Możecie być ubrani w najlepszy garnitur, podjechać pod hotel teslą, na ręku mieć Patek Philippe’a, ale jeśli w portfelu zabraknie najzwyklejszej karty kredytowej, recepcjonista będzie na was patrzeć z góry. Ten kawałek plastiku o wymiarach 8,5 cm na 5,4 cm ciągle jest potwierdzeniem naszej wypłacalności, ale i miarą wiarygodności

- Milion złotych do ręki w przypadku jednej z ponad 60 chorób i miliony euro na leczenie za granicą. Ruszają w Polskę z nową ofertą. „Jest dla każdego” [POWERED BY PZU]
- Wysokie ceny akcji, złoto bije rekordy… Czy to dobry czas na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem? Statystyki, które dają do myślenia [POWERED BY SAXOBANK]
- Ameryka czy Europa – na który rynek postawić w najbliższych kilku latach w akcyjnej części portfela? Oto kilka liczb, które pomagają rozstrzygnąć ten dylemat [POWERED BY UNIQA TFI]
W filmie „Batman & Robin” jest scena, w której tytułowi bohaterowie w trakcie balu licytują kolację z Poison Ivy. George – Batman – Clooney przebija wszystkich – 7 mln dolarów! I ciach – wyciąga swoją bat-kartę kredytową. – Nigdzie się bez niej nie ruszam – kwituje.

Fani nie docenili tej ekranizacji (na FilmWebie ma 4,8/10), ale w popkulturze i w świadomości milionów widzów utrwalił się przekaz – chcesz być kimś, musisz mieć na wyposażeniu dobrą kartę.
Faktem jest, że karta płatnicza, a przede wszystkim kredytowa poprawia naszą wiarygodność, uwalnia od finansowych trosk, a niektórym nawet dodaje animuszu. Sprawdziliśmy czy faktycznie karta jest ciągle elementem obowiązkowym.
Z danych wynika, że w naszych kieszeniach jest niecałe 6 mln kart kredytowych. Dlaczego tylko tyle? Bo coraz częściej możemy się bez nich obyć – portale rezerwacyjne, linie lotnicze, hotele, a nawet wypożyczalnie samochodów akceptują karty debetowe. Ale kredytówka wciąż dodaje swobody jej posiadaczowi.
Jak płacić kartą i oszczędzać? Zobacz szczegóły programu Visa Oferty. Rejestrujesz kartę, wybierasz promocje, z których chcesz skorzystać i… gotowe
Nie przegap nowych tekstów, zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!
Plastikowy „certyfikat wiarygodności”
Karta kredytowa buduje naszą wiarygodność w kontakcie z hotelem, czy wypożyczalnią. Skoro bank przebadał naszą zdolność kredytową i dał nam kartę, to można założyć, że z naszymi finansami jest wszystko w porządku. No przynajmniej tyle, że jesteśmy wypłacalni na dostępną na karcie kwotę. Hotel nie musi wnikać czy stać nas na opłacenie noclegu i kaucji, skoro zrobił to za niego bank. Innymi słowy karta buduje nasze zaufanie w kontaktach z usługodawcami.
Są hotele, które wymagają karty kredytowej już na etapie rezerwacji. Nie bez powodu na Booking.com nie zawsze widzimy informację, że „ten obiekt do rezerwacji nie wymaga karty kredytowej”. Coraz częściej wystarczy zwykła, debetowa, ale też nie zawsze tego typu karty działają w internecie. Bywa, że bez karty kredytowej jesteśmy odcięci od usług rezerwacyjnych.
To kwestie indywidualne, uzależnione od polityki danego hotelu. Czasem warto posłużyć się kartą, żeby mieć pewność, że pokój będzie na nas czekał. Rezerwacja, w której hotel nie może preautoryzować preautoryzować płatności może zostać anulowana, np. jeśli nie stawimy się na recepcji do określonej godziny – 16.00.
Czytaj też: Co może powiedzieć o tobie karta płatnicza, którą masz w portfelu? Wbrew pozorom całkiem sporo!
Płać w sieci bezpiecznie i wygodnie! Jeśli chcesz bezpiecznie i bardzo wygodnie płacić kartą w sieci, to pod tym linkiem możesz zarejestrować swoją kartę w usłudze Visa Checkout. Będziesz mógł/mogła płacić w sieci niemal jednym kliknięciem, a jednocześnie będzie to płatność kartą, a nie e-przelewem, a więc będziesz zabezpieczony/a chargebackiem. Więcej o usłudze Visa Checkout pisałem tutaj
Odwiedź też stronę akcji „O wygodnym płaceniu, czyli niezbędnik nowoczesnego konsumenta”. Tam piszę o wszystkich nowościach ze świata płatności oraz poradniki o bezpiecznym używaniu kart i wyciskaniu z nich maksymalnie dużo korzyści. Zapraszam: kliknij ten link
Z kartą w hotelu: o co chodzi z preautoryzacją i depozytem?
Właśnie w przypadku podróży karta kredytowa może być niezbędna. Pamiętam opowieści kolegów z branży, którzy wyjeżdżali w delegacje do USA na zaproszenie tamtejszych firm technologicznych. Zapraszający niby pokrywa koszty noclegu, ale w recepcji nie raz był zgrzyt – oprócz paszportu ważne było wylegitymowanie się kartą, koniecznie kredytową.
Dla wielu hoteli na świecie, szczególnie w USA, karta kredytowa jest elementem, który buduje naszą wiarygodność. Recepcja potrzebuje karty, by zablokować na niej depozyt na nasze hotelowe zachcianki – minibar, śniadanie do łóżka, SPA, itp.
Nieważne, czy mamy kartę zwykłą, srebrną, złotą, czy nawet czarną. Ważne żeby być zweryfikowanym przez bank. Ale jeśli macie ciągoty do luksusu, to polecam tekst o najbardziej prestiżowych kartach świata.
Czytaj też: Zmora niedopasowania, czyli co zrobić, byśmy w sklepach nie błądzili między półkami?
Czytaj też: Wielki powrót kart przedpłaconych w erze fintechów. Miewają funkcje, których w bankach nie uświadczysz
A co jeśli nie chcemy mieć żadnej karty? Hotel powinien przyjąć od nas depozyt w gotówce, ale zwykle wtedy jest to kwota nieco większa no i to raczej mało wygodne. Byłem świadkiem, gdy ktoś płacił depozyt gotówką, ale recepcja i tak „spisała” jego kartę kredytową. Ot tak, na wszelki wypadek.
O czym należy pamiętać? W sytuacji, gdy mamy do uregulowania płatności w hotelu, warto upewnić się, że hotel potrąci je z zablokowanego depozytu (czyli z kwoty preautoryzacji), a nie z wolnych środków. Kiedyś zdarzyło mi się, że hotel założył blokadę na karcie, a potem pobrał płatność „poza” blokadą. Z karty zniknęła więc podwójna kwota.
Bank w końcu odblokował depozyt, ale trwało to ładnych kilka tygodni. Jeśli robimy sobie objazdówkę i zmieniamy hotele codziennie, albo co dwa dni, to łatwo sobie wyobrazić, że te zablokowane depozyty szybką mogą wyczerpać limit na karcie.
Czy da się ominąć ten problem? Uniwersalnego sposobu nie ma, bo banki twierdzą, że to sieci hotelowe decydują o momencie zdjęcia blokady. Gdy procedura trwa zbyt długo można co najwyżej próbować uruchomić procedurę chargebacku kartowego.
Warto używać do rezerwacji, preautoryzacji płatności i ostatecznej płatności tej samej karty. Zdarza mi się inną kartą rezerwować hotel, a inną płacić w recepcji za pobyt i zawsze kończy się to przynajmniej kilkudniowym oczekiwaniem na zdjęcie blokady z karty, którą rezerwowałem pobyt (ale finalnie nią nie płaciłem).
Jest jedno „ale”: jeśli rezerwację (w celach „wiarygodnościowych”) przeprowadzam kartą kredytową (z reguły złotową, bo walutowych „kredytówek” w Polsce ze świecą szukać), a mam możliwość finalną płatność przeprowadzić kartę debetową lub pre-paidową w walucie „docelowej”, to tak właśnie robię. Pal licho oczekiwanie na zdjęcie blokady – zyskuję sporo na tym, że unikam spreadu.
Miejmy w świadomości, że pieniądze na karcie kredytowej, to pieniądze banku. Zawsze to bezpieczniej, gdy hotel blokuje cudze pieniądze, niż nasze własne, na przykład z karty podpiętej do ROR-u. Łatwiej wtedy kontrolować swoje finanse.
Czytaj też: Jak z użyciem karty kredytowej uporządkować swoje domowe finanse?
Kredytówka w wypożyczalni aut: nie zawsze obowiązkowa, ale…
Kiedyś było tak, że bez karty kredytowej nie dało się w ogóle wypożyczyć samochodu. Klient bez kredytówki był z marszu uznawany za mało wiarygodnego. Skoro żaden bank nie dał mu kredytówki, to jakże pożyczyć mu samochód? Od znajomych dochodzą mnie słuchy, że w tej materii coś drgnęło i że wypożyczalnie nie są tak restrykcyjne jeśli chodzi o posiadanie przez klientów karty kredytowej.
Czytaj też: Kartowy wyścig zbrojeń, czyli ile jeszcze można wycisnąć metalu z plastiku?
Teraz do blokady ceny wypożyczenia (plus depozytu na pokrycie ewentualych szkód) może wystarczyć zwykła wypukła debetówka. Po co jednak ryzykować? Jeśli mamy kredytówkę, to zawsze lepiej użyć jej w wypożyczalni. Niestety, zwłaszcza mniej renomowane wypożyczalnie mają tendencje do obciążania klientów za wyimaginowane przewinienia. Spory toczą się długo i warto, by „zakładnikiem” nie były pieniądze na ROR.
Karta kredytowa to instrument wiarygodności, który – podróżując poza Polskę – warto mieć zawsze w odwodzie. Tym bardziej, że bez problemu można znaleźć bank, w którym taką kartę dostaniemy za darmo. W życiu miałem karty kredytowe trzech różnych banków i nigdy nie zapłaciłem opłaty rocznej, czy za wydanie.
Więcej o wypożyczeniu samochodu i o tym, że w egzotycznych miejscach trafiają się ciągle imprintery do kart pisaliśmy zupełnie niedawno.
Warto też pamiętać, że posiadanie karty kredytowej nie wiąże się z koniecznością otwarcia konta osobostego (ROR) w banku wydającym kartę kredytową. Ba, są takie paradoksy, że można mieć kartę nawet bez dostępu do bankowości elektronicznej – czyli bez możliwości sprawdzenia na bieżąco stopnia wykorzystania limitu. Bank – jak za starych, dobrych lat, wysyła jedynie e-mailowy lub papierowy wyciąg.
Karta kredytowa to nie tylko atrybut wiarygodności, ale i tarcza ochronna. Do lepszych kart bywają dołączone usługi dodatkowe – ubezpieczenia podróżne, medyczne, assistence, czy concierge.
Więcej o tym tutaj: Karta kredytowa, czyli lekarz, hydraulik i salonik VIP w pakiecie
Czytaj też: Osiem powodów, dla których kartę płatniczą warto zabrać na urlop
Artykuł jest częścią akcji edukacyjnej „O wygodnym płaceniu, czyli niezbędnik nowoczesnego konsumenta”, którą prowadzi wspólnie serwis „Subiektywnie o finansach” oraz organizacja płatnicza Visa, oferująca m.in. bezpieczne płatności w internecie Visa Checkout oraz program lojalnościowy dla płacących kartami Visa Oferty

źródło zdjęcia: Irenne56/pixabay

