Polacy nie oszczędzają, zbyt często żyją od pierwszego do pierwszego i gdy tylko pojawia się trochę wolnej gotówki, natychmiast znika ona w konsumpcyjnym wirze — taki stereotyp panuje o naszych „oszczędnościowych mocach”. Badanie przeprowadzone na zlecenie Banku BNP Paribas pokazuje, że ponad połowa badanych w ciągu ostatnich trzech miesięcy oszczędzała pieniądze. Ale tylko połowa. I większość z nich nie wykorzystała potencjału tych pieniędzy. Z danych wyłania się motywacja, która pomogłaby nam oszczędzać skuteczniej
Co więc znaczy dziś oszczędzać po polsku? Czy odkładanie pieniędzy na koncie oszczędnościowym to już świadomy plan finansowy czy raczej odruch obronny, by nie zostać na lodzie w przypadku jakiejś „awarii”? Dlaczego tak chętnie trzymamy pieniądze na koncie oszczędnościowym, koncie osobistym albo nawet w gotówce, zamiast korzystać z bardziej zaawansowanych produktów? Co blokuje Polaków przed oszczędzaniem i czy ten problem da się jakoś… obejść?
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Ciekawe badanie na ten temat jakiś czas temu opublikował Bank BNP Paribas, który ostatnio jest jednym z najbardziej aktywnych na niwie zachęcania swoich klientów do oszczędzania. Wprowadził m.in. ofertę 3×7%, dzięki której nowi klienci BNP Paribas Bank Polska mogą liczyć na oprocentowanie w wysokości 7% do kwoty 50 000 zł na „Koncie Lokacyjnym” (żeby je założyć można kliknąć tutaj, trzeba się umówić z doradcą w oddziale).
W BNP Paribas można otworzyć też dodatkowe konto („Pełne marzeń”). Jego oprocentowanie także wynosi 7%, ale do niższej kwoty maksymalnej. Żeby założyć „Konto Pełne Marzeń” należy kliknąć ten link. No i w ramach nagrody za cały ten trud oszczędzania można dostać też cashback w wysokości 7% pieniędzy wydanych na zakupach (do 500 zł).
Czy Polacy (już) potrafią oszczędzać?
Pierwszy ważny wniosek z badania „zielonego” banku jest taki, że oszczędzanie w Polsce nie jest dziś luksusowym hobby dla nielicznych, ale też nie stało się powszechnym odruchem całego społeczeństwa. Widać to szczególnie tam, gdzie kończą się deklaracje, a zaczyna codzienne życie: ponad 40% badanych zgadza się ze stwierdzeniem, że nie ma wystarczających środków, by odkładać coś na bieżąco, a osoby oszczędzające częściej mają stałą pracę, wykształcenie średnie lub wyższe oraz dochody powyżej 5000 zł netto. Innymi słowy, o finansowej zapobiegliwości wciąż bardzo często decyduje nie tyle charakter, ile po prostu wysokość i regularność wpływów.

Deklaratywnie (bo do portfeli badacze im nie zaglądali) 71% Polaków uważa, że większy wpływ na to, czy ludzie oszczędzają, ma silna wola i zbudowany nawyk oszczędzania, tylko 29% wskazuje na wysokie zarobki. Dopiero gdy ankietowani zostali zapytani, co realnie zachęciłoby ich do oszczędzania albo do odkładania większych kwot widać pewne niespójności: na pierwszym miejscu znalazły się właśnie wyższe zarobki, które wskazało 90% badanych. Zaraz za nimi stała praca i regularne dochody, które mogłyby zmobilizować 85% respondentów.
Czyli w teorii oszczędzanie zależy od siły woli i systematyczności, a w praktyce zaczyna się tam, gdzie – zdaniem Polaków – kończy się finansowy ścisk. To oznacza, że większość konsumentów odkłada oszczędzanie na później – aż będą więcej zarabiać. I przegapiają możliwość odkładania nawet niewielkich kwot już od początku kariery zawodowej.
Jest w tym trochę życiowej prawdy, której często nie chcą przyznać autorzy motywacyjnych poradników. Łatwo mówić o dyscyplinie, gdy po opłaceniu rachunków zostaje na koncie kilka tysięcy złotych, a efekty oszczędzania widać już po paru miesiącach. Znacznie trudniej, gdy z często (nie oszukujmy się) marnej pensji trzeba jeszcze sfinansować rosnące koszty życia, ratę kredytu, samochód, rozrywkę dla samego siebie i wszystkie nieprzewidziane wydatki, które zawsze pojawiają się akurat wtedy, kiedy nie jesteśmy na nie gotowi.
Badanie pokazuje, że Polacy generalnie chcą oszczędzać i są spójni w tym, co mogłoby im pomóc 83% badanych mówi, że do oszczędzania skłoniłoby ich ustalenie celu. To bardzo ważne spostrzeżenie, które być może tłumaczy przyczyny częstego „rozbijania skarbonki” z oszczędnościami nawet przez tych, którzy mniej lub bardziej systematycznie gromadzą zaskórniaki.

78% wskazuje na większą samodyscyplinę, a 75% na ograniczenie niepotrzebnych zakupów. To wszystko są sensowne odpowiedzi, których wdrożenie w życie faktycznie drastycznie mogłoby ułatwić oszczędzanie. Tyle, że fundamentem pozostaje wciąż założenie: „będę oszczędzać, jak w domowym budżecie będzie więcej pieniędzy”.
W raporcie widać też coś jeszcze: oszczędzanie nie rozkłada się w społeczeństwie równo. Częściej odkładają mężczyźni, osoby w wieku 18-34 lata, badani z wykształceniem co najmniej średnim lub wyższym, a także ci, którzy mają stałą pracę (i wspomniane wyżej dochody przekraczające 5000 zł netto).
——————–
ZAPROSZENIE PARTNERA:
——————–
Dlaczego nie oszczędzamy tak dobrze, jak byśmy mogli?
Druga ciekawa rzecz dotyczy tego, po co właściwie oszczędzamy. Najsilniejszym motywem jest zwykłe poczucie bezpieczeństwa: z tym stwierdzeniem zgadza się 84% badanych. Tuż za nim są marzenia i plany, na które inaczej nie byłoby nas stać, wskazane przez 80% respondentów, oraz zwykła potrzeba niewydawania wszystkiego od razu, co również deklaruje ok. 80% ankietowanych. 75,6% traktuje cel oszczędzania jako budowanie kapitału na daleką przyszłość.
Może właśnie dlatego forma oszczędzania też jest zaskakująco zachowawcza. Wśród osób, którym udało się coś odłożyć, najpopularniejsze są konto oszczędnościowe, z którego korzystało 45% oszczędzających, zwykłe konto osobiste z wynikiem 36% oraz gotówka trzymana w domu, wskazana przez 33% badanych. Dopiero dalej pojawia się lokata bankowa, którą wskazało 29%. Obligacje Skarbu Państwa wybiera już tylko niecałe 7% oszczędzających, IKE lub IKZE – 5,5%, fundusze inwestycyjne – 5,4%, a akcje – zaledwie 4%, kryptowaluty odrobinę mniej, bo 3% z kawałkiem. Jeśli chodzi o rachunek maklerski i kupowanie ETF-ów, to tylko 2,9%.
Jednocześnie 35% respondentów twierdzi, że dobrze orientuje się w głównych produktach oszczędnościowych i śledzi rynek wtedy, gdy tego potrzebuje, a zaledwie 5% deklaruje bardzo dobrą znajomość produktów oszczędnościowych i inwestycyjnych. Razem daje to niespełna 40% osób, które oceniają swoją wiedzę jako dobrą lub bardzo dobrą, podczas gdy ponad 16% przyznaje, że zna rynek bardzo słabo, a 43% raczej słabo. Jeżeli więc większość ludzi wybiera konto oszczędnościowe, konto osobiste albo gotówkę, to niekoniecznie dlatego, że to rozwiązania optymalne, a dlatego, że wydają się najprostsze, najbardziej zrozumiałe i w oczach większości i nie wymagają doktoratu z ekonomii.
Przyczyny? Brak dostatecznej edukacji finansowej? Pewnie tak. Ale to nie wszystko. Do tego dochodzi również mnogość produktów i zbyt skomplikowane platformy inwestycyjne. Niedawno w „Subiektywnie o Finansach” opisywałem raport Accenture, który mówi wprost, że trzeba upraszczać ofertę produktową, bo klienci szukają rozwiązań przede wszystkim łatwych w obsłudze.
Jedna trzecia ankietowanych w badaniu Accenture przyznała, że dzisiejsze menu inwestycyjne może klientów przytłaczać – zwłaszcza młodszych i początkujących, którzy chcieliby zainwestować w coś małego, a trafiają na zalew skomplikowanie nazwanych produktów oraz dziesiątki stron regulaminów i cenników.
Czy da się jakoś przebić bariery? Jest na to sposób
Aż 93% Polaków uważa, że oszczędzania można się nauczyć. To bardzo ważna deklaracja, bo oznacza, że nawet jeśli dziś wiedza finansowa jest ograniczona, to nie musi taka pozostać. Innymi słowy, Polacy nie mówią: „to nie dla mnie”, tylko raczej: „jeszcze nie do końca wiem, jak to robić”. Ważne jest to, że pierwszy krok, czyli odkładanie na koncie oszczędnościowym lub w gotówce, prawie połowa z nas ma już za sobą. Teraz pozostaje tylko ze zgromadzonych oszczędności ułożyć dobrze zbalansowany portfel, który nie tylko utrzyma wartość, ale i coś zarobi.
Zacznijmy jednak od rady dla tej drugiej połowy, która albo nie ma z czego oszczędzać albo nie może się przełamać. Mamy na to prostą receptę, która dla wielu z tej grupy może zadziałać. Chodzi o cykliczne odkładanie małych kwot poprzez zdefiniowanie zlecenia stałego z datą nazajutrz po wypłacie wynagrodzenia. Dzięki automatyzacji wygrywasz z systemem jego własną bronią.
Warto podkreślić, że taka strategia zazwyczaj jest ekonomicznie bardziej skuteczna i opłacalna niż odkładanie z tego, co zostanie na koniec miesiąca. Nie zmienia to jednak faktu, że w Polsce oszczędzanie nie jest jeszcze masowym „rytuałem”, lecz częściej próbą zbudowania sobie choćby niewielkiej podstawy finansowego bezpieczeństwa.
zdjęcie tytułowe: FInanceVisual


