20 grudnia 2018

Raty w sklepie stacjonarnym to udręka? Oni je uprościli do bólu. Zatwierdzasz zakup SMS-em i wychodzisz. Przetestowałem na sobie i…

Raty w sklepie stacjonarnym to udręka? Oni je uprościli do bólu. Zatwierdzasz zakup SMS-em i wychodzisz. Przetestowałem na sobie i…

Dziś walka o klienta odbywa się nie tylko na poziomie atrakcyjnej ceny i bogactwa oferty, ale i na polu finansowania. Coraz częściej chcemy kupować na raty, z odroczoną płatnością. O ile w internecie płatności ratalne udało się doprowadzić niemal do perfekcji, o tyle w sklepie stacjonarnym przebrnięcie przez procedurę sprzedaży na raty bywa drogą przez mękę. Ale kilka dni temu szczęka mi opadła, bo zobaczyłem jak to można robić w XXI wieku

Sposób kupowania na raty, który dla Was testowałem z narażeniem portfela oraz danych osobowych, jest jeszcze w Polsce bardzo mało znany i trudno dostępny. Możecie to wypróbować tylko w dwóch sieciach sklepów – Deni Cler oraz Duka. Podobno kolejne sklepy będą wkrótce dołączone (tak przynajmniej twierdziła pani w sklepie Duka, która mnie obsługiwała). Chodzić ma o sklepy z biżuterią, luksusową odzieżą i klasowym obuwiem, czyli te, w których wydaje się jednorazowo dużo pieniędzy.

Zobacz również:

Rzecz nazywa się Revoplus i jest oferowana przez mało znaną firmę Revo Technologies. Nie wygląda na to, by ta firma była powiązana z jakąś rozpoznawalną instytucją finansową (przynajmniej z danych firmy, które znalazłem w internecie, nic takiego nie wynika). To spory minus, biorąc pod uwagę liczbę danych na temat klientów, które do Revo Technologies trafiają (ze skanem dowodu osobistego, o czym za chwilę).

Czytaj też: Pięć rzeczy, które musisz wiedzieć o ratach zero procent

Czytaj też: W tym roku będą rządziły raty zero procent? O nie, wymyślili coś jeszcze lepszego. Aż strach (nie)wejść do sklepu

Raty w dwie minuty, bez jednego wydruku, ani podpisu?

Jak to działa? Przetestowałem Revoplus w sklepie Duka w Galerii Północnej w Warszawie. Zrobiłem prawdziwe zakupy jako rzeczywisty klient, po czym pokazałem paluszkiem na umieszczoną przy kasie tabliczkę z ofertą rozbicia zakupu na raty i zapytałem „a co to to to?”. Sprzedawczyni nie wiedziała, ale zaraz przybiegła jej koleżanka, która znała temat.

Cały trik z Revoplus polega na wykorzystaniu nowoczesnych technologii po to, żeby skrócić do minimum komplikacje związane z zakupem w ramach odroczonej płatności.

Transakcja odbywa się całkowicie cyfrowo, bez papierów i bez pieniędzy. Jedyne czego potrzebuję w sklepie to dowód osobisty i telefon komórkowy. No, trzeba też mieć – ale już niekoniecznie przy sobie – skrzynkę e-mail, na którą przyjdą dokumenty związane z ratami. Sprzedawca też nie potrzebuje nic poza aplikacją w swoim smartfonie (choć zapewne być może musi być ona jakoś skomunikowana z systemem kasowym sklepu).

Czytaj też: Nadmiar szczęścia? Gdy oferują ci telewizor na raty zero procent i jeszcze dorzucają dwie w prezencie. Okazja czy pułapka?

Czytaj też: Tytus-troszczytus, drobny druczek i inżynieria językowo-finansowa. Nie będziecie się nudzić…

Czytaj też: Jak kupować na raty zero procent? Koszt rat jest w cenie towaru?

Zdjęcie dowodu, e-mail i telefon i… mam 1200 zł na zakupy bez płacenia

Zanim skorzystałem z odroczonej płatności musiałem przejść przez proces „otwierania debetu”, czyli badania wiarygodności płatniczej i przyznawaniu limitu na zakupy. Limit jest „odrastający”, co oznacza, że wracając do sklepu znów mogę skorzystać z rat, ale pomniejszonych o wykorzystaną część przyznanej początkowo kwoty.

Przyznawanie limitu kredytowego odbywa się poprzez sfotografowanie w aplikacji na smartfonie sprzedawcy mojego dowodu osobistego, z którego są „wyciągane” podstawowe dane – numer dowodu, mój PESEL, adres zameldowania. Część danych jest automatycznie zamazywana, więc do Revo Technologies (chyba) nie trafia pełen skan dokumentu, a tylko jego fragmenty.

Do tego sprzedawczyni dorzuciła swoje potwierdzenie, że człowiek ze zdjęcia w dowodzie to ja. Musiałem też podać numer telefonu i adres e-mail oraz zatwierdzić oświadczenia o przetwarzaniu danych osobowych. Trzy pierwsze są obowiązkowe, trzy kolejne to takie, które uprawniają firmę do ekspansji marketingowej na moich danych (więc ich nie zakreśliłem).

Na mój telefon został wysłany czterocyfrowy kod, który musiałem przedyktować sprzedawczyni. W tym samym czasie poszło zapytanie do bazy BIK (dostałem od razu alert – mam wykupioną w BIK-u taką usługę). Pani zaproponowała mi trzy raty (choć była też dostępna opcja sześciu rat).

Po kilkunastu sekundach przyszła informacja, że przyznano mi 1200 zł. Na zakupy Od razu postanowiłem wykorzystać 200 zł. Żeby potwierdzić tę konkretną transakcję musiałem przedyktować sprzedawczyni kolejny kod przesłany na mojego smartfona. I to wszystko.

Żadnych papierowych formularzy, żadnych podpisów, żadnych zaświadczeń, ani oświadczeń. Większość danych do umowy automatycznie zostało „zassanych” z mojego dowodu. Nie ma porównania z klasycznymi ratami.

Dokładają 5 zł do raty. Albo zero

Kolejne zakupy mają być jeszcze łatwiejsze. Ponieważ limit już jest przyznany, to wystarczy, że powwiem, iż chcę skorzystać z rat Revoplus i podać kod z wysłanego na mój telefon SMS-a. Żeby sprawdzić stan konta usługi można się zalogować przez internet. Loginem jest numer telefonu, a pierwsze hasło przychodzi na e-maila.

Ja załapałem się na jakąś promocję, więc dostałem raty zero procent, ale standardowo do każdej raty doliczają stałe 5 zł prowizji. Nie jest to więc darmowy kredyt, choć przy wyższym rachunku – do przełknięcia. Oczywiście przy moich zakupach za 200 zł doliczenie 15 zł czyniłoby już interes dość nietanim.

A spłata? Pierwsza rata płatna dopiero za miesiąc. Podobno o każdej racie przypomną SMS-em i e-mailem (pożyjemy, zobaczymy), będę mógł ją zapłacić wygodnie przez bramkę płatniczą PayU (czyli przelewem pay-by-link, kartą albo BLIK-iem). Gdybym nie zapłacił? Wchodzi windykacja i karne odsetki w wysokości 14% rocznie.

Rewelacja, ale komu przekazuję dane?

Co o tym wszystkim myśleć? Od strony wygody – rewelacja. Zdjęcie dowodu, numer telefonu, e-mail, dwa SMS-y autoryzacyjne i wychodzę ze sklepu bez płacenia. Zero papierków, bardzo przyjazna historia. Otwarty limit kredytowy to zachęta, by przyjść jeszcze raz do tego samego sklepu i znów coś kupić bez płacenia (bo skoro wystarczy tylko „podpisać” umowę kodem autoryzacyjnym wysłanym na SMS-a…).

Zła wiadomość jest taka, że bliżej nieznana sprzedawczyni robi zdjęcie mojego dowodu osobistego i przekazuje bliżej nieznanej spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Owszem, na własne oczy widziałem, ze w smartfonie pani sprzedawczyni większość danych ze sfotografowanego dowodu była zasłonięta, ale czy to gwarantuje poufność? Mam nadzieję.

Ale kwestia danych przekazywanych spółce-krzak to jedyne moje zastrzeżenie. Sama usługa jest naprawdę niezła. Możliwość kupowania tak naprawdę za pomocą kodu autoryzującego raty w smartfonie to rzecz bliska ideałowi. Jakże odległa od tego co można zobaczyć np. w elektromarketach.

W Revoplus – tak samo, jak przy „papierowych” ratach zero procent też podpisuje się umowę bez czytania, ale wszystkie papiery są przesyłane na e-mail i można ewentualnie odstąpić od umowy w ciągu 14 dni.

 

Subscribe
Powiadom o
15 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Michał
1 rok temu

A nie wciskali przy okazji ubezpieczenia, które jest „nieobowiązkowe, ale bez niego wniosek nie przejdzie”? To jeden z powodów, dla których już nie kupuje w elektromarketach tylko w siec.

Krzysztof A.
1 rok temu

O ileż szybciej, wygodniej, poufniej i taniej byłoby zapłacić po prostu własnymi pieniędzmi 🙂 Ułatwianie kredytowania się nie jest w interesie klienta, nieważne co mówi przekaz marketingowy. SZCZEGÓLNIE kiedy nie mówimy o artykułach pierwszej potrzeby typu lodówka, pralka czy kuchenka (choć na pokrycie ich awarii wystarczy naprawdę skromny fundusz awaryjny, to rozumiem sytuację że ktoś może naprawdę musieć pożyczyć pieniądze)

Don Q.
1 rok temu
Reply to  Krzysztof A.

A jeśli już chcemy płacić pożyczonymi pieniędzmi, to może wygodniej skorzystać z karty kredytowej, w niektórych bankach można ją wyrobić kilkoma kliknięciami, a później korzystać można już przez wiele lat…

Don Q.
1 rok temu
Reply to  Krzysztof A.

„Ułatwianie kredytowania się nie jest w interesie klienta”
— nie rozumiem?
Ja niemal za wszystko płacę kartami kredytowymi (debetówek używam tylko, gdy jakiś bank premiuje to np. moneybackiem) i co nieco już zarobiłem dzięki temu, że salda na ror mam zerowe, a środki leżą sobie na oprocentowanych depozytach…

Krzysztof A.
1 rok temu
Reply to  Don Q.

Chodziło mi o „przeciętnego Kowalskiego”, który zachęcony łatwo dostępnym kredytem kupi coś co niekoniecznie jest potrzebne i na dokładkę drożej o koszt odsetek, nie o wprawionego wisienkowicza 😉 Dla jasności – rozumiem że business is business (w pewnych granicach) i nie są to pretensje względem firm kredytujących, a zwykłe stwierdzenie faktu. Sam podobnie korzystam z KK.

zen
1 rok temu

„W Revoplus – tak samo, jak przy „papierowych” ratach zero procent też podpisuje się umowę bez czytania”

Bez żartów. Pożyczka bez czytania dokumentów? Proszę nie szerzyć herezji, bo jeszcze ktoś weźmie z Pana przykład.

zen
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

A w domu doczyta Pan, że w umowie zastosowano wymyślną ekwilibrystykę prawną, przez którą w Pana przypadku 14 dni nie obowiązuje, bo ustęp X w paragrafie Y.

PS. Nie piszę w kontekście tej konkretnej firmy. Być może w umowie jest wszystko ok, ale umów nie podpisuje się bez czytania.

zen
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ustawa przewiduje szereg wyłączeń od tego terminu. Wiele podmiotów namiętnie z nich korzysta, często z mocnym nagięciem prawa, przy czym formalnie wszystko się zgadza.

1 rok temu

Czyli teoretycznie mogę się kredytować przez 13 dni, wtedy zrezygnować z umowy i zapłacić sklepowi bądź Revo kwotę zakupu?

Grzegorz
1 rok temu

Przypadkowa sprzedawczyni potwierdza,że Pan z dowodu… to Pan przy ladzie… czyli nic nie potwierdza.
Złodziej bierze kredyt bez jakiejkolwiek kontroli. Wystarczy stracić dowód, a czasem nawet tracić nie trzeba – wystarczy nieopatrzna zgoda na skan lub xero w … wypożyczalni hulajnóg na minuty…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu