Jakie czynniki decydują o tym, ile zarabiamy, oprócz wykształcenia, zdobytych umiejętności, doświadczenia i dopasowania do aktualnej oferty na rynku pracy i oczywiście odrobiny szczęścia (lub pecha)? Czy mogą to być czynniki… genetyczne? Takie, których nie widać i na które nie mamy żadnego wpływu? Okazuje się, że o tym, czy mamy pracę, czy łatwo ją znajdziemy, a nawet o poziomie wynagrodzenia, może decydować… testosteron
Poszukiwaniom parametrów określających powodzenie pracownika w poszukiwaniu zatrudnienia nie ma końca. Tym razem naukowcy z niemieckich, brytyjskich i nowozelandzkich uniwersytetów – Peter Eibich, Ricky Kanabar, Alexander Plum, Julian Schmied – zajęli się sprawami genetyki. Efekty badań opisali w artykule naukowym: „In and out of unemployment—Labour market transitions and the role of testosterone„.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Testosteron pozwala unikać bezrobocia i znaleźć lepszą pracę?
Chyba nikt nie chce być bezrobotnym przez dłuższy czas. Sporo badań ekonomicznych stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ktoś jest lub nie jest przeznaczony do losu osoby bezrobotnej. Uwaga skupia się na bardzo różnych czynnikach. Płeć, wiek, otoczenie rodzinne, miejsce zamieszkania, wykształcenie, doświadczenie pierwszej pracy, czynniki psychologiczne.
Czy mogą to być jednak również… hormony? Hormony wiążą się z szeregiem aspektów osobowości, a także umiejętności. W szczególności testosteron jest wyraźnie powiązany z nastawieniem na ryzyko i pewnym stopniem agresji (nie musi to być agresja ukierunkowana negatywnie), ale także z umiejętnościami takimi jak motywacja, zachowanie prospołeczne, wytrwałość lub zdolności numeryczne.
Naukowcy postanowili zbadać, czy różnice w poziomach testosteronu w surowicy u mężczyzn mogą wyjaśnić przejścia do i z bezrobocia. Wykorzystali do tego celu brytyjskie badania Understanding Society Health and biomarkers Survey obejmujące ok. 40 000 gospodarstw domowych, po czym połączyli dane genetyczne o poziomie testosteronu z informacją o tym, jak wyglądała sytuacja wszystkich osób na rynku pracy.
Badacze przeanalizowali dane dla dwóch grup: początkowo zatrudnionych lub początkowo bezrobotnych mężczyzn w wieku 25–60 lat i dopasowali je do danych genetycznych. Zbadali prawdopodobieństwo wyjścia bezrobotnych mężczyzn z bezrobocia, a także ryzyko wejścia w bezrobocie zatrudnionych mężczyzn w ciągu następnego roku.
Badacze wzięli pod uwagę nie tylko samo pozostawanie na bezrobociu, ale przejścia na rynku pracy. Ich badanie pokazało, że ryzyko pozostania bezrobotnym znacząco spada w przypadku wyższego poziomu testosteronu u bezrobotnych mężczyzn. Z kolei okazało się, że testosteron nie ma istotnego wpływu na ryzyko bezrobocia u zatrudnionych mężczyzn.
Naukowcy pokazali, że osoby z wyższym poziomem testosteronu inaczej szukają pracy. Podczas projektowania programów pomocy w poszukiwaniu pracy decydenci muszą być świadomi, że mechanizmy biologiczne mogą powodować różnice w zachowaniach związanych z poszukiwaniem pracy. Ze względu na swoje wrodzone umiejętności niektóre osoby mogą wymagać określonych form pomocy w rozwoju, na przykład indywidualnych szkoleń lub udziału w sesjach grupowych.
Czytaj też: Praca zdalna powoli odchodzi w przeszłość? Firmy wzywają pracowników do biur
Czytaj też: Pracujesz zdalnie? Może cię ominąć podwyżka i awans. Powody? Zaskakujące!
W pracy wygrywa silniejszy? Do czasu
Wysoki poziom testosteronu jest związany z agresją (w szerszym sensie), która obejmuje poszukiwanie konkurencji i zachowania dominujące, ale także zachowania prospołeczne. Pracodawcy w podejmowaniu decyzji – czy to o pozytywnej ocenie CV, czy o zaproszeniu kandydata na rozmowę kwalifikacyjną – mogą też faworyzować osoby konkurencyjne, dominujące i prospołeczne. W związku z tym osoby z wysokim poziomem testosteronu mogą wkładać więcej wysiłku w poszukiwanie pracy, ponieważ przyjęcie wymaganego zachowania przychodzi im bardziej naturalnie niż osobom z niskim poziomem testosteronu.
Jednak testosteron może również wpływać na prawdopodobieństwo przyjęcia lub nieprzyjęcia oferty pracy. Osoby z niskim poziomem testosteronu, które są mniej skłonne do podejmowania ryzyka, mogą przyjąć ofertę pracy wcześniej. Natomiast osoby z wysokim poziomem testosteronu mogą być bardziej skłonne do podejmowania ryzyka i poszukiwania jeszcze lepszego stanowiska. Osoby z wyższym poziomem testosteronu są bardziej skłonne do pogłębionej refleksji w procesie podejmowania decyzji.
Natomiast w przypadku osób zatrudnionych, gdy pracodawcy dążą do wysokiej produktywności pracowników, poszukiwanie konkurencji i dominujące zachowanie mogą stać się problemem. Osoby takie mogą wkładać więcej wysiłku w swoją pracę, aby ubiegać się o awanse, ale poszukiwanie przez nie silnej konkurencji może być również szkodliwe, np. dla wyników w zespołach. Stąd osoby z wysokim poziomem testosteronu mogą być bardziej narażone na wejście w bezrobocie w porównaniu z osobami z normalnym poziomem testosteronu.
Jeśli chodzi z kolei o wybór zawodu, to pracownicy z wysokim poziomem testosteronu mogą wybierać prace, które są postrzegane jako oferujące większe nagrody przy wyższym ryzyku, np. stanowiska z wynagrodzeniem opartym na wynikach i gdzie redukcje kadr są bardziej powszechne, np. w sprzedaży lub pracy na własny rachunek.
Osoby z niskim poziomem testosteronu mają tendencję do większej niechęci do ryzyka i mogą preferować prace, które oferują większą stabilność (np. w sektorze publicznym). Takie sortowanie zawodowe oznaczałoby, że osoby z wysokim poziomem testosteronu są bardziej narażone na bezrobocie, ale są w stanie znaleźć ponowne zatrudnienie stosunkowo szybko. Natomiast osoby z niskim poziomem testosteronu są mniej narażone na utratę pracy, ale pozostają dłużej bezrobotne, jeśli stracą pracę.
Na wykresie poziom testosteronu (nmol/l) u mężczyzn w wieku od 25–64 lat z dodatnim poziomem testosteronu w ciągu dnia w godz. 8:00–20:00.

Testosteron w natarciu na rynek pracy
Najdokładniejsze wyniki z badania poziomu testosteronu naukowcy osiągnęli tam, gdzie widać było związek między poziomem hormonu a przejściem ze stanu bezrobocia do zatrudnienia. Natomiast w próbie pracujących mężczyzn trudniej było doszukać się związków między poziomem testosteronu a ryzykiem wejścia w bezrobocie. Badacze odkryli natomiast, że mężczyźni ze średnim i wysokim poziomem testosteronu częściej zgłaszali, że byli w stanie stawić czoła swoim problemom niż mężczyźni z niskim poziomem testosteronu.
Jakie praktyczne konsekwencje mogą mieć te badania? Ustalenie poziomu testosteronu mogłoby lepiej profilować cechy osobowości w celu ustalenia rodzaju i zakresu wymaganego wsparcia w poszukiwaniu pracy. Można by lepiej rozpoznawać niektóre różnice w zachowaniach związanych z poszukiwaniem pracy i diagnozować je jako spowodowane procesami biologicznymi, które są poza kontrolą osoby poszukującej pracy. Osoby z niższym poziomem testosteronu mogłyby odnieść większe korzyści z indywidualnego coachingu.
Wyniki badania sugerują również, że osoby z wysokim poziomem testosteronu mają przewagę podczas poszukiwania pracy, chociaż takie różnice hormonalne niekoniecznie przekładają się potem na lepszą produktywność w pracy. Badacze zastrzegają, że wyniki ich pracy „należy interpretować ostrożnie”. Jest pytanie o zmienność poziomu testosteronu i czy jest on stabilny w całym cyklu życia. Poziom testosteronu znacznie się waha, np. z wiekiem, a nawet w ciągu dnia.
Naukowcy przyznają, że na obecnym etapie dane, którymi dysponują, nie pozwalają na przetestowanie wszystkich potencjalnych różnic, ponieważ dla każdej osoby dostępny jest tylko jeden pomiar testosteronu. Naukowcy uważają też, że przyszłe badania powinny próbować zbadać długoterminowe skutki poziomów testosteronu na osiągnięcia mężczyzn na rynku pracy. Na koniec warto byłoby ustalić, czy wnioski dotyczą również kobiet, które w tym badaniu nie były brane pod uwagę.
Na grafice poniżej pokazany został poziom testosteronu (nmol/l) w zależności od statusu na rynku pracy. Wartości mierzone u mężczyzn w wieku 25–64 lat z dodatnim poziomem testosteronu, u których wywiad medyczny rozpoczął się między godziną 8:00 a 20:00 i którzy byli zatrudnieni lub bezrobotni. Linia przerywana pokazuje wysoki poziom testosteronu u mężczyzn zatrudnionych.

To nie jest sztuka dla sztuki, na tym można zarobić!
Może ktoś pomyśli: no dobrze, ale co ja mogę z tego tak realnie mieć, że mam taki, a nie inny poziom testosteronu. Czy można to przeliczyć na jakieś realne pieniądze? Otóż okazuje się, że ostatnie badania Petera Eibicha, Ricky’ego Kanabara i Alexandra Pluma pokazują całkiem konkretny związek między poziomem testosteronu a zarobkami.
Jako profesjonaliści zawsze szukamy sposobów na zwiększenie naszych wyników i zarobków. Ostatnie badania Petera Eibicha z zespołem pokazują, że nawet niewielki wzrost poziomu testosteronu może prowadzić do znacznego wzrostu zarobków. W badaniu był to wzrost o około 277 funtów miesięcznie dla Brytyjczyków – wyliczenie na podstawie cen z 2015 r.
Ten związek jest najbardziej widoczny w grupie menedżerów o najwyższych zarobkach. Czyli testosteron wpływa nie tylko na to, że łatwiej można znaleźć atrakcyjną pracę, ale też więcej w niej zarobić. Czy testosteron ma też wpływ na wydajność? Naukowcy ustalili, że ten pozytywny efekt widoczny jest w różnicach w obrębie zawodów, a nie między nimi, co sugeruje, że testosteron wpływa na wydajność w wykonywaniu podobnych zadań, a nie na wybór pracy.
Pomimo tych ustaleń naukowcy nie potrafili ustalić, dlaczego tak naprawdę testosteron wpływa na zarobki. Wydaje się, że nie wpływa na liczbę przepracowanych godzin, wynagrodzenie za wyniki, wykształcenie ani cechy osobowości. Jednak prawdopodobnie zwiększa tolerancję ryzyka i wrażliwość na sygnały dotyczące statusu społecznego. To może być klucz.
Po takich ustaleniach można zapytać, skoro związek między poziomem testosteronu a zarobkami został naukowo udowodniony, to może poziom testosteronu można sobie podwyższyć i czekać na efekty finansowe w pracy? Nie jest to pewnie aż takie proste, ale są takie pomysły. W środowisku profesjonalistów amerykańskich i brytyjskich zyskuje na popularności metoda terapii testosteronem. Ale specjaliści przestrzegają, że to na razie większe ryzyko niż pewność. Co innego – naturalny poziom testosteronu.
W każdym razie może dojdziemy niedługo do sytuacji, kiedy kolejne badania naukowe rozszerzą nam perspektywę biologiczną sukcesów w pracy i będzie można sobie pomóc w sposób farmakologiczny, zwiększając właśnie poziom testosteronu.
Poważny brytyjski tygodnik „The Economist” pisze o tym, że u mężczyzn z niedoborem testosteronu zastrzyki z hormonem „powinny zapewnić im energię, silniejsze libido i większą pewność siebie”. Dodatkowo i inne korzyści jak „wolniejsze starzenie się”. Do zwolenników takiej metody należą Joe Rogan, podcaster; Robert F. Kennedy junior, amerykański sekretarz zdrowia; i Robbie Williams, piosenkarz. My jednak w Subiektywnie o Finansach nie polecamy takich metod, mogą być bardzo ryzykowne dla zdrowia.
Sami możemy określić nasze szanse na rynku pracy?
Chociaż trudno sobie na razie wyobrazić, żebyśmy załączali do naszych CV wyniki badania testosteronu (jeszcze tego by brakowało, i tak ujawniamy za dużo danych o sobie!), to niewykluczone jest, że w przyszłości może to być jakiś sposób na określenie szans pracowników na rynku pracy. Może w jakichś poradniach dla osób zbyt długo pozostających na bezrobociu lub poszukujących zbyt długo pracy i z jakiegoś powodu nieumiejących się zdecydować na jakiś wybór?
Nie ma tu i nie będzie na pewno łatwych rozwiązań, ale jeślibyśmy poznali parametry naszej genetyki w tym zakresie, to może łatwiej nam samym byłoby zaakceptować pewne nasze zachowania lub przewidzieć reakcje. Moglibyśmy lepiej przygotować się na różne sytuacje związane z poszukiwaniem zatrudnienia i umieć przekazać informacje o sobie pracodawcom.
Czy jednak ta droga nie zaprowadzi nas do jakiegoś odhumanizowanego procesu funkcjonowania w życiu zawodowym, a na koniec – nawet w prywatnym? Już nam przecież grozi podłączenie do sztucznej inteligencji i to, że będziemy na bieżąco monitorowani przez jakieś data center zawieszone w nieznanych chmurach cyfrowych. Czy mamy do tego dać się podłączyć do monitorowania naszego poziomu testosteronu godzina po godzinie, żeby lepiej pokazać się pracodawcy?
Źródło zdjęcia: Uncommon Grounds/Unsplash

