Nowa strategia mBanku, ogłoszona właśnie przez zarząd pod wodzą Cezarego Kocika, to nie tylko chęć odzyskania pozycji trzeciego największego banku w Polsce. To przede wszystkim próba obrony pozycji mBanku jako instytucji pierwszego wyboru dla młodych, digitalnych klientów. Czy to jest wykonalne? W pięć lat mBank chce potroić zyski, zwiększyć do 10% udział w rynku kredytów i depozytów. Deklaruje, że chce dbać o zdrowie finansowe klientów i szykuje technologiczne fajerwerki, w tym cyfrową hipotekę, terminal płatniczy w aplikacji i głosowego asystenta AI. W przyszłym roku ma w mBanku ruszyć bankowość konwersacyjna
mBank był kiedyś – jeszcze jako BRE Bank – trzecim największym bankiem w Polsce. Dzierżył też palmę największego w naszej części Europy banku działającego tylko online (tę linię biznesową uruchomił jeszcze w 2000 r. prezes Sławomir Lachowski, właśnie pod nazwą mBank). Ale w ostatnich latach jego gwiazda nieco przygasła, bo bank skupiał się głównie na walce o przetrwanie, gdy przygniotły go kredyty frankowe.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Ta plaga jest już w większości za mBankiem (ma tylko 8 000 aktywnych kredytów frankowych, a jednocześnie podpisał kilkadziesiąt tysięcy ugód z klientami, 13 000 spraw jest w sądzie), zaś w zeszłym roku po raz pierwszy od dawna pokazał znów wysokie zyski – zarobił na czysto 2,2 mld zł.
Jednak w ostatnich latach jego pozycja rynkowa nieco się osłabiła. Pod względem aktywów mBank spadł na piąte miejsce na rynku (wyprzedziły go Santander i ING), zaś pod względem liczby obsługiwanych klientów w niektórych rankingach jest dopiero siódmy. Ogłoszona właśnie strategia ma na celu przywrócenie mBankowi blasku i ponowne wyprowadzenie go w okolice rynkowego podium.
Nowa strategia mBanku: trzy razy większe zyski za pięć lat
Bank chce w ciągu pięciu najbliższych lat (do 2030 r.) osiągnąć 10% udziału w rynku kredytów oraz depozytów (dziś ma w nim ok. 8,5%), a także potroić zysk netto (startując z zeszłorocznego poziomu 2,2 mld zł) oraz stać się znów bankiem systematycznie wypłacającym dywidendy – docelowo nawet 75% zysku ma iść do akcjonariuszy.
Jeśli rzeczywiście udałoby się to osiągnąć, zysk przypadający na każdą akcję banku wzrósłby z obecnych ok. 52 zł do jakichś 150 zł. A to oznaczałoby, że cena giełda akcji mBanku mogłaby być znacznie wyższa, niż obecne 900 zł za papier. Zakładając, że „uczciwy” wskaźnik C/Z w przypadku banków wynosi mniej więcej 10, akcje mBanku mogłyby być wyceniane na 1 500 zł.

To mogłoby wynagrodzić udziałowcom ostatnie lata, które – na tle osiągnięć całego rynku bankowego – nie były najlepsze z możliwych. Co prawda przez dekadę z lat 2016-2025 akcje mBanku dały 150% zysków, ale np. akcje banku ING (nie mającego problemu z kredytami frankowymi) w tym samym czasie urosły o 250%. A przy tym wypłacał dywidendy, których udziałowcy mBanku od kilku lat nie widzieli.
Żeby wzrost udziałów w rynku oraz zyskowności mógł się udać, mBank musi rosnąć szybciej, niż inne banki. Strategia zakłada, że do 2030 r. przychody mBanku będą rosły z roku na rok średnio o jakieś 7-8%, a koszty tylko o 4-5%. Prezes Cezary Kocik (który w zeszłym roku przejął pałeczkę po Cezarym Stypułkowskim, wcześniejszym wieloletnim prezesie mBanku) uważa, że to możliwe. „Przez ostatnich 25 lat biznes podstawowy mBanku rósł średnio o 11,5%, gdy średnio na rynku było to tylko 8,2%. Pokazaliśmy już, że umiemy to robić”.
mBank ma niewątpliwe atuty w rywalizacji z konkurentami – 74% jego klientów to ludzie w wieku poniżej 46. roku życia. A więc mający dopiero przed sobą najlepszy finansowo czas. Zatem dużą część potencjalnego wzrostu skali działalności mBanku może zapewnić mu po prostu utrzymanie tych klientów i dostarczenie im dobrze dopasowanych produktów – kredytowych, oszczędnościowych, inwestycyjnych, ubezpieczeniowych, emerytalnych.

Nowa strategia i klienci mBanku: zamożni i finansowo ogarnięci?
Pomysł mBanku jest dość ciekawy: chce się wykreować jako bank pomagający dbać o zdrowie finansowe swoich klientów. Do 2030 r. połowa detalicznych klientów mBanku ma spełniać warunki „zdrowia finansowego” zdefiniowanego poprzez pięć parametrów: wydaję mniej niż zarabiam, mam poduszkę finansową, mam zabezpieczenie rodziny „na wszelki wypadek”, pożyczam z głową oraz umiem zapewnić bezpieczeństwo swoich pieniędzy.
Prezesi mBanku chcą osiągnąć ten cel poprzez dostarczenie klientom cyfrowych narzędzi ułatwiających ocenę ich sytuacji i bezpieczeństwa finansowania, wspomagających planowanie domowych finansów oraz planowanie przyszłości finansowej (oszczędzanie na emeryturę, edukację dzieci, wcześniejszą spłatę hipoteki itp.). Pytanie jak pogodzić filozofię „dobrego banku” z chęcią zarabiania pieniędzy (bo najwięcej banki zarabiają przecież na drogich pożyczkach konsumpcyjnych, czy na kartach kredytowych).
Być może odpowiedzią na to pytanie jest bogacenie się klientów, co umożliwi bankowi zarabianie raczej na zarządzaniu rosnącymi aktywami tych klientów, niż na wciskaniu im jak najdroższych kredytów i innych toksycznych produktów (na czym niestety wypasała się bankowość w „getinowym” stylu sprzed 10-15 lat). mBank podaje, że 73% jego zamożnych klientów ma co najmniej 10-letni „staż” w tym banku – a więc na razie udaje się utrzymać ich lojalność. W najbliższych kilku latach mBank zapowiada poprawienie oferty dla zamożnych klientów i lepsze dopasowanie usług do ich statusu finansowego.
Chodzi przede wszystkim o to, by sprawnie „przechwytywać” klientów z potencjałem i osadzać w bankowości prywatnej, z wyższą jakością obsługi (żeby uniknąć ryzyka ich utraty). Czyżby to miał być powrót to idei z czasów Multibanku, który został powołany właśnie po to, by lepiej adresować potrzeby klientów „premium”?
Kolejną swoją przewagę mBank widzi w tym, że 70% jego biznesowych klientów jest też klientami indywidualnymi. Dlatego bank chce w kolejnych pięciu latach zwrócić większą uwagę na wspieranie małych i średnich firm, które mają w nim konta. Liczba firm z przychodami ponad milion złotych rocznie ma wzrosnąć z obecnych 70 000 do 120 000. Będzie więcej automatyzacji i personalizacji, pojawi się terminal płatniczy w aplikacji mobilnej, a 40% finansowania za pięć lat ma być w przypadku firm przyznawane automatycznym, błyskawicznym torem.
„Fintechowość” ma być znakiem firmowym mBanku
Prezesi mBanku chcą, żeby za pięć lat „bankowało” z nim 4,1 mln aktywnych klientów (w porównaniu z 3,5 mln aktywnych klientów dziś). Skąd wziąć te pół miliona? Pomysł mBanku polega na tym, by przeciągać do tej instytucji rodziny tych klientów, czyli dzieci lub rodziców. „Oceniamy, że 1,5 mln naszych klientów pokieruje w najbliższej przyszłości finansami swoich rodziców” – mówił Krzysztof Bratos, wiceprezes odpowiadający w mBanku za część detaliczną.
Cała idea przyjaznej instytucji finansowej, która prowadzi klienta przez życie, troszczy się o jego pieniądze, dostarcza mu wiedzy finansowej i narzędzi do pomnażania zamożności – to moim zdaniem nie tyle pomysł na powrót na podium w polskiej branży bankowej. To przede wszystkim odpowiedź na ekspansję fintechów. W tym samym dniu, w którym mBank ogłaszał swoją strategię, Revolut w Londynie zapowiedział, że idzie po 100 mln klientów na całym świecie. Ponad 5 mln klientów ma w Polsce.
A to właśnie przyjazny format współpracy, brak formalności, wygoda i prostota są tym, co powoduje, że coraz więcej młodych ludzi w ogóle nie dociera do banku. Ich podstawową instytucją finansową jest i pozostaje fintech. mBank chyba też „w to idzie”, wykorzystując przy okazji atut wiarygodności wiążący się z gwarancjami państwowymi dla depozytów.
„Fintechowość” mBank chce podkreślać fajerwerkami technologicznymi: będzie nowa wersja aplikacji mobilnej. A w niej nowa architektura nawigacji w aplikacji mobilnej, większe możliwości personalizacji widoków ekranu (odpowiedź na to, że każdy z nas w inny sposób korzysta z aplikacji mobilnych), więcej natychmiastowych odpowiedzi na najpopularniejsze pytania widocznych od razu na ekranie. Zobaczymy jak to wyjdzie, ale znając siłę przyzwyczajenia klientów – radzę zapiąć pasy.
Cyfrowa hipoteka i bankowość konwersacyjna. To zmieni wszystko?
W aplikacji mBanku pojawi się cyfrowa hipoteka, czyli możliwość zaciągnięcia kredytu hipotecznego nie tylko bez papieru, ale też bez komputera – wyłącznie przez klikanie w smartfonie. Obecnie mBank wprowadza tę procedurę dla kredytów hipotecznych przenoszonych z innych banków, czyli dla refinansowania. Ale ma być też rozszerzana dla nowych kredytów. Cyfrową hipotekę wprowadza też PKO BP, ma to być też hit sezonu w Revolucie.
W przyszłym roku w mBanku pojawi się bankowość konwersacyjna, czyli znacznie bardziej rozwinięta wersja już istniejącego asystenta finansów. Czatbot AI będzie „rozmawiał” z klientem w jego naturalnym języku i oczywiście po polsku. A więc będzie można zapytać bank w aplikacji „Ile kosztowała moja zeszłoroczna podróż do Barcelony”, albo „co mogę zrobić z moimi 10 000 zł”. I czatbot pokaże na ekranie odpowiedź. Takie dwa przykłady pokazali „mbankowcy” podczas prezentacji wczesnej wersji czatbota AI.
mBank chce być więc bardziej „przyjacielski”, bardziej „fintechowy”, ale też bardziej dochodowy. Zatem chyba nie należy się spodziewać ofert lokowania oszczędności tak korzystnych, jakie wystawiają niektóre fintechy. „Neobanki dobrze płacą za oszczędności, bo oddają całą marżę depozytową klientom, licząc tylko na dochód z opłat za transakcje. Ale mimo wszystko nie znam zbyt wielu ludzi, którzy trzymaliby w fintechu, czy neobanku duże pieniądze. My dokładamy do depozytu bezpieczeństwo, które też ma swoją cenę” – odpowiadał Cezary Kocik na pytanie o to, czy mBank będzie walczył z neobankami
Nowa strategia mBanku mówi, że chce urosnąć nie tylko w Polsce, ale i w Czechach i na Słowacji, gdzie działa od wielu lat. Celem na 2030 r. jest milion klientów w Czechach i na Słowacji oraz podwojenie wartości udzielonych kredytów oraz deponowanych przez klientów pieniędzy. Natomiast mBank nie zapowiada żadnych fuzji, ani przejęć, jak również nie ma planów ekspansji w innych krajach.
Szkoda, bo w sumie jest to jedyny w polskiej bankowości przykład udanej ekspansji transgranicznej. Dlaczego mBank nie może mieć takich ambicji jak Revolut? Czy polskie banki są mało ambitne czy zaważyły przyczyny obiektywne? Prezes Cezary Kocik uważa, że gdyby nie wydrenowanie banku z kapitału (w domyśle – przez frankowiczów z powodu braku kompleksowego rozwiązania sprawy kredytów frankowych) oraz gdyby nie dyskryminowanie polskich banków w stosunku do podmiotów zagranicznych (poprzez wysoki podatek bankowy) byłby potencjał do ekspansji zagranicznej. Coś w tym jest.
Wyszli z czarnej czeluści. Cała naprzód. Co na to Revolut?
Moim zdaniem nowa strategia mBanku, której oficjalny tytuł brzmi „Cała naprzód!” powinna mieć nadtytuł: „Wyszliśmy z czarnej… czeluści”. mBank przez ostatnie lata raczej walczył o zachowanie jakiejkolwiek rentowności, niż o wzrost wartości. Faktem jest, że to bank, który pokazał w swojej historii, że potrafi rosnąć szybciej niż rynek oraz że „umie w innowacje”, więc na pewno nie można go lekceważyć. Zwłaszcza, że jest to chyba najbardziej znana marka bankowa w Polsce.
Jeśli nie zgubiła ducha innowacyjności, to będzie groźna. Zapowiada się pasjonująca rywalizacja z grupą Erste, która ostatnio przejęła Santander Bank i zapłaciła na tyle dużo pieniędzy, że też musi rosnąć szybciej, niż rynek, żeby w przewidywalnej przyszłości odzyskać te pieniądze w dywidendach. Sądzę, że najbliższe lata mogą upłynąć pod znakiem rywalizacji tych dwóch marek bankowych. Zwłaszcza, że to będzie też ambicjonalna rywalizacja Austriaków z Niemcami (inwestorem strategicznym jest niemiecki Commerzbank). Nowa strategia mBanku jest też odpowiedzią na „austriacką inwazję” na Polskę.
Duża część innowacji zapowiadanych i pokazanych przez mBank jest dość podobna do tego, co zapowiada Revolut – on też mówi o cyfrowej hipotece i bankowości konwersacyjnej (zapowiada „inteligentnego” asystenta do budowania oszczędności). Widać ewidentnie, że to fintechy, neobanki są najważniejszym przeciwnikiem mBanku w drodze do wzrostu skali działalności. Jeśli mBank rzeczywiście wygra wyścig o dobrze działającą bankowość konwersacyjną, to wróci do czasów, gdy wyznaczał trendy technologiczne w branży.
Natomiast pomysł, by być bankiem „uczciwym”, zarabiającym głównie na tym, że jego klienci się bogacą, jest bardzo miły memu sercu – tyle, że połączenie to z trzykrotnym zwiększeniem zysku netto i 12-procentowym rocznym wzrostem wartości kredytów detalicznych nie będzie łatwe. W branży bankowej to często jest alternatywa – albo jesteś „dobry” albo zarabiasz więcej pieniędzy (przynajmniej w krótkim terminie, bo przykład Getinu pokazuje, że karma w końcu cię dopadnie).
————————————
WIĘCEJ O STRATEGIACH BANKÓW:

Przeczytaj więcej o konsolidacji w polskiej branży bankowej:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!
———————————-
ZOBACZ EXPRESS FINANSOWY I ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
zdjęcie: mBank





