23 stycznia 2026

Ojcowskie eldorado urlopowe, czyli prawem w niską dzietność. Ojcowie mogą dużo czasu spędzić z dziećmi, ale statystycznie rzecz biorąc… nie chcą

Ojcowskie eldorado urlopowe, czyli prawem w niską dzietność. Ojcowie mogą dużo czasu spędzić z dziećmi, ale statystycznie rzecz biorąc… nie chcą

Dlaczego tatusiowie nie chcą korzystać z dodatkowego urlopu? W rzeczywistości ojcom przysługuje dużo różnych urlopów i zwolnień: wychowawczy, tacierzyński, 14 dni urlopu ojcowskiego… Ba, niektóre urlopy są dostępne tylko dla panów! Gdyby to wszystko zsumować, okazałoby się, że ojcowie mogą spędzić z dziećmi, zwłaszcza w pierwszych latach ich życia, naprawdę dużo czasu. To jest istne ojcowskie eldorado urlopowe. Zainteresowanie jest jednak niewielkie

W 2024 roku z urlopu rodzicielskiego skorzystało 41 900 ojców. Mało, ale i tak stanowi to dwukrotny wzrost w porównaniu do 2023 roku (wówczas skorzystało 19 000 panów). Na urlop ojcowski zdecydowało się w 2024 roku 162 300 ojców, czyli trochę ponad 60% uprawnionych. Powody nikłego zainteresowania są różne. Niektórzy mężczyźni uważają, że wychowanie dziecka to zadanie kobiety, nawet gdy i ona pracuje. Inni są przekonani, że firma sobie bez nich nie poradzi, więc o dłuższym wolnym nawet nie myślą.

Zobacz również:

Uczciwy podział obowiązków zwiększa gotowość do posiadania dzieci

W wielu mężczyznach pokutuje strach, że wzięcie części urlopu tacierzyńskiego albo nawet 14 dni ojcowskiego zostanie źle odebrane i skutkować będzie w przyszłości pominięciem w awansie czy innymi konsekwencjami.

Co do zwolnień na chore dziecko, przy wizycie w jakiejkolwiek przychodni można pomyśleć, że takie prawo – lub raczej obowiązek – mają tylko matki… Tu wkracza argument finansowy: statystycznie mężczyźni zarabiają w Polsce więcej, więc rodzice decydują, że zwolnienia na chore dziecko będzie brała kobieta, bo przełoży się to na mniejszy uszczerbek w miesięcznych wpływach.

Tylko że ten kij ma dwa końce, bo kobieta, która przez kilka lat regularnie będzie brała wolne na opiekę (a przy dwojgu dzieci z trzy- czy czteroletnią różnicą wieku to może być nawet 8 lat z przerwami), ogranicza sobie szansę na rozwój w pracy i lepsze zarobki, a to przełoży się choćby na niższą emeryturę. Ustawodawca zachęca mężczyzn do aktywnego udziału w wychowaniu dzieci, ale ostatecznie od rodziców zależy, czy z tego skorzystają.

Kilka tygodni temu wspominałam na łamach „Subiektywnie o finansach” o raporcie Polskiego Instytutu Ekonomicznego pod wiele mówiącym tytułem „Podział obowiązków domowych i jego konsekwencje dla dzietności”. Zastanawiając się, w jaki sposób zwiększyć dzietność, analitycy pozostawili na boku transfery społeczne oraz dostępność żłobków i przedszkoli i skoncentrowali się na tym, jak uczciwy podział obowiązków i możliwość korzystania z pomocy dziadków wpływa na chęć posiadania dzieci. Okazało się, że tu właśnie może znajdować się klucz do decyzji prokreacyjnych. Okazało się, że:

  • rodzice zdecydowanie zadowoleni z podziału obowiązków domowych i opiekuńczych są o 16 pkt proc. bardziej skłonni do dalszego powiększenia rodziny niż rodzice niezadowoleni z podziału,
  • chęć posiadania kolejnego dziecka większą o 10 pkt proc. wykazują mężczyźni niż kobiety,
  • mieszkanie z rodzicami lub teściami jest związane z większą (o 9 proc.) chęcią posiadania kolejnego dziecka,
  • rodzice dwójki dzieci wykazują o 29 pkt proc. mniejszą chęć posiadania kolejnego dziecka niż rodzice jedynaków, dla rodziców trójki dzieci różnica ta wynosi 30 pkt proc., a dla rodziców czwórki lub większej liczby dzieci 24 pkt proc.

Te wnioski tylko na pierwszy rzut oka są zaskakujące. Nie od dziś wiadomo, że do wychowania dziecka potrzebna jest wioska, więc im więcej osób nieodpłatnie uczestniczy w wychowaniu dziecka, tym codzienność rodziców jest łatwiejsza. Ci mniej myślą o trudnościach związanych z wychowaniem dziecka i są bardziej skłonni mieć kolejne.

Pracodawcy podejrzliwi wobec kobiet. To można zmienić

Kolejne rządy wprowadzają programy wspierające dzietność i prześcigają się w zapewnieniach, że to właśnie ich projekt jest najlepszy. Trochę przy okazji okazuje się, że wspólnymi siłami stworzyły sytuację, w której ojcowie, którzy chcą aktywnie uczestniczyć w życiu dziecka i wykonywać przy nim obowiązki (nie „pomagać”, bo pomagać może babcia czy ciocia, a ojciec to rodzic taki jak matka, więc uwaga, którą poświęca dziecku, nie powinna być tylko pomocą), mają do dyspozycji naprawdę dużo wolnego od pracy czasu.

Są to dni płatne, co ma zachęcić ojców do brania wolnego na równi z matkami. Stanowi to ważny sygnał dla pracodawców, którzy niejednokrotnie podejrzliwie podchodzą do zatrudniania kobiet w wieku rozrodczym, a pracownicom wracającym po urlopie macierzyńskim pogarszają warunki, tak by same zdecydowały się złożyć wypowiedzenie. Wszystko w białych rękawiczkach, bo ochrona stanowiska pracy po urodzeniu dziecka to fikcja, choć to akurat temat na inny artykuł.

Ta niechęć do młodych stażem matek wynika z przekonania, że przez pierwsze cztery lata po powrocie z macierzyńskiego nie będzie ona godnym zaufania pracownikiem, bo co rusz będzie brała zwolnienie na chorujące dziecko. Od kilku miesięcy uczestniczę w kilku „matkowych” grupach na Facebooku i niestety na pęczki jest tam przepełnionych żalem opowieści młodych kobiet o tym, że dość szybko dano im do zrozumienia, że nie są już mile widziane w firmie – albo po prostu wręczono im wypowiedzenie pod pretekstem likwidacji stanowiska.

Część kobiet zapowiada, że pójdzie do sądu i będzie próbowała udowodnić, że padły ofiarą dyskryminacji ze względu na macierzyństwo. Inne tłumaczą, niby uspokajająco, że takie życie i zwalnianie lub degradacja młodych matek to codzienność w polskich firmach, a pozywanie byłych pracodawców to kopanie się z koniem. Wspólnym mianownikiem tych doświadczeń jest przekonanie, że zwolnienie to ruch uprzedzający pracodawcy, który przewiduje, że teraz kobieta będzie regularnie chodziła na zwolnienia związane z opieką nad chorym dzieckiem.

A przecież wolne na opiekę może równie dobrze wziąć ojciec – zasady są te same niezależnie od płci. Polskie przepisy dają ojcom naprawdę dużo czasu, by w razie potrzeby zajmowali się dziećmi. Jakie urlopy – i w jakich okolicznościach – przysługują ojcom?

Urlop ojcowski: 14 dni w pierwszym roku życia malucha

Zaczniemy od urlopu ojcowskiego, który został wprowadzony do przepisów w 2010 roku. Można go wykorzystać tylko do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia. Nie można zamienić urlopu na ekwiwalent pieniężny. Niewykorzystany przepada. To 14 dni kalendarzowych – w sumie 10 dni roboczych z rzędu lub w dwóch równych częściach. Wielu panów bierze urlop ojcowski zaraz po tym, jak matka wróci z dzieckiem do domu, dzięki czemu przez dwa kolejne tygodnie mogą uczyć się swojej nowej roli. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by ojciec zawnioskował o urlop w dowolnym momencie w pierwszym roku życia dziecka.

To wyłączne i samodzielne prawo pracownika-ojca. Przysługuje także, gdy matka nie pobiera zasiłku macierzyńskiego. Prawo do urlopu ojcowskiego przysługuje ojcu, który jest zatrudniony na umowę o pracę lub podlega dobrowolnemu ubezpieczeniu chorobowemu. Z urlopu może skorzystać również mężczyzna prowadzący działalność gospodarczą. Urlop ojcowski jest udzielany na wniosek pracownika złożony nie później niż 7 dni przed rozpoczęciem korzystania z urlopu.

Aby młody ojciec mógł zachować spokój ducha, jest chroniony w szczególny sposób: od dnia złożenia wniosku o urlop ojcowski do dnia jego zakończenia pracodawca nie może wypowiedzieć mu umowy o pracę. A co z wynagrodzeniem za czas zacieśniania relacji z maluszkiem? Dwie dobre wiadomości. Za czas urlopu ojcowskiego pracownikowi przysługuje zasiłek macierzyński (tak, tak właśnie się nazywa). Wynosi on 100% podstawy wymiaru zasiłku.

Jest to kwota obliczana na podstawie przeciętnego wynagrodzenia z ostatnich 12 miesięcy przed skorzystaniem z urlopu. To oznacza, że ojcu przysługuje pełne wynagrodzenie wypłacane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Stratna nie będzie również matka: urlop ojcowski nie rzutuje na jej zasiłek macierzyński. Nie jest on zmniejszany za czas, w którym oboje rodzice przebywają w domu.

Z urlopu ojcowskiego korzysta coraz więcej osób. Z danych ZUS wynika, że w 2024 roku zdecydowało się na niego ponad 162 300 ojców. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę oszacowała, że 61,9% ojców dzieci urodzonych po 2010 r. skorzystało z urlopu ojcowskiego. Interesują się nim przede wszystkim młodsi ojcowie; starsi rzadziej decydują się na jego wykorzystanie.

Urlop tacierzyński, czyli macierzyński dla ojca

Często mylony z urlopem ojcowskim jest urlop tacierzyński. Jedna z różnic między nimi polega na tym, że o ile jednak pracownik może wykorzystać urlop ojcowski w czasie, gdy matka przebywa na urlopie macierzyńskim, to tacierzyński może nastąpić dopiero po tym, jak matka zakończy swój urlop. Macierzyński i tacierzyński nie mogą się odbywać jednocześnie.

Nie szukajcie regulacji dotyczących urlopu tacierzyńskiego w Kodeksie pracy, bo ich tam nie ma. Ba, żaden przepis nie posługuje się w ogóle przymiotnikiem „tacierzyński”. To określenie używane na część urlopu macierzyńskiego wykorzystywaną przez ojca. Jego długość powiązana jest z czasem, jaki z dzieckiem spędzi matka.

Według obowiązujących przepisów urlop macierzyński trwa 20 tygodni. Kobieta musi obowiązkowo spędzić z dzieckiem 14 tygodni. Jeśli po tym okresie wróci do pracy, 6-tygodniowy urlop przechodzi na ojca. W większości przypadków tyle właśnie wynosi urlop tacierzyński. W kilku sytuacjach może być dłuższy – na przykład gdy matka trafi do szpitala i nie może opiekować się dzieckiem. Ojciec może złożyć wniosek o urlop macierzyński na czas przebywania partnerki na oddziale.

Urlop macierzyński przysługuje kobietom, które w dniu porodu były ubezpieczone i pracowały. Skoro tacierzyński jest powiązany z macierzyńskim, to czy ojciec może skorzystać z maksymalnie 6 tygodni z dzieckiem, jeśli jego partnerka nie była ubezpieczona? Tak, przepisy przewidują cztery takie sytuacje:

  • śmierć matki w trakcie urlopu macierzyńskiego,
  • porzucenia dziecka przez matkę,
  • gdy matka nie może opiekować się dzieckiem, bo ma orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji,
  • gdy matka nieposiadająca tytułu do objęcia ubezpieczeniem społecznym podejmuje pracę na co najmniej pół etatu – urlop tacierzyński obejmuje wówczas okres zatrudnienia matki aż do wyczerpania wymiaru 20 tygodni.

Urlop tacierzyński nie wiąże się z żadną stratą finansową: jest płatny 100% podstawy wymiaru zasiłku. Podstawą wymiaru zasiłku jest średnie wynagrodzenie z ostatnich 12 miesięcy poprzedzających rozpoczęcie korzystania z urlopu tacierzyńskiego. Przy założeniu, że pracownik otrzymuje stałe miesięczne wynagrodzenie, za tacierzyński dostanie 100% pensji.

Urlop rodzicielski. Jak rozsądnie to podzielić?

To nie koniec urlopów, jakie w związku z narodzeniem się dziecka przysługują tacie. Jest jeszcze dziewięć tygodni urlopu rodzicielskiego, które należą wyłącznie do jednego rodzica i nie mogą być przeniesione na drugiego. Zacznijmy od podstaw: rodzice dziecka mają prawo do urlopu rodzicielskiego w wymiarze do 41 tygodni lub 43, jeśli urodziły się bliźniaki lub więcej dzieci.

Rodzice mogą się podzielić tym urlopem, przy czym 9-tygodniowa część przysługuje wyłącznie jednemu z nich. Proporcje mogą być różne: matka może wykorzystać 21 tygodni, a ojciec 20, mogą umówić się 15 do 26. Ważne, by każde z nich wykorzystało co najmniej 9 tygodni, więc nie mogą się umówić, że matka wykorzysta 39 tygodni urlopu rodzicielskiego, a ojciec pozostałe dwa. Wiele par umawia się, że ojciec wykorzysta swoich dziewięć tygodni, a matce przypadnie pozostałych 32.

Urlop rodzicielski dla ojca nie jest powiązany z tym, czy matka pracuje czy nie. Jeśli matka nie pracowała przed urodzeniem dziecka, a zatem nie ma prawa do urlopu macierzyńskiego, to mimo wszystko ojciec normalnie ma prawo do maksymalnie 32 tygodni urlopu rodzicielskiego. 9 tygodni przepadnie, bo są one przeznaczone wyłącznie dla drugiego rodzica. Rodzice dziecka mogą korzystać z urlopu rodzicielskiego jednocześnie i w takim przypadku łączny wymiar urlopu rodzicielskiego nie może przekraczać ogólnego wymiaru.

Czy z urlopu rodzicielskiego może skorzystać ojciec, który prowadzi własną działalność gospodarczą? Nie ma wprawdzie statusu pracownika, ale jeśli z tytułu działalności gospodarczej podlega dobrowolnemu ubezpieczeniu chorobowemu, to ma prawo do zasiłku macierzyńskiego za okres odpowiadający okresowi urlopu rodzicielskiego. Jeśli nie opłaca dobrowolnej składki chorobowej, zasiłek mu się nie należy. Nie może też przenieść swojej części urlopu, czyli dziewięciu tygodni, na matkę. Ta część urlopu przepadnie.

Za 9-tygodniowy urlop rodzicielski pracownik-ojciec otrzyma zasiłek macierzyński w wysokości 70% podstawy wymiaru wynagrodzenia.

Ojcowskie eldorado urlopowe: okolicznościowy, wychowawczy, L4…

Zanim rodzice zdecydują, z jakich urlopów chce skorzystać ojciec w pierwszych miesiącach życia dziecka, może on wziąć dwudniowy urlop okolicznościowy z okazji narodzin potomka. Urlop okolicznościowy przysługuje każdemu pracownikowi zatrudnionemu na podstawie umowy o pracę, niezależnie od stażu czy wymiaru etatu. Urlop okolicznościowy jest płatny tak samo jak urlop wypoczynkowy – pracownik nie zobaczy więc na pasku wypłaty żadnego ubytku.

To nie koniec ułatwień w wychowaniu, które przewidział ustawodawca. Na późniejszym etapie życia dziecka ojciec może skorzystać z dalszych uprawnień lub zdecydować, że skorzysta z nich matka.

  • Urlop wychowawczy przysługuje pracownikowi zatrudnionemu przez co najmniej sześć miesięcy (do stażu wlicza się poprzednie okresy zatrudnienia). Urlop wychowawczy może trwać do 36 miesięcy i rodzic może go wykorzystać maksymalnie do zakończenia roku kalendarzowego, w którym dziecko ukończy szósty rok życia.
  • Obniżenia wymiaru czasu pracy: jeśli ojciec nie zdecyduje się na urlop wychowawczy, ale spełnia jego warunki (czyli jest zatrudniony od co najmniej sześciu miesięcy), może zawnioskować o obniżenie wymiaru czasu pracy. We wniosku określa, ile godzin chciałby pracować, przy czym musi to być co najmniej 20 godzin tygodniowo.
  • Zakaz zatrudniania ojca, który opiekuje się dzieckiem, w godzinach nadliczbowych, w porze nocnej, tzw. przerywanym systemie czasu pracy oraz delegowania poza stałe miejsce pracy. Taka „ochrona” dotyczy tylko ojców opiekujących się dzieckiem do ukończenia ósmego roku życia. Jeżeli oboje rodzice pracują, muszą zdecydować, które z nich skorzysta z tej ochrony.
  • Zwolnienie na opiekę nad dzieckiem: rodzicom dziecka, które nie ukończyło 14 lat, przysługują dwa dni pełnoprawnego zwolnienia. Rodzice decydują, czy chcą wykorzystać zwolnienie w dniach czy godzinach (16). Ten sam wymiar urlopu przysługuje niezależnie od liczby dzieci i tylko jednemu rodzicowi. Jeśli wykorzysta je matka, ojciec nie może już skorzystać ze swojej puli.
  • Elastyczna organizacja pracy: rodzic dziecka do ósmego roku życia może zawnioskować o elastyczną organizację pracy – czyli przede wszystkim o pracę zdalną lub hybrydową. Pracodawca powinien zrobić wszystko, by stworzyć takie warunki. Nie zawsze będzie to jednak możliwe i wtedy odrzuci wniosek.
  • Ojciec może też skorzystać z bezpłatnego urlopu opiekuńczego, jeśli musi pomóc dzieciom, żonie lub któremuś z rodziców albo innemu domownikowi, który ma poważne problemy zdrowotne.
  • Pracujący tata może zwolnić się w pilnych sprawach rodzinnych spowodowanych chorobą lub wypadkiem. W każdym roku kalendarzowym może zgłosić dwa dni urlopu spowodowanego siła wyższą (taką nazwę znajdziemy w przepisach) albo wykorzystać 16 godzin w różnych terminach. Przysługuje za to połowa wynagrodzenia za każdy dzień nieobecności.

Na koniec chyba najbardziej praktyczny przywilej ojca: zasiłek opiekuńczy na opiekę nad chorym dzieckiem. Może z niego skorzystać każdy rodzic, który ma ubezpieczenie chorobowe i:

  • jest pracownikiem (zatrudniony na umowę o pracę),
  • jest zleceniobiorcą,
  • współpracuje ze zleceniobiorcą,
  • prowadzi działalność gospodarczą.

Prawo do zasiłku przysługuje zarówno matce, jak i ojcu dziecka, ale nie mogą korzystać z niego jednocześnie. Wyjątek od tej zasady zachodzi w sytuacji, gdy jedno z dzieci jest chore, a drugie przebywa w szpitalu i konieczne jest, aby jeden z opiekunów pozostał tam z nim. Za czas opieki nad chorym dzieckiem ojciec dostanie wynagrodzenie w wysokości 80 proc. podstawy wymiaru zasiłku.

Długość zwolnienia lekarskiego na opiekę nad dzieckiem jest limitowana i zależy od wieku dziecka. Rodzice dzieci do 14. roku życia mają prawo do 60 dni zwolnienia w ciągu roku kalendarzowego – niezależnie od liczby dzieci. Po czternastych urodzinach rodzicowi przysługuje już tylko 14 dni rocznie. Inne zasady obowiązują, gdy dziecko powyżej czternastego roku życia jest niepełnosprawne – rodzice mogą pobierać zasiłek opiekuńczy przez 30 dni w ciągu roku kalendarzowego.

Większe zaangażowanie ojców to wyższe zarobki ich partnerek

Podsumujmy: w pierwszym roku życia dziecka ojciec może skorzystać z dwudniowego urlopu okolicznościowego, 10-dniowego urlopu ojcowskiego, kilku tygodni tacierzyńskiego lub macierzyńskiego (maksymalnie sześciu tygodni), co najmniej dziewięciu tygodni urlopu rodzicielskiego.

Nie działa to na wyobraźnię mężczyzn. W 2024 roku z urlopu rodzicielskiego skorzystało 41 900 ojców, co oznacza, że z tego urlopu skorzystał mniej niż co szósty uprawniony (w 2024 roku urodziło się 252 tys. dzieci). Na urlop ojcowski zdecydowało się w 2024 roku w 162 300 ojców, czyli trochę ponad 60 proc. uprawnionych.

ZUS nie udostępnia danych dotyczących tego, ilu ojców bierze L4 na chore dzieci. Wystarczy jednak w sezonie chorobowym pójść do przychodni pediatrycznej, by przekonać się, że na kontrole lekarskie z maluchami przychodzą głównie matki i one też biorą zwolnienia. Czasem jedno po drugim, bo dzieci w pierwszych latach chodzenia do żłobka czy przedszkola mogą chorować nawet co dwa, trzy tygodnie.

Jedno zwolnienie przechodzi w drugie i kobiety ryzykują, że może nie od razu, ale w pewnym momencie zaczną być traktowane jako pracownik gorszej kategorii: mniej wiarygodny, mniej perspektywiczny, pozbawiony szans na awans. Rodzice często decydują, że matka zostanie z chorymi dziećmi, bo ojciec zarabia więcej, więc szkoda tracić część wynagrodzenia przez tych kilkadziesiąt dni w roku. W krótkiej perspektywie ma to ekonomiczny sens, ale w dłuższej już nie, bo ogranicza szansę matki na awans i lepsze zarobki, a czasem jest powodem zwolnienia (oczywiście pod jakimś pretekstem, w białych rękawiczkach).

Brytyjskie badanie dostarcza dowodów, że aktywny udział ojca w życiu dzieci przekłada się na wyższe dochody kobiet. Naukowcy przeanalizowali sytuację blisko 9 tys. rodzin i doszli do wniosku, że dochody matek wzrosły o około 7 procent za każdy miesiąc, który ojciec spędził w domu na urlopie ojcowskim.

