19 lipca 2018

Dwa miesiące czeka klient na wydanie decyzji kredytowej. Czy banki łamią ustawę o kredycie hipotecznym?

W lipcu 2017 r. weszła w życie ustawa o kredycie hipotecznym, której celem jest zwiększenie ochrony osób pożyczających pieniądze na zakup mieszkania czy domu. Ustawa mówi m.in., że bank musi wydać decyzję kredytową w ciągu 21 dni o momentu złożenia wniosku o kredyt. Nasi czytelnicy donoszą, że banki nagminnie przekraczają ten termin. Oto jak się tłumaczą

„Bank wydaje klientom decyzje powyżej dwóch miesięcy. Jak to się ma do ustawy o kredycie hipotecznym czyli ustawowych 21 dniach?” – pyta nasz czytelnik, który jakiś czas temu złożył papiery w mBanku. Więcej podobnych skarg znajdziemy na forach internetowych. Oto jedna z forum ING Banku:

„Złożyliśmy z żoną wniosek o przyznanie kredytu hipotecznego 8 grudnia, doradczyni poinformowała nas o terminie 21 dni roboczych jaki ma bank na wydanie decyzji. 27 grudnia dostaliśmy wstępną decyzję pozytywną. Dziś mamy 12 stycznia, mija 22 dni roboczych odliczając święta od podpisania wniosku i nie mamy żadnej ostatecznej decyzji, a notariusz jest już umówiony. Czy bank takim postępowaniem nie łamie zapisów ustawy o kredytach hipotecznych przedłużając czas oczekiwania? Zbywanie nas informacjami o dużym zainteresowaniem oferty jest po prostu słabe i niepoważne”

Banki toną w morzu wniosków

Banki faktycznie utonęły we wnioskach kredytowych, bo popyt na kredyty hipoteczne wcale nie spada. W 2017 r. banki udzieliły 204 tys. kredytów, o blisko 5 proc. więcej niż w roku poprzednim. To najwyższa sprzedaż „hipotek” od pięciu lat. Jeśli chodzi o wartość, w 2017 r. Polacy pożyczyli na mieszkania 46,5 mld zł, czyli o prawie 11 proc. więcej niż rok wcześniej.

Pierwszy kwartał tego roku pokazuje, że pracy bankom nie ubywa. Od stycznia do marca zaciągnęliśmy o ponad 8 proc. więcej kredytów niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Pod względem wartości wzrost wyniósł aż 16 proc.

Przeczytaj też: Bezpieczny kredyt hipoteczny? Kasa szybciej, bardziej uczciwie i bez kajdanek? Jest nowe prawo!

Tak po ludzku można banki zrozumieć. Wniosków do obsługi jest coraz więcej i ktoś przecież musi przewertować stertę papierów. Natomiast rąk do pracy w bankach nie przybywa.

„Wszystkie wnioski staramy się rozpatrzyć jak najszybciej. Z racji tego, że nasza oferta cieszy się dużym zainteresowaniem, a wniosków wpływa bardzo dużo, czas oczekiwania może także się wydłużyć”

– odpowiada ING Bank niezadowolonym klientom. Ale z drugiej strony mamy ustawę, która wyznacza bankom sztywne terminy na wydanie decyzji kredytowej. Trudno więc dziwić się klientom, którzy chcieliby jak najszybciej zamieszkać we własnym „M”, a tu trzeba czekać, bo bank się nie wyrabia. I nie zamierza im zrekompensować dłuższego oczekiwania oraz łamania prawa.

Pytanie o kredyt czy wniosek?

Trzeba jednak przyznać, że sama ustawa nie jest precyzyjna. Na początek trzeba odróżnić wstępne zapytanie o kredyt od wniosku o zawarcie umowy kredytowej. Często bowiem jest tak, że klienci najpierw próbują „wybadać teren”, sprawdzić orientacyjnie czy w danym banku w ogóle mają szansę na kredyt i w jakiej wysokości.

Przeczytaj też: „To bank czy dom wariatów?”. Jesienią złożyli pierwszy wniosek o kredyt. Minęło pół roku i… czekają

Termin 21 dni liczy się natomiast od momentu złożenia wniosku o zawarcie umowy kredytowej. Zajrzyjmy do źródła, czyli ustawy. Art. 14. ust 1 i 2 mówią:

„W celu zawarcia umowy o kredyt hipoteczny konsument występuje z wnioskiem do kredytodawcy. Kredytodawca, pośrednik kredytu hipotecznego oraz agent są obowiązani przekazać konsumentowi decyzję w sprawie udzielenia kredytu hipotecznego (decyzja kredytowa), na trwałym nośniku, w dwudziestym pierwszym dniu od dnia otrzymania wniosku (…) w celu umożliwienia porównania warunków umów o kredyt hipoteczny oferowanych przez innych kredytodawców, chyba że konsument wyrazi zgodę na wcześniejsze przekazanie decyzji kredytowej”

Bankowcy bronią się tym, że zapis ustawy jest mało precyzyjny. Ich zdaniem „21 dni” powinno liczyć się od momentu złożenia wniosku kredytowego, ale z kompletem dokumentów.

Ustawa nie definiuje kompletu dokumentów, ani nie wskazuje konkretnej daty od jakiej należy liczyć te 21 dni. Dlatego u nas w banku przyjmujemy dosłowną interpretację –  wydajemy decyzję w terminie 21 dni od dnia, kiedy otrzymamy wniosek z kompletem dokumentów (ostatni niezbędny dokument)

– wyjaśnia biuro prasowe mBanku. Bankowcy podkreślają, że kredyt hipoteczny to nie prosta pożyczka gotówkowa, która wymaga złożenia wniosku i ewentualnie (bo nie zawsze) zaświadczenia o zatrudnieniu i wynagrodzeniu.

Przeczytaj też: ING udzieli kredytu hipotecznego prawie całkiem przez internet. Przełom czy gadżet?

W przypadku kredytu mieszkaniowego klient co chwilę może być poproszony o dostarczenie kolejnych dokumentów dotyczących np. zarobków, finansowanego mieszkania, zaświadczeń z urzędów czy wypisów z ksiąg wieczystych. Bank wyjaśnia:

„Po przejściu analizy wydajemy klientowi „przedwstępną decyzję kredytową”, w której określamy ostatnie wymagane dokumenty do tego, aby wydać decyzję kredytową. Są to np.: podpisanie regulaminu promocji przez klienta, podpisanie wniosku o zawarcie umowy o kredyt, dostarczenie umowy deweloperskiej (jeśli jest to rynek pierwotny). Podchodzimy do tego tak, że dopiero po uzupełnieniu całej dokumentacji można powiedzieć, że mamy komplet dokumentów i możemy rozpocząć naliczanie 21 dni”

Nieprecyzyjne prawo chroni klienta?

Bankowcy twierdzą, że liczenie terminu 21 od momentu dostarczenia ostatniego dokumentu wręcz chroni interes klientów.

Załóżmy, że klient złożył wniosek o kredyt i od tego momentu tyka owe „21 dni”. Ale na kilka dni przed upływem tego terminu bank prosi o dostarczenie jeszcze jakiegoś świstka, np. z urzędu, na który będzie trzeba czekać tydzień lub dwa. Co wtedy? Bez tego brakującego zaświadczenia bank będzie zmuszony wydać decyzję negatywną.

Z punktu widzenia klienta lepiej więc będzie dostarczyć bankowi brakujący dokument i pozwolić, by od tego momentu liczyły się „21 dni”, niż całą procedurę wnioskowania o kredyt rozpoczynać od nowa. Oczywiście nic nie tłumaczy banku, który otrzymał wniosek o kredyt wraz z kompletem dokumentów, a nie wydał decyzji kredytowej w ciągu 21 dni.

Czy grożą mu za to jakieś konsekwencje? Sama ustawa kar nie przewiduje. Jedyne czego mogą się bać banki nagminnie łamiące prawa klientów, to kary finansowej od UOKiK za stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Kara może sięgnąć 10 proc. przychodów przedsiębiorcy, ale w takiej wysokości wymierzana jest w sprawach naprawdę grubego kalibru.

Źródło zdjęcia: Pixabay.com

11
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
krzyszpArtWarKonradGubsoko Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Konrad
Gość
Konrad

Błagam… Czemu znowu tak po łebkach?
Ja pytam o podstawową rzecz — w ustawie jest napisane 21 dni, a bank mi wyjeżdża z 21 dniami roboczymi. WTF?
I pytam dalej — co kiedy bank ma komplet papierów, a po 21 dniach (nawet roboczych) nie wydał żadnej decyzji?
Pytań jest mnóstwo, więc czemu znowu tak po łebkach?

Nie przenoście tu durnych przyzwyczajeń z GW., pls.

Maciej Bednarek
Gość
Maciej Bednarek

Dobry wieczór, a który bank wyjechał Panu z 21 dniami roboczymi? Pozdrawiam

Konrad
Gość
Konrad

Mi osobiście „wyjeżdżał” tak jeden z pośredników finansowych. To w ogóle była ciekawa sytuacja, bo odnośnie hipoteki z dodatkowym zabezpieczeniem mieszkaniem spółdzielczo-własnościowym miałem 3 diametralnie różne informacje od dwóch pośredników i przedstawiciela banku (bank był najbardziej kompetentny zresztą).
Poza tym w tekście też macie cytat „doradczyni poinformowała nas o terminie 21 dni roboczych jaki ma bank na wydanie decyzji” 🙂

krzyszp
Gość
krzyszp

Nie rozumiem pojęcia „bank się nie wyrabia, bo pracowników nie przybywa”. To oznacza po prostu, że rację mają protestujący pracownicy banków, którzy czują się niedocenieni… Po prostu bank za mało płaci pracownikom.
Wg mnie, niedotrzymanie terminu oznacza, że klient powinien go „olać” i iść do takiego, który go traktuje poważnie. W końcu to nie jałmużna, tylko umowa handlowa…

Krzysztof A.
Gość
Krzysztof A.

I nie tylko to, ale jeszcze masowo zwalnia pracowników, bo przecież „wszystko robi się online, to są niepotrzebni” 😉 Samo w sobie złe to nie jest, ale jeżeli potem jednak nie wyrabia się z większym zainteresowaniem to słabo to wygląda

Gubs
Gość
Gubs

Hipoteka to nie bułki z piekarni, że pójdziesz sobie do drugiej jeśli tu już ich nie ma. Przy kredycie bardzo często wiążą cię terminy określone w umowie przedwstępnej kupna nieruchomości, bądź umowie rezerwacyjnej, wpłacone zaliczki/zadatki. To, że w innym Banku może być szybciej, wynika jedynie z tego, że ma droższą ofertę niż ten w którym ląduje zdecydowanie więcej wniosków. Porównaj kredyt 300’000pln jaki możesz mieć w dwóch różnych Bankach: 30 lat , oprocentowanie 3,6% rata około 1’364pln, suma wszystkich odsetek około 191’000pln 30 lat , oprocentowanie 4,0% rata około 1’432pln, suma wszystkich odsetek około 215’000pln Niby te 70pln na racie… Czytaj więcej »

krzyszp
Gość
krzyszp

Prawda jest taka, że od instytucji stosującej takie sztuczki z przeciąganiem terminów nie wziąłbym tak dużego zobowiązania na siebie choćby było taniej – po prostu nie ufałbym im, że w przyszłości czegoś nie wykręcą i w efekcie nie wyjdzie dużo drożej…

Gubs
Gość
Gubs

Dziwnym jest stwierdzenie, że to sztuczki. Jest dużo zainteresowanych, co przekłada się na złożone wnioski. Teraz pytanie, czy jeśli wisi nad tobą widmo bliskiego terminu realizacji transakcji i sprzedający nie jest skory do wydłużenia terminu, to skąd pewność że w innym Banku (ze słabszą lub nie znacznie słabszą ofertą) wyrobią się w oczekiwanym terminie? Pracownicy w placówkach Bankowych nie przeprowadzają analizy kredytowej, od tego jest całe zaplecze analityków. To bez znaczenia, że taki pracownik Ci coś obieca (ma swój target i każdy sposób dobry, że go zrealizować). Wiem, że w Bankach z topową ofertą analitycy pracują również w weekendy, żeby… Czytaj więcej »

krzyszp
Gość
krzyszp

Niestety, jedyny raz gdy brałem kredyt hipoteczny to był 2008 rok, a kredyt brałem w UK… Wstępna akceptacja zabrała 5 minut, ostateczna i podpisanie umowy było następnego dnia roboczego… Da się?
U nas niestety wciąż pokutuje „podpisologia stosowana” i tak naprawdę każdy boi się wziąć odpowiedzialność za decyzję – i to właśnie powoduje te poślizgi.

oko
Gość
oko

zamykają placówki a później płaczą, że nie ma komu robić

ArtWar
Gość

Toroche za bardzo ogólnikowo opisane.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany