24 kwietnia 2019

Wizyta w warsztacie czyli wyrok dla portfela? Sprawdzamy raty, rabaty i serwis za punkty. Komu i kiedy to się opłaci?

Wizyta w warsztacie czyli wyrok dla portfela? Sprawdzamy raty, rabaty i serwis za punkty. Komu i kiedy to się opłaci?

Co łączy wizytę u stomatologa i w warsztacie samochodowym? Na pewno fakt, że ani jedna, ani druga z reguły nie należą do najtańszych. I że obie bywają bolesne – dla człowieka i portfela. Ale ważny jest też fakt, że koszty wszystkich tych usług można rozłożyć na raty. A to ważne w kryzysowych czasach, które nadchodzą. Ile kosztuje mechanik na raty? Zapraszam do lektury kolejnego artykułu w cyklu edukacyjnym „Motofinanse: niezbędnik nowoczesnego kierowcy”

Jest grupa kierowców, którzy wizyty w warsztacie odkładają w nieskończoność. Ich problem polega na tym, że boją się usłyszeć finansowy werdykt dotyczący kosztów naprawy. Przeciągają bolesny moment, gdy warsztat wystawi kilkutysięczny rachunek za sprzęgło, skrzynię biegów i klocki hamulcowe. Zresztą to samo robimy, gdy przeczuwamy, że mamy ząb do naprawy. Dopóki nie boli staramy się zapomnieć o tym, co nieuniknione.

Zobacz również:

Licząc na cud, który nie następuje, często podwyższamy finalne koszty. A to dlatego, że zarówno nasze uzębienie, jak i samochód to system naczyń połączonych – usterka jednego elementu powoduje, że wkrótce może się rozlecieć drugi, a koszty naprawy wzrosną. Nie znam sposobu na strach przed stomatologiem, ale może przynajmniej pomogę przy oswojeniu wizyty w warsztacie?

Raty na zawołanie. Nie tylko w banku. W szpitalu i w warsztacie też

Wszędzie tam, gdzie na raz trzeba zapłacić większą kwotę, pojawiają się opcje płatności ratalnych. I słusznie, bo przecież nie zawsze mamy wolne pieniądze, żeby w jednej chwili zapłacić kilka tysięcy złotych. A nawet jeśli mamy, to nierzadko wydatek wolimy skredytować i rozłożyć na kilka, kilkanaście rat.

Już wybierając samochód, albo zmieniając go na nowszy (dylematy kierowców w związku z tymi pytaniami rozwikłaliśmy tutaj) powinniśmy kalkulować w jakim stopniu koszty serwisu obciążą nasz domowy budżet. Przy zakupie warto wypytać, które z kluczowych podzespołów były wymieniane, a które mogą wkrótce wyzionąć ducha. Sprzedający samochody nierzadko już na rok-dwa przed spodziewaną transakcją przestają inwestować w auto, przerzucając koszty przyszłych napraw na nabywcę.

Czytaj też: Jak sfinansować zakup samochodu? Kiedy bardziej opłaci się wydać własne pieniądze, a kiedy ma sens włączenie obcego kapitału? Trzy sytuacje

A kiedy auto mamy już „na stanie”? Tu też do rozgryzienia jest dylemat – naprawiać „po taniości”, czy starannie, używając oryginalnych części i korzystając z autoryzowanych serwisów, przeważnie znacznie droższych od przysłowiowego „pana Józia”? Wpływ na wartość rezydualną – czyli przewidywaną cenę samochodu po określonym przez właściciela czasie eksploatacji i przebiegu – kształtuje m.in. to czy wymieniane części są oryginalne.

Mogąc udokumentować historię serwisową mamy większe szanse na zrobienie dobrego dealu.  Pytanie brzmi: czy skórka jest warta wyprawki. Każdy kierowca ma swoją odpowiedź na to pytanie. W przypadku aut „tylko” kilkuletnich, których wartość rynkowa wynosi nie kilka, lecz kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy złotych, serwisowanie z użyciem oryginalnych części, w autoryzowanym warsztacie może się zwrócić. W przypadku aut starszych odpowiedź brzmi raczej „to zależy”.

Czytaj też: Kupujesz nowe auto? Kup też ubezpieczenie GAP i CPI. Na czym to polega? I na co zwrócić uwagę przy wyborze oferty?

Ile kosztują raty z serwisu?

Serwisy autoryzowane (oraz duże serwisy spoza autoryzowanych sieci) coraz częściej oferują kierowcom „miękkie lądowanie” w postaci rozbijania płatności na raty w razie nieprzewidzianych, wysokich kosztów – nie tylko serwisu, ale też różnych innych wydatków związanych z samochodem, takich jak:

  • przeglądy i konserwacja,
  • naprawy uszkodzeń mechanicznych,
  • zakup i wymiana opon,
  • naprawy blacharsko-lakiernicze,
  • zakup i montaż akcesoriów (np. montaż bagażnika dachowego, bagażnika na rowery)

Tego rodzaju ofertę najczęściej proponują warsztaty należące do sieci sprzedaży koncernów motoryzacyjnych mających w swojej strukturze bank. Taki bank – poza oferowaniem kredytów na zakup samochodów, leasingu i ubezpieczeń komunikacyjnych – często dostarcza też „swojemu” koncernowi motoryzacyjnemu kredyty ratalne. Bank płaci warsztatowi od ręki, a klient zwraca pieniądze bankowi w ratach.

W sieci Toyota rzecz nazywa się Comfort Pay i – jeśli nie mają akurat promocji z ratami zero procent – kosztuje 8% w skali roku. Jest też 4% prowizji. Jak widać cena predestynuje tę usługę do bycia kołem ratunkowym w przypadku większych rachunków – co najmniej kilkutysięcznych. W przypadku rachunków rzędu kilkuset złotych raczej się nie przyda (wtedy lepiej użyć raczej karty kredytowej). Inne ograniczenia? Liczba rat – to okrągłe 12 miesięcy ani mniej, ani więcej.

Więcej o Comfort Pay: zobacz na stronie Toyota Banku

Czytaj też: domowe assistance, serwis concierge i domowy lekarz jako dodatek do… samochodu

Raty w serwisie – jeśli nie trafimy na promocję zero procent lub przynajmniej zero prowizji – czynią dodatkowe koszty i to, jak widać, zauważalne. Kiedy to się może opłacić? Przede wszystkim wtedy, gdy czas to pieniądz. Dzięki natychmiastowej zapłacie samochód naprawiamy od razu po wycenie, a wszystkie formalności załatwiamy „w jednym okienku”, bez chodzenia od Annasza do Kajfasza.

W sytuacji, gdy wzięliśmy tanią polisę ubezpieczeniową, która nie zawiera (lub zawiera bardzo okrojone) usługi wynajmu samochodu zastępczego, a wiszą nad nami obowiązki w postaci odwożenia dzieci do szkoły i na zajęcia dodatkowe… Wynajem auta zastępczego, korzystanie z car-sharingu, jeżdżenie taksówkami – to alternatywa dla szybkiej naprawy popsutego auta. Alternatywa, która może być dość kosztowna, najmarniej kilkadziesiąt złotych dziennie, jeśli nie 100 zł i więcej.

W takiej sytuacji rozłożenie na raty naprawy o wartości np. 2000 zł, które to rozłożenie kosztuje niecałe 200 zł w oprocentowaniu (90 zł przy 8% rozłożonych na rok) i prowizji (80 zł jeśli wyniesie 4%) – może być stosunkowo tanim zamiennikiem korzystania z zewnętrznych usług transportowych przez kilka lub kilkanaście dodatkowych dni, zanim zorganizowalibyśmy jakieś pieniądze.

Czytaj też: Jak policzyć na jaki samochód tak naprawdę cię stać? Liczymy!

Czytaj też: Fakty i mity o kupowaniu samochodu. Czy auto może być „inwestycją”? A jeśli tak to gdzie są zyski?

Naprawa za punkty i za… rabat z salonu

Rozbicie płatności na raty to niejedyna opcja zaoszczędzenia na obsłudze w warsztacie. Niektóre koncerny samochodowe i banki z nimi związane oferują programy lojalnościowe. Np. zakładając konto w danym banku i płacąc jego kartą dostajemy punkty, które potem można zamienić na… rabaty w warsztacie właśnie. Niewiele jest koncernów motoryzacyjnych, które to oferują, ale zdarzają się pozytywne wyjątki, niektóre z nich opisywaliśmy na „Subiektywnie…”.

Teoretycznie też na zniżkę przy zakupie nowego auta, ale znacznie bardziej opłaci się użyć punktów do zniżki serwisowej. Jeden z moich znajomych w ten sposób obniżył sobie koszt naprawy z 1100 zł do 800 zł. Punkty uzbierał po prostu płacąc kartą i korzystając z usług serwisu. Przez dwa lata uzbierał ich tyle, że starczyło na taki rabat.

bony rabatowe do serwisu warto powalczyć też przy zakupie auta. To nie jest standardowy bonus, który oferują sprzedawcy „jak leci”, lecz raczej joker, as w rękawie. Jeśli grozi im, że klient pójdzie do konkurencji, to poza rabatem w cenie i lepszym pakietem wyposażenia zaoferują jeszcze bon serwisowy. Warto umiejętnie negocjować, bo to jedna z lepszych rzeczy, którą można „wycisnąć” ze sprzedawcy.

———————————————————————————————————————————-

W cyklu „Motofinanse: portfel nowoczesnego kierowcy” opowiadam o własnych doświadczeniach „finansowych” z samochodami, a także o tym jak wybierać najlepszy dla siebie sposób finansowania czterech kółek, jakie są nowe alternatywy dla tradycyjnego zakupu auta, czego można oczekiwać od porządnego dealera, jak zdjąć sobie z głowy kwestie związane z eksploatacją auta, jak je korzystnie zamienić na nowe. Jak oszczędnie używać samochodu i jak dzięki czterem kółkom żyć wygodniej.  Moim Partnerem w tym cyklu artykułów edukacyjnych jest Toyota Bank Polska oraz Toyota Leasing Polska, oferujące sporo rozwiązań finansowych dla „konsumentów” samochodów. Wszystkie artykuły w ramach akcji „Motofinanse: portfel nowoczesnego kierowcy” znajdziesz tutaj

 

zdjęcie tytułowe: music4life/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
saczi
4 lat temu

Nie wierzę że ktokolwiek bierze kredyt na naprawę samochodu …!
Duże kwoty pokrywa auto casco.
W Polsce się „januszuje”, czyli naprawia po kosztach.
Rynek używek jest bardzo rozwinięty.
Praktycznie nie ma sprzedaży części zamiennych w ASO do samochodów po gwarancji.
Jeżeli ktokolwiek miałby wydać kilkanaście tys PLN np na naprawę układu wtryskowego, taniej kupić powypadkowy samochód i przełożyć do swojego uszkodzone części.

Klient Toyota
3 lat temu

Program lojalnościowy potrafi obniżyć koszty serwisu,ale w przypadku Toyoty nie działa przy fakturowania na firmę -> system nie pozwala na dodanie punktów Toyota More…

Admin
3 lat temu
Reply to  Klient Toyota

Uuuu, a to kiepsko 🙁

Jurek
3 lat temu

W motoryzacji lojalność się nie opłaca. Za każdym razem jak kupowałem samochód to mimo tej samej marki dealer nie nie potrafił docenić lojalności i zawsze cena u dealera u którego kupiłem poprzednie auto była wyższa. Tak samo jest z serwisem klient lojalny i taki z ulicy dostaje te same warunki.

[…] Czytaj też: Wizyta w warsztacie czyli wyrok dla portfela? Sprawdzamy raty, rabaty i serwis za punkty. Komu i… […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu