Zastanawiacie się, czy Covid-19 zniknie w tym roku, czy w przyszłym? I kiedy szczepionki z nim wygrają? Może czas zacząć się oswajać z myślą, że Covid-19 nie zniknie… w ogóle? Taką tezę postawił w ostatnim wydaniu tygodnik „The Economist”. I przedstawił kilka argumentów. Niestety, dość przekonujących. Wśród naukowców jest to już dziś scenariusz uznawany za bardzo prawdopodobny, jeśli nie pewny, jak w banku. Jak się przygotować na taką możliwość?
To, że zaledwie po roku od wybuchu wielkiej pandemii mamy już szczepionkę przeciwko wirusowi wywołującemu Covid-19, autor felietonu określa mianem „cud”. I przypomina, że szczepionki przybyły wcześniej i działają lepiej, niż wielu odważyło się marzyć jeszcze rok temu. Wydawało się, że na porządnie przebadaną, bezpieczną szczepionkę poczekamy trzy lata, albo i pięć.
- Milion złotych do ręki w przypadku jednej z ponad 60 chorób i miliony euro na leczenie za granicą. Ruszają w Polskę z nową ofertą. „Jest dla każdego” [POWERED BY PZU]
- Wysokie ceny akcji, złoto bije rekordy… Czy to dobry czas na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem? Statystyki, które dają do myślenia [POWERED BY SAXOBANK]
- Ameryka czy Europa – na który rynek postawić w najbliższych kilku latach w akcyjnej części portfela? Oto kilka liczb, które pomagają rozstrzygnąć ten dylemat [POWERED BY UNIQA TFI]
Bez szczepionki pandemia groziła śmiercią ponad 150 mln ludzi. Poprzednia wielka pandemia – grypy „Hiszpanki” pochłonęła 80 mln ofiar, ale z nią świat walczył 100 lat temu, gdy ludzie byli znacznie mniej mobilni.
Ale to, że szczepionkę już mamy, wcale nie oznacza, że dni Covid-19 są policzone. Coraz więcej argumentów przemawia za tym, że wcale nie są. I że rządy powinny opracowywać plany działania krajów i ich gospodarek przy uwzględnieniu hipotezy, że Covid-19 z nami zostanie jako choroba endemiczna.
Dlaczego wiara w szczepionki na Covid-19 powinna być ograniczona? Przecież w przygniatającej większości przypadków ratują one przed śmiercią i ciężkim przebiegiem choroby. A niektóre szczepionki również powstrzymują rozprzestrzenianie się wirusa.
Czytaj też: A może część szczepionek powinna być płatna, wystawiona na licytację?
Na Covid-19 szczepią się tylko bogaci
„The Economist” zauważa, że produkcja i dystrybucja wystarczającej ilości szczepionki, aby obdarzyć nią 7,8 miliarda ludzi na świecie, jest zadaniem z gatunku „mission impossible”. 85% krajów nie rozpoczęło jeszcze programów szczepień. Szczepi się na razie tylko najbogatsza część świata – dowodzi autor felietonu w najpoważniejszym na świecie magazynie ekonomicznym.
Czytaj też: W Polsce ruszyły szczepienia na Covid-19. W przypadku efektów ubocznych będzie 100.000 zł odszkodowania
Czy naprawdę jest aż tak źle? Z danych, które wyczytałem niedawno w serwisie Bloomberg wiem, że w ciągu dwóch miesięcy od rozpoczęcia masowych szczepień podano co najmniej 150 mln dawek. Na świecie szczepionych jest mniej więcej 40 mln ludzi tygodniowo.
Według danych firmy Airfinity na różnych etapach badań jest 378 szczepionek przeciwko Covid-19. Spośród nich trzy (wyprodukowane przez firmy Pfizer, Moderna i AstraZeneca) są już zatwierdzone w wielu krajach. Dwie kolejne (firmy Novavax i Johnson & Johnson) powinny wkrótce dostać zielone światło. W niektórych krajach dopuszczono również dwie szczepionki z Chin i szczepionkę rosyjską.
Czytaj też: Szczepionka na koronawirusa to cud nowoczesnych technologii. Ale czy ludzkość zdąży?
Producenci tych ośmiu szczepionek podpisali w tym roku kontrakty na dostawę 7,9 mld dawek i twierdzą, że są w stanie zrealizować te zamówienia. Przynajmniej w teorii twórcy szczepionek powinni być w stanie wyprodukować po dwie dawki dla każdego z 5,8 mld dorosłych Ziemian.
Jednak nawet jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, znaczna część świata będzie musiała czekać dłużej, ponieważ szczepionki będą rozprowadzane nierównomiernie. Na 54 najbogatsze kraje przypada 18% dorosłych na Ziemi, ale 40% zamówień na szczepionki. Największą „nadpodaż” zakontraktowała Kanada – aż 11 dawek na każdego dorosłego obywatela.


Co z tego, że zaszczepi się 25% mieszkańców najbogatszych krajów na świecie, skoro pozostała część ludzkości będzie nadal rozsiewała wirusa? W XXI wieku odizolować bogatych od biednych się po prostu nie da.
Koalicja Covax, która rozprowadza szczepionki przeciwko Covid-19 wśród biedniejszych krajów, dostarczy co najmniej 1,8 mld dawek 92 biednym krajom, proporcjonalnie do ich populacji. Zobaczcie na wykresy powyżej. Bardzo duża część świata nie zagwarantowała sobie jeszcze szczepionek, które dałyby bezpieczeństwo ich obywatelom.
Czytaj też: Ile kosztuje gospodarkę każdy miesiąc opóźnienia w szczepieniach na Covid-19? Policzyłem!
Mutacje wirusa Covid-19 „unieszkodliwią” szczepionki?
Drugi problem to mutacje wirusa. Chociaż są mniej niebezpieczne, niż „pierwowzór” i rzadziej zabijają (choć w tej sprawie naukowcy wciąż wzbraniają się przed stanowczymi tezami), to niweczą część sukcesu szczepionek. Nowe warianty wirusa są bowiem bardziej zaraźliwe, co oznacza, że przypadki zakażeń i zgony kumulują się szybko.
Im bardziej zaraźliwy wirus, tym większy dystans społeczny jest potrzebny, żeby się przed nim uchronić. I tym mniej zakażonych osób potrzeba, by wywołać problem zdrowotny w społeczności.
Nowe warianty wirusa, znalezione w Brazylii i Afryce Południowej, mogą „pokonać” odporność nabytą w wyniku wcześniejszej infekcji Covid-19 albo w wyniku przyjęcia szczepionki. Choroba wywołana drugim kontaktem z tym samym wirusem powinna przebiegać łagodniej (bo układ odpornościowy został pobudzony przez pierwsze spotkanie), ale to oznacza, że wirus będzie nadal krążył, znajdując osoby, które jeszcze się z nim nie spotkały. Będzie zabijał, ewoluując. A niektóre nowe szczepy będą lepiej omijały nasze mechanizmy obronne, zarówno te naturalne, jak i wytworzone przez szczepionki.
Dzieci się nie szczepią i nie wszyscy chcą się szczepić. Będą kłopoty?
Trzecim powodem, o którym pisze „The Economist” w kontekście przekształcenia się Covid-19 w chorobę endemiczną jest fakt, że wiele osób nie zdecyduje się zaszczepić. Modelowanie matematyczne sugeruje, że przy rezygnacji z dystansu społecznego wystarczy „wyłączenie” ze szczepień tylko 10% ludzi, aby wirus nadal mógł krążyć na dokuczliwym dla społeczeństwa poziomie.
Czytaj też: Amerykanie mają kontrowersyjny pomysł na popularyzowanie szczepień. 1000 dolarów za przyjęcie zastrzyku?
A w rzeczywistości odsetek populacji, która pozostanie niezaszczepiona, będzie prawdopodobnie wyższy, niż te 10%. Nie szczepimy np. dzieci, jak również osób chorych na niektóre choroby (bo szczepionki nie zostały przebadane pod kątem reakcji na nie).
Jest jeszcze jeden argument: spadająca akceptacja ludzi do życia w zamknięciu. Kraje, które zwalczyły wirusa mogą się przed nim chronić zamykając granice. I gdyby można było tę strategię stosować przez kilka najbliższych lat, to ogniska wirusa byłyby po kolei eliminowane. Ale żaden kraj, który „wybił” wirusa nie pozostanie zamknięty na kilka najbliższych lat – to zbyt wiele kosztuje.
„Pogódźmy się z tym, że ten wirus nie zniknie przez dziesięciolecia”
Rządy i przedsiębiorstwa coraz częściej zaczynają oswajać się z myślą, że patogen będzie krążył przez lata, a nawet dziesięciolecia, zmuszając nas do współistnienia z Covid-19, podobnie jak w przypadku innych endemicznych chorób, takich jak grypa, odra, czy HIV. Jedynym wirusem w historii ludzkości, który został wybity do końca, jest ospa tzw. prawdziwa (wcześniej choroba istniała przez tysiące lat i miała śmiertelność rzędu 30%). Wciąż walczymy z ospą wietrzną. Poza tym całkiem skutecznie poradziliśmy sobie z polio (choroba Heinego-Medina) i trądem. W obu ostatnich przykładach są to jednak sporadyczne przypadki zakażeń w skali świata.
Łatwość rozprzestrzeniania się koronawirusa, pojawienie się nowych szczepów i słaby dostęp do szczepionek w dużej części świata oznacza, że Covid-19 może z choroby pandemicznej stać się endemiczną. I zmusić nas do trwałej zmiany zachowań. Zapraszam do poczytania ciekawego tekstu na ten temat w ZeroHedge.
„Przechodząc przez pięć faz smutku, musimy dojść do fazy akceptacji, że nasze życie nie będzie takie samo” – uważa Thomas Frieden, były dyrektor US Centers for Disease Control and Prevention. „Nie sądzę, aby świat już zrozumiał, że czekają go naprawdę długoterminowe zmiany”
„Zakładamy, że Covid-19 będzie trwał latami lub być wieczne, tak jak grypa” – to z kolei Jiwon Lim z kierownictwa południowokoreańskiej firmy SD Biosensor, która rozpoczęła produkcję domowych zestawów diagnostycznych, pozwalających na bieżąco monitorować swoje zdrowie.
Czas zmienić strategię walki z Covid-19: inteligentne ograniczenia
To wszystko oznacza, że rządy będą musiały wypracować strategię działania krajów – ekonomiczną i społeczną – która mogłaby „działać” w nieskończoność. A więc zakładającą, że wirus w ogóle sobie nie pójdzie.
Czyli koniec z otwieraniem i zamykaniem branż gospodarki oraz granic kraju w zależności od liczby zakażeń. Gospodarka będzie musiała być przygotowana do permanentnej „pracy” w trybie sanitarnym. To wymaga większej wiedzy o tym, gdzie wirus się mnoży, wypracowania kontroli i większej dyscypliny w przestrzeganiu zasad (dystans, maseczki).
Chodzi o to, żeby nie musieć zamykać wszystkich restauracji, czy klubów fitness i żeby nie otwierać wszystkich hoteli, lecz o to, żeby wypracować jednolite kryteria dla wszystkich miejsc, w których spotykają się ludzie – wprowadzić ograniczenia w ich „zgęszczaniu się” i minimalizować ryzyko zakażeń poprzez ozonowanie przestrzeni, wietrzenie, ograniczanie czasu przebywania ludzi w stałej konfiguracji personalnej. A także przez wykorzystywanie nowoczesnych technologii do eliminowania ryzyka zakażenia.
Czytaj też: To już pewne. Polska wprowadzi „cyfrowy paszport”. Co o nim już wiemy, a czego jeszcze nie?
Czytaj też: Zaszczepieni na Covid-19 Polacy dostają już QR kod w aplikacji mObywatel. Czas się bać czy cieszyć?
Być może trzeba będzie na stałe wprowadzić ograniczenia w liczbie osób wpuszczanych do kin, teatrów, na konferencje. Być może trzeba przejść do porządku dziennego do hybrydowych przedstawień teatralnych, konferencji, koncertów? W tej koncepcji część ludzi uczestniczy na żywo, a część w ramach streamingu.
Być może już na stałe trzeba będzie zmniejszyć liczbę stolików w restauracjach i ograniczyć możliwość korzystania z restauracji w hotelach (dostawa jedzenia tylko do pokoju)? Być może na stałe już trzeba będzie wprowadzić sposób pracy polegający na tym, że pracownicy wymiennie chodzą do biura lub pracują w domu, aby zmniejszyć zagęszczenie pracowników na powierzchni biurowej. Być może każda „frakcja” pracowników wracających do biura powinna być dwa dni wcześniej testowana na Covid-19?
A jednocześnie chyba trzeba znaleźć sposób na omijanie tych wszystkich ograniczeń przez osoby zaszczepione lub „negatywne”. Tyle, że każdy taki sposób – z „cyfrowym paszportem” włącznie – powoduje de facto segregację ludzi na lepszych i gorszych. Ale w Izraelu, gdzie 40% obywateli jest już zaszczepionych dwoma dawkami, właśnie wprowadzają aplikację będącą takim „cyfrowym paszportem”.
Czytaj też: Sztuczna inteligencja sprawdzi czy grzecznie zachowujesz się na ulicy. Covidowe innowacje
Czytaj też: Jakie technologie mogłyby sprawić, że galerie handlowe byłyby w pełni bezpieczne?
Czytaj też: Czy te nowinki technologiczne pozwoliłyby otworzyć restauracje?
Jak pójść do restauracji, baru albo klubu i zminimalizować ryzyko zakażenia? Badania podpowiadają
Hiszpańska gazeta „El Pais” w swoim serwisie internetowym niedawno zaprezentowała schemat pokazujący jak stosowanie pewnych zasad bezpieczeństwa może ograniczyć liczbę zakażeń. To powinien być punkt wyjścia do opracowania całej siatki założeń, które pozwoliłyby otworzyć większość gospodarki.

„El Pais” – powołując się na wyniki badań hiszpańskich epidemiologów – opisuje jak rozpowszechnia się wirus w różnych sytuacjach. Przykładowo:
– sześć osób spędzających cztery godziny w biurze (jedna z nich przyszła zakażona) bez masek i dystansu – prawdopodobnie wszyscy się zakażą
– sześć osób spędzających cztery godziny w biurze, noszących maski – prawdopodobnie cztery się zakażą
– sześć osób spędzających tylko dwie godziny (czyli zmniejszamy czas wspólnego przebywania) w biurze, w którym jest przeciąg, wszyscy noszą maski – prawdopodobnie jedna osoba się zakazi.
Podobny eksperyment przeprowadzono zakładając wizytę ludzi w restauracji, barze, klubie – pomieszczeniu zamkniętym średniej wielkości. I znów kilka scenariuszy:
– 15 osób i trzej kelnerzy (liczba odpowiadająca 50% „standardowej” pojemności pomieszczenia) są w niewentylowanym pomieszczeniu przez cztery godziny, nikt nie nosi masek. Jedna z nich jest chora – prawdopodobnie 14 osób się zarazi, cztery się uchronią
– tych samych 18 osób jest w niewentylowanym pomieszczeniu przez cztery godziny, ale w maseczkach – prawdopodobnie zarazi się osiem osób
– tych samych 18 osób skraca czas spotkania do dwóch godzin, pomieszczenie jest wentylowane i panuje w nim przeciąg, oczywiście wszyscy są w maseczkach – prawdopodobnie zarazi się jedna osoba
Te wyliczenia pokazują, że jest alternatywa dla lockdownu. Każda sytuacja, w której jedna osoba chora przekazuje wirusa tylko jednej nowej osobie, to sytuacja „remisowa” – wirus nie wygaśnie, ale i się nie rozprzestrzeni. A przecież są jeszcze inne czynniki zmniejszające ryzyko zakażenia, np. stałe ozonowanie pomieszczeń, stosowanie czegoś w rodzaju „stanowisk” z pleksi, izolujących poszczególnych ludzi od siebie. Powstają już nawet koncepty kino-restauracji z obsługą kelnerską – jest tam zapewniana możliwość izolowania ludzi od siebie i rozrywki premium, właśnie dzięki stanowiskom z pleksi.
zdjęcie tytułowe: Engin Akyurt/Unsplash

