Wizyta w warsztacie czyli wyrok dla portfela? Sprawdzamy raty, rabaty i serwis za punkty. Komu i kiedy to się opłaci?

Co łączy operację w prywatnym szpitalu, założenie implantu złamanego zęba, czy wizytę w warsztacie samochodowym? Dwie rzeczy: fakt, że żadna z nich nie należy do najtańszych. I drugi – że koszty wszystkich tych usług można rozłożyć na raty. Sprawdzamy ile to może kosztować

Jest grupa kierowców, którzy wizyty w warsztacie odkładają w nieskończoność. Ich problem polega na tym, że boją się usłyszeć finansowy werdykt dotyczący kosztów naprawy. Przeciągają bolesny moment, gdy warsztat wystawi kilkutysięczny rachunek za sprzęgło, skrzynię biegów i klocki hamulcowe. Zresztą to samo robimy, gdy przeczuwamy, że mamy ząb do naprawy. Dopóki nie boli staramy się zapomnieć o tym, co nieuniknione.

Licząc na cud, który nie następuje, często podwyższamy finalne koszty. A to dlatego, że zarówno nasze uzębienie, jak i samochód to system naczyń połączonych – usterka jednego elementu powoduje, że wkrótce może się rozlecieć drugi, a koszty naprawy wzrosną. Nie znam sposobu na strach przed stomatologiem, ale może przynajmniej pomogę przy oswojeniu wizyty w warsztacie?

Raty na zawołanie. Nie tylko w banku. W szpitalu i w warsztacie też

Wszędzie tam, gdzie na raz trzeba zapłacić większą kwotę, pojawiają się opcje płatności ratalnych. I słusznie, bo przecież nie zawsze mamy wolne pieniądze, żeby w jednej chwili zapłacić kilka tysięcy złotych. A nawet jeśli mamy, to nierzadko wydatek wolimy skredytować i rozłożyć na kilka, kilkanaście rat.

Już wybierając samochód, albo zmieniając go na nowszy (dylematy kierowców w związku z tymi pytaniami rozwikłaliśmy tutaj) powinniśmy kalkulować w jakim stopniu koszty serwisu obciążą nasz domowy budżet. Przy zakupie warto wypytać, które z kluczowych podzespołów były wymieniane, a które mogą wkrótce wyzionąć ducha. Sprzedający samochody nierzadko już na rok-dwa przed spodziewaną transakcją przestają inwestować w auto, przerzucając koszty przyszłych napraw na nabywcę.

Czytaj też: Jak sfinansować zakup samochodu? Kiedy bardziej opłaci się wydać własne pieniądze, a kiedy ma sens włączenie obcego kapitału? Trzy sytuacje

A kiedy auto mamy już „na stanie”? Tu też do rozgryzienia jest dylemat – naprawiać „po taniości”, czy starannie, używając oryginalnych części i korzystając z autoryzowanych serwisów, przeważnie znacznie droższych od przysłowiowego „pana Józia”? Wpływ na wartość rezydualną – czyli przewidywaną cenę samochodu po określonym przez właściciela czasie eksploatacji i przebiegu – kształtuje m.in. to czy wymieniane części są oryginalne.

Mogąc udokumentować historię serwisową mamy większe szanse na zrobienie dobrego dealu.  Pytanie brzmi: czy skórka jest warta wyprawki. Każdy kierowca ma swoją odpowiedź na to pytanie. W przypadku aut „tylko” kilkuletnich, których wartość rynkowa wynosi nie kilka, lecz kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy złotych, serwisowanie z użyciem oryginalnych części, w autoryzowanym warsztacie może się zwrócić. W przypadku aut starszych odpowiedź brzmi raczej „to zależy”.

Czytaj też: Kupujesz nowe auto? Kup też ubezpieczenie GAP i CPI. Na czym to polega? I na co zwrócić uwagę przy wyborze oferty?

Ile kosztują raty z serwisu?

Serwisy autoryzowane (oraz duże serwisy spoza autoryzowanych sieci) coraz częściej oferują kierowcom „miękkie lądowanie” w postaci rozbijania płatności na raty w razie nieprzewidzianych, wysokich kosztów – nie tylko serwisu, ale też różnych innych wydatków związanych z samochodem, takich jak:

  • przeglądy i konserwacja,
  • naprawy uszkodzeń mechanicznych,
  • zakup i wymiana opon,
  • naprawy blacharsko-lakiernicze,
  • zakup i montaż akcesoriów (np. montaż bagażnika dachowego, bagażnika na rowery)

Tego rodzaju ofertę najczęściej proponują warsztaty należące do sieci sprzedaży koncernów motoryzacyjnych mających w swojej strukturze bank. Taki bank – poza oferowaniem kredytów na zakup samochodów, leasingu i ubezpieczeń komunikacyjnych – często dostarcza też „swojemu” koncernowi motoryzacyjnemu kredyty ratalne. Bank płaci warsztatowi od ręki, a klient zwraca pieniądze bankowi w ratach.

W sieci Toyota rzecz nazywa się Comfort Pay i – jeśli nie mają akurat promocji z ratami zero procent – kosztuje 8,5% w skali roku. Jest też 4% prowizji. Jak widać cena predestynuje tę usługę do bycia kołem ratunkowym w przypadku większych rachunków – co najmniej kilkutysięcznych. W przypadku rachunków rzędu kilkuset złotych raczej się nie przyda (wtedy lepiej użyć raczej karty kredytowej). Inne ograniczenia? Liczba rat – to okrągłe 12 miesięcy ani mniej, ani więcej.

Więcej o Comfort Pay: zobacz na stronie Toyota Banku

Czytaj też: domowe assistance, serwis concierge i domowy lekarz jako dodatek do… samochodu

Z kolei w Volkswagen Banku standardowo kredyt, który mógłbym wykorzystać na naprawę auta – poza oprocentowaniem, które nie odbiega od normy dla kredytów niezabezpieczonych – kosztuje 3% prowizji.

Raty w serwisie – jeśli nie trafimy na promocję zero procent lub przynajmniej zero prowizji – czynią dodatkowe koszty i to, jak widać, zauważalne. Kiedy to się może opłacić? Przede wszystkim wtedy, gdy czas to pieniądz. Dzięki natychmiastowej zapłacie samochód naprawiamy od razu po wycenie, a wszystkie formalności załatwiamy „w jednym okienku”, bez chodzenia od Annasza do Kajfasza.

W sytuacji, gdy wzięliśmy tanią polisę ubezpieczeniową, która nie zawiera (lub zawiera bardzo okrojone) usługi wynajmu samochodu zastępczego, a wiszą nad nami obowiązki w postaci odwożenia dzieci do szkoły i na zajęcia dodatkowe… Wynajem auta zastępczego, korzystanie z car-sharingu, jeżdżenie taksówkami – to alternatywa dla szybkiej naprawy popsutego auta. Alternatywa, która może być dość kosztowna, najmarniej kilkadziesiąt złotych dziennie, jeśli nie 100 zł i więcej.

W takiej sytuacji rozłożenie na raty naprawy o wartości np. 2000 zł, które to rozłożenie kosztuje niecałe 200 zł w oprocentowaniu (90 zł przy 8% rozłożonych na rok) i prowizji (80 zł jeśli wyniesie 4%) – może być stosunkowo tanim zamiennikiem korzystania z zewnętrznych usług transportowych przez kilka lub kilkanaście dodatkowych dni, zanim zorganizowalibyśmy jakieś pieniądze.

Czytaj też: Jak policzyć na jaki samochód tak naprawdę cię stać? Liczymy!

Czytaj też: Fakty i mity o kupowaniu samochodu. Czy auto może być „inwestycją”? A jeśli tak to gdzie są zyski?

Naprawa za punkty i za… rabat z salonu

Rozbicie płatności na raty to niejedyna opcja zaoszczędzenia na obsłudze w warsztacie. Niektóre koncerny samochodowe i banki z nimi związane oferują programy lojalnościowe. Np. zakładając konto w danym banku i płacąc jego kartą dostajemy punkty, które potem można zamienić na… rabaty w warsztacie właśnie.

Teoretycznie też na zniżkę przy zakupie nowego auta, ale znacznie bardziej opłaci się użyć punktów do zniżki serwisowej. Jeden z moich znajomych w ten sposób obniżył sobie koszt naprawy z 1100 zł do 800 zł. Punkty uzbierał po prostu płacąc kartą i korzystając z usług serwisu. Przez dwa lata uzbierał ich tyle, że starczyło na taki rabat.

O bony rabatowe do serwisu warto powalczyć też przy zakupie auta. To nie jest standardowy bonus, który oferują sprzedawcy „jak leci”, lecz raczej joker, as w rękawie. Jeśli grozi im, że klient pójdzie do konkurencji, to poza rabatem w cenie i lepszym pakietem wyposażenia zaoferują jeszcze bon serwisowy. Warto umiejętnie negocjować, bo to jedna z lepszych rzeczy, którą można „wycisnąć” ze sprzedawcy.

———————————————————————————————————————————-

W cyklu „Motofinanse: portfel nowoczesnego kierowcy” opowiadam o własnych doświadczeniach „finansowych” z samochodami, a także o tym jak wybierać najlepszy dla siebie sposób finansowania czterech kółek, jakie są nowe alternatywy dla tradycyjnego zakupu auta, czego można oczekiwać od porządnego dealera, jak zdjąć sobie z głowy kwestie związane z eksploatacją auta, jak je korzystnie zamienić na nowe. Jak oszczędnie używać samochodu i jak dzięki czterem kółkom żyć wygodniej.  Moim Partnerem w tym cyklu artykułów edukacyjnych jest Toyota Bank Polska oraz Toyota Leasing Polska, oferujące sporo rozwiązań finansowych dla „konsumentów” samochodów. Wszystkie artykuły w ramach akcji „Motofinanse: portfel nowoczesnego kierowcy” znajdziesz tutaj

 

zdjęcie tytułowe: music4life/Pixabay

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
saczi Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
saczi
Gość
saczi

Nie wierzę że ktokolwiek bierze kredyt na naprawę samochodu …!
Duże kwoty pokrywa auto casco.
W Polsce się „januszuje”, czyli naprawia po kosztach.
Rynek używek jest bardzo rozwinięty.
Praktycznie nie ma sprzedaży części zamiennych w ASO do samochodów po gwarancji.
Jeżeli ktokolwiek miałby wydać kilkanaście tys PLN np na naprawę układu wtryskowego, taniej kupić powypadkowy samochód i przełożyć do swojego uszkodzone części.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin