„Polski Ład” przynosi prezent dla inwestorów. Od przyszłego roku ma ruszyć „ulga na IPO”, czyli na inwestowanie w akcje giełdowych debiutantów. Znam szczegóły

„Polski Ład” przynosi prezent dla inwestorów. Od przyszłego roku ma ruszyć „ulga na IPO”, czyli na inwestowanie w akcje giełdowych debiutantów. Znam szczegóły

„Polski Ład” to nie tylko wyższa kwota wolna od podatku, wyższy próg dla 32-procentowego podatku oraz dodatkowe 9% parapodatku zdrowotnego. To również ulga na IPO. Co to takiego? Ma odmienić polską giełdę. Drobni inwestorzy nie zapłacą podatku Belki, jeśli nie sprzedadzą kupionych w ofercie publicznej akcji przez 3 lata. Spółki wchodzące na parkiet będą z kolei miały finansowe ulgi, co ma zachęcić nasze firmy, by ustawiły się w kolejce na parkiet. Dobry pomysł? Przełom? A może kolejny kapiszon „Polskiego Ładu”?

Same tylko nowelizacje ustaw podatkowych w ramach programu „Polski Ład” to ponad 220 stron, na których każdy znajdzie coś dla siebie: jest komedia („prosty” wzór na ulgę podatkową – A x 0,06684459 – 4572 zł podzielone przez 0,17), jest dramat (potężna podwyżka składki zdrowotnej), ale też żądza pieniądza, czyli… ulga na IPO. A po polsku – na zakup akcji w ramach pierwszych publicznych ofert akcji organizowanych przez spółki dopiero zmierzających na parkiet).

Zobacz również:

Czy to pomysł, który ożywi skostniały rynek kapitałowy? Spółki pójdą po miliardy złotych naszych oszczędności, które bezczynnie leżą dziś w bankach i tracą na wartości? Inwestorzy skorzystają z ulgi podatkowej i zarobią krocie? A może to głupota, żeby uzależniać zakup akcji jakiejkolwiek spółki od ulgi podatkowej? Jak zachowywały się przez pierwsze lata od debiutu kursy akcji dotychczasowych debiutantów? Sprawdzam!

Czytaj też: Rząd chce zniechęcić firmy do rozliczania się podatkiem liniowym. W zamian proponuje ryczałt, czyli niższe stawki podatku i… składki zdrowotnej. Warto? Liczę!

„Polski Ład” i ulga na IPO, czyli co ma rząd dla inwestorów?

Rządzący intencje mają na pewno dobre. Widzą, że polskie firmy mają kłopoty z pozyskaniem kapitału na rozwój i że są bardzo uzależnione od skostniałych banków, finansujących tylko to, co nie jest zbyt ryzykowne. Widzą też, że Polacy nie mają w co lokować pieniędzy – jedyny ich pomysł to nieruchomości, czego efektem jest spekulacyjna bańka i kłopoty dla tych, których już nie stać na mieszkanie, choć go pilnie potrzebują. Co ma do zaoferowania inwestorom i spółkom rząd? Zachęty zaszyte w „Polskim Ładzie” składają się z trzech elementów:

Po pierwsze: ulga na IPO dla spółki, która szykuje się do debiutu na giełdzie. Obejmie ona koszty dotyczące przygotowania prospektu emisyjnego, opłat notarialnych, sądowych, skarbowych i giełdowych oraz wydatki na opracowanie i publikację ogłoszeń wymaganych przepisami prawa. Tego rodzaju wydatki będzie można zakwalifikować w koszty w wysokości 150% ich wartości.

Po drugie: odliczenie 50% kosztów na usługi doradcze: prawne, podatkowe i finansowe, które są bezpośrednio związane z emisją -50% wydatków (bez VAT) maksymalnie 50 000 zł.

Po trzecie: zniesienie podatku Belki dla tych, którzy kupili akcje spółki zmierzającej na parkiet, o ile zatrzymają je w portfelu przez kolejne 3 lata. Oznacza to, że od ewentualnych zysków (jeśli po tych trzech latach akcje spółki będą więcej warte, niż w czasie IPO) inwestor nie zapłaci 19% podatku.

Są warunki. Aby ulgi zadziałały, trzeba będzie spełnić proste kryteria: spółka nie może być wcześniej notowana na żadnej polskiej giełdzie (np. na NewConnect), musi płacić w Polsce podatki (być rezydentem podatkowym w naszym kraju, a nie np. w jakiejś tam Holandii itp.) i – przede wszystkim – przeprowadzić pierwszą ofertę publiczną z emisją nowych akcji (nie chodzi o przypadek, w którym dotychczasowi akcjonariusze sprzedają swoje akcje).

Co rząd obiecywał, a co daje?

W porównaniu do projektów z czerwca 2021 r. z katalogu wydatków, które mogłyby zostać wliczone w koszty IPO, wypadł marketing związany z IPO. A to może być znaczna część kosztów wejścia na giełdę – być może chodziło o to, że trudno byłoby odróżnić regularne wydatki marketingowe od tych przeznaczonych na IPO. Firmy wrzucałyby w sobie w koszty „zwykle” reklamy i broniły się w skarbówce, że przecież to też była promocja spółki, której prezesi mieli już w głowie senne marzenia o IPO.

Kuszące? Na pierwszy rzut oka na pewno. Ale, ale! Czy pamiętacie, że rząd obiecywał nam już (na piśmie!) dużo atrakcyjniejsze konfitury? Przyjęta przez Radę Ministrów Strategia Rynku Kapitałowego zakładała bowiem ni mniej, ni więcej, tylko obniżenie podatku od wypłacanych inwestorom przez spółki dywidend z 19% do 9% (ulga miała działać tylko wtedy, gdy dany papier wartościowy utrzymamy był na rachunku dłużej niż przez 3 lata).

Ta propozycja dotyczyła nie tylko spółek giełdowych, ale też ETF-ów, czyli „automatycznych” funduszy inwestycyjnych, które też czasem wypłacają dywidendy. Poza tym inwestorom obiecano możliwość kompensowania strat na jednych instrumentach finansowych zyskami z innych. Jeśli np. traciłbym na funduszu inwestycyjnym, a zarobiłbym na akcjach i obligacjach, to płaciłbym podatek Belki od całościowego bilansu moich inwestycji, a nie tylko od zysku na akcjach i obligacjach. Tych propozycji w „Polskim Ładzie” nie ma.

 – Popieramy każdego rodzaju wsparcie dla ekspansji biznesu i rozwoju polskich firm, dlatego bardzo pozytywnie oceniamy decyzję o wprowadzeniu ulgi na IPO. Ponadto, głównym celem ulgi jest rozwój rynku kapitałowego, a także zachęta do inwestycji. Z perspektywy GPW rozwiązanie to jest bardzo korzystne, gdyż może zachęcić więcej spółek do debiutu na warszawskiej giełdzie –

powiedział nam prezes GPW Marek Dietl.

Czytaj też: Oferta publiczna, czyli zakup akcji przed debiutem na giełdzie. Jak ocenić, czy dana spółka jest „warta” naszych pieniędzy?

Ulga na IPO pod lupą KPMG

Co jeszcze jest w przepisach o uldze na IPO? Nad tym zagadnieniem na moją prośbę pochylili się eksperci firmy doradczej KPMG: Wojciech Majkowski, dyrektor w zespole ds. podatku dochodowego, i Jan Szymczyk, ekspert tamże. Co uważają na temat planów rządu specjaliści od podatków i doradzania spółkom? Zwracają uwagę m.in. na to, że ulga ma być dziedziczona. Będzie się więc opłacało zapisać posiadane akcje dzieciom w spadku, by po latach mogły się cieszyć nieopodatkowanym zyskiem.

„W ramach ulgi na IPO podatnik (inwestor indywidualny) lub spadkobierca podatnika PIT, który nabył lub objął akcje spółki w ramach IPO, nie będzie musiał płacić podatku z tytułu zysku osiągniętego na zbyciu tych akcji, jeżeli zbycie to nastąpiło po upływie trzech lat od dnia dopuszczenia tych akcji do obrotu na GPW lub ASO. Z ulgi nie będą mogli jednak skorzystać podatnicy, którzy w myśl przepisów ustawy o PIT są podmiotami powiązanymi z taką spółką”.

Specjaliści po analizie projektu zauważyli też, że w tym przypadku prawo nie zadziała wstecz: z nowych przepisów będą mogli skorzystać tylko inwestorzy, którzy kupią akcje debiutującej spółki po wejściu w życie ustawy, czyli – jak przewiduje jej projekt – po 31 grudnia 2021 r. W tym roku było kilka spektakularnych debiutów na warszawskiej giełdzie – ich uczestnicy na długoterminowym trzymaniu akcji nie zyskają podatkowej ulgi od Belki.

Od razu nasuwa się pytanie – czy z podatku Belki będą zwolnione ewentualne dywidendy, które spółka wypłaci po tych trzech latach? Niestety, ustawa mówi tylko o nabywaniu-zbywaniu akcji. Szkoda – nic by tak nie zachęciło inwestorów do prawdziwego, długoterminowego inwestowania jak abolicja na podatek Belki z dywidend. Są one przecież ekwiwalentem oprocentowania depozytu bankowego w przypadku kilkudziesięcioletnich inwestycji (w ich przypadku przestają mieć znaczenie wahania wartości rynkowej spółki). Co zawiera jeszcze ustawa? Eksperci KMPG tłumaczą:

„Warto również zwrócić uwagę, że wydatki w ramach ulgi na IPO mogą zostać odliczone przez spółki bezpośrednio od podstawy opodatkowania CIT. W takiej sytuacji, jeżeli podatnik zaliczył je wcześniej do swoich kosztów podatkowych, to każda złotówka przeznaczona w tym zakresie na działania związane z IPO pozwoli na zmniejszenie dochodu podatkowego o 2,5 zł lub 1,5 zł (w kwocie netto z uwzględnieniem proponowanego limitu”.

Generalna uwaga jest też taka, że ulga w podatku Belki jest trochę podobna do tej, którą możemy uzyskać na IKE. W przypadku IKE – możemy je posiadać w formie rachunku maklerskiego – jednak są roczne limity wpłat, a saldo trzeba utrzymywać aż do wieku okołoemerytalnego. Znacznie dłużej niż 3 lata.

Czytaj też: „Polski Ład” na wojnie z szarą strefą. Rząd chce przykręcić śrubę unikającym płacenia podatków. Skończy się pensja pod stołem? A może to tylko senne marzenia premiera?

Czy opłaca się długo trzymać akcje debiutantów?

Jak sprawdził portal StrefaInwestorów.com, średnia stopa zwrotu z wszystkich debiutów giełdowych przeprowadzonych w latach 2012-2018 wynosi 11%. O tyle wyższy był kurs na pierwszej sesji od ceny sprzedaży akcji inwestorom w ofercie publicznej (IPO). A co po debiucie? Nikt już tak dokładnie nie śledzi giełdowych zmagań spółek. To, czy dana spółka będzie jak wino – im starsza, tym cenniejsza, czy stanie na krawędzi bankructwa, zależy od setek zmiennych.

Jak się zachowywały kursy akcji debiutujących w ostatnich latach spółek? Generalnie nie jest łatwo znaleźć taką, która spełniałaby kryteria pozwalające inwestorom cieszyć się z ulgi podatkowej, czyli wprowadzającej na parkiet nową emisję akcji z wcześniejszą nieobecnością na NewConnect. Kilka jednak znalazłem.

Alior Bank (bank przeprowadził nową emisję). W IPO akcje były sprzedawane po 57 zł. W grudniu 2015 r. , czyli 3 lata po debiucie, zaczęły tracić na wartości. Jeszcze w październiku były wyceniane na 87 zł, a w grudniu po 60-66 zł. Potem było (prawie) tylko gorzej – w lutym 2018 r. akcje były po 87 zł, co oznacza, że inwestor, który wyłożył 10 000 zł, zarobiłby na czysto (bez podatku Belki) ok. 51%, czyli ponad 5100 zł. Z podatkiem Belki byłoby to o ok. 1000 zł mniej.

A coś bliżej teraźniejszości? Spółka biotechnologiczna OncoArendi – debiutowała na GPW w kwietniu 2018 r., a inwestorzy kupowali jej akcje po 29 zł. Kurs akcji notował duże wahania (akcje były handlowane nawet za … 9 zł), ale sytuacja odmieniła się w listopadzie ubiegłego roku. Spółka znalazła kupca na prawa do rozwoju i komercjalizacji leczniczej cząsteczki, a kurs wzrósł o 210%. I tak się utrzymuje do dziś. Zysk dla inwestora – czyste 62%. Czyli hipotetyczna inwestycja 10 000 zł, dałaby 6200 zł zysku.

Kolejna „symulacja” – linia czarterowa EnterAir. Debiut w 2015 r. i emisja warta 98 mln zł – same nowe akcje. Inwestorzy kupowali papiery po 14 zł. I trzeba przyznać, że musieli mieć nerwy ze stali, żeby wytrwać z EnterAir do tej pory. Kurs akcji szybował w górę, ale w grudniu 2018 r., dokładnie 3 lata od debiutu, zanurkował i niebezpiecznie zbliżył się do ceny emisyjnej. Potem wystrzelił jak rakieta na 53 zł w lutym 2020 r. No a potem był lockdown. Ale, co ciekawe, kurs akcji w całej historii notowań spółki zbliżył się tylko na dzień lub dwa do ceny emisyjnej. Poza tym był zawsze wyraźnie ponad nią. Czyli zakup akcji tej spółki w ofercie publicznej to był dobry interes.

Morał z tego jest taki, że – co do zasady – rynek akcji w długim okresie rośnie (tak jak rośnie cała gospodarka), można więc znaleźć przykłady spółek, których inwestorzy skorzystaliby na uldze proponowanej przez rząd, gdyby ona wcześniej istniała.

Czytaj też: 30 lat warszawskiej giełdy i… fatalne wieści dla tych, którzy inwestują długoterminowo, z myślą o dywidendach. Czas na obniżenie podatku Belki?

Czytaj też: Obiecali produkować maseczki, testy, leki na koronawirusa. „Covidowa moda” napompowała kursy ich akcji. A teraz akcjonariusze mówią „sprawdzam”

Ulga na IPO: „fajnie, ale co to da?”

Czy ulga na IPO przekona nieprzekonanych, żeby weszli na GPW? A u drobnych inwestorów wyrobi nawyk długoterminowego oszczędzania z myślą np. o emeryturze? Zapytałem o to człowieka-legendę: pierwszego, wieloletniego prezesa GPW Wiesława Rozłuckiego.

Wiesław Rozłucki
Wiesław Rozłucki

„To mały krok w dobrym kierunku, ale nie przeceniałbym go. Inwestorów, którzy trzymają akcje 3 lata, jest mniejszość, a zaproponowania zachęta do długoterminowego inwestowania nie jest wystarczająca. Efekt tej zmiany będzie marginalny. Poza tym nigdy nie było tak, by z powodów kosztów emisji dana spółka rezygnowała z debiutu. Tak samo teraz ulga nie będzie decydować, że ktoś na GPW wejdzie. Koszty przeprowadzenia debiutu sięgają kilku-kilkunastu procent wartości oferty, ale to są tzw. „małe pieniądze”. Dla spółki ważniejsze jest, czy jej akcje cieszą się wzięciem, na ile wycenia je rynek – i to są „duże pieniądze”. Rozgrzany rynek, który jest gotów podnieść cenę akcji w IPO choćby o 1 zł jest dla spółki cenniejszy niż wszystkie koszty emisji, a tym bardziej potencjalne ulgi”

– mówi Wiesław Rozłucki. Podobnego zdanie są eksperci KPMG, którzy mówią, że propozycja jest dobra, że ulży małym, niebogatym firmom, przyciągnie uwagę drobnych inwestorów do kolejnych debiutów, ale „wątpliwym jest, aby z uwagi na same preferencje zaproponowane w ramach „Polskiego Ładu” podmioty, które nie rozważały wcześniej debiutu na giełdzie, zdecydowały się na takie posunięcie”.

Jeśli spojrzeć na wyniki Ogólnopolskiego Badania Inwestorów, przygotowanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, to pytanie, czy ktoś trzyma akcje 3 lata, nawet nie pada. Jest mowa o daytradingu, tygodniu, miesiącu, maksymalnie roku. Chyba nawet twórcy tego badania nie bardzo wierzą, że znaleźliby duży odsetek inwestorów, którzy przyznaliby się do takiego horyzontu inwestowania. Czy ulga podatkowa na IPO może zmienić ten stan? Wątpliwe.

„Inwestorzy stracili wiarę w giełdę”. Z ulgą ją odzyskają?

Rekordowy pod względem debiutów na GPW to był pamiętny rok 2007 (szczyt hossy), gdy na parkiet weszło 81 spółek. W kolejnych latach (z wyjątkiem kryzysowego 2009 r.) było to regularnie po kilkadziesiąt spółek. A ostatnio – bryndza. Od 2018 r. utrzymuje się jednocyfrowa liczba debiutantów giełdowych – to mniej niż w czasie kryzysu finansowego, gdy było ich 12.

Spółki nie widziały sensu we wchodzeniu na parkiet – pieniądza (taniego) wolały szukać w banku, u obligatariuszy albo na rynku prywatnym (np. u funduszy private equity), a nie publicznym (czyli u wszystkich posiadaczy oszczędności). Albo po prostu nie szukały dużej kasy na rozwój (poziom inwestycji prywatnych w Polsce od lat jest niski). Za to jeśli jakiś debiut się pojawiał (jak na przykład Play), to był związany z wyjściem inwestora z inwestycji (i sprzedażą udziałów „na górce”). Pozytywnym przykładem była oferta XTB (190 mln zł) z 2016 r. choć i tak było to „tylko” przejście z rynku NewConnect.

Rynek ożywił się w pandemii, gdy na debiut zdecydowało się Allegro (9,2 mld zł). Polska w 2020 r. odpowiadała za 1% światowego rynku IPO (czyli ofert publicznych) pod względem wartości i 0,6% pod względem liczby transakcji. Dla porównania, rok wcześniej było to odpowiednio 0,01% i 1%. Poprawa wyniku to głównie zasługa Allegro. Największy polski gracz na rynku e-commerce był drugim co do wielkości debiutem giełdowym w Europie w 2020 r. i dziesiątym debiutem giełdowym na świecie pod względem wartości. Ale co z tego, skoro był tylko jeden?

Duże emocje (choć na stole były dużo mniejsze pieniądze) wzbudzał debiut innej spółki z branży e-commerce – Answear.com. To największy polski sklep z ubraniami. Wartość oferty wyniosła 80 mln zł, a redukcja zapisów dla inwestorów indywidualnych – 96%. Te dwa przypadki debiutów pokazują, że jeśli jest dobry powód, to Polacy są skłonni wyjąć pieniądze z banku i przekazać je wchodzącej na giełdę spółce. Niestety, obydwie spółki – Allegro i Answear – są dziś pod kreską w porównaniu do ceny emisyjnej.

„Inwestorzy przez ostatnie lata utracili wiarę w giełdę – topniała liczba spółek dających istotne zwroty z kapitału i pokazujących perspektywy dynamicznego rozwoju. Odzwierciedleniem tego negatywnego sentymentu był fakt, że przez kilka lat z rzędu wartość spółek wycofywanych z giełdy była wyższa niż wartość debiutów giełdowych. W ubiegłym roku, wraz z jednym dużym IPO, ten trend się zmienił”

– mówi Bartłomiej Smolarek, lider zespołu ds. fuzji i przejęć i partner w EY Polska. Ale – jak piszą eksperci innej firmy doradczej, PwC – zainteresowanie inwestorów debiutami i apetyt spółek na sprzedawanie akcji będą rosły. Po prostu spółki będą poszukiwały bardziej aktywnie kapitału poza bankami, w tym na rynku kapitałowym. Optymiści w tym PwC…

Kłopotem mogą być coraz bardziej dolegliwe wymogi regulacyjne, np. raportowanie w nowym reżimie o skomplikowanej nazwie XBRL (chodzi o to, żeby zapisane informacje w raportach były łatwo – w tym dla komputerów – porównywalne między sobą) czy wprowadzony w tym roku wymóg publikacji szczegółowych danych o wynagrodzeniach menedżerów. Coraz częściej spółki wybierają zwykły crowdfunding albo – jak InPost – giełdy zagraniczne, na których jest więcej inwestorów, więcej pieniędzy i wyższe wyceny.

Czy ten zachmurzony krajobraz zmieni się – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – gdy Polacy będą mogli liczyć na ulgę podatkową za zakup akcji spółki w publicznej ofercie? Ulga na IPO może być krokiem w dobrą stronę, ale pierwszym z wielu.

———

SPRAWDŹ INWESTYCJE ZE ZNAKIEM JAKOŚCI SAMCIKA:

Chcesz dostać 200 zł premii za zainwestowanie 2000 zł albo 400 zł premii za zainwestowanie z myślą o dodatkowej emeryturze 4000 zł? Kliknij ten link albo ten link oraz wpisz kod promocyjny msamcik2021. To możliwość inwestowania na emeryturę w sprawdzone przez Samcika jego prywatnymi pieniędzmi fundusze UNIQA TFI (jest możliwość „zapisania się” całkiem online, jedne z najniższych opłat za zarządzanie w Polsce oraz brak opłat manipulacyjnych). Więcej szczegółów o funduszach UNIQA m.in. w tym artykule

Chcesz wygodnie – przez internet – oraz bez żadnych opłat lokować pieniądze w funduszach inwestycyjnych z całego świata? Skorzystaj z platformy F-Trust rekomendowanej przez „Subiektywnie o Finansach”. Samcik też tam kupuje fundusze. Inwestowanie bez opłat dystrybucyjnych po wpisaniu kodu promocyjnego ULTSMA jest dostępne pod tym linkiem.

Jesteś klientem mBanku? Ja też. Sprawdź stronę „Tematy inwestycyjne”, która ułatwia inwestowanie. Wpisz, w co chciałbyś zainwestować, a oni podpowiedzą ETF, który możesz kupić za pomocą kilku kliknięć.

———

ZAINWESTUJ CZĘŚĆ SWOICH OSZCZĘDNOŚCI Z ROBOTEM INVESTO

Na świecie ludzie, którzy nie mają ogromnych oszczędności i nie znają się na inwestowaniu, coraz częściej korzystają z robodoradców. Jak działa taki automat pomagający w inwestowaniu pieniędzy? Zapraszam do przeczytania tutaj. Jak dzięki niemu ludzie na Zachodzie inwestują pieniądze? Przeczytaj tutaj. W Polsce usługi robodoradztwa oferuje od niedawna swoim klientom ING Bank. Można z nich skorzystać zakładając Investo za pomocą serwisu internetowego albo aplikacji mobilnej (ZAPRASZAM DO KLIKNIĘCIA W TEN LINK I POZNANIA SZCZEGÓŁÓW).

Wkrótce opiszę swoje prywatne doświadczenia z Investo po zainwestowaniu tam własnych oszczędności. Już teraz zapraszam natomiast do obejrzenia klipu wideo, w którym opowiadam, z czym to sie je (dosłownie!). A także do posłuchania podcastu, w którym rozmawiam z ekspertem od robodoradców. Więcej na temat działania Investo oraz pobieranych od klientów opłat napisałem tutaj.

———

MIESZKASZ WE WROCŁAWIU? MOŻESZ MIEĆ PRĄD Z APLIKACJI

Jeśli mieszkasz we Wrocławiu, to już dziś możesz skorzystać z możliwości kontrolowania swoich wydatków na prąd! Trójmiejska firma Fortum – renomowany, pochodzący ze Skandynawii sprzedawca energii – oferuje rozwiązanie „Prąd w telefonie”, dzięki któremu – w powiązaniu z inteligentnym licznikiem w Twoim mieszkaniu – możesz bardzo łatwo kontrolować swoje wydatki na prąd, obniżyć rachunki za energię i wygodnie doładowywać konto w czasie rzeczywistym. Maciek Samcik testował to na własnej skórze. Z propozycji dołączenia do tej innowacji możecie skorzystać KLIKAJĄC TEN LINK

———

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
and
1 rok temu

Aby przyciagnac inwestorow indywidualnych na gielde nalezy uczynic:
– faktyczny nadzor nad spolkami przez KNF
– politycy nie wypowiadaja sie o spolka SP notowanych na gieldzie
– zmiejszyc podatek belki do 10%
– wprowadzic edukacje ekonomiczna do szkol
– spolki SP notowane na gieldzie powinny miec opcje na akcje dla swoich pracownikow (wszystkich) by ich uczyc inwestowania i wprowadzac dobre praktyki na rynek

Jacek
1 rok temu
Reply to  and

(…)– politycy nie wypowiadaja sie o spolka SP notowanych na gieldzie(…)
To nie możliwe… musiałbyś zakneblować Sasina.

(…)spolki SP notowane na gieldzie powinny miec opcje na akcje dla swoich pracownikow (wszystkich) by ich uczyc inwestowania i wprowadzac dobre praktyki na rynek(…)
Ale ci pracownicy muszą na tyle dobrze zarabiać, aby nie dostać odruchu wyposzczonego…

Tomek
1 rok temu

podwyższyć podatki średniakom zarabiającym 5000 netto miesięcznie i dać ulgę na inwestowanie.
Świetny pomysł.

Neckermann
1 rok temu

Inwestorów powinni dojechać podatkami, a nie promować…
Szary Kowalski jak zwykle w dupę dostaje.

Opodatkować fundusze inwestycyjne i zakupy instytucjonalne firm +10% podatku i będzie spokój.

Krzysztof M.
1 rok temu
Reply to  Neckermann

Kolega był zamrożony od 1988 r?

Fabian
1 rok temu

Takie pomysły ludzi niezasługujących na zaufanie, nie powinny być brane pod uwagę przez inwestorów.
Przykład:
Kilka lat temu nabyłem w IPO akcje spółki Energa po ok. 18 zł/szt. co miało być dobrą inwestycją na lata (jako część mojego zabezpieczenia emerytalnego), w marcu 2020 Obajtek wezwał mnie do sprzedania Orlenowi tych akcji po niecałe 8 zł/szt. Min. Fin. „wspaniałomyślnie” nie pobrało podatku Belki :)).
Nie pomogły protesty Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych bowiem „dobra zmiana” promuje „ciemny lud” kosztem ludzi normalnych i na każdym kroku usiłuje wydoić tych drugich. Więc teraz trzymam się z daleka od mafijnych pomysłów i inwestuję w zagraniczne ETF-y.

Admin
1 rok temu
Reply to  Fabian

No, to jest argument kończący – ze złodziejami interesów się nie robi

Krzysztof M.
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

A jak etf-em kieruje Madoff Bernard albo kol. z Lehmana, albo z mojego ulubionego serialu Billions, albo kolejny ulubieniec Gordon Gekko:
Chciwość jest słuszna. Chciwość jest skuteczna. Chciwość oczyszcza, chwyta istotę ducha ewolucji. Chciwość w każdej formie: chciwość życia, pieniędzy, miłości, wiedzy odznaczyła się rozwojem ludzkości.
Na koniec jeszcze Enron.
Kolega Fabian może pławić się w morzu uczciwości.

Admin
1 rok temu
Reply to  Krzysztof M.

Co do ETF-ów zgoda – tam jest ryzyko emitenta, którego wielu inwestorów nie docenia. Przy pierwszym większym załamaniu będą setki ETF-ów, które stracą płynność albo wypłacalność

Jacek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli równie dobrze można pójść w krypto…

Dociekliwy
1 rok temu

A za zakup żetonów do kasyna nie będzie przewidzianej ulgi podatkowej…?

Jacek
1 rok temu
Reply to  Dociekliwy

Spróbuj kupić za nie piwo… to nie przejdzie nawet w Salwadorze.

Zumik
1 rok temu

Po co pisać takie głupoty. Allegro i Answear są notowane powyżej ceny emisyjnej. Sprawdzenie notowań giełdowych dwóch spółek zajmuje kilkanaście sekund.

Marcin
9 miesięcy temu

Raczej spodziewanm się, że na gpw, która niestety ma opinię szulerni, takie zmiany spowodują tylko zwiększenie spekulacji i w konsekwencji jeszcze większą bańkę.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!