31 października 2018

Pani Anna zarabia krocie, ale bank orzekł, że jej zdolność kredytowa wynosi… zero. Błąd w procedurach? Awaria scoringu? Dużo gorzej!

Para naszych czytelników postanowiła pożyczyć w banku ok. 145.000 zł. Policzyli – na podstawie comiesięcznych dochodów – że stać ich na spłatę takiego kredytu, a nawet mogliby wziąć znacznie większy. Ale bank miał inne zdanie – odprawił ich z kwitkiem, tłumacząc, że czytelniczka, choć ma bardzo dobrze płatną pracę, w ogóle nie ma zdolności kredytowej. Bank tłumaczy się… zaleceniami nadzoru bankowego. O co tu chodzi?

Moi czytelnicy, pani Anna i pan Piotr, od lat związani są z bankiem PKO BP. Mają w nim status tzw. złotych klientów. Prestiżowy rachunek Aurum, karty kredytowe we wszystkich kolorach platyny i kilka innych produktów finansowych dostępnych tylko dla VIP-ów. I czerwony dywan rozwijany przez pracowników, gdy czytelnicy wchodzą do oddziału.

Atrakcyjna działka przejdzie koło nosa?

Pani Anna jest informatyczką i od kilku lat ma intratny kontrakt z duńską firmą. Jej zarobki wielokrotnie przekraczają średnią krajową. Ale nie znaczy to, że nie ma potrzeb finansowych. Wszak wiadomo, że większe inwestycje – niezależnie od posiadanego kapitału – często finansuje się przynajmniej częściowo kapitałem obcym.

Pan Piotr też nieźle zarabia (w administracji publicznej), ale nie tak dobrze jak jego żona. Niedawno naszym czytelnikom nadarzyła im się okazja zakupu sąsiedniej działki po atrakcyjnej cenie. Pan Piotr jest przekonany, że za kilkanaście lat będzie ona znacznie więcej warta niż obecnie. W PKO BP chcieli pożyczyć na ten zakup ok. 145.000 zł licząc na to, że wzrost wartości działki częściowo „spłaci” kredyt, a już na pewno odsetki.

Sprawdzili w dostępnych kalkulatorach i wyszło im, że mają zdolność kredytową kilkukrotnie przewyższającą wartość kredytu, o jaki wnioskowali. I to nawet przy bardzo ostrożnych szacunkach. Niestety, okazało się, że bank ma problem ze zdolnością kredytową pani Anny. Duży problem. Na tyle duży, że jej zdolność kredytową bankowy program do scoringu wyliczył na okrągłe zero złotych.

Co gorsza, bank policzył, że same dochody pana Piotra nie wystarczą na udzielenie kredytu na atrakcyjnych warunkach i z okresem kredytowania, jaki założyli sobie nasi czytelnicy. Plany „ziemskie” są więc zagrożone. Co się stało, że bank tak surowo ocenił klientkę, która pracuje w najbardziej wziętym zawodzie w Polsce i ma dochody pozwalające na status klienta Aurum, lecz nie pozwalające na pożyczenie z banku ani złotówki?

Otóż pani Anna, choć pracuje w Polsce, to swojemu kontrahentowi wystawia faktury w euro. I właśnie w tej walucie otrzymuje płatności. Na każdej fakturze jest przeliczenie na złotówki, podatek PIT jest płacony w Polsce, podobnie jak obowiązkowe składki na ZUS.

Przeczytaj też: Bezpieczny kredyt hipoteczny? Kasa szybciej, bardziej uczciwie i bez kajdanek? Jest nowe prawo!

Zarabiasz w euro? Dla banku to tak, jakbyś mieszkał pod mostem

Bank PKO BP tłumaczy, że długi okres kredytowania zobowiązuje go do uwzględnienia w ocenie zdolności kredytowej pani Anny różnych zjawisk, np. ryzyka zmiany kursów walutowych oraz ich wpływu na obciążenia z tytułu spłaty kredytu, gdy waluta dochodu jest inna niż waluta kredytu. Dlatego nie może udzielić kredytu „pod” wyrażone w obcej walucie dochody pani Anny, choć nie ma przeszkód, by cieszyła się w banku VIP-owską obsługą Aurum.

„Przyjęta polityka kredytowa banku jest w pełni zgodna z praktykami określonymi w Rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego oraz z postanowieniami Ustawy o kredycie hipotecznym. Postanowienia przytoczonej ustawy wskazują na możliwość finansowania wyłącznie w walucie, w której konsument uzyskuje większość swoich dochodów”

– wyjaśnia Agnieszka Szczepaniak z centrum ryzyka kredytowego klienta detalicznego banku PKO BP. Dodaje, że bank nie stosuje odstępstw w zakresie możliwości finansowania, gdy dochodem dominującym w gospodarstwie domowym jest waluta inna niż złoty.

„Niestety, z uwagi na fakt, że moja żona dostaje przelew w euro, jej zdolność kredytowa wynosi zero! Doradczyni w banku policzyła zdolność tylko dla mnie, ale przyjmując zobowiązania całej rodziny jako bazę wyliczenia. Czyli tak, jakby moja żona nic nie dokładała do budżetu domowego, co oczywiście jest nieprawdą, bo przecież do wspólnego kosza wrzuca sporo więcej niż ja. W takim układzie zdolności kredytowej nie uzyskałem”

– pisze pan Piotr. Nasz czytelnik – choć nie ma pretensji do banku – uważa, że w przypadku takich klientów jak jego żona, regulator rynku mógłby pomyśleć o wyjątkach. I proponuje:

„Można zacieśnić oczka sieci i utrudnić otrzymanie kredytu w innej walucie niż ta, w której się zarabia, ale pozostawić ścieżynkę, która umożliwi to w wyjątkowych wypadkach. My sobie poradzimy i zapewne kupimy tę działkę w ten czy inny sposób, ale mamy wrażenie, że obecna legislacja i wytyczne idą za bardzo w kierunku przejmowania odpowiedzialności za własne czyny i podpisy osób podejmujących decyzje finansowe.”

Jego zdaniem, Rekomendacja S wylała dziecko z kąpielą. Bo ktoś, kto mieszka np. w Wielkiej Brytanii czy Niemczech i tam zarabia w lokalnej walucie, musi zadłużać się w tamtejszych bankach. Mój czytelnik uważa, że sytuacja jest absurdalna, bo wynika z niej, że to on utrzymuje żonę, ze swojej pensji płaci zobowiązania i utrzymuje dom.

Rekomendacja S. Miała „pilnować” banków, ale pachnie absurdem

Dekadę temu Polacy masowo „rzucili” się na kredyty walutowe, głównie denominowane we frankach szwajcarskich. Kusiła ich wyraźnie niższa miesięczna rata niż w przypadku kredytu złotowego. Komisja Nadzoru Finansowego dostrzegała ryzyko związane ze zmianą kursu waluty, ale zakaz udzielania kredytów w obcych walutach wcielała w życie na raty, wydając kolejne rekomendacje.

Najpierw (w Rekomendacji S) zobowiązała je do tego, by zdolność kredytową klienta zainteresowanego kredytem walutowym badały tak, jakby ubiegał się on o kredyt złotowy. Ponadto banki miały sztucznie powiększać wnioskowaną kwotę kredytu o 20%. Jeśli klient przy tak podpompowanym kredycie nadal miał zdolność kredytową, wówczas mógł otrzymać finansowanie we frankach czy euro. Potem przyszła Rekomendacja T, która mówiła, jaką maksymalnie część pensji mogą pochłonąć raty kredytów, w tym hipotecznych.

Przeczytaj też: Kredyt hipoteczny o stałym oprocentowaniu obowiązkowy w każdym banku? Mieszkanie jedynym zabezpieczeniem? Recenzuję plan KNF

Przeczytaj też: Dwa miesiące czeka klient na wydanie decyzji kredytowej. Czy banki łamią ustawę o kredycie hipotecznym?

Kryzys finansowy, gwałtowny wzrost kursu frankach dopełnił dzieła przykręcania kredytowej śruby. W 2013 r. KNF powiedziała: kredyty walutowe „ok”, ale tylko dla osób, które zarabiają w danej walucie. Czyli statystycznie rzecz biorąc – prawie dla nikogo. Zresztą banki z czasem zaczęły wycinać z ofert kredytowych franki, euro czy dolary. Nie mogły ich zaciągnąć nawet osoby, które zarabiały w walucie innej niż złoty.

Rynek się ucywilizował, ale patrząc na pojedyncze przypadki, można powiedzieć, że Rekomendacja S pachnie absurdem, bo odcina od kredytów hipotecznych ludzi nieźle zarabiających.

Przeczytaj też: Pośrednicy kredytowi mają problem? Morizon „odpalił” automat porównujący kredyty na mieszkanie. Online zawnioskujesz o pieniądze

Źródło zdjęcia: brenkee / Pixabay.com

37
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
24 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
26 Comment authors
ignorantKtosiamichalMaciej SamcikKrzysztof Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
QQQQ
Gość
QQQQ

Głęboko ubolewa nad niedolą Pani Ani. Która choć zarabia wielokrotność średniej krajowej nie może kupić sobie działki za nędzne 140 tys. złotych. Jest to problem, który dotyka wielu Polaków. Może Pani Ania powinna spróbować wziąć kredyt w innym banku? Albo skoro tyle zarabia to może odłożyć sobie i kupić za gotówkę?

Maciej Samcik
Admin

Pani Ania się nie żali ;-). Ale dostrzega Pan absurdlność sytuacji, prawda?

Eliza
Gość
Eliza

A może Pani Anna dołożyła już z 500 000 zł i brakuje jej właśnie tylko 140 tys., a może na całą wartość inwestycji chce wziąć kredyt?
Faktem jest, że sytuacja jest absurdalna i poważna – mam taką w najblizszej rodzinie.

Beata
Gość
Beata

Bank PKO BP, konto od 2003 roku, konto Aurum, założone specjalnie konto firmowe na potrzeby wzięcia kredytu (w złotówkach) obrotowego na firmę. Zdolność w tym banku 0 (słownie: zero zł). W innym bez problemu na podobnych warunkach kredyt w ciągu 3 dni (zdolność powyżej 120 tys zł)

Sauk
Gość
Sauk

Klasyka… Jak zarabia dużo, to go z buta… Bo przecież skarżyć się mogą tylko biedni, a wszyscy co zarabiają powyżej średniej krajowej nie mają prawa głosu.

FamilyFinanceTracker.com
Gość

Kredyt hipoteczny to najtańszy pieniądz na rynku, więc często warto nim finansować inwestycję nawet mając odpowiednią ilość gotówki…

T1000
Gość
T1000

„Wszak wiadomo, że większe inwestycje – niezależnie od posiadanego kapitału – finansuje się przynajmniej częściowo kapitałem obcym”.

Wiadomo wszak, że jak się dobrze zarabia to się nie pożycza, tylko kupuje za kapitał własny. Po co tracić pieniądze na drogie kredyty i pożyczki, które za niedługo staną się jeszcze droższe??? A okazje zawsze będą, więc nie ma co ulegać chwilowym emocjom, które będą kosztowne.

Maciej Samcik
Admin

Poprawka: kredyty są dziś historycznie tanie. Ja mógłbym spłacić swój kredyt hipoteczny w każdej chwili, ale tego nie robię. Owszem, płacę odsetki, ale po pierwsze nie wystrzykuję się z płynności finansowej (może być potrzebna na coś, czego nie będę w stanie sfinansować kredytem), a po drugie osiągam wyższe zyski z lokowania kapitału.

Dominik
Gość
Dominik

Robię dokładnie tak samo

Mateusz
Gość
Mateusz

Gdzie zatem ulokować pewnie pieniądze gdy oprocenotwanie lokat jest znacznie niższe niż 5%..

Maciej Samcik
Admin

To temat na dłuższą rozmowę. Jakiś czas temu opisywałem mój portfel:
https://subiektywnieofinansach.pl/inwestowanie-dywidenda-dodatkowa-emerytura-portfel-inwestycji/

T1000
Gość
T1000

W porównaniu do Strefy Euro nadal są drogie, a ta pani podobno dobrze zarabia w tej walucie. Mogłaby zatem spróbować zapożyczyć się np. w którymś z dużych banków europejskich.

Maciej Samcik
Admin

Pewnie tak, ale pytanie czy banki zagraniczne udzielą kredytu zabezpieczonego hipoteką na terenie Polski

T1000
Gość
T1000

Hipotecznego pewnie nie, ale o pożyczkę w kwocie np. 50 000 EUR można by było się ubiegać.

Leszek
Gość
Leszek

Powinni dostać kredyt w EURO 🙂

Maciej Samcik
Admin

PKO BP nie udziela kredytów w obcej walucie

SaaS
Gość
SaaS

PKO BP nie, ale jak się ma świetne dochody, to idzie się do banku, który kredyty w EUR ma. Sytuacja jest dziwna, bo klient narzeka, że skoro zarabia w EUR to nie może brać kredytu (sporo droższego) w PLN, zamiast się cieszyć, że może brać taniutki kredyt w EUR.

m542
Gość
m542

niestety albo sie nie da sie albo sa absurdalne warunki jak 5% prowizji i 4% marzy.
Nie dostane nawet kredytu mniejszego niz roczne zarobki. Wlasnie przez ta glupia rekomendacje.
Jakaś grupa ludzi robi glupty nie znajac sie to potem najlatwiej zablokowac wszystkim taka mozliwosc.

ignorant
Gość
ignorant

A to nie można przepuścić tych pieniędzy przez jakąś spółkę, żeby faktura była w PLN? 😀

Wpww
Gość
Wpww

Polacy juz musza bohaterce artykulu wchodzic z butami w zycie i za nia decydowac jak ma finansowac zakup dzialki. Eh, co za naród.

zgryźliwy_tetryk
Gość
zgryźliwy_tetryk

Inne narody są pod tym względem dokładnie takie same, może tylko nie mają tego kompleksu, który zaprezentowałeś

Tomasz
Gość
Tomasz

Temat znany nie od dziś, a przynajmniej od 2013. Bardzo aktualny news. Gratuluje tytułu, zapewne wzrost liczby kliknięć ważniejszy od jakości tekstów.

Maciej Samcik
Admin

Nasza czytelniczka zetknęła się z tym problemem teraz, więc piszemy teraz. Że nie został rozwiązany od 2013 r. (przynajmniej w PKO BP) to tym gorzej i tym bardziej trzeba to nagłaśniać. A my jesteśmy po to, by pomóc rzecz rozwiązać. Im większa liczba kliknięć i tym samym wsparcie czytelników, tym będzie nam łatwiej coś wywalczyć. Bez odbioru.

Tomasz
Gość
Tomasz

Clicbait = wsparcie czytelników.. Dobre 😉
Temat i tytuł ok, ale w życiu na gorąco. Po serwisie o finansach można się spodziewać ciut więcej, ale rozumiem że taki model biznesowy. Bez odbioru wobec tego.

Maciej Samcik
Admin

Cóż, jestem przekonany, że nie znajdzie Pan zbyt wiele miejsc w internecie finansowym, w którym byłoby tyle darmowych dla czytelników tekstów wysokiej jakości, rozkminiających tematy do kości.

Rafał
Gość
Rafał

„rozkminiających”? Panie Macieju, przecież to nie jest blog przez gita dla uliczników pisany. Ja wiem, że grypsera przebija się do języka codziennego, ale jak widzę coś takiego w oficjalnej odpowiedzi poważnego dziennikarza, to mnie krew zalewa.

Maciej Samcik
Admin

Panie Rafale, nie kumam bazy o co Panu chodzi ;-). Dobrze, będę wyważał przekaz.

Samozl0
Gość
Samozl0

Wczesniej czytalem jak to „biednym” frankowiczom zle banki wcisnely kredyty, teraz ktos sie zali, ze mu te same zle banki nie chca dac kredytu..
To w koncu banki sa zle kiedy kredytow nie daja, czy kiedy ich udzielaja?
Frankowiczom tez kredytow nie dawali, ale klient byl madrzejszy i tyle chodzil i szukal, az kredyt dostal, a teraz placze, jakim prawem mu ten kredyt dali i ze nie wiedzial, ze bedzie musial splacac odsetki 😉

kozak
Gość
kozak

odsetki od kredytu frankowego? mądralo myślisz, że odsetki w tych kredytach są największym problemem?

mborus
Gość
mborus

Ta sytuacja udawadnia tylko czym jest system bankowy – absurd, brak logiki i śmiech na sali.
Idę o zakład, że gdyby chcieli bohaterce wcisnąć jakiejś bezwartościowe usługi bankowe typu polisolokaty, nie byłoby z tym problemu.
Więcej takich przypadków i może w końcu ludzie przejrzą na oczy z czym mają do czynienia – absurdem, brakiem logiki i śmiechem na sali.

Piotr
Gość
Piotr

Temat jest prosty. Wycować wszystkie aktywa z banku, zamknąć konto i wszystkie usługi.
Albo naprawią błąd szybko albo stracą klienta.
Nie wierzę że inny bank tak samo ich potraktuje…
Wolny rynek…

armi
Gość
armi

ehhh Polska 🙂
jak frank był po 2 pln to nie było problemu dawać kredytów w obcych walutach – jak frank po 3,8 euro po 4,30 a dolar po 3,80 to nagle troska o klinta /a moze jednak banki/ i o ryzyko kursowe 🙂
dlaczego w tym porąbanym kraju nie dadzą ludziom uczciwej informacji i prawa wyboru /nie mówimy o wciskaniu/

Broker
Gość
Broker

Jedyny bank, który nie ma z taką sytuacją problemów to Millennium. Jestem brokerem, identyczny temat przerobiłam z klientami kilka dni temu. Przepisy są z czapy, bo skoro rozlicza się w PL to nikogo nie powinno interesować jakich ma kontrahentów i w jakiej walucie jej płacą.

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Panie Macieju, w czym problem, jeśli dochody są w EUR to zgodnie z „S” kredyt w EUR, chyba tańszy niż w PLN. Żałuję że to mnie to nie dotyczy 😩

Maciej Samcik
Admin

Zdaje się, że w PKO BP nie ma takich kredytów. A nawet gdyby były to pewnie na restrykcyjnych warunkach – bo walutowy 😉

michal
Gość
michal

hahaha, tak zarabia kokosy i nie ma zalosnych 145k ktore kazdy IT obecnie ma po 6-9 mies pracy, co za bajki, zarabia grosze tak samo jak jej maz ( administracja panstwowa no brzmi dumnie pachnie sianem ze hej heh)

Ktosia
Gość
Ktosia

bardzo mnie razi w tym artykule- scoring a zdolność kredytowa to dwie zupełnie różne sprawy. poza tym – istotą rekomendacji KNF była zasada – pożyczasz w walucie w jakiej zarabiasz. skoro więc dominująca walutą jest EUR, to bank powinien udzielić kredytu w EUR.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany