8 kwietnia 2022

Jak sobie poradzić ze spłatą „taniego kredytu hipotecznego”, który nagle przestał być tani? Czy łatwo było wpaść w tę pułapkę? Przeczytajcie tę historię, jedną z wielu

Jak sobie poradzić ze spłatą „taniego kredytu hipotecznego”, który nagle przestał być tani? Czy łatwo było wpaść w tę pułapkę? Przeczytajcie tę historię, jedną z wielu

Po ogłoszeniu pandemii stopy procentowe i – co za tym idzie – również wskaźnik WIBOR osiągnęły swoje historyczne minima. I pojawił się on: tani kredyt hipoteczny. W wielu miejscach można było przeczytać i usłyszeć, że to najlepszy czas na zaciągnięcie kredytu. I że jak kupować mieszkanie na kredyt, to właśnie teraz. Bo jest tani, a mieszkania podrożeją. Jak sobie teraz poradzić ze spłatą takiego „taniego kredytu”, który właśnie nagle przestał być tani?

Poniżej sytuacja, która po pierwsze zdarzyła się naprawdę, po drugie – nie jest pojedynczym przypadkiem. Z podobnymi okolicznościami ma obecnie kłopot bardzo wielu kredytobiorców zgłaszających się po poradę. Zwykle są to ludzie, którzy po kredyt hipoteczny poszli wiedzeni zachętami wyczytanymi w mediach albo po rozmowach z doradcami bankowymi.

Zobacz również:

W okresie od maja 2020 r. do września 2021 r. wartość WIBOR-u oscylowała wokół 0,2%. Widać to doskonale na wykresie. To oznaczało, że oprocentowanie kredytu proponowanego klientowi mogło wynosić nawet tylko ok. 2%. „Tanio jak na Zachodzie”. A gdy oprocentowanie niskie, to i większa zdolność kredytowa. Dzięki temu można kupić większą, droższą, lepszą nieruchomość. Rodzina lub znajomi (nieoficjalnie) pożyczą na wkład własny, na koszty związane np. z prowizją bankową, ubezpieczeniami, wyceną.

Tani kredyt hipoteczny. Ale tylko przez chwilę

Na symulacjach to był naprawdę tani kredyt hipoteczny – rata była niska. Przy kredycie na 450 000 zł, wziętym na 30 lat, nie przekraczała 1900 zł. I tę wartość kodują sobie w głowach kredytobiorcy. Wiedzą, jakie mają dochody, ile przeznaczą na spłatę kredytu i wszystko się dobrze składa. W dodatku przedmiotem kredytowania jest inwestycja deweloperska (w trakcie budowy). Początkowo klient spłaca więc jedynie odsetki od wypłacanych transz. Po uruchomieniu 100 000 zł – rata wynosi tylko 250 zł. A 1900 zł to rata docelowa, dopiero po uruchomieniu całego kredytu i wpisie banku do Księgi Wieczystej.

Ze względu na to, że kredyt jest tani, kredytobiorcy nie zwracają większej uwagi na dość wysoką marżę, 2,7%. Całe oprocentowanie zamyka się w wysokości 3%. Może nie jest tak tanio jak 2%, które można dostać, przynosząc wysoki wkład własny, ale też przyjemnie.

Sytuacja wydaje się być pod kontrolą. Kredytobiorcy mieszkają jeszcze w wynajętym mieszkaniu, a przyszłe gniazdko powoli powstaje. Nieruchomość prawie gotowa, ale na rynku coś się zaczyna dziać. Coś niedobrego. Od jesieni 2021 r. stopy procentowe (oraz WIBOR) zaczęły dynamicznie rosnąć. WIBOR 6M coraz bardziej zbliża się dziś do 5,5%. Po raz ostatni tak wysoko był kilkanaście lat temu. Pryska magia taniego kredytu.

Czytaj też: Zaskakująco duża podwyżka stóp procengtowych. Czy Rada Polityki Pieniężnej oszalała? A może właśnie znormalniała?

Przede wszystkim kredytobiorcy nagle dowiadują się, że kredytu hipotecznego (w szczególności takiego ze zmienną stopą procentową) nie ocenia się po oprocentowaniu, ale po marży banku! Kredyt z oprocentowaniem 3% (w tym marża 2,7%) jest tani. Ale kredyt z marżą 2,7% przy stawce WIBOR (jeśli jest to WIBOR 6M) ma poziomie 5,5% to już 8,2%. A kredyt z oprocentowaniem 8,2% to już nie jest tani kredyt.

Czym różniły się kredyty z – powiedzmy – 2013 r. od tych obecnych? WIBOR był wtedy na podobnym poziomie jak dziś. Ale wtedy marże banków były znacznie niższe! Banki podnosiły je wraz z obniżaniem stóp procentowych. Bo mogły. W tanim kredycie łatwiej schować wyższą marżę.

Pisałem o tym – i ostrzegałem – rok temu: Zerowe stopy procentowe kuszą. Czy kredyt jest rzeczywiście taki tani?

Jeśli ktoś wziął kredyt w 2013 r., to najpierw miał „normalną” ratę, następnie przez wiele lat ona malała. Osiągnęła dno właśnie w okresie maj 2020 r. – wrzesień 2021 r. A teraz wróciła do punktu wyjścia. Co jednak mają powiedzieć ci, którzy skorzystali z tzw. taniego kredytu w 2020 r.? Dla nich tani kredyt hipoteczny przestał być tani i to bezpowrotnie.

Złotówkowicze w pułapce jak frankowicze?

Ci nasi „covidowi” kredytobiorcy spodziewali się raty na poziomie ok. 1900 zł. Tyle bowiem wychodziło im z szacunku w symulacji kredytowej. Tyle zapisali sobie w głowie, tyle zabudżetowali. Tymczasem dziś rata dla takiego kredytu to już prawie 3000 zł! W ciągu półtora roku miesięczne obciążenie budżetu domowego (ratą kredytu hipotecznego) wzrosło o ok. 1000 zł. I wiele wskazuje na to, że to nie koniec podwyżek WIBOR.

Znaleźć w domowym budżecie dodatkowe 1000 zł to kłopot. Zwłaszcza, że o 200 zł miesięcznie rosną rachunki, o 300-400 zł miesięcznie więcej wydaje się w sklepach. Ale nie zapominajmy, że trzeba też oddać rodzinie pożyczkę na wkład własny. Poza tym mieszkanie deweloperskie trzeba też wykończyć oraz wyposażyć. Jeśli zabraknie pieniędzy, to wydłuży się okres, w którym jednocześnie trzeba płacić czynsz za wynajmowane mieszkanie i ratę kredytu za to, w którym kredytobiorcy chcą zamieszkać.

Jak widzicie, nie jest to optymistyczny obraz. Miałem już kilka rozmów z kredytobiorcami, którzy są w takiej sytuacji i nie wiedzą, co robić dalej. Trochę mi to przypomina tzw. frankowiczów, którym rata wzrosła np. dwukrotnie, gdy zmienił się kurs waluty obcej. W omawianej sytuacji jest o tyle łatwiej, że kapitał kredytu nie zmienił się.

Teoretycznie można sprzedać mieszkanie – znaleźć kogoś, kto je odkupi i spłaci „tani” kredyt. Ale taka opcja to już naprawdę ostateczna ostateczność. Przecież zdolność kredytowa kredytobiorców znacząco spadła. Kto rok temu miał zdolność do kredytu np. 700 000 zł, obecnie mógłby pożyczyć 350 000 zł. W połączeniu ze wzrostem cen na rynku nieruchomości – nie ma co liczyć na sprzedaż obecnego i zakup mniejszego mieszkania.

Kto powinien ostrzec, że tani kredyt przestanie być tani?

Czy tej sytuacji można było zapobiec? W teorii tak, bo przecież każdy wnioskujący otrzymał formularz informacyjny z konkretnymi symulacjami wzrostu WIBOR, oprocentowania oraz rat. Od lipca 2021 r. banki komercyjne miały również obowiązek udzielać kredytów ze stałą stopą procentową.

Niestety, praktyka jest taka, że klienci (zdecydowana większość) nie analizują formularza. Przywiązują się do wysokości najbliższej raty. Kredytu ze stałą stopą procentową również nie biorą pod uwagę, bo… najbliższa rata jest wyższa niż dla kredytu ze zmiennym oprocentowaniem.

Tu pojawia się rola doradcy kredytowego. Wiadomo, że jest wynagradzany od tego, ile kredytów sprzeda, ale powinien zwrócić klientom uwagę na to, że np. pięć lat temu rata takiego samego kredytu wynosiła tyle a tyle. A dziesięć lat temu – tyle a tyle. Pracownik banku z reguły ma wiedzę o miesięcznych dochodach kredytobiorcy. Wiadomo, nie jest jego niańką, ale mógłby zwrócić uwagę: „kurczę, a jak rata wzrośnie o 1000 zł, o 2000 zł… to nie będzie problemu ze spłatą?”. Mógłby, ale wtedy… sam mniej zarobi.

A dlaczego kredytobiorcy (zaciągając zobowiązanie na 20-30 lat) nie czytają dokumentów? Dlaczego nie kalkulują ryzyka? Tłumaczenia są naprawdę różne: „wolę płacić za swoje niż wynajmować i spłacać (cudzy) kredyt”, „bo przecież mieszkać gdzieś muszę”; oraz (chyba mój ulubiony): „jak nie dam rady spłacać, to państwo mi pomoże, przecież innym też pomaga”.

Nie było stress-testu, a teraz jest sam stres

Tu nie ma łatwego wyjścia. Zwyczajnie w czasie tych kilkudziesięciu lat (spłaty kredytu hipotecznego) może się wydarzyć wiele i nie sposób wszystkiego przewidzieć, tak jak w życiu. Utrata dochodu, choroba, wypadek, może nawet śmierć. Niczego wykluczyć nie można, ale to już temat na inne opracowanie.

Tak naprawdę przy każdym długoterminowym kredycie należałoby zrobić sobie stress-test: co będzie z domowym budżetem, jeśli dochody spadną o 25%, a rata się podwoi. Jeśli wychodzi manko, to znaczy, że kredyt jest zbyt ryzykowny. Tyle, że kredytobiorca chce mieć to mieszkanie. I nie chce sprawdzać, co by było, gdyby… Nie chce martwić się na zapas.

Gdyby NBP nie zaspał z podwyżkami stóp, to można byłoby je rozłożyć na dłuższy czas, byłyby mniej strome. Raty kredytów rosłyby wolniej. Szok byłby mniejszy. Gdyby państwo odpowiednio zachęciło banki, by oferowały kredyty o stałej stopie – w tym tekście piszemy, dlaczego Czesi mogą je mieć, Skandynawowie mogą, cały Zachód może, a my nie możemy – to być może więcej osób miałoby dziś kredyt o stałym oprocentowaniu, z ratą przewidywalną i niezmienną.

Zamiast tego ktoś – polityk, prezes banku, analityk – rzucił w eter hasło „tani kredyt”, rozniosło się to w przestrzeni publicznej i być może niektórzy kredytobiorcy zbyt bezrefleksyjnie w „zawsze tani kredyt” uwierzyli. Tak, jak kiedyś uwierzyli, że frank będzie zawsze po 2 zł. Niestety, weryfikacja „taniości” kredytu przyszła w tym przypadku bardzo szybko i gwałtownie. Czasem jeszcze zanim kredytobiorcy zdążyli wprowadzić się do własnego M.

Czytaj też: Stopy procentowe wciąż w górę. Czy czas zamrozić WIBOR, żeby ratować kredytobiorców? Czy rząd rozważa taki scenariusz? Mamy odpowiedź z Ministerstwa Finansów!

Czytaj też: Zamrożenie WIBOR, dopłaty do kredytów… A potem zamrożenie różnych cen? Co warto jeszcze zamrozić, żeby było się lepiej, wszystkim?

Jak wydostać się z pułapki?

Czy rozwiązaniem jest teraz refinansowanie kredytu na stałe oprocentowanie? Najniższe wartości oprocentowania (nawet poniżej 4%) takie kredyty miały w czerwcu-lipcu 2021 r., obecnie jest to już około 7%. Czyli ceną „świętego spokoju” przez kolejne 5-7 lat będzie jeszcze wyższa rata. A przecież mamy tutaj sytuację awaryjną, w której pieniędzy brakuje. Wyższa rata niekoniecznie jest rozwiązaniem.

Problemem jest jednoczesne pokrycie wyższych rachunków za mieszkanie, wyższych wydatków na codzienne zakupy, wyższej raty kredytu, spłaty długu wobec rodziny, pokrycia kosztów urządzenia nowego mieszkania i czynszu najmu za to obecnie wynajmowane. A rozwiązaniem – być może bardziej budżetowa wersja wyposażenia nowego mieszkania (i powiększenie w tym celu długu wobec rodziny), wzięcie drugiego etatu, przegląd comiesięcznych wydatków pod kątem oszczędności.

W takich właśnie tarapatach znaleźli się – nie bez własnej winy, rzecz jasna, ale też nie bez winy banków i państwa odpowiadającego za stabilność warunków w gospodarce – niektórzy kredytobiorcy z czasów „taniego kredytu”. Ilu ich będzie? Jeśli wierzyć zapewnieniom ludzi, którzy się na tym znają – powinno ich być mało. Ale jak patrzy się na wzrost wysokości rat w budżetach wielu kredytobiorców, to trudno w to bezkrytycznie ufać.

Ale patrząc na liczbę osób z mojego otoczenia, które czują się dziś złapane w pułapkę, obawiam się, że wcale nie będzie ich tak mało. Wygląda na to, że – tak samo jak przy okazji franków – Polak znów jest mądry po szkodzie. I znów na własnej skórze przekonuje się, że tani kredyt hipoteczny nigdy nie jest zawsze tani.

——————

Posłuchaj podcastu: coraz droższe kredyty. Czy znów grozi nam, że będziemy mieszkać „u Niemca”?

W 99. odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” sprawdzamy, jakie podwyżki powinni dostać urzędnicy budżetówki (lider opozycji obiecuje 20%, jeśli wygra wybory, ale minister edukacji przebija i mówi – 30%), a także chłodno myślimy o innych podwyżkach. Rozważamy, do czego doprowadzą nas podwyżki stóp procentowych i wzrost raty kredytu (czy z ich powodu znów grozi nam, że będziemy „mieszkać u Niemca” i czy to aby na pewno jest źle). Zastanawiamy się też nad tym, czy lepszą lokatą kapitału od depozytu w banku może być… używane auto. A na koniec przedstawiamy trzy dobre wiadomości na wyjątkowo złe czasy. Do wysłuchania podcastu – aby to uczynić należy kliknąć ten link – zapraszają Maciek Bednarek, Irek Sudak, Maciek Samcik oraz nowy członek teamu „Subiektywnie o Finansach” – Maciek Jaszczuk. Bo liczba Maćków na metr kwadratowy subiektywności musi się zgadzać :-).

Zobacz też wideofelieton:

źródło zdjęcia tytułowego: Nik Shuliahin/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
87 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Mieszko
2 miesięcy temu

Moim zdaniem jest tylko jeden sposób żeby sprawiedliwie rozłożyć ryzyko. Odnoszę klucze do banku i koniec kredytu. Wtedy banki będą bardzo pilnować polityki informacyjej, sprawdzania zdolności i nie przesadzą z marżą. Aktualnie zwycięża chciwość. Jest też druga sprawa, która mnie boli. Frankowicze (którym powiem uczciwie jestem) bardzo często są określani jako roszczeniowi, głupi bo oczekują pomocy prawnej od Państwa. Prawnej! W dodatku niejeden wyrok sądu opierał się na zasadzie, że nie moga być uprzywilejowani względem złotówkowiczów. Tymaczasem teraz w naturalny sposób politycy, ekonomiści zaczynają otwarcie mówić o dopłatach do kredytów złotówkowych i nikogo to nie dziwi. Tak zwykłych dopłatach w… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Mieszko

Kredyt za klucze: zgadzam się, to by rozwiązało problem ryzyka, ale politycy by marudzili, że wielu ludzi miałoby odciętą drogę do kredytu

jsc
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ach! Przypominam sobie… ci co blokowali rekomendację S, to byli ci politycy, co najbardziej gardłowali za frankowiczami.

Admin
22 dni temu
Reply to  jsc

Tak było. Teraz siedzą cicho i udają, że nie żyją 😉

jsc
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Z Dudą na czele, co w razie nie rozwiązania problemu w 100 dni miał się podać do impeachmentu…

Tomasz
2 miesięcy temu
Reply to  Mieszko

Klucze i koniec kredytu? To wtedy bank nie da kredytu na 80% wartości mieszkania a max na 50% albo 30% i jeszcze większą marżę sobie zażyczy (bo będzie miał odpowiednie zabezpiecznie w postaci mieszkania).

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Otóż to: tego właśnie boją się politycy i dlatego właśnie takich kredytów w Polsce nie ma.

Robert Sierant
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

nie ma gdyż banki nie mają takiej oferty, ale wg rekomendacji S KNF taka możliwość jest: „klient, który ma problemy ze spłatą rat, może oddać mieszkanie do banku i zamknąć kredyt. W wyniku takiej operacji zostaje bez nieruchomości, ale także bez długu. Z założenia kredyt Klucz za dług ma dać bankom więcej możliwości dywersyfikacji oferty i zarządzania ryzykiem kredytowym”

hfytdfyt
2 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Piszesz Robercie o skutku (nie ma takiej oferty). Trzeba znaleźć przyczynę – Nie ma takiej oferty, bo bankom się to nie opłaca.

piotr
2 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

jestem stałym czytelnikiem i mam taką obserwację – bronisz banków. Bank to firma, może WSZYSTKO. Tylko nie chce. Dlaczego robić dobrze bankom? Banki klientom nie chcą i nie robią dobrze. Patrzą tylko na swój zysk. W ogóle nie przejmują się klientem.

EKD
2 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Nieakceptowalne ryzyko? Tak na zdrowy chłopski rozum – jak to może być nieakceptowalnym ryzykiem, że bank, który pożycza pieniądze na nieruchomość i akceptuje tą nieruchomość jako zabezpieczenie, przejmuje tą nieruchomość za niespłacanie tego kredytu?

Grzegorz
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ok. Teraz okażę się ignorantem ale chciałbym prostej odpowiedzi: dlaczego w krajach zachodnich (Niemcy czy taka Belgia) kredyty hipoteczne są na poziomie 1-2%, „samochodowe” na poziomie 2-3% (w zależności od długości kredytowania) konsumpcyjne na poziomie 3-4% itd. Inflacja na poziomie 7-8.

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

To ciekawe bo w USA są takie kredyty a Marża banku jest jeszcze niższe niż w Polsce.

Wasz boron
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

U nas w US jest taki mortage normalny. Oddaję klucze i mam wbite.
Bank ma problem , stad tyle pustych properties w stanie Floryda.

Foo
2 miesięcy temu
Reply to  Mieszko

Odniesiesz klucze i? Przeprowadzka pod most?

ona
2 miesięcy temu
Reply to  Foo

a ten odnoszący klucze zanim wziął kredyt, na który okazuje się, że nie było go stać to mieszkał pod mostem? Może np. wynająć od kogoś mieszkanie, kto na nie oszczędzał 20 lat. Wielokrotnie słyszałam wypowiadających się 20 latków, że oni mają mieszkanie w kredycie i nie rozumieją tych starych ludzi (30+) :-), którzy wynajmują i sobie nie kupią ;-D. Może teraz się zainteresują trochę bardziej matematyką, ekonomią, a nie tylko wrzucaniem zdjęć na Instagrama z nowego wypasionego mieszkania.

Wasz boron
2 miesięcy temu
Reply to  Foo

Nie do landlorda. Tak jest powszechne w US.
Mnóstwo biedoty nabrało kredytów a teraz pouciekali i domy są puste.

bbt
2 miesięcy temu
Reply to  Mieszko

ludzie nie chcą kupować mieszkań, chcą tanio mieszkać i mieć pewność że nikt ich nie będzie zmuszał do wyprowadzki,
no ale za sprawą naszych polityków – jedyny sposób na to – to wlasne mieszkanie…
a rozwinięcia budownictwa społęcznego już nikt nie obiecuje, wszyscy chcą dopłacać do kredytów…

Konstantyna
2 miesięcy temu
Reply to  bbt

I to jest sedno problemu. Polskie władze czy to PO czy PiS olały budownictwo komunalne i postanowiły, że drogą do zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych będzie własność. Polecam książkę 13 pięter F. Springera który ładnie opisuje kwestię polityki mieszkaniowej w Polsce. Szczególnie zapamiętałem jeden fragment, w którym urzędnik odpowiedziany za program Rodzina na Swoim uzasadniał postawienie na własność (a nie wynajem): ludzie którzy kupują mieszkania bardzo często biorą kredyty, człowiek z kredytem jest potulny i mniej skłonny do protestowania czy publicznego manifestowania swojego niezadowolenia.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Konstantyna

Dobre!

ona
2 miesięcy temu
Reply to  Konstantyna

poczekaj miesiąc/dwa – zobaczysz te rozwrzeszczane grupy kredytobiorców na ulicach z transparentami i zmienisz zdanie, co do ich potulności 🙂

Wasz boron
2 miesięcy temu
Reply to  Konstantyna

Do roboty a nie roszczenia i chęć zerowania na podatnikach.

Xyz
2 miesięcy temu
Reply to  Mieszko

Mam lepsze rozwiązanie w końcu może rząd niech się weźmie do roboty i niech stwierdzi, że dach nad głową to nie dobro luksusowe tylko dobro każdego człowieka. Jak prawo do życia. Niech napisze prawo które dokładnie zobowiązuje każdego budującego nieważne czy deweloper czy państwo do udowodnienia kosztów budowy i oczywiście weryfikację przez odpowiednie organy na przykład centralne biuro antykorupcyjne czy koszty nie są celowo zawyżone w celu uzyskania większych potencjalnych kosztów oraz możliwość łączenia większej marży zysku dla budującego który będzie określone ustawą na przykład Max 10%. Koszt wybudowania mieszkania 200 000 złotych. Więc można je sprzedać za maksymalnie 220… Czytaj więcej »

Wasz boron
2 miesięcy temu
Reply to  Mieszko

1. Frankowicze i tak wciąż mają lepiej niż złotówy.
2. Frankowicze to cwaniaczki.
3. Wibor to wielkie oszustwo banków – powinien być WSTECZ zniesiony Albanii powinny dostać wielomilionowe kary za ten przekręt.

jsc
22 dni temu
Reply to  Wasz boron

O co chodzi z Albanią?

Tomek
2 miesięcy temu

Jestem całym sobą przeciwny jakiejkolwiek pomocy kredytobiorcom. Ja się wstrzymałem z zakupem mieszkania i dalej wynajmuję. Kto mi pomoże? Nikt. Więc ja nie mam ochoty pomagać zakredytowanym.

Mogą sprzedać mieszkanie i przejść na wynajem. Jeszcze na tym zarobią. Przecież mieszkania już są droższe w stosunku do tego co zapłacili. Na mieszkaniach nigdy się nie traci, prawda? Yyy wait.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Bardzo słuszna uwaga: dopłat do czynszów najmu nikt jakoś nie przygotowuje

Cassandra
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Poniekąd są: to się nazywa dodatek mieszkaniowy i funkcjonuje w pl już od dawna…

Robert Sierant
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

jednym rosną raty a innym koszty najmu, przecież właściciele również podnoszą ceny: b.duży popyt + inflacja oraz wzrost rat kredytów, wiele wynajmowanych mieszkań było kupionych na kredyt, ci którzy je najmują także spłacają kredyty, tylko nie własne…

Raider
2 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Długo wynajmującym nie podnoszą czynszów. Płacili bez mrugnięcia okiem w 2020, kiedy inni darli japę, że drogo, to czego miałoby się im teraz, za karę, czynsz podnosić?

Foo
2 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

W dodatku raty kiedyś spadną, a widział ktoś wynajmującego, który obniżył czynsz?

bartosho.eu
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Pomożesz zakredytowanym. Gdy właściciel mieszkania będzie miał wyższą ratę jakiegoś kredytu to sobie będzie chciał wynagrodzić podniesieniem stawki za wynajem. A obecnie ze względu na znaczny popyt na wynajem łatwo znajdzie kogoś na twoje miejsce. Naiwnością jest wierzenie, że podnoszenie stóp procentowych dotyka tylko kredytobiorców. Pośrednio wszystkich. Ile pojazdów które są w firmach transportowych jest w leasingu? Zapłacimy za to wszyscy. A banki zarobią. No ale godzimy się na to, nikt nie wyjdzie na ulice zaprotestować przeciwko systemowi opartemu na lichwiarstwie.

someone
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

W pełni popieram Tomka. Ja kredyt mam ale skalkulowany tak że obecne podwyżki nie są dotkliwe. Jest plan awaryjnej spłaty całości i trzymanie ręki na pulsie kiedy raty będą nieopłacalne.
Dopłaty i socjale w obecnej formie jedynie napędzają inflacje i drożyznę.

Adam S.
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Nikt ci nie pomoże bo frajerom oszczędzającym się nie pomaga. Pomaga się zadłużonym.

Mag
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Tym bardziej, że niektóre banki jawnie liczyły zdolność opartą o wyższy wibor, a doradcy proponowali dłuższy okres spłaty, żeby był jakiś zapas. Dodatkowo ludzie zanim w ogóle podpisali wniosek to na symulacji dostawali kalkulację raty przy wyższym wiborze

Last edited 2 miesięcy temu by Mag
Robert
2 miesięcy temu

Znowu zaczyna się jęczenie, że nie stać na ratę…. Za własną głupotę powinien płacić głupi… Dlaczego ja mam ponosić koszty cudzej głupoty, lekkomyślności i chęci życia ponad stan i własne możliwości ( także intelektualne). Absolutnie żadnych dopłat.

Last edited 2 miesięcy temu by Robert
Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Robert

Co do zasady to się zgadzam, ale jednak jak w ciągu roku rata się podwaja, to sytuacja nie jest łatwa

Rafał
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W życiu jest wiele niełatwych sytuacji. W przypadku kredytów wiele problemów wynika z nieprzeczytania umowy czy wysokości raty w przypadku różnych scenariuszy rynkowych.

piotr
2 miesięcy temu
Reply to  Robert

Pytanie, kto w tym układzie jest „głupi” (bez urazy, dlatego w cudzysłowiu):

  1. rozgarnięty finansowo człowiek, który wie, kiedy może a kiedy nie może sobie pozwolić na kredyt, czy
  2. ktoś kto jedzie po bandzie, bo wie, że jak mu się noga poślizgnie to dostanie pomoc albo ją wymusi. Dzięki temu oszczędzi, bo i tak rata kredytu < czynsz najmu.
Tomasz
2 miesięcy temu

Co to znaczy że ktoś się „nagle” dowiaduje? Cała wiedza związana z zagadnieniem stóp procentowych jest dostępna od ręki w internecie, wyłożona w przystępny sposób. W kilkadziesiąt minut można się dowiedzieć wystarczająco żeby to co się teraz dzieje uznać na normalne i zupełnie przewidywane. To jest czas odpowiadający jednemu odcinkowi serialu! Wystarczyło się odrobinę zainteresować, dosłownie odrobinę. Powiem którtko: nie dzieje się nic nadzwyczajnego, nikt nikogo nie naciągał, nie należy się żadna pomoc. A jak już to każdy sam sobie może pomóc i trochę poczytać.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

„Nagle” – w sensie, że w ciągu roku rata rośnie x2. To się nie działo do tej pory. A co do reszty – w zasadzie zgoda

gosc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jest Pan pewien, że nigdzie na świecie coś takiego nie miało miejsca?
Czy nigdy nie mamy do czynienia ze zjawiskami, które mają miejsce pierwszy raz?

Last edited 2 miesięcy temu by gosc
Cerwantes
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Mamy chyba inną definicję słowa nagle. Nagle to jest jak na giełdzie w ciągu jednej sesji rośnie/spada x2 wtedy faktycznie można być zaskoczonym. W nieruchomościach przez rok to można kilkanaście razy kupić i sprzedać mieszkanie w myśl zasady jak mnie nie stać to wychodzę z inwestycji. Ja tu nie widzę problemu wzrostu rat, za to widzę rosnącą presję zaskoczonych kredytobiorców na populistyczny rząd, który zmuszony słupkami wyborczymi jak zawsze uratuje tyłek ekonomicznym analfabetom. A wystarczyłoby od czasu do czasu poczytać SOF, nie wymagam przyswajania książek z ekonomii…

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Cerwantes

Fakt, staramy się tłumaczyć jak „chodzi” świat pieniędzy nawet tym, którzy nie lubią czytać o tym książek

Jarek
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

gaz zdrożał o 1000% w kilka miesięcy czy ktoś mi odda bo nigdy tak nie drożał ? śmieci o 500% ktoś mi odda itd ??

Robert Sierant
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

ale kredytobiorcy się nie interesowali, mogą spędzić tygodnie wybierając TV , komórkę lub ekspres do kawy, a umowy kredytowe na setki tysięcy na 20-30 lat podpisują często bez czytania, bez analizowania FI; i kto jest temu winien? znowu banki, doradcy i „oni”?

Waldek
2 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Tusk!!!

Michał
2 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

No ale nie zapominajmy jednak, ze u nas instytucje państwowe nie działają prawidłowo. Kredyt jest drogi. Najem jest drogi. Nie buduje się mieszkań komunalnych. Rynek najmu jest w żaden sposób nieregulowany. Ja kredyt brałem dwa lata temu i serio, nikt ni zaproponował mi stałego oprocentowania, a jak sam o to pytałem to doradcy w bankach byli bardzo zdziwieni. Oczywiscie każda z przedstawionych mi wtedy ofert była wręcz śmieszna. Banki nie były zainteresowane takimi kredytami (również KNF, MF i NBP). Pamietajmy, ze każdy jednak mieszkanie potrzebuje. To nie są jakieś zachcianki w stylu nowe BMW czy Volvo, ale realna potrzeba każdej… Czytaj więcej »

Anna
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Tak, pamiętam. Byli zdziwieni, więc tym bardziej taki kredyt wzięłam i ten się śmieje kto się śmieje ostatni.

Stefan burczymucha
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Żeby ja cie nie uregulował ….

piotr
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

tu nie chodzi o wiedzę. Wiedzę to ma każdy, ale jest pierwiastek dużej niepewności – co się zadzieje za miesiąc, za rok, za 15-30 lat.

Czy ktoś może być „zmuszony” wziąć kredyt? Czasem tak, gdy stać go na płacenie raty kredytu, która jest zwykle niższa od czynszu najmu.

Grunwi
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

W samym zjawisku wzrostu stop procentowych nie ma nic nadzwyczajnego.

Bardziej istotne są tu przyczyny tego podnoszenia i to, czy przyniosą skutki dla których się je podnosi (nie przyniosą) oraz to co wolno bankom i dlaczego tak dużo skoro jest regulator (relacja depozytów do stóp i cały WIBOR).

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Grunwi

Dodałbym, że liczy się jeszcze tempo

ona
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

otóż to, ja nie mam się absolutnie za rekina ekonomii i finansów 🙂 Wiedza moja jest bardzo nikła. Zastanawiałam się nad „niskim” kredytem w tamtym roku. Siadłam, poczytałam z dwie godziny na ten temat, i zrozumiałam szybko, że za dużo ryzykuje. Dojście do tego wniosku naprawdę nie było trudne. Bańkę na rynku nieruchomości, wiadomo, kredytobiorcy napędzali, a teraz pomagać im utrzymać tą bańkę? Ej, no ludzie, godności trochę 🙂

Last edited 2 miesięcy temu by ona
bartosho.eu
2 miesięcy temu

Dowód , że z tym systemem jest coś nie tak: przypuścmy że ktoś ma kredyt na 200 000 zł. I jednocześnie ma na koncie 200 000 zł . W takim przypadku podwyżki stóp procentowych powinny być dla niego neutralne, prawda? Dlaczego tak nie jest?…

someone
2 miesięcy temu
Reply to  bartosho.eu

Mniej więcej jest jeśli kwota jest nie na koncie ale w obligacjach 10 letnich.

bartosho.eu
2 miesięcy temu
Reply to  someone

aha, czyli ten kto chce oszczędzać niech sobie po prostu zakupuje obligacje z gwarantowaną stopą zwrotu. Problem rozwiązany. Nie podnośmy stóp bo to niefair. Oszczędzający mają możliwości zabezpieczenia wartości oszczędności. Spłacający kredyty – nie bardzo się mogą uchronić przed wzrostem rat. No jak dla mnie podnoszenie stóp to w takim razie nie ma żadnego uzasadnienia. Dzięki za podanie argumentu świadczącemu o tym, że system jest do wymiany lub poważnej modyfikacji

Zbigniew
2 miesięcy temu

Jak kredytobiorcy tak liczą jak autor artykułu to gratuluję 😉 5.5%+2.7% daje 7.7%, a nie 8.2% jak w matematyce.
A co do pomocy kredytobiorcom to mamy już ogromną pomoc frankowiczom ;-). Jeśli pomożemy złotówkowcom to i trzeba wrócić do frankowiczów, ale to już chyba wiemy, że system bankowy i nasz nie-budżet tego nie wytrzymają.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Zbigniew

A bo aktualizowaliśmy w ostatnim momencie, tuż przed publikacją

Marcin
2 miesięcy temu

Co można zrobić, wprowadzić edukację finansową do systemu edukacji. Wszelkie pomaganie doleje tylko oliwy do ognia, po co mam myśleć, kalkulować ryzyko skoro państwo mi pomoże. Przy okazji wzrosną ceny mieszkań, przez co będą jescze trudniejsze do zakupu.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Edukacja finansowa zrobi się sama jak ludzie będą mieli pieniądze. Nikt nie chce się uczyć o pieniądzach dopóki nie ma ich wystarczająco dużo, żeby to się opłacało

Marcin Staly Czytelnik
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tu sie z Panem w 100% zgadzam. Na wlasnym przykladzie do okolo 30tki nie interesowalem sie inwestowaniem, bo ciagle odkladalo sie „na cos”. Wesele, mieszkanie, auto…dopiero juz majac ustabilizowane zycie i po serii awansow zaczalem myslec co robic z nadwyzkami finansowymi. Problemem jest to, ze u wielu ludzi taki moment nigdy nie nadchodzi z powodu braku edukacji, ale tez dosc niskich pensji.

Admin
2 miesięcy temu

Oraz tego, że mamy mało pokoleń akumulacji kapitału. Raptem ze dwa-trzy od ostatniego bankructwa kraju

Foo
2 miesięcy temu

U nas kredyt wynosił 25% zarobków moich i żony (netto). Teraz powiedzmy że 30%. Przy czym naprawdę bardzo oszczędzamy. Nie rzucamy się na wakacje za granicę, lecz nad polskie jezioro, nie chodzimy do kina, teatru itp. miejsc. Od 12 lat jeździmy tym samym samochodem, który dzięki Bogu jeszcze dycha.

Jesteśmy w dużo lepszej sytuacji niż ci, którzy wzięli na dołku, ale i tak się boimy. Planujemy nadpłacić ok. 20% wartości kredytu, co (chwilowo) zmniejszy ratę o 400-500 zł. Tylko niestety pozbędziemy się dużej części oszczędności. Tak źle i tak niedobrze. Żeby człowiek chociaż wiedział o ile urośnie i do kiedy.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Foo

Trzymam kciuki, żeby się udało. Plan jest dobry, oby nic go nie zakłóciło

Aaa
2 miesięcy temu
Reply to  Foo

To nie jest życie, to wegetacja. Bardzo mi przykro… Celem życia nie jest tylko jego przeżycie.

Konrad
2 miesięcy temu
Reply to  Foo

Mam podobny problem i bronię się rękami i nogami, żeby nie używać oszczędności do zasypania kredytu. Na razie się udaje, bo i podwyżka konkretna weszła w pracy i zaraz córka maturę ma, więc skończą się korki (choć pewnie zaraz zaczną płatne studia).

eax
2 miesięcy temu

Jak to, przeciez to kredyty we frankach mialy byc takie niebezpieczne i zakazano ich zeby na przyszlosc bylo bezpiecznie. Czyzby sie teraz okazalo ze jednak nie jest? :p

łoś superktoś
2 miesięcy temu

„Ale kredyt z marżą 2,7% przy stawce WIBOR na poziomie 5,5% to już 7,7%”.

Ewentualnie 8,2% jak ktoś jest matematykiem 😉

Marek
2 miesięcy temu

A gdyby osoby, które zaciągnęły kredyt z wysoką marża np. 2.7% rozważyły refinansowanie kredytu nawet do innego banku? Jak napisałeś przy rosnących stopach banki schodzą z marży. Niedługo pewnie w części banków pojawi się w ofercie marża poniżej 2%. A nawet 0.7% w całym okresie kredytowania to mogą być niemałe środki.

Sam mam kredyt z marża 2.09% i obserwuje oferty. Może za jakiś czas też się zdecyduje na taki krok… Oczywiście po przeliczeniu wszystkich kosztów z tym związanych.

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Marek

Pomysł dobry tylko czy mają zdolność kredytową, przy wibor 4,5+ 1,8 marzy+5% musi bank dodać w wyliczeniach.

Tomek
2 miesięcy temu

A mnie zastanawia inna rzecz. W Polsce podwyzsza sie stopy procentowe ze wzgledu na inflacje, przez co rosnie wibor (nota bene wskaznik wirtualny bo transakcje pozyczek miedzy bankami mozna policzyc na palcach jednej reki). Wibor w tej chwili jest ok 0,5-0,75 pproc wyzszy niz referencyjna stopa procentowa. A kto mi wytlumaczy dleczego nie rosnie libor i euribor? Przeciez w Polsce mamy inflacje ponad 10%, ALE w UE np. Niemczech tez ponad 7%? Moze zamrozenie wartosci wiboru na jakims poziomie no sprzed pandemii nie jest takim zlym rozwiazaniem. Postuluje to partia Razem – tak jak nie zgadzam sie z wieloma ich… Czytaj więcej »

Robert
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Taaa, najłatwiej to iść w socjalizm, państwo pomoże, da dotację, pomyśli za Ciebie…. a to wszystko z kradzionych pieniędzy (dodruk, wysokie podatki od ludzi przedsiębiorczych). Niestety nieuchronnie wszystko idzie w tym kierunku. Miernoty głosują na socjalizm, a że to jest większość to sprawa niestety jest przegrana….

Anna
2 miesięcy temu

Najmocniej przepraszam, ale czy kredytobiorcy są upośledzeni? Nie czytali formularza. To co, do zupy trzeba było go dodać żeby zwrócili uwagę? Czyli są upośledzeni a tacy nie powinni mieć zdolności do czynności prawnych. Niestety mają. Zatem jak zawsze w historii bywało i w przyrodzie: fajfus padał ofiarą. I czemu tu się dziwić? I nie mam zamiaru ich pośrednio ratować zamrożeniem WIBOR czy innym debilnym sposobem. Jeśli to wprowadzą… podniosę ceny i czynsze.

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Anna

Doradcy twierdzili, że wibor wróci do 5% tylko jak wybuchnie wojna. Wydawało się to niemożliwe, a jednak się stało.

Robert
2 miesięcy temu

Ludzie którzy domagają się dopłat to trochę tacy „wyłudzacze”… nie dość że zarabiają na kredycie: inflacja 11 %, kredyt może 7 lub 8 %, czyli realnie są ” do przodu”. Dostali palec, chcą całej ręki.

Bartez
2 miesięcy temu

Jeśli ktoś brał kredyt na dołku procentowym to jak mógł nie wiedzieć, że będzie drożej. Myślał, że oprocentowanie jeszcze spadnie i będą dopłacać? Sam mam kredyt hipoteczny wzięty w 2015 roku na budowę domu i wiedziałem, że rata będzie minimum dwa razy wyższa. Dlatego po trzech latach jak mogłem zacząć nadpłacać kredyt to to robiłem i robię cały czas. Wtedy wiele osób się śmiało, po co nadpłacasz kredyt, przecież kredyt hipoteczny jest najtańszym kredytem lepiej jedź na wakacje. Teraz ja się śmieję z tych co się śmiali że mnie. Pod żadnym pozorem nie pomagać tym co mają problemy. Niech więcej… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Bartez

Myślę, że problemem nie jest fakt, że do tego doszło, lecz że doszło do tego tak szybko. Będzie niemal podwojenie rat w przeciągu niespełna roku – mało który budżet domowy (poza tymi, w których DTI wynosi 10% lub mniej) jest na to przygotowany. Oczywiście w dużej części (może miażdżącej) przypadków oznacza to po prostu: a) o jeden mniej w roku wyjazd na Malediwy, b) o jeden na kwartał wyjazd do spa, c) o jeden w tygodniu mniej obiad na mieście. Ale jeśli ktoś miał DTI na poziomie 30% jeszcze akceptowalne, ale już risky – to podwojenie raty kredytu może oznaczać… Czytaj więcej »

Wojtek
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Choć wskaźnik DTI wiele mówi, to nie do końca jestem jego fanem, gdyz sytuacja kredytobiorcy, któremu rata rośnie z 5k do 10k przy dochodach netto gospodarstwa domowego na poziomie 20k jest mniej ryzykowna niż wzrost raty z 1.5k do 3k przy dochodach 6k netto. Tu i tu mamy wzrost z 25% do 50%, ale w pierwszym przypadku może to oznaczać przymus do rezygnacji wymiany samochodu na nowszy, a w drugim dużo większe problemy budzetu domowego.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Celne spostrzeżenie

Syd
2 miesięcy temu

Na studiach profesor matematyki kredyty hipoteczne porównał do zakładania pętli na szyję. Wzięłam sobie to mocno do serca. Zaraz po studiach zaczęłam mocno oszczędzać, ubrania z second hand, kosmetyki kupowałam na promocjach, żadnych wakacji itp. Prowadziłam budżet. Zakładałam sobie cele i mocno się tego trzymałam. Wzięłam pożyczkę z tatą w jego firmie na praktycznie żaden procent i od razu przelewałam na konto oszczędnościowe. Nie oszczędzałam jedynie na prezenty dla rodziny z różnych okazji. Udało się z mężem postawić dom ok. 100m2 systemem gospodarczym bez grama kredytu (działkę miałam). Załapaliśmy się jeszcze na ceny które trzymały się od ok. 10 lat… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Syd

Bardzo dobry plan na życie, dzięki za komentarz!

Adam
2 miesięcy temu
Reply to  Syd

Prowadzisz strasznie nudne życie… bardzo nudne…
Myślisz tylko o pieniądzach… zabezpieczeniach… co będzie w PRZYSZŁOŚCI…
Pieniądze są od tego, żeby je WYDAWAĆ !!!
Żeby nie było: wziąłem w życiu wiele kredytów… WSZYSTKIE SPŁACIŁEM W TERMINIE !!!
Od 30 lat żyję PEŁNIĄ ŻYCIA !!! mimo kredytów…
od ponad 30 lat pracuję w IT…
wyjazdy zagraniczne…
samochody: dwie Alfy Romeo, VW Sirocco , Mazda.. Nissan
Mam to szczęście, że mam mądrą żonę !!!
Moja żona też pracuje od wielu lat w bankowości
a teraz możesz zazdrościć…
„- Drogo kupić… Tanio sprzedać… I źle się ożenić… TO POTRAFI KAŻDY IDIOTA !!!”

Krzysztof
2 miesięcy temu

Mam kredyt, jeszcze około 575 tyś. kapitału do spłaty, po ostatniej podwyżce oprocentowanie wynosi 6,31 (w tym marża 1,79). Z ciekawości policzyłem sobie, że banki zarabiają na mnie samych odsetek 99 zł z groszami dziennie. Ładnie im się biznes kręci, a depozyty dalej nic nie warte.
I nie mam do nikogo pretensji jakoś sobie radzę, ale trochę mierzi mnie jak płacę niemałą ratę i ponad 85% tej raty to odsetki, ała.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Bo to jest ten kaprawy system raty annuitetowej. Akurat w tym przypadku – działa bardzo na niekorzyść

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!