie okoliczności portfele inwestycyjne. Oczywiście analiza Saxo nie zawiera żądnych konkretnych rekomendacji, a jedynie przykłady narzędzi, które warto użyć. Co mówią analitycy Saxo?
Po pierwsze: handluj „premią za niepewność”. Złoto i srebro pełnią funkcję preferowanego przez inwestorów zabezpieczenia na wypadek niepewności politycznej i ryzyka utraty zaufania do rządów i walut. To może trwać dopóty, dopóki świat koncentruje się na niepewności i ryzyku politycznym. Saxo nie wyklucza, że metale mogą być podatne na ostre „cofnięcia”, jeśli pojawią się doniesienia mówiące o deeskalacji lub jeśli wzrosną realne (uwzględniające inflację) rentowności na rynku obligacji. A więc będzie można zarobić tam tak dużo, że inwestorzy zaczną przenosić pieniądze na ten rynek.
„Pogoń za wzrostem ceny złota i srebra bez jasno zdefiniowanej strategii zarządzania ryzykiem może być bolesna” – ostrzegają analitycy. A więc trzeba mieć w portfelu ekspozycję na metale szlachetne, ale nie zdobywać jej za wszelką cenę i nie stawiać wszystkiego na jedną kartę. A więc raczej 10-15% złota i srebra, niż 50% w portfelu (to już moja interpretacja tego, co piszą analitycy Saxo). Poza „gołymi” surowcami analitycy wspominają też o spółkach wydobywających złoto i srebro: dodają one tzw. dźwignię, czyli działają tak, jak „przyspieszacz” zysków lub strat.
CZYTAJ TEŻ:
Po drugie: rozgrywaj motyw niepewności dotyczącej przyszłości USA. Saxo przewiduje, że inwestorzy mogą nadal wyrażać awersję do ryzyka poprzez inwestowanie poza Ameryką, np. w obligacje japońskie (dające coraz wyższe oprocentowanie) oraz szwajcarskie. Umacniać więc się mogą te waluty. „Dolar nie jest wiarygodnym, automatycznym zabezpieczeniem w warunkach ryzyka politycznego w USA” – pisze Saxo. Dolar, a więc i wyrażone w tej walucie obligacje.
O tym, że dokładnie tak jest, świadczy postępujący wzrost rentowności amerykańskich obligacji pomimo zażegnania ostrej fazy kryzysu. Analitycy Saxo uważają, że odzwierciedleniem tych trendów może być inwestowanie zwłaszcza w pary walutowe USDCHF (obstawianie wzrostu kursu franka), EURUSD (stawianie na wzrost kursu euro) oraz EURGBP (wzrost euro wobec funta, który zaabsorbuje więcej ryzyka, bo nie jest regionalnym benchmarkiem). Oczywiście: jeśli retoryka „wojenna” odejdzie w siną dal, to rynek może wrócić do „normalnego trybu”, a wtedy dolar zacznie zyskiwać na wartości, a zmienność notowań walut się zmniejszy.
Po trzecie: przejdź od „bety indeksowej” do „dyspersji”. Jeśli cła pozostaną realnym zagrożeniem, Europa prawdopodobnie będzie charakteryzować się większą dyspersją, czyli zróżnicowaniem sytuacji — zarówno geograficznie (między krajami), jak i sektorowo (między branżami gospodarki). „Zwycięzcy i przegrani na poziomie sektorów będą mieć większe znaczenie niż całe indeksy. Wrażliwe na eksport spółki cykliczne zwykle niosą większe ryzyko, a sektory defensywne i sektory z „premią geopolityczną” mogą trzymać się lepiej” – pisze Saxo.
Analitycy wymieniają indeksy giełd w Szwajcarii oraz Hiszpanii jako te, które mogą zachować się lepiej w okresach awersji do ryzyka i mogą być mniej bezpośrednio dotknięte. Ich zdaniem może wzrosnąć ryzyko inwestowania w Niemczech (bo to duży eksporter). Radzą też preferować sektory, które mogą korzystać z geopolitycznej premii. Sektor obronny to oczywisty kandydat, ale też opieka zdrowotna, usługi użyteczności publicznej to klasyczne „amortyzatory portfela”.
———————
ZAPROSZENIE: INWESTUJ PRZEZ CAŁE ŻYCIE Z SAXO
Materiał reklamowy Partnera
ETF-y, obligacje, akcje oraz waluty z całego świata kupisz m.in. w duńskim Saxo Banku, instytucji finansowej działającej w bezpiecznej jurysdykcji (rating Danii to najwyższy z możliwych AAA), która zgromadziła ponad 100 mld dolarów aktywów klientów. Depozyty umieszczone w Saxo, jak w każdym unijnym banku, są chronione do 100 000 euro przez duński krajowy fundusz gwarancyjny. Saxo to również globalna platforma inwestycyjna, za pośrednictwem której możesz inwestować pieniądze na całym świecie przy niskich opłatach i z gwarancją braku niemiłych niespodzianek. Bank oferuje wsparcie techniczne i obsługę w języku polskim, raport podatkowy, lokalny numer IBAN dla wpłat w złotych. Sprawdź globalne rozwiązania dla Twoich pieniędzy.
———————
Czas zabezpieczać się przed zmiennością. Analitycy Saxo mówią jak
Po czwarte: wykorzystuj ruchy rentowności, aby ocenić, czy ryzyko przychodzi z USA. Jeśli inwestorzy traktują obecną sytuację jako objaw niepewności instytucjonalnej i politycznej w USA, popyt na „bezpieczne przystanie” może ujawniać się we wzroście rentowności obligacji nawet wtedy, gdy dolar jest słaby. Analitycy radzą monitorować ruchy rentowności amerykańskich obligacji, by wykrywać wcześniej okresy rosnącej awersji do ryzyka (bo nie zawsze właściwym sygnałem będzie słabnący dolar – może spadać także z innych przyczyn).
Po piąte: zabezpieczaj się przed rosnącą zmiennością. Gdy polityka kieruje rynkami, ceny aktywów mogą skakać z dnia na dzień. Często ma sens korzystać z narzędzi, które z góry ograniczają ryzyko strat, zamiast polegać na zleceniach stop-loss, które przy gwałtownych zmianach cen mogą nie zostać zrealizowane. Analitycy zwracają uwagę na to, że doświadczeni inwestorzy mogą korzystać z opcji, czyli instrumentów pochodnych, których wartość zależy od zmian indeksów.
Można więc mieć akcje (np. w formie ETF-u lub funduszu inwestycyjnego) i jednocześnie kupić opcję, która zarobi w przypadku spadku indeksu akcji (a w przeciwnym razie będzie bezwartościowa). Dla mniej doświadczonych inwestorów odpowiednikiem opcji mogą być oferowane przez banki produkty strukturyzowane (to już mój dopisek). Takie produkty – jeśli zysk zależy od jednego tylko warunku, zaś „zakład” nie jest zbyt długoterminowy – mogą mieć swoją funkcję w portfelu.
Wydaje mi się, że analiza Saxo Banku – jednej z najlepszych platform do inwestowania, z jakimi miałem okazję pomnażać moje prywatne pieniądze – jest niezwykle trafna i może być dobrą podpowiedzią dotyczącą zmian w Waszych portfelach w dłuższym horyzoncie czasowym. Przyszłość USA i waluty tego kraju, dyspersja (czyli być może odejście od inwestowania indeksowego, stricte pasywnego), rosnąca rola zabezpieczania zmienności, rola walut w skutecznej dywersyfikacji portfela – to inspirujące zagadnienia, które – jak mi się wydaje – także w moim portfelu aktywów w Saxo Banku będę starał się uwzględniać.
———————
PRZECZYTAJ TEŻ:
————————–
CZYTAJ TEŻ:
>>> Gdzie schować pieniądze, żeby były naprawdę bezpieczne? Szukamy najbezpieczniejszych jurysdykcji w Europie. Nie tylko państwa neutralne
>>> Jak przechowywać, oszczędzać i inwestować pieniądze w bezpiecznych miejscach na świecie? Dywersyfikacja geograficzna: pierwsze kroki
>>> Myślisz o tym, by część oszczędności przechowywać w zagranicznym banku, poza Polską? Z jakimi dodatkowymi ryzykami to się wiąże? I jak to robić?
>>> Jak zostać globalnym inwestorem? Każdy powinien nim być, ale nie każdy o tym wie. I nie każdy zna trzy proste sposoby jak zacząć globalne lokowanie pieniędzy
>>> Jak kupić najbezpieczniejsze (podobno) papiery wartościowe świata, czyli obligacje amerykańskiego rządu? Polak też może je mieć
————————
Artykuł jest częścią akcji edukacyjnej „Be invested by Saxo”, którą „Subiektywnie o Finansach” prowadzi wspólnie z Saxo Bankiem. Piszemy o globalnym inwestowaniu, dywersyfikacji, bezpiecznym przechowywaniu pieniędzy.
zdjęcie tytułowe: Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, Copilot Designer







