Plan Adama Glapińskiego, szefa Narodowego Banku Polskiego, na sfinansowanie zakupów sprzętu wojskowego bez konieczności brania udziału w unijnym programie SAFE podobno opiera się na wykorzystaniu wzrostu rynkowej złota w skarbcach banku centralnego. Chodziłoby o przeszacowanie wartości rezerw złota, „wygenerowanie” księgowego zysku i przekazanie go do budżetu państwa. Raczej nie da się z tego „wycisnąć” 185 mld zł (czyli pieniędzy, które mamy zagwarantowane w funduszu SAFE), ale kilkadziesiąt miliardów złotych byłoby do wzięcia. Pomysł wydaje się genialny w swej prostocie, ale pytanie brzmi: czy da się go zgodnie z prawem przeprowadzić? Nawet nie jedno, lecz pięć pytań
Wczoraj prezes NBP oraz prezydent wspólnie ogłosili, że mają pomysł na program „Polski SAFE 0%”, czyli na „zorganizowanie” 185 mld zł na uzbrojenie polskiej armii bez konieczności uczestniczenia w unijnym programie SAFE (w nim za te pieniądze płacilibyśmy 3,1-3,6% rocznie i to przez 45 lat, a przy tym musielibyśmy przestrzegać unijnych reguł). Żadne szczegóły nie padły. Prezes NBP powiedział tylko, że nie chodzi o sprzedaż rezerw dewizowych i że byłaby to operacja pozwalająca wygenerować zysk przez bank centralny.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
W napisanym na gorąco felietonie wylistowałem cztery teoretyczne możliwości wykorzystania rezerw dewizowych. Żadna z nich nie wydawała mi się możliwa do zrealizowania. Zastawienie rezerw dewizowych raczej jest stosowane w transakcjach z instytucjami międzynarodowymi, przeważnie nie jest darmowe i nie robi się tego w celach innych, niż obrona stabilności finansowej kraju. Uwolnienie części rezerw do specjalnego funduszu (wealth fund) wymagałoby co najmniej zmiany prawa. Sprzedaż części rezerw też wymaga uzasadnienia.
Można by uwolnić rezerwy dewizowe, wchodząc do strefy euro, ale tego szef NBP nie chce. Ani większość Polaków tego nie chce. W dodatku i tak nie spełniamy kryteriów, by wejść do klubu euro (choć to akurat chyba nie byłaby przeszkoda). Okazuje się, że ten mój katalog hipotetycznych możliwości sfinansowania pieniędzmi NBP zakupów broni nie jest wyczerpujący.
Przeszacowanie wartości rezerw złota: to sprytny plan prezesa NBP?
Kilka godzin temu pojawiły się plotki, że pomysł prezesa NBP może być oparty nie tyle o sprzedaż rezerw dewizowych lub ich zastawienie, ile o przeszacowanie ich wartości. I to rzeczywiście mogłoby wygenerować księgowy zysk, gdyby dotyczyło złota. Ono drożeje systematycznie od kilku lat i gdyby urealnić jego wartość w księgach rachunkowych NBP, można byłoby zaksięgować zysk banku centralnego i… wypłacić go do państwowego budżetu.
Prezes NBP na konferencji prasowej poświęconej ostatnim działaniom Rady Polityki Pieniężnej (obniżyła podstawową stopę procentową do 3,75%) nie chciał potwierdzić żadnych spekulacji. Potwierdził tylko, że w pomyśle „Polski SAFE 0%” chodzi o wygenerowanie zysku przez NBP i wypłacenie go do Skarbu Państwa oraz że operacja będzie zgodna z ustawą o NBP, nie będzie wiązała się z uszczupleniem rezerw dewizowych oraz będzie jednorazowa. Tyle wiemy oficjalnie. Czas zadać pytania, bo inżynieria finansowa to zawsze stąpanie po cienkim lodzie.
>>> Czy NBP może zmienić wycenę swoich aktywów, w tym rezerw dewizowych? Z ustawy wynika, że może to zrobić, bo banku centralnego nie obowiązuje ustawa o rachunkowości i Rada Polityki Pieniężnej może ustalić inne zasady wyceny, niż ogólnie stosowane. Natomiast prawdopodobnie zmiana wyceny aktywów (prawdopodobnie wynikająca ze zmiany jakichś zasad księgowych) nie mogłaby być wpisana jako dodatkowy zysk NBP. Dziś prawo na to nie pozwala, natomiast być może da się zmienić przepisy w taki sposób, żeby ta furtka się otworzyła.
>>> Czy NBP może zmienić wycenę aktywów bez zmiany wewnętrznych zasad wyceny? Wśród nieoficjalnych informacji krąży taka, że jeśli nie da się wygenerować księgowego zysku wynikającego z przeszacowania rezerw -–albo jeśli okaże się, że taki „papierowy” zysk nie może być wypłacony do kasy państwa – NBP może wykonać transakcję sprzedaży i natychmiastowego odkupienia rezerw złota i tym samym zaksięgować „legalnie” zysk z fizycznej transakcji. Ale tu otwiera się inne pytanie: czy to jednak nie byłoby złamanie ustawy o NBP, która zabrania sprzedawania rezerw dewizowych z innych powodów, niż obrona waluty, stabilności systemu bankowego, płynności na rynku finansowym. Nawet sprzedawania na pięć minut.
>>> Czy ewentualny zysk ze sprzedaży złota mógłby dać pieniądze do budżetu? Nawet gdyby dało się przeprowadzić operację sprzedaży i odkupu złota, to pojawia się kolejny problem – czy można ten zysk „wydzielić” w taki sposób, żeby nie poszedł na pokrycie straty NBP z poprzednich lat. Generalnie jeśli jakaś organizacja ma przez jakiś czas straty, a potem osiągnie zysk, to on nie może iść na dywidendę, dopóki nie „zneutralizuje” tamtych strat. NBP nie jest „firmą”, może mieć tyle strat, ile chce (bo pochodzą one z obniżania kursu walut, w których przechowuje rezerwy dewizowe). Pytanie, czy może te straty mieć i nie pokrywać ich pierwszym zyskiem, który się pojawi. Business Insider twierdzi, że taki precedens miał miejsce w przeszłości i można go wykorzystać.
>>> Czy zysk NBP można byłoby szybko „udostępnić” rządowi? Kolejny problem to czas. Nawet jeśli dałoby się – którymś z opisanych powyżej sposobów – przeszacować wartość rezerw, wpisać to jako zysk NBP (bez konieczności pokrywania strat z poprzednich lat), to czy dałoby się szybko wypłacić te pieniądze? NBP zatwierdza wynik finansowy za 2025 r. dopiero latem tego, wypłata tego zysku do budżetu państwa musiałaby nastąpić pewnie dopiero na przełomie tego i przyszłego roku. Chyba że to miałaby być jakaś nadzwyczajna korekta zysku z poprzedniego roku. Ale w jakim trybie?
>>> Ile pieniędzy można wygenerować, gdyby ten mechanizm był możliwy do uruchomienia? NBP ma dziś 550 ton złota. Z tego jakieś 200 ton to „urobek” ostatnich kilku lat. Przed 2021 r. w skarbcach NBP w Polsce, w Londynie i w Nowym Jorku było 350 ton złota. Wtedy cena była stabilna, więc można przyjąć, że średnia cena zakupu 60% złota będącego obecnie w zasobach NBP wyniosła 1200–1500 dolarów za uncję. Ceny, po jakich NBP dokupił złoto w latach 2022–2025 nie są publicznie znane, ale wyciągając średnią z cen rynkowych kruszcu w latach 2022-2025 można zakładać, że to jakieś 3000 dolarów za uncję.
Mamy więc średnią cenę nabycia 550 ton złota w okolicach 2000 dolarów za uncję. To 40% obecnej ceny złota. Jeśli przyjmiemy, że dziś wartość rezerw złota wynosi 270 mld zł, to być może dałoby się uwolnić nawet ponad 100 mld zł. Aczkolwiek wyjątkowo tajemniczy prezes NBP mówił raczej o kilkudziesięciu miliardach złotych.
Przypomnę, że przeszacowanie wartości rezerw złota chodziło też po głowie Donaldowi Trumpowi po objęciu przez niego władzy ponad rok temu. Amerykańskie złoto jest wciąż księgowo wyceniane na 42,22 dolarów za uncję (taka była jego cena w latach 70.), podczas gdy aktualne notowania są ponad 100-krotnie większe. Przy aktualnej wycenie, złoto stanowiłoby grubo ponad 80% wartości amerykańskich rezerw dewizowych.
Niektórzy analitycy przestrzegali wówczas przed tym pomysłem, bo uważali, że byłaby to operacja podobna do tzw. luzowania ilościowego (czyli „dodruku” pieniądza). Rewaluacja rezerw złota zwiększyłaby bowiem wielkość bilansu amerykańskiej Rezerwy Federalnej, umożliwiając przeznaczenie „uwolnionych” w ten sposób kilkuset miliardów dolarów na dowolny cel. Nie wiem, czy — podobnie jak w Polsce — te pieniądze zostałyby wypłacone do rządowej kasy, czy też popłynęłyby do gospodarki innym kanałem. Ale ostatecznie przeszacowanie wartości rezerw złota w USA się nie wydarzyło.
Czy bank centralny powinien tak „służyć” państwu?
No i oczywiście nad tym wszystkim wisi pytanie generalne, czy Narodowy Bank Polski w polskim ustroju konstytucyjnym powinien w ten sposób „służyć” państwu. Z jednej strony pomysł — o ile jest prawdziwy — wydaje się rzeczywiście bezkosztowy i niebywale sprytny. Ale, po pierwsze, nie mamy pewności czy jednak zgodny z prawem (przynajmniej w jednym z wariantów), a po drugie czy nie stałby się wytrychem, by w przyszłości bank centralny wspierał rząd (ten lub przyszły) w różnych „dziełach”, zamiast dbać o wartość pieniądza.
Z drugiej strony na szali jest suwerenność kraju. Tak czy siak, nie wydaje się, żeby ten pomysł na przeszacowanie wartości rezerw złota (jeśli jest prawdziwy) mógł wygenerować 185 mld zł, czyli kwotę porównywalną z polskim „udziałem” w SAFE. Nie wiadomo też czy te pieniądze dałoby się uruchomić szybko. Trudno więc mówić, że jest to „alternatywa” dla SAFE. Ale — o ile uda się zrealizować tę koncepcję — być może jest to pomysł na jego uzupełnienie.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
CZYTAJ WIĘCEJ O SAFE:
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————-
zdjęcie tytułowe: NBP






