13 sierpnia 2019

Revolut ma niezłe ubezpieczenie turystyczne. Ale czy dopełnił formalności, by je oferować? KNF-owi coś się nie zgadza

Być może aplikacji Revolut powinny się obawiać nie tylko banki, ale i ubezpieczyciele. KNF sprawdza dlaczego spółka Revoluta sprzedaje w Polsce popularną kategorię ubezpieczeń turystycznych, nie posiadając przy tym statusu agenta 

Chciałem kupić ubezpieczenie zagraniczne w Revolucie. Oferta, którą prześwietlił jakiś czas temu Maciek Samcik, jest bardzo atrakcyjna jeśli chodzi o konstrukcję i zakres. Pod tym względem bije na głowę większość porównywalnych produktów. No i ta prostota… Palce lizać.

To prawdziwie fintechowe rozwiązanie – płacę tylko za te dni, gdy faktycznie przebywam za granicą, a apka sama „wie”, dzięki geolokalizacji, od kiedy do kiedy byłem na urlopie. W pakiecie mam:

  • opiekę medyczną  i stomatologiczną w nagłych wypadkach podczas pobytu za granicą.
  • dostęp do rozbudowanej sieci centrów medycznych na całym świecie.
  • szybki zwrot płatności pokrytych z własnych pieniędzy bezpośrednio na konto Revolut.

Brzmi nieźle, prawda? Dla własnego spokoju – no i z czystej ciekawości – postanowiłem zobaczyć co się kryje pod podszewką revolutowego ubezpieczenia. Chciałem to zrobić jeszcze przed zainstalowaniem aplikacji i w tym celu przewertowałem całą revulutową stronę internetową. Potem jeszcze podstronę i pod-podstronę. I nic nie znalazłem. 

Czytaj też: Masz dość polskiej służby zdrowia? Z tą polisą od Lloyd’s najlepsze zagraniczne kliniki stoją otworem. Ile kosztuje?

Czytaj też: PKO BP chciał być jak Revolut, ale coś poszło nie tak. Karta wielowalutowa, lecz rozliczana jak złotowa. Bank: „bo taki mamy regulamin”

Czytaj też: Kto ma rację w sporze użytkowników Revoluta z Citibankiem? Co powinno być z prowizjami pobranymi za doładowania? Oto werdykt!

Revolut ścina biurokrację do kości. Ale nóż był tępy

Jedyne co mi się rzuciło w oczy to hasło: „Zlikwidowaliśmy biurokrację i opracowaliśmy pakiet ubezpieczeniowy, który faktycznie działa”. Zapewne działa bez zarzutu, problem w tym, że Revolut ściął biurokracje do kości. Tak bardzo, że aż przedobrzył, a teraz temu ścinaniu  przygląda się KNF. 

Bardzo się zdziwiłem tym, że nie znalazłem żadnych dokumentów tego ubezpieczenia. Od prawie roku obowiązują przepisy rewolucyjnej ustawy o dystrybucji ubezpieczeń. Ustawy, która miała poskromić nadużycia popełniane przez pośredników ubezpieczeniowych, a przede  wszystkim walczyć z niedoinformowaniem klientów. Wprowadzono wtedy mnóstwo rozwiązań „proklienckich”: ankietę potrzeb klienta, kartę informacyjną ubezpieczenia… a w Revolucie tylko klik i już.

Ale może tak też może być? W końcu żyjemy w globalnej wiosce i w erze paszportu europejskiego, który pozwala instytucjom finansowym działać w różnych krajach po zarejestrowaniu działalności w jednym, wybranym. A ubezpieczenia turystyczne to nie takie znów „rocket science”. Może więc Revolut korzysta z nieco bardziej liberalnych, lecz wciąż dozwolonych, zasad?

Jedyna informacja, którą znalazłem na stronie internetowej brzmi: „Revolut Travel Limited jest upoważniony przez Financial Conduct Authority (tj. brytyjski nadzór finansowy) do wykonywania usług pośrednictwa ubezpieczeniowego. Revolut Travel Limited działa jako pośrednik ubezpieczeniowy White Horse Insurance Ireland”. Dla jasności wgląd w ów paszport europejski jest na tej stronie.

Czy zatem powinienem szukać OWU na stronie firmy White Horse (z ang. ogier białej maści) Insurance Ireland? Co z umową?  Co z papierologią? Ciągle czułem się nieswojo, dlatego zapytałem w Komisji Nadzoru Finansowego, czy takie międzynarodowe fintechy, a w szczególności Revolut, nie podpadają czasem pod rygor tejże ustawy o dystrybucji ubezpieczeń. 

Moje pytane było na pozór proste: czy firma nie powinnna publikować OWU i dokumentów informacyjnych o ubezpieczeniu na stronie internetowej? Co odpowiedziała Komisja? 

Czytaj też: Już pół miliona Polaków zabiera na wakacje kartę Revolut zamiast bankowej. Ale co będzie po lecie? Rewolucja z przeszkodami

Czytaj też: Revolut w Polsce to hit. A ja… szukam dla niego konkurencji. I testuję: DiPocket, Igoria, Monese, Curve… Kto wygrywa?

Ubezpieczenia od ogiera maści białej

KNF potwierdza, że ogólne warunki ubezpieczenia oraz inne wzorce umowy zakład ubezpieczeń powinien zamieścić na swojej stronie internetowej. 

W przypadku innego ubezpieczenia, które oferuje Revolut, czyli ubezpieczenia telefonu, OWU jest do wglądu poprzez aplikację. Ubezpieczycielem jest AWP P&C  (Grupa Allianz), zaś dystrybutorem ubezpieczenia jest Simplesurance GmbH. OWU i dokumenty można podejrzeć korzystając z portalu www.klikochron.pl.

Tutaj sprawa jest czysta – szkoda tylko, że aby dokopać się do OWU trzeba wykonać kilka-kilkanaście kliknięć w zależności od biegłości w posługiwaniu się internetem… W przypadku ubezpieczenia turystycznego OWU trzeba by chyba szukać na stronie White Horse. Ale strona Revolut tam nie odsyła. KNF zwrócił za to uwagę na coś innego:

Zakład ubezpieczeniowy White Horse notyfikował działalność na terytorium Polski dwa lata temu. Niezależnie od powyższego UKNF podjął  działania zmierzające do uzyskania dodatkowych informacji na temat statusu Revolut przy proponowaniu przedmiotowych ubezpieczeń”

Powód? Cytuję dalej:

Revolut Travel Limited nie figuruje w bazach danych UKNF jako agent ubezpieczeniowy, co wskazywałoby na brak przeprowadzonej notyfikacji.  Z uwagi na powyższe zwróciliśmy się do właściwego organu nadzoru o jak najszybsze wyjaśnienie zaistniałej sytuacji i podjęcie stosownych działań w sprawie. Wdrożyliśmy procedurę z art. 65 ustawy o dystrybucji – podjęliśmy czynności nadzorcze.

Revolut na swojej stronie informuje: Nasze ubezpieczenie podróżne oferuje Revolut Travel Limited.  A skoro oferuje, to musi mieć status agenta i notyfikować działalność. Wygląda na to, że brytyjski Revolut Travel Limited nie notyfikował (nie zarejestrował się) działalności w Polsce jako agent. Działalność w Polsce (ale nie bycie agentem) notyfikował irlandzki zakład ubezpieczeń White Horse, którego polisy oferuje Revolut.

Agent, wedle przepisów prawa, ma swoje obowiązki: musi np. pokazać ile wynosi jego zysk (prowizja) zawarta w składce ubezpieczeniowej. Brak notyfikacji to nie jakiś ciężki grzech, raczej chwila zapomnienia, bo notyfikacja to zwykła formalność. Ot, takie powiadomienie urzędu o zamiarze świadczenia swoich usług. Ale z drugiej strony żaden urząd nie lubi jak się o nim zapomina.

Rzecz w tym, że KNF nie ma za dużo armat. Jeśli chodzi o reakcję, to jest w zasadzie jedna ścieżka – zwrócenie się do „właściwego  krajowego nadzoru finansowego”. KNF pisze, że wymienia już pisma z nadzorem niemieckim (BAFIN) i brytyjskim (FCA) w sprawie notyfikacji. Dopiero, gdy firma nie zareaguje na upomnienia przypisanego terytorialnie nadzoru – niemieckiego lub brytyjskiego – KNF może zastosować swoje uprawienia, aby „zapobiec dalszym naruszeniom prawa”.

W ostateczności, na mocy wspomnianego art. 65 (tutaj ustawa do wglądu) można takiemu delikwentowi zakazać działalności w Polsce. Pytanie tylko – jak? Czy tak, jak w przypadku Ubera – ktoś mógłby aplikację (jej ubezpieczeniową część) wyłączyć?

Czytaj też: Revolut wprowadza do swojej aplikacji oszczędnościową „terapię grupową”, czyli sejf do współdzielonego oszczędzania. Czy to się przyjmie?

Czytaj też: W piżamie albo bez. W sobotę przed północą albo w niedzielę po sumie. W kapciach lub w hamaku. Tak często kupuję ubezpieczenia

Revolut zrobi market z ubezpieczeniami?

Co z tej historii wynika? Dla klienta – że jest kiepsko poinformowany o kupowanej usłudze, a przynajmniej nie tak, jak mówi polska ustawa. Jeśli chodzi o samo działanie ubezpieczenia, to na razie nasza Ekipa nie dostała żadnego sygnału, by coś było nie tak.

Być może klienci aplikacji wcale nie oczekują badania swoich potrzeb i nie potrzebują takiej ochrony nadzoru, jaką ten oferuje w stosunku do tradycyjnych ubezpieczycieli, sprzedających swoje polisy przez sieci agentów (tak jak klienci Ubera nie oczekują tego, że kierowca będzie miał licencję i taksometr).

Ale prawo jest prawem. Zwłaszcza, że nie można wykluczyć, iż dla Revoluta polisy turystyczne to dopiero przyczółek. Skoro firma otworzyła już usługę inwestowania na giełdzie, dlaczego nie miałaby zrobić marketu z ubezpieczeniami z różnych krajów? Dopiero byłoby zamieszanie.

Zapytaliśmy Revoluta o to, czy jest pewny, że dopełnił wszystkich potrzebnych formalności, by oferować w Polsce ubezpieczenia, ale jego prawnicy nie byli w stanie udzielić nam odpowiedzi.

źródło zdjęcia: PixaBay

11
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
KrzysztofCiekawyDawidŁukaszPaweł Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zenont
Gość
Zenont

To nie jest kwestia kotka i myszki z nadzorcą, tylko zgodność z polskim prawem, mającym na celu ochronę konsumentów i reguł gry ma rynku. Jazda po bandzie to wskazówka, że dokładnie tak samo zarządzają pieniędzmi klientów. Dziwi mnie poziom zaufania, podbudowany przez media, biorąc pod uwagę, że są na permanentnej stracie, że są uzależnieni od kolejnych rund inwestycyjnych, że licencje mają w kraju, który nie jest w stanie udźwignąć gwarancji depozytów, itd..

Robert
Gość
Robert

Czyli niczym to się nie różni od każdego innego tego typu start-upu na świecie. Permanentna strata i łudzenie inwestorów że kiedyś zaczną zarabiać.

Loki
Gość
Loki

Revolutowi bałbym się powierzyć stu złotych, a co dopiero ochronę zdrowia. I to jeszcze za granicą…

Piotrek
Gość
Piotrek

Ciekawa opcja ubezpieczenia. Dużym minusem jest udział własny 75 GBP :/
https://www.revolut.com/pl-PL/help/przewodnik-po-revolut/ubezpieczenie-podrozy/oplata-nadwyzki

Gosia
Gość
Gosia

To ubezpieczenie jest bardzo fajne. Tylko jak w praktyce bedzie wygladac likwidacja szkody skoro my jestesmy z Polski, a ubezpieczyciel zagraniczny.

Damian
Gość
Damian

Ja tam używam revoluta do płatności za rachunki za zakupy w sklepie itd. doładowuje kiedy chcę ale nie trzymam więcej niż 1000 złotych

Paweł
Gość
Paweł

Przecież OWU można normalnie przeczytać przed zakupem – jest dostępne w apce. Trochę takie szukanie sensacji na siłę.

Łukasz
Gość
Łukasz

Revolut coraz agresywniej zdobywa klientów – już płacą 20 zł za otwarcie konta 😉 Ciekawe kiedy bańka pęknie. Forum Revoluta i Internet zalane są informacjami o zablokowanych od tygodni a nawet miesięcy kontach. Ciekawe jak to się skończy…

Dawid
Gość
Dawid

Ja korzystam z Revolut prawie od początku. Wszystki dziala idealnie, moje wydatki za granicą spadły o 20%. W tym roku skorzystalem z ubezpieczenia i nie mam zadnych zastrzezen.
Zamiast narzekać kazdy powinien miec wersje płatną zeby wspierac nowoczesne rozwiazania i zmobilizowac banki do lepszego dzialania. Ja z przyjemnoscia place co miesiac 50 pln.

Ciekawy
Gość
Ciekawy

Rozumiem, że revolut pokrywał koszty twojego leczenia za granicą i co do tego nie masz zastrzeżeń? Napisz coś więcej jak to wygląda w praktyce, bo wszędzie można wyczytać tylko zachęty do zakupu a konkretów w rozwiązywaniu problemów brak.

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Dla chcących zarejestrować się w Revolut mam kod polecający: https://revolut.com/referral/krzyszxdr!G10D21 (przy pierwszej płatności kartą Ty i ja dostaniemy po 20 zł).

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss