3 czerwca 2025

Dlaczego mamy tak mało dzieci? Czego brakuje? Pieniędzy? Urlopów? Przedszkoli i żłobków? Oni uważają, że… innego podziału obowiązków domowych

Dlaczego mamy tak mało dzieci? Czego brakuje? Pieniędzy? Urlopów? Przedszkoli i żłobków? Oni uważają, że… innego podziału obowiązków domowych

Dlaczego mamy tak mało dzieci? Co można zrobić, żebyśmy przestali być jednym z najmniej dzietnych krajów w Europie? Co zadziała, a co już nie działa? Pieniądze? Urlopy? Przedszkola i dopłaty do opieki nad dzieckiem? Oni twierdzą, że niskiej dzietności w Polsce winny jest, w dużej części… podział obowiązków domowych. Mają rację?  

W ostatnim roku urodziło się najmniej dzieci od II Wojny Światowej – tylko 252 000. Dwa lata temu, w roku 2023, na świecie pojawiło się 272 000 małych Polaków. Nie ma żadnych podstaw, by zakładać, że obecny rok zatrzyma niekorzystny trend. Gdy rodziłam się pod koniec lat 80. zeszłego wieku, porodówki pracowały pełną parą i przyjmowały blisko 600 000 porodów rocznie.

Zobacz również:

Kolejne rządy wprowadzają programy, które mają zachęcić Polaków do posiadania choćby jednego dziecka. W 2016 r. rząd Prawa i Sprawiedliwości założył, że gwarancja wypłacania 500 zł miesięcznie na drugie i każde kolejne dziecko da rodzicom takie poczucie spokoju, że zdecydują się na powiększenie rodziny. Już kilka lat później dysponowaliśmy wszelkimi dowodami wskazującymi na to, że tak nie jest i to niezależnie od faktu, że pieniądze zaczęto wypłacać także na pierwsze dziecko.

Trzeba jednak programowi Rodzina 500+ (później 800+) przyznać, że przyczynił się do spadku ubóstwa wśród dzieci. Z raportu prof. Ryszarda Szarfenberga z Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że zasięg ubóstwa wśród najmłodszych zmniejszył się z 9% w 2015 r. do 4,5% w 2019 r. Później jednak znów zaczął rosnąć.

Wiemy już jednak, że pieniądze nie działają. Wkładanie Polakom do kieszeni pieniędzy za każde posiadane dziecko nie powoduje, że będą chcieli mieć ich więcej. Jeśli nie pieniądze, to co? Dłuższe urlopy rodzicielskie (choć przecież już są dość długie)? Lepsza infrastruktura do opieki nad dziećmi (przedszkola, żłobki)?

Podział obowiązków domowych a dzietność

A może na decyzję o posiadaniu potomstwa w równie dużym stopniu co transfery społeczne mogą wpłynąć bardziej prozaiczne, wydawać by się mogło, okoliczności? Ciekawe światło na ten temat rzuca raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego pod wiele mówiącym tytułem „Podział obowiązków domowych i jego konsekwencje dla dzietności”. Kluczowe wnioski są następujące:

  • rodzice zdecydowanie zadowoleni z podziału obowiązków domowych i opiekuńczych są o 16 pkt procentowych bardziej skłonni do dalszego powiększenia rodziny niż rodzice niezadowoleni z podziału;
  • chęć posiadania kolejnego dziecka większą o 10 pkt procentowych wykazują mężczyźni niż kobiety;
  • mieszkanie z rodzicami lub teściami jest związane z większą (o 9 pkt procentowych) chęcią posiadania kolejnego dziecka;
  • rodzice dwójki dzieci wykazują o 29 pkt procentowych mniejszą chęć posiadania kolejnego dziecka niż rodzice jedynaków, dla rodziców trójki dzieci różnica ta wynosi 30 pkt procentowych, a dla rodziców czwórki lub większej liczby dzieci 24 pkt procentowe.

Im bardziej jeden z rodziców może liczyć na partnera w niełatwym zadaniu, jakim jest opieka nad dzieckiem, tym bardziej dopuszcza myśl o posiadaniu kolejnego dziecka. Podobnie w sytuacji, gdy rodzice mogą liczyć na pomoc rodziców lub teściów. Nie od dziś wiadomo, że do wychowania dziecka potrzebna jest wioska, więc takie wyniki nie powinny zaskakiwać. We wstępie czytam:

„Najnowsze badania wskazują na mniej oczywistą przyczynę spadającej dzietności, jaką jest obciążenie kobiet obowiązkami domowymi (pranie, sprzątanie, gotowanie), a ściślej rzecz biorąc podwójne obciążenie pracą zawodową i rutynowymi oraz czasochłonnymi czynnościami związanymi z prowadzeniem domu. W przypadku rodziców obowiązki domowe uwzględniają także opiekę nad dzieckiem. Wraz z rosnącą aktywnością zawodową kobiet i słabnącym paradygmatem tradycyjnego podziału ról coraz więcej par deklaruje równy podział jako preferowany układ, ale w rzeczywistości to kobiety nadal wykonują w domu więcej pracy.”

Analitycy PIE przekonują, że do klasycznego zestawu rozwiązań promujących dzietność (transfery pieniężne, ulgi podatkowe, wydłużane systematycznie urlopy), dodać należy zdjęcie z ramion udręczonych kobiet choć część obowiązków.

37 godzin bezpłatnej pracy w domu

Niezależnie od poziomu rozwoju gospodarczego we wszystkich krajach Europy Zachodniej dominuje model, w którym w domu więcej pracy wykonują kobiety. Na tle innych krajów europejskich zarówno Polki, jak i Polacy deklarują relatywnie wysokie zaangażowanie w obowiązki domowe i opiekuńcze.

W badaniu International Social Survey Programme: Family and Changing Gender Roles zapytano respondentów, ile godzin tygodniowo poświęcają na prace domowe i opiekuńcze. Polki wskazały na 37 godzin tygodniowo, a mężczyźni 22. Dla porównania Dunki zadeklarowały 19 godzin, a mężczyźni 13 godzin.

 

Trzeba mieć na uwadze, że dokładny pomiar faktycznie wykonywanych prac domowych i opiekuńczych jest trudny, bo opiera się na deklaracjach respondentów, którzy na potrzeby badania zapisywali, ile czasu w ciągu dnia poświęcali poszczególnym czynnościom. Ale są i bardziej obiektywne dane, prosto od naszego narodowego urzędu statystycznego.

Kobiety w Polsce średnio poświęcają więcej czasu na prace domowe i opiekuńcze, natomiast mężczyźni – na pracę zawodową. Według danych GUS kobiety w Polsce wykonują obowiązki domowe i opiekuńcze średnio przez 4,2 godziny dziennie, podczas gdy mężczyźni – przez 2,4 godziny. Z kolei mężczyźni przeznaczają więcej czasu na pracę zawodową. Łącznie na pracę opłacaną i nieopłacaną kobiety poświęcają 6,44 godzin dziennie, a mężczyźni – 5,97 godzin.

Na to, ile czasu poświęcamy na obowiązki domowe, wpływa oczywiście to, czy „na pokładzie” jest dziecko. Matki poświęcają na obowiązki domowe i opiekuńcze ok. 57 godzin tygodniowo, a kobiety bezdzietne – ok. 26 godzin tygodniowo. Ojcowie poświęcają ok. 30 godzin, a mężczyźni bezdzietni – 19 godzin.

I jeszcze jedna zależność. Im słabsza jest pozycja ekonomiczna kobiety w związku, tym więcej obowiązków bierze na siebie. Co ciekawe, zaangażowanie kobiet w prace domowe i opiekuńcze wzrasta, gdy ich partner osiąga wyższe dochody. Odwrotną zależność zaobserwowano w przypadku mężczyzn – ich udział w obowiązkach domowych i opiekuńczych maleje, gdy ich partnerki zarabiają mniej.

Swoją rolę na temat nierówności odgrywa też geografia: w miastach podział obowiązków domowych i opiekuńczych jest zazwyczaj bardziej wyrównany niż na obszarach wiejskich.

Średnia liczba godzin poświęcanych na pracę zawodową oraz obowiązki domowe

Bez sprawiedliwego podziału obowiązków domowych nie będzie dzieci?

Kobiety coraz częściej łączą obowiązki domowe z pracą zawodową. W latach 2002–2023 aktywność zawodowa kobiet w wieku 25–49 lat wzrosła z 70% do 87%. O ile jeszcze na początku obecnego stulecia 41% kobiet było zdania, że rolą mężczyzny jest głównie zarabianie pieniędzy, a kobiety – troska o dom i dzieci, o tyle 20 lat później taki pogląd wyraża 25% kobiet. Kobiety rzadziej niż mężczyźni zgadzają się z tradycyjnym podziałem ról.

Optyka zmienia się, gdy pojawiają się dzieci. W przeprowadzonym przez PIE badaniu rodziców małych dzieci nieco ponad połowa kobiet (58%) zgodziła się ze stwierdzeniem, że kobiety lepiej nadają się do opieki nad dziećmi niż mężczyźni. 60% ojców i 54% matek uznało, że korzystniej dla rodziny, kiedy to kobieta bierze na siebie większość prac domowych i opiekuńczych.

Tylko w około co trzeciej z badanych rodzin udaje się zrealizować równy podział obowiązków. Tymczasem właśnie to zadowolenie z podziału obowiązków domowych i opiekuńczych jest pozytywnie związane z chęcią posiadania kolejnego dziecka. I nie jest to żadna nowość, bo taki wniosek płynął z kilku innych badań prowadzonych w ostatnich 20 latach.

„Osoby zdecydowanie zadowolone z podziału obowiązków są o ok. 16% bardziej skłonne do dalszego powiększenia rodziny niż osoby niezadowolone z podziału obowiązków domowych. Chęć posiadania kolejnego dziecka silnie zależy od satysfakcji z podziału obowiązków, a nie od ich rzeczywistego rozkładu”

zauważa jedna z autorek badania, dr Agnieszka Wincewicz-Price, kierownik zespołu ekonomii behawioralnej. Autorzy badania dodają, że większe zaangażowanie mężczyzn w prace domowe i opiekuńcze (lub dostępność innych form pomocy) redukuje tzw. karę za macierzyństwo kobiet. Pod tym literackim określeniem kryją się nierówności na rynku pracy, których źródłem jest urodzenie dziecka: niższe zarobki, mniejszy dostęp do awansów, trudności z powrotem na rynek pracy.

„Kara” za macierzyństwo jest odczuwana nawet na emeryturze

To cena, jaką kobiety płacą za posiadanie dzieci. Naukowcy z London School of Economics i Uniwersytetu Princeton definiują „karę za macierzyństwo” jako średni spadek prawdopodobieństwa, że kobieta będzie zatrudniona w ciągu 10 lat po urodzeniu pierwszego dziecka.

Wspomniani naukowcy z LSE i Princeton zbierają dane ze 134 krajów. Z ostatniego zestawienia wyszło im, że średnio 24% kobiet odchodzi z rynku pracy w ciągu pierwszego roku po urodzeniu dziecka. Pięć lat później 17% mam nadal jest nieobecnych na rynku pracy. Po 10 latach jest to wciąż aż 15% mam.

Brak powrotu na rynek pracy to niższy dochód. Marcin Pałka z Ministerstwa Finansów zbadał, jak to wygląda na polskim gruncie. W 2024 r. opublikowany został raport jego autorstwa („Rodzicielstwo i rynek pracy: child penalty w Polsce”). Do badania wykorzystał dane z rejestru osób fizycznych (PESEL), które zawierają informacje o cechach demograficznych, oraz z rejestru podatników podatku PIT.

Co ustalił? Przez pięć lat przed narodzinami pierwszego dziecka dochody rodziców podążają podobną trajektorią. Po narodzinach pierwszego dziecka dochody mężczyzn nie ulegają zmianie, a dochody kobiet spadają w roku narodzin dziecka o 20%, a rok później – o 35%. Po czterech latach dochody kobiety stabilizują się na poziomie znacznie niższym od tych przed narodzinami.

Długookresowa kara za macierzyństwo w dochodach kobiet wynosi 27,8%. Dla rodzin z jednym dzieckiem wynosi 19,8%, z dwójką dzieci – już aż 25,8%, a dla rodzin z przynajmniej trójką dzieci – potężne 30,2%. Najwyższą cenę płacą więc matki w rodzinach wielodzietnych. Jednostka Organizacji Narodów Zjednoczonych zajmująca się równością płci (UN Women) szacuje, że osiągnięcie równości płci zajmie światu aż 286 lat. Światowe Forum Ekonomiczne – że 132 lata.

Z opublikowanych przez TeamRodzina.pl danych wynika, że gdy w rodzinie pojawia się dziecko, aktywność zawodowa kobiet spada do 77%, podczas gdy w przypadku mężczyzn – o ironio – wzrasta do 96%. Te liczby dotyczą rodziców dzieci do szóstego roku życia. Im więcej małych dzieci, tym niższy wskaźnik aktywności zawodowej kobiet. Przy dwójce dzieci w tym co najmniej jednym poniżej 6 lat wynosi on 73%. Natomiast przy trójce lub większej liczbie dzieci z co najmniej jednym małym dzieckiem aktywność zawodowa kobiet spada do 60%.

Większa aktywność zawodowa kobiet podbiłaby PKB

Czy da się wyeliminować karę za macierzyństwo? Pewnie nie, bo część kobiet – zwłaszcza z bardziej konserwatywnych rodzin – chce przez kilka lat zostać z dziećmi w domu. Jeśli co kilka lat rodzi się kolejne dziecko, ten czas może się wydłużyć nawet do dziesięciu czy piętnastu lat. Musiałaby zajść fundamentalna zmiana w systemie emerytalnym, która powodowałaby, że osoby bez dzieci składają się na dodatkową emeryturę dla mam i zalepiają dziurę w ich dochodach.

Państwo i sami pracodawcy powinni natomiast podejmować działania, by ułatwić kobietom sprawny powrót na rynek pracy i łączenie pracy zawodowej z obowiązkami domowymi. To się wszystkim po prostu opłaca. Za niższą aktywność kobiet, które muszą ogarniać domowy etat, a z różnych powodów nie mogą wrócić przy tym do pracy (bo nie znalazły odpowiedzialnej niani lub jej wynajęcie kosztuje więcej, niż zarabiają, bo w gminie nie ma ani jednego żłobka, bo dziecko i tak ciągle choruje, więc żłobek i niania mijają się z celem, bo jest niepełnosprawne…) płacimy wszyscy.

Analitycy PwC wyliczyli, że gdyby poziom aktywności zawodowej kobiet był taki jak w Szwecji (77%), to nasze PKB wzrosłoby o 9%. Firmom opłaca się zachęcanie kobiet do powrotu do pracy, bo nie tracą wtedy przeszkolonych pracowników, a poza tym matki są uważane za lojalnych, dokładnych pracowników – nawet jeśli co jakiś czas muszą wziąć wolne na opiekę nad dzieckiem. No właśnie – czy muszą? Równie dobrze zwolnienie z powodu choroby dziecka może wziąć ojciec.

Mężczyźni robią to rzadziej, bo panuje powszechne przekonanie, że matka lepiej opiekuje się dzieckiem (czyli do głosu dochodzą wzorce kulturowe), a poza tym mężczyźni statystycznie zarabiają więcej, więc utrata przez nich 20% wynagrodzenia z powodu nieobecności w pracy jest bardziej odczuwana dla rodzinnego budżetu. A mężczyźni zarabiają statystycznie więcej niż kobiety na tych samych stanowiskach również dlatego, że pracodawcy zakładają, że kobiety będą mniej dyspozycyjne ze względu na dzieci.

I koło się zamyka. Inaczej by sprawa wyglądała, gdyby pracodawcy byli przyzwyczajeni do tego, że każdy z rodziców bierze wolne w związku z koniecznością opieki nad dzieckiem. Albo jeszcze lepiej: gdyby korzystali z przysługującego wyłącznie im 9-tygodniowego urlopu rodzicielskiego. Ten urlop nie jest pomysłem naszych parlamentarzystów: nowelizacja Kodeksu pracy stanowi wdrożenie do polskiego prawa unijnych dyrektyw wspierających work-life balance.

Połowa ojców bierze urlop na nowo narodzone dziecko

Rodzice mają prawo do 41 tygodni urlopu rodzicielskiego (43 tygodni, jeśli urodziły się bliźnięta). W praktyce większość kobiet wykorzystuje swoje maksimum (32 tygodnie) od razu po urlopie macierzyńskim, więc ojcom pozostaje 9 tygodni. I tu pojawia się opcja „take it or leave it”, bo tych 9 tygodni panowie nie mogą przekazać partnerkom. Jeśli ich nie wykorzystają, wolne przepada.

Urlop ten mogą wykorzystać ciągiem albo podzielić na maksymalnie 4 części o dowolnej długości. Urlop ten mogą wykorzystać do końca roku kalendarzowego, w którym dziecko ukończy 6 lat, czyli mogą brać na przykład co roku po 2 tygodnie.

Taki urlop to doskonały sposób na zbudowanie więzi z dzieckiem. Trudno o to w sytuacji, gdy ojciec wychodzi rano do pracy i wraca wieczorem. Kobiety, których partnerzy zdecydowali się na ten urlop, relacjonują, że dopiero gdy mężczyźni doświadczyli na własnej skórze, co znaczy całodzienna opieka nad dzieckiem, docenili ich poświęcenie i stali się po prostu lepszymi, bardziej uważnymi ojcami.

Polscy ojcowie bardzo szybko przekonali się do urlopów rodzicielskich: o ile w 2022 r. skorzystało z nich tylko 3700 panów, to rok później było ich 19 000, a w 2024 r. już 41 900 (dane ZUS). Średni czas urlopu rodzicielskiego wykorzystywanego przez ojców wyniósł w 2024 r. mniej więcej 48,6 dnia, co odpowiada około siedmiu tygodniom (w 2023 r. było to 49 dni). „Przepadają” więc dwa tygodnie.

Wróćmy do raportu PIE. W większości rodzin z małymi dziećmi (63%) matki wykonują więcej obowiązków domowych niż ojcowie. Tylko 27% kobiet ma poczucie, że obowiązki są w ich domu dzielone po równo. Niezadowolonych z obecnego podziału kobiet jest ponad trzykrotnie więcej niż mężczyzn (36% kobiet, ale tylko 11% mężczyzn), a przy tym ojcowie częściej niż matki deklarują, że nierówny podział na ich korzyść jest właściwy. Powtórzmy kluczową informację z całego raportu – rodzice, którzy są z niego zdecydowanie zadowoleni, są o 16% bardziej skłonni do podjęcia decyzji o kolejnym dziecku.

Nierówny podział obowiązków domowych zaczyna się w głowie?

Sam podział obowiązków w rodzinie jest kwestią bardzo indywidualną, ale również państwo ma narzędzia, by zachęcać rodziców do dzielenia się obowiązkami. Nie zaszkodzi kampania informacyjna, która przypomni, jakie rodzaje urlopów przysługują ojcom. No i przydałaby się informacja, że zostać z chorym dzieckiem to żaden dyshonor. Weźmy 9-tygodniowy urlop rodzicielski. Fajnie, że z roku na rok rośnie jego popularność, ale dlaczego nie zdecydowało się na niego więcej ojców?

Rozmawiałam o tym ze znajomym ojcem kilkumiesięcznego dziecka. W ogóle nie bierze pod uwagę tego urlopu, bo jest przekonany, że firma „zemści się” poprzez przekazanie części jego najlepszych klientów innym pracownikom. Tłumaczyłam, że może przecież podzielić urlop na krótsze części – przez 2 tygodnie jego obecności firma się przecież nie załamie. Mimo wszystko urlopu nie weźmie, bo firma może sięgnąć po argument ostateczny i pominąć go przy premiach uznaniowych.

Nierówny podział obowiązków w dużej mierze zaczyna się (i kończy) w głowie. Wielu mężczyzn mówi otwarcie, że w domu nie pomagają, lecz zajmują się obowiązkami na równi z partnerką (język tworzy rzeczywistość, serio). Inni podchodzą do tego opornie – bo tak zostali wychowani, bo tak jest wygodnie. Po przeanalizowaniu wniosków Polskiego Instytutu Ekonomicznego ministerialni urzędnicy powinni się zastanowić nad stworzeniem zachęt do bardziej uczciwego dzielenia obowiązków domowych – to tańsze niż transfery społeczne, a może być w podobnym stopniu korzystne.

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————-

ZOBACZ CO NOWEGO W HOMODIGITAL:

Obok „Subiektywnie o Finansach” stoi w internetach multiblog Homodigital.pl, czyli subiektywnie o technologii. Opowiadamy w nim to, co ważne dla Twojego cyfrowego bezpieczeństwa i jestestwa. Opowiadamy tak, jak w „Subiektywnie o Finansach” – czyli tylko to, co istotne i tak, żeby każdy zrozumiał. Jeśli korzystasz z technologii, to wpadaj na Homodigital.pl, czytaj i komentuj artykuły, pomóż nam się rozwijać.

———————————-

zdjęcie tytułowe: Pixabay, Canva

Subscribe
Powiadom o
283 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Pawceluto
6 miesięcy temu

To są badania z cyklu: dlaczego ludzie nie chcą wychodzić na dwór gdy leje deszcze? I na to 100 różnych powodów i analiz typu: nie mają kurtki przeciwdeszczowej, ci co mają taką z membraną są chętniejsi o 15%, ale osoby w nieoddychających są o 30% mniej skłonne, 20% ma niewłaściwe obuwie, 40% odpowiedziało że boi się przeziębienia, natomiast z badań wynika że 17% nie lubi trzymać parasola, a 33% zdarzyło się że wiatr im taki parasol złamał, jednak aż 70% nie lubi mokrych spodni itd. itp. A prawda jest zwyczajnie taka, że generalnie ludzie wolą jak nie pada, lubią jak… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

Chyba musi tak być. Aczkolwiek jest czynnik ryzyka, że ludzie będą „robić” dzieci tylko dla benefitów. Więc gdzieś trzeba inteligentnie postawić granicę

Paweł
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Prawdziwy koszt posiadania dzieci jest tak bardzo wiekszy od aktualnych swiadczeń że jest jeszcze sporo przestrzeni na ulgi i przywileje. Przy czym priorytetyzował bym ulgi podatkowe ponad świadczenia, niech se rodzice zarobią, tylko im nie zabierajmy. Wg mnie wyzwaniem jest co innego – jak zrobic zeby te ulgi i przywileje faktycznie szly na dzieci a nie wódke, papierosy itp. Ciezko to kontrolowac. Ale wyobrazam sobie ze np. ulga podatkowa mogla by iść na edukacje. Bulisz 25k czesnego rocznie za podstawowke, pyk – odliczamy od podatku. Chocby polowe. Zwalniasz tak miejsca innym w publicznej oswiacie ktora teoretycznie Ci sie od panstwa… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Na Węgrzech chyba mają fajną rzecz – jak masz trójkę dzieci to państwo spłaca za Ciebie kredyt hipoteczny. Ulgi podatkowe na edukację to dobry pomysł, tylko nie jestem pewny czy udałoby się uniknąć nadużyć lub wyłudzeń.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Aczkolwiek my za edukację każdego z naszych dzieci zapłaciliśmy pieniądze porównywalne z porządnym ferrari.

OjciecMateusz
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Kurcze ja już więcej niz niejedno ferrari w podatkach oddałem. Ktoś dobrze to policzył.

Last edited 6 miesięcy temu by OjciecMateusz
Karol
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

jak krew w piach? Czy opłaciło się? 😉

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Karol

Punkt widzenia (czyli ujęcia stopy zwrotu) zależy od punktu siedzenia 😉

Jarek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli chodzi o produckcje obywateli to chyba trzeba założyć pewną strate na przetwarzaniu jednej energii w drugą (jak w każdym silniku). Pytanie jaki koszt jesteśmy w stanie ponieść vs wskaźnik dzietności. Oczywiście stratę trzeba próbować minimalizować żeby szło w inwestycję a nie konsumpcję ale myślę że jesteśmy na takim etapie że niezbyt możemy wybrzydzać.

Oczywiście, zamiast tego można obywateli importować, to dużo tańsze nominalnie w PLN. Są jednak inne koszty społeczne.

Pytanie jest gdzie znaleźć balans i dla każdego społeczeństwa to może być inny poziom kosztu na jednostkę.

TomR
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Kosztem 27% podatku VAT na Węgrzech, który uniemożliwia u nich powstanie gospodarki konsumenckiej ? Węgry to państwo wyjątkowo niesamodzielne, zależne od UE i NATO, bo ich gospodarka nie jest w stanie skonsumować urobku wszystkich tych fabryk, które tam są i powstają, a wątła armia nie obroni się przed nikim (w tym np. przed Rumunią, Ukrainą) bez pomocy NATO.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  TomR

Ale kto miałby ich najechać, skoro Orban kocha Putina?

Bit
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Masz niezłą wyobraźnię. Wprowadź płatną szkołę podstawową aby dać komuś ulgę od zawyżonego podatku i czekaj na rezultat. Społeczeństwo nie chce dodatkowego obciążenia, tylko odciążenia przy sprowadzeniu kolejnego obywatela. Wiesz co to konkurencja? To pomyśl że na świecie nie ma tylko jednego kraju z problemem dzietności, ale za to jest wiele bardziej atrakcyjnych Państw dbających lepiej o rodziny i oferujących lepsze warunki życia.

Pawel
6 miesięcy temu
Reply to  Bit

Ale ja nie mówię żeby wprowadzić płatną podstawówkę dla wszystkich tylko żeby za pomocą ulg podatkowych refundować część jej kosztu tym którzy za nią płacą. Są publiczne podstawówki i są prywatne. Prywatne są płatne ale niektórzy ludzie uważają też że są lepsze od publicznych i za nie płacą mimo iż przysługuje im miejsce w państwowych, bo płacą podatki. A skoro płacą na publiczne a z nich nie korzystają i tym samym poprawiają ich jakość dla reszty która z nich korzysta i nie płaci, można by ich trochę zachęcić żeby zostali w tych prywatnych i za nie dalej płacili z własnej… Czytaj więcej »

stef
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wziął „Pawceluto” pod uwagę migracji. Jak dowalimy bezdzietnym jeszcze większe podatki, to spora grupa policzy i wyjedzie. Bo jak wytłumaczyć 23 latkowi że ci zwiększamy znowu podatki, bo za 50 lat nie będzie Polaków? Go interesuje tu i teraz. Zresztą jak patrzę ile mi zabiera państwo i co dostaje w zamian (nic) nawet za lekarza płace prywatnie to też rozważam emigrację, a pan reaktor chce mi jeszcze zmniejszyć wynagrodzenie/zwiększyć podatki? Ja bym chciał zobaczyć art. nt. czy to naprawdę tak źle że będzie nas kilka mln mniej? Chyba lepiej jak będzie nas mniej ale bogatszych? Duńczyków czy Szwedów jest… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  stef

Jak policzą to się dowiedzą, że w Polsce płacą 12% podatku dochodowego, a we Francji czy Hiszpanii by płacili dwa razy więcej. No i musieliby zacząć karierę zawodową od nowa w wielu przypadkach. Znam sporo osób, które wyjechały za granicę, a teraz wracają z podkulonym ogonem. Bo w Polsce podatki niskie, pracy więcej i w dodatku jest miło i bezpiecznie. Także emigracją singli proszę nie epatować, bo ona się nie wydarzy, dopóki w Polsce podatki będą relatywnie niskie.

Stef
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ciekawe bo jak na umowie jest 10 000 brutto to pracodawca płaci 13 000 a pracownik dostaje na rękę 7400. Jak Panu wyszło 12%? Bo mi wychodzi bliżej 40%.
Nawet licząc na korzyść rządu to jest 12+9% czyli 21%. Bo place skl zdrów a nie mam nic w zamian.
Uwielbiam dowody anegdotyczne w odpowiedzi na obliczenia matematyczne więc dodam że znam wiele osób co wyjechały, mają już spłacone domy i 2-3 dzieci. Ciekawe dla czego w Polsce nie mieli ani jednego dziecka?

Last edited 6 miesięcy temu by Stef
Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Stef

Pan liczy klin podatkowy, ale nawet jakby policzyć pełne koszty pracy (z kosztem pracodawcy, co w tym przypadku nie jest logicznie prawidłowe) to i tak Polska jest krajem, w którym on nie jest najwyższy w Europie.
Niektórym się udało i mają 2-3 dzieci, innym się nie udało i wracają do Polski. Ale przestrzegałbym przed opowiadaniem, że zaraz wszyscy wyjadą. Polska jest za fajnym miejscem na Ziemi, przynajmniej na razie

Pawceluto
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Być może Stef zrozumie kiedyś, że efektywne zarządzanie państwem nie polega na dążeniu do uszczęśliwiania absolutnie wszystkich jednostek, nawet takich które nie za bardzo wiedzą czego chcą, tylko na obserwacji procesów oraz reagowaniu na nie we właściwym czasie. Zawsze będą bowiem zwolennicy tworów typ partia dobrobytu i pokoju, co nie oznacza, że trzeba dostosowywać działania i podatki do ich oczekiwań. Fakty są takie, że aktualnie najwięcej imigrantów z Ukrainy jest nie w Polsce, a w Niemczech gdzie od lat funkcjonuje chociażby bykowe i jakoś nikomu tam jadącemu to nie przeszkadzało.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

Słusznie. A w Niemczech jest klasyczne „bykowe”? Na czym polega?

Freak
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Po prostu są klasy podatkowe w zależności od posiadanych dzieci i stanu cywilnego. Bezdzietni singlowe płacą większy podatek dochodowy niż inne klasy. Jednak chce wam zwrócić uwagę, że nikt nie patrzy na sam podatek jako taki tylko na to co w zamian niego dostaniesz ( usługi publiczne, infrastruktura, zdrowie itp. ) i ile Ci zostanie netto i jakie są koszty życia w danym kraju. Biorąc to pod uwagę mogę stwierdzić, że mimo wysokiego podatku w krajach zachodnich i skandynawskich nadal będzie szansa wieść tam lepsze jakościowo życie. Jednak o wyprowadzce nie decydują tylko finanse ( oczywiście niektórzy nie mają wyboru),… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Freak

OK, dzięki za info

Stef
6 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

A uważasz, że Polskie Państwo jest efektywnie zarządzane? To gratuluje samopoczucia. Za te mld PLN co wypływają bokiem na KRUS, wczesne emerytury, dopłaty do górnictwa, kościół i wiele innych to faktycznie moglibyśmy dać ulgi osobom mającym dzieci .

Krakoski
6 miesięcy temu
Reply to  Stef

Za te mld PLN które idą na socjal zwany kwotą wolną od podatku i pierwszym progiem podatkowym też moglibyśmy dać ulgi osobom mającym dzieci. Z tą różnicą, ze kwota wolna od podatku i pierwszy próg podatkowy to nieuczciwa nagroda dla peniwych za bycie leniami, a KRUS, wczesne emerytury, doplaty dongornictwa to po prostu metoda na wyrownanie za niskich zarobków w branżach gdzie bez tych dopłat nie będzie chętnych pracować. Moj znajomy ktory ma stoisko z epapierosami nie ma zadnego problemu ze znajdywaniem kolejnych studentek, które tam posiedzą za minimalną, co jawnie pokazuję, ze pensja i beenfity dla leni są za… Czytaj więcej »

Zwolak
6 miesięcy temu
Reply to  stef

Matko co za demagogia, nic z płacone podatki nie dostaję? Rozumiem, że chodniki, jezdnie, ścieżki rowerowe sam sobie budujesz / remontujesz?

Za SOR jak będzie trzeba też, dodatkowo, nie zapłacisz. To że nie zdarzyło się jeszcze skorzystać nie znaczy, że się nie zdarzy.

Last edited 6 miesięcy temu by Zwolak
Stef
6 miesięcy temu
Reply to  Zwolak

Zgadłeś. Tam gdzie mieszkam drogi chodniki i DDR zbudował deweloper. Psadzil tez zielen. Oczywiście nie ze swoich tylko w ramach zawyzonej ceny mieszkania. Następnie przekazał je miastu.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Stef

I chodzi Pan tylko po tych chodnikach wokół domu? Taki jakby spacerniak? 🙂

Zwolak
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Przecież nic z podatków nie dostaje, to jedyna możliwość.

Last edited 6 miesięcy temu by Zwolak
Narnia
6 miesięcy temu
Reply to  Zwolak

„Rozumiem, że chodniki, jezdnie, ścieżki rowerowe sam sobie budujesz / remontujesz?”
Dostałem podwyżkę płace wyższe podatki, chodniki nie są remontowane bardziej. Jak bym poszedł na bezrobocie to chodnik i tak by remontowali zgodnie z planem. Nie ma znaczenia xzy zapłacę 500 zł podatku wnroku czy 50 000 zł dostanę takie samo swiadczenie.

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Narnia

W przypadku jednej osoby nic nie ma znaczenia, ale jeśli pomnożymy tę jedną osobę przez np. kilka/kilkanaście/dziesiąt tysięcy w jednym mieście, to już całkiem zaczyna mieć to znaczenie.

OjciecMateusz
6 miesięcy temu

Tak tylko kazdy woli być tą osobą która nie musi płacić skoro ona jedna nic nie znaczy, to niech inni płacą;)

Bit
6 miesięcy temu
Reply to  Zwolak

A jeśli się nie zdarzy, to mi zwrócą składki? W tym jest największy problem, że ludzie płacą składki na ZUS i NFZ przez dekady a kiedy mają „okazję” z tego skorzystać to okazuje się że Państwo mówi „nie mamy Twojego płaszcza i co Nam zrobisz”.

OjciecMateusz
6 miesięcy temu
Reply to  Bit

Moi rodzice dostają emeryturę, moja ciocia ma wyciety nowotwór płuca gdzie w takich stanach juz by nie żyła bez prywatnego ubezpieczenia. Coś Ci ten spam nie wyszedł.

tms
6 miesięcy temu
Reply to  Bit

Gdy mój woreczek żółciowy stwierdził, że on to p*li i nie robi, zoperowano mnie jakoś w 24 godziny od diagnozy. Kosztów chemioterapii mojej mamy boję się podliczać – ogarnięte na strzał, na lekarzy zajmujących się nią nie dam złego słowa powiedzieć, a że co dwa tygodnie robiłem dwie trasy po 400 km, to już drobiazg. Wszystko w ramach NFZ, bez „wyrazów wcześniejszej wdzięczności”. A „niewykorzystanych” składek żadna ubezpieczalnia nie zwraca – bo to ubezpieczalnia, nie lokata.

Narnia
6 miesięcy temu
Reply to  stef

Niestety stef ale ci co liczą każdą złotówkę juz wyemigrowali. A ci co nie zdążyli mają już mniejszą motywację bo gdzie wyemigrujesz, do Indii gdzie jeszzcze dlugo nie bedzie zachwy typu 500+ bo dalej chętnych do bycia rodzicami „za frajer” nie brakuje? Czy do innego europejskiego kraju, gdzie wspiera się dzietność i czesto rodzice w tym kraju są w dużo lepszej sytuacji niz rodzice w Polsce?

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Narnia

Mimo wszystko nawet w tych najbogatszych krajach z mnóstwem przywilejów dla rodziców i dzieci, dzietność spada dramatycznie. Czy więc na pewno jest to sprawa świadczeń i ulg na dzieci?

OjciecMateusz
6 miesięcy temu

Myślę że tak, nawet w tych krajach te dodatki na dzieci nie są jakieś oszałamiające. Po prostu przyszło nam żyć w czasach gdzie rodzicielstwo to kolejna praca jakbym ja moim pracownikom wystawił pensję 2×500 zł zamiast 13 000 – 20 000 zł to tez nikt by się nie zatrudnił i mógłbym to podbić do 2×800 zł i na podstawie dalszego braku zainteresowania twierdzić, że jak nikt nie byl zainteresowany tak dalej nikt nie jest zainteresowany więc podnoszenie pensji nie przyciaga pracowników. Bo nie wystarczy podnosić tylko trzeba jeszcze znaleźć ten poziom ktory kogoś usatysfakcjonuje. W bogatych krajach dalej alternatywą jest… Czytaj więcej »

Stef
6 miesięcy temu
Reply to  Narnia

Do kraju w którym widać że podatki, awet te wyższe niż w Polsce są efektywnie lokowane. Problem w tym że mało jest takich krajów.

Karol Paciorkowiec
6 miesięcy temu
Reply to  Stef

Tak tak i odpuścił afery, odpuścił marnotrawienie pieniędzy ale jak w Polsce zacznie sie wygodnie żyć rodzicom to juz nie wytrzyma i zamiast zostać rodzicem i żyć wygodnie to wyjedzie:D A czy to nie tobie podobni mówili ze nie ma co inwestować w dzieci bo mogą wyemigrować? I teraz sam straszysz ze wyemigrujesz i przestaniesz żyć sobie wygodnie w Polsce na koszt rodziców? To skoro tak to trzeba bezdzietnym szybko obciąć tem socjal jakim jest kwota wolna od podatku i pierwszy prog podatkowy. Bo inwestujemy w nich z nadzieją że się wezmą do roboty a oni tylko żyją w tym… Czytaj więcej »

Karol Paciorkowiec
6 miesięcy temu
Reply to  Stef

Tak tak i ten bezdzietny odpuścił afery finansowane z jego podatków, odpuścił marnotrawienie pieniędzy z jego podatków, ale jak w Polsce zacznie sie wygodnie żyć rodzicom to juz nie wytrzyma i zamiast zostać rodzicem i żyć wygodnie to wyjedzie gdzieś gdzie będzie mogl żyć jako sęp na koszt społeczeństwa, ale jednocześnie zaraz w komentarzu napisze ze on to by chciał byc rodzicem ale jak skoro podatki takie wysokie itd.:D A czy to nie tobie podobni mówili ze nie ma co inwestować w dzieci bo jakiś odsetek wyemigruje? I teraz sam straszysz ze wyemigrujesz i przestaniesz żyć sobie wygodnie w Polsce… Czytaj więcej »

Jarek
6 miesięcy temu
Reply to  stef

Wyjdziemy z unii to nigdzie nie pojadą 😉 przynajmniej wtedy nie statystycznie istotne ilości.

Poza tym z tym wyjedzie to też uproszczenie i trzeba wyliczyć kiedy jest ten punkt gdzie mniej wyjeżdża niż przybywa i tyle. Reszcie krzyż na drogę. Zresztą wbrew pozorom nie jest tak łatwo wyjechać, żeby się nie zdeklasować.

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Nie sądzę, żeby teraz był jakiś mega trend wyjazdowy w PL. Za dobrze chyba jednak nam jest, mimo wszelkich rytualnych narzekań. Jesteśmy jednym z najbogatszych krajów świata, czy tego chcemy, czy nie. Tak po prostu jest. Coraz mniej jest możliwości, że za granica nam się poprawi. uwielbiamy narzekać, cóż… taki nasz geno-typ… 🙂

Stef
6 miesięcy temu

Może i tak ale mamy zapoznienia cywilizacyjne. Podobno doganiamy Hiszpankę czy Japonię. Był Pan redaktor w tych krajach? Widział ich poziom infrastruktury? Barcelona ma 7 linii metra. Warszawa będzie miała 5 może w 2050 roku.
Czy zagranicą nam się poprawi zależy mocno z jakiego poziomu startujemy. Widzę że Pan mocno patrzy z poziomu Warszawy ale taki robotnik w magazynie pod Łodzią, po wyjeździe zagranice na stanowisko to samo może jednak nadal zarobić więcej. Do tego ma ww. Infrastrukturę odrazu a nie za 25 lat.

Karol Paciorkowiec
6 miesięcy temu
Reply to  Stef

Tak tak, robotnik z łodzi wyjedzie i będzie konkurował z resztą imigrantów z ukrainy, wietnamu, afryki o pracę robotnika z hiszpani nie znając języka. Do tego trzeba doliczyć jednak to że ceny są wyższe i wcale tak super skok nie wychodzi. Nie mydl mi oczu klamstwami, ze ten biedny robotnik do tej pory litościwe zostawał w Polsce ale już nie przeżyje ze Polska rodzina nie będzie pracować na jego niezasłużone wygody fundujac mu za darmo kolejne pokolenie robiące na jego socjale. Jak my przeżyjemy ze sęp będzie kogoś innego wykorzystywał?

Anna
5 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Kobietom z Polski jest bardzo latwo wyemigrowac i miec wyzsza pozycje spoleczna niz w Polsce, niz mezczyznom. Dlatego, ze w praktycznie kazdym kraju UEmezczyzni mniej dyskryminuja kobiety niz w Polsce. Gdy Polak wyjezdza to jego pozycja patriarchalnego glupca Traci na wartosci na Zachodzie i jest nizsza niz polskiej kobiety. Od 15 lat jestem na emigracji i mam swietna kariere w finansach, w Polsce powysylalam cv do duzych miast, i mi faceci w HR-ach (tak, faceci w HR w bankach) dawali niskie pozycje za 3x mniej wyplaty. Boicie sie konkurencji, nienawidzicie kobiet, przesladujecie Polki, bijecie zony, wyrzucacie dziewczyny z balkonu, zostawiacie… Czytaj więcej »

OjciecMateusz
6 miesięcy temu
Reply to  stef

„Nie wziął „Pawceluto” pod uwagę migracji. Jak dowalimy bezdzietnym jeszcze większe podatki, to spora grupa policzy i wyjedzie.” Jak pracującym ciężej nie dowalimy 90% podatku to się jakiś ziutek na minimalnej weźmie i wyemigruje. Jak emerytom nie damy 15 emerytury to jakiś bogdan weźmie i wyemigruje. Itd. Itp. A jak nie dasz dochodu podstawowego to Mareczek weźmie i wyemigruje. Bezwartoaciowy argument podałeś. „Chyba lepiej jak będzie nas mniej ale bogatszych?” A dlaczego od bycia nas mniej mielibyśmy się stać bigatsi? „Duńczyków czy Szwedów jest mało i jakoś biedy tam nie ma?” Aaaaa ty się na logice nie znasz, dobra to… Czytaj więcej »

Słońce
6 miesięcy temu
Reply to  stef

To wyjeżdżaj!!

Jarek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Kiedy będziemy wiedzieć że tylko a nie dzięki?

Jeśli chodzi nam o osiągnięcie pewnego wskaźnika urodzeń to trzeba osiągnąć pewną cenę żeby podaż doszła do pożądanego popytu.

Ten koszt trzeba ponieść w formie benefitów pracowniczych (zapłacą pracodawcy—>koszty—>wszyscy), podatkowych, transferów bezpośrednich, czy innych mechanizmów. Koniec końców cena/koszt się musi zgadzać i poniosą go wszyscy.

Motywację producentów (misja vs produkcja dla benefitów) nie ma znaczenia przy takim podejściu.

Karol Paciorkowiec
6 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Bycie rodzicem to dla większości osób wysyłek. To było fajne jak do oracy się chodziło i czy się było best czy worst to była jedna i ta sama bieda. Wtedy minimalizowało się czas wysiłek na pracę i był czas na biedna wszystkie inne. Dziś swiat stoi otworem, weźmiesz sie do roboty to będziesz zarabiał, no chyba że weźmiesz sie do roboty jako rodzić to na dzisiaj bedziesz zarabiał na emerytury i fundował im kogoś kto zapłaci im za budowę drog szpitale itd. jak oni będą te emrytury przejadać. Bezdzietny za zaoszczedzone na braku dziecka pieniadze kupi sobie jaguara do wożenia… Czytaj więcej »

Anna
5 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Urodzenie to nie jest wskaznik.
Kobieta bedzie chciala z toba miec dziecko, jak je bedziesz wychowywal, bedziesz gotowal i bedziesz dobry w seksie.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Anna

O, to ja, to ja! No dobra, może nie gotuję za dużo, ale za to dzieci mnie uwielbiają 😉

Marcin
6 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

Jeśli koszt utrzymywania państwa przerzucisz na singli poprzez pełno ulg na rodziny to się po prostu zbuntują i wyjadą. Kto wtedy utrzyma państwo i z czego? Dzieci, rodziny, które podatków nie będą płacić czy emeryci?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Pytanie czy wyjadą po nabyciu prawa do emerytury czy przed ;-). Bo tutaj kluczowa jest ta kwestia, że dzieci wychowywane przez rodziny są płatnikami składek, z których są wypłacane emerytury dla singli. Pytanie czy singlom trzeba będzie wypłacać emerytury jak wyjadą 😉

Zbigniew
6 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Wyjadą bo gdzieś tam zapłacą o 5 czy 10% mniej podatku? Myślę ze wątpię.

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Zbigniew

Tak łatwo się nie wyjeżdża…

Narnia
6 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Sibgle mogą też skorzystać z motywacji finansowej zeby zostac rodzicami po prostu.
Tak straszysz ta emigracją a dziś fakty sa dwa:
– koszt wychowania nowego pokolenia jest przerzucony na rodziców
– rodzice maosowo rezygnują z zostawiania rodzinami skoro oni mają utrzymywać ten kraj dla wygody singli

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Narnia

Fakt, tych singli trochę za dużo. Kiedyś, w dawnych stuleciach, były horrendalnie wysokie podatki od tego, że ktoś nie miał dzieci.

Jozef
6 miesięcy temu

To może warto sprawdzić jakie ulgi mają rodziny z dziećmi w porównaniu do bezdzietnych. Jest tego trochę…

Krakoski
6 miesięcy temu
Reply to  Jozef

Dajesz Józek ja wiem jakie mam ulgi, wymień mi posmiejemy sie z tego co ty sugerujesz że jest cenne.
Jeszcze napisz ile dzieci masz żeby ciągnąć te ulgi żeby domknąć obraz?

Last edited 6 miesięcy temu by Krakoski
Anna
5 miesięcy temu
Reply to  Narnia

A po co robic nastepnej pokolenie tak okropnej kultury jak Polska? Kultury wyzysku, gwaltu, pogardy dla kobiet, bicia zony. Kultura polska nie jest warta kultywacji. Co powiedziec synowi w Polsce? Bedziesz glupim dresem. Co mialabym powiedziec córce? Powilam Cie na swiat, a w tym kraju polski mezczyzna predzej czy pózniej zacznie Cie molestowac, bedzie chcial zgwalcic, zaraz jak Ci zaczyna rosnac piersi. A potem nie zatrudni Cie, a jak Cie zatrudni, to zaplaci Ci mniej, badzie chcial zwolnic. Na kazdym kroku mezczyzni bedá Cie ponizac, zabierac pieniadze, oczerniac w internecie, chlopak Cie bedzie wyzywal i skladal na Ciebie wszystkie obowiazki.… Czytaj więcej »

Jarek
6 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Polska jest w 20+ najbogatszych krajów świata. Naprawdę ilość miejsc gdzie można wyjechać nie jest taka znów wielka a i nie wszędzie nas chcą, tak en masse a nie wybranych specjalistów którzy za robotą, gdyby do nich sama przyszła, i tak by wyjechali.

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Dokładnie! 🙂 Niemal dokładnie to przed chwilą też napisałem 🙂

TomR
6 miesięcy temu

Za granicą jest więcej metrów kwadratowych mieszkań na osobę. Np. w Dani 54 m2 mieszkalnych na osobę, w Polsce 31. Jeżeli ktoś jest osobą na tyle konkurencyjną, że jest w stanie wygrać z tamtejszymi lokalnymi konkursy o stanowiska, to czeka na niego gotowe do zamieszkania 1,5 raza więcej miejsca.
https://entranze.enerdata.net
W USA czy Australii są jeszcze wyższe liczby metrów, rzędu 80 na osobę.

Karol Paciorkowiec
6 miesięcy temu
Reply to  TomR

Ja jestem tą osobą konkurencyjną. Na początku wojny miałem okazję się upewnić szykując wobie plan awaryjny gdy nie bylo wiadomo co i jak. Czeka na mnie praca w Niemczech, Szwajcarii, Belgii i pewnie jeszcze kilku krajach jakbym poszukał trochę dalszych kontaktów i znajomych ale żyje w Polsce w 180 metrowym domu. Wciąż uważam, ze to nie fair ze bezdzietny ktory pracowałby tak ciężko jak ja może mieć tutaj jednocześnie taki sam 180 metrowy dom tylko dla siebie i jeszcze kilkaset tysięcy wolnych środków więcej i masę wolnego czasu w nagrodę za robienie tyle samo ale jednocześnie mniej i tutaj transferują… Czytaj więcej »

OjciecMateusz
6 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Ale postraszyć warto skoro na szalindla bezdzietnych jest utrata tego wygodnego socjalu.

Last edited 6 miesięcy temu by OjciecMateusz
Anna
5 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Jest ~50 panstw lepszych od Polski pod wzgledem pozycji spolecznej kobiet. Polska w 70-tce, Namibia w pierwszej 10-tce.
Tu faceci komentujacy maja mózgi sikorek. Im jest lepiej dla kobiet, tym bardziej kobiety chca gdzies zyc i miec z przedstawicielami lepszego dla nich spoleczenstwa dzieci. To dlatego w czasie konkwisty Hiszpanki przeszly na strone Indian i pól Ameryki Poludniowej mówi po Hiszpansku, Rosjanki hajtaly sie z Niemcami, a Polski wolá Brytoli.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Anna

Proszę nie obrażać sikorek!

OjciecMateusz
6 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Dzieci i rodziny utrzymają sie same, szczególnie gdy nie bedziemy musieli utrzymywac leniwych bezdzietnych ktorzy nie pracują na nas tylko robią to samo co my tylko mniej. Generalnie caly problem bierze się ztąd ze dziś bycie bezdzietnym się w pytę opłaca, mają taki socjal że żyją na koszt rodziców na ktorych zrzucają cały koszt wychowania i dostarczenia kolejnego pokolenia.

Karol Paciorkowiec
6 miesięcy temu
Reply to  OjciecMateusz

Dokładnie w jaki sposób utrzymuje mnie bezdzietny. Podatki płacimy takie same więc jeżeli ktoś hest bezdzietnym w wieku moich rodziców (już emerytura) to ja i moje rodzenstwo wplacamy lacznie kilkaset tysięcy do budżetów różnych podatków żeby to państwo dalej funkcjonowało. A co płaci ten bezdzietny 70 latek? Skoro twierdzi że płaci za siebie to nie powinien ciągnąć z moich podatków tylko dalej sam popyoać do roboty bo nikt go nie zastąpił,.a podatki nie są płacone na funkcjonowanie panstwa w 2050 roku tylko na funkcjonowanie państwa teraz.

Karol Paciorkowiec
6 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Nikt nie przerzuca kosztu utrzymywania państwa. Koszt dalej jest ponoszony przez obie strony. Po prostu doszło do kuriozaonej sytuacji gdzie bezdzietni mówią, że niech rodzicem płacą za wychowanie kolejnego pokolenia tak jak zawszę (trochę jak brudasy które mówią niech sobie czyści oszlifowane płacą za wywóz śmieci mi nie przeszkadzają worki smieci i zapach więc nie będę płacił). Przez lata rodzice byli chętni robić i utrzymywać dzieci za darmoszke, teraz się to skończyło. Przez lata studenci byli chetni na przychodzenie na darmowe praktyki teraz się skończyło. Skoro skończyło się to to znaczy, że ktoś musi za to zapłacić. Jeżeli zapłacić mają… Czytaj więcej »

Darek
6 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

Mam inny poglad. Z moich obserwacji i przeczytanych badan nt dzietnosci w krajach rozwiniętych wyciągnąłem wniosek ze ilość dzieci jest skorelowana z trwałością związków i łatwością znalezienia partnera. Kobiety nie chcą mieć dzieci jeżeli mężczyzna jest nieodpowiedzialny i niedojrzaly bo wiedza ze całość obowiqzkow spadnie na nie. Znkolei mezczyzna nie chce byc z kobieta ktora o wszystko sie czepia bo musi byc idealna matka polka, bo tak zostala wychowana. Drugie to ludziom coraz trudniej łączyć się w trwałe związki i coraz trudniej znaleźć partnera. I dlaczego w PL mamy najgorzej zakładam że przez PRL który spowodował traumy u rodziców dzieci… Czytaj więcej »

TomR
5 miesięcy temu
Reply to  Darek

Z moich obserwacji i przeczytanych badan nt dzietnosci w krajach rozwiniętych wyciągnąłem wniosek ze ilość dzieci jest skorelowana z trwałością związków i łatwością znalezienia partnera. ” – na podcaście Based Camp zapytali się AI jakie wspólne cechy mają kraje w Azji ze słabą demografią i AI znalazła, że jest to szacunek dla osób starszych.

Anna
5 miesięcy temu
Reply to  Darek

Kobiety w Polsce nie chca miec dzieci z wami. I dlatego, ze napatrzylysmy sie na tragiczne zycia naszych matek – nigdy nie popelnic tych samych bledów! Nigdy braku antykoncepcji, niezaplanowanych ciaz z pierwszym chlopakiem, slubów, braku niezaleznosci finansowej i pracy za darmo w domu!

Michał
6 miesięcy temu

Ja bym powiedział, że największym blokerem są nieruchomości 🙂

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Michał

Jednym z największych – na pewno. I to nie dlatego, że nikogo nie stać, tylko dlatego, że stać na 60 m2, czyli na przestrzeń, w której z dziećmi trudno się zmieścić. Gdyby było stać – nawet z kredytem na całe życie – na 100 m2, to inna rozmowa

Paolo
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Większości nie stać nawet na te 60 m2.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Paolo

Też prawda

Adzik
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja właśnie na 60m2 doczekałem się 2 dzieci żyjąc w mieszkaniu 4 pokoleniowym. Babcia, mama, rodzice i 2 dzieci (6 ludzi na 60m2). Było ciasno, ale źle nie wspominam tego okresu. Pozwoliło mi to też się wybudować bez kredytu.Może trochę ekstremalny przypadek ale za komuny to cała masa rodzin miała 60m2 i 2-3 dzieci. Jkoś nie kupuję tego argumentu.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Adzik

Jak się w piątkę wychowałem na 60m2, łóżko piętrowe to był czad 😉

tms
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czad to były meble o funkcjach rozmaitych, które wieczorem zamieniały się w łóżka 🙂 Kumpel z podstawówki bodaj do 15. roku życia mieszkał z rodzicami i dwojgiem młodszego rodzeństwa w kawalerce – czyli w pokoju coś koło 20 m kw. + coś jakby kuchnia + łazienka. Przedpokój właściwie nie istniał, buty wygodniej zakładało się na klatce schodowej.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  tms

Małe metry wzmacniają kreatywność 😉

Mike
6 miesięcy temu
Reply to  Adzik

Cool story, bro!

Jarek
6 miesięcy temu
Reply to  Adzik

w dzisiejszych czasach uznano by to za patologię i można by się spodziewać częstych wizyt opieki społecznej

TomR
6 miesięcy temu
Reply to  Jarek

System prawny jest problemem, np. blokuje model rozmnażania wydajny, lecz nieodpowiedzialny (R-reproduction) wśród zdolnych ludzi.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Strategia_życiowa
„Jeżeli przedstawiciele gatunku stosują strategię r, osobniki wydają liczne potomstwo, lecz występuje zwykle duża umieralność wśród osobników młodych.”
„Strategia K opiera się na wydawaniu małej liczby potomstwa, otaczanego troskliwą opieką (zob. inwestycje rodzicielskie). Większość młodych osobników dożywa wieku reprodukcyjnego i wydaje na świat kolejne pokolenia.”

Historycznie model R był popularny także wśród klas wyższych i wśród zdolnych. Teraz takie coś ma tylko patologia, imigranci – Murzyni itp.

OjciecMateusz
6 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Masa ludzi tak zyje, ty sobię chyba nie zdajesz na jakie rzeczy opieka spoleczna nie ma czasu żeby latać za kims kto ma mały metraż.

TomR
6 miesięcy temu

Problemem jest system prawny. Wymaga on od rodziców rzecz niemożliwej – zagwarantowania na kilkanaście-kilkadziesiąt lat wydatków, będąc w gospodarce, która niczego nie gwarantuje. A w przypadku niewywiązania się z niemożliwej do zagwarantowania gwarancji system prawny grozi więzieniem. Ludzie nie są w stanie udzielać gwarancji płatności na dziecko, ponieważ nie mają gwarancji uzyskiwania dochodów, zwłaszcza w długim okresie czasu. Historycznie było tak, że nie było gwarantowanch przez rodziców płatności, jak rodzice mieli problemy finansowe, to dzieci np. chodziły bez butów, musiały pracować, były głodne na przednówku, a w skrajnym przypadku umierały z głodu. Wówczas było możliwe zrobienie dzieci bez ryzyka, że… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  TomR

Tak naprawdę naturalnym sposobem zwiększenia dzietności byłby brak państwowej emerytury. Kiedyś dzieci były „programem emerytalnym” 😉

Sylwester
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

I były również świetnym bodźcem do emigracji do krajów, gdzie zarabia się dużo lepiej lub emerytury istnieją i są na wyższym stopniu rozwoju społecznego.

Jacek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nareszcie – nie ma to jak przez lata odcinać się od Korwina, by przyznać mu rację.
Tylko najpierw ileś ludzi musiałoby zostać bez środków do życia, na łasce organizacji charytatywnych, aby do innych dotarło, że to nie żarty.

OjciecMateusz
6 miesięcy temu
Reply to  TomR

Kto poszedl do wiezienia za to że utracił dochody i nie mógł zapłacić za dzieci?

Juliusz
6 miesięcy temu

Ludzie nie chcą dzieci bo wszędzie są stwarzane problemy z posiadania dzieci. Nawet w tekście napisane jest o karach za posiadanie dzieci. A dlaczego nie napisano o nagrodach za posiadanie dzieci? Kiedyś dzieci jak dorosły przejmowały opiekę nad rodzicami. Dzisiaj opiekuńcze państwo udaje że się ludźmi opiekuje. Praca zawodowa jest przedstawiana jako coś lepszego niż praca w domu. A przecież to podobny ciężar odpowiedzialności. Równocześnie mamy kulturę egoizmu w społeczeństwie. Pomagamy innym tylko wtedy kiedy ładnie pachnie i można się pochwalić pomocą na insta. Znam wiele kobiet które zarabiają więcej od mężczyzn, a ciągle w wielu miejscach jesteśmy bombardowani że… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Juliusz

Nie piszemy o nagrodach, bo dzisiaj nagród chyba nie ma…

OjciecMateusz
6 miesięcy temu
Reply to  Juliusz

Ale te kobiety zarabiają więcej od wszystkich mężczyzn czy tak długo jak chociaż jedna kobieta zarabia lepiej od jednego dowolnego mężczyzny to twoim zdaniem jest ok?
Jakby kobietą dać rowne płace z mężczyznami a pitem za każdy cycek obcinać 10% pensji to dalej zdanie „znam kobietę która zarabia lepiej od jakiegoś mężczyzny” byłoby prawdziwe.

Martyna
6 miesięcy temu

Problem w tym że już za późno. Wyż lat 80 wyszedł z wieku reprodukcyjnego, a następne pokolenia są już mniej liczne. Owszem powinniśmy zachęcać do posiadania dzieci ale najwyższy czas myśleć też jak inaczej poradzić sobie ze starzejącym się społeczeństwem (automatyzacha, sensowna imigracja). Bo znowu będzie 15 lat za późno.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Martyna

Racja, przede wszystkim trzeba spowodować, żebyśmy mogli ogarnąć wyższe PKB mniejszą liczbą pracowników. A tam, gdzie się nie da, ściągać ze świata, ale tylko w wyselekcjonowanych zawodach.

Jarek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Do tego gdyby tym którzy z powodów kulturowych indywidualnych („tradycjonalistów”) pozwolić na życie na ich sposób to może zwiększona dzietność by zastąpiła te kobiety (lub mężczyzn gwoli równości) w wyrabianiu tego pekabu.

Prowadzimy wojny kulturowe a zamiast tego może trzeba dostosować zachęty do indywidualnych potrzeb a nie zmuszać ludzi do życia w jedynie słusznej filozofii. Przecież każdy nie skorzysta z każdych – dla niektórych ułatwienia w pracy a dla niepracujących transfery – koszt może być ten sam netto a ile mniej kłótni kto ma lepiej – po prostu każdy ma po swojemu.

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Problem w tym, że „polityki społeczne” i inne w skali państwa to zazwyczaj działania masowe i mało w nich subtelnych rozróżnień gwarantujących zaspokojenie indywidualnych potrzeb i dostosowanie do pojedynczych przypadków.

Jarek
6 miesięcy temu

Nie mówię aż o takim indywidualizmie ale jak w biznesie segmentuje się klientów do jakiegoś poziomu gdzie sprecyzowany przekaz się opłaca tak i tutaj bardziej ustrukturyzowane podejście by się przydało a nie polityka na czuja gdzie każdy podaje co jego anegdotycznie uwiera i uważanie że w związku z tym wszystkich. Może by się udało podzielić te problemy na powiedzmy 5 segmentów czy ile by wyszło z rzetelnych badań i przygotowanie do tego sensownych rozwiązań. Ale to by wymagało szerszego podejścia niż ze lewica to mieszkania a prawica to ulgi podatkowe.

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Dobry pomysł.

Stef
6 miesięcy temu
Reply to  Martyna

Jak doliczymy ok 1 mln Polaków urodzonych poza granicami kraju to wyjdzie nam że każdy wyż produkuje kolejny. Ten z 1946 wyprodukował ten z lat 60 tych a ten z lat 80 tych i kolejny powinien być ok. 2010 i był ttlko w UK i IRL.

Ppp
6 miesięcy temu
Reply to  Stef

Martyna i Stef – PEŁNA ZGODA.
Pozdrawiam.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Polać im!

Marcin
6 miesięcy temu

Brakuje czasu i pieniędzy. Dawniej mąż był w stanie utrzymać całą rodzinę, a dzisiaj to niemożliwe. Potrzebny jest realny dobrobyt a nie tylko w propagandowych polskich artykułach. Większy udział płac w stosunku do PKB. Bardziej przystępne cenowo mieszkania.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Krótko a zwięźle. I z sensem do tego.
Pozdrawiam!

Anna
5 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Polacy nigdy nie utrzymywali zone, tylko zyli na ich koszt. Kobiety zawsze pracowaly.

5 miesięcy temu
Reply to  Anna

Pani Anna jest zdania, że „Polacy nigdy nie utrzymywali zone, tylko zyli na ich koszt. Kobiety zawsze pracowaly.”
Sagłasien z Taboj 😊

Dej dej mówią bezdzietni
6 miesięcy temu

Trzeba jednak programowi Rodzina 500+ (później 800+) przyznać, że przyczynił się do spadku ubóstwa wśród dzieci. I trzeba przyznać , że dzięki tym programom mamy tylko a jednocześnie aż 252 tys dzieci w tym roku, bo 800+ to ochłapy i dalej socjal dla bezdzietnych jest niesprawiedliwie wyższy biorąc pod uwagę, że jest to nagroda za brak wysiłku (niższe podatki, wieksza kwota do wykorzystania dla siebie, brak obowiązków, czas wolny w ilości nieograniczonej z punktu w jakim znajduje się przeciętny rodzic) ale wciąż jest to jakieś delikatne puszczenie oka do rodziców, że rząd rozumie, że mają ciężej i z wykonują ciężka… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu

A co z tymi odebranymi dziećmi powinno się potem stać? Obóz jakiś czy cóś? Z ciekawości pytam

Zwolak
6 miesięcy temu

No i super ale gdzie w tym wszystkim jest konieczność poświęcenia 40 godzin w tyg na pracę? Czas z gumy nie jest.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Zwolak

No, doba ma 24h. Więc oprócz pracy w pracy jest praca w domu. Wychodzi pewnie ze 14 godzin na dobę. Wstaje się o 7.00, idzie spać przed północą. I rachunek się zgadza.

Sławek
6 miesięcy temu

,,Trudne czasy tworzą silnych ludzi, silni ludzie tworzą dobre czasy, dobre czasy tworzą słabych ludzi, a słabi ludzie tworzą trudne czasy.”

Czytając ten tekst mam wrażenie, że ludzie urodzeni po roku ’90 mieli bardzo dobre czasy. Za dobre. Chciałbym to napisać bardziej dosadnie, ale pewnie wjedzie cenzura…

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Tak to jest, nie ma równych szans, trzeba mieć szczęście. To jest zresztą podstawa filozofii redystrybucji – żeby pieniądze szły od tych, którym się poszczęściło, do tych, którzy mają gorzej, bo po prostu urodzili się w niewłaściwym miejscu lub czasie 😉

TomR
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko że wydajne metody rozmnażania są odwrotnością redystrybucji. Np. polegają na tym, że bogatsi, zdolniejsi, piękniejsi, silniejsi, zdrowsi, bardziej udani produkują zdecydowany nadmiar dzieci, dużo powyżej stopnia zastępowalności, dużo powyżej przyszłych potrzeb rynku czy rynku pracy. Te dzieci już jako dorośli trafiają na rynek, gdzie konkurują z potomkami brzydszych, mniej zdolnych, biedniejszych, słabszych, chorobliwych, nieudanych itp. W wyniku takiej konkurencji ci drudzy przegrywają, zostają wykończeni, wymierają. Za to ludzkość się ulepsza bo w każdym kolejnym pokoleniu jest więcej potomków silniejszych, zdolniejszych, piękniejszych itp. Tzn. wydajne metody rozmnażania = wykończenie, wyginięcie osobników mniej konkurencyjnych i ich linii rodowych przez brak konkurencyjności… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  TomR

Aaaaa, czyli lepiej być pięknym i bogatym. I jak to przełożyć na naszą współczesność? 😉

Bogacz?
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Niestety dziś częściej idą od tych ktorzy mając dokładnie te same szamse i możliwości ci pizostali zacisnęli mocniej żeby i zrezygnowali z odpoczynku i wypoczynku.

Ttttt
6 miesięcy temu

Większych bzdur nie czytałem, od lat to piszą, i pisza, mężczyźni to robią i jest coraz gorzej, nie lepiej. Jest propaganda szczęścia bez dzieci, stałych związków itp. Całkowite bzdury piszą.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Ttttt

Zgadzam się, jest propaganda szczęścia bez dzieci. Nie jest z mojej bajki Trump z Vancem, ale jedną rzecz fajnie robią – pokazują się z dziećmi i tym samym uprawiają propagandę rodziny jako tego, co jest naturalne i normalne

Nurni
6 miesięcy temu
Reply to  Ttttt

Zgadzam się. Czytam czasami artykuły na ten temat w różnych miejsach koncentrując się na argumentach natury ekonomicznej, a niezwykle rzadko pojawia się ten jakże oczywisty: od lat posiadanie dzieci jest NIEMODNE. Przedstawiane jest (w filmach, mediach i muzyce – można powiedzieć, że niemal wszędzie) jako ograniczające, męczące, niemal jako patologia i kara za istnienie na ziemi. A przecież finansowo stoimy (zdecydowana większość z nas) o niebo lepiej niż nasi rodzice, a mimo tego oczekujemy jeszcze więcej i więcej… Taki mindset nigdy nie będzie miał końca, nigdy nie zaspokoi egocentrycznych oczekiwań. I nie chodzi mi, uprzedzając nierzeczowe argumenty, aby otoczyć się… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Nurni

Byłem niedawno we Francji i tam mają zajebiste pomysły na to – np. jest bardzo popularny program „Rodzina w wersji XXL” i tam pokazują jak żyją rodziny wielodzietne, ale nie przez pryzmat „jakie to trudne”, tylko pokazując, że jest fajnie, śmiesznie, wesoło, nikomu nie grozi samotność, frustracja, większość problemów da się szybciej rozwiązać dzięki burzy mózgów. Naprawdę świetny program. Czyli budowany jest wizerunek dużej rodziny jako czegoś fajnego. No i to nie jest udawane – rzeczywiście duże, tradycyjne rodziny są znacznie „zdrowsze” psychicznie, bo ich członkowie oferują sobie więcej wsparcia. Aż sam nabrałem ochoty na prokreację ;-). W Polsce nie… Czytaj więcej »

Bogacz?
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To akurat nie jest dobre, bo ludzie wyrobią sobie taką tiktokową wizję rodziny na podstawie tych lepszych zlepków a potem się zmierzą z twardą i bezwzględna rzeczywistością gdzie już płakać się nie chce bo placz i tak nic nie zmieni w goryczy życia.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bogacz?

Tam nikt nic nie koloruje, tylko uwypukla dobre rzeczy

qwe
6 miesięcy temu

Kocham takie analizy tylko dlaczego autor nie wspomniał o 60 letnich bezdzietnych emerytkach. Państwo sponsoruje niska dzietność. Po co rodzić skoro reszta społeczeństwa cię utrzyma.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  qwe

Pełna zgoda – ale w pewnym momencie życia bycie samotnym przestaje być takie fajne. Rodziny wielodzietne się zwykle trzymają razem i zapewniają sobie nawzajem dużo wyższy poziom troski, bezpieczeństwa i wsparcia. O tym powinno się więcej mówić.
Natomiast na zniesienie państwowej emerytury (co by było zerwaniem ze sponsorowania bezdzietności) nie będzie zgody. Emeryci i ludzie zbliżający się do emerytury to chyba już 10 mln wyborców.

Freak
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jakie zniesienie emerytury? Ludzie całe życie pracowali i odprowadzali składki (przymusowo) i jak zwykle – „póki płacisz to jest cacy” , a jak trzeba wypłacić to już ” niedobra jest”. Po prostu państwo zobowiązało się do wypłacania świadczeń emerytalnych i tej umowy należy dotrzymać, a nie dorabiać propagandę jak okraść zwykłych ludzi. NIE ma zgody by państwo oszukało ludzi.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Freak

Chyba, że pracujący na te składki przegłosują, że ma być inaczej 😉

Krakoski
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Niestety składki zostały juz zapłacone, a więc zobowiązanie wobec płatnika już powstało. I wszelkie tlumaczenia, ze te pieniadze zostaly zużyte na wakacje polityków pod palmami itd. mało będą mnie obchodzić gdy będę dojeżdżał Polski rząd aż spłaci swoje zobowiązania. Płaciłem skladki w oparciu o pewną umowę i musi ona zostać wypełniona. Jak tak to zróbmy glosowanie czy w okresie od 07.2025 do 03.2026 skarb panstwa spłacać obligacje skarbu państwa, czy po prostu jak ktoś zglosi wniosek o wykup lub komuś obligacja dożyje do konca twojego okresu to rzad przywłaszczy te pieniadze argumentując, że nie ma wystarczająco dużo pracujących żeby płacić… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Krakoski

Bla, bla, bla. Wystarczy przegłosować w Sejmie ustawę o emeryturze obywatelskiej 1000 zł. Tym się właśnie różni zobowiązanie „wewnętrzne” od obligacji, które są instrumentem finansowym w posiadaniu inwestorów z całego świata. Niewykupienie obligacji oznacza bankructwo państwa. Przegłosowanie ustawy o tym, że Krakoski dostanie 1000 zł emerytury obywatelskiej (nawet jeśli potem będzie się pultał, że „umowa musi zostać wypełniona”) jest zwykłym głosowaniem. Mam nadzieję, ze Krakoski ma jakieś oszczędności na taką okoliczność, bo zamierzam startować do Sejmu ;-)).

Krakoski
6 miesięcy temu
Reply to  Freak

„Ludzie całe życie pracowali i odprowadzali składki (przymusowo) i jak zwykle – „póki płacisz to jest cacy” ”
To trzeba cale życie pracować, odprowadzać skladki i urodzić dwójkę dziecini wtedy bedzie cacy. A jak sie chciało uciec od obowiązków i wykorzystać resztę spoleczenstwa to tak sie to może skończyć.

Freak
6 miesięcy temu
Reply to  Krakoski

Ja odprowadzam składki od umowy o pracę, dochody wszystko na legalu opodatkowane w Pit a Ty piszesz mi ,że ja wykorzystuje społeczeństwo, bo nie mam dzieci? To jest wina systemu,że został podciągnięty do współczynnika liczby pracujących do liczby emerytów. Ja powiem otwarcie, emerytury mają być wypłacone choćby państwo miało zbankrutować, mogą nawet ciąć tory kolejowe i sprzedawać na hutę – kasa ma być. Jeśli państwo nie dotrzyma tego zobowiązania to po co komu takie państwo?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Freak

„Emerytury mają być wypłacane choćby państwo miało zbankrutować” – w przypadku zagrożenia niewypłacalnością emerytury tnie się w pierwszej kolejności. Nie ma za co 😉

Maciej
6 miesięcy temu

Od ponad roku mieszkam sam, po wielu latach małżeństwa, a pracuję głównie z ludźmi młodymi, więc myślę, że mam odpowiednią perspektywę aby podzielić się opinią.  Może zacznę od „poprzedniego” życia małżeńskiego. Nie licząc dzieci, moja część obowiązków domowych obejmowała kuchnię (gotowanie, sprzątanie), opiekę nad psem i kotem (wyprowadzanie, karmienie, weterynarz, sprzątanie po „wypadkach”), zakupy, większość kwestii remontowych, utrzymanie samochodu. Była już żona zajmowała się łazienką (sprzątaniem i praniem) oraz odkurzaniem. Po równo braliśmy na siebie obowiązki związane z dziećmi – karmienie, kąpiele, spędzanie czasu, wychowanie, sprzątanie po nich. Ja częściej odpowiadałem za dowożenie do szkoły i na zajęcia, ona za… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej

Bardzo ciekawa opinia, dzięki! Psiecka też są coraz droższe, leki i lekarze są już w cenach „ludzkich” albo i wyższe.
Znój znojem, ale „manie” dzieci jest też bardzo fajne, zwłaszcza jeśli się je wychowa na dobrych ludzi. Jest w Polsce coraz więcej ludzi, którzy są zwyczajnie samotni, bo 10-15 lat temu dla własnej wygody zrezygnowali z posiadania dzieci. I pewnie część z nich – mając dziś doświadczenie życia bez dzieci – jednak by się szarpnęła chociaż na jedno.

Paolo
6 miesięcy temu

Zachęty finansowe nie działają.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Paolo

Tak, nie działają kompletnie. Powinny być zachęty finansowe, ale dla tych, którzy już mają dzieci – ich łatwiej przekonać, żeby mieli więcej. Decyzja o pierwszym dziecku zwykle ma podłoże „antyfinansowe” 😉

Jarek
6 miesięcy temu
Reply to  Paolo

Nie działają na wszystkich. Wystarczy że zadziałają na tylu ilu trzeba, lub na ilu nas stać.

Karol Paciorkowiec
6 miesięcy temu
Reply to  Paolo

A skąd masz dane skoro nie ma prawdziwych zachęt finansowych?
Wyciaganie takich informacji na podstawie 500+ jest bez sensu. To tak jakby twój przełożony gdy zarabiasz dwie średnie krajowe Ci powiedział, jak popracujesz jeszcze 4h dzisiaj to Ci zapłacę za nie minimalną krajową. A potem chodził i opowiadał ze placenie ludziom za nadgodziny nie działa.

Krakoski
6 miesięcy temu

Brawo za to spostrzeżenie, pitrzeba w Polsce więcej ludzi inteligentnych i myślących takich jak Pan. Mnie też wkurza jak ktoś bierze te smieszne grosze dorzucane do dzieci i mówi, że skoro ktoś nie połaszczył się efektywnie na mniejsze niż pensję minimalną (juz pomijając koszty dziecka a biorąc tylko pod uwagę godziny jakie trzeba mu poświęcić) to znaczy, że dopłaty nie działają.

Ppp
6 miesięcy temu

Najpierw, po wyczynach Balcerowicza i spółki, w latach 90-tych ludzi nie było stać na posiadanie dzieci, więc dzietność spadła. Następnie minęło 20 lat, w czasie których ludzie przyzwyczaili się, że stać ich maksymalnie na jedno dziecko, a i to z trudem. A jednocześnie wyrosło pokolenie jedynaków, którzy teraz mają po 25-30 lat i ciekawsze rzeczy do robienia, niż rozmnażanie – nawet, jeśli sytuacja materialna się poprawiła. Czyli zaszła zmiana kulturowa, która mówi „Dziecko nie jest mi potrzebne”. Wniosek 1: 500+nie pomogło, bo zostało ZA PÓŹNO wprowadzone – o jakieś 15-20 lat. Wniosek 2: Raport jest próbą racjonalizacji zmiany kulturowej. Gdyby… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Ciekawe wnioski! Co do pierwszego: za Balcerowicza na 500+ nie było nas stać, wychodziliśmy z potwornej biedy. Co do drugiego: rzeczywiście, tu problem jest w tym co zrobić, żeby wskrzesić potrzebę posiadania dzieci.

TomR
6 miesięcy temu
Reply to  Ppp

„Najpierw, po wyczynach Balcerowicza i spółki, w latach 90-tych” – idolem i guru Balcerowicza był Jeffrey Sachs. Podczas obecnych konfrontacji Zachodu z Rosją i Chinami pan Sachs okazał się pro-rosyjski i pro-chiński…

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  TomR

Eeee, serio? Może chce doradzać przy reformowaniu rosyjskiej gospodarki?

Paolo
6 miesięcy temu

Bezpośrednią przyczyną upadku Cesarstwa Rzymskiego był powolny, lecz systematyczny kryzys demograficzny. Próby ratowania sytuacji przy użyciu polityki podatkowej i prawnej były spektakularne – i spektakularnie nieskuteczne. Cesarstwo wprowadziło drastyczne środki: jeśli obywatel miał tylko jedno dziecko, płacił 25% więcej podatku; jeśli nie miał dzieci wcale – aż 50%. Co więcej, osoby bezdzietne traciły prawa emerytalne. Celem było zachęcenie do rozmnażania się, ale efekt był odwrotny. Już od II wieku p.n.e. widać było oznaki spadku urodzeń, zwłaszcza wśród klas wyższych. Arystokraci częściej wybierali luksus, romanse i kawalerski styl życia niż rodzinę. Testamenty z epoki pełne są przypadków bezdzietnych patrycjuszy. Tacyt ubolewał… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Paolo

Czyli imigranci nas nie uratują? 😉

Sylwester
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Właśnie uratują, tylko wtedy Polska będzie już wielokulturowa. Niektórzy na samą myśl ostrzą „narzędzia”.
Z drugiej strony upadek Cesarstwa Rzymskiego stał się narodzinami nowych kultur, których jesteśmy częścią, gdyby nie to, może by nie było naszego kraju.

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Sylwester

Jedno jest pewne – nie ma czegoś takiego jak stabilna, utrwalona na wieki, sytuacja społeczna czy polityczna. Pewne zawsze jest to, że jesteśmy wciąż w procesie zmian. A dokąd one nas zaprowadzą? Długoterminowo – nie wiemy…

Paolo
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Polska się wyludnia, pomimo imigracji:

migracje
Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Paolo

Znaleźliśmy się w korkociągu demograficznym. Niezależnie od programów wsparcia finansowego, podatkowego, mieszkaniowego i innego, jest już za mało młodych kobiet, które mogłyby urodzić dzieci, żeby przełamać negatywny trend. Tego jeszcze tak dokładnie nie widzimy na własne oczy, bo to dzieje się na razie na poziomie liczby dzieci. Ale za 20-30 lat będzie to boleśnie widoczne w gospodarce, na rynku pracy, o ile nie pojawią się imigranci. Powinniśmy tylko mieć kontrolę nad imigracją i regulować ją tak, jak np. w Kanadzie, pod kątem naszych potrzeb na rynku pracy.

TomR
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W przypadku Rzymu (jako miasta) było tak, że najpierw jego genetyka była oparta w dużej mierze o standardowych południowych Europejczyków (czasy Republiki), potem doszło do wymiany na genetykę głównie bliskowschodnią (czasy Imperium) i po tej wymianie genetycznej i miasto i imperium upadło. https://www.science.org/content/article/many-imperial-romans-had-roots-middle-east-genetic-history-shows „Coraz częściej do legionów wcielano cudzoziemców” – barbarzyńcy byli lepszymi wojownikami. Ludzie z Połnocy byli więksi i silniejsi od południowców, co wówczas miało znaczenie. Można wręcz powiedzieć, że błędem z punktu widzenia militarnego było nie zatrudnianie och od początku. Z drugiej strony na początku mogło nie być potrzeby, bo podbijający wszystkich Rzym był wóczas genetycznie bardziej barbarzyński… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  TomR

I co to dla nas oznacza? 😉

mirekk
6 miesięcy temu
Reply to  Paolo

Ale Rzym i tak upadł 😛

Paolo
6 miesięcy temu

To można usłyszeć często:

Paolo
6 miesięcy temu

Kariera

kariera2
Karol Paciorkowiec
6 miesięcy temu
Reply to  Paolo

Dobry przyklad, bezdzietny w Polsce ma tak dobre i wygodne zycie, że może się zatrudnić w prostej pracy dla dzieci i sobie wygodnie żyć podczas gdy rodzić zeby jako tako łączyć koniec z końcem musi zarabiać powyżej średniej.

Anna
5 miesięcy temu
Reply to  Paolo

Panie Piotrze, do garów.

Jwronim
6 miesięcy temu

Od lat powtarzam, nie potrzeba programow pomocy 500+ itp, ale zwolnienie z podatku dochodowego rodzin. Przykladowo kwota wolna od podatku to 12 krotnosc sredniej pensji wedlug GUS za kazde dzeicko (108 tys za kazde dzeicko). Im lepiej zarabiajaca osoba, tym bardziej jej sie bedzie kalkulowalo posiadanie wiekszej ilosci dzieci. Program sam by sie waloryzowal i pobudzil by dlugotrwale gospodarke, a pieniadze i tak by wrocily do budzetu, ale za posrednictwem vatu.

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Jwronim

Popieram, choć dla budżetu państwa mogłoby to być równie kosztowne jak 500/800 plus. Ale może skuteczniejsze pod względem motywacji do posiadania dzieci… Trudno powiedzieć.

Jarek
6 miesięcy temu

Myślę że po prostu potrzebne są różne programy skrojone pod różne profile obywateli. Niektórzy, ci biedniejsi, potrzebują kasy czy dopłat do mieszkań bo i tak nie mają z czego odliczyć, a bogatszym można dać ulgi podatkowe. Błędem chyba jest traktowanie społeczeństwa jako jednorodnej masy, która podejmuje decyzje według tego samego paradygmatu.

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Jarek

To na pewno. Lepiej by było, żeby programy były dostosowane do potrzeb. Może z czasem będą.

Jwronim
6 miesięcy temu

Daleko nie trzeba szukac, u naszych zachonich sasiadow jest Kindergeld z ktorego mozna zrezygnowac na poczet wiekszej kwoty wolnej od podatku. Jest to rozwiazanie dla Rodzin ktore raczej zarabiaja powyzej podwojnej sredniej pensji. Realnie rodzina 2+2 powinna miec ponad 100k€ brutto wplywu rocznie. Urzad skarbowy zgodnie z niemeckim prawem powinien zawsze stosowac korzystniejsza opcje dla podatnika. Mediana zarobkow w niemczech w 2024 – 52159€ 1 % der Vollzeitbeschäftigten verdiente im Jahr 2024 mehr als 213 286 Euro brutto – Statistisches Bundesamt Wyjasnienie zasilku na dziecko w nieczech – strona po niemiecku, ale tlumacze dzilaja 🙂 Wie funktioniert das mit dem Kinderfreibetrag 2024/2025? |… Czytaj więcej »

Jarek
6 miesięcy temu

Moja żona często mówi, że gotowa byłaby zostać w domu i zająć się wychowaniem dzieci, ale niestety bez drugiej pensji to jesteśmy skazani na wegetację. Dorzućmy do tego niewydolną służbę zdrowia (ostatnio u lekarza na NFZ byłem w 2012, nie wspomnę już o dentyście), a dzieci też mają tendencje do chorowania. Poza tym chcielibyśmy dzieci wykształcić i zapewnić im jakiś start, a nie odchować do 18stki i wypad z domu.

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Jarek

To klasyczny przykład zamożnego społeczeństwa. Im jesteśmy ogólnie zamożniejsi, tym mniej mamy dzieci, bo tym bardziej jesteśmy poddawani presji na duże wydatki rodzinne. A możliwości wydawania jest coraz więcej, więc człowiek ma wrażenie, że nigdy nie nastarczy, tym bardziej, jak ma na utrzymaniu dzieci. Tego problemu nie ma w społeczeństwach dużo biedniejszych, w których dzieci się rodzą tak bardziej po prostu.

Jarek
6 miesięcy temu

czyli, żeby zwiększyć dzietność potrzebny nam brak perspektyw plus bezrobocie i alkoholizm? 😀

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Nie, błagam… Postawiłem pewną diagnozę, ale tego nie napisałem.

Karol Paciorkowiec
6 miesięcy temu

W takim spoleczenstwie wychowanie „gorszego” dziecka to przywiązanie sobie kuli do nogi nie do 18 r.z. tylko na jeszcze wiele wiele lat gdzie takie dziecko nie bedzie dostatecznie samodzielne. Więc nie dziwne ze ludzie mają motywację zeby ich dzieci były „lepsze”.

Jacek
6 miesięcy temu

No ale z kim mieć te dzieci?

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Nie znam odpowiedzi. Za trudne pytanie…

AdamM
6 miesięcy temu
Reply to  Jacek

No właśnie.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-searchtop-menucontrastcloseletter