28 kwietnia 2022

Mamy największy odpływ depozytów z banków od ćwierćwiecza! I już widać, że to nie przypadek. Gdzie się podziewają pieniądze wycofane z banków?

Mamy największy odpływ depozytów z banków od ćwierćwiecza! I już widać, że to nie przypadek. Gdzie się podziewają pieniądze wycofane z banków?

W marcu na rachunkach bankowych klientów indywidualnych leżał bilion i 33 mld zł. To o prawie o 17 mld zł mniej niż w lutym. Od 1996 r., a więc od początku mierzenia przez NBP wartości depozytów, nie obserwowaliśmy tak dużego ich odpływu z banków. Co się stało z tą furą pieniędzy? Lokujemy je w nieruchomości, obligacje, fundusze? A może po prostu wydajemy w sklepach, żeby zalepić dziury w domowych budżetach wynikające z wysokiej inflacji? Co oznacza rekordowy odpływ depozytów z banków? I czy to może być dobra wiadomość?

Odpływ pieniędzy z rachunków bankowych nie jest czymś niezwykłym. Bywają miesiące, kiedy ich wartość spada względem poprzedniego miesiąca. Ale generalnie od ponad dwóch dekad trend jest wzrostowy. Narodowy Bank Polski monitoruje wartość depozytów od grudnia 1996 r. Mamy więc dane za 304 miesiące. Z tego tylko w przypadku 56 miesięcy obserwowaliśmy odpływ pieniędzy.

Zobacz również:

Najdłużej trwający cykl odpływu depozytów miał miejsce w 2003 r. Wówczas odpływ trwał siedem miesięcy z rzędu. W 2002 r. było sześć takich miesięcy, a w 2004 r – pięć. W 2007 r. wartość depozytów topniała przez trzy miesiące z rzędu. Trzymiesięczny odpływ obserwujemy też obecnie. W styczniu depozyty stopniały o ok. 3 mld zł. W lutym wartość oszczędności gospodarstw domowych stopniała o kolejne 7 mld zł. To jeszcze za krótko, by nazwać to zjawisko trendem.

Ale bank centralny podał właśnie najświeższe dane za marzec. I tym razem oszczędności się kurczyły. Ale nie to jest najciekawsze. W marcu 2021 r. odpływ oszczędności był największy w historii pomiarów, a więc od grudnia 1996 r. Na koniec lutego na kontach osobistych, oszczędnościowych, w depozytach walutowych i na lokatach terminowych było 1033 mld zł, w marcu o 17 mld zł mniej.

Do tej pory rekordowy był pod tym względem był… luty 2022 r. W jednym trzymiesięcznym cyklu odpływu oszczędności skumulowały się aż dwa miesięczne rekordy. A od początku roku zabraliśmy z banków aż 27 mld zł. No właśnie, ale czy na pewno je zabraliśmy?

Przeczytaj też: Jest nowy pomysł na walkę z inflacją: obligacje antydrożyźniane. Czy one mogłyby ograniczyć wzrost cen? A może byłoby z nimi więcej kłopotu, niż korzyści?

Rekordowy odpływ depozytów z banków. Gdzie są te pieniądze?

Zerknijmy na strukturę tego odpływu. Bank centralny podaje wartość depozytów z podziałem na rachunki bieżące (konta osobiste i oszczędnościowe) oraz lokaty terminowe. W marcu z 880 mld do 861 mld zł – a więc o 19 mld zł – stopniały środki na rachunkach bieżących. Część tych pieniędzy nie opuściła banków. Przerzuciliśmy je zapewne z nieoprocentowanych ROR-ów na coraz lepiej oprocentowane lokaty terminowe. Ich stan powiększył w ciągu miesiąca o 2,3 mld zł.

Nie zmienia to faktu, że mamy rekordowy odpływ depozytów. Polacy wyciągają pieniądze z banków. W tym artykule „główkowałem”, co mogło stać się z tymi pieniędzmi po styczniowej i lutowej wypłacie z banków. Pewien trop prowadził do obligacji skarbowych. Z początkiem roku Ministerstwo Finansów podniosło oprocentowanie papierów dłużnych dla klientów indywidualnych.

I na efekty nie trzeba było długo czekać. W lutym Polacy kupili obligacje skarbowe za 5,4 mld zł. To drugi po kwietniu 2020 r. (5,42 mld zł) rekordowy wynik w historii. Ale już w marcu sprzedaż obligacji nieco siadła. Resort finansów sprzedał je za 3,2 mld zł.

Przeczytaj też: Stopy procentowe ostro w górę, wzrosną więc raty kredytowe. Wiemy, ile osób może mieć problem ze spłatą kredytu hipotecznego. Czy jesteś na liście?

Oszczędności idą w nieruchomości?

A może pieniądze poszły na rynek nieruchomości? Marzec był pod tym względem specyficzny, bo był ostatnim miesiącem przed wejściem w życie nowych zasad udzielania kredytów. Chodzi o wytyczne KNF dotyczące badania zdolności kredytowej, które wielu osobom mogą obniżyć zdolność kredytową. Kto planował zaciągnąć kredyt, zapewne się pospieszył.

Oszczędności w bankach mogły więc być uszczuplone o wymagany wkład własny. Biuro Informacji Kredytowej podało właśnie, że w marcu banki udzieliły kredytów hipotecznych o wartości 6,2 mld zł. Nawet jeśli przyjąć, że każdy kredytobiorca miał 50% wkładu własnego (wymagane jest co najmniej 20%), to mówimy tu o 6 mld zł. Ale nawet jeśli dodamy do tego zakup obligacji (3 mld zł), nadal dalecy jesteśmy od 17 mld zł, które w marcu wypłynęły z banków.

Chyba że Polacy zaczęli kupować mieszkania nie oglądając się na coraz droższy i coraz trudniej dostępny kredyt i wykładają gotówkę. Dom Development, największy deweloper w Polsce, podał, że w ostatnim kwartale zakup mieszkań za gotówkę stanowił blisko 60% sprzedaży.

Z danych NBP wynika, że zakup nieruchomości na kredyt w celu inwestycyjnym – nawet jeśli się ten kredyt dostanie – nie pozwala na zbyt duży zarobek. Choć ostatnio ceny nieruchomości rosły tak szybko, że bardziej opłacało się mieć nieruchomość niż iść do pracy (trochę nadinterpretuję, ale tylko trochę).

 

Raczej nie przesuwamy pieniędzy do funduszy inwestycyjnych. Naturalnym „przedłużeniem” rynku depozytów są fundusze obligacji, ale one ostatnio notują potężne odpływy oszczędności (to efekt kiepskich wyników – fundusze muszą wyceniać obligacje po aktualnej wartości rynkowej, nawet jeśli później dostaną wysokie odsetki, a klienci są niecierpliwi i uciekają widząc bieżące spadki).

Inflacja sprawia, że likwidujemy oszczędności i je… wydajemy?

Odpływ pieniędzy z banków można próbować wyjaśnić też rosnącą inflacją. Ceny w ciągu roku wzrosły już średnio o 11%. Pisząc obrazowo, dziś za te same pieniądze możemy kupić o jedną dziesiątą mniej towarów i usług. A jeśli chcemy zachować ten sam standard życia, musimy wydawać więcej. To właśnie inflacja może podskubywać nasze oszczędności.

Krótko pisząc: pieniądze wyjmowane z banków mogły być po prostu wydawane na większe wydatki w sklepach i na podtrzymanie standardu życia. Oznaczałoby to, że przejadamy nasze oszczędności po to, żeby się nie dać pokonać inflacji. Jeśli ta hipoteza jest prawdziwa, to byłby to gorszy dla nas scenariusz, niż hipoteza mówiąca, że przenosimy pieniądze z banków żeby gdzieś je zainwestować.

Może pieniądze szły na spłaty coraz wyższych rat kredytów? Ta hipoteza też nie jest całkiem od czapy, ale w skali miesiąca raczej nie poszły na cen cel aż tak duże pieniądze jak 17 mld zł. Zadłużenie Polaków w bankach pod hipotekę to 500 mld zł. Każdy dodatkowy punkt procentowy odsetek do zapłacenia od tego długu to 5 mld zł, ale w skali roku.

Czy rekordowy odpływ depozytów może być dobrą wiadomością?

Jedną z przyczyn zmniejszenia się wartości naszych oszczędności mogłoby być umocnienie się złotego. Mniej więcej 100 mld zł trzymamy w bankach w walutach obcych (ostatnio ta wartość rosła, bo się niepokoiliśmy o naszą przyszłość), sporo pieniędzy zamieniliśmy na dolary i euro w gotówce, niestety zwykle w panice, więc po kiepskim kursie.

Gdyby w marcu złoty mocno zyskał na wartości, oszczędności walutowe przeliczone na naszą walutę straciłyby na wartości (20 mld euro po 5 zł to 100 mld zł, a te same 20 mld euro po 4 zł to już tylko 80 mld zł). Ale w marcu kursy walut radykalnie się nie zmieniły. Euro potaniało z 4,7 zł do 4,65 zł, a dolar – zaczął i skończył miesiąc w okolicach 4,2 zł.

Czytaj więcej o tym które waluty są cenne: Im słabszy złoty, tym bardziej Polaka ciągnie do walut. Które kupować? (subiektywnieofinansach.pl)

Natomiast z faktu, że stan depozytów w bankach się kurczy, można się cieszyć. Niedawno pisałem o innym rekordzie, a mianowicie o największej w historii różnicy między wskaźnikiem WIBOR, od którego zależy cena kredytów, a oprocentowaniem depozytów. W marcu ta różnica grubo przekroczyła 4 pkt proc.

 

Banki nie są skore płacić uczciwie za depozyty, bo nie mają takiej potrzeby. Proporcja kredytów do depozytów na rynku wynosi ok. 75%, a więc banki mają solidny bufor nadpłynności. Kiedy baza depozytowa zacznie istotnie topnieć, bankowcy przypomną sobie, że jest ktoś taki jak klient depozytowy i może zaczną go uczciwie wynagradzać. Są nawet pomysły, by odpływ pieniędzy z banku wywołać niejako sztucznie, poprzez emitowanie „obligacji antydrożyźnianych”.

Źródło zdjęcia: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
49 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Waldek
3 miesięcy temu

„W lutym Polacy kupili obligacje karbowe”
Literówka, powinno być krabowe 😉

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Waldek

Rabowe powinno być, bo to jest rabunek w pierwszym roku oszczędzania 🙂

Mariusz
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To nie jest rabunek tylko haracz dla ministry finansów za to, że przez kolejne lata będzie płacić więcej niż CPI w Polsce. Wszyscy chcą tylko zarabiać a jak ponosić straty to tylko Skarb państwa. W USA obligacje antyinflacyjne przysługują tylko na numer ubezpieczenia i do wysokości 10 tys USD. W Polsce nie ma limitu na kupno obligacji skarbowych antyinflacyjnych, bo w pierwszym roku rzeczywiście oprocentowanie jest nędzne i na takich obligacjach korzystają Ci co kupują je gdy inflacja jest niska.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

A ma Pan jakieś szczegóły tych amerykańskich obligacji antyinflacyjnych?

Rafał
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik
Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Dzięki, poczytam. To coś a la GDR na akcje?

Rafał
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Coś a la nasze obligacje detaliczne indeksowane inflacją.

Ralf
3 miesięcy temu
Reply to  Waldek

I poszli do Sowy na ośmiorniczki 😉

Wojtek
3 miesięcy temu

A może przewędrowały z polskich banków do tych niemieckich i szwajcarskich? 😀

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Aż tyle? 🙂

Wojtek
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To tylko 271 sasinów 😀

Jerzyk
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Szwajcarskie banki oferują możliwości wynajęcia skrytki w bardzo zabezpieczonym sejfie bankowym. Bez KYC, często na hasło bądź token. Chroni przed sankcjami i komornikami.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Jerzyk

Ale tanio nie jest, a my tu narzekamy, że jakiś bank na Zachodzie pobiera 4 euro miesięcznie za prowadzenie konta 😉

Marcin
3 miesięcy temu
Reply to  Jerzyk

Ale to w dalszym ciągu jest bank, i nie chroni tak jak magazyny wolnocłowe które są poza systemen bankowym

Marcin
3 miesięcy temu
Reply to  Jerzyk

Ale to w dalszym ciągu bank, i nie chroni tak do końca bezpieczne. Najlepiej w magazynach wolnocłowych które są poza systemen bankowym.

Sławek
3 miesięcy temu

Pod koniec lutego zaczęła się wojna na Ukrainie. Zaczęły się też kolejki na stacjach paliw oraz… w oddziałach banków. Ludzie w panice wypłacali swoje pieniądze. Normalnym zjawiskiem było wypłacanie kilkuset tysięcy złotych i chowanie ich w domu „bo wojna i strach to trzymać w banku”. Zdarzył się nawet klient, który wypłacił PÓŁ MILIONA ZŁOTYCH i wyszedł z tym na ulicę…
Minęło kilka tygodni, ludzie oswoili się już z wojną, nie ma kolejek na stacjach paliw. A wypłacona wcześniej gotówka powoli wraca tam, skąd niedawno była zabierana.

Piotr
3 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Prawda. Część ludzi wypłaciła gotówkę i trzyma w skarpecie na czarną godzinę. Dużo osób zakupiło waluty, które trzymają w domu na wypadek wojny.

Mario
3 miesięcy temu
Reply to  Sławek

„A wypłacona wcześniej gotówka powoli wraca tam, skąd niedawno była zabierana.”.

To się okaże, za jakiś czas, kiedy będzie dostępny kolejny raport.

Sławek
3 miesięcy temu
Reply to  Mario

Nie musimy czekać na kolejny raport. Wystarczy pracować w okienku w banku, albo znać kogoś kto tam pracuje, żeby to wiedzieć. Oczywiście nie będzie tak, że wróci cała gotówka, która została wypłacona w czasie paniki.

Mario
3 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Jak na targowisku…. „Jedna baba powiedziała drugiej babie….”. Fakty. Twarde dowody. Nie co kto widzi/myśli.

Sławek
2 miesięcy temu
Reply to  Mario

No i mamy twarde dowody. Jak pisałem- kasa wraca do banków.

Tobiasz
3 miesięcy temu

„(…) Banki nie są skore płacić uczciwie za depozyty, bo nie mają takiej potrzeby.” – co to znaczy uczciwie? Banki nie mogą płacić więcej za depozyty, bo przy szybko rosnących stopach procentowych i spadku zainteresowania pożyczkami/ kredytami to im się nie opłaca. Poza tym nawet przy oprocentowaniu lokat na poziomie 6% realny zysk byłby ujemny. Z tej perspektywy nie opłaca się trzymać pieniędzy w bankach.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

Patrząc na poszerzającą się marżę odsetkową banków margines na uczciwość jeszcze jest 🙂

Tobiasz
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Poszerzająca się marża jest w obecnej sytuacji totalnie bez znaczenia. Banki są zapchane kapitałem i nie potrzebują naszych pieniędzy, bo nie będą miały co z nimi zrobić. Wysokie oprocentowanie lokat z lat 2006-2009 było nakręcane dzięki kredytom w CHF.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

Zgadzam się, że pieniądza na rynku jest za dużo i dlatego jest tani. Ale rosnącej marży odsetkowej banków bym nie lekceważył. Dość „odważnie” wykorzystują tę sytuację.

Bogdanov
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To może być coś innego. Efektem postępującej konsolidacji jest coraz mniejsza potrzeba konkurowania o klienta.

krzyszp
3 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

No popatrzmy dlaczego… Może winne tu jest „dosypywanie do pieca” uprawiane przez rząd, żeby zachować władzę?

Dociekliwy
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Redaktorze, patrząc na trend zwyżkowy wyników banków – również mam takie wrażenie 🙂

Mario
3 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

Zysk to jedna, a bezpieczeństwo pieniędzy to druga strona medalu. Trzymając pieniądze w „skarpecie”, narażasz się na kradzież/pożar/różne czynniki zewnętrzne itp. przysłowie „Pewne jak w banku” na swoje uzasadnienie, nawet jak na bank ktoś napadnie i zrabuje kasę, to Twój depozyt nadal jest bezpieczny 🙂 A bezpieczeństwo też kosztuje……

Michał
3 miesięcy temu
Reply to  Mario

Stoję pod kasą i nie mogę zapłacić za paliwo, bank nie działa. Inna sytuacja w restauracji, wypiłem kawę i nie mogłem zapłacić, bo tankowałem prepaid chwilę wczesniej piatek godz ok 17. Miałem 300 i 300 zablokowałem, 240 za paliwo= -240 przez 5 dni (mimo umownego 0 debetu). Mogłem wpłacić na konto i bym sponorował ów pożyczkę dla banku za 0, ale podstawmy do tankowania tira i debet na 3000? Wyjeżdżę paliwo i musiałbym wpłacić 6000… A co mówić w razie większej awarii i kryzysu bank bezpieczny? XD

Paulina
3 miesięcy temu

. „Choć ostatnio ceny nieruchomości rosły tak szybko, że bardziej opłacało się mieć nieruchomość niż iść do pracy (trochę nadinterpretuję, ale tylko trochę).” – to może być jedna w wielu przyczyn trudności ze znalezieniem kometentnych, zaangażowanych pracowniików. po co się starać jak coraz mniej realnie można z tego mieć?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Paulina

Bo wszyscy już są rentierami? Nie, chyba to nie to 😉

krzyszp
3 miesięcy temu
Reply to  Paulina

„to może być jedna w wielu przyczyn trudności ze znalezieniem kometentnych, zaangażowanych pracowniików”
Jedyną przyczyną takich problemów jest zbyt niskie proponowane wynagrodzenie.

Ten, kto może i chce zapewnić odpowiednie wynagrodzenie, zawsze znajdzie kompetentnego i zaangażowanego pracownika…

Agnieszka
3 miesięcy temu

Chyba w bankach już widzą ten odpływ i zaczynają zatrzymywać kasę bo np. od dziś w Pekao już 3,5% na koncie oszczędnościowym: https://bankobranie.blogspot.com/2022/04/pekao-konto-oszczednosciowe-3-5-proc.html

Mario
3 miesięcy temu
Reply to  Agnieszka

Promocja nie dla wszystkich:

„3,5% na koncie oszczędnościowym w Pekao

Dla kogo promocje? Uczestnikiem promocji oprocentowania na koncie oszczędnościowym w Pekao może być osoba pełnoletnia, która w okresie od 1.01.2021 do 27.04.2022 r. nie posiadała (i nie współposiadała) konta osobistego, rachunku oszczędnościowego, ani lokaty w Pekao.”

Jerzyk
3 miesięcy temu

Każdy kto posiada oszczędności oprócz inflacji boi się rownież scenariusza cypryjskiego, a do niego coraz bliżej. Prawo zostało już azaktualizowane, aby ten scenariusz móc zrealizować. Obecna polityka finansowa rządzących opiera się na kupowaniu głosów, a skądś pieniądze na to trzeba brać. Ponieważ wyborcy obecnie rządzącej partii nie posiadają oszczędności więc przyklasną pomysłowi zabraniu oszczędności tym, którzy je posiadają. Dlatego posiadane środki należy jak najszybciej wyciągnąc poza polski system bankowy, a jeszcze lepiej poza EU.

MichalS
3 miesięcy temu
Reply to  Jerzyk

To jest typowe sianie defytyzmu 🙂. Gdyby państwo polskie połasiło się na oszczędności w taki sposób, to jednym ruchem zniszczyliby cały system finansowy. Łatwiej jest zabierać ludziom wartość inflacją.

Rafał
3 miesięcy temu
Reply to  Jerzyk

Aby się chronić przed scenariuszem cypryjskim, można mieć większość portfela w akcjach.

Hieronim
3 miesięcy temu
Reply to  Jerzyk

Jak wyciągniesz środki poza EU, to też musisz liczyć się z tym, że zbyt łatwo z nich nie skorzystasz…

Aleks
3 miesięcy temu

odplyw jest w kier. $ i euro… Sam wymieniam od 2 lat – gdy stopy % byly zenujaco nieksie, wolalem kupic twarda walute niz trzymac PLN w portfelu . Tak bylo w czasach minionych, do momentu gdy stopy % byly rowne lub wyzsze inflacji, to mozna bylo sporo zyskac na lokatach w PLN… Teraz takiego argumentu nie ma, a trzymanie oszczednosci (OFE, IKE,IKZE) wylacznie wycenianych w PLN to zbyt duze ryzyko.

Maciej
2 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Możesz kupić w ramach IKE zagraniczne akcje spółek albo ETF. Wtedy masz ekspozycję na zagraniczne waluty.

Stanisław
3 miesięcy temu

Ci banksterzy myślą że ludzie to idioci

krzyszp
3 miesięcy temu
Reply to  Stanisław

Bo niestety większość jest idiotami.
Widać to po tzw klasie politycznej i kolejnych wyborach…

Rafał
3 miesięcy temu
Reply to  Stanisław

Idiotów nie brakuje.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Genialna myśl, poprosimy o rozwinięcie 😉

Rafał
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wystarczy spojrzeć na sondaże wyborcze 🙂

Grunwi
3 miesięcy temu

Oczywiście, że poszły w nieruchomości i dofastrygowanie zdolności kredytowej.

Imo każdy, kto patrzy na ludzi kupujących nieruchomości jako na potencjalnych „poważnych” inwestorów liczących stopę zwrotu myli się okrutnie. Takich nie ma przy nieruchomościach, bo są instrumenty na których się lepiej zarabia tylko trzeba je rozumieć. Dla wielu ludzi mających gotówkę to są rzeczy nie do ogarnięcia. Ziemia czy mieszkanie są, widać je, można dać córce, można wynająć, można mieć i to jest dla nich kapitał. Albo lokata w banku. Ewentualnie obligacje skarbowe. Reszta – akcje, ETF, czy nie wiadomo jakie pieroństwo, a w życiu.

Bogdanov
3 miesięcy temu

Sporo było też zakupów złota

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!