5 listopada 2018

Pięć rzeczy, które nieodwracalnie zmieniły świat pożyczania pieniędzy. I dwa trendy, które zmienią go jeszcze bardziej. Ale czy na lepsze?

Ostatnia dekada zrewolucjonizowała sposób, w jaki możemy finansować nasze potrzeby konsumenckie. Innowacje pojawiły się na kilku polach, ale ich efektem jest to, że jesteśmy w stanie „zorganizować” pieniądze na dowolną zachciankę niemal w czasie rzeczywistym. Warto jeszcze jedną rzecz ogarnąć – jak z tych wszystkich możliwości rozsądnie korzystać

Pożyczki konsumenckie to jedna z najbardziej unowocześnionych części rynku finansowego w Polsce. W ciągu ostatnich lat zmieniło się prawie wszystko – od sposobu aplikowania o pożyczkę lub kredyt, poprzez metody badania naszej wiarygodności aż po szybkość otrzymywania pieniędzy. Oczywiście: wciąż są na rynku instytucje finansowe obsługujące klienta w sposób tradycyjny, ale większość pieniędzy płynie do nas już z wykorzystaniem nowych technologii.

Co to dla nas oznacza? Więcej możliwości, większy wybór, mniej czasu na przemyślenie decyzji. Co to oznacza dla instytucji finansowych? Konieczność bezkontaktowej obsługi naszych wniosków kredytowych i nowe sposoby dotarcia do klienta.

Jak zmienił się świat pożyczania pieniędzy? Nie do poznania

Jest pięć obszarów, w których nasze życie wygląda zupełnie inaczej, gdy potrzebujemy pieniędzy:

1. Pieniądze w smartfonie, a nie w banku

Kiedyś pieniądze były w banku i tam trzeba się było po nie pofatygować. Teraz mogą znaleźć się w naszych smartfonach, za pośrednictwem aplikacji mobilnych banków i firm pożyczkowych. Polem bitwy o naszą uwagę nie jest już placówka banku, ale miejsce w pamięci smartfona. Ta instytucja finansowa, które je wywalczy, ma największą szansę, że to do niej przyjdziemy po pieniądze, gdy będziemy ich potrzebowali.

2. Pieniądze nie z banku

Zawsze istniały pozabankowe firmy pożyczające pieniądze, lombardy, lichwiarze. Ale kiedyś to był margines, a dziś 75% wszystkich pożyczek do 2000 zł ludzie zaciągają poza bankami. Kariera, którą zrobili niebankowi pożyczkodawcy jest oszałamiająca i wynika z tego, że jako pierwsi potrafili nas przekonać do tego, że pieniądze naprawdę mogą być w smartfonie i że nie trzeba po nie iść do banku. Dziś rozumieją to też banki, ale część klientów bezpowrotnie straciły.

Firmy pozabankowe zaczęły swoją karierę w Polsce od obsługiwania klientów o najniższej wiarygodności finansowej, ale dziś już część z nich celuje w tę samą część rynku, co banki. A więc pożyczają większe kwoty (jak banki) po niższej cenie (jak banki). Mogą sobie na to pozwolić te firmy, które najlepiej radzą sobie z oceną ryzyka kredytowego klientów. A w świecie nowych technologii, gdy karierę robi np. social scoring (ocena wiarygodności oparta m.in. na analizie „cyfrowych” śladów zostawianych przez nas w internecie) nie jest to niemożliwe.

3. Pieniądze łatwiej niż kiedykolwiek

Jeśli pieniądze mają być w smartfonie, to formalności, które są potrzebne do ich zassania trzeba było zmniejszyć do minimum. Jeszcze 10 lat temu wielką nowością był „kredyt na dowód”, czyli taki, w którym bank nie żądał zaświadczenia o dochodach. Dziś już nie tylko mało kto żąda zaświadczeń o dochodach, ale i jakichkolwiek papierowych dokumentów.

Wszystkie informacje na swój temat wpisujemy w formularzu online, zaś „pieniądzodawca” sam weryfikuje czy wszystko się zgadza. Służą do tego bazy danych (BIK, BIG-i), SMSy weryfikacyjne, przelewy kontrolne oraz big data i sztuczna inteligencja.

4. Pieniądze z natychmiastową dostawą

Czas między złożeniem zapotrzebowania na pożyczkę lub kredyt, a dostawą pieniędzy został skrócony z dni do minut. Uruchomienie pieniędzy może zająć nie więcej niż kwadrans. To dlatego, że z jednej strony całkowicie zinformatyzowane zostały zasoby instytucji, które zbierają dane finansowe na nasz temat (BIK, BIG-i), z drugiej strony banki i firmy pożyczkowe bardzo przyspieszyły tzw. scoring, czyli ocenę wiarygodności klienta, a z trzeciej strony systemy rozliczania przelewów działają już ekspresowo (przelewy dochodzące w kwadrans są już w każdym banku, choć nie wszędzie jeszcze za darmo).

5. Pieniądze „za darmo”

Kiedyś nie występowało w przyrodzie coś takiego, jak „kredyt za zero”. Dziś mamy zatrzęsienie takich właśnie form finansowania naszych potrzeb konsumenckich. „Pierwsza pożyczka gratis” albo „raty zero procent” to już stały element naszego krajobrazu. Formalnie oczywiście nie ma nic za darmo, ale instytucje finansowe opracowały takie modele biznesowe, w których pierwsza pożyczka rzeczywiście bywa gratis, raty faktycznie bywają za zero, a mimo wszystko branża finansowa na tym zarabia. Jak to działa? Może opowiem w którymś z kolejnych odcinków.

Czytaj też: Kiedy kredyt staje się toksyczny? Wystarczy, że spełni te trzy warunki

Czytaj też: Połowa Polaków ma długi. 2,5 mln ich nie spłaca. Ilu już nie spłaci? Sprawdzam!

Naprawdę szybkie pożyczki i… naprawdę wielki chaos

To wszystko oczywiście sprawia, że nasze życie stało się łatwiejsze, dostęp do pieniędzy w razie potrzeby stał się niemal natychmiastowy. Kłopot w tym, że nie potrafimy jeszcze korzystać z tego całego dobra, co powoduje, że w zdecydowanej większości pożyczamy pieniądze drożej niż byśmy mogli. A często też drożej, niż w czasach, gdy tych wszystkich innowacji nie było. O czym myślę? Są dwa problemy

Po pierwsze: Za łatwym dostępem do pieniędzy nie nadążają narzędzia, które powinny nas chronić przed przekredytowaniem. Nie ma w Polsce zbyt wielu aplikacji, programów komputerowych, automatycznych baz danych, z których moglibyśmy wyciągnąć informację o tym, że nie powinniśmy zadłużać się powyżej takiego a takiego poziomu, że w takim a takim momencie powinniśmy powiedzieć pieniądzowi dostępnemu na jeden klik „stop”.

Oczywiście: w aplikacjach bankowych i bankowości elektronicznej zdarzają się czasem automatyczni asystenci finansowi, czyli automaty kategoryzujące wydatki, „wypluwające” alerty przy przekroczeniu limitów i wspomagające płynność. Ale są to jeszcze nieporównywalnie słabo rozwinięte narzędzia w porównaniu z tymi, które umożliwiają zasysanie pieniądza.
———————————-
Zaproszenie: Niedawno na stronie pośrednika finansowego Bancovo.pl pojawiła się możliwość, by za darmo i bez żadnych zobowiązań sprawdzić swoją wiarygodność płatniczą w BIK. Wypełniasz formularz, weryfikujesz swoją tożsamość i dostajesz informację o tym jak BIK ocenia Twoją wiarygodność. To ważne, bo na podstawie podobnych danych banki będą oceniały Twoje szanse na kredyt – one też korzystają z raportów BIK. Więcej o możliwości sprawdzenia swojego statusu w BIK pisałem tutaj. A jeśli chcesz skorzystać z tej możliwości, kliknij tutaj 
———————————-

Po drugie: Za łatwym dostępem do pieniędzy podąża chaos. Jeszcze nigdy konsument nie był tak bardzo pozostawiony sam sobie, jak dziś. Jeszcze 10-15 lat temu ktoś, kto chciałby podjąć optymalną decyzję finansową otwierał gazetę i sprawdzał w tabelkach warunki, ceny, promocje w 10-15 bankach. I był w stanie to ogarnąć umysłem. Potem pojawiły się tabelki w internecie, następnie nadeszła era porównywarek. Ale to wszystko za mało.

Dziś „pieniądzodawcy” – a nie są to już tylko banki, lecz kilkadziesiąt, może kilkaset firm – są w stanie tak szybko oceniać naszą wiarygodność finansową, że nie tylko mogą w czasie rzeczywistym podjąć decyzję o wypłacie określonej sumy pieniędzy. Oni potrafią – również online – sprofilować ofertę pod konkretnego klienta. To oznacza, że Kowalski dostanie inne oprocentowanie i inne maksymalne kwoty pożyczek, niż Nowak.

No i wszelkie tabelki w tym momencie przestały mieć sens. Skoro nie istnieje „standardowa” oferta, tylko widełki, w których zawierają się poszczególne propozycje instytucji finansowych, to jak można cokolwiek porównać? Czy lepszy jest bank z pożyczką o oprocentowaniu od 5 do 10% czy ten oferujący od 2 do 8%? Nie wiadomo, wszystko zależy od tego w którym miejscu widełek zmieści się oferta poszczególnych instytucji dla konkretnego klienta.

Jeśli nie mogę porównać realnych ofert, to jak mam podjąć optymalną dla mnie decyzję? Wystąpić o kredyt we wszystkich bankach i sam porównywać oferty? To paranoja.

Obejrzyj też: Na stronie cyklu edukacyjnego „Pożyczaj z głową” znajdziesz artykuły o rewolucji w pożyczaniu

Czytaj też: Jak sensownie pożyczyć pieniądze i nie pójść na dno? Ci, którym się nie udaje, popełniają trzy błędy. Warto ich uniknąć

Tutaj uzbroisz się w „Alerty BIK”: Za 2 zł miesięcznie możesz mieć usługę, która ostrzeże cię przed próbą wyłudzenia kredytu na Twoje dane   

PSD2, czyli pozabankowe aplikacje pędzą nam na pomoc

A przecież innowacje się nie zatrzymały, one pędzą dalej. Nadchodzi świat PSD2, czyli unijnej regulacji, która zobowiązuje banki do udostępniania danych o klientach zewnętrznym firmom.

Oczywiście, są warunki tego udostępniania danych: musi się na to zgodzić klient, a z kolei instytucja przejmująca dane musi udowodnić, że zapewnia przynajmniej takie same standardy bezpieczeństwa, co bank. Tym niemniej z danych, które na nasz temat zgromadziły banki będą mogły skorzystać firmy fintechowe, być może też wielkie sieci handlowe, które w oparciu o analizę danych bankowych będą nam proponowały m.in. jeszcze lepiej dopasowane do naszego profilu – czytaj: jeszcze bardziej kuszące – zakupy na kredyt.

Oczywiście: geolokalizacja, analiza danych, sztuczna inteligencja, biometria – to wszystko będzie działało także na drugi aspekt nowoczesnego pożyczania pieniędzy. Zapewne pojawią się też lepsze instrumenty, aplikacje, systemy do analizy naszych domowych budżetów. I dzięki nim będziemy mogli lepiej ocenić, gdzie jest granica między spełnianiem potrzeb konsumenckich w ramach swojej zdolności kredytowej, a szaleństwem, które prowadzi do pętli zadłużenia i bankructwa w przyszłości.

Zanim pożyczysz pieniądze… dowiedz się jak pożyczyć je z głową

Dziś w zasadzie jedynym instrumentem, który pozwala w jednym miejscu porównać wiele spersonalizowanych – przygotowanych specjalnie dla nas – kredytów i pożyczek są platformy takie jak Bancovo. Dzięki zaawansowanym technologiom można było zbudować coś, co na pierwszy rzut oka przypomina porównywarkę, ale w odróżnieniu od niej nie porównuje teoretycznych ofert (w dzisiejszych warunkach zwykle nie przystających do rzeczywistości), lecz „prawdziwe”.

Tego typu platformy, o ile będą gromadziły oferty dużej grupy instytucji finansowych, są w zasadzie jedyną opcją zrównoważenia szans konsumenta chcącego podjąć możliwie najbardziej optymalną decyzję. Jeśli mogę w jednym miejscu poznać konkretne, spersonalizowane, wiążące i dostępne od zaraz oferty pożyczkowe, to mogę przynajmniej częściowo ograniczyć chaos informacyjny, który mnie otacza. I zadłużyć się rozsądnie.
———————————-
Zaproszenie: Jak w praktyce działają nowoczesne, spesronalizowane „sklepy z pieniędzmi”? Możesz to sprawdzić tutaj. Bancovo.pl to jedna z dwóch takich platform działających w Polsce. Zapewne z czasem będzie ich więcej i będą znacznie lepiej „zaopatrzone” w kredyty i pożyczki
———————————-
Twórcy Bancovo kombinują, by ich platforma nie tylko była najlepszym w interencie miejscem porównywania realnych ofert pożyczek i kredytów (co już samo w sobie jest nowością w skali europejskiej), ale też chcą dołączać nowe usługi, które pozwolą użytkownikom dowiedzieć się więcej o sobie.

Pierwszą z takich usług jest wspólne oferowanie przez Bancovo i Biuro Informacji Kredytowej możliwości darmowego sprawdzenia statusu klienta w BIK. Rzecz jest bez zobowiązań, a więc każdy może wejść na stronę platformy, zostawić kilka danych i pobrać swoją ocenę z BIK. A na jej podstawie ocenić swoją wiarygodność płatniczą.

Fajne? Pewnie. Ale marzy mi się, żeby na podobnej zasadzie można było włączyć – np. na zasadzie skanera wirusów w komputerze – aplikację, która prześwietli obciążenia domowego budżetu i wyda rekomendacje dotyczące jego optymalizacji. Być może w takim miejscu powinien się pojawić program do optymalizowania domowych wydatków albo comiesięcznych rachunków? Dlaczego mam płacić drogo za prąd, skoro mógłbym się przenieść do tańszego sprzedawcy? Pisałem jakiś czas temu o aplikacji Monzo, której twórcy właśnie na tym chcą oprzeć swoją przewagę konkurencyjną nad „zwykłymi” bankami.

Dwa trendy zdominują przyszłość. Jeden dobry, drugi zły. Po której będziesz stronie, banku? A ty, kliencie?

Sądzę, że w pożyczaniu pieniędzy będziemy mieli w najbliższych latach dwa trendy napędzane przez nowe technologie. Część konsumentów zostanie wzięta w obroty przez firmy technologiczne (albo banki działające w sojuszach z fintechami), które dzięki smartfonom, geolokalizacji, na bazie połączenia programów lojalnościowych i ofert sieci handlowych będą prowadziły klientów na krótkiej smyczy od sklepu do sklepu i „podstawiały” pieniądze na zakupy.

Drugi trend będzie oparty na rozwoju nowoczesnych platform zbierających oferty kredytów i pożyczek – takich jak Bancovo – które będą wspomagały na wielu polach (nie tylko jeśli chodzi o dostawę gotówki, chociaż to jeszcze długo będzie podstawowa potrzeba konsumencka) optymalizację decyzji konsumentów. Kto wie, może kiedyś większość przychodów takich platform będzie pochodziła z abonamentów płaconych przez użytkowników za swego rodzaju „technologiczno-finansowe assistance”? W erze PDS2 nie jest to niemożliwe.

Pierwszy trend będzie obejmował głównie konsumentów-zakupoholików, niewolników wydawania pieniędzy. Drugi – tych, którzy w nowoczesnym, pełnym technologii świecie będą chcieli zachować choćby cień szans na to, by podejmować samodzielne decyzje, nie być „konsumenckimi botami”, które robią co im każą finansiści.

Sądzę, że w ramach tego drugiego trendu do platform takich jak Bancovo (pewnie jeszcze jakieś „wykwitną”, na razie jest tylko Finai) będą chciały się przyłączać banki wyznające podobną filozofię – mówiące „chcemy pomagać klientom podejmować optymalne decyzje finansowe”, a nie tylko „bardzo chcemy pożyczyć klientom pieniądze”.

Oczywiście, teoretycznie każdy bank może próbować realizować tę strategie solo, ale tak naprawdę dopiero obecność na platformie, która gromadzi więcej instytucji i oferuje więcej usług „optymalizacyjnych” (być może dostępnych tylko dla klientów tychże banków?) może dodać wiarygodności działaniom bankowców.

Czytaj też: Bankowy gigant HSBC uruchomi własną platformę pożyczek

Mam przeczucie, że o ile w ostatniej dekadzie mieliśmy nieprawdopodobny skok technologiczny jeśli chodzi o pożyczanie pieniędzy, o tyle w kolejnych dziesięciu latach czeka nas kolejny – być może jeszcze większy, a na pewno bardziej pasjonujący.

———————————————–

Cykl „Pożyczaj z głową” to akcja edukacyjna, którą prowadzę wspólnie z Bancovo, pierwszą na polskim rynku platformą porównującą realne i wiążące oferty pożyczek i kredytów dostępnych online, w czasie rzeczywistym

W kolejnym odcinku niniejszego cyklu będzie o tym czego konsumenci oczekują dziś od pożyczkodawców i od ofert kredytowych. Czy dzisiejsza oferta banków i firm pożyczkowych spełnia nasze oczekiwania?

ilustracja tytułowa: Surdumihail/Pixabay.com

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Agnieszka Chmarowska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnieszka Chmarowska
Gość

Z jednej strony szybki i łatwy dostęp do kredytu to duża wygoda, łatwość pozyskania środków w razie awarii czy niespodziewanych wydatków. Z drugiej – rzeczywiście chaos, bo za tym postępem technologicznym nie poszedł postęp wiedzy o finansach obwitych konsumentów. A to przepis na katastrofę finansową dla tych, którzy nie potrafią rozsądnie korzystać z zadłużenia.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany