Kiedy warto zastanowić się nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Polacy niechętnie zmieniają swój główny bank. Z danych systemu Ognivo wynika, że za jego pośrednictwem czyni to raptem kilkanaście tysięcy osób rocznie. Częściej „przesiadamy się” bez zamykania konta, po prostu zakładając drugie i stopniowo zwiększając aktywność w nowym banku. Ale i tak bankowcy mówią, że skala tych „przesiadek” jest raczej niewielka. Narzekamy na swój bank, ale trzymamy się go, nie poszukując lepszej alternatywy. Dlaczego? I kiedy warto coś z tym zrobić?
Rachunek (na który wpływa wynagrodzenie), karta do płacenia w sklepach za zakupy, wygodna aplikacja mobilna (żeby kontrolować finanse), dostosowana do potrzeb linia kredytowa w rachunku osobistym, być może karta kredytowa: to typowy pakiet podstawowych usług, bez których trudno się dziś obyć. Do tego nierzadko dochodzi kredyt hipoteczny lub gotówkowy, lokata terminowa, jakieś ubezpieczenie i inwestycje na udostępnianej przez bank platformie. Ale te usługi często mamy już w innych bankach niż ten podstawowy, do którego wpływa pensja. A często w aplikacjach oferowanych przez różnych pozabankowych dostawców usług inwestycyjnych.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Czy stać nas na lenistwo? Ile kosztuje narzekanie?
Rzadko o tym myślimy, ale finanse przewijają się w naszej codzienności coraz bardziej intensywnie. Zakupy robimy niemal codziennie, także w internecie (coraz częściej w różnych walutach), aplikacja bankowa dla wielu z nas staje się jedną z najczęściej używanych w smartfonie (zaraz po aplikacjach społecznościowych i komunikatorach). Odraczamy płatności, kupujemy na raty, wysyłamy pieniądze znajomym, lokujemy pieniądze na całym świecie. Od kilku do kilkunastu kontaktów z bankiem dziennie.
I czasem narzekamy na ten bank też niemal codziennie. Z różnych sondaży wynika, że mniej więcej 20% klientów myśli o tym, żeby uciec do innego, ale realnie czyni to mniejszość z nich. Albo nie wierzymy, że gdzieś indziej może być lepiej, albo boimy się, że będzie nam się trudno przyzwyczaić, albo po prostu nam się nie chce. Pozornie to nie jest decyzja ważąca finansowo – w skali roku prowadzenie konta i posiadanie karty kosztuje nie więcej niż 100-150 zł.
Pozornie. Bo niskie oprocentowanie lokaty, wysokie spready walutowe, opłaty za przelewy ekspresowe, prowizje za linię kredytową – to mniej oczywiste koszty. Kiedyś liczyłem ile zarabia na mnie mój główny bank i wyszło, że jest to bliżej 500 zł rocznie (i to nie licząc kredytu hipotecznego).
Mówimy więc o niepomijalnych pieniądzach, ale przede wszystkim o czymś cenniejszym – czasie, który tracimy na użeranie się z instytucją finansową, z którą jest nam nie po drodze, ale nie mamy czasu się „rozwodzić”. Kto „wisiał” pół godziny na infolinii, nie umiał dogadać się z bankowym botem, spędził godziny w oddziale, żeby wyjaśnić gdzie są jego pieniądze – wie o czym mówię. Biorąc to wszystko razem: można dojść do przekonania, że „przesiadka” do nowocześniejszego banku może mieć sens.
Ja to zwykle robię stopniowo, czyli na raty. Najpierw w nowym banku zakładam rachunek z kartą i testuję (jeśli nowy bank ma podstawowe usługi bez opłat – nic mnie to nie kosztuje). A potem – jeśli przypadnie mi do gustu jego aplikacja mobilna i inne elementy oferty – dubluję coraz więcej usług i w końcu przekierowuję do nowego banku dochody. W tym poprzednim jeszcze przez jakiś czas trzymam konto (starając się spełnić warunki jego darmowości), żeby mieć backup, gdyby okazało się, że nowy bank jednak ukazuje jakieś kluczowe wady.
Testowanie nowego miejsca to oczywiście jest pewne „poświęcenie”, ale wychodzę z założenia, że trzeba się rozwijać. Żyjemy w świecie nasyconym technologią, a ona daje coraz więcej możliwości. Za kilka lat, gdy dostawcy usług finansowych (mowa także o fintechach) „nasiąkną” sztuczną inteligencją i dadzą nam usługi wykorzystujące AI, w ogóle znajdziemy się w nowej erze. Radzę Wam się przyzwyczaić do zmieniania banków i innych dostawców usług finansowych, bo to może być jedyny sposób, by wycisnąć jak najwięcej z możliwości jakie oferuje XXI wiek w finansach.
Bank to nie jest małżeństwo. To umowa na dostarczanie podstawowej infrastruktury do życia: konto, karta, przelewy, kredyt, czasem inwestycje. Jak infrastruktura zaczyna „zgrzytać”, to czas pomyśleć o zmianie. Takiej, którą można dokonać stopniowo, niemal bezkosztowo. Poniżej check-lista, która pomoże odpowiedzieć na pytanie czy już potrzebujesz nowego banku.
Kiedy powinieneś zastanowić się nad zmianą banku? Osiem powodów
Po pierwsze: gdy bank drożeje, ale nie daje nic nowego w zamian. Jeśli płacisz za prowadzenie konta, bo nie jesteś już w stanie spełniać warunków jego darmowości – pomyśl o zmianie. Każdy bank jest nastawiony na klientów o określonym profilu. I tak ustawia ofertę, żeby ci klienci byli jak najbardziej szczęśliwi. Jeśli nie mieścisz się w tym wzorcu, być może warto poszukać alternatywy. Są banki lepsze dla podróżników, dla kupujących często w necie, dla fanów gotówki, czy inwestujących pieniądze. Jeśli wpadasz w prowizje, to znaczy, że Twój profil zaczyna rozmijać się z oczekiwaniami banku.
Po drugie: gdy bank nie dostarcza usług, których potrzebujesz. Jeśli z roku na rok coraz więcej usług bierzesz od innych instytucji finansowych, niż Twój bank, to znaczy, że przestajecie do siebie pasować. Żeby było jasne: nie ma nic złego w dobieraniu sobie w jednym banku kredytu hipotecznego, w drugim karty kredytowej, w trzecim lokaty, a do tego wygodnej platformy do inwestowania. Ale jeśli z jednej strony robisz zakupy tylko po to, by spełnić warunek darmowości karty (a nie dlatego, że potrzebujesz je zrobić), a z drugiej strony na wakacjach albo w sklepie internetowym używasz innej karty, bo ma niższe spready walutowe bo ma niższe spready walutowe, z trzeciej strony przerzucasz pieniądze na rachunek maklerski w jeszcze innym miejscu, żeby pomnażać pieniądze– coś jest nie tak.
Po trzecie: gdy bank nie dopasowuje się do Ciebie komunikacyjnie. Jedni lubią załatwiać sprawy gadając przez telefon albo osobiście, inni wolą klikać w internecie, jeszcze inni w smartfonie. Jeśli nie możesz czegoś zrobić w aplikacji i musisz iść do oddziału, jeśli zmiana parametrów konta jest kłopotliwa, jeśli nie możesz skontaktować się z bankiem, żeby wyjaśnić blokadę transakcji (a jednocześnie bank nie ma problemu, żeby do Ciebie dzwonić z marketingiem) – coś jest nie tak.
Po czwarte: gdy bank nie dba o Twoje bezpieczeństwo tak, jak byś chciał. W nowoczesnych bankach ustawić można niemal wszystko. Powiadomienia o transakcjach, limity transakcji w różnych kanałach, sposób zatwierdzania transakcji, parametry czasowego blokowania kart, stosowanie biometrii behawioralnej. To rzeczy związane z bezpieczeństwem Twoich pieniędzy i powinny być w pełni dostosowane do Twoich potrzeb. Jeśli nie są, to znaczy, że coś jest nie tak.
Po piąte: gdy obsługa klienta (czyli Ciebie!) „nie dowozi”. Nie musisz kochać infolinii. Ale nie możesz jej nienawidzić. Nie musisz kontaktować się z bankiem przez czat, ale dobrze, by była taka możliwość (i żeby nie była „teoretyczna”). Możliwość skontaktowania się z bankiem bez kolejki i poprzez różne kanały komunikacji to rzecz, która daje komfort i spokój. Jeśli coś pójdzie nie tak, nie będzie trzeba rozmawiać z botem albo wisieć godzinami na infolinii. Jeśli konsultanci nie mają mocy decyzyjnej, bank przerzuca Cię między kanałami, reklamacje ciągną się tygodniami, a komunikacja pisemna z bankiem odbywa się na zasadzie „kopiuj-wklej” – coś jest nie tak.
Po szóste: usługi dodatkowe nie istnieją albo są drogie. Jeśli lubię mieć przy sobie gotówkę – szukam banku, który nie pobiera wysokich opłat za dostęp do niej. Jeśli czasem wyjeżdżam za granicę – nie wybieram banku, którego karta wiąże się z wysokimi spreadami i opłatą za przewalutowanie. Jeśli jestem inwestorem – trzymam się z daleka od miejsc, które w aplikacji nie oferują możliwości wygodnego inwestowania na całym świecie. Albo takich, które pobierają za to wysokie opłaty.
Po siódme: marketingowa namolność. Bank powinien w XXI wieku działać „w tle”. Bezszelestnie podstawiać swoje usługi nie manifestując swojej obecności. Nie przeszkadzać w zakupach, nie spowalniać zawierania transakcji. Kłopot pojawia się wtedy, gdy bank nie chce być bezszelestny, ale chce Cię „ubrać” w rzeczy, których nie potrzebujesz. Konto premium albo deluxe z wyższą opłatą, ubezpieczenia z dużą liczbą wyłączeń, inwestycje „nie do odrzucenia” (często drogie i mało elastyczne). Jeśli bank próbuje zarabiać na Tobie głównie tam, gdzie tego nie potrzebujesz – coś jest nie tak.
Po ósme: zmieniają się Twoje potrzeby. Związek z bankiem nie jest na całe życie. Ono się zmienia i coraz to inne mamy potrzeby. Pakiet usług, który nam odpowiadał pięć lat temu dziś nie musi nam pasować. I nie ma w tym nic złego – po prostu kiedyś nie mieliśmy pieniędzy na inwestowanie, a teraz chcemy i możemy sobie na to pozwolić i potrzebujemy wygodnie to robić z poziomu aplikacji bankowej. Kiedyś nie jeździliśmy za granicę, a teraz potrzebujemy karty, która pozwala płacić bez zastanawiania się ile pieniędzy pochłonie spread. I tak dalej, i tak dalej. Cyfrowy kredyt hipoteczny, wspólne konto z dzieckiem, chęć oszczędzania na emeryturę.
————————-
SPRAWDŹ OFERTĘ UNICREDIT:
>>> Bezwarunkowo darmowe konto i karta płatnicza z bardzo dobrymi kursami wymiany walut przy płatnościach, dużo możliwości personalizowania ustawień (limity, blokada karty) oraz wsparcie telefoniczne w każdym momencie.
>>> Konto oszczędnościowe bez warunków i limitów, z oprocentowaniem 4,5%, a także lokaty bez obostrzeń i ograniczeń z oprocentowaniem 4-4,5% rocznie (w zależności od terminu).
>>> Nowoczesna platforma inwestycyjna, dzięki której można inwestować samodzielnie w 2800 instrumentów finansowych na 14 rynkach, w pięciu walutach i z niskimi prowizjami (4 zł lub 1 euro za transakcję bez względu na liczby i kwoty transakcji), 0,03% prowizji przy zakupie zagranicznych ETF-ów i akcji (na globalnych giełdach), 0,15% za transakcje akcjami spółek notowanych na polskiej giełdzie – przy minimalnych opłatach odpowiednio 4 zł oraz 1 euro, dolar, frank lub funt za transakcję.
>>> Superszybki kredyt gotówkowy dostępny w aplikacji i bez konieczności otwierania konta osobistego oraz kredyt konsolidacyjny, w którym można „schować” w ramach jednej raty nawet 12 dotychczasowych zobowiązań
————————-
Czy da się to zrobić lepiej bez napinki?
Gdy Twój bank jest „w porządku”, ale co miesiąc myślisz: „kurczę, to powinno być prostsze, tańsze, lepsze”, to być może warto się rozejrzeć i spróbować przetestować inny bank. To przeważnie nic nie kosztuje, a daje szansę na poprawę jakości życia finansowego. Czy „przesiadka” z banku do banku jest skomplikowana? Zwykle nie. Strach przed zmianą jest większy niż sama zmiana. Można to zrobić stopniowo, zaprzyjaźniać się z nowym bankiem bez napinki. Najczęściej komplikację mogą zwiastować tylko trzy rzeczy:
>>> Przeniesienie stałych płatności i subskrypcji („netfliksy”, abonamenty telekomunikacyjne, karnety na siłownię). Warto zrobić raz na jakiś czas porządek z takimi powtarzalnymi płatnościami i wtedy to nie będzie „stajnia Augiasza” i łatwiej będzie to przenosić. Może się okazać, że część płatności jest za usługi, z których i tak nie korzystasz i przy okazji możesz je skasować, a przy okazji uwolnić pieniądze, które do tej pory rozpływały się we mgle.
>>> Przeniesienie wynagrodzenia, świadczeń. Zmieniając bank nie biorę się za to pierwszego dnia. Przez jakiś czas trzymam otwarte „stare” konto i przenoszę aktywności do nowego banku stopniowo. Natomiast zmiana miejsca wpływu wynagrodzenia to nie jest rocket science, u większości pracodawców to kwestia wypełnienia i podpisania jednego kwitka.
>>> Zlecenia stałe, polecenia zapłaty. Z tym też czekam kilka miesięcy aż przetestuję nowe konto. Bankowanie równoległe ma oczywiście wady, ale daje możliwość przenoszenia się z banku do banku w sposób łagodny i stopniowy.
>>> Limit kredytowy w koncie, kredyt, karta kredytowa. Jeśli masz kredyt w „starym” banku — konto do niego może być obowiązkowe. Wtedy możesz trzymać minimalną aktywność w starym banku tylko pod kredyt, a codzienne życie przenieść do nowego.
Kiedy nie warto zmieniać banku? Są takie okoliczności, choć oczywiście zawsze zależy to od indywidualnej sytuacji. Gdybym miał sporządzić listę tego typu okoliczności, to powiedziałbym, że są to takie rzeczy:
>>> Masz tani kredyt hipoteczny, który wymaga konta i spełniania warunków (czasem gra nie warta świeczki).
>>> Masz dużo powiązań (firma, wspólne konto, wiele poleceń zapłaty) — wtedy zmiana jest do zrobienia, ale wymaga planu.
>>> Twoje potrzeby są bardzo proste, a obecny bank jest tani i stabilny — wtedy „zmiana dla sportu” może nie mieć sensu.
Nad zmianą banku warto się zastanowić, gdy koszt (pieniądze plus czas plus stres) przewyższa wygodę, a najczęstsze sygnały, że jednak warto wypróbować czegoś nowego to: rosnące opłaty, denerwujące procedury, słabe procedury bezpieczeństwa, kiepska obsługa i ukryte koszty lub niedostosowana do potrzeb oferta.
CZYTAJ WIĘCEJ:
CZYTAJ TEŻ O PLANACH UNICREDIT W POLSCE:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!
——————————-
Ten artykuł powstał w ramach komercyjnego cyklu edukacyjnego, który „Subiektywnie o Finansach” realizuje wspólnie z bankiem Unicredit. To bank, który oferuje bezwarunkowo darmowe konto i karta płatnicza z bardzo dobrymi kursami wymiany walut przy płatnościach, dobrze oprocentowane konto oszczędnościowe bez warunków i limitów, nowoczesną platformę inwestycyjną, dzięki której można inwestować samodzielnie w 2800 instrumentów finansowych na 14 rynkach, w pięciu walutach i z niskimi prowizjami, czy superszybki kredyt gotówkowy dostępny w aplikacji i bez konieczności otwierania konta osobistego.

zdjęcie tytułowe: Pixabay





