16 marca 2026

Polacy chcą oszczędzać, ale prawie połowa twierdzi, że… nie ma z czego. Co skłoniłoby nas do systematycznego oszczędzania?

Polacy chcą oszczędzać, ale prawie połowa twierdzi, że… nie ma z czego. Co skłoniłoby nas do systematycznego oszczędzania?

Polacy nie oszczędzają, zbyt często żyją od pierwszego do pierwszego i gdy tylko pojawia się trochę wolnej gotówki, natychmiast znika ona w konsumpcyjnym wirze — taki stereotyp panuje o naszych „oszczędnościowych mocach”. Badanie przeprowadzone na zlecenie Banku BNP Paribas pokazuje, że ponad połowa badanych w ciągu ostatnich trzech miesięcy oszczędzała pieniądze. Ale tylko połowa. I większość z nich nie wykorzystała potencjału tych pieniędzy. Z danych wyłania się motywacja, która pomogłaby nam oszczędzać skuteczniej

Co więc znaczy dziś oszczędzać po polsku? Czy odkładanie pieniędzy na koncie oszczędnościowym to już świadomy plan finansowy czy raczej odruch obronny, by nie zostać na lodzie w przypadku jakiejś „awarii”? Dlaczego tak chętnie trzymamy pieniądze na koncie oszczędnościowym, koncie osobistym albo nawet w gotówce, zamiast korzystać z bardziej zaawansowanych produktów? Co blokuje Polaków przed oszczędzaniem i czy ten problem da się jakoś… obejść?

Zobacz również:

Ciekawe badanie na ten temat jakiś czas temu opublikował Bank BNP Paribas, który ostatnio jest jednym z najbardziej aktywnych na niwie zachęcania swoich klientów do oszczędzania. Wprowadził m.in. ofertę 3×7%, dzięki której nowi klienci BNP Paribas Bank Polska  mogą liczyć na oprocentowanie w wysokości 7% do kwoty 50 000 zł na „Koncie Lokacyjnym” (żeby je założyć można kliknąć tutaj, trzeba się umówić z doradcą w oddziale).

W BNP Paribas można otworzyć też dodatkowe konto („Pełne marzeń”). Jego oprocentowanie także wynosi 7%, ale do niższej kwoty maksymalnej. Żeby założyć „Konto Pełne Marzeń” należy kliknąć ten link. No i w ramach nagrody za cały ten trud oszczędzania można dostać też cashback w wysokości 7% pieniędzy wydanych na zakupach (do 500 zł).

Czy Polacy (już) potrafią oszczędzać?

Pierwszy ważny wniosek z badania „zielonego” banku jest taki, że oszczędzanie w Polsce nie jest dziś luksusowym hobby dla nielicznych, ale też nie stało się powszechnym odruchem całego społeczeństwa. Widać to szczególnie tam, gdzie kończą się deklaracje, a zaczyna codzienne życie: ponad 40% badanych zgadza się ze stwierdzeniem, że nie ma wystarczających środków, by odkładać coś na bieżąco, a osoby oszczędzające częściej mają stałą pracę, wykształcenie średnie lub wyższe oraz dochody powyżej 5000 zł netto. Innymi słowy, o finansowej zapobiegliwości wciąż bardzo często decyduje nie tyle charakter, ile po prostu wysokość i regularność wpływów.

Deklaratywnie (bo do portfeli badacze im nie zaglądali) 71% Polaków uważa, że większy wpływ na to, czy ludzie oszczędzają, ma silna wola i zbudowany nawyk oszczędzania,  tylko 29% wskazuje na wysokie zarobki. Dopiero gdy ankietowani zostali zapytani, co realnie zachęciłoby ich do oszczędzania albo do odkładania większych kwot widać pewne niespójności: na pierwszym miejscu znalazły się właśnie wyższe zarobki, które wskazało 90% badanych. Zaraz za nimi stała praca i regularne dochody, które mogłyby zmobilizować 85% respondentów.

Czyli w teorii oszczędzanie zależy od siły woli i systematyczności, a w praktyce zaczyna się tam, gdzie – zdaniem Polaków – kończy się finansowy ścisk. To oznacza, że większość konsumentów odkłada oszczędzanie na później – aż będą więcej zarabiać. I przegapiają możliwość odkładania nawet niewielkich kwot już od początku kariery zawodowej.

Jest w tym trochę życiowej prawdy, której często nie chcą przyznać autorzy motywacyjnych poradników. Łatwo mówić o dyscyplinie, gdy po opłaceniu rachunków zostaje na koncie kilka tysięcy złotych, a efekty oszczędzania widać już po paru miesiącach. Znacznie trudniej, gdy z często (nie oszukujmy się) marnej pensji trzeba jeszcze sfinansować rosnące koszty życia, ratę kredytu, samochód, rozrywkę dla samego siebie i wszystkie nieprzewidziane wydatki, które zawsze pojawiają się akurat wtedy, kiedy nie jesteśmy na nie gotowi.

Badanie pokazuje, że Polacy generalnie chcą oszczędzać i są spójni w tym, co mogłoby im pomóc  83% badanych mówi, że do oszczędzania skłoniłoby ich ustalenie celu. To bardzo ważne spostrzeżenie, które być może tłumaczy przyczyny częstego „rozbijania skarbonki” z oszczędnościami nawet przez tych, którzy mniej lub bardziej systematycznie gromadzą zaskórniaki.

78% wskazuje na większą samodyscyplinę, a 75% na ograniczenie niepotrzebnych zakupów. To wszystko są sensowne odpowiedzi, których wdrożenie w życie faktycznie drastycznie mogłoby ułatwić oszczędzanie. Tyle, że fundamentem pozostaje wciąż założenie: „będę oszczędzać, jak w domowym budżecie będzie więcej pieniędzy”.

W raporcie widać też coś jeszcze: oszczędzanie nie rozkłada się w społeczeństwie równo. Częściej odkładają mężczyźni, osoby w wieku 18-34 lata, badani z wykształceniem co najmniej średnim lub wyższym, a także ci, którzy mają stałą pracę (i wspomniane wyżej dochody przekraczające 5000 zł netto).

——————–

ZAPROSZENIE PARTNERA:

——————–

Dlaczego nie oszczędzamy tak dobrze, jak byśmy mogli?

Druga ciekawa rzecz dotyczy tego, po co właściwie oszczędzamy. Najsilniejszym motywem jest zwykłe poczucie bezpieczeństwa: z tym stwierdzeniem zgadza się 84% badanych. Tuż za nim są marzenia i plany, na które inaczej nie byłoby nas stać, wskazane przez 80% respondentów, oraz zwykła potrzeba niewydawania wszystkiego od razu, co również deklaruje ok. 80% ankietowanych. 75,6% traktuje cel oszczędzania jako budowanie kapitału na daleką przyszłość.

Może właśnie dlatego forma oszczędzania też jest zaskakująco zachowawcza. Wśród osób, którym udało się coś odłożyć, najpopularniejsze są konto oszczędnościowe, z którego korzystało 45% oszczędzających, zwykłe konto osobiste z wynikiem 36% oraz gotówka trzymana w domu, wskazana przez 33% badanych. Dopiero dalej pojawia się lokata bankowa, którą wskazało 29%. Obligacje Skarbu Państwa wybiera już tylko niecałe 7% oszczędzających, IKE lub IKZE – 5,5%, fundusze inwestycyjne – 5,4%, a akcje – zaledwie 4%, kryptowaluty odrobinę mniej, bo 3% z kawałkiem. Jeśli chodzi o rachunek maklerski i kupowanie ETF-ów, to tylko 2,9%.

Jednocześnie 35% respondentów twierdzi, że dobrze orientuje się w głównych produktach oszczędnościowych i śledzi rynek wtedy, gdy tego potrzebuje, a zaledwie 5% deklaruje bardzo dobrą znajomość produktów oszczędnościowych i inwestycyjnych. Razem daje to niespełna 40% osób, które oceniają swoją wiedzę jako dobrą lub bardzo dobrą, podczas gdy ponad 16% przyznaje, że zna rynek bardzo słabo, a 43% raczej słabo. Jeżeli więc większość ludzi wybiera konto oszczędnościowe, konto osobiste albo gotówkę, to niekoniecznie dlatego, że to rozwiązania optymalne, a dlatego, że wydają się najprostsze, najbardziej zrozumiałe i w oczach większości i nie wymagają doktoratu z ekonomii.

Przyczyny? Brak dostatecznej edukacji finansowej? Pewnie tak. Ale to nie wszystko. Do tego dochodzi również mnogość produktów i zbyt skomplikowane platformy inwestycyjne. Niedawno w „Subiektywnie o Finansach” opisywałem raport Accenture, który mówi wprost, że trzeba upraszczać ofertę produktową, bo klienci szukają rozwiązań przede wszystkim łatwych w obsłudze.

Jedna trzecia ankietowanych w badaniu Accenture przyznała, że dzisiejsze menu inwestycyjne może klientów przytłaczać – zwłaszcza młodszych i początkujących, którzy chcieliby zainwestować w coś małego, a trafiają na zalew skomplikowanie nazwanych produktów oraz dziesiątki stron regulaminów i cenników.

Czy da się jakoś przebić bariery? Jest na to sposób

Aż 93% Polaków uważa, że oszczędzania można się nauczyć. To bardzo ważna deklaracja, bo oznacza, że nawet jeśli dziś wiedza finansowa jest ograniczona, to nie musi taka pozostać. Innymi słowy, Polacy nie mówią: „to nie dla mnie”, tylko raczej: „jeszcze nie do końca wiem, jak to robić”. Ważne jest to, że pierwszy krok, czyli odkładanie na koncie oszczędnościowym lub w gotówce, prawie połowa z nas ma już za sobą. Teraz pozostaje tylko ze zgromadzonych oszczędności ułożyć dobrze zbalansowany portfel, który nie tylko utrzyma wartość, ale i coś zarobi.

Zacznijmy jednak od rady dla tej drugiej połowy, która albo nie ma z czego oszczędzać albo nie może się przełamać. Mamy na to prostą receptę, która dla wielu z tej grupy może zadziałać. Chodzi o cykliczne odkładanie małych kwot poprzez zdefiniowanie zlecenia stałego z datą nazajutrz po wypłacie wynagrodzenia. Dzięki automatyzacji wygrywasz z systemem jego własną bronią.

Warto podkreślić, że taka strategia zazwyczaj jest ekonomicznie bardziej skuteczna i opłacalna niż odkładanie z tego, co zostanie na koniec miesiąca. Nie zmienia to jednak faktu, że w Polsce oszczędzanie nie jest jeszcze masowym „rytuałem”, lecz częściej próbą zbudowania sobie choćby niewielkiej podstawy finansowego bezpieczeństwa.

zdjęcie tytułowe: FInanceVisual

Subscribe
Powiadom o
29 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
RafałX
30 dni temu

Zapłać sobie i zrób zlecenie stale jak każda inna platność.

Kwota i forma odkładania jest istotna, ale nie koniecznie w pierwszych 4-6 miesiącach. Najważniejsze jest założenie tego cholernego zlecenia. Po oswojeniu się ze zleceniem jako kolejną oplata/abonamentem itp, można zacząć kombinować jak to zrobić efektywnie.

Amen 🙂

Admin
30 dni temu
Reply to  RafałX

Amen.

Jarek
30 dni temu
Reply to  RafałX

Bóg zapłać.

Laura
30 dni temu
Reply to  RafałX

Z doświadczeń z moich początków oszczędzania: bardzo ważne jest nie przegięcie z kwotą tego zlecenia stałego na starcie i/lub stworzenie osobnego konta na wydatki nieregularne. Nic tak mnie nie demotywowało jak konieczność wyciągnięcia (nawet niewielkich) pieniędzy z oszczędności w pierwszych kilku miesiącach odkładania, bo miałam tylko pobieżną analizę wydatków, która nie uwzględniała wszystkich płatności o mniejszej częstotliwości. Przychodził miesiąc, kiedy kumulują mi się większe opłaty np. roczne i wyciąganie na ten cel z „oszczędności” smakowało porażką. Nie mówiąc o zbyt ambitnych początkach, kiedy w ogóle ciężko było spiąć koniec miesiąca po przelaniu na starcie zbyt dużej kwoty.

Admin
29 dni temu
Reply to  Laura

Bardzo dobre spostrzeżenia

RafałX
29 dni temu
Reply to  Laura

Pełna zgoda, ja celowo nie pisze o kwocie, a bardziej nawyku oszczędzania.

Prawdziwy
29 dni temu
Reply to  Laura

W 100% znam twój ból, dlatego zacząłem korzystać 20 lat temu z karty kredytowej. Żeby nie naruszać oszczędności tylko przerzucać sobie takie zwiększone wydatki jako obciążenie kolejnego miesiąca.

Tomek
29 dni temu

Moim zdaniem brakuje u nas edukacji finansowej, która od wczesnych lat szkolnych wpajałby dobre nawyki w podejściu do pieniędzy. Niestety, jak ktoś nie wyniesie z domu umiejętności rozsądnego gospodarowania pieniędzmi, to w dorosłym życiu powiela zachowania finansowe swoich rodziców. To jest coś w rodzaju dziedziczenia biedy i ciężko jest z tego wyjść, nawet jeżeli zarabiamy relatywnie dobrze. Chyba każdy zna ludzi, którzy mają ponad przeciętne zarobki a ciągle żyją pod kreską – to nie bierze się powietrza, tylko moim zdaniem jest pokłosiem braku odpowiednich wzorców, które powinna zapewnić powszechna edukacja.

Admin
29 dni temu
Reply to  Tomek

Pełna zgoda!

Jurek
29 dni temu
Reply to  Tomek

Jest też kwestia, tego, że spece od marketingu próbują nas zmusić do ciągłej konsumpcji, już nie ma zbierania na samochód czy wycieczkę, tylko jest kredyt, opóźniona płatność itd. Byle mieć dziś i już.

Admin
29 dni temu
Reply to  Jurek

Też prawda

Tomek
29 dni temu
Reply to  Jurek

Wszelkie reklamy kredytów konsumpcyjnych, chwilówek czy nawet rat powinny być traktowane na równi z reklamami alkoholu i papierosów, jako coś bardzo szkodliwego. W teorii nic mi nie powinno być do tego jak i na co ktoś wydaje swoje (czy na pewno swoje, jeżeli wspiera się kredytem?) pieniądze, natomiast problem w tym, że wszechobecny konsumpcjonizm wpływa pośrednio na moje życie, poprzez podbijanie cen towarów i usług. Gdyby nie istniała instytucja kredytu samochodowego czy leasingu, to auta musiałyby być tańsze, bo kto by je kupował? A tak mamy ceny rat sprytnie skrojone pod aktualne możliwości przeciętnego kredyto(leasingo)biorcy. Rynek mieszkaniowy działa podobnie. I… Czytaj więcej »

Admin
29 dni temu
Reply to  Tomek

Dobry pomysł 😉

Prawdziwy
29 dni temu
Reply to  Tomek

„czy na pewno swoje, jeżeli wspiera się kredytem?”
A jak płacisz gotówka to wydajesz na pewno swoje skoro zaraz możesz stracić pracę i musieć zebrać na ulicy?
Tak to są twoje pieniądze wtedy. Jak je położysz na lawce z parku i ktoś ci ukradnie, to nie pojdziesz do banku i nie powiesz że skoro nie masz pieniędzy to nie masz teraz zobowiązania wobec banku.

Prawdziwy
29 dni temu
Reply to  Tomek

„Gdyby nie istniała instytucja kredytu samochodowego czy leasingu, to auta musiałyby być tańsze, bo kto by je kupował?”
Ja bym je kupował. Od pierwszego samochodu kupuje auta nowe z salonu, trzymam 7-15 lat i kupuje kolejne za gotówkę. Czy bez kredytu auta byłyby tańsze? Nie wydaje mi się. W czasach jak auta byly niedostępne dla przecietnego zjadacza chleba i nie było kredytów to po prostu ludzie nie mieli samochodów, a nie mieli tanie samochody w końcu będziesz konkurował z całym swiatem ktory może sobie udzielić kredytu. Jak nie było kredytów to bylo latanie z kapeluszem po rodzinie, a nie tanie…

Tornecki
28 dni temu
Reply to  Prawdziwy

Dokladnie, ponadto jakby samochodów w Polsce sprzedawało się mało to koszty prowadzenia takiej działalności mogłyby być wysokie na skute nieosiągnięcia efektywności kosztowej i efektu skali i samochody byłyby jeszcze droższe..

Prawdziwy
29 dni temu
Reply to  Tomek

„Chyba każdy zna ludzi, którzy mają ponad przeciętne zarobki a ciągle żyją pod kreską” Pytanie czy jakby Ci ludzie zaczeli oszczędzać to czy nie uznaliby że nie warto pracować skoro nic z tego nie mają? Poza tym ja nie wiem wy nigdy w szkole nie byliście? Że macie taką mocna wiarę ze przyjdzie stary biedny zgred do dziecka i będzie opowiadał jak oszczędzać samemu żyjąc od pierwszego do pierwszego. To samo z nauką wypełniania pitow, niby miałem to w szkole, nauczyłem sie dopiero jak musiałem wypełnić swoj pit i było to zupelnie co innego niz w szkole – tylko zmarnowałem… Czytaj więcej »

Jurek
29 dni temu

Na samym początku oszczędzania przelewaliśmy z żoną stałą sumę na początku miesiąca i staraliśmy się przeżyć za pozostałość. Jeżeli coś zostało, to też przelewaliśmy na konto oszczędnościowe. Dyscyplinowało nas to do wykorzystania tylko tych środków, które są na koncie. Teraz, wraz z polepszeniem zarobków przelewamy tylko pieniądze, które są na koncie pod koniec miesiąca, tak żeby każdy miesiąc zaczynać z „gołą” wypłatą. Na konto oszczędnościowe od razu lądują też jakiekolwiek dodatkowe środki, np zwrot podatku (o ile jest), pieniądze ze sprzedaży aut itd. Do tego też prowadzimy zapisy ile odłożyliśmy itd. To też motywuje, jak się widzi jak procent składany… Czytaj więcej »

Admin
29 dni temu
Reply to  Jurek

Ciekawa koncepcja, ale wymaga dyscypliny przez cały miesiąc, więc zdecydowanie nie dla każdego

Ppp
29 dni temu

Jakoś nic nie piszecie, a ludzie nie wspominają o EFEKTACH. Jeśli ktoś wyliczy sobie, że odkładając np. 100PLN miesięcznie będzie miał po roku odłożone 1200PLN, ale odsetki z tego w następnym roku wyniosą jakieś 30-40PLN rocznie – to może uznać, że dla takiej sumy nie warto zaczynać. Czyli na początek wymagane są: likwidacja Belki plus wysokie stopy procentowe. Oczywiście, jak ktoś już ma nawyk, to będzie regularnie oszczędzał wiedząc, że stopy są raz niższe, raz wyższe. Tu jednak omawiamy sytuację kogoś, kto rozważa, czy warto zacząć – dodałbym jeszcze młody wiek i niezbyt dużą cierpliwość. Ja zacząłem na początku lat… Czytaj więcej »

Admin
29 dni temu
Reply to  Ppp

Być może ten pomysł z likwidacją podatku Belki do 100 000 zł nie jest taki zły

Max
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dlaczego tylko do 100 000 zł?

Admin
29 dni temu
Reply to  Max

Żeby się burżujstwo nie szerzyło ;-)). No dobra, przekonał mnie Pan. Dam 200 000 zł 😉

Vvv
29 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Prosto i działałoby. Aktywacja środków na rorach to pierwsza potrzeba. Inwestorzy sobie radzą. Jak ciułacz usłyszy że może mieć 25.000 bez belki ALE jak założy rachunek maklerski i to pewnie jeszcze nie darmowy to mu przejdzie i kasa dalej będzie kisła na rorze.. Tyle w temacie.

Ppp
28 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pan ma mocno nieaktualne dane. Jeśli płaca minimalna netto przekracza 40.000PLN rocznie, to burżujstwo nie zaczyna się od 100.000, ani od 200.000, lecz od miliona i to nie jednego. 20 lat temu można było myśleć, że milion PLN kapitału, to bogactwo – dzisiaj potrzebne do tego są trzy miliony. Chyba, że ktoś ma państwową emeryturę/rentę, a odsetki z kapitału są dodatkiem do niej.
Pozdrawiam.

Admin
28 dni temu
Reply to  Ppp

No tak, zakładam, że emerytura (20-25% wynagrodzenia) zostanie wypłacona. A dodatkowo zakładam, że jeśli ktoś ma nieruchomość, to będzie to też aktywo emerytalne

Sylwester
28 dni temu
Reply to  Ppp

Ja bym jeszcze dodał ograniczenia i ryzyka dotyczące innych produktów, np. lokat. Gdy w przypadku zerwania lokaty nie zyskuje się nic, a czasem nawet traci, to znacznie zmienia się postrzegane ryzyko zamrożenia środków, które mogą być niezbędne w szczególnej sytuacji. Stąd wysoka popularność kont oszczędnościowych, bo z nich zawsze można pieniądze wyjąć, nawet jeśli zysk jest niewielki.

Skomplikowanie umów lokat i innych produktów oszczędnościowych też nie ułatwia podjęcia decyzji.

Cassandra
28 dni temu

Zgadzam się, że ciężko jest zacząć… Natomiast nie dziwny się, że większość oszczędzających wybiera/woli oszczędzać na kontach oszczędnościowych i lokatach – to produkty łatwo dostępne i proste i nie można na nich „stracić” (pomijam tu kwestie utratę wartości pieniądza w czasie)… poza tym przed poważnym inwestowaniem większość nas ma opory emocjonalne – boimy się i mocno przeżywamy „porażki inwestycyjne” (gdy nasze akcje lecą albo sprzedajemy ze stratą).. są przecież badania, że psychologicznie strata bardziej i dłużej boli niż trwa zadowolenie z udanej inwestycji :PPP

Admin
28 dni temu
Reply to  Cassandra

To prawda, łatwiej zainwestować pieniądze (i narazić je na ryzyko) jeśli ma się już np. 50 000 zł na bezpiecznym koncie oszczędnościowym

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu