Walentynki, czyli święto miłości. Ile kosztuje nas to, że nie wszyscy (się) kochamy? Podliczam cenę miłosnego bumelanctwa!

Walentynki można lubić lub nie, ale z roku na rok pokazują one coraz dobitniej jak bardzo nie opłaca się… nie kochać. Przynajmniej patrząc z punktu widzenia interesu społecznego. Bo takie olewanie święta miłości może nas wszystkich kosztować co najmniej 1,5 mld zł. A właśnie wchodzimy w cykl spowolnienia gospodarki, więc – do diaska – wszystkie ręce i wszystkie serca na pokład!

Obok daty 14 lutego w kalendarzu nie przechodzimy już obojętnie. O ile jeszcze Halloween jest jakieś takie obce, nieswojskie, to chyba można zaryzykować tezę, że dzień, w którym wspominamy Świętego Walentego, się u nas na dobre zadomowił.

A miłość nierzadko idzie w parze z pieniędzmi – albo raczej pieniądze są czynnikiem spajającym związek. No, może nie jest tak w każdej miłości, ale poczucie wspólnego obowiązku w postaci konieczności spłaty 30-letniego zobowiązania hipotecznego potrafi łączyć lepiej, niż jakakolwiek obrączka, choćby nie wiem jak była droga,

Poza miesięcznicą miłości w postaci dnia spłaty raty kredytu hipotecznego oraz rocznicą zapoznania, zaręczyn, ślubu, Walentynki są okazją do celebrowania. Ile Polacy wydają na zakupy z tej okazji? Czy kupują bukiet róż, bombonierkę, maskotkę? Czy chodzą na kolację do restauracji, kolację ze śniadaniem do hotelu, a może do spa? Do kina? Do teatru? Chyba nikt dokładnie nie zbadał które marki i które gałęzie gospodarki zyskują najwięcej z tego powodu, że część z nas się kocha.

Nikt też nie policzył tego ile… tracimy na tym, że ciągle wielu z nas albo nie obchodzi Walentynek z wyboru, ale nie obchodzi ich z przymusu – bo nie ma z kim. To jest ten moment, gdy warto sprawdzić – parafrazując piosenkę Sylwii Grzeszczak – ile traci świat, na braku miłości.

Czytaj też: Walentynki? Pięć rzeczy, o które warto się pokłócić, gdy już połączyliście się duchem i ciałem

Piramida miłości, czyli ilu z nas kocha (się) 14 lutego?

Żeby zacząć wyliczenia trzeba „się policzyć”. W tym celu będzie nam przydatna piramidka wieku i struktury ludności przygotowana przez GUS. Wynika z niej, że w Polsce żyje obecnie ok. 38,2 mln osób. Ile z nich obchodzi Walentynki?

Załóżmy, że mówimy o osobach dorosłych – nie, nie dlatego, że odmawiamy nastolatkom prawa do wpadnięcia w miłosny afekt, ale dlatego, że zwykle nie dysponują oni własnymi pieniędzmi i nie biorą udziału w badaniach ankietowych, na podstawie których sporządzane są różne walentynkowe sondy. A osób do 18. roku życia mamy 7,1 mln, co oznacza, że dorosłych Polaków jest ponad 31 mln.

Ile z tej puli żyje w parach? Ile w ślubie? A ile na kocią łapę? Tutaj wchodzimy na niezbadany grunt. GUS podaje, że spośród tych 31,1 mln osób 14,8 mln to mężczyźni, a 16,2 mln to kobiety, czyli 1,4 mln kobiet żyje samotnie. Ale to nie ich wybór – mężczyźni źle się prowadzą: alkohol, papierosy, siedzenie przed telewizorem sprawiają, że faceci żyją krócej.

O ile jeszcze wśród nastolatków chłopców jest więcej niż dziewczyn, to na jesień życia proporcje się fundamentalnie odwracają: kobiety stanowią nawet 65% populacji. Ale przecież nie o takich singlach mowa.

Czytaj też: Prześwietliłem najdroższe śluby świata. Co trzeba zrobić żeby impreza przeszła do historii? Liczy się tych kilka drobiazgów

Polscy ludzie sukcesu: oziębli, bogaci i samotni (podobno z wyboru)

Single z wyboru są zwykle młodzi, piękni i bogaci, z dużych miast, Chcą sami iść przez życie i stawiają na karierę, nie wiążą się jak jakieś „gołąbki” czy inne papużki w  pary.

Jak wynika z badań seksuologa Zbigniewa Izdebskiego i Emilii Paprzyckiej (szczegóły opisane są w ich książce „Single i singielki. Intymność i seksualność osób żyjących w pojedynkę”) singlami są przede wszystkim osoby młode, do 25 roku życia, czyli ci, którzy nie znaleźli jeszcze swojej drugiej połówki, albo tacy zaczynający pracę w „korpo”, czy na własny rachunek. 

  • Wiek singli
  • 45,4% ma 18–24 lata
  • 15,6% ma 25–29 lat
  • 21,8% ma 30–39 lat
  • 17,2% ma 40–49 lat

Z badań wynika, że po okresie singielstwa – o ile on się kiedyś kończy, bo nie we wszystkich przypadkach tak jest – bierzemy ślub i dość krótko żyjemy w miłosnej ekstazie. Ale miesiąc miodowy mija i przychodzi proza życia. Wszystko wskazuje na to, że wiele osób nie było na to gotowych, myślało, że związek to sielanka, ale szybko czar pryska i jest zderzenie ze ścianą. Efekt? Wzrost liczby singli po „trzydziestce”, którzy mają za sobą już jakieś związki i są na etapie „nigdy więcej”. To raczej grono „mężczyzn po przejściach i kobiet z przeszłością”.  

Polska jest podzielona na konserwatywny wschód i nieco mniej konserwatywny zachód. Bo oto jak podaje GUS najmłodsi kawalerowie mieszkają w województwach południowo–wschodniej Polski (podkarpackie, małopolskie lubelskie, świętokrzyskie) – ich mediana wieku to ok. 29 lat. Z kolei najstarsi są mieszkańcy Polski zachodniej (zachodniopomorskie, lubuskie oraz dolnośląskie) – mając ponad 31 lat. Podobna zależność jest w przypadku panien.

Czytaj też: Pytanie na ślubny sezon. Ile należy włożyć do koperty, żeby nie wyjść na skąpca i liczykrupę?

Single player czy multiplayer? Czas się policzyć

Próba oszacowania liczby singli w Polsce jest trudna – zwykle podaje się liczbę gospodarstw domowych, w których mieszka jedna osoba. W 2016 r. takich gospodarstw wg GUS było ok. 4 mln. Ale przecież fakt, że ktoś żyje samotnie, nie oznacza, że jest singlem. I odwrotnie – można być samotnym mieszkając ze zgrają ludzi. Poszperałam na różnych stronach, artykułach i we wspomnianej książce i znalazłem dane, które mówią, że takich singli świadomych i z wyboru może być w Polsce nawet 7 mln osób. Jeszcze przed dekadą było ich o 1-2 mln mniej.

To już pewna wskazówka – mamy 7 mln zapewne bojkotujących święto Walentego. A ile jest osób, które żyją w parach, ale Walentynki obchodzą ich tyle co zeszłoroczny śnieg? W tym przypadku musimy opierać się na deklaracjach – a te są różne w zależności od badania. I wyrażone w procentach, a nie liczbach bezwzględnych.  A te mówią, że Walentynek nie obchodzi ok. 40-50% Polaków (mniej więcej tyle, plus minus 5 pkt proc. różnicy wychodzi z różnych badań: SW Research, Providenta, czy platformy z bonami Picado).

Czyli spośród 31,1 mln osób Walentynki obchodzi co drugi. Wygląda, że to wiarygodne szacunki, bo – znów analizując różne dane – wychodzi, że Polacy uznający Walentego wydadzą w ten dzień średnio ok. 100 zł, czyli wypadałoby 1,5 mld zł-1,86 mld zł.

Czytaj też: Walentynkowe dylematy zakochanych: wziąć kredyt razem, czy osobno?

Ile tracimy na walentynkowych bumelantach?

Skoro osób, które Walentynek nie uznają lub nie obchodzą może być  40-50% (czyli 12,4-15,5 mln osób), to słono nas ich „sercowe bumelanctwo” kosztuje.  Jeśli załóżmy – w uproszczeniu – że każda z takich osób wydałaby na prezent dla swojej drugiej połówki okrągłą stówkę, to byłoby to 1,2-1,5 mld zł.

Co z tymi pieniędzmi można byłoby zrobić? W pierwszej kolejności zarobiliby cukiernicy, kwiaciarki i markety spożywcze – mniej więcej takie są plany wydatkowe tych, którzy Walentynki obchodzić zamierzają.

źródło:Picodi

Czyli sprawdza się powiedzenie – przez żołądek do serca, bo tego dnia skupiamy się na doznaniach podniebienia: kupujemy słodycze, robimy romantyczną kolację, albo wychodzimy „na miasto”. A skoro tak to dodać należałoby też koszty pośrednie, czyli paliwo i bilety na dojazdy, może jakąś nową koszulę, czy bokserki. I rachunek za „niewykorzystanie” tego święta rośnie.

W 2019 r. roku gospodarka potrzebuje naszych wydatków jak nigdy. Kryzysu jeszcze nie ma, ale na rynek spływają coraz to bardziej niepokojące symptomy świadczące o schładzaniu się naszej gospodarki. W festiwalowym okresie zakupów, czyli przed świętami Bożego Narodzenia, sprzedaż detaliczna była ledwie 3,9% wyższa niż przed rokiem, co oznacza, że realia rozminęły się z oczekiwaniami analityków jak stąd do Księżyca, bo mówili oni o wzroście w okolicach 9%. Poza tym Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował prognozę, wedle której dynamika wzrostu PKB Polski będzie stopniowo zwalniać z 3,6% w 2019 r. do 2,8% w latach 2021-2023 r.

Czy w takiej sytuacji możemy sobie pozwolić, żeby (się) nie kochać? To niepatriotyczne! To ostatni moment żeby wyzbyć się zahamowań i potraktować święto świętego Walentego, patrona zakochanych jak swoje. W interesie narodowym, rzecz jasna.

źródło zdjęcia:PixaBay

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Ireneusz SudakMaciej SamcikMichałasdfPpp Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ppp
Gość
Ppp

Nie zgadzam się, należy bowiem pamiętać, że:
1 – Jak pieniądze zostaną u mnie, to dla mnie lepiej. Spowolnienia gospodarki sam i tak nie spowoduję, za to zabezpieczę się przed tym niebezpieczeństwem, jeśli te pieniądze zaoszczędzę.
2 – Kwestia kosztów i możliwości alternatywnych. Jeśli zaoszczędzę na ignorowaniu Walentynek, mogę te pieniądze wydać gdzie indziej i na coś sensowniejszego.
3 – Patriotyzm nie polega na wydawaniu pieniędzy, lecz na racjonalnym postępowaniu.
Pozdrawiam.

Maciej Samcik
Admin

W zasadzie – zgoda. Błąd polega na tym, że tekst jest nieco żartobliwy, a recenzja tego nie uwzględnia 🙂

asdf
Gość
asdf

„W pierwszej kolejności zarobiliby cukiernicy, kwiaciarki i markety spożywcze „, „Czyli sprawdza się powiedzenie – przez żołądek do serca, bo tego dnia skupiamy się na doznaniach podniebienia: kupujemy słodycze, robimy romantyczną kolację, albo wychodzimy „na miasto”. ” – na załączonej grafice z najlepszymi prezentami (oraz najgorszymi) nie widzę żadnej pozycji ze słodyczami czy jakimkolwiek pokarmem, zatem skąd te wnioski w tekście?

Michał
Gość
Michał

Single, którzy nie wydadzą środków na pluszaki i biżuterię, wydadzą je na hobby. Będą mieli z tego zwyczajnie więcej pożytku, więc gospodarka nie powinna stracić na tym, że ktoś nie obchodzi św. Walentego.

Innymi słowy – artykuł czyta się miło, bo na czasie i z jajem, ale to wciąż propagowanie mitu zbitej szyby.

Maciej Samcik
Admin

A jeśli i tak by wydali na hobby, a oprócz tego też na pluszaki? Hę? 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin