12 stycznia 2026

Donald Trump krytykuje „bankową lichwę” i żąda ograniczenia odsetek od kart kredytowych. W Polsce też by się przydało?

Donald Trump krytykuje „bankową lichwę” i żąda ograniczenia odsetek od kart kredytowych. W Polsce też by się przydało?

Donald Trump żąda niższych odsetek od kart kredytowych. Czy i my powinniśmy tego żądać? Kolejny populistyczny pomysł prezydenta Donalda Trumpa: obniżyć urzędowo oprocentowanie kart kredytowych amerykańskich konsumentów do 10% na okres jednego roku. A może… wcale nie taki populistyczny? Obserwując to, na co pozwalają sobie polskie banki, jeśli chodzi o oprocentowanie kart kredytowych — w dobie spadającej inflacji i coraz niższych stóp procentowych — nóż się w kieszeni otwiera. Ale mimo wszystko uważam, że większe ograniczanie odsetek od kredytówek byłoby niezwykle ryzykowne

Prezydent Donald Trump walczy ze spadającym poparciem na wszystkie możliwe sposoby. A to porwie jakiegoś dyktatora, a to ogłosi, że „zastanawia się” nad rozpętaniem jakiejś wojny. Ale oprócz igrzysk ludzie oczekują też chleba, a więc tańszego życia. Mieliśmy już pomysł wydłużenia do 50 lat kredytów hipotecznych (co ma obniżyć raty i zwiększyć zdolność kredytową), a ostatnio Król Donald zaproponował, by wprowadzić na rok „ulgowe” oprocentowanie kart kredytowych.

Zobacz również:

Pomysł polega na tym, że amerykańscy konsumenci mieliby przez rok płacić nie więcej, niż 10% odsetek rocznie od swojego zadłużenia w kartach kredytowych. Dziwaczne? Nie za bardzo. Przypominam, że w Polsce mieliśmy wakacje kredytowe dla długów hipotecznych, a więc bardzo podobne rozwiązanie, tyle że adresowane do innej części rynku.

Karty kredytowe — zmora amerykańskiego konsumenta

W USA karty kredytowe są niezwykle popularnym narzędziem zadłużania się. O ile w Polsce na 30 mln dorosłych Polaków jest zaledwie 5 mln kart kredytowych, w USA banki wydały takich kart ponad 630 mln. Konta kart kredytowych przypisane do swojego nazwiska ma ponad 215 mln Amerykanów, czyli 80% wszystkich dorosłych. Zaś liczba kart przypadających statystycznie na jednego klienta „kredytówek” to 3,7. A więc prawie każdy Amerykanin ma kartę kredytową, a większość z nich ma nie jedną, lecz 4-5 kart.

Jakkolwiek odsetek klientów, którzy nie spłacają w terminie choćby minimalnej wymaganej części długu (najczęściej to 5% zadłużenia miesięcznie), jest niewielki i według Federal Reserve (FRED) nie przekracza 3%, to dla dużej części Amerykanów odsetki od istniejącego zadłużenia stanowią potężną część domowego budżetu. A to dlatego, że amerykańskie banki naliczają horrendalne odsetki od zadłużenia w kartach – jest to obecnie aż 20,5% w skali roku.

Jeśli dodamy, że zadłużenie Amerykanów z tytułu kart przekracza 1,8 biliona „zielonych”, to bez problemu ustalimy, że banki w USA zarabiają na „kartowej pętli długów” tamtejszych konsumentów ponad 400 mld dolarów rocznie. To mniej więcej tyle, ile wynoszą łączne zyski wszystkich firm działających w Polsce. A także 35-krotność całych zysków branży bankowej w Polsce. A przecież karty kredytowe to zaledwie jedna z części działalności amerykańskich banków.

Patrząc na skalę zadłużenia amerykańskich konsumentów z tytułu kart kredytowych (choć relatywnie niewielką w porównaniu z całkowitym ich zadłużeniem, wynoszącym 8,5 biliona dolarów), można przestać się dziwić, że prezydent Donald Trump – który akurat umie liczyć pieniądze i odsetki – „się wściekł” i chce zabrać bankom przynajmniej na rok połowę z tych zysków, które mają na „plastikowym” biznesie. A tym samym zostawić w kieszeniach Amerykanów 200 mld dolarów.

„Nie pozwolimy, by Amerykanie byli „oszukiwani” przez firmy obsługujące karty kredytowe, które pobierają oprocentowanie w wysokości 20–30%” w skali roku – oświadczył prezydent. Oczywiście nie jest pewne, czy obowiązek obniżenia oprocentowania o mniej więcej połowę na rok rzeczywiście wejdzie w życie, bo musiałby się zgodzić na nań Kongres USA. Niemniej jednak kongresmenom trudno będzie się sprzeciwić pomysłowi, który zabiera pieniądze bankom i oddaje je konsumentom. Tak samo, jak u nas zapanowała ponadpartyjna zgoda na nałożenie na banki wyższego podatku dochodowego.

Czy my też powinniśmy żądać niższych odsetek od kart kredytowych?

Obserwując reakcje na pomysł Donalda Trumpa dotyczący Amerykanów, zacząłem się zastanawiać, czy w Polsce za chwilę ktoś nie wpadnie na podobny. Nie zdziwiłbym się, bo choć „elektorat” jest mniejszy (tylko 5 mln posiadaczy „kredytówek”), zaś z danych rynkowych nie wynika, żeby ta grupa miała problem ze spłatą choćby minimalnej części zadłużenia – oprocentowanie kart kredytowych w Polsce również jest koszmarnie wysokie. Sam posiadam takie karty i mają je moi znajomi. Średnie oprocentowanie wynosi… 14-15% w skali roku.

Jak to możliwe, że w kraju, w którym oficjalna stopa procentowa wynosi 4%, inflacja nie przekracza 2,4%, kredyt w karcie kosztował prawie 20% w skali roku? Owszem karta kredytowa (o ile nie spłacamy zadłużenia w ciągu ok. 30 dni od otrzymania wyciągu z wydatków za poprzedni miesiąc) to rodzaj pożyczki niezabezpieczonej. Zaś ci, którzy płacą tak koszmarne odsetki de facto refundują bankowi straty na tych klientach, którzy zawsze spłacają dług w karcie w terminie (zatem ich oprocentowanie wynosi 0% i bank co najwyżej zarobi jakieś grosze na opłacie interchange).

Co ciekawe, oprocentowanie długu w karcie kredytowej nie zmieniło się od 2022 r. – wtedy wynosiło średnio 18-20%, dziś w większości banków wynosi 15%. Główna stopa procentowa NBP w tym czasie spadła z 6,75% do 4%, a oprocentowanie kart stoi niemal w miejscu, jak zaczarowane. W tym samym czasie, gdy niektórzy płacą 15% odsetek rocznie za swoją kartę kredytową (a właściwie za nie spłacony w terminie dług), można bez problemu znaleźć ofertę kredytu gotówkowego lub konsolidacyjnego z oprocentowaniem 10% w skali roku.

Oczywiście: w Polsce nie ma klasycznej „wolnej amerykanki”. Oprocentowanie kart kredytowych jest urzędowo regulowane i nie może przekroczyć dwukrotności stopy referencyjnej NBP powiększonej o 3,5 punkty procentowe. A więc maksymalne oprocentowanie karty kredytowej może wynosić 15%. Minimalnego – rzecz jasna – nie ma, zaś większość banków stosuje stawki zbliżone do maksymalnej.

To oczywiście zła wiadomość dla osób, które tkwią po uszy w kartowym długu, ale trzeba pamiętać, że z drugiej strony karta kredytowa to świetne narzędzie do zarządzania domowym cash-flow, czyli płacenia za zakupy pieniędzmi banku i inkasowaniu w tym samym czasie odsetek od pieniędzy trzymanych na oszczędnościach. To nie jest tak, że karta kredytowa jest narzędziem lichwy. Może nim być, ale może też być najtańszym możliwym bieżącym finansowaniem (albo opcją dostępną od ręki, żeby poprawić domowe przepływy pieniężne w razie potrzeby).

Regulowanie odsetek od kart kredytowych to… zło?

I z tego powodu wszelkie regulacje rynku kart kredytowych są ryzykowne. Mogą bowiem obniżyć atrakcyjność oferowania tego produktu dla banków. Ci zadłużeni po uszy dostaliby ulgę w postaci niższych kosztów tego kredytu, ale ci, którzy wykorzystują karty kredytowe zgodnie z przeznaczeniem – mieliby do nich trudniejszy dostęp.

Nie zdziwiłbym się, gdyby któryś z polityków uznał, że czas skończyć z kartową drożyzną i wpadł na pomysł podobny do tego, który zgłosił Trump, czyli obniżenie oprocentowania kart z urzędu. A dopóki to nie nastąpi, radziłbym wszystkim, którzy mają niespłacony kredyt kartowy, żeby czym prędzej rozejrzeli się za pożyczką konsolidacyjną.

Jeśli uda się znaleźć możliwość konsolidacji lub innego refinansowania na poziomie 10% rocznie – bez prowizji i bez „atrakcji” typu powiększenie zadłużenia (czyli dodatkowa gotówka do ręki) – można zaoszczędzić nawet kilka stówek miesięcznie na odsetkach od długu, który w przypadku kart kredytowych przyjmuje takie wartości, że głowa boli. Co nie oznacza – powtarzam po raz kolejny – że urzędowe regulowanie odsetek od kart kredytowych miałoby głębszy sens.

————————–

SPRAWDŹ BANKOWE PROMOCJE:

ile bank zapłaci - lokata na nowe środki

tanie kredyty dla mundurowych

——————————–

WIĘCEJ O KARTACH KREDYTOWYCH:

karta bankowa ze zniżką na zakup karmy

karta kredytowa na wakacje world elite czy normalna

———————–

SPRAWDŹ RANKING LOKAT

Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.

——————————-

ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH

Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.

>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj

>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj

>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj

>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 23 000 ludzi. Dołącz tutaj

>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 10 000 widzów. Dołącz do nich tutaj

———————————-

ZOBACZ SUBIEKTYWNE ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtube. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

 

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
29 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Niko
3 miesięcy temu

Nasz prezydent mogłby się też wykazać,chyba ten temat nie jest mu obcy😉

Sławcio
3 miesięcy temu
Reply to  Niko

Oj nie, mi pasuje, że placę sobie kartą kredytową i od 10 lat nie kosztowało mnie to nawet grosza. Jak politycy zaczną kombinować przy dobrym darmowym produkcie to zaraz się okaże, że już za darmo nie jest..

Hieronim
3 miesięcy temu

> Oprocentowanie kart kredytowych jest urzędowo regulowane i nie może przekroczyć czterokrotności stopy lombardowej NBP, która obecnie wynosi 4,5%.

Pan Redaktor chyba uciął sobie drzemkę i wciąż jest w 2015 😉 Od 10 lat górne ograniczeniem oprocentowania kredytu jest uzależnione od wysokości stopy referencyjnej NBP

Alf/red/
3 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

…wskutek czego w tamtym roku dostałem chyba ze 3 czy 4 razy informacje od banku, że zmniejszają owo oprocentowanie (z którym zresztą nigdy się nie zderzyłem), a na dniach oczekuję kolejnej. Zresztą przemieszane z informacjami o podobnych obniżkach dla linii debetowej. Bo rok temu było bodajże 19% czy 21, czyli na tym poziomie co USA.

Last edited 3 miesięcy temu by Alf/red/
RAFAL
3 miesięcy temu

Czy Trump wie o darmowym kredycie w Polsce dla kilkuset tys ludzi ? To jest prawdziwy triger napędzający gospodarkę . Mieszkanie w fajnych mieszkaniach i domach i niespłacanie odsetek . Majstersztyk . Można kasę przeznaczyć na konsumpcję . Niech się uczy .

RafałX
3 miesięcy temu

Przecież tu nie chodzi o ulżenie Amerykanom na 200mld tylko o zwiększenie konsumpcji o 200mld.
Nie sądzę, aby zadłużenie na KK zmalało.

dark
3 miesięcy temu

populizm Pana Trumpa … a niby Ameryka to oaza wolnego rynku; ok – niech tak zrobi – zobaczymy jak zareaguje amerykański rynek; dodam jeszcze to, że cały czas atakuje szefa FED (dziwię się że wszyscy mu odpowiadają grzecznie – kiedy on sam używa słów często obraźliwych) – niejako narzucając czy zmuszając do tego aby stopy procentowe mają być niższe – tak odgórnie .. czeka nas niezła jazda – „wieszczę” spory krach na giełdzie amerykańskiej (czy był poradnik co kupować ? w co inwestować ?)

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

[CENZURA-red, użytkownik wykluczony z dyskusji ze względu na brak kultury wypowiedzi]

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu

[CENZURA-red, użytkownik wykluczony z dyskusji z powodu braku kultury wypowiedzi]

Vvv
3 miesięcy temu

Karty kredytowe są fajne dla świadomych użytkowników. Już wiele razy widziałem sytuację że ktoś żyje z debetu na karcie albo dwóch kompletnie nie posiadając środków na ich spłatę w razie np utraty pracy. To jest gigantyczne ryzyko niewypłacalności.

Ppp
3 miesięcy temu

Sam jakiś czas temu proponowałem ograniczenie oprocentowania kredytów, ale przez powiązanie ich z oprocentowaniem lokat – by nie było tak, że lokata 2%, a kredyt 20%. Czyli bank miałby wybór: albo chce lokat, proponuje wysokie oprocentowania i może wtedy udzielać wysoko oprocentowanych kredytów (jak znajdzie klientów) – albo ma pieniądze, nie zależy mu na lokatach, oferuje niskie oprocentowania lokat, ale za to musi obniżać oprocentowania kredytów. W regulacjach nie ma nic złego, skoro „wolny rynek” przez kilkadziesiąt czy kilkaset lat nie potrafił doprowadzić się do porządku. Przypomnijcie sobie, jakie były opłaty za dzwonienie przez telefon za granicę – a teraz… Czytaj więcej »

Hipolit
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Roam like at home jest regulacją jednocześnie prostą i korzystną dla konsumentów 🙂

Alf/red/
3 miesięcy temu
Reply to  Hipolit

I warto zauważyć, że RLAH od dwóch tygodni obejmuje też Ukrainę. Co jest tu w Polsce bardzo korzystne dla miliona uciekinierów.

Kasia
3 miesięcy temu
Reply to  Hipolit

Może wprowadzić „interest rates like at home”? Parę lat temu banki potrafiły różnicować oprocentowanie KK od jej rodzaju i prestiżu. Teraz po za segmentem private banking, wszędzie dają ustawowe maksimum, czyli 15% i opłaty roczne/miesięcznie.

Sławcio
3 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Masakrycznie idiotyczny pomysł.

ech...
3 miesięcy temu
Reply to  Sławcio

Cudowna argumentacja.

Alf/red/
3 miesięcy temu

Gadałem właśnie ze znajomkami ze Stanów. Się potwierdza – mają 3-4-5 kart (plus debetówki), więc średnia 3,7 jest bardzo możliwa. Jak nieśmiało zapytałem why, to padło: dla programów punktowych. Ktoś tam wspomniał o oprocentowaniu 22%. A Meksykanie mają 60-80% 🤐

Marcin
3 miesięcy temu

A ja bym podniósł ustawowo do 20% oprocentowanie kart i pożyczek konsumpcyjnych na zakup zbędnych lub luksusowych pierdół. Chcesz konsumpcji na którą cie nie stać to płać. Ale hipo na zakup nieruchomości do celów mieszkaniowych 5%.

ech...
3 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Tak z ciekawości: kto ma o tym decydować, czy coś jest zbędne lub luksusowe? Bo ja co roku kupuję opał kartą, którą mogę sobie rozbić ten koszt na raty z oszałamiającym kosztem operacji wynoszącym 1%. Niby stać mnie, by zapłacić jednorazowo, ale wolę sobie rozbić na 12 miesięcy, dopłacając ten 1%. A dom sfinansowałem gotówką. Przełknąłbym to 20%, gdyby autorów głupich pomysłów można było przywiązywać na rynku do pręgierza i rzucać w nich… przyjmijmy, że zgniłymi jajami. A kto by decydował, że pomysł jest głupi? No – ja.

Gregory
3 miesięcy temu
Reply to  ech...

Wg tabelki. Masz telefon nie starszy niż 2 lata i kupujesz nowy? Oprocentowanie 20%. Masz telefon sprzed 4 lat? Niskie odsetki itd.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu