Dziś walka o klienta odbywa się nie tylko na poziomie atrakcyjnej ceny i bogactwa oferty, ale i na polu finansowania. Coraz częściej chcemy kupować na raty, z odroczoną płatnością. O ile w internecie płatności ratalne udało się doprowadzić niemal do perfekcji, o tyle w sklepie stacjonarnym przebrnięcie przez procedurę sprzedaży na raty bywa drogą przez mękę. Ale kilka dni temu szczęka mi opadła, bo zobaczyłem jak to można robić w XXI wieku
Sposób kupowania na raty, który dla Was testowałem z narażeniem portfela oraz danych osobowych, jest jeszcze w Polsce bardzo mało znany i trudno dostępny. Możecie to wypróbować tylko w dwóch sieciach sklepów – Deni Cler oraz Duka. Podobno kolejne sklepy będą wkrótce dołączone (tak przynajmniej twierdziła pani w sklepie Duka, która mnie obsługiwała). Chodzić ma o sklepy z biżuterią, luksusową odzieżą i klasowym obuwiem, czyli te, w których wydaje się jednorazowo dużo pieniędzy.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Rzecz nazywa się Revoplus i jest oferowana przez mało znaną firmę Revo Technologies. Nie wygląda na to, by ta firma była powiązana z jakąś rozpoznawalną instytucją finansową (przynajmniej z danych firmy, które znalazłem w internecie, nic takiego nie wynika). To spory minus, biorąc pod uwagę liczbę danych na temat klientów, które do Revo Technologies trafiają (ze skanem dowodu osobistego, o czym za chwilę).
Czytaj też: Pięć rzeczy, które musisz wiedzieć o ratach zero procent
Raty w dwie minuty, bez jednego wydruku, ani podpisu?
Jak to działa? Przetestowałem Revoplus w sklepie Duka w Galerii Północnej w Warszawie. Zrobiłem prawdziwe zakupy jako rzeczywisty klient, po czym pokazałem paluszkiem na umieszczoną przy kasie tabliczkę z ofertą rozbicia zakupu na raty i zapytałem „a co to to to?”. Sprzedawczyni nie wiedziała, ale zaraz przybiegła jej koleżanka, która znała temat.

Cały trik z Revoplus polega na wykorzystaniu nowoczesnych technologii po to, żeby skrócić do minimum komplikacje związane z zakupem w ramach odroczonej płatności.
Transakcja odbywa się całkowicie cyfrowo, bez papierów i bez pieniędzy. Jedyne czego potrzebuję w sklepie to dowód osobisty i telefon komórkowy. No, trzeba też mieć – ale już niekoniecznie przy sobie – skrzynkę e-mail, na którą przyjdą dokumenty związane z ratami. Sprzedawca też nie potrzebuje nic poza aplikacją w swoim smartfonie (choć zapewne być może musi być ona jakoś skomunikowana z systemem kasowym sklepu).
Czytaj też: Tytus-troszczytus, drobny druczek i inżynieria językowo-finansowa. Nie będziecie się nudzić…
Czytaj też: Jak kupować na raty zero procent? Koszt rat jest w cenie towaru?
Zdjęcie dowodu, e-mail i telefon i… mam 1200 zł na zakupy bez płacenia
Zanim skorzystałem z odroczonej płatności musiałem przejść przez proces „otwierania debetu”, czyli badania wiarygodności płatniczej i przyznawaniu limitu na zakupy. Limit jest „odrastający”, co oznacza, że wracając do sklepu znów mogę skorzystać z rat, ale pomniejszonych o wykorzystaną część przyznanej początkowo kwoty.
Przyznawanie limitu kredytowego odbywa się poprzez sfotografowanie w aplikacji na smartfonie sprzedawcy mojego dowodu osobistego, z którego są „wyciągane” podstawowe dane – numer dowodu, mój PESEL, adres zameldowania. Część danych jest automatycznie zamazywana, więc do Revo Technologies (chyba) nie trafia pełen skan dokumentu, a tylko jego fragmenty.
Do tego sprzedawczyni dorzuciła swoje potwierdzenie, że człowiek ze zdjęcia w dowodzie to ja. Musiałem też podać numer telefonu i adres e-mail oraz zatwierdzić oświadczenia o przetwarzaniu danych osobowych. Trzy pierwsze są obowiązkowe, trzy kolejne to takie, które uprawniają firmę do ekspansji marketingowej na moich danych (więc ich nie zakreśliłem).
Na mój telefon został wysłany czterocyfrowy kod, który musiałem przedyktować sprzedawczyni. W tym samym czasie poszło zapytanie do bazy BIK (dostałem od razu alert – mam wykupioną w BIK-u taką usługę). Pani zaproponowała mi trzy raty (choć była też dostępna opcja sześciu rat).
Po kilkunastu sekundach przyszła informacja, że przyznano mi 1200 zł. Na zakupy Od razu postanowiłem wykorzystać 200 zł. Żeby potwierdzić tę konkretną transakcję musiałem przedyktować sprzedawczyni kolejny kod przesłany na mojego smartfona. I to wszystko.
Żadnych papierowych formularzy, żadnych podpisów, żadnych zaświadczeń, ani oświadczeń. Większość danych do umowy automatycznie zostało „zassanych” z mojego dowodu. Nie ma porównania z klasycznymi ratami.
Dokładają 5 zł do raty. Albo zero
Kolejne zakupy mają być jeszcze łatwiejsze. Ponieważ limit już jest przyznany, to wystarczy, że powwiem, iż chcę skorzystać z rat Revoplus i podać kod z wysłanego na mój telefon SMS-a. Żeby sprawdzić stan konta usługi można się zalogować przez internet. Loginem jest numer telefonu, a pierwsze hasło przychodzi na e-maila.

Ja załapałem się na jakąś promocję, więc dostałem raty zero procent, ale standardowo do każdej raty doliczają stałe 5 zł prowizji. Nie jest to więc darmowy kredyt, choć przy wyższym rachunku – do przełknięcia. Oczywiście przy moich zakupach za 200 zł doliczenie 15 zł czyniłoby już interes dość nietanim.
A spłata? Pierwsza rata płatna dopiero za miesiąc. Podobno o każdej racie przypomną SMS-em i e-mailem (pożyjemy, zobaczymy), będę mógł ją zapłacić wygodnie przez bramkę płatniczą PayU (czyli przelewem pay-by-link, kartą albo BLIK-iem). Gdybym nie zapłacił? Wchodzi windykacja i karne odsetki w wysokości 14% rocznie.
Rewelacja, ale komu przekazuję dane?
Co o tym wszystkim myśleć? Od strony wygody – rewelacja. Zdjęcie dowodu, numer telefonu, e-mail, dwa SMS-y autoryzacyjne i wychodzę ze sklepu bez płacenia. Zero papierków, bardzo przyjazna historia. Otwarty limit kredytowy to zachęta, by przyjść jeszcze raz do tego samego sklepu i znów coś kupić bez płacenia (bo skoro wystarczy tylko „podpisać” umowę kodem autoryzacyjnym wysłanym na SMS-a…).
Zła wiadomość jest taka, że bliżej nieznana sprzedawczyni robi zdjęcie mojego dowodu osobistego i przekazuje bliżej nieznanej spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Owszem, na własne oczy widziałem, ze w smartfonie pani sprzedawczyni większość danych ze sfotografowanego dowodu była zasłonięta, ale czy to gwarantuje poufność? Mam nadzieję.
Ale kwestia danych przekazywanych spółce-krzak to jedyne moje zastrzeżenie. Sama usługa jest naprawdę niezła. Możliwość kupowania tak naprawdę za pomocą kodu autoryzującego raty w smartfonie to rzecz bliska ideałowi. Jakże odległa od tego co można zobaczyć np. w elektromarketach.
W Revoplus – tak samo, jak przy „papierowych” ratach zero procent też podpisuje się umowę bez czytania, ale wszystkie papiery są przesyłane na e-mail i można ewentualnie odstąpić od umowy w ciągu 14 dni.

