Stać się współwłaścicielem solidnej, zyskownej, mającej miliony klientów firmy – to moim zdaniem może być dobry pomysł na dodatkową emeryturę. Takie firmy zwykle w długiej perspektywie nie tracą na wartości, a wypłacają regularne dywidendy. Kto 20 lat temu kupił akcje amerykańskiego koncernu paliwowego Exxon po 20 dolarów za sztukę, dziś widzi w portfelu tę samą akcję po 80 dolarów i… w gratisie dostaje po 2-3 dolary rocznej dywidendy. Kto 20 lat temu kupił akcję producenta opon Dębica po 15-20 zł, dziś ma akcję wartą 110 zł. Od tego czasu oponiarska firma wypłaciła 55,4 zł dywidend. Przykłady można mnożyć.

Czytaj też: Ostatnio swoje akcje sprzedawał GetBack. Wcześniej Dino. Jak oceniałem te oferty?

W najbliższych dniach będziecie mogli stać się udziałowcami jednej z najbardziej znanych marek telekomunikacyjnych – firmy Play. Jej udziałowcy sprzedają 40% akcji i chcą dzięki temu zainkasować zyski z inwestycji, którą rozpoczęli 10 lat temu. Wtedy rynek telekomunikacyjny był podzielony niemal po równo między Orange, T-Mobile (pod marką Era) oraz Plusa. I trudno było sobie wyobrazić, że nowy gracz będzie w stanie osiągnąć znaczącą pozycję. A jednak tak właśnie się stało.

Za 44 zł możesz stać się udziałowcem Play

W ciągu tej dekady Play, czego się chyba mało kto spodziewał, wywalczył sobie 28% rynku i dziś jest drugim co do wielkości teleoperatorem. Klientów wyrwał głównie T-Mobile i Plusowi, których udziały stopniały o 10-12%, nieco mniej klientów Play odebrał Orange’owi, który stracił na rzecz nowego gracza 4-5% (punktów procentowych) swojego potencjału. Play to dziś czwarta najbardziej wartościowa marka w Polsce (wg rankingu „Rzeczpospolitej”).

Akcje Play’a będziecie mogli kupować do przyszłej środy 12-go lipca. Kto się pospieszy i złoży zlecenie do piątku 7-go lipca zagwarantuje sobie dwa razy mniejszą redukcję zamówienia w przypadku nadmiaru chętnych. Cena, którą trzeba zapłacić za jedną akcję, ma wynieść maksymalnie 44 zł. Oczywiście, jak to w emisjach przedgiełdowych bywa, zostanie ona ustalona dopiero po zebraniu zamówień od inwestorów instytucjonalnych – banków, funduszy inwestycyjnych i emerytalnych, firm ubezpieczeniowych i dużych inwestorów z całego świata. Zła wiadomość jest taka, że dla zwykłych zjadaczy chleba przeznaczonych jest tylko 5% akcji o wartości 200-250 mln zł. Całą resztę puli zarezerwowano dla instytucji

Czytaj też: Jak zarobić na zakupach? Możesz być współwłaścicielem ciekawej sieci sklepów spożywczych

Czy warto stać się udziałowcem Play’a i mieć działkę od generowanych przez firmę rok w rok zysków? Jestem umiarkowanie na „tak”, bo jest to marka, która zdobyła już sobie silną pozycję i w tym sensie powinna być dość bezpieczną inwestycją na lata (choć widzę pewne ryzyka, o których napiszę za chwilę). Mówimy o firmie, która ma 14,7 mln klientów, z czego 8,7 mln to ci najbardziej lojalni, którzy płacą co miesiąc abonament (pozostali to posiadacze telefonów pre-paid). W zeszłym roku zapłaciliśmy Play’owi 6,1 mld zł rachunków za telefony, internet mobilny i inne usługi. Zysk firmy w 2016 r. to 712 mln zł

W ciągu ostatnich kilku lat coroczne zyski firmy oscylowały między 500 a 700 mln zł. To oznacza, że biznes jest dochodowy i jest szansa na coroczną dywidendę. Play zapowiada zresztą, że z zysków za 2017 r. będzie chciał zapłacić udziałowcom dywidendę. Ma na nią pójść jakieś 650 mln zł (niezależnie od tego ile faktycznie Play zarobi na czysto). To dawałoby jakieś 2,5-2,6 zł na akcję, więc jeśli dziś kupilibyśmy tę akcję za 44 zł, to dochód z dywidendy w pierwszym roku inwestycji wyniósłby 6%. Ponad trzy razy tyle, ile daje depozyt bankowy. Oczywiście jest pytanie czy firma w kolejnych latach nadal będzie płaciła takie dywidendy. Zarząd Play’a deklaruje, że 65-70% zysków będzie chciał przeznaczać na dywidendy dla akcjonariuszy.

Dlaczego mielibyśmy inwestować w akcje Play już teraz, przed wejściem firmy na giełdę? Przecież jej akcje będzie można też kupić później, po giełdowym debiucie. To prawda, ale teoretycznie zakup przed debiutem powinien być lepszą okazją, bo firmy przeprowadzające pierwszą emisję publiczną akcji zwykle wyceniają te akcje nieco taniej. Jeśli popyt będzie duży, to przynajmniej część akcji uda się kupić po 44 zł, a po debiucie na giełdzie ceną będzie już rządził wolny rynek, który może ustawić ją na dowolnym poziomie – zarówno wyżej, jak i niżej od ceny z oferty publicznej. Im większy będzie niezaspokojony popyt z oferty przedgiełdowej, tym większe prawdopodobieństwo, że ceny akcji po wejściu na giełdę będą wyższe. A wtedy nawet Władimir Putin przejdzie do Play 😉

Czy akcje Play mogą być dobrą inwestycją na długi termin?

Zakup akcji Play, choć zapewne w krótkim terminie daje szansę na zarobek, to w długim terminie nie musi wcale być „strzałem życia”. Biznes telekomunikacyjny zmienia się bardzo szybko i nie wiadomo czy Play będzie w stanie za tym nadążyć. Kiedyś firmy zarabiały na połączeniach głosowych, a teraz już prawie do nich dopłacają. Potem zaczęły zarabiać na transferze danych, ale i ten biznes też nie potrwa wiecznie (wystarczy spojrzeć jak bardzo staniał transfer danych w ostatnich latach).

Dziesięć lat temu, gdy Play wchodził na rynek, akcje jego głównego konkurenta, firmy Orange, kosztowały 20-25 zł. Dziś kosztują tylko 5 zł. Jeszcze pięć lat temu firma miała 850 mln zł zysku netto, teraz ma straty (m.in. dlatego, że musi udostępniać konkurentom swoją infrastrukturę, ale to inna historia). Play też nie musi być zawsze maszynką do robienia pieniędzy. Gdzie są zagrożenia?

Po pierwsze trudno sobie wyobrazić, by Play mógł dalej szybko rosnąć. Przez dziesięć lat wycisnął z rynku ile się dało, a to, że udziałowcy postanowili teraz częściowo wycofać zainwestowane pieniądze świadczy o zbliżaniu się spółki do fazy spowolnienia wzrostu. Zresztą to widać po jej wynikach. Przez ostatnich kilka lat rocznie Play pozyskiwał 2-2,5 mln nowych klientów. Zaś mędzy 2015 r. a 2016 r. wzrost był już czysto symboliczny – 200.000 nowych abonentów (choć widać było odpływ głównie tych najmniej rentownych, pre-paidowych).

Zatrzymanie ekspansji firmy nie byłoby żadną tragedią – w Polsce jest 55 mln kart SIM, więc i tak trudno sobie wyobrazić większe nasycenie – ale powstaje pytanie czy udałoby się utrzymać rentowność z tych klientów, których firma już ma. Konkurencja na rynku raczej nie spadnie, na darmowym roamingu w Unii w tym roku firma straci jakieś 100 mln zł, a w najbliższych latach będzie musiała inwestować po 500-600 mln zł w infrastrukturę. Z drugiej strony Play’a będą dusiły koszty finansowe. Firma jest mocno zadłużona, w zeszłym roku jej koszty finansowe wyniosły 500 mln zł, do marca tego roku – już 350 mln zł.

Czytaj też: W punkcie obsługi telekomu chcą ci skanować dowód osobisty? Możesz ich pogonić! Trzeba się powołać na ten argument

Czy 44 zł za akcje Play to dużo czy mało?

Generalnie nie jest więc tak różowo, jak wydawałoby się na pierwszy rzut oka. Choć oczywiście wszystko jest kwestią ceny – nawet biznes, który nie będzie się już tak szybko rozwijał, może być dobrą inwestycją, o ile udziały w nim kupimy tanio. Cena 44 zł, czyli maksymalna w ofercie przed wejściem na giełdę, nic nie mówi. Trzeba ją odnieść do wycen innych firm. Pokrewne spółki są już obecne na parkiecie. Orange przynosi straty, więc do porównań się nie nadaje, ale jest np. Cyfrowy Polsat.

Przy 2,5 zł zysku przypadającego na jedną akcję Play’a i cenie 44 zł mamy wskaźnik C/Z na poziomie 17-18. To znaczy, że za jedną złotówkę zysku firmy płacimy 17-18 zł. To nie jest mało (tanio byłoby, gdybyśmy płacili 10-12 zł za złotówkę zysku). Cyfrowy Polsat ma dziś C/Z na poziomie 14-15, czyli jest ciut tańszy. Analitycy PKO BP wyceniają Play’a na 40-52 zł za akcję (w zależności od metody wyceny), zaś BZ WBK na 38-46 zł. Cały Play (którego kapitał dzieli się na 250 mln akcji) jest więc wart jakieś 10-13 mld zł, w zależności od metody wyceny.

Czytaj też: Telekomy jak stręczyciele. Dlaczego nie zablokują tych numerów?

Przyznam, że to trochę chłodzi mój zapał do kupowania akcji Play, bo – jak widać – cena 44 zł nie jest jakąś szczególną okazją przy założeniu, że firma będzie rosła wolno, będzie potrzebowała kapitału na inwestycje, będzie musiała spłacać potężne zadłużenie i będzie musiała rywalizować na nasyconym, bardzo konkurencyjnym rynku, na którym ciągle spadają ceny. Mimo wszystko jednak warto pamiętać, że mówimy o firmie, która jest drugim największym operatorem telekomunikacyjnym na rynku, czwartą najcenniejszą marką w Polsce i przedsięwzięciem, z którego usług korzysta 11 mln aktywnych klientów (i niemal 15 mln wszystkich, licząc z nieaktywnymi) i którą trudno sobie wyobrazić w sytuacji, gdy nagle przestaje zarabiać pieniądze.

Więcej o wycenie Play piszą w Bankier.pl oraz w StrefaInwestorow.com