Rynek metali szlachetnych wszedł w nową fazę historycznej hossy. Złoto i srebro w tak szybkim tempie nie rosły od kilkudziesięciu lat. Cena złota idzie w górę po 500 dolarów… tygodniowo. Obecnie wartość uncji kruszcu przekracza już 5 500 dolarów. W Polsce jednouncjowe monety w komplecie przekroczyły właśnie w sklepach ze złotem wartość 20 000 zł za sztukę. Jak w tej sytuacji podchodzić do tematu zakupu złota, czy kilkanaście uncjowych monet ma wartość kawalerki w dużym mieście?
Co prawda cena uncji złota wyrażona w polskiej walucie nie przekroczyła jeszcze 20 000 zł (brakuje niewiele, raptem kilkuset złotych), ale już od kilku dni niektóre z klasycznych złotych monet o wadze jednej uncji flirtowały z tą okrągłą barierą. Ale dopiero dzisiaj wszystkie najważniejsze, bite na świecie monety w komplecie przekroczyły okrągłą granicę 20 000 zł. Wyrażone w polskiej walucie ceny złota rosną co prawda wolniej, niż te wyrażone w dolarze (bo „zielony” się osłabia, a złoty jest silny), ale też idą w górę.
- Płatności kartą czy gotówką? EBC sprawdził jak odpowiadają Europejczycy. Stara miłość do gotówki nie (za)rdzewieje. Uratują ją… młodzi! [POWERED BY EURONET]
- Ameryka nie musi się zawalić, żeby inwestorzy przestali na niej zarabiać. Czy właśnie zbliżamy się do tego momentu? [POWERED BY UNIQA TFI]
- Proszę zapiąć pasy, będzie bujało. Oto pięć zasad, które prawdopodobnie przyniosą Ci sukces w inwestowaniu w 2026 r. [POWERED BY XTB]
Dość powiedzieć, że jeszcze dwa tygodnie temu za jednouncjowe monety trzeba było w sklepach zapłacić mniej więcej 17 500 zł, a jeszcze latem zeszłego roku można było bez problemu dobić targu przy cenie 12 500 zł. Kto kupił złotą monetę dwa lata temu po 8 500 zł – dziś już podwoił swoje ulokowane w złocie oszczędności.

Mówi się, że złoto powinno chronić przed inflacją, ale wzrost jego wartości w ostatnim czasie jest wielokrotnie szybszy, niż wzrost cen i niż spadek wartości pieniądza. Wynika to po prostu z faktu, że popyt na złoto rośnie, a jego podaż jest ograniczona. Złota chcą inwestorzy zabezpieczający się przed ryzykiem spadku cen akcji, banki centralne zabezpieczające się przed ryzykiem potraktowania dolara jako broni i konsumenci obawiający się, że świat będzie wychodził z kryzysu zadłużenia poprzez dewaluację pieniądza.
Jeśli w portfelach inwestorów (czyli posiadaczy portfeli inwestycyjnych złożonych z różnych aktywów), a także zwykłych ciułaczy dziś udział złota statystycznie nie przekracza 2-3%, to nic dziwnego, że wzrost tego popytu natychmiast przekłada się na wzrost cen. A jeśli w dodatku inwestorów straszą codziennie nagłówki w gazetach i portalach o tym, że świat staje na krawędzi kolejnych wojen – determinacja do zakupów złota rośnie. I to cała tajemnica tej „złotej” hossy.

Kilkanaście monet to równowartość… mieszkania!
Przy cenie 20 000 zł za jedną złotą monetę ważącą jedną uncję, sformułowanie „na wagę złota” nigdy nie było tak zbliżone do prawdy, jak dzisiaj. Przy tak wielkiej wartości kruszcu zaledwie kilkanaście monet stanowi równowartość kawalerki w dużym mieście. Albo bardzo dobrego samochodu. Za jedną złotą monetę można sfinansować luksusowe wakacje dla całej rodziny. Przy okazji polecamy wideofelieton o tym czy Polakowi w ostatnich dekadach bardziej opłacało się mieć złoto czy nieruchomość w jednym z największych miast:
Bardzo ciekawe rzeczy dzieją się też na rynku srebra. W „Subiektywnie o Finansach” nie raz i nie dwa mówiliśmy o tym kruszcu jako o pomyśle na ciekawy, być może zyskujący na wartości prezent z okazji różnych ważnych okazji. Raczej mówiliśmy o tym jako o bardzo długoterminowym pomyśle i raczej stawialiśmy na aspekty edukacyjne (żeby obdarowany poznawał wartość oszczędzania, lokowania wartości w czymś długoterminowym, a jednocześnie ładnym), ale wygląda na to, że aspekty finansowe w przypadku srebra też zaczynają mieć znaczenie.
Wartość srebra rośnie tak szybko, że wartość srebrnej monety o wadze jednej uncji, którą jeszcze rok temu można było kupić w sklepie po mniej więcej 150 zł (i wydawało się, że to jest drogo, bo na giełdach uncja srebra kosztowała wtedy mniej więcej 30 dolarów), dziś przekroczyła już 600 zł. Spready w porównaniu z giełdowymi cenami uncji srebra też się rozszerzyły (obecnie „czysty” kruszec kosztuje 400 zł za uncję), ale wynika to z ogromnych niedoborów tego surowca i kwestii kosztów bicia, transportu, ubezpieczania i sprzedaży monet (czyli kosztów stałych).
Jeśli jedna uncja srebra „zaklęta” w klasycznej monecie z czystego kruszcu jest warta już 600-700 zł, to oznacza, że przeciętne wynagrodzenie w Polsce, gdyby chcieć je wypłacać w takich monetach, byłoby warte mniej więcej dziesięć srebrnych monet. Kruszec, który był uznawany jeszcze nie tak dawno za bardzo „niewygodną” inwestycję (bo np. zainwestowanie 50 000 zł w srebro oznaczało konieczność przechowywania 350 monet), dziś jest już czymś, w czym przechowywanie majątku „nie boli” (żeby 50 000 zł mieć w srebrnych monetach wystarczy ich 70 sztuk).

Srebro, które jeszcze kilkanaście miesięcy temu było uznawane głównie za metal przemysłowy, teraz uzyskują w głowach inwestorów status pieniądza. I dlatego ceny srebra rosną znacznie szybciej, niż złota. Każdy chce mieć jego domieszkę w portfelu, a jednocześnie rośnie popyt przemysłowy. Najpiękniejsze sztabki srebra z renomowanych mennic są dziś po prostu niedostępne. 10-uncjowy „Tygrys Bengalski” od indyjskiej mennicy PAMP „teoretycznie” kosztuje 2000 dolarów (czyli 700 zł za uncję), ale po tej cenie jest nie do kupienia (brak w magazynie).
W tych dziwnych (ale i ciekawych) czasach warto pamiętać, że złoto (a także ostatnio srebro) to nie są aktywa „spekulacyjne”. W złoto nie inwestujemy, żeby zarobić, czy ochronić się przed inflacją. W złoto lokujemy, żeby chronić nasz portfel inwestycyjny lub nasz majątek przed ryzykami takimi jak wojna, zniszczenie wartości papierowego pieniądza, kryzys finansowy. Dlatego bieżąca cena złota ma mniejsze znaczenie, niż fakt, że to złoto – jako „pokrycie” części naszego majątku lub inwestycji – jest rodzajem polisy ubezpieczeniowej.
Gdy Trump serwuje „TACO”, cena złota rośnie
Zapraszam do przeczytania komentarza na temat rynku złota, którego autorem jest Michał Tekliński, prawdopodobnie najbardziej znany w Polsce analityk rynku metali szlachetnych, komentator wydarzeń z „branży” złota i srebra. Jego analizy możecie czytać w „Subiektywnie o Finansach” cyklicznie, a złoto i srebro bezpiecznie i w dobrych cenach kupić na stronie Goldsaver.pl (w częściach) oraz w sklepach Goldenmark (w uncjach).

Napędzającą siłą tego gigantycznego wzrostu cen metali szlachetnych jest przede wszystkim zwiększony popyt na aktywa “bezpiecznej przystani” w obliczu rosnącej niepewności. Ostatnie tygodnie przyniosły kumulację czynników, które w naturalny sposób kierują kapitał w stronę metali szlachetnych – od napięć geopolitycznych, przez presję na łagodzenie polityki monetarnej USA (czyli obniżanie stóp niezależnie od inflacji), po coraz śmielsze prognozy cenowe dla złota i srebra ogłaszane przez największe instytucje finansowe.
Jednym z kluczowych czynników stojących za dynamicznym wzrostem cen złota i srebra są działania administracji Donalda Trumpa, które w styczniu wywołały silne turbulencje na rynkach finansowych. Szczególne emocje wzbudziła kwestia Grenlandii. Prezydent USA publicznie zasugerował, że Stany Zjednoczone powinny przejąć kontrolę nad wyspą, argumentując to koniecznością jej ochrony przed wpływami Rosji i Chin.
Choć później, podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, Trump zapewniał, że nie planuje użycia siły, a po rozmowach z przedstawicielami Danii ogłosił „postępy w negocjacjach”, rynki odebrały te komunikaty jako element presji politycznej, a nie realnego uspokojenia sytuacji. Dodatkowo, w tle pojawiły się groźby wprowadzenia ceł wobec Unii Europejskiej. To wystarczyło, by kapitał ponownie zaczął szukać bezpiecznych przystani.
W komentarzach rynkowych coraz częściej pojawia się pojęcie „TACO” – skrót od „Trump Always Chickens Out”, opisujący schemat, w którym prezydent USA wysuwa bardzo daleko idące żądania, by następnie częściowo się z nich wycofać pod presją rynków. Choć mechanizm ten bywa wykorzystywany spekulacyjnie, sam fakt jego istnienia zwiększa zmienność i niepewność.
W Davos premier Kanady Mark Carney wprost mówił o końcu dotychczasowego ładu i konieczności znalezienia nowej równowagi pomiędzy dominacją USA i Chin a interesami mniejszych i średnich państw. Historycznie takie momenty sprzyjały wzrostowi znaczenia złota jako neutralnego, ponadnarodowego aktywa.
Dodatkowym impulsem dla rynku są wydarzenia wokół amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Słabsze od przewidywań dane makroekonomiczne i oczekiwania kolejnych obniżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych sprawiają, że koszt alternatywny trzymania złota maleje. Osłabienie dolara amerykańskiego, które obserwujemy w tym okresie, również wzmacnia pozycję kruszcu.
Jednocześnie narasta presja polityczna na Fed oraz spekulacje dotyczące przyszłości jego szefa Jerome’a Powella, co rodzi pytania o niezależność banku centralnego USA. Pytanie o to, kto zastąpi Powella i czy ten ktoś nie będzie obniżał stóp procentowych bez względu na poziom inflacji staje się coraz bardziej aktualne. Każde osłabienie wiarygodności polityki monetarnej Stanów Zjednoczonych historycznie działało na korzyść złota.

Srebro rośnie szybciej niż złoto. A w Dubaju…
W przypadku srebra do klasycznych czynników “safe-haven” dochodzi także popyt przemysłowy i strukturalne deficyty podaży surowca. Srebro jest szeroko wykorzystywane w sektorach takich jak elektronika, fotowoltaika czy produkcja baterii, a ograniczenia eksportowe ze strony dużych producentów, takich jak Chiny, dodatkowo zwiększają presję na dostępność metalu. W efekcie jego wzrosty procentowe od początku roku są znacznie wyższe niż wzrosty cen złota.
Podsumowując, rekordy na rynku złota i srebra to nie jednorazowy impuls, ale wynik złożenia się wielu podstawowych czynników: intensyfikacji napięć geopolitycznych, oczekiwań dotyczących polityki monetarnej, relatywnego osłabienia dolara oraz fundamentalnego popytu inwestycyjnego i przemysłowego. W takich warunkach złoto i srebro nie tylko reagują na krótkoterminowe wstrząsy, ale również potwierdzają swoją rolę strategii długoterminowej ochrony kapitału.
Nie bez znaczenia pozostają również prognozy cenowe największych banków inwestycyjnych. Goldman Sachs podniósł swoją prognozę ceny złota na koniec 2026 roku do poziomu 5 400 dolarów za uncję (już została przekroczona). Jeszcze niedawno takie poziomy uznawano za skrajnie hurraoptymistyczne, dziś coraz częściej pojawiają się w bazowych scenariuszach analitycznych. To pokazuje, że analitycy zaczynają traktować wysokie ceny złota nie jako chwilową anomalię, lecz efekt długoterminowych zmian strukturalnych.
Na globalnej mapie rynku złota coraz wyraźniej zaznacza się także rola Dubaju. Dubai Gold Commodities Exchange odnotowała w minionym roku ponad 30-procentowy wzrost wolumenu obrotu oraz wzrost wartości kontraktów o 47 miliardów dolarów. Akredytacja przyznana przez Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych ułatwia europejskim inwestorom dostęp do tego rynku, a Dubaj staje się jednym z kluczowych centrów handlu fizycznym kruszcem. Szacuje się, że przez ten hub przepływa dziś około 15% światowego złota.
Warto również spojrzeć na rynek metali szlachetnych szerzej. Rok 2025 był wyjątkowo silny nie tylko dla złota, które wzrosło o około 64%t, osiągając największy roczny wzrost od 1979 roku, ale także dla srebra. Cena srebra wzrosła w ubiegłym roku o około 157%, napędzana deficytami podaży, rosnącym popytem przemysłowym oraz uznaniem srebra za minerał krytyczny w USA. Platyna i pallad również notowały silne wzrosty, potwierdzając, że inwestorzy coraz chętniej dywersyfikują portfele w kierunku metali.
Wszystko to składa się na obraz rynku, na którym złoto i srebro nie są już wyłącznie „bezpieczną przystanią na czas kryzysu”, ale elementem strategicznego zabezpieczenia kapitału w świecie permanentnej niepewności. W obecnym otoczeniu gospodarczym i politycznym pytanie nie brzmi, czy metale szlachetne mają jeszcze sens w portfelu, lecz jak dużą rolę powinny w nim odgrywać.
———————————-
ZOBACZ ROZMOWĘ O ROLI ZŁOTA W PORTFELU:
———————————-
ZAPOZNAJ SIĘ Z ARTYKUŁAMI Z CYKLU „STAĆ CIĘ NA ZŁOTO”:
>>> Dla niezbyt doświadczonych inwestorów najbezpieczniejszą strategią są zakupy w częściach. Dotyczy to akcji, obligacji i… złota też. Zwłaszcza teraz. Jak robić to wygodnie?
>>> Złoto w monetach lub sztabkach czy w ETF-ach, funduszach i akcjach spółek? Jakie są wady i zalety lokowania pieniędzy w fizyczny kruszec?
>>> Popularność zakupów złota w Polsce rośnie, więc… wraca patent na kupowanie złota po kawałku. Czy tym sposobem złote sztabki trafią pod strzechy? Czy to bezpieczne? Testuję
>>> Od czego zależy cena złota? Kiedy zyskamy dzięki ulokowaniu w nim części oszczędności, a kiedy niekoniecznie? Zdecyduje o tym kilka czynników
>>> Po co banki centralne kupują złoto? I czy my też powinniśmy? Czy dla bankierów złoto staje się alternatywą dla „papierowego” pieniądza?
>>> Złoto czy nieruchomości? Ten odwieczny spór od lat rozgrzewa zwolenników inwestycji alternatywnych na całym świecie. Kto ma więcej racji?
>>> Złoto jako „ubezpieczenie od końca świata”? Nie tylko. Sprawdzam, jak złoto się sprawdza w kryzysowych momentach na rynku. Bo kryzysów ci u nas dostatek
————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.
————————
ZAPROSZENIE
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w Subiektywnie o Finansach. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.
Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli wiodący na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.
——————————–
Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

zdjęcie tytułowe: ChatGPT

