1 marca 2021

Chcesz jechać na wakacje za granicą, ale boisz się kwarantanny? Z tym poradnikiem nie zginiesz. Oto przegląd ofert ubezpieczeniowych i porad na czas pandemii dla każdego podróżnika

Chcesz jechać na wakacje za granicą, ale boisz się kwarantanny? Z tym poradnikiem nie zginiesz. Oto przegląd ofert ubezpieczeniowych i porad na czas pandemii dla każdego podróżnika

Wakacje za granicą. Wykupiłeś ubezpieczenie z tzw. opcją covidową. Złapałeś koronawirusa, ale nie masz objawów? Nie spełniasz warunków „choroby”. Trafiłeś na kwarantannę? Masz pecha, musisz sam opłacić powrót do domu. Absurd? Nie – zwykłe różnice między polisami w dobie pandemii. Gdy koronawirus panoszy się na świecie i pod byle pretekstem można trafić na kwarantannę, bez dobrego ubezpieczenia turystycznego lepiej nie ruszać się z domu. Oto poradnik, po czym poznać najlepsze polisy na czas pandemii. Od razu piszę: werdykt nie jest jednoznaczny

Nowy sezon turystyczny pozostaje wielką niewiadomą. Jest jednak mało prawdopodobne, że wirus zatrzyma nas zupełnie w domach. Mówią o tym dane biura podróży TUI , największego na świecie po bankructwie Thomas Cook. Z danych niemieckiego giganta wynika, że przynajmniej na rynku brytyjskim firma będzie realizować 80% przedpandemicznego ruchu, a liczba rezerwacji na lato 2021 wynosi już 2,8 mln.

Zobacz również:

Podobne dane płyną z Polski. Rainbow Tours szacuje, że sprzeda 70% wycieczek w porównaniu do 2019 r., czyli przed pandemią. Ile dokładnie – nie wiadomo. Jak mówi wiceprezes biura podróży, klienci kupują wakacje za granicą na ostatnią chwilę, czyli last minute. I trudno się dziwić – wcześniejsza rezerwacja i wpłata zaliczki, to groźba zamrożenia pieniędzy z powodu wprowadzenia covidowych obostrzeń w  podróżowaniu.

Dziś każdy wyjazd na wakacje za granicą to dodatkowe ryzyko, choćby tego, że nie wylecimy, bo trafimy na kwarantannę, albo że nie wrócimy na czas, bo trafimy do izolacji z powodu zakażenia koronawirusem. Jak na takie i inne ryzyka związane z COVID-19 zareagowali ubezpieczyciele? Jakie ubezpieczenie turystyczne wybrać żeby chroniło nas od nowych ryzyk w czasie pandemii, gdy wyjedziemy na wakacje za granicą? Sprawdzam!

Czytaj też: Nadchodzi straszna wiadomość: „Covid-19 nie zniknie ani za rok, ani za dwa, ani za pięć lat”. Co przemawia za tym scenariuszem? Trzy poważne argumenty

Czy polisa pokrywa koszty leczenia COVID-19, gdy wyjadę na wakacje za granicą?

Jeszcze rok temu pandemia (lub „stan epidemii”, jak zwał, tak zwał) była głównym wykluczeniem odpowiedzialności prawie każdej firmy ubezpieczeniowej. Chlubnymi wyjątkami były AXA, Wiener czy Warta.

Jak jest dziś? Obecnie większość polis turystycznych, czyli takich, które wykupujemy jadąc za granicę na wycieczkę – zorganizowaną albo indywidualnie – pokrywa koszty leczenia choroby COVID-19 do wysokości całej sumy ubezpieczenia. Ale ubezpieczycielom dojście do takiego stanu zajęło dość dużo czasu, np. Generali objęło koszty leczenia w wyniku zachorowania na COVID w kwietniu, Aviva w lipcu, Nationale-Nederlanden w sierpniu zeszłego roku.

Ciekawa jest polityka naszego największego ubezpieczyciela PZU. Firma się unowocześnia, ale gdzieniegdzie duch molocha ciągle straszy. Na stronie internetowej ubezpieczenia turystycznego PZU Wojażer wisi stare OWU, bez najmniejszej wzmianki na temat COVID-19, w dodatku jest to polisa, dla której epidemia jest wyłączeniem odpowiedzialności.

Ponieważ nie mogłem uwierzyć, że PZU mogłoby przespać wybuch epidemii, dopytałem w biurze prasowym, czy to się zgadza i może lepsze ubezpieczenie jest dostępne „spod lady”? Okazuje się, że: „chronimy ubezpieczonego w razie choroby COVID-19, jeśli pobyt nie trwa dłużej niż 30 dni. Klient taką informację otrzymuje w postanowieniach dodatkowych w ofercie/polisie w momencie jej wystawienia – dlatego nie ma ich w OWU”. Niezły numer.

Ile trzeba wydać na polisę wyjeżdżając na wakacje za granicę? Cena zależy od sumy ubezpieczenia, ale nie da się bezpośrednio porównać cen polis, bo konstrukcja każdej jest inna. Na przykład w TUI polisa Allianz w wersji „Standard” pokrywa koszty leczenia do 250.000 zł i kosztuje 87 zł za 8 dni. Ma w sobie jednak pakiet ubezpieczenia OC na 100.000 zł, assistance i ubezpieczenie Następstw Nieszczęśliwych Wypadków (NNW) na 30.000 zł.

Dla porównania  w AXA najprostsza polisa „Urlopowicz” z sumą ubezpieczenia 200.000 zł kosztuje 40,32 zł za 8 dni, ale nie ma w niej ubezpieczenia OC. To jest dopiero w najwyższym pakiecie „Zdobywca” z sumą ubezpieczenia 40.000.000 zł i z tytułu OC 1.500.000 zł i kosztuje przy wyjeździe na 8 dni już 124 zł. To sprawia, że nie da się zrobić suchego, obiektywnego rankingu polis – od najtańszej do najdroższej lub od najlepiej chroniącej do najgorzej. Polisy bowiem składają się z różnych „klocków”.

Wybierając ubezpieczenie można jednak zwrócić uwagę na kilka moich zdaniem ważnych z punktu widzenia pandemii zdarzeń,  tego czy ubezpieczenie chroni nas w danych okolicznościach czy nie i zawęzić poszukiwania do kilku firm.

Po pierwsze: nie oszczędzajmy na polisie – ciągle na rynku zdarzają się polisy (np. podstawowe ubezpieczenie oferowane przez biura podróży), dla których pandemia jest wyłączeniem. Dlatego warto dopłacić i upewnić się, że pakiet, który wybraliśmy pokrywa koszty leczenia COVID-19. Ile mogą wynieść koszty leczenia? I czy nie pokrywa ich prywatna publiczna służba zdrowia? Wiele osób może sądzić, że skoro jadą do innego kraju Unii Europejskiej, wystarczy im karta Europejskiego Ubezpieczenia Zdrowotnego – wniosek o nią można złożyć przez internet i poświadcza, że mamy uprawnienia do leczenia ze środków publicznych.

Ale lokalne uwarunkowania mogą być różne – prywatny szpital może być podwykonawcą publicznego płatnika i będzie chciał od nas w pierwszej kolejności ściągnąć pieniądze, więc lepiej nie ryzykować. Poza tym – COVID-19 to nie będzie raczej najbardziej kapitałochłonna choroba, która może nam się przytrafić za granicą – ciągle zagrażają nam wylewy, zawały, których leczenie może sięgać setek tysięcy złotych. I mniej więcej na tym progu, czyli 200.000-500.000 zł kosztów leczenia powinniśmy zawiesić próg kwoty polisy.

Po drugie – w czasie pandemii nie chodzi tylko o refundację kosztów leczenia COVID-19. Jeśli jest się okazem zdrowia w kwiecie wieku, szansa na trafienie do szpitala jest niewielka. Dziś dla większości zdrowych, aktywnych zawodowo osób, które jadą za granicę, większą groźbą związaną z pandemią są koszty dodatkowej obowiązkowej izolacja, koszty wykonywania testów diagnostycznych, kwarantanny i późniejszego powrotu do Polski. I przeważnie jest tak, że polisa, która pokrywa koszty leczenia COVID-19, nie ma w pakiecie podstawowym tak zwanych kosztów rezygnacji, dzięki, którym moglibyśmy się starać o pieniądze jeśli uziemi nas kwarantanna.

Moja szczera rada – zanim pojedziecie na wakacje za granicą upewnijcie się, że ubezpieczenia turystyczne pokrywa koszty rezygnacji i na jakich warunkach (o tym szczegółowo za chwilę) – zwykle taka ochrona zawarta jest w pakietach dodatkowych „ubezpieczenie od kosztów rezygnacji”, ale nie zawsze.

Polisy nie refundują nam też profilaktycznych testów na koronawirusa – to nie jest zdarzenie ubezpieczeniowe, ani nawet zadanie ubezpieczeń – jeśli chcemy zrobić sobie test przed powrotem do Polski, bo chcemy uniknąć kwarantanny, musimy za niego zapłacić sami. Biura podróży udostępniają listę lokalnych laboratoriów, które robią takie badania. Podobnie jest przed wylotem – touroperatorzy mają specjalną ofertę zniżek dla swoich klientów na testy w wybranych laboratoriach – zwykle jest to „promocyjna” cena ok. 300-400 zł za test PCR, czyli na podstawie wymazu z nosa, a w zasadzie „nosogardzieli”. Polisy pokrywają natomiast koszty badań diagnostycznych zleconych przez lekarza.

Czytaj też: Firmy ubezpieczeniowe oferują polisy od koronawirusa. Jeśli zostaniesz zakażony Covid-19 i trafisz do szpitala, zapłacą 250 zł dziennie. Czy warto wykupić taki zakład?

Czytaj też: Czy koronawirus Covid-19 sparaliżuje ruch turystyczny? Jeśli biura podróży i przewoźnicy nie zachowają się fair, to będą mieć kłopoty

Ubezpieczenie od rezygnacji z podróży. Czy pomoże w razie COVID-19?

Tutaj zaczynają się schody – i to strome. Nie polecieć na wakacje możemy z najróżniejszych powodów. Dlatego firmy ubezpieczeniowe wyznają dwie filozofie: po pierwsze w razie rezygnacji zwracają koszty tylko w określonych warunkach, które zostały opisane w OWU, np. konkretna choroba, konkretne zdarzenie (śmierć bliskiej osoby, wyznaczenie daty ważnego egzaminu).

Druga filozofia to „all risk”, w którym firma uznaje, że (prawie) każdy powód do złożenia rezygnacji jest na tyle dobry żeby wypłacić pieniądze. Ta druga opcja jest oczywiście dużo lepsza z punktu widzenia konsumenta, ale zwykle droższa. Gdzie w tej układance jest pandemia?

Generalnie – jeśli już ma nas coś złego spotkać przed albo na wyjeździe, to z punktu widzenia działania ubezpieczenia, najlepiej żeby była to choroba COVID-19, w dodatku z objawami. Jeśli nie mam objawów, a mam pozytywny wynik testu, zdaniem firm nie występuje okoliczność „nagłego zachorowania” w związku z czym nie działa cała paleta ochronna. „To naturalne, bo polisy turystyczne co do zasady są polisami zdrowotnymi” – słyszę nieoficjalnie w jednym z biur. A skoro tak, to trzeba się doubezpieczyć w pakiet kosztów rezygnacji. Dziś na klienta czekają nowe ryzyka:

  • że nie wyjedzie na wycieczkę z powodu zachorowania na COVID-19
  • że nie wyjedzie na wycieczkę z powodu pozytywnego testu na COVID-19
  • że trafi na kwarantannę

Te same ryzyka czyhają na niego za granicą na urlopie: możemy zostać przymusowo dłużej 2.000 km od domu, bo zachorowaliśmy i mamy objawy lub tylko dlatego, że jesteśmy na kwarantannie. Te niuanse mają kolosalne znaczenie jeśli chodzi o to, kto zapłaci za nasz pobyt – my z własnej kieszeni, czy firma ubezpieczeniowa? Trafienie na kwarantannę, albo „przypadkowe” potwierdzenie zakażenia pozytywnym testem (np. łamię nogę, a w szpitalu robią test na COVID-19) sprawia, że ochrona może działać w okrojonej wersji. A konkretnie? Które firmy dają lepszą ochronę?

Czytaj też: Oferowali nam polisy inwestycyjne i żyli jak pączki w maśle. Teraz ze stratami wycofują się z Polski. Historia Aegon w Polsce to dowód, iż zniszczonej reputacji nie naprawisz

Czytaj też: Ubezpieczeniowy gigant AXA wycofuje się z Polski. Co czeka 3,2 mln klientów? Rok 2021 r. może być dla nich bardzo ciekawy

Polisy turystyczne w największych biurach podróży

TUI współpracuje z niemiecką firmą Allianz. Klienci TUI są ubezpieczenie na wypadek rezygnacji (dostaną zwrot pieniędzy) w sytuacji gdy – ubezpieczony, lub współuczestnik podróży zachoruje na COVID-19, ubezpieczony lub współuczestnik trafi na kwarantannę – zarówno w pakiecie standardowym jaki i rozszerzonym.

Czy to polisa skrojona na potrzeby obsługi biura podróży? Zajrzałem w OWU polisy Allianz Globtroter i tu miłe zaskoczenie – warunki ochrony w newralgicznych kwestiach, takich jak zwrot kosztów rezygnacji w przypadku kwarantanny, są takie same jak dla klientów TUI. Gdy trafimy na kwarantannę, dostaniemy zwrot kosztów biletu, czy imprezy turystycznej. Ale uwaga – jeśli kwarantanna albo nasza choroba skończy się przed datą wylotu – wtedy zwrot kosztów nie obowiązuje – choćbyśmy stracili chęć do podróży, nie będziemy mogli bezkosztowo zrezygnować.

Nieco inaczej jest w biurze Itaka, gdzie dostępne jest ubezpieczenie firmy Ergo Ubezpieczenia Podróży (nie mylić z Ergo Hestia). Jeśli chcemy dostać pieniądze za rezygnację z wycieczki w wyniku choroby (w tym COVID-19) musimy wykupić pakiet rozszerzony Rezygnacja Cov PLUS 100 w cenie- 85 zł od osoby. Ale uwaga – nie ma pakietu, który chroniłby nas na wypadek kwarantanny. Jeśli uziemi nas decyzja sanepidu pozostaje inna opcja: w takiej sytuacji Itaka w obecnych warunkach oferuje każdemu klientowi zmianę terminu wycieczki.

Podobnie jest w Rainbow Tours, którego klienci korzystają z polisy firmy Europa Ubezpieczenia. Dostaniemy zwrot kosztów w wyniku zachorowania (wygodna polisa typu all risk, czyli od wszystkich ryzyk i firma nie wnika co nam dolega), ale nie w przypadku kwarantanny.

Podobną politykę mają też inne firmy, które oferują polisy dla klientów indywidualnych – co do zasady kwarantanna, która złapie nas w Polsce nie jest przesłanką do wypłaty pieniędzy z tytułu kosztów rezygnacji. Ale choroba już tak.

Czytaj też: Ubezpieczenie mieszkania: pewnie je masz, ale czy dobrze cię chroni? Jak to sprawdzić przed wyjazdem na weekend, urlop lub „city break”?

Czytaj też: Kupowanie ubezpieczeń w internecie: czym różnią się polisy online od „tradycyjnych”? Które polisy warto „łowić” w sieci?

Wakacje za granicą i kwarantanna. Kto płaci?

Inną groźną z punktu widzenia urlopowicza okolicznością jest choroba podczas wyjazdu. Pod tym względem choroba COVID-19 nie różni się od innych chorób, czyli co do zasady, jeśli zachorujemy, to ubezpieczyciel nie tylko finansuje koszty leczenia, ale też koszty powrotu do kraju – jeśli musimy wrócić wcześniej lub później niż reszta naszej wycieczki lub przepadł nam zarezerwowany indywidualnie lot.

W trakcie choroby (połączonej z leżeniem w szpitalu) polisa pokrywa też ew. koszty dodatkowego noclegu i wyżywienia, a także badań diagnostycznych, w tym testów na koronawirusa. I to są dobre wiadomości. A złe?

To, co wyróżnia koronawirusa, to kwestia izolacji i przypadków bezobjawowych. Przykład? Jeśli będziemy mieć pozytywny wynik testu i trafimy – spędzając wakacje za granicą – do przymusowej izolacji, to polisa nie zawsze pokrywa koszty powrotu do kraju. Może też nie pokrywać kosztów wyżywienia podczas samej izolacji (nie pokrywa Allianz, Europa pokrywa do ustalonej kwoty i na okres do 7 dni).

Oczywiście, jeśli chodzi nocleg i wyżywienie, wiele zależy od kraju, w którym jesteśmy  – czasami to lokalne władze udostępniają „miejsce odosobnienia”, w który zapewniają wikt i opierunek osobom na kwarantannie. A czasami nie i musimy się wyżywić sami (a przynajmniej za to zapłacić). To jednak pół biedy – prawdziwym finansowym dramatem może się skończyć pobyt na kwarantannie.

Załóżmy, że na basenie siedzieliśmy obok kogoś, kto był zakażony, a my dostaniemy informacje od lokalnych władz, że musimy spędzić w hotelowym pokoju (albo w miejscu wskazanym) następne 10 dni w kwarantannie, podczas gdy cała nasza wycieczka wraca do kraju już jutro? Kto płaci za przedłużone przymusowo wakacje za granicą? Kto płaci za wyżywienie, ekstra-noclegi i nowy bilet powrotny?

Dla ubezpieczycieli, co do zasady, kwarantanna nie jest zdarzeniem ubezpieczeniowym. Allianz, który pokrywał koszty rezygnacji jeśli trafimy na kwarantannę w Polsce, nie pokrywa kosztów kwarantanny na wyjeździe. Nie robią tego też inne firmy. Jeśli zostaniemy dłużej przyłapani na kwarantannie, to wszystkie koszty musimy ponieść sami.

Pod tym względem znalazłem jeden pozytywny wyjątek – ubezpieczenie Ergo Ubezpieczenia Podróży w rozszerzonej wersji dla klientów biura podróży Itaka. Pokrywa koszty kwarantanny i późniejszego powrotu do kraju, ale tylko do sumy 1.000 euro i tylko w rozszerzonej wersji polisy. Z drugiej strony – polisa w przeciwieństwie do Allianz nie zwraca pieniędzy jeśli trafiamy na kwarantannę przed wylotem – nie można mieć wszystkiego.

To najważniejsze ryzyka, które mogą spotkać podróżnika, ale nie wszystkie. Materia jest nowa, nie wszystkie ryzyka poznane, nie wszystkie też można opisać w artykule, na którego przeczytanie nie możecie poświęcić całego dnia. Moją ideą było przygotowania FAQ-a: firma pytanie-odpowiedź; pytanie-odpowiedź. W praktyce okazało się to niewykonalne ze względu na zawiłość materiału i skomplikowanie odpowiedzi: są one niejednoznaczne.

Dlatego przy wyborze polisy zanim zaczniecie czytać OWU, zapoznajcie się z polityką informacyjną – dziś w cenie jest transparentność. Niektóre firmy, przygotowały prosty FAQ na temat tego co Was może spotkać w czasie pandemii i kiedy chroni polisa. Polecam FAQ na stronie AXA/UNIQA, ale też na stronach największych biur podróży, które korzystają z usług firm Europa Ubezpieczenia, Ergo Ubezpieczenia Podróży i Allianz. Można tylko żałować, że tak klarowanie nie były do tej pory przedstawiane inne ryzyka i zasady odpowiedzialności firm.

I na koniec dobra rada – wyjeżdżając na wakacje za granicą trzymajmy się od innych z daleka i starajmy się robić wszystko żeby nie trafić na kwarantannę, bo wtedy będziemy musieli pokrywać koszty powrotu do Polski z własnej kieszeni.

————

Posłuchaj nowego podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”

W najnowszym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” opowiadamy o tym, że idzie wiosna i jak w związku z tym pomóc restauracjom (o ile rząd się zlituje), zastanawiamy się jak to jest, że niemieckie restauracje nie mają problemu z otrzymywaniem pomocy rządowej, a polskie – i owszem, opowiadamy o wracającym problemie zatorów płatniczych, zastanawiamy się nad tym czy frankowicze zniszczą bankom bilanse (a może niektórym bankom… pomogą?) oraz prześwietlamy covidowe zapisy w polisach turystycznych. Przyda się przy planowaniu i budżetowaniu wyjazdów wakacyjnych. Zapraszamy do posłuchania pod tym linkiem, jak również na platformach Spotify, Google Podcasts, Apple Podcasts i sześciu innych.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!