7 października 2026

Dlaczego walka z inflacją trwa tak długo? Bo Polska za szybko się zadłuża? Wysoki dług może zmniejszać skuteczność podnoszenia stóp NBP!

Dlaczego walka z inflacją trwa tak długo? Bo Polska za szybko się zadłuża? Wysoki dług może zmniejszać skuteczność podnoszenia stóp NBP!

Przez ostatnie lata Polacy boleśnie odczuli skutki rosnących cen. Były konieczne podwyżki stóp procentowych, kredyty drastycznie zdrożały, a wiele firm ograniczyło inwestycje. Powrót inflacji do niskiego poziomu udał się tylko na chwilę. Dziś znów sięga ona 4% w skali roku. W walce z inflacją mogą nas czekać jeszcze niespodzianki. Najnowsza analiza ekonomistów Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) pokazuje, że im większy dług publiczny, tym mniejsza skuteczność wysokich stóp procentowych, a w efekcie walka z inflacją jest dłuższa i mniej skuteczna. A Polska właśnie na potęgę się zadłuża. Powinniśmy zapiąć inflacyjne pasy?

Polska znalazła się w gronie państw, które najszybciej powiększają swoje zadłużenie publiczne. Od trzech lat deficyty budżetowe wynoszą 200–300 mld zł, a według najnowszych danych Eurostatu dług publiczny osiągnął już 61,6% PKB, przekraczając próg 60% obowiązujący w unijnych regułach fiskalnych. Czy to oznacza, że przy coraz wyższym poziomie zadłużenia walka z inflacją, nawet przy podwyższonych stopach procentowych banku centralnego, może być dłuższa i trudniejsza? Jak to wpłynie na portfel każdego z nas? Czas schować się przed wyższą inflacją?

Zobacz również:

Wyniki badania BIS mogłyby wydawać się odległe od polskich realiów, gdyby nie jeden fakt. Polska nie należy co prawda do najbardziej zadłużonych państw Unii Europejskiej, ale znajduje się w grupie krajów, w których dług publiczny rośnie najszybciej, a potrzeby pożyczkowe państwa są największe w historii. Jeżeli Polska będzie nadal tak szybko zwiększać zadłużenie, przyszłe fale inflacji mogą wymagać dłuższego utrzymywania wysokich stóp procentowych niż w przeszłości.

Na pierwszy rzut oka wysokość długu publicznego nie ma wiele wspólnego z ratą kredytu hipotecznego czy oprocentowaniem lokaty. Ekonomiści BIS uważają jednak, że w gospodarkach o wysokim zadłużeniu podwyżki stóp procentowych słabiej obniżają inflację, choć nadal mocno hamują wzrost gospodarczy. Kredytobiorca i konsument odczuwa negatywne skutki twardej polityki pieniężnej, a jednocześnie nie przybliża to spadku dynamiki cen i oprocentowania kredytu w gospodarce.

Co pokazuje najnowszy artykuł opublikowany przez Bank Rozrachunków Międzynarodowych pt.: „Public debt and monetary policy transmission: evidence from advanced and emerging Europe” (autorzy: Christopher Johns, Aaron Mehrotra, Fabrizio Zampolli)?

Im większy dług, tym trudniejsza walka z inflacją

Autorzy artykułu BIS przeanalizowali dane z gospodarek Europy (zarówno krajów strefy euro, jak i Europy Środkowo-Wschodniej). Badali, w jaki sposób wysokość długu publicznego oraz struktura jego zapadalności wpływają na skuteczność podwyżek stóp procentowych przez banki centralne. Mechanizm działania banku centralnego jest znany: bank podnosi stopy, żeby ograniczyć inflację. Kredyty drożeją, firmy mniej inwestują, konsumenci mniej wydają i ceny wtedy powinny rosnąć wolniej.

Badanie BIS pokazuje jednak, że w państwach o wysokim długu publicznym ten mechanizm działa słabiej. BIS pyta, dlaczego. Kolejnym pytaniem jest wpływ podwyżek stóp procentowych na gospodarkę. Wysokie stopy tak samo hamują inwestycje i wzrost gospodarczy w krajach o różnym stopniu zadłużenia, ale skuteczność wyższych stóp w tłumieniu inflacji jest różna.

Gospodarka ponosi więc pełny koszt wysokich stóp, ale nie dostaje w zamian równie szybkiego spadku inflacji. Czy to może już dotyczyć Polski? Nie mamy co prawda najwyższego poziomu długu do PKB, ale jesteśmy jednym z trzech unijnych krajów, które najszybciej powiększają swoje zadłużenie. Jeżeli w przyszłości inflacja ponownie przyspieszy, a w międzyczasie powiększy się nasz dług publiczny, bank centralny może stanąć przed trudniejszym zadaniem niż obecnie.

Aby osiągnąć ten sam efekt antyinflacyjny, będzie musiał dłużej trzymać stopy na wysokim poziomie i dłużej tłumić rozwój gospodarki. Badanie BIS pokazuje, że rosnące zadłużenie może sprawić, że kolejne okresy walki z inflacją będą dla gospodarki znacznie bardziej kosztowne niż poprzednie.

Jak pokazują ostatnie dane Eurostatu, w ciągu zaledwie jednego roku relacja długu publicznego do PKB wzrosła w Polsce o ok. 4,5 pkt procentowe, co było trzecim wzrostem w UE. Większy przyrost odnotowały jedynie Finlandia i Bułgaria. Przy takim tempie nikt nie może mieć złudzeń, że mechanizm opisany przez BIS coraz lepiej może pasować też do Polski. Nie jesteśmy jeszcze zadłużeni tak jak Grecja czy Włochy, ale jeśli tempo wzrostu długu utrzyma się przez kolejne lata, to ryzyko będzie rosło.

Podwyżki stóp nie są skuteczne, bo dług utrudnia walkę z inflacją

Ekonomiści BIS pokazują, że wraz ze wzrostem długu publicznego mechanizm walki z inflacją może działać coraz słabiej. W bardziej zadłużonych gospodarkach podwyżki stóp procentowych wolniej obniżają zarówno samą inflację, jak i oczekiwania inflacyjne. Czyli osiągnięcie tego samego efektu wymaga większego wysiłku niż w krajach o niższym zadłużeniu.

Nie oznacza to, że stopy procentowe przestają działać. Nadal ograniczają popyt i schładzają gospodarkę. Jednak ich wpływ na inflację staje się słabszy, a więc koszt walki z rosnącymi cenami może być relatywnie wyższy. Gdy bank centralny podnosi stopy procentowe, rośnie nie tylko koszt kredytów hipotecznych i firmowych. Wyżej oprocentowane stają się również obligacje skarbowe. Państwo, refinansując zapadający dług lub emitując nowe obligacje, musi płacić inwestorom wyższe odsetki.

Z punktu widzenia budżetu oznacza to wzrost kosztów obsługi długu. Z punktu widzenia posiadaczy obligacji – banków, funduszy inwestycyjnych, funduszy emerytalnych czy innych inwestorów – oznacza natomiast wyższe dochody odsetkowe. Część tych pieniędzy wraca następnie do gospodarki w postaci konsumpcji lub nowych inwestycji finansowych, łagodząc efekt ograniczania popytu przez wysokie stopy procentowe.

To właśnie ten dodatkowy kanał wydatków, związany z finansami publicznymi, według autorów BIS sprawia, że w krajach o wysokim zadłużeniu inflacja reaguje słabiej na podwyżki stóp procentowych niż w państwach z niższym długiem. Walka z inflacją wciąż jest możliwa, ale staje się bardziej wymagająca. Polska przekroczyła już co prawda unijny próg 60% PKB zadłużenia, ale wciąż jest to poniżej poziomu, na którym znajduje się wiele innych krajów. To wciąż nasz atut.

Polska już płaci coraz więcej za rosnący dług

Ciekawe jest to, że mimo różnej skuteczności walki z inflacją, jej negatywne koszty dla gospodarek są podobne. Widać to również na wykresie przygotowanym przez autorów badania. W obu scenariuszach aktywność gospodarcza po podwyżce stóp procentowych wyraźnie słabnie. Znacznie większe różnice pojawiają się jednak po stronie cen. W gospodarce z wyższym poziomem długu inflacja reaguje słabiej, mimo że koszt zacieśnienia polityki pieniężnej pozostaje zbliżony.

Wykres pokazuje reakcję gospodarki (po lewej) i cen (po prawej) na podwyżkę stóp procentowych. Według analizy BIS wzrost stóp procentowych podobnie ogranicza aktywność gospodarczą niezależnie od poziomu zadłużenia państwa, ale w krajach z wysokim długiem publicznym efekt dezinflacyjny jest wyraźnie słabszy.

Lewy panel (Output) pokazuje reakcję gospodarki po podwyżce stóp procentowych. Prawy panel (Prices) pokazuje reakcję inflacji. Autorzy porównują dwa scenariusze: Low Debt (60% PKB) – kraj z relatywnie niskim długiem publicznym (linia bordowa), High Debt (120% PKB) – kraj z wysokim długiem publicznym (linia żółta). Co widać na wykresach?

Na lewym wykresie spadek aktywności gospodarczej po podwyżce stóp jest zbliżony w obu przypadkach. To oznacza, że wysokie stopy procentowe nadal skutecznie ograniczają aktywność gospodarczą. Ale już inflacja zachowuje się inaczej. Na prawym wykresie widać, ze w krajach z niższym długiem (bordowa linia) dynamika cen spada wyraźniej. Natomiast w krajach z wysokim długiem (żółta linia) reakcja cen jest słabsza – inflacja obniża się w mniejszym stopniu, a później szybciej wraca. To jest najważniejszy wniosek całego raportu BIS:

W Polsce ten mechanizm może mieć coraz większe znaczenie, bo szybko rosną koszty obsługi zadłużenia. Każdy wzrost rentowności nowych obligacji oznacza wyższe odsetki płacone przez państwo. Wzrost kosztów obsługi długu zmniejsza przestrzeń fiskalną państwa. Oznacza to, że większa część dochodów budżetowych musi zostać przeznaczona na odsetki, pozostawiając mniej środków na inne cele lub zwiększając potrzebę dalszego zadłużania.

Koszty obsługi długu w 2026 roku sięgną 90 mld zł. To niemal tyle samo, ile Polska wyda w tym roku na infrastrukturę transportową (drogi, kolej i porty). Według Strategii zarządzania długiem publicznym na lata 2026-2029 realizowanej przez Ministerstwo Finansów, relacja do PKB długu sektora instytucji rządowych i samorządowych według definicji unijnej, wzrośnie w tym roku do 65,4%, a w ostatnim roku oddziaływania obecnej Strategii, czyli 2029, osiągnie już 75,3%.

Potrzeby pożyczkowe polskiego państwa w 2026 roku wynoszą około 690 mld zł brutto (ta kwota uwzględnia spłatę wcześniejszego długu) oraz 422,9 mld zł netto (czyli bez spłaty starego zadłużenia). Deficyt planowany na ten rok to 270 mld zł. Te kwoty robią wrażenie.

Dług krótkoterminowy jest większym problemem

Jest jeszcze jeden ważny szczegół. Jeżeli państwo finansuje się głównie krótkoterminowymi obligacjami, wzrost stóp procentowych niemal natychmiast podnosi koszt obsługi długu, ponieważ kolejne emisje trzeba sprzedawać z wyższym oprocentowaniem. W przypadku długu o długim terminie zapadalności efekt rozkłada się w czasie, a większe znaczenie mają zmiany wartości rynkowej obligacji znajdujących się w portfelach banków i inwestorów.

Wniosek? Jeżeli państwo ma krótszy średni termin zapadalności długu, to podwyżki stóp procentowych szybciej przekładają się na wzrost kosztów jego obsługi. Nowe emisje obligacji muszą być bowiem oferowane z wyższym oprocentowaniem.

Na grafice poniżej autorzy artykułu porównali dwa hipotetyczne kraje o podobnym poziomie zadłużenia, różniące się jedynie średnim terminem zapadalności obligacji. Okazało się, że dwie gospodarki reagują odmiennie na podwyżki stóp procentowych. Państwo, które częściej musi refinansować swój dług, szybciej odczuwa wzrost kosztów jego obsługi, co wpływa na sposób, w jaki polityka pieniężna oddziałuje na całą gospodarkę.

Porównując poniższy wykres z poprzednim (60% vs 120% długu), można zauważyć, że struktura długu prawie tak samo zmienia skuteczność polityki pieniężnej jak sam poziom zadłużenia.

Dwie gospodarki na wykresie mają podobny poziom długu publicznego, ale różnią się jego strukturą. Bordowa linia przedstawia kraj, którego średni termin zapadalności długu wynosi 10 lat, natomiast żółta – kraj refinansujący swoje zadłużenie częściej, ze średnią zapadalnością 8,2 roku. Oś pozioma pokazuje kolejne kwartały po podwyżce stóp procentowych, a oś pionowa odchylenie od scenariusza bazowego, czyli to, jak silnie zmieniają się aktywność gospodarcza (lewy wykres) i poziom cen (prawy wykres).

Na lewym wykresie widać, że po podwyżce stóp gospodarka obu krajów wyraźnie zwalnia – linie schodzą poniżej zera, co oznacza spadek aktywności gospodarczej względem scenariusza bez zacieśnienia polityki pieniężnej. Z kolei prawy wykres pokazuje reakcję cen. Im niżej znajduje się linia, tym silniejszy jest efekt dezinflacyjny, czyli tym bardziej inflacja spada po podwyżce stóp.

W kraju o dłuższej zapadalności długu (bordowa linia) ceny reagują wyraźniej, natomiast w kraju, który częściej musi refinansować swoje obligacje (linia żółta), spadek inflacji jest płytszy. Według autorów BIS oznacza to, że równie ważne jak sam poziom zadłużenia jest to, na jak długi okres państwo pożycza pieniądze i jak szybko musi refinansować swoje zobowiązania.

Polska stara się być ostrożna z krótkim długiem, ale…

W tym kontekście znaczenia nabiera strategia Ministerstwa Finansów polegająca na utrzymywaniu stosunkowo długiego średniego terminu zapadalności obligacji. Zgodnie z analizą BIS, może to ograniczać część negatywnych skutków wzrostu stóp procentowych dla finansów publicznych, choć nie eliminuje problemu szybko rosnącego zadłużenia. Problemem mogłoby być powiększanie długu krótkoterminowego w relacji do długoterminowego.

Polska ma średni termin zapadalności długu 5,7 roku, czyli powyżej minimalnego celu przyjętego w Strategii przez Ministerstwo Finansów (5 lat). Jednocześnie jest to krótszy termin niż w modelowych scenariuszach analizowanych przez BIS (8,2 i 10 lat). Oznacza to, że znaczenie struktury długu dla skuteczności polityki pieniężnej może być w Polsce większe niż w gospodarkach finansujących się na dłuższe okresy. W wielu najbardziej rozwiniętych gospodarkach popularny jest dług nawet 30-letni, w Polsce to raczej 10 lat i krócej.

Na wykresie Ministerstwa Finansów widać co prawda, że w 2024 roku średnia zapadalność długu wynosiła 6,07 roku, następnie na koniec 2025 roku spadła do 5,75 roku, a w maju tego roku spadła jeszcze mocniej, do 5,70 roku. Czyli średnia zapadalność w ostatnich kilkunastu miesiącach lekko się skróciła, a nie wydłużyła. Ale wciąż spełnia cel poniżej 5 lat zapadalności, więc trudno byłoby twierdzić, czy Ministerstwo Finansów „wydłuża” zapadalność.

Dlaczego jednak termin życia długu spada z miesiąca na miesiąc? Ministerstwo Finansów tłumaczy, że jest to efekt tzw. starzenia się długu. Każdy upływający miesiąc skraca czas pozostały do wykupu wyemitowanych wcześniej obligacji i jeśli w danym miesiącu Ministerstwo Finansów wyemituje mniej nowych długoterminowych obligacji, niż wynosi naturalne skracanie się portfela, wskaźnik zapadalności idzie w dół.

Pozytywnym sygnałem jest to, że wydłuża się perspektywa spłaty długu zagranicznego, średnio do 11,07 lat, podczas gdy nieznacznie skraca się średnia zapadalność długu krajowego – do 4,11 roku. To znacznie bezpieczniejsza struktura w przypadku problemów na rynku walutowym, kiedy Polska musiałaby pozyskiwać środki na spłatę obligacji w obcych walutach.

Jak walczyć z kolejnymi falami inflacji? Jakie wieści dla Kowalskiego?

Przekroczenie przez Polskę poziomu 60% długu publicznego w relacji do PKB nie oznacza samo w sobie, że Narodowy Bank Polski i Rada Polityki Pieniężnej stracą kontrolę nad inflacją ani że przyszłe podwyżki stóp procentowych okażą się nieskuteczne. Badanie BIS zwraca jednak uwagę na zależność, która może nabierać coraz większego znaczenia wraz ze wzrostem zadłużenia państwa.

Autorzy raportu pokazują, że wysoki dług może wpływać również na skuteczność jednego z najważniejszych narzędzi walki z inflacją – stóp procentowych. Jeżeli mechanizm opisany przez ekonomistów BIS będzie z czasem coraz wyraźniej widoczny także w Polsce, to w przyszłości równie ważne jak decyzje Rady Polityki Pieniężnej mogą stać się pytania o tempo wzrostu długu publicznego, jego strukturę i sposób finansowania potrzeb pożyczkowych państwa.

To oznacza, że debata o inflacji nie będzie już dotyczyć wyłącznie tego, o ile RPP podniesie lub obniży stopy procentowe. Coraz większe znaczenie może mieć również odpowiedź na inne pytanie – czy stan finansów publicznych pozwoli polityce pieniężnej działać z taką samą skutecznością jak w przeszłości? Być może właśnie od tej odpowiedzi będzie zależało, jak szybko uda się opanować kolejną falę wzrostu cen.

Jeśli polski Kowalski zastanawia się, dlaczego raty jego kredytów pozostają wysokie, a inflacja spada wolniej, niż oczekiwano, odpowiedź nie sprowadzi się więc wyłącznie do decyzji banku centralnego. Jak pokazują analizy BIS, gdy rząd prowadzi ekspansywną politykę fiskalną i zwiększa zadłużenie, podwyżki stóp procentowych mogą słabiej ograniczać popyt. W takiej sytuacji bank centralny może dłużej utrzymywać restrykcyjną politykę pieniężną, aby osiągnąć cel inflacyjny.

Dla gospodarstw domowych oznacza to dłuższy okres wysokich kosztów kredytów i większe ryzyko utrzymywania się inflacji, która stopniowo obniża realną wartość oszczędności. BIS zwraca uwagę, że skuteczna walka z inflacją wymaga współpracy polityki pieniężnej i fiskalnej. Jeśli oba te obszary działają w przeciwnych kierunkach, koszty dostosowania dla obywateli mogą być wyższe.

Z perspektywy Kowalskiego oznacza to, że dyskusja o długu publicznym przestaje być abstrakcyjnym sporem ekonomistów i tematem artykułów naukowych. Od kondycji finansów państwa może zależeć nie tylko wysokość przyszłych podatków, ale również to, jak długo kredyty pozostaną drogie i jak szybko inflacja wróci do poziomu uznawanego za bezpieczny.

CZYTAJ TEŻ:

wyższe podatki

klasa średnia rozliczenie pit

koniec klasy średniej

warszawa mieszkania ceny mieszkań

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

Źródło zdjęcia: Katharina Kammermann/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
51 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marek
22 dni temu

Kilka faktów o Polsce w 2026: – Średnie wynagrodzenie w sektorze publicznym jest obecnie o 25 proc. wyższe niż w firmach prywatnych – Wiek emerytalny w Polsce to 60 lat dla kobiet, w większości krajów UE obowiązuje granica 65-67 lat dla obu płci – Dopłacamy do ubezpieczonych w KRUS, do NFZ, armii 40-letnich mundurowych emerytów, do nierentownych sektorów itd – Zadłużamy się najszybciej w UE. – „Psim swędem” udało nam się wykreować dobry wzrost PKB, ale jak popatrzeć w środku, to byliśmy montownią Europy oraz hubem outsourcingowym dla usług BPO (IT, finanse, itd.). Oba modele juz się wyczerpują, biznes przenosi… Czytaj więcej »

Admin
22 dni temu
Reply to  Marek

Oj tak

Niko
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Bieda z Prlu kojarzy mi sie z wysokim kursem Usd i nie tylko…

Ola
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Plus jeszcze bajzel w systemie emerytalnym, tu tylko jeden jego element.

Poniżej link do interpelacji, jestem ciekawa jaka będzie odpowiedź.
(I nawet jeśłi teraz są to niewielkie kwoty, to wraz ze zmianami demograficznymi może się to zmienić)
(„do ministra rodziny, pracy i polityki społecznej
w sprawie zasad podwyższania cudzoziemcom emerytury do kwoty najniższej emerytury oraz przyznawania trzynastej i czternastej emerytury”)
https://www.sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=DXRJDM

Admin
22 dni temu
Reply to  Ola

Proszę wrzucić tutaj link do odpowiedzi, o ile będzie publiczny

Ola
9 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Powinien być publiczny, ale jak dotąd odpowiedzi brak (chociaż jest już 21 po terminie).

Ola
9 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

I jeszcze to podrzucam:

Konfederacja złożyła projekt, który zakłada uzależnienie wypłaty minimalnego świadczenia od kwoty uzbieranej w ZUS (120tys).

Źródło takie sobie 😉 https://www.fakt.pl/pieniadze/kluczowe-zmiany-w-emeryturach-minimalnych-kto-straci-prawo-do-doplaty-z-zus/tche8p2?srcc=undefined&utm_v=2

Źródło że story sejmu: https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/agent.xsp?NrProjektu=RPW%2F31544%2F2026&symbol=KONSULTOWANY_PROJEKT

Admin
8 dni temu
Reply to  Ola

Dzięki, poczytam

RAFAL
22 dni temu
Reply to  Ola

Teraz jeszcze hindusi mają przyjeżdżać po naszą minimalną . Niech żyje Polska . Takich frajerów to że świecą szukać

Adam
21 dni temu
Reply to  RAFAL

Świecy nie potrzeba. Proszę pojechać za naszą zachodnią granicę.

Ola
9 dni temu
Reply to  RAFAL

To akurat oddzielna kwestia – jeśli przyjrzysz się osobom z Indii, które pracują obecnie legalnie w polskich miastach (np. jako kurierzy rowerowi, dostawcy jedzenia) czy na prowincji (przy produkcji czy w sezonie zbiorów) to:

1. Nie jest to praca lekka, opływająca w benefit pracownicze

2. Pokazuje, że jako kraj przesunęlismy się w stronę tego miejsca, w którym zachód Europy był 20-30 lat temu – lokalsi nie rwą się do wykonywania nisko płatnych zajęć, zatrudniają migrantów z zagranicy (którymi kiedyś byli często Polacy).

Stef
22 dni temu
Reply to  Marek

I mimo cyfryzacji zatrudniamy coraz więcej urzednikow a wiele miast ma wiecej radnych niz 10x wieksze LA czy Paryż.

RAFAL
21 dni temu
Reply to  Stef

Cyfryzacja nie jest po to by było ich mniej . Jest po to aby za nich robotę robiła i był czas na ploty i pasjansa .

Aleks
22 dni temu
Reply to  Marek

To wszystko co piszesz to jest część problemów – Polska ma problem systemowy, on zostal zakonserwowany hojnymi transferami z UE (nie chce przytaczac historii z dziurą Bauca), ale glowni sponsorzy UE jak np.Niemcy nie beda chcialy w przyszlosci finansowac „konkurencji” w Polsce na zasadzie platnika brutto/netto. Tu mozna wskazac hojny system emerytalny – np. wiele kobiet pobiera emeryture (z bardzo hojnie wyliczonym kapitalem poczatkowym) dłuzej niz pracowało – bo od 55 r.ż. Ten system jest kompletnie absurdalny, a mozna ewolucyjnie go usprawnic poprzez zrownanie wieku emerytalnego K i M, likwidacje KRUS-u, itd. Problemem zadluzenia jest np. socjal – 13-tki i… Czytaj więcej »

Admin
22 dni temu
Reply to  Aleks

Mamy bardzo dużo sztywnych transferów, co jest obecnie niebezpieczne, bo ogranicza pole ruchu

Ppp
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko, że jak nie są sztywne, to trzeba o nie latami walczyć – jak z podnoszeniem progów podatkowych. Być może nie wszystkie, które są sztywne, powinny takimi być, niemniej wiele na pewno tak. Jakoś składki na ZUS rosną automatycznie, więc i transfery „do obywateli” także powinny.
Pozdrawiam.

Tobiasz
22 dni temu
Reply to  Aleks

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Tobiasz
21 dni temu
Reply to  Tobiasz

Ta wypowiedź mie była niekulturalna. {CENZURA-red]
Moje tezy mają poparcie w statystykach.

Tobiasz
21 dni temu
Reply to  Aleks

Zajrzałem do wątku o tym jak jako społeczeństwo jesteśmy okradani w bialych rękawiczkach przez ludzi, którzy znaleźli lukę w systemie podatkowym. Przypomnę mowimy o szansie zarobienia 6 zł przy pomocy sfingowanego systemu edukacji i wmanipulowania państwa polskiego w przekonanie, że wykonujemy społecznie porządną czynność uczenia się. I jaką opinia czytelników o tych zlodziejach jest? Ai podsumowuje to tak: „Komentarze pod artykułem na blogu Subiektywnie o finansach wskazują, że czytelnicy popierają proceder udawania ucznia w celu unikania składek ZUS za pomocą argumentów ekonomicznych oraz krytyki obecnego systemu. Użytkownicy argumentują, że dodatkowe oszczędności finansowe są dla młodych ludzi odczuwalne, a korzystanie z… Czytaj więcej »

Piotr Ka
22 dni temu
Reply to  Marek

Wszystko sie zgadza. Ostatnie rzady (oba plemiona) rozpoczely ere odcinania kuponow od 30 lat wzrostow, bez zabezpieczenia podstaw przyszlego funkcjonowania Panstwa.

Mydlenie oczu wejsciem do G20, tansza benzyna, nowymi podatkami i silna armia. Wszystko na kredyt.

Polska bez wlasnego atomu (energia i bron!!), poteznych inwestycji w swoj przemysl oraz technologie cyfrowe, stoczy sie jeszcze szybciej, niz wielu jest sobie w stanie wyobrazic. No chyba, ze ktos cale zycie chce placic zagranicy za auto/mieszkanie/streaming/AI w abonamencie.

Admin
22 dni temu
Reply to  Piotr Ka

Oby Pan się mylił, ale – szczerze pisząc – mam coraz poważniejsze obawy, że może się Pan nie mylić

RAFAL
22 dni temu
Reply to  Marek

Ale ten sektor publiczny ,,słuzy” Polsce i Polakom . Wreszcie po 35 latach słuzenia w RP,, słuzacy ” mają lepiej od ich ,, panów” którzy ich zatrudniają i wynagradzają . Czy trzeba było czekać aż tyle czasu na tą dziejową sprawiedliwość . Wreszcie nie będzie już tak ,że ktoś otworzy jakiś mały sklep czy dział usługową i będzie więcej zarabiał od urzędnika który słuzy społeczenstwu . Rozkułaczanie małego biznesu wreszcie dobiega końca w tym kraju .

Patryk
21 dni temu
Reply to  RAFAL

„Ale ten sektor publiczny ,,słuzy” Polsce i Polakom . Wreszcie po 35 latach słuzenia w RP,, słuzacy ” mają lepiej od ich ,, panów” którzy ich zatrudniają i wynagradzają .” Rozczaruje Cię Rafał. Ten sektor publiczny to jest normalna praca. Po prostu twoim pracodawcą jest państwo Polskie, a nie jakiś Adam pod właścicielstawem Hansa i Friedricha. Jeżeli gdzieś występuje służba to jest to jedynie hasełko, ale czy obsługujesz wnioski o wypłatę renty w ramach państwowej „służby” czy w prywatnej firmie np. u ubezpieczyciela to różnica jest jedynie taka, że prywaciarz płaci lepiej za to samo stanowisko zazwyczaj. I co to… Czytaj więcej »

RAFAL
20 dni temu
Reply to  Patryk

DNO . Tu cię rozczaruje . Pracowałem wiele lat jako urzędnik i przez wiele prowadziłem własna działalnosc ( nie B2B) .

Patryk
20 dni temu
Reply to  RAFAL

Nie rozczarowałem się, zastanawiał się co spowodowało, że rzuciłeś fuchę która płaci więcej za to samo? Wszyscy zdrowi psychicznie ludzie, których znam robią na odwrót i szukają tych prac, które płacą mozliwie najwięcej.

Admin
20 dni temu
Reply to  Patryk

Pieniądze to nie wszystko

RAFAL
22 dni temu

Należy połozyc większy nacisk na zwiększenie kadr propaństwowców . Na bolączki budżetowe więcej policji , straży , wojska . Skończenie raz na zawsze z sobiepaństwem małych przedsiebiorców . Tylko duże korpo z pełna wolnoscia do płacenia podatków w Polsce i odliczanie kosztów wszelkiej maści ( najlepiej consulting ) . Wszystko będzie dobrze . Gierek to dopiero nas zadłuzył . Teraz to betka .

Admin
22 dni temu
Reply to  RAFAL

Do powtórki z Gierka jeszcze trochę brakuje 😉

RAFAL
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ile brakuje? Tzw dług Gierka wynosił ok 24 mld USD w 1980.roku . Na dziś to jest ok 77mld. Stanowiło to 9.8 proc PKB . Dziś dług wg stand EDP ( dług rządowy i darmozjadów samorządowych ) tj ok 2598 mld zł . Czyli ok 60 proc PKB . To ile jeszcze brakuje ?

Admin
22 dni temu
Reply to  RAFAL

Nie da się bezpośrednio porównać gierkowskiego długu z obecnym, bo tamten był w dolarach. To jest zupełnie inny poziom ryzyka

RAFAL
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli porównuje finanse do finansów to wszystko można porównać ,ale rozumiem ,że jest to niewygodne dla dużej grupy ludzi .

Paweł
21 dni temu
Reply to  RAFAL

Mam nadzieję że wszystkie twoje wpisy to sarkazm

Patryk
21 dni temu
Reply to  Paweł

Niestety nie, on tyle rzeczy już miał tłumaczonych, gdzie w kółko popełnia te same merytoryczne błędy i publikuje kłamstwa, a dalej nie potrafi zrozumieć.

RAFAL
20 dni temu
Reply to  Patryk

Liczby nie kłamią . Kłamie tylko ideologia

Patryk
20 dni temu
Reply to  RAFAL

Na przykład twoja ideologia kłamie.
Niestety ale mówiąc prostymi słowami „wszystko się da porównać” trzeba od razu zrozumieć, że masz hodowlę, która opiekuje się sloniem i drugą hodowlę, ktora opiekuje się trzema myszami. I oczywiście w myśl zasady wszystko się da porównać można powiedzieć, że wspólnym mianownikiem jest liczbą zwierząt objętych opieką i powiedzieć hodowla z trzema myszami jest cięższą praca niż hodowla ze sloniem bo 3 > 1. Oprócz postawienia znaki nierówności trzeba jeszcze rozumieć co z czym się porownuje a tej umiejętności ewidentnie Ci brakuje.

Patryk
20 dni temu
Reply to  RAFAL

„Liczby nie kłamią .”
Liczby nie, ale metoda którą je porownujesz, już może prowadzić do błędnych wniosków, jednocześnie wyglądając jak bardzo oczywista i naturalna metoda porównywania pewnych wartości.
https://plato.stanford.edu/entries/paradox-simpson/

Maciej
22 dni temu

No ale czy nie jest też tak , że wzrost długu publicznego skutkuje po prostu zwiększenie pieniędzy w gospodarce ( analogicznie jak zwiększenie akcji kredytowej ). A większą ilość pieniądza w gospodarce to siłą rzeczy rosnącą inflacja ?

Admin
22 dni temu
Reply to  Maciej

Tak, natomiast im szybciej dług narasta, tym bardziej bezradna jest Rada Polityki Pieniężnej

Ppp
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pytanie, jaki procent tej bezradności jest wynikiem długu publicznego, a jaki np. braku odwagi czy refleksu. Akurat wczoraj NIE podnieśli stóp procentowych, choć powinni, więc nie mogą zwalać winy na kogoś/coś innego, niż oni sami.
Pozdrawiam.

Admin
21 dni temu
Reply to  Ppp

Ale zawsze mogą następnym razem podnieść o 0,5 punktu i nadrobić straty…

Adam
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Rada bezradna? Toż to oksymoron.

koc
22 dni temu

Oby nie było tak że jedynym „Ratunkiem” będzie wejście do strefy euro, bo się okaże że jednak foliarze mieli racje

Admin
22 dni temu
Reply to  koc

Może tak się zdarzyć, że to będzie nasze ostatnie koło ratunkowe

Gregory
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Żeby nie okazało się, że przy kursie 1 EUR = 10 PLN…

Admin
22 dni temu
Reply to  Gregory

Tak, to jest największe ryzyko. Wtedy wyjdziemy na ciężkich frajerów

koc
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Na frajerów to wyjdziemy jak pozwolimy żeby nasz rząd zrobił z nami tak samo jak zrobił rząd Bugarii ze swoimi obywatelami

Admin
21 dni temu
Reply to  koc

A gdzie leży Bugaria?

koc
21 dni temu
Reply to  Gregory

Wierutne bzdury równie prawdopodobne jest to że euro będzie po 1,90PLN

Adam
21 dni temu
Reply to  koc

Grecja przed kryzysem 2008 roku była w strefie euro. A sztywny kurs tej waluty przyczynił się do nasilenia kryzysu w Grecji.

Admin
21 dni temu
Reply to  Adam

Z drugiej strony: wchodząc do euro moglibyśmy sprzedać całe złoto i połowę euro z rezerw walutowych i spłacić pewnie z jedną czwartą długów.

Krzysztof
20 dni temu

Wcześniej za rządów Tuska za jego pierwszej i drugiej kadencji to samo

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu