Prezydent Donald Trump zapowiadał w swojej kampanii wyborczej powrót złotej ery dla gospodarki amerykańskiej. A dla Amerykanów – początek prosperity. Ale na drodze do realizacji planu Trumpa pojawiło się sporo barier. A analitycy namawiają do zmniejszania w portfelach udziału amerykańskich akcji. Takie „przedsięwzięcia” jak uprowadzenie dyktatora Wenezueli po części wynikają z tego, że w portfelach Amerykanów nie pojawiło się (jeszcze?) więcej pieniędzy. Nie ma chleba, to muszą być „igrzyska”. Czy gospodarka amerykańska ruszy z kopyta w 2026 r. czy to będzie czas strategii pt. „jeszcze więcej igrzysk”?
Na razie, zamiast napełniać kieszenie Amerykanów pieniędzmi prezydent USA organizuje kolejne spektakularne przedsięwzięcia militarne. A to zbombarduje Iran, a to ruszy na bojowników Huti w Jemenie, a to zaatakuje w Afryce, a w ostatnich godzinach cały świat mówi o obaleniu – wskutek akcji amerykańskich żołnierzy i jednostek specjalnych – dyktatora Wenezueli Nicolasa Maduro oraz jego żony. Maduro ma mieć postawione ciężkie zarzuty i stanąć przed sądem w USA.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Czy 2026 rok przyniesie przełom w gospodarce, czy też będą konieczne kolejne akcje militarne, by ratować poparcie społeczne dla prezydenta Trumpa? Na razie spada wiara Amerykanów w to, że ich kraj podąża w dobrym kierunku. Jeśli głównym celem Trumpa na 2025 rok był spadek inflacji i wzrost liczby nowych miejsc pracy, to na koniec roku ani jeden, ani drugi wskaźnik nie zachwyca.
Amerykańska Rezerwa Federalna uznała jednak, że trzeba wspomóc prezydenta i zaczęła ciąć stopy procentowe, co przyniesie owoce w kolejnych kwartałach. Niewykluczone, że tego „lekarstwa” będzie więcej. Już w połowie 2026 roku decyzje o stopach procentowych będzie podejmował Fed pod kierownictwem nowego szefa, mianowanego przez prezydenta. Zmiana polityki pieniężnej nieoczekiwanie stała się jednym z głównych celów amerykańskiego rządu. To nie wróży dobrze zaufaniu do Fed i do dolara.
Czytaj też:
Dolar ma najgorszy czas od niemal dekady. Co dalej?
Dla świata najważniejszym parametrem gospodarczym pokazującym siłę Ameryki wciąż pozostaje dolar. To w nim większość świata – banków centralnych, firm i gospodarstw domowych – trzyma swoje oszczędności. Ale to nie dolar był bohaterem minionego roku, tylko metale szlachetne – złoto i srebro. Szlachetne kruszce, których cena rośnie zawsze wtedy, kiedy rynki finansowe szukają najbezpieczniejszych przystani.
Indeks dolara (DXY) – obrazujący cenę amerykańskiej waluty w relacji do koszyka innych walut – spadał systematycznie od stycznia, od momentu objęcia urzędu przez Trumpa. Inwestorzy spodziewają się kolejnych dwóch obniżek stóp procentowych w 2026 roku, co nie będzie wsparciem dla dolara. Nawet dobre dane o dynamice PKB, opublikowane pod koniec grudnia, nie przekonują inwestorów do amerykańskiej waluty. Są też obawy co do rzetelności oficjalnych danych.
Dolarowi nie pomaga polityka celna prezydenta. To zdecydowanie najbardziej wyrazisty obszar działań Trumpa, który zdominował relacje gospodarcze Ameryki z niemal wszystkimi krajami świata. Wysokie cła, nałożone przez USA na większość partnerów handlowych w pamiętnym Dniu Wolności (2 kwietnia), potem wielokrotnie były odwoływane, przywracane, podwyższane, negocjowane i obniżane. Jednak ostatecznie są na znacznie wyższym poziomie niż przed erą Trumpa.
Średnia efektywna stawka celna w USA wzrosła z 2,4% na początku prezydentury Trumpa do 16,8% pod koniec roku. Ekonomiści przypominają, że to poziom dawno w USA niewidziany, najwyższy od 1935 roku.

Przeorientowanie polityki Trumpa ze ścisłego sojuszu z Europą na samodzielną i egoistyczną grę geopolityczną z Chinami zmusiło rynki do odwołania się do aktywów najpewniejszych – złota i srebra. Pytanie: czy to złoto rośnie czy raczej cena dolara słabnie?
W 2025 roku dolar stracił ponad 9% do koszyka walut i jest to wynik dla amerykańskiej waluty najsłabszy od 2017 roku. DXY pokazuje siłę dolara w stosunku do euro, jena japońskiego, funta brytyjskiego, dolara kanadyjskiego, korony szwedzkiej i franka szwajcarskiego. Indeks jest wykorzystywany przez inwestorów do oceny ryzyka walutowego oraz jako odniesienie do takich aktywów jak złoto, ropa naftowa czy kryptowaluty.

Osłabienie dolara z jednej strony mogło być częścią polityki gospodarczej prezydenta, któremu szczególnie na sercu leżała poprawa sytuacji w bilansie handlowym, z drugiej strony – wiele krajów świata, w tym banków centralnych, szukało alternatywy dla dolara w innych aktywach, widząc bardzo duże zmiany w polityce Stanów Zjednoczonych, niekoniecznie korzystne dla światowej gospodarki. Nie musimy daleko szukać – nawet prezes NBP Adam Glapiński przyznał, że nasz bank centralny zmniejsza aktywa rezerwowe w dolarze, a zwiększa w złocie, które jest pewniejsze.
Czytaj więcej o tym:
Co poszło nie tak z rynkiem pracy? Wyższe cła mu zaszkodziły?
Prezydent USA zobowiązał się do szybkiej poprawy sytuacji przede wszystkim w dwóch zakresach. Miały spektakularnie spaść koszty życia zwykłych Amerykanów, dzięki silnemu spadkowi inflacji, a rynek pracy miał wejść w fazę niewidzianej od dekad koniunktury. Inflacja pozostaje powyżej poziomu „neutralnego”, rośnie również stopa bezrobocia, a nowych miejsc pracy jest mniej niż w 2024 roku.
Rynek pracy w 2024 roku dodawał średnio miesięcznie ok. 168 000 miejsc pracy. Było to nieco mniej niż w 2023 roku. Trump wielokrotnie powtarzał, że lata rządów jego poprzednika to była dla gospodarki USA katastrofa, i dopiero teraz Amerykanie zobaczą skok nowych miejsc pracy, „jakich nigdy wcześniej nie widzieliśmy”. Ale jeśli spojrzymy na dane, to wzrost zatrudnienia w 2025 roku… wyhamował. Według oficjalnych danych w 2025 roku co miesiąc przybywało średnio 55 000 miejsc pracy (dane do listopada).
Stopa bezrobocia, która w ostatnim roku prezydentury Bidena wahała się między 3,9% a 4,2%, wzrosła pod rządami Trumpa do 4,6% w listopadzie. Był to najwyższy, czyli najgorszy, wynik od ponad czterech lat.

Miejsca pracy miały się pojawić przede wszystkim w sektorze przemysłowym. Zaniedbany przez dekady amerykański „pas rdzy” (czyli stany, w których silny jest przemysł), miał się stać na nowo pasem marzeń o nowych fabrykach i kwitnących miastach. Trump obiecywał Amerykanom „nowe amerykańskie uprzemysłowienie”, dzięki któremu Stany Zjednoczone miałyby stać się, jak były jeszcze w latach 50. i 60. XX wieku, potęgą produkcyjną świata.
Nie jest łatwo przez rok naprawić zaniedbania z wielu poprzednich dekad, wybudować nowe fabryki, stworzyć miejsca pracy. Ale zatrudnienie w przemyśle w 2025 roku nie tylko nie wzrosło, lecz wręcz spadło. Bilans całego roku w sektorze produkcji przemysłowej wynosi minus 160 000 miejsc pracy. Pod koniec 2025 roku zatrudnienie w tym sektorze wynosiło 12,7 miliona osób.

Na razie nie pomogły wysokie cła ani zachęty do lokowania firm zagranicznych na terenie Stanów Zjednoczonych, choćby ze względu na dużo tańszą energię, chociaż wiele europejskich firm skorzystało z oferty amerykańskiej i przeniosło tam część swojej produkcji. USA zawarły też w połowie roku nową umowę handlową z Unią Europejską. Czy uda się jednak spełnić sen o odrodzeniu przemysłu i czy Ameryce jest to potrzebne?
Trump uznał, że najlepszą drogą do ponownego uprzemysłowienia kraju są wysokie cła. Według analizy przeprowadzonej przez Budget Lab na Uniwersytecie Yale tak wysoki wzrost taryf celnych spowodował wzrost cen o 1,2 punktu procentowego. To z kolei oznaczało w 2025 roku realną stratę 1 700 dolarów dla przeciętnego gospodarstwa domowego i 900 dolarów dla gospodarstw domowych o najniższych dochodach. Cła z 2025 roku dotyczą przede wszystkim odzieży, produktów o wysokiej zawartości metali, takich jak sprzęt elektryczny i komputery, oraz samochodów, czyli najpopularniejszych produktów kupowanych przez konsumentów.
Cła spowalniają też wzrost amerykańskiego PKB o 0,5 pkt procentowego w 2025 roku i o 0,4 pkt procentowego w roku 2026. W dłuższej perspektywie dynamika gospodarki USA będzie stale o 0,3 pkt procentowego niższa, co odpowiada wartości 90 miliardów dolarów rocznie (mowa o dolarach z roku 2024). Podwyższona będzie stopa bezrobocia – o 0,3 pkt procentowego do końca 2025 r. i o 0,6 pkt procentowego do końca 2026 r. Zatrudnienie z powodu ceł ma spaść o około 460 000 miejsc pracy do końca 2025 roku.
Naukowcy z Yale przewidują, że w dłuższej perspektywie podwyższone cła będą oddziaływać różnie na różne sektory. Lepiej na tym wyjdzie sektor produkcji przemysłowej, dynamika wzrośnie o 2,9 pkt procentowego. Gorzej z produkcją w budownictwie – prognozowany jest spadek o 4,1 pkt procentowego, i w rolnictwie – spadek o 1,4 pkt procentowego. Wygranym powinien być budżet państwa, bo wszystkie cła z 2025 r. wygenerują około 2,7 biliona dolarów dodatkowych dochodów w latach 2026–2035, chociaż wolniejszy wzrost PKB zmniejszy dochody budżetu w tym czasie do 2,3 biliona dolarów.

Korzystnie zmienia się jeden ze wskaźników, na którym zależało Trumpowi w kontekście ceł. To deficyt w handlu zagranicznym. Na wykresie Biura Analiz Ekonomicznych BEA widać, że ostatnio jest on sporo niższy niż rok wcześniej. Choć patrząc od początku 2025 roku deficyt w handlu towarami i usługami wzrósł o 112,6 mld dolarów, czyli o 17,2%, w porównaniu z analogicznym okresem w 2024 roku. Eksport wzrósł o 125,1 mld dolarów, czyli o 5,2%. Import wzrósł o 237,7 mld dolarów, czyli o 7,7%. Wzrost eksportu to ten kierunek, o którym marzy Trump. I potencjalnie – kierunek na więcej miejsc pracy w kraju.

Trump nie pokonał inflacji. Czy będzie z nią walczył?
Inflację bardzo uważnie obserwują przedstawiciele amerykańskiego banku centralnego. Był moment, kiedy dynamika wzrostu cen spadała z miesiąca na miesiąc i wydawało się, że inflacja jest pokonana. Niestety, to skończyło się w połowie roku i od tej pory inflacja nie zmierza do celu 2%. Mimo wszystko 2025 rok minął pod znakiem trzech obniżek stóp procentowych, które doprowadziły główną stopę Fed do przedziału 3,50%-3,75%.
Rok 2026 to duża zagadka. Oczekiwania rynkowe wskazują na to, że Fed może podjąć dwie decyzje o obniżkach w sumie o 0,50 pkt procentowych, jednak z komunikatu Fed po grudniowym posiedzeniu wynika, że może być to raczej tylko jedna obniżka. Ale w maju nastąpi zmiana na stanowisku szefa banku centralnego. Jerome Powell, atakowany przez prezydenta Trumpa za zbyt powolne działania, kończy swoją kadencję.
Kto pojawi się na miejscu powściągliwego w zachowaniu i w decyzjach Powella? Trump podkreślił, że gospodarka wymaga znacznie niższych stóp procentowych, niż wskazują na to oczekiwania rynkowe. Prezydent zasygnalizował, że faworytami są ekonomiści Kevin Warsh i Kevin Hassett. Odpowiedzialność za „dobry wybór” będzie spoczywała m.in. na sekretarzu skarbu. Jest nim Scott Bessent, który „nadzoruje” dług wart 30 bilionów dolarów.
Wybór ma nastąpić na początku stycznia, a Trump oczekuje, że nowy szef Fed doprowadzi do „radykalnych zmian” w banku centralnym i równie radykalnego obniżenia stóp procentowych. „Stopy procentowe są za wysokie, Scott” – tłumaczył sekretarzowi skarbu Trump na konferencji prasowej w połowie grudnia. „Jeśli szybko tego nie naprawisz, wywalę cię z pracy” – dodał trochę żartobliwie, trochę nieżartobliwie. Bo Trump uważa, że to głównie wysokie stopy procentowe, a nie wysokie cła czy problemy strukturalne są przeszkodą w skoku gospodarki.
Kandydaci, o których mówił Trump są znani jako „Kevinowie”. Kevin Hassett jest wieloletnim doradcą ekonomicznym Trumpa, który kieruje Narodową Radą Ekonomiczną. Kevin Warsh to były prezes Rezerwy Federalnej, którego prezydent rozważał na stanowisko przewodniczącego w pierwszej kadencji. Dwóch pozostałych wymienianych przez media kandydatów, to Christopher Waller z Fed i dyrektor wykonawczy BlackRock Rick Rieder. Maja oni jednak o wiele słabsze relacje z Trumpem.
Zobacz rozmowę o tym:
W tym zamieszaniu z wyborem nowego szefa Fed sporo słychać o osobistych kontaktach z Trumpem i oczekiwaniach prezydenta co do przyszłej polityki pieniężnej, ale niewiele jest o samej inflacji, która powinna być jednak w centrum uwagi. Inflacja spada, ale z problemami. Cła na towary z zagranicy mogą prowadzić do wyższych cen na półkach sklepowych. Członkowie Fed od miesięcy zastanawiają się, czy ostatecznym skutkiem ceł Trumpa będzie jednorazowy skok cen, czy „coś” trwalszego. Inflacja tymczasem wzrosła do najwyższego poziomu od 2022 roku.
Trump upiera się wciąż, że jego administracja odziedziczyła po Bidenie „koszmar inflacyjny”, który obiecał odwrócić. Jednak to już w czasie jego kadencji dynamika cen zaczęła trochę przyspieszać. Wskaźnik CPI utrzymuje się jednak na w miarę stabilnym poziomie od wiosny. W listopadzie inflacja wyniosła 2,7% w ujęciu rocznym, według danych Biura Statystyki Pracy BLS.

W styczniu 2025 roku, kiedy Trump obejmował urząd, inflacja CPI wynosiła 3,0%, więc spadek do 2,7% pod koniec roku może być uznany za postęp. Jednak w kwietniu inflacja spadła już do 2,3%, więc wydawało się, że została ostatecznie pokonana. Potem trochę rosła, trochę spadała, więc ten sukces i bilans całego roku nie jest taki oczywisty. Do celu 2% jeszcze dosyć daleko. Pokazuje to grafika z ostatniego w 2025 roku raportu BLS.
Czytaj więcej o tym:

Jaki stan gospodarki? Trump: „A plus-plus-plus-plus”!
Prezydent USA zaprzecza, że za wciąż wysoką inflację może być choć w części odpowiedzialna jego własna polityka wysokich ceł prowadzona w 2025 roku. Trump uważa, że inflacja mocno spada. Chwali się bardzo dobrą kondycją gospodarki pod jego rządami. Ciekawy jest pod tym względem grudniowy wywiad w formie rozmowy wideo Trumpa dla europejskiego portalu Politico, w którym obecny stan amerykańskiej gospodarki Trump ocenia skromnie na „A plus-plus-plus-plus”.
„Jesteśmy gotowi na boom gospodarczy, jakiego świat nigdy nie widział” – zapewnił w wywiadzie dla Politico Trump. Poniżej pełen wywiad wideo dla portalu Politico, a w artykule – zapis rozmowy.
Trump upiera się, że „rozwiązuje” problem cen artykułów spożywczych, twierdząc, że ceny indyków i jaj gwałtownie spadły. „Wszystkie inne ceny gwałtownie spadają” – twierdził. „I to jeszcze nie koniec, ale robimy postępy. Nikt nie może uwierzyć w to, co się dzieje” i „Trudno w to uwierzyć, ale rok 2026 będzie lepszy”.
„Przystępność cenowa… Odziedziczyłem bałagan. Odziedziczyłem totalny bałagan. Ceny były na najwyższym poziomie, kiedy przyszedłem. Ceny znacznie spadają. Spójrz na energię. (…) energia spadła niesamowicie. Wszystkie ceny spadają. Minęło 10 miesięcy. To niesamowite, co zrobiliśmy. Jeśli myślisz o benzynie za galon, mieli ją za 4,5 dolarów, prawie 5 dolarów.(…) a dwa dni temu to było 1,99 dolara za galon”.
Pod koniec roku okazało się, że administracja prezydencka nie czeka z założonymi rękami na kumulację zakupów związanych ze Świętami, tylko aktywnie pomaga spadkowi cen. Już w listopadzie spadły cła na niektóre produkty importowane, w tym wołowinę, pomidory, kawę i banany. Rząd federalny ogłosił 12 miliardów dolarów pomocy dla rolników i wspominał o czekach stymulacyjnych dla Amerykanów, finansowanych z podwyższonych ceł. Ale – czy naprawdę nadchodzi – zapowiadany tak intensywnie przez Trumpa – złoty wiek?
„Pozwól, że opowiem ci o realnej gospodarce. Mamy 18 bilionów dolarów przychodzących do naszego kraju. Biden miał mniej niż bilion przez cztery lata. Na niektóre towary podniosę jeszcze taryfy. Co się dzieje z powodu taryf? Wszystkie firmy samochodowe wracają do USA. Straciliśmy 58% biznesu samochodowego. (…) Fabryki otwierają się w całym kraju. Do czego się to sprowadza? Praca. Będzie tyle pracy, ile nigdy nie widziano w Stanach Zjednoczonych”.
Trump i jego urzędnicy mają nadzieję, że gospodarka – jak przyczajony tygrys – ruszy w górę w 2026 roku. Pomóc może słynna ustawa budżetowa „One Big Beautiful Bill Act”, która przewiduje duże ulgi podatkowe dla klasy średniej i zamożnych Amerykanów i ma solidnie wzmocnić finanse gospodarstw domowych, a także pobudzić inwestycje amerykańskich firm.
Krytycy OBBBA mówią co prawda, że mniej zamożna większość Amerykanów może stracić na zmianach podatkowych i wzroście składek na ubezpieczenie zdrowotne. Ale wzrost PKB w USA już przyspiesza. Realna dynamika wzrostu gospodarczego, oszacowana przez BLS, wyniosła w trzecim kwartale zeszłego roku aż 4,3% PKB (w poprzednim kwartale – 3,8%). To dla gospodarki amerykańskiej sygnał rzeczywiście optymistyczny. Inna sprawa, że część ekonomistów patrzy na niektóre dane makroekonomiczne z rezerwą po zmianach kadrowych, wprowadzonych przez obecną administrację, w najważniejszych instytucjach statystycznych.

Według ostatnich prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, gospodarka USA wzrosła w 2025 roku tylko o 2%, w porównaniu z 2,8% w 2024 roku i w porównaniu z prognozowanym wzrostem o 2,1% PKB w 2026 roku. Czy to wynik lepszy niż w krytykowanym przez Trumpa okresie rządów Joego Bidena? Nie. Ale – czy będzie lepszy niż w innych porównywalnych rozwiniętych gospodarkach na świecie? Zasadniczo tak.

Widać to w zestawieniu prognoz MFW, gdzie tylko Hiszpania wybija się powyżej bardzo mizernego wzrostu gospodarczego w wielu krajach, co szczególnie widać w przypadku Niemiec, Francji i Włoch. Na tym tle tempo rozwoju gospodarki amerykańskiej nie jest złe (o ile oczywiście te prognozy przekształcą się w realne dane).
Jednak patrząc na Amerykę, trzeba brać pod uwagę również nieprzewidywalność wpływu rewolucji sztucznej inteligencji na gospodarkę. Na razie ten wpływ widać głównie w kategorii inwestycji i popytu na energię i moce obliczeniowe, ale być może zobaczymy go w całej gospodarce. USA będą pierwszym krajem, w którym ten efekt się ujawni.
—————————-
CZYTAJ TEŻ TO:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
Źródło zdjęcia: Martin W./Unsplash










