16 marca 2022

7% rocznych odsetek za kredyt o stałym oprocentowaniu. „To jest lichwa”. „Nóż się w kieszeni otwiera” – komentują klienci banków. Czy musi być tak drogo? Już tłumaczę

7% rocznych odsetek za kredyt o stałym oprocentowaniu. „To jest lichwa”. „Nóż się w kieszeni otwiera” – komentują klienci banków. Czy musi być tak drogo? Już tłumaczę

Ile kosztuje kredyt o stałym oprocentowaniu na 10 lat? Jest już pierwsza taka oferta w Polsce. Gwarantowane odsetki wynoszą 6,3% (dla wiernych klientów) lub 7,3% (dla klientów bez zobowiązań). Inne banki mają porównywalną ofertę na stały procent, ale tylko na 5-7 lat. „To jest lichwa”, „nóż się w kieszeni otwiera” – mówią klienci. Czy 6-7% rocznie za kredyt hipoteczny o stałym oprocentowaniu to rzeczywiście oferta obrażająca inteligencję świadomego konsumenta?

Przez lata banki w Polsce w ogóle nie oferowały klientom kredytów hipotecznych ze stałym oprocentowaniem. Nadzór – uzależniony od rządu – na to nie nalegał, a bankom się tego robić nie chciało, bo musiałyby emitować listy zastawne i płacić procent. A przyjemniej jest finansować kredyty coraz tańszymi pieniędzmi z lokat klientowskich.

Zobacz również:

W ostatnich latach nieśmiało zaczęły oferować kredyty na stały procent, ale w erze spadających stóp procentowych nikt się taką ofertą nie podniecał. Dopiero teraz zaczynamy doceniać stałą stopę, gdy WIBOR – od którego zależą kredyty zmiennoprocentowe – rośnie najszybciej w historii, a wraz z nim wysokość rat.

Jak zwykle – mądry Polak po szkodzie. Na kredyty stałoprocentowe czas był wtedy, gdy stopy procentowe były bliskie zeru. I można było oczekiwać, że się od tego zera odbiją. Dziś, gdy rynek jest zdestabilizowany i nie wiadomo jak wysoko zawędrują stawki WIBOR – pociąg z korzystnymi kredytami na stały procent odjechał. Co oczywiście nie zmienia faktu, że mamy pierwszy w Polsce kredyt ze stałym oprocentowaniem na 10 lat. Jego szczegóły znajdziecie w recenzji Maćka Bednarka.

Na marginesie trzeba powiedzieć, że Polska zawsze była krajem patologicznych kredytów hipotecznych. Najpierw był kredyt o urokliwym imieniu „Alicja”, który miał tę cechę, że im większą jego część się spłaciło, tym więcej pozostawało do spłaty (bo naliczane odsetki były wyższe, niż płacone raty, a niedobór bank dopisywał do kapitału). Potem pojawiły się kredyty frankowe (przypominające zakład walutowy), a wreszcie – kredyty oparte na stawce WIBOR, której sposób ustalania przypomina kabaret (bankowcy się spotykają i radzą: „po ile byśmy pożyczyli pieniądze od siebie nawzajem, gdybyśmy ich nie brali za darmo od klientów?”).

Ile kosztuje kredyt o stałym oprocentowaniu? „Nóż się w kieszeni otwiera”

Kiedy już banki zaczynają oferować kredyty na stały procent – a klienci zaczynają się nimi na poważnie interesować – okazuje się, że są… drogie. Tak przynajmniej twierdzą ludzie. Na wieść o tym, ile kosztuje kredyt o stałym oprocentowaniu, pan Tomasz na Twitterze skomentował:

„Nóż się w kieszeni otwiera. Nabieranie Polaków trwa. Mieszkanie – jako podstawa do życia i rozwoju rodzin – staje się przedmiotem lichwy i spekulacji”

I się dziwi: 6-7% rocznie odsetek za kredyt zabezpieczony hipoteką na nieruchomości, dochodami kredytobiorcy, dochodami jego małżonka, całym majątkiem z jego „cesją” spadkową na dzieci i wnuków?

„W Niemczech można dostać kredyt samochodowy na 2,5%, a w Wielkiej Brytanii kredyt gotówkowy na 4% i tam się jakoś bankom opłaca, a u nas nie dość, że kredyt zabezpieczony hipoteką na mieszkaniu, wszystkimi przyszłymi zarobkami i majątkiem kredytobiorców, to jeszcze takie złodziejskie oprocentowanie”

Banki twierdzą, że to normalne oprocentowanie w takich czasach. Cena pieniądza idzie w górę i już. Skoro WIBOR już teraz wynosi 4,3-4,7%, a docelowo sięgnie pewnie 5,5-6% (do stawki WIBOR w przypadku kredytu dolicza się jeszcze jakieś 1,5-2,5% marży), to dlaczego bank miałby oferować stałe oprocentowanie poniżej 7%? Zwłaszcza, że to na nim spoczywa ryzyko straty, gdyby się okazało, że koszt finansowania rośnie (czyli kapitał pozyskiwany na sfinansowanie kredytu staje się droższy albo pojawiają się nie spłacane na czas kredyty).

ile kosztuje kredyt ze stałym oprocentowaniem
Ile kosztuje kredyt ze stałym oprocentowaniem?

To się na pierwszy rzut oka trzyma sensu. Gdybym miał milion złotych, żeby komuś pożyczyć na 10 lat, to jakie odsetki by mnie satysfakcjonowały przy inflacji sięgającej dziś 9-10% rocznie? Pewnie też chciałbym dostawać takie 7% rocznie licząc się z tym, że za kilka lat inflacja spadnie i średnio moja „marża” utrzyma realną wartość pożyczonej na 10 lat kwoty.

Jak naprawdę działają banki?

Tyle, że banki tak nie działają. To handlarze cudzymi pieniędzmi. Nie pożyczają nikomu własnych. Najpierw biorą od ludzi depozyty i dopiero w oparciu o te depozyty udzielają kredytów. Czyli pytanie o korzystny deal – gdybym sam chciał zabawić się w bank – brzmi raczej tak: ile powinienem wziąć odsetek za kredyt, gdy pieniądze na udzielenie tej pożyczki sam od kogoś pożyczę? Na pewno więcej, niż sam płacę za pozyskany kapitał.

Na jaki procent pożyczylibyście mi pieniądze, żebym ja mógł odpożyczyć je dalej na 10 lat? Przypominam, że mamy inflację sięgającą 10% rocznie. Wiem, tanio by nie było. No, ale ja nie jestem bankiem. Nie dostałem od państwa licencji na gromadzenie i pożyczanie pieniędzy. Ani „listu żelaznego”, z którego wynika, że jeśli zbankrutuję, to państwo – a nie ja – odda Wam pieniądze.

Ponieważ bankiem zostać trudno, to konkurencja na tym rynku jest ograniczona. I banki składają nam propozycje nie do odrzucenia: „Chcesz zostawić pieniądze i mieć gwarancję państwową? Dostaniesz 0,05% rocznie”. Albo 0,5%. Albo 1% rocznie. Że mało? Że inflacja wynosi 10% rocznie? „Mamy wysokie koszty, musimy utrzymać setki placówek i zapłacić pensje tysiącom pracowników. Nie podoba się, to do widzenia” – mówią bankowcy.

Więc na pierwszy rzut oka 7% rocznie oprocentowania za kredyt – przy inflacji 10% rocznie – to mało. Ale jeśli biorę cudze pieniądze i płacę za nie 0,05%, to te 7% już nie wygląda wcale na mały pieniądz. I chyba już nawet widać to w liczbach. Zobaczcie jak wystrzelił wynik odsetkowy banków:

miesięczny wynik odsetkowy
Miesięczny wynik odsetkowy polskich banków

To nie wszystko. Banki nie działają tak, że biorą od ludzi depozyt i go odpożyczają. Banki kreują bezgotówkowy pieniądz kredytowy. W oparciu o 1000 zł depozytu mogą wykreować ponad 25 000 zł pieniądza kredytowego. De facto więc tworzą pieniądz „z powietrza”, nie ponosząc z tego tytułu żadnych kosztów.

Ten pieniądz oczywiście potem jest przez klientów zwracany (nie zostaje na stałe w obiegu), a realny zysk banku ogranicza się do odsetek od tych pieniędzy, pomniejszonych o ewentualne straty wynikające z tego, że ktoś z klientów kredytu nie spłaci.

Czytaj też: Kredyt hipoteczny to będzie luksus. KNF pisze do banków, żeby uważały z pożyczaniem

Gdyby babcia miała wąsy, czyli wszystko przez WIBOR

Teoretycznie więc kredyt hipoteczny stałoprocentowy nie musiałby kosztować 7% w skali roku. Skoro koszt pozyskania pieniądza jest bliski zeru (bank musi natomiast pokryć koszty funkcjonowania, koszty regulacyjne, zapłacić podatki i składki na fundusz gwarancyjny), to pewnie mogłoby być dużo taniej. Może 3% rocznie? A może 2,5% rocznie? Nie wiem. Oczywiście trzeba też wziąć pod uwagę, że w ciągu 10 lat koszt pozyskania kapitału może przestać być zerowy.

Na razie jednak w ogóle nie dochodzimy do tego miejsca, bo punktem odniesienia jest dotychczasowy rodzaj kredytu – ten o zmiennej stopie, oparty na stawce WIBOR. Stawce ustalanej w taki sposób, że bankowcy siadają przy wirtualnym stole i rozważają po ile pożyczyliby sobie nawzajem pieniądze, gdyby nie dostali ich (na razie za darmo) od klientów-deponentów. Gdyby babcia miała wąsy…

Jeśli banki mają możliwość ustalania stawki WIBOR na takim poziomie, że oprocentowanie kredytu o zmiennej stopie już teraz sięga 6%, to dlaczego miałyby nagle oferować kredyt o stałej stopie na 3%? Tylko dlatego, że koszt pozyskania pieniądza obecnie wynosi zero albo prawie zero? Bez jaj.

Kredyt o stałej stopie byłby tańszy, gdyby „konkurencyjny” kredyt o zmiennej stopie był tańszy. A ten byłby tańszy, gdyby WIBOR odzwierciedlał prawdziwy koszt pozyskiwania pieniędzy na rynku przez banki. I tyle w temacie.

Czytaj więcej o pozwie za WIBOR: Zawyżone oprocentowanie kredytów? Oni uważają, że WIBOR to manipulacja

Ile kosztuje kredyt o stałym oprocentowaniu? A ile powinien kosztować?

Bankowcy bawią się z nami w kotka i myszkę. Biorą od nas pieniądze po 0,5%, po czym siadają przy zielonym stoliku i ustalają „oficjalny” koszt pozyskania tego pieniądza na 4,3%. A cała reszta – czyli drogie kredyty – to już tylko efekt tej operacji.

Nie wiem jaka powinna być uczciwa cena kredytu hipotecznego. Banki – jak wspomniałem – mają sporo kosztów wynikających z regulacji państwowych i podatkowych. Być może więc, gdyby to policzyć uczciwie, oprocentowanie kredytów o zmiennej stopie wyniosłoby: średni koszt odsetek od depozytów (np. 1%) plus marża 4% (tak wysoki musiałby być narzut, żeby pokryć koszty banku). A może konkurencja sprawiłaby, że wystarczyłoby 2% marży powyżej prawdziwego kosztu pozyskania pieniądza?

Jedno jest pewne: żeby w Polsce zaistniały tanie (albo przynajmniej w pełni uczciwe) kredyty hipoteczne o stałym oprocentowaniu, trzeba najpierw „naprawić” te o zmiennej stopie procentowej (dziś opartej o WIBOR). Dopóki to nie nastąpi, oferowanie przez banki długoterminowych kredytów o stałej, wysokiej stopie procentowej przez długi czas, może okazać się kolejną pułapką.

————————————-

Posłuchaj podcastu: jak wojna zmieni rynek nieruchomości?

Jak wojna przeora rynek nieruchomości? Naszymgościem w podkaście „Finansowe sensacje tygodnia” jest Marek Wielgo, długoletni dziennikarz „Gazety Wyborczej” piszący o nieruchomościach, a od niedawna autor portalu z ogłoszeniami GetHome. Rozważamy wpływ wojny na rynek nieruchomości w Polsce. Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem. Podcast jest też na Spotify, Google Podcast, Apple Podcast i pięciu innych, popularnych platformach podcastowych. Macie na temat „wojna a nieruchomości” swoją opinię, doświadczenia albo już widzicie jak zmienia się rynek? Piszcie na kontakt@subiektywnieofinansach.pl!

źródła obrazków: Steven HWG/Tatiana Szyszkina/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
49 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin Staly Czytelnik
4 miesięcy temu

W punkt i na czasie. Powinni Pana wziac na ministra finansow.

Editor
4 miesięcy temu

Parafrazując „Misia” Stanisława Barei: „Głupi by był, jakby się dał wziąć na ministra. A bo mu tu (w Subiektywnie) źle?” 😉

Marcin Staly Czytelnik
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wrecz przeciwnie. Ale ma Pan racje. Do rzadu myslac logicznie i z sensem argumentujac? Tam to faktycznie chyba ktos taki sie nie nada patrzac po towarzystwie obecnie urzedujacym. Szkoda, ze do polityki najchetniej pchaja sie ludzie ktorzy po prostu chca sie „nachapac”. Czasem boje sie o przyszlosc corki jak tak sie rozgladam dookola. Myslenie tu i teraz jest bardzo krotkowzroczne i pewnie doprowadzi do przykrych konsekwencji ekonomicznych. Obym sie mylil.

Sylwester
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Mam kilka pomysłów, ale każde mniej lub bardziej niezgodne z prawem… 😉

Waldek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Chciał bym zobaczyć jak ten polski ład by posprzątał 😉

Lodzia
4 miesięcy temu

Jestem przeciwko. Bo Pan Maciej, jako solidny, rzetelny i sumienny pracownik:), byłby lojalny wobec pracodawcy, czyli premiera, i wiedząc, że banki stosują lichwę wprowadziłby kolejne obciążenia podatkowe dla nich – z korzyścią dla budżetu, który jest studnią bez dna i bez żadnej zmiany dla nas, marnych żuczków.
Dlatego optuję za opcją pozostania w Subiektywnych i punktowania takich kuriozów.

Szron
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale następnie w SoF skrytykowałby Pan ten pomysł 😉

Tomasz
4 miesięcy temu

Mamy już alternatywę dla WIBOR, to Wskaźnik kosztu finansowania (WKF). Wskaźnik 3M wynosi aktualnie 0,79% i to jest realny koszt międzybankowy pieniądza. Więcej info: Wskaźnik kosztu finansowania (WKF) – referencyjny wskaźnik stopy procentowej do stosowania przez banki, instytucje finansowe, jednostki samorządu terytorialnego i przedsiębiorstwa[1]. Jest to miara krańcowego kosztu pozyskania finansowania obliczona na bazie transakcji banków. Wskaźnik ten może być stosowany w umowach kredytowych lub służyć jako wskaźnik alternatywny w rozumieniu art. 28.2 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1011. Wskaźnik WKF jest przygotowywany w ramach projektu prowadzonego przez Instytut Rynku Finansowego (IRF), który decyzją KNF z dnia 3 listopada… Czytaj więcej »

Last edited 4 miesięcy temu by Tomasz
Editor
4 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Przy każdej możliwej okazji przypominamy bankom, że taki wskaźnik istnieje 🙂

Adam - ten od bloga ;)
4 miesięcy temu

Dzisiaj skonsultowałem się ze swoim bankiem, gdzie mam hipotekę. Oprocentowanie stałe zaproponowali mi na 7,4%. A jak będę chciał po okresie rat stałych wrócić do zmiennej, to już według WIBOR, który wtedy będzie obowiązywał i oczywiście też po nowej marży… o prawie 1pp. większej niż mam obecnie… Także ten… Bardzo mocno dało mi to do myślenia co do sensowności zamiany sobie zmiennej raty na stałą…

Wojtek
4 miesięcy temu

Do lichwy jeszcze nam daleko. Podobny WIBOR jak teraz mieliśmy już w latach 2005-2007. Jeśli inflacja będzie dwucyfrowa przez kilka lat, to i WIBOR może (znów) taki być.

Sosna
4 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Ech te czasy, gdy oprocentowanie najlepszych lokat sięgało 8%…

Paweł Jarczyk
4 miesięcy temu

Panie Macieju, a czemu w takiej Francji jest oprocentowanie stałe około 2-3 procent na trzydzieści lat

Andrzej
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł Jarczyk

Szkoda że pomija Pan drogę do tego kredytu ;). Tam jest po prostu mega sito. Klient który podpisuje finalną umowę jest w zupełnie inne grupie ryzyka niż u nas.

Wojtek
4 miesięcy temu

Wiem, że moje pytanie będzie skrajnie naiwne, ale mimo to je zadam 🙂 dlaczego tak jest? kto pozwala na stosowanie takich praktyk na rynku w kraju będącym w UE?

Rafał
4 miesięcy temu

Jak to jest, że Czechach, gdzie „tylko 1% nowych kredytów ma wbudowaną stopę zmienną” (artykuł Maćka Bednarka), możliwe jest oferowanie kredytów na stałą stopę na cały okres kredytowania, a u nas nie? Walutę również mają swoją, poziom rozwoju/zamożności podobny, o co więc chodzi? Jakie mają tam oprocentowanie tych kredytów? Może jakiś artykuł na ten ciekawy (wg mnie) temat?

Mateusz
4 miesięcy temu

Dziś dostałem pozytywną decyzję kredytową z BNP na stałe oprocentowanie 5,6%. I jestem z tego bardo zadowolony. Nie mam za złe bankom wysokiego oprocentowania, bo czasy są jakie są. Kiedy składałem wniosek nie było jeszcze 10 latniego oprocentowania stałego. Czy bym skorzystał? Nie wiem. O ile wydaje się że najbliższy rok lub dwa możemy z mniejszą lub większą pewnością przewidywać to perspektywa ponad 5 lat jest loterią. Ja postawiłem na to że w przeciągu 3 może 4 lat sytuacja wróci do normy. Czy postawiłem dobrze, to się okaże. Kredyt z oprocentowaniem stałym na 5 lat był o 20 tys zł… Czytaj więcej »

Tomek
4 miesięcy temu

Może z uwagi na pojawiające się kontrowersje wokół sposobu ustalania wartości Wibor banki zaczną wciskać kredyty że stałym oprocentowaniem? Jak dojdzie do zakwestionowania wibor to banki znów „na wierzchu”. Takie to instytucje zaufania publicznego.

Marcin
4 miesięcy temu

Tekst mi się podoba ale brakuje mi tutaj pełniejszej informacji o tym jak wygląda oprocentowanie kredytów hipotecznych na zachodzie. Jest tylko jakaś wstawka o kredytach i to nie hipotecznych w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Jakie tam jest oprocentowanie stałe, a jakie zmienne, jakie mają odpowiedniki WIBORów? To że u nas jest jak jest wiemy od dawna, a może gdzieś indziej już wpadli na to jak „naprawić” tę sytuację?

bartosho.eu
4 miesięcy temu

„mądry polak po szkodzie”.. no a ja jeszcze raz pytam co mam zrobić z bankiem deutsche bank w sytuacji, gdy prosiłem o ustalenie gdy stopy były na 0,1%… bank zaoferował mi 2,58% na okres 5 lat i super .. niestety aneks zawierał klauzulę salda a wiadomo że od lat proszę bank także o zwrot spreadów z odestkami… i to nie było tak, że przysłali mi aneks i tyle. próbowałem z nimi rozmawiać, prosiłem by usunęli ten zapis albo przynajmniej mi napisali czemu ten zapis służy. niestety, nie dało rady. teraz ich proszę by jednak wrócić do oprocentowania stałego to trzeba… Czytaj więcej »

bartosho.eu
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To wyślę panu maila z informacjami albo udostępnie tutaj linka do dokumetacji .

bartosho.eu
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

przesłałem do pana linka do korespondencji. sam nie wiem, może po prostu banki mają prawo do wszystkiego a my kredytobiorcy powinnośmy ich całować po rękach że dzięki nim mamy gdzie mieszkać. niemniej jednak , powinni informować solidnie a nie tak jak im wygodniej

Ros
4 miesięcy temu

Ciekawe, niesamowite. Banki to złodzieje które okradają swoich klientów a nie instytucje finansowe, które muszą zagwarantować depozytariuszom bezpieczeństwo złożonych środków. Państwo niczego nie gwarantuje gwoli ścisłości tylko BFG na który nie składa się Państwo tylko Banki także Panie Samcik używa Pan demagogii żeby manipulować swoimi czytelnikami. Ani słowa o oprocentowaniu obligacji skarbu Państwa ani stopami NBP które są punktem wyjścia przy ustalaniu kosztu pieniądza. Przecież 2 letnie obligacje dają dochód powyżej 5% więc dlaczego bank miałby pożyczać poniżej tej uznanej za najbezpieczniejszej na rynku alternatywy do tego Banki muszą płacić podatek bankowy od każdego aktywa (czyli kredytu też) w wysokości… Czytaj więcej »

Ros
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W jednym ma Pan rację nieprawidłowo użyłem słowa „depozytariuszy” a poprawnie skorygował je Pan na deponentów:) Banki nie są instytucjami charytatywnymi i inwestorzy (nawet Państwowi) oczekują od nich odpowiedniej stopy zwrotu, którą muszą one osiągnąć żeby przyciągać środki na swój na rozwój. Jeżeli nasz ukochany rząd wygenerował poniekąd słusznie dodatkowe zadłużenie w wysokości 170 mld zł i te środki wylądowały w na rachunkach przedsiębiorstw w bankach to trudno się dziwić, że ta gigantyczna nadwyżka wydrukowanego pieniądza jest jak gorący kartofel, której banki chcą się pozbyć z bilansów. To dlatego nie chcą płacić za depozyty bo czekają aż te pieniądze opuszczą… Czytaj więcej »

Kuba
4 miesięcy temu

Kojarzy ktoś czy można legalnie wziąć kredyt hipoteczny na nieruchomość w Polsce w banku innego kraju niż Polska? Jakie warunki należałoby spełnić, żeby móc coś takiego zrobić? Ta polska bandyterka bankowa wydaje się nie mieć końca

Pix
4 miesięcy temu

Zapomniał Pan dodać że poza depozytami banki komercyjne kreują pieniądz. Więc całe kalkulację o kant d.. potłuc.

Tomasz
4 miesięcy temu

To jest bardzo proste. Jeśli A pożyczki bankowi pieniądze na 2% na 30 lat to B dostanie kredyt na 3% na 30 lat. To teraz kto pożyczy bankowi pieniądze na niski procet? Nikt, bo niedługo będzie można na wyższy. To działa w obie strony. Dziękuje i zamiast płaczu sugeruję edukację.

Racjonalny
4 miesięcy temu

Generalnie w Polsce problemem nie jest WIBOR, czy kurs CHF,a brak kompleksowego uregulowania umowy kredytu. Patologia kredytów walutowych – ryzyko wzrostu kursu CHF spoczywała wyłącznie na kredytobiorcy. Podobnie jest z WIBOR – ryzyko wzrostu spoczywa na obecnych kredytobiorcach. Sposób kreacji pieniądza i ustalania WIBOR można nazwać ukryta marzą banku. Tylko czekać na miliony pozwów kredyciarzy złotówkowych,a przypomnę że kredyciarzy frankowych w Polsce było max 700 tys! Juz czas najwyższy aby w Prawie bankowym zawarto wzór umowy kredytowej z podziałem na hipoteczna i konsumpcyjna. Ten oficjalny wzór mialby być stosowany do wszystkich umow kredytowych oferowanych przez banki. Obecna regulacja to mix… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!