Rośnie liczba ojców decydujących się na wzięcie co najmniej jednego urlopu na opiekę nad małym dzieckiem i L4 na późniejszym etapie jego życia, ale wciąż daleko do sytuacji, w której mężczyźni korzystać będą ze swoich uprawnień w takim zakresie, że pracodawcy zrozumieją, że wolne na potrzebujące opieki dziecko to nie „fanaberia” kobiet i nie należy ich z tego powodu prewencyjnie degradować czy zwalniać. Panowie, jeśli chcecie, aby rynek pracy uczciwie traktował Wasze partnerki, po prostu od czasu do czasu weźcie L4 na chorujące dziecko. Nawet kosztem niższej pensji.

zdjęcie: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
85 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Pawceluto
2 miesięcy temu

Nie tyle nie chcą, co bardziej nie mogą. Statystycznie mężczyźni zarabiają więcej, więc przy obniżonej wypłacie zasiłku do 70% wynagrodzenia na urlopie rodzicielskim, straty dla gospodarstwa domowego liczone w złotówkach są większe. Z tego powodu „Z urlopu ojcowskiego korzysta coraz więcej osób” bo te 14 dni płatne jest więcej. Kobiety, nawet te lepiej zarabiające, decydują się na urlop macierzyński bo tego z kolei wymaga ich stan zdrowia, opieka nad noworodkiem itp. W dodatku % też jest płatny więcej niż te 9 tygodni rodzicielskiego dla ojca, co prowadzi do sytuacji w której traktowane jest to jako droga fanaberia. Pomijam przy tym w… Czytaj więcej »

Bombowca
2 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

Akurat to ostatnie zdanie to jest dobry powód żeby skorzystać z tego urlopu, w wielu przypadkach to jest dobry moment żeby pracodawca zobaczył ile masz zadań i ile będzie musiał ogarnąć jakby Cię zabrakło, co jest czymś o czym powinien wiedzieć jak walczysz p podwyżkę.
Natomiast z resztą się zgadzam, to już lepiej „zachorować” i zająć się w tym czasie dzieckiem.

TomR
2 miesięcy temu
Reply to  Bombowca

Teraz może być chęć zastępowania tych na urlopach macierzyńskich przez AI. I to będzie trwałe – po powrocie po prostu nie będzie już stanowiska.

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  TomR

Myślę że pierwsi pójdą pod takie zwolnienia najmniej wydajni. Akurat kadry kierownicze są często dobrze wykształcone o rozumieją, że dzieci to przyszłość.
Choć oczywiście następuje konflikt interesu i tak jak w moim personalnym przypadku, tak w przypadku firmy najlepiej żeby dzieci się rodziły u konkurencji żeby to ona poniosła ich koszt, a my sprawatyzujemy korzyści. Niemniej rozsądny pracodawca będzie rozumiał, że zatrudnia pracownika, który ma też inne cele spoleczne niz tylko zapracować sie u niego na śmierć.

Imieno
2 miesięcy temu

Ech, rzeczywiście teraz to jest eldorado! Kiedyś, bo dzieci mamy już dorosłe, żona miała bodajże 16 tygodni przy pierwszym dziecku i 20 przy drugim. Niby eldorado, a dzieci rodzi się coraz mniej, o co chodzi? Tylko nie mówcie, że kiedyś to było lepiej niż jest teraz – zawsze jest dobry czas ALBO zawsze można znaleźć wymówkę – o co chodzi?

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Imieno

Widać to nie kwestia urlopu decyduje o tym czy ktoś chce mieć dzieci, tylko kwestia tego, że coraz trudniej znaleźć drugą osobę, z którą można je mieć

Bombowca
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Już mówiłem, zawsze najważniejsza jest alternatywa. Jak w jednym sklepie produkt A kosztuje 5000 zł, a w drugim równoważny kosztuje 4000 zł, to to czy w sklepie A obniżą cenę do 4700 czy do 4300 nie będzie miało znaczenia, bo kupią dalej Ci klienci którzy przychodzą i nie sprawdzają cen, a Ci którzy sprawdzają i tak pójdą do konkurencji. I z tego można by wyciągnąć głupi wniosek, że cena nie ma znaczenia, podczas gdy cena nie ma znaczenia tylko lokalnie w przestrzeni cen i gdyby sklep A zszedł do 3900 zł to by zobaczył różnice – ale sklep A nigdy… Czytaj więcej »

Яцек
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To jest właśnie praprzyczyna.

Bombowca
2 miesięcy temu
Reply to  Imieno

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Wojtek
2 miesięcy temu

Im więcej obowiązków domowych jest wykonywanych przez mężczyzn, im więcej zarabiają kobiety, tym mniej dzieci rodzi się w Polsce 🙂

Bogdan
2 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Dokładnie tak jest. I jest na to nawet logiczne wytłumaczenie. Kobiety w większym stopniu przy wyborze partnera (ojca jej przyszłego dziecka kierują się finansami, co jest w sumie całkiem normalne) W związku z tym, w miarę jak postępuje równouprawnienie, jest coraz mniejsza pula partnerów do wyboru. (no bo jednak duża cześć mężczyzn wybierze biedniejsze partnerki). Tak więc jeśli chcemy mieć niedługo wskaźnik przyrostu naturalnego poniżej 1 , to nic tylko zachęcać do wyrównania płac za wszelką cenę. Parę przykładów: Niemcy, Skandynawia, – większa różnica płac pomiędzy kobietami i mężczyznami = większy przyrost naturalny. Afryka, Bliski wschód – ogromne różnice =… Czytaj więcej »

Bombowca
2 miesięcy temu
Reply to  Bogdan

Sprytna manipulacja z tymi Niemcami szacuneczek, że wiesz, że piszesz bzdurę, która Cię kompromituje, a jednak i tak się zdecydowałeś ją napisać:)

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Bogdan

Podoba mi się ta logika. Czyli wysyłając mężczyzn do prac domowych mamy trochę mniej dzieci, ok jestem w stanie to przeżyć, nie mam dzieci, masę życia przepracowałem na czarno sporo też za granicą, więc na emeryturę z ZUS nie liczę. Kilka zainwestowanych prywatnie milionów jest moim gwarantem bezpieczeństwa. Jakie inne efekty możemy zauważyć: Mężczyźni inni niż ja, to zazwyczaj słabi kierowcy, rownouprawninie popycha więcej kobiet za kółko i w miarę jak postępuje rownouprawninie spada ilość wypadków rannych i zabitych. Należy zauważyć, że w miarę jak postępuje równouprawnienie spada ilość przestępstw z zużyciem broni bo mądra kobieta wie, że jak nie… Czytaj więcej »

TomR
2 miesięcy temu
Reply to  Bogdan

„Kobiety w większym stopniu przy wyborze partnera (ojca jej przyszłego dziecka kierują się finansami, co jest w sumie całkiem normalne) W związku z tym, w miarę jak postępuje równouprawnienie, jest coraz mniejsza pula partnerów do wyboru.” Wydaje się, że jest rochę inaczej, tzn. w epoce łatwego dostępu do informacji mężczyźni zorientowali się w psychologii kobiet i po zapoznaniu się z nią – nie akceptują jej. Dawniej, przed epoką informacyjną zachowanie kobiet to była taka niezrozumiała tajemnica, coś mistycznego, nie poddającego się rozumowi. Obecnie te damskie algorytmy są już rozpracowane i wiedza o tym jest opublikowana. To o czym piszesz to… Czytaj więcej »

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  TomR

„No bo jak nazwać to, że żony bogatych mają 2x więcej orgazmów, jak nie orgazmowaniem od pieniędzy?”
No nie wiem, a może tym, że żeby byc bogatym trzeba być średnio madrzejszym/sprawniejszym od większości populacji a więc taka osoba będzie sprawniejsza intelektualnie i fizycznie + będzie miała szansę wybrać sobie bardziej dopasowaną partnerkę bo będzie pierwsza wybierać, zanim Ci gorsi będą mieli szansę.
Pytanie czy żony zwycięzców w lotto orgazmują częściej? Bo zwycięzca lotto jest gorszą osobą niż średnia populacyjna (inteligentni i sprawni mężczyźni nie grają w tej syf), wiec jak po wygranej stale.wzrasta loczba orgazmów to rzeczywiście od pieniędzy.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Poproszę o źródło danych dotyczących tych orgazmów, bo moim zdaniem lewitujecie

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A skąd ja mam mieć źródło do jakiś wyssanych z palca danych pod teze, że kobiety są chciwe?

Ja po prostu wziąłem materiał jaki jest, założyłem, że to prawda co typek napisał i wykazałem, że nawet wtedy to nie dowodzi, że kobiety tryskają radością od pieniędzy bo może być milion innych czynników ktore korelują z ilością orgazmów i ktore pozytywnie korelują z tym, że partner będzie bogatszy.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Szkoda 😉

TomR
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik
Admin
2 miesięcy temu
Reply to  TomR

Dzięki, poczytamy…

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  TomR

No ale tutaj od razu jest mowa o high quality males. Czyli dokładnie o tym o czym mówiłem, bycie bogatym.nie działa jak budowanie postacii w grze RPG, gdzie musisz wybrać czy twoja postać jest silna, zręczna, inteligentna czy dobrze wyglądająca i albo będzie przeciętniakiem we wszystkim albo bedzie silny ale glupi albo będzie zręczny ale słaby albo będzie ładny ale głupi. W prawdziwymi zyciu jeden typ będzie przeciętny, drugi będzie ladny ale glupi, trzeci będzie brzydki, glupi i słaby, a czwarty będzie silny, inteligentny i dobrze wyglądający. Przebywając dość sporo, z racji biznesu jaki robię, z ludźmi bogatymi nie sposób… Czytaj więcej »

Last edited 2 miesięcy temu by Dawid
Temu panu już podziękujemy
2 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Korelacja to nie przyczynowość.

Bombowca
2 miesięcy temu

Dokładnie.
Państwo Polskie powinno wyłapać takch Wojtków, zabrać im środki do życia, połączyć ich w pary z kobiertami, któym się nie chce pracować i zobaczymy czy u wojtków dzietność pójdzie w górę. Dla Wojtka to będzie straszne, bo dziś w Polsce bezdzietni żyją jak pączki w maśle w porównaniu z rodzicami, którzy chcą z siebie dać tyle samo jednostek pracy, a jego ten cały socjal ominie ale jest to poświęcenie na które jestem gotowy żeby sprawdzić czy Wojtek ma rację, czy kłamie.

Last edited 2 miesięcy temu by Bombowca
Wojtek
2 miesięcy temu
Reply to  Bombowca

Wojtek akurat ma całkiem fajnie poukładane życie z żoną i dwójką dzieci. Pozdrawiam 🙂

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

No wiadomo: „Im więcej obowiązków domowych jest wykonywanych przez mężczyzn” Wojtek nic nie musi robić w domu. „im więcej zarabiają kobiety” Kobieta Wojtka nie zarabia dużo albo wcale. „tym mniej dzieci rodzi się w Polsce 🙂” Więc Wojtek ma dzieci. Brawo ty. Takich Wojtków jest w Polsce dużo potem biadolą, że rozwód bo Wojtkowi zdarzył sie skok w bok (ja wiem, że sie zaprzesz, że ty nigdy przenigdy się nie sprzedałeś (choć nikt nie kupował) każdy tak publicznie mówił kto potem zdradził), i płacz że kobieta alimenty choć całe życie nic nie robiła ale miała prostą nisko płatna pracę bo… Czytaj więcej »

Paweł
2 miesięcy temu

IMHO jedna z przyczyn czemu mężczyźni nie korzystają tak chętnie tych świadczeń mogą być finanse. Im większa dysproporcja w zarobkach ojca i matki, a na korzyść ojca tym bardziej ucierpi domowy budżet. Jeżeli ojciec jeszcze posiada UoP z prawami autorskimi tym mniej korzystne finansowo są wszelki urlopy/wolne, za ten okres nie przysługuje KUP.

Jak policzyłem w moim przypadku różnice dla domowego budżetu, to mój miesiąc na rodzicielskim przynosi ubytek o 6tys większy niż miesiąc na rodzicielskim małżonki.

Last edited 2 miesięcy temu by Paweł
Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Paweł

To na pewno jest ważny parametr

Bombowca
2 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Nie do końca mnie to przekonuje. Bo patrząc z tego punktu widzenia, który opisujesz, to racjonalnym i prawdziwym jest wniosek, że w Polsce z punktu widzenia Ciebie jako jednostki w ogóle dzieci się nie opłaca mieć, jeżeli chcesz maksymalizować budżet domowy. Mówimy o około 12 tysiącach (brutto czy netto?) za cały urlop, przecież to jest koszt jaki dziecko zjada w kilka miesięcy, więc w całym schemacie rzeczy nieistotny bym powiedział, jeżeli dla Ciebie czas poświęcony dziecku ma wartość. Niemniej zgadzam się rodzice są za nisko wynagradzani za swoją pracę, bezdzietni są za mocno nagradzani niskimi podatkami (większy udział kwoty wolnej… Czytaj więcej »

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Bombowca

Dokładnie, ja jestem bezdzietny ale mój brat ma dzieci i podzielam te wnioski. Państwo traktuje mnie dużo lepiej niż jego.

Яцек
2 miesięcy temu
Reply to  Bombowca

Żadnych dóbr materialnych na tamten świat nie zabierzesz.

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Яцек

Oczywiście więc nie chodźmy do pracy, zbierajmy jagody w lesie i żyjmy prokreując na potęgę i mieszkając w lesie.
Tamtego swiata nie ma, a życie jest tu i teraz i dobra materialne są bardzo przydatne za życia, po którym juz nic nie będzie.

Paweł
2 miesięcy temu

Większość dotyczy dziecka od 0 do 4 lat. A prawdziwie wyzwanie zaczyna się Od czterech lat. Pierwszy rok przedszkola to średnio 70 procent czasu na chorobowym i cały maraton z tym związany. Potem szkoła lat 7 i lekcje od 8 do 11 od klasy 1-3. No ze świetlicą to do 12. Jak ktoś nie ma sztabu ludzi do pomocy np. rodziców to powodzenia. Kończy się przy dwójce, trójce dzieci, że kobieta musi zrezygnować z pracy bo robi za taksówkę i dochodzą obowiązki domowe. A jak jeden jest w przedszkolu a drugi w szkole to trzeba się nieźle napocić z organizacją.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Paweł

A tak, to też prawda. Jak dziecko idzie do przedszkola, to w niektórych przypadkach (jeśli ktoś nie ma blisko babci) w zasadzie na rok, półtora wyłącza jednego z rodziców z pracy. Od wirusa do wirusa

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Dziwne u mojego brata świetlica jest otwarta do 17ej. Pamiętam nasze czasy jak byliśmy mali, w pierwszej klasie podstawówki kilka razy zaprowadziła nas babcia na początku, a potem wracaliśmy sobie sami. Jak kogoś odbierali rodzice to się z nim nie gadało bo frajer. I co z siedmiu klas pierwszych szkoły podstawowej , czyli ponad 200 dziwci, tylko jedno dziecko miało wypadek przez który ma do końca życia nie do końca sprawne kolano, nawet na wózku nie wylądował tylko kuleje, nikt się rodziców nie czepiał gówniarz dostał pasem bo wtedy nie było bezstresowego wycjowania żeby na przyszłość się rozglądał na pasach,… Czytaj więcej »

Last edited 2 miesięcy temu by Dawid
McGregor
2 miesięcy temu

Programy socjalne niewiele pomogą. Zmienił się styl życia i myślenia. Fajnie jest żyć we dwójkę lub samemu bez obciążeń i obowiązków.. lepiej mieć pieska lub kotka, zawsze można podrzucić do rodziny lub znajomych. A znam też sporo osób, które chcą mieć dziecko, ale nie mogą..

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  McGregor

Tak, rzeczywiście „popyt” jest mniejszy, a wśród tych, którzy by chcieli i mogli mieć dzieci jest sporo problemów związanych z płodnością, sytuacją mieszkaniową i finansami.

Podroznik
2 miesięcy temu
Reply to  McGregor

wole zyc samemu /we dwojke , wole kota, mam dwa

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  McGregor

Dziwci też mają swoje plusy. Obiecuję jak przeliczysz czas jaki bym musiał poświęcić na dziecko i zapłacisz jako państwo stawkę godzinową od tego taką jak mój obecny pracodawca mi płaci za godzinę + dorzucisz na koszty utrzymania dziecka, to jestem gotowy się poświęcić dla dobra społeczeństwa i mieć dziecko. Dopuki nie to ja zawsze podejmuje aktywności nie rozrywkowe tam gdzie jest najwięcej pieniędzy do zyskania i niech ktoś inny rodzi dzieci.

Radek
2 miesięcy temu

Naukowcy przeanalizowali sytuację blisko 9 tys. rodzin i doszli do wniosku, że dochody matek wzrosły o około 7 procent za każdy miesiąc, który ojciec spędził w domu na urlopie ojcowskim.”

A czy ten wzrost nie był normalną podwyżką którą dostała kobieta bo pracowała, a która w tym czasie ominęła ojca który był na urlopie? Jak to wpłynęło całościowo na dochody rodziny? Czy bardziej korzystnie niż gdyby to podwyżkę dostał ojciec?

i czy urlop ojca był przyczyną wzrostu zarobków matki czy może perspektywa wzrostu zarobków matki była przyczyną urlopu ojca?

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Radek

No, w takich statystykach zawsze jest pytanie co od czego zależało, na które trudno odpowiedzieć

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Radek

Ciężko to określić. Ja mam badanie na probce dwóch rodzin. Startowaliśmy z bratem na bardzo podobnym poziomie, każde kolejne dziecko po roku/dwóch powodowało, że nasze wyplaty się zaczynały różnic o 10%-15% na moją korzyść. Więc myślę, że masz rację Radek. Tylko zastanawiam się nad jeszcze jednym. Czy ojcowie idący na macierzyński nie są tym gorszym sortem (nie chce nikogo obrazić) ojców którzy i tak nie mają jakiś super wyników w pracy i czy to nie wynika z tego, że w takiej próbce jest po prostu wiekszy odsetek kobiet które robią karierę i przynoszą pieniądze do domu i one cały czas… Czytaj więcej »

Marek
2 miesięcy temu

Jakie eldorado? Błagam… Urlop rodzicielski to nic nie znacząca kosmetyka wobec realnego ciężaru wychowania dzieci na przestrzeni 20 lat. W obecnym systemie posiadanie dzieci zwyczajnie się nie kalkuluje: choć są one dobrem publicznym i podstawą przyszłych emerytur, podatków i usług, pełny koszt ich wychowania – finansowy, czasowy i emocjonalny, spada wyłącznie na rodziców. Ta ogromna inwestycja nie daje żadnych realnych profitów w przyszłości, choć to właśnie wychowane dzieci utrzymują cały system. Nie przekonują mnie argumenty o 800+, bo to symboliczna kwota, która pokrywa co najwyżej ułamek faktycznych kosztów, i to nie tylko tych liczonych w pieniądzach. Opieka nad dzieckiem nie… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Marek

W porównaniu z tym co było „za moich czasów” to jest jednak eldorado 😉

Radek
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

że dziś pracując w zakorkowanym mieście, z bardzo dynamicznymi zmianami prawa i technologii, i 9 tygodniowym rodzicielskim jest eldorado w porównaniu do pracy w państwowym zakładzie za komuny?

w którym miejscu i czasie występowała większa presja na rodzica, który „znika” na opiekę nad dzieckiem?

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Radek

Pracy w państwowym zakładzie za komuny nie nazywałbym „pracą”. To była działalność „pracopodobna”

Bombowca
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale jakie znaczenie miało czy to była „praca” czy działność „pracopodobna” skoro na koniec dnia zapewnialą dach nad głową i jedzenie w garnku czyli coś czego rodzicom wiele dzisiejszych prac nie byłoby w stanie zapewnić. Należy pamiętać o jeszcze jednym, co sprytnie zostało przemilczane. Moja matka mogła sobie pozwolić po prostu na bezpłatny urlop (albo nawet nie bycie zatrudnioną nie pamiętam) i siedzieć ze mną i moim bratem przez kilka lat po naszym urodzeniu, państwo nie finansowało go ale pensja taty (który miał bardzo podstawową pospolitą pracę, a nie jak w moim przypadku pracę, która stawia mnie z żoną w… Czytaj więcej »

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No ale to oznacza, że kiedyś z działalności „pracopodobnej” można bylo utrzymać rodzinę. I tu przynaje moi rodzice nigdy nie robili kariery, oni po prostu chodzili na 8h do „prywaciarza” zaczynali punkt 8 kończyli punkt 16, w sumie nie przypominam sobie żeby liedykolwiek nie wrocili na czas. My ze szkoły wracaliśmy sami, a raczej grupką dzieciaków prawie zawsze, na ulicy na której bylo 14 budynków w 11 byli nasi rówieśnicy, a w pozostałych 3 dzieci dużo starsze albo dużo młodsze. Zupełnie inaczej niż dziś gdzie mój brat na to żeby jego dziecko mogło się pobawić z innym musi ogarnąć mu… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Dlatego ten kraj zbankrutował, a wcześniej „utrzymać rodzinę” oznaczało mieć możliwość stania w kolejkach do sklepów, w których były puste półki. Nie wiem czy taki standard jest wzorcem 😉

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To nie ja zacząłem pisać o tym jak kiedyś to było.
Ja tylko pociągnąłem ten wątek tłumacząc dlaczego kiedyś to nie przeszkadzało w zakładaniu rodzin. Nie ma znaczenia czy taki standard jest czy nie jest wzorcem, czy to było dobrze czy to było źle. Ma znaczenie tylko i wylqcznie to że zostają bezdzietnym nie uciekles przed tym losem. Zupelnie inaczej niz dziś gdzie bezdzietność połączona z odrobiną pracy to wygodne życie w oparach pieniędzy. A rodzic żeby mieć to samo musi włożyć nie odrobinę pracy tylko bardzo dużo pracy – alternatywy z których bezdzietność jest wyraźnie korxystniejsza.

Last edited 2 miesięcy temu by Dawid
Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Niższy standard życia zwykle wpływa dobrze na dzietność. Tu pełna zgoda.

Bombowca
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale jakie to ma znaczenie? Spróbuj Pan powiedzieć swoim pracowniką, przyłazicie mi do pracy w sobotę i niedzielę bo jak nie to wam wynagrodzeń za ten miesiąc nie wypłacę. Mój dziadek był kilkakrotnie w taki „wolontariat” wmanewrowany w czasach gdzie nikt z tym nic zrobić nie mógł/nie chciał, a bezrobocie było takie, że on prywatnie też nie mógł się postawić przez kilka lat swojemu „pracodawcy”. Więc dzisiaj z urlopikami, owocowymi czwarteczkami jest takie eldorado, że przy tych pensjach to ludzie powinni 24h na dobę pracować, a narzekają i oczekują work life ballance. To nie ma znaczenia co było za czasów.… Czytaj więcej »

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie. Jest po prostu trochę lepiej niż było ale dalej państwo za nisko licutuje świadczenia żeby mnie zachęcić do posiadania dziecka. Jakby było eldorado to byłbym pierwszy w kolejce. Na razie ja mam eldorado w spokouu związanym z nieposiadaniem dzieci, bo te starsze ciotki co mnie męczyły to się robią już stare i nieistotne, a te młodsze często same teraz nie mają więc sobie gadamy o tym jak fajnie jest nie mieć dzieciw czasie gdy te mlodsze ciotki, co mają dzieci i tak nie mają czasu bo muszą się nimi zajmować i pracować więcej. A to był jedyna rzecz w… Czytaj więcej »

TomR
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W starych czasach nie było odpowiedzialności karno-prawnej za dzieci. Dzieci się rodziły, 40% z nich w średniowieczu, a 25% w Polsce międzywojennej nie dożywało dorosłości, spora część chodziła bosa i niedożywiona – i nikt nie miał do nikogo o to pretensji. Teraz dziecko wiążę się z ryzykiem sądu, prokuratora, więzienia itp. A sądy są nadal wysoce anty-męskie. I zgodnie z ustawą (a niezgodnie z Kosntutucją) działają na rzecz dobra dziecka, a nie na rzecz dobra rodziców (tzn. w sądzie jest się zgodnie z ustawą dyskryminowanym). Ryzyko prawne jest obecnie za duże, więc dzieci rodzą się tam, gdzie nie ma systemu… Czytaj więcej »

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  TomR

Bardzo dobrze zauważone.

Imieno
2 miesięcy temu
Reply to  Marek

Też porównuję do swoich czasów i zdecydowanie jest eldorado – zobacz mój poprzedni komentarz sprzed 6 godzin. Co do kosztów związanych z wychowaniem dziecka/dzieci, to zawsze były, są obecnie i zawsze będą – o ile oczywiście rodzicom zależy na ich przyszłości, żeby nie wychowywała ich ulica itp. Teraz dodatkowo macie też 800+, których za moich czasów nie było + eldorado urlopowe – „zawsze jest dobry czas ALBO zawsze można znaleźć wymówkę”.

Bombowca
2 miesięcy temu
Reply to  Imieno

To źle porównujesz. Będąc już dorosłym dzieckiem wiem, że moich rodziców było stać, żeby matka po tych 16 tygodniach nie wróciła do pracy przez kilka lat i sobie żyliśmy spokojnie. Czego nie mogę odwalić dzisiaj z moją żoną pomimo świetnych zarobków. Należy pamiętać, że mój ojciec miał wykształcenie zawodowe, a moj matka skończyła studia mniej więcej wtedy kiedy ja je robiłem, bo zaczęto tego wymagać u niej w pracy na jej stanowisku, a wcześniej miałą maturę i to wystarczyło do posiadania domu na własność w tamtych czasach. To oznacza, że ich wejście na rynek pracy nie wymagało aż tak dużego… Czytaj więcej »

Last edited 2 miesięcy temu by Bombowca
Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Imieno

Nie rozumiem. Moj obecny pracodawca dał mi lepsze warunki pracy niż poprzedni dlatego pracuję tu a nie gdzieś indziej. Co więcej im lepszego mam pracodawcę tyk więcej tam jest pracowników którzy znają firme od podstaw i są z nią zwiazani od lat jak nie od dziesięcioleci. Lepsze warunki przyciągają ludzi i zniechęcają ich do pójścia w inną stronę. Powiem więcej nigdy nie miałem pracodawcy u którego było moim zdaniem świetnie, q który miał problemy z utrzymaniem dobeych wskaźników retencji. A jak u jakiegoś pracodawcy było słabo toudzie uciekali gdzieś indziej. I ja dokladnie tak samo myślę o rodzicielstwie, warunki do… Czytaj więcej »

Last edited 2 miesięcy temu by Dawid
Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Marek

Właśnie też tego nie rozumiem. Moj brat ma dzieci i szczerze mówiąc ale dużo czasu wolnego to mam ja, no ale widziały gały co brały, ja dalej muszę po rodzinie opowiadać bajkę ze nie mogę sobie znaleźć partnerki. Raz jak zmieniałem pracę po trafieniu do slabego pracodawcy, niekompetentny przełożony i te sprawy spowodowaly, że po pół roku znalazłem sobie nowego to skorzystałem z tego, że mam miesieczny okres wypowiedzenia, a nowy pracodawca i tak zakładał, że zazwyczaj znajdują kogoś po trzymiesięcznym okresie i nie miał ciśnienia żebym zaczął jak najszybciej. Więc rzuciłem papierami, podchodziłem tydzień, resztę na L4 bo mnie… Czytaj więcej »

TomR
2 miesięcy temu
Reply to  Marek

Korzystne byłoby zoustoucowanie wychowania dzieci do krajów o niskich kosztach i niskim ryzyku ze strony systemu prawnego. Już teraz jest tak, że tam, w rejonach tanich i mało ryzykownych wychowują się dzieci, które potem przyjeżdżają do krajów z wysokimi zarobkami jako imigrancji. Wykorzystanie niższych kosztów krajów zewnętrznych do celów wychowania „naszych” dzieci to konkurencyjność cenowa w porównaiu z imigracją, przy jednoczesnym zachowaniu genetycznej struktury kraju. To jest pewna oczywistość, o której wiedzą firmy produkujące inne produkty niż dzieci – te firmy umieszczają swoje fabryki w Wietnamie, Tajlandii itp. bo tam jest tanio i jest małe ryzyko prawne, a następnie produkty… Czytaj więcej »

oxo
2 miesięcy temu

Pracodawca potrzebuje pracownika w pracy, a nie na urlopach. Co, z tego, że prawo pozwala wziąć urlop, jak „twoja” praca w czasie urlopu nie zrobi się sama! Twój szef albo musi znależć kogoś na zastępstwo albo przeciagnąć terminy, to koszt, utrata zysków. Więc zawsze pracownik biorący urlopy/chorobowe będzie źle widzany, ZAWSZE. Takiemu pracownikowi nie da się kluczowych spraw, bo może nagle zniknąć, a skoro nie jest kluczony, to nie ma podwyżek, awansów itp. To nie jest zła wola pracodawcy, to rzeczywistość. Pracodawcy wliczają sobie w mniejszą pensje kobiet potencjalne ryzyko urlopów „na dziecko”. Feministki oczywiście widzą w tym dysktryminację, ale… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  oxo

Pewnie jak się obniży mężczyznom, to się podniesie kobietom. Wojna płci 😉

Łukasz
2 miesięcy temu

Ja dorzucę coś zupełnie innego – gdy sam zostałem ojcem, takiego urlopu nie było tj. były 2 tygodnie i tyle o ile dobrze pamiętam Ale nawet gdyby był, to bym nie chciał. Dlaczego? Bo chciałbym sensownie ten czas spędzić, a jako ojciec do pewnego momentu podchodziłem do własnego dziecka jak do „kosmity” który tylko je/śpi/płacze/wiadomo-co-jeszcze. Nie że brak uczucia, ale co ja mogłem zrobić? Ok, wszystko to, co niezbędne (przebrać, nakarmić itd.), ale nic poza tym. Co innego później, gdy dziecko mi podrosło, gdy mogłem wziąć je na spacer, coś pokazać, wytłumaczyć, pobawić się razem klockami itd. – tutaj chcę… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Dzięki, bardzo ciekawe

Bombowca
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Nie do końca rozumiem, czyli jak dziecko jest „nudne” i tylko śpi, sra i płacze, to niech baba poświęca swój czas? O to chodzi?

Last edited 2 miesięcy temu by Bombowca
Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Bombowca

Chyba tak jak mówisz, parę artykułów temu jakiś typ się wypowiadał, że mężczyźni nie odpowiadają w ankietach, że wypełniają obowiązki domowe bo dla nich obowiązki domowe to nie praca tylko coś co się po prostu robi. Jak widać tutaj mamy prawdziwy przykład jak Ci wypełniający obowiązki domowe mężczyźni myślą naprawdę – czyli jest obowiązek ale niech kobieta robi bo to jest nudne, proste, a marnuje czas (a przy okazji można ponarzekać, że gdybym ja to robił to bym był wypachniony, obiad ugotowany i jeszcze bym sobie pograł), nie wiem może ja slaby jestem ale jak pilnowalem 4 miesiecznego dziecka brata… Czytaj więcej »

Łukasz
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Łooo paaanie, teraz to odleciałeś i to konkretnie

U mnie akurat wygląda to tak, że pracuję zdalnie i ok, to żona zabiera małą do przedszkola, ale codziennie wygląda to tak, że jak wychodzą to jest dom-dramat, a jak wracają to jest wszystko co się da porobione. Raz że nie lubię bałaganu, dwa że zwyczajnie lubię sprzątać, a trzy.. no skoro mam możliwość, to czemu nie dzielić obowiązków?

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

A jak napisze, że w Polsce jest epidemia nadwagii to mi napiszesz, że klamie bo moje bmi jest bardzo dobre? Pomyśl co piszesz, zamiast pisać glupoty. Co twoja historyjka twoim zdaniem dowodzi? Czemu nad ranem.jest dom dramat, bo towjej żonie się nie chce czy tobie?
Ja też lubie porządek, a że nie mam dzieci to jest banalne utrzymanie porządku. Nie ma domów dramatów co rano.

Last edited 2 miesięcy temu by Dawid
Łukasz
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Jeżeli nie masz dzieci to jak możesz się o tym w ogóle wypowiadać? Zanim pojawiły się w moim życiu też wiele rzeczy było znacznie prostszych… Nie znaczy lepszych

Łukasz
2 miesięcy temu
Reply to  Bombowca

Nie, tylko to nie to samo. Kobieta ma zupełne inne relacje z dzieckiem od samego początku

Martyna
2 miesięcy temu

Tacieżyński to jest akurat porażka legislacyjna. 3 miesięczny bobasowi najlepiej z matką. Więc się nie dziwię że nikt tego kie bierze.

Radek
2 miesięcy temu
Reply to  Martyna

Ale dlaczego 3 miesięcznemu?

Martyna
2 miesięcy temu
Reply to  Radek

14 tygodni to 3 miesiące

Radek
2 miesięcy temu
Reply to  Martyna

Internety piszą, że można wziąć urlop rodz. do 6ego roku życia dziecka, więc dalej nie łapie co ma wspólnego 3 miesięczne dziecko z tym.
Pewnie byłoby łatwiej, gdyby ta informacja została wyraźnie zaznaczona w tekście, jest dość kluczowa.

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Martyna

60% z artykułu to nie jest nikt. Biorąc pod uwagę, że to jest swiadczenie na którym się traci to uważam, że to i tak dużo. Najwyraźniej 3 miesięcznemu bobasowi z tobą wcale nie jest tak dobrze skoro większość mężczyzn jest gotowa dopłacić do interesu żeby to zmienić.

Rob
2 miesięcy temu

Do tych wszystkich „ale” wskazanych przez komentujących, dodajmy jeszcze szarą rzeczywistość małych firm. 100% pensji? Tak, ale tej papierowej. Czyli 50% rzeczywistej.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Rob

Tak, to ważne uzupełnienie

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Rob

Czy ta szara rzeczywistość dotyka też kobiety? Bo nie myślałem o tym, ale trzeba by to doliczyć do strat rodziny związanych z urlopem macierzyńskim kobiety, czyli kolejny plus dla bezdzietnych tskich jak ja, że mogę sobie po prostu pracować i mam pełną wypłatę i kolejny powod dlaczego bezdzietność jest lepszą alternatywą. Bardoz dziękuję za zwrócenie na to uwagi, nie miałem świadomości, że panstwo jeszcze w tej sposób dociska rodziców pozwalając na takie praktyki. Ale to tym bardziej tłumaczy dążenie do bezdzietności, skoro kara za posiadanie dziecka jest tak wysoka.

calipso
2 miesięcy temu

Każde badanie pokazuje, że im bardziej sie próbuje prawem i parytetami wymuszać równość tam gdzie tej równości nie ma, nigdy nie było i nie będzie tym odnosi sie skutki odwrotne od zamierzonych. Brzmi to absurdalnie ale wprowadzenie kobiet na rynek pracy spowodowało spadek wartości pracy wykonywanej przez mężczyzn i spadek dzietności. Nie mylić z prawami kobiet. Kiedyś facet zasuwał do roboty i z jednej pensji utrzymywał rodzinę zazwyczaj liczną. Kobiety jesli mogły lub musiały to dorabiały, to nie była praca etatowa. Za to miały czas i możliwości by miec te dzieci i poświęcić im czas. To nie tak, że wtedy… Czytaj więcej »

Bombowca
2 miesięcy temu
Reply to  calipso

Trywializujesz, równości jest dużo więcej niż było i to by nie miało miejsca gdyby nie zmiany w legislacji i wychowywanie społeczeństwa. Tak długo jak nie zaakceptujemy, że kobiety i mężczyźni mają swoje naturalne predyspozycje i rolę w społeczeństwie to bedzie tylko gorzej. No nie, tutaj manipulujesz. To, że latami udawało się zmuszać kobiety do bycia matkami „za frajer” nie znaczy, że robienie za darmo jest naturalną rolą społeczną kobiet. Jak tylko by ustawić ze facet zarabia minimum 20k/mc a kobieta max 10k za etat to od razu skoczy jakość życia i dzietność. Świetny sposób na zrobienie mężczyzn niezatrudnialnymi:) Jakość życia… Czytaj więcej »

Last edited 2 miesięcy temu by Bombowca
Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  calipso

Błąd ma błędzie, hearsaye i błędy logiczne. A do tego wizja budowania rodziny tak słaba, że już księża więcej wiedzą o tych sprawach niż ty, a ksiądz ma pewno nie jest kimś od kogo bym brał porady w tym zakresie. Co da ograniczenie wynagrodzeń dla kobiet poza prawnym uzależnieniem ich od mężczyzn? Ok załóżmy ze obecnie mam partnerkę z którą nie zamierzam mieć dzieci, ani tworzyć stabilnego związku, ona tym bardziej będzie musiała byc z kimś bo bedzie ostro zależna finansowo, a ja dalej nie będę zamierzał mieć dzieci bo wciąż dzieci to obciążenie moich dochodów i mojego stylu życia.… Czytaj więcej »

Last edited 2 miesięcy temu by Dawid
Ędward Ącki
2 miesięcy temu

Dać jeden palec, to będą chcieli całą rękę, ech, przez wszelkiego typu socjale społeczeństwo staje się coraz bardziej roszczeniowe. Obstawiam, że nawet gdyby było 5 lat urlopu płatnego i 2000+, to i tak znaleźliby się tacy, którzy stwierdziliby, że to za mało. Szkoda gadać, poprzewracało się w …

Dawid
2 miesięcy temu
Reply to  Ędward Ącki

„Dać jeden palec, to będą chcieli całą rękę,” Nie ukrywajmy w Polsce bezdzietnym dano od razu całą rękę i teraz zdziwienie, że każdy preferuje być bezdzietny jak ja. Za to pewni bezdzietni są tacy zaborczy, że im za mało cała ręka i jeszcze chcą zabrać rodzicom ten mały plastikowy paluszek jaki im dano. Zgadza się nawet jakby dano 5 lat i 2000 zł to znaleźliby sie tacy, którzy nie chcą mieć dzieci. Są, byli i będą ludzie, którzy bardzo nie chcą mieć dzieci. Wiadomo, że każdy bedzie grał pod siebie, a nie pod społeczeństwo (wystarczy popatrzeć na miejsca parkingowe i… Czytaj więcej »

Weronika
2 miesięcy temu

Problemem jest też nieznajomość prawa przez ojców i pracodawców. Urlop rodzicielski dla ojców przysługuje też gdy dziecko urodziło się w 2021/2022, jeżeli matka nie wykorzystała całego urlopu rodzicielskiego przed 08.2022. Część rodziców nie ma o tym pojęcia i myślą, że im nie przysługuje. Mąż był pierwszym ojcem w firmie który z tego korzystał i trochę z HR musiał powalczyć.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Weronika

Fajnie, że udało się z tego skorzystać mimo problemów w HR-ach 😉

TomR
2 miesięcy temu

Przebywanie z dzieckiem obniża testosteron. Na szczęście tylko na czas przebywania z dzieckiem. Czyli żeby mieć efektywnie wysoki testosteron (średnia w czasie) nie trzeba być bezdzietnym – moża mieć dziecko, ale po prostu spotykać się z dzieckiem rzadko, tak aby okresy niskiego testosteronu były krótkie.
Całodobowo upośledza testosteron o 20% bycie w trwałym związku z kobietą. Więc tego nie należy robić.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu