UniCredit nie odpuszcza przejęcia Commerzbanku. Czy mBank zmieni właściciela? Włoska grupa UniCredit ogłosiła, że złoży ofertę odkupienia wszystkich akcji niemieckiego Commerzbanku i jest gotowa zapłacić za to 24 mld euro. Włosi są już dużym akcjonariuszem Commerzbanku, ale jego pełnemu przejęciu sprzeciwia się niemiecki rząd, kontrolujący 11% akcji. Gdyby jednak UniCredit zdołał przejąć ponad 50% akcji Commerzbanku, mógłby też przejąć rządy w polskim mBanku
Bój UniCredit o przejęcie kontroli nad niemieckim Commerzbankiem to trwająca od dłuższego czasu opera mydlana. Włosi – szósty największy pod względem wartości rynkowej bank w Europie – marzą o zbudowaniu potężnej, paneuropejskiej grupy bankowej, która mogłaby rywalizować na równych prawach z największymi bankami ze Stanów Zjednoczonych oraz Azji. Europejski sektor bankowy jest rozdrobiony, a wielkie grupy takie jak BNP Paribas, czy ING to instytucje dwa-trzy razy mniejsze niż JPMorgan Chase, czy Bank of America.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
UniCredit chce być jednym z największych banków w Europie
UniCredit już w pewnym sensie jest „europejski”, bo tylko jedna trzecia jego zysków netto pochodzi z rodzimych Włoch (bank działa też w Niemczech i Austrii oraz w Europie Środkowej i na Bałkanach). Ale zbudowanie europejskiego banku bez silnej pozycji na rynku niemieckim – czyli w największej gospodarce Starego Kontynentu – nie jest możliwe. Dlatego Włosi zasadzili się na Commerzbank, czyli drugi największy bank w Niemczech. Gdyby udało się go przejąć i połączyć z posiadanym już HVB – UniCredit miałby już 10% niemieckiego rynku, prawie tyle co największy Deutsche Bank.
Włoski bank zaczął krążyć wokół Commerzbanku już we wrześniu 2024 roku, ujawniając wówczas, że kupił 9,5% udziałów. Ale na tym nie poprzestał i nadal zwiększał udziały w niemieckim banku, odkupując akcje na giełdzie od drobnych udziałowców. Dziś UniCredit ma 26% akcji Commerzbanku i jest jego największym udziałowcem. Poza Włochami liczą się jeszcze tylko niemiecki Skarb Państwa (12% akcji) oraz amerykański BlackRock (5,5%).
To wciąż za mało, żeby przegłosować fuzję i włączyć Commerzbank do swojej grupy (czyli zacząć konsolidować jego zyski). Z drugiej strony przekroczenie poziomu 30% akcji w niemieckim banku wymaga – zgodnie z prawem – ogłoszenia publicznego wezwania i gotowości odkupienia akcji od wszystkich chętnych akcjonariuszy (niekoniecznie za gotówkę). I właśnie gotowość ogłoszenia takiego wezwania UniCredit zasygnalizował. Świadczy to o tym, że nie ustaje w staraniach, by przejąć jak najwięcej akcji niemieckiego banku.
UniCredit jest gotów wyłożyć na pozostałe akcje Commerzbanku 24 mld euro. Andrea Orcel, prezes UniCredit, zadeklarował, że „jest otwarty na dialog z Commerzbankiem i kluczowymi interesariuszami”. Powiedział też, że nie spodziewa się, by zbyt wielu akcjonariuszy Commerzbanku odpowiedziało na ofertę. „Nasza wiadomość dla Commerzbank dziś brzmi: teraz czas na rozmowę” – oświadczył Orcel, cytowany przez światowe agencje informacyjne. A więc najbliższe tygodnie to będzie zakulisowe przekonywanie akcjonariuszy Commerzbanku do włoskiego sojuszu.
Propozycja włoskiego banku raczej nie doprowadzi do przejęcia większościowego pakietu udziałów i w konsekwencji nie umożliwi fuzji banków, bo rząd niemiecki sprzeciwia się przejęciu banku przez zagraniczną grupę bankową. Duża część rozdrobnionego akcjonariatu Commerzbanku to niemiecki kapitał, w tym fundusze emerytalne i inwestycyjne oraz prywatni Niemcy, traktujący weto niemieckiego rządu jako silną wskazówkę co do oceny intencji Włochów.
Kolejny krok do przejęcia Commerzbanku. Czy to się może udać?
Prawdopodobnie, w zależności od liczby akcji, które uda się skupić, UniCredit będzie wywierał coraz większą presję na akcjonariuszy Commerzbanku, by oddali mu pełnię władzy, kusząc większymi zyskami, dywidendą i zamianą akcji podupadającego, niemieckiego banku na udziały paneuropejskiej, silnej instytucji finansowej. Orcel mówi przy każdej okazji, że europejskie banki powinny częściej współpracować. A jak przykład podaje relacje UniCredit z greckim Alpha Bank, w którym posiada prawie 30% udziałów i do pewnego stopnia bierze już udział w zarządzaniu bankiem.
W ramach oferty UniCredit zaoferuje ok. 0,485 własnych akcji za każdą akcję Commerzbanku, co oznacza wycenę akcji niemieckiego banku na 30,8 euro za sztukę. Cały bank byłby, według tej oferty, warty ok. 35 miliardów euro. UniCredit jest przez mediolańską giełdę wyceniany niemal trzy razy wyżej, na ponad 90 mld euro. Zresztą pod względem różnych gabarytów, którymi charakteryzuje się działalność banków, proporcje są podobne.
W zeszłym roku UniCredit miał 23,9 mld euro przychodów, a Commerzbank 12,2 mld euro. Pod względem zysków netto różnica na korzyść Włochów jest większa, bo zarobili na czysto w zeszłym roku 10,6 mld euro, a Commerzbank tylko 2,6 mld euro. Pod względem relacji kosztów do dochodów UniCredit jest zdecydowanie bardziej efektywny, wskaźnik C/I Ratio ma na poziomie 38,5%, a Commerzbank w okolicach 57%. Pod względem wartości zarządzanych aktywów banki są porównywalne: UniCredit ma 870 mld euro, a Commerzbank 593 mld euro.
Ewentualne przejęcie Commerzbanku pozwoliłoby Włochom mocno zbliżyć się do największych pod względem zarządzanych aktywów banków w Europie. Dziś na czele w tym rankingu są brytyjski HSBC oraz francuski BNP Paribas, które mają po ok. 2,7 biliona euro aktywów. Mając pod kontrolą 1,5 biliona euro aktywów UniCredit wbiłby się do elity. Zaś mając pozycję drugiego największego banku we Włoszech i drugiego największego w Niemczech – mógłby spełnić sny o potędze.
Zwłaszcza, że ani w Wielkiej Brytanii (Barclays i HSBC oraz Revolut rządzą), ani we Francji (rynek podzieliły BNP Paribas, Credit Agricole i inne lokalne tuzy), ani w Hiszpanii (rządzi Santander do spółki z BBVA) nie ma czego szukać. Pozostaje rozpychać się na rynku niemieckim i austriackim, na Bałkanach oraz w Europie Środkowej. I dokładnie to Andrea Orcel robi, próbując rozszerzyć swoje, zarządzane z Mediolanu, imperium na nowe prowincje.
Czy UniCredit przejmie też mBank? Zegar tyka
I tutaj dochodzimy do drugiego celu, który przyświeca prezesowi Andrei Orcelowi, gdy snuje plany przejęcia niemieckiego Commerzbanku. Otóż, jedną z największych zalet Commerzbanku jest posiadanie pakietu kontrolnego w mBanku, piątym największym banku w Polsce. UniCredit już w Polsce był, dziesięć lat temu sprzedał kontrolny pakiet Banku Pekao (drugiego największego banku w Polsce), żeby ratować budżet nadszarpnięty poprzednią falą fuzjomanii i kryzysem niewypłacalności.
Zapewne do dziś tego żałuje. Za 41% udziałów w Banku Pekao dostał 14 mld zł, a przecież dziś całe Pekao jest warte 55 mld zł. Za równowartość kwoty, którą Włosi dostali od grupy PZU i Polskiego Funduszu Rozwoju, dziś nie dałoby się kupić nawet kontrolnych udziałów w mBanku, którego wartość na giełdzie dochodzi do 44 mld zł. Zatem, żeby po 10 latach wrócić na polski rynek UniCredit będzie musiał słono Niemcom zapłacić.
CZYTAJ TEŻ O EKSPANSJI MBANKU:
Teraz UniCredit mógłby wrócić z przytupem na polski rynek. Próbuje to zrobić od zera, bo dwa lata temu UniCredit odkupił od funduszy inwestycyjnych spółkę Vodeno (właściciel Aion Banku), a wraz z nim licencję bankową pozwalającą działać w Polsce jako następca Aion Banku. UniCredit ma w Polsce „małe” kilkadziesiąt tysięcy klientów i pozycjonuje się jak bankowy „rewolucjonista”, ale gdyby udało się wziąć mBank, to sen o jednej z największych w Europie grup bankowych stałby się rzeczywistością.
Będąc bankiem numer dwa we Włoszech i Niemczech, mając jeden z największych banków w Polsce (piątej największej gospodarce Unii Europejskiej) oraz sporą działalność w krajach bałkańskich i w Grecji – UniCredit pewnie zacząłby się rozglądać za naprawdę dużymi dealami.

Bo czy taka np. grupa ING, z aktywami rzędu 1,1 biliona euro, byłaby wówczas poza zasięgiem UniCredit, mającego 1,5 biliona euro aktywów? Pół bankowej Europy byłoby wtedy we włoskich rękach, a drugie pół (Santander, BNP Paribas, HSBC) poważnie by się obawiało, czy aby Cezar jej nie najedzie (tym razem wyjątkowo startując z Mediolanu, nie z Rzymu).
Ogłoszona właśnie oferta – w zależności od tego, ile udziałów Commerzbanku uda się odkupić – może zwiększyć udział Włochów w akcjonariacie niemieckiego banku, ułatwiając drogę do potencjalnego przyszłego przejęcia Commerzbanku. „Ta oferta powinna potwierdzić, że UniCredit pozostaje zainteresowany potencjalnym połączeniem z Commerzbankiem” – piszą cytowani przez Bloomberga analitycy Royal Bank of Scotland. Oferta zostanie oficjalnie uruchomiona na początku maja i będzie ważna przez cztery tygodnie. Mam przeczucie, że prędzej czy później mBank wpadnie jednak we włoskie ręce. Co Wy na to?
CZYTAJ WIĘCEJ O UNICREDIT:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
SUBIEKTYWNIE NA YOUTUBE:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtube. Raz w tygodniu duża rozmowa, w każdy wtorek „Magazyn Subiektywnie o Finansach” a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
zdjęcie tytułowe: Pixabay, UniCredit, Canva






