30 stycznia 2022

Oszustwo internetowe metodą na „miłą blondynkę” i kradzież błyskawiczna. Pani Aneta straciła 7200 zł. Dlaczego bank domniemanego oszusta nie może zwrócić pieniędzy?

Oszustwo internetowe metodą na „miłą blondynkę” i kradzież błyskawiczna. Pani Aneta straciła 7200 zł. Dlaczego bank domniemanego oszusta nie może zwrócić pieniędzy?

Pani Aneta sprzedawała drobiazgi na OLX. I dała się złowić niejakiej Marcie na klasyczne oszustwo internetowe. „Podeszła mnie. Wymieniłyśmy kilka zdań na temat przedmiotu, po czym spytała, czy może zamówić kuriera. I dostałam link do płatności. Kliknęłam i straciłam 7200 zł”. Jej bank mówi: transakcja była autoryzowana.  A czy można przymusić bank oszustki do zwroty wyłudzonych pieniędzy? I czy to ma w ogóle sens? Policja właśnie zatrzymała 30-latkę, która wyłudziła na portalach sprzedażowych 1 mln zł. Policja prosi, by zgłaszali się poszkodowani

OLX jest jak internet w pigułce. Można tam znaleźć wartościowe rzeczy, ale są też tam ciemne zaułki. A właściwie jest ich coraz więcej, a oszustwa na portalach sprzedażowych to plaga. Kolejną oszukaną jest nasza czytelniczka, pani Aneta. Jaka technikę tym razem wykorzystali oszuści i czy po utracone pieniądze można się zgłosić do banku-beneficjenta przelewu? Jaka jest, a jaka powinna być odpowiedzialność bankowców? Sprawdzam!

Zobacz również:

Oszustwo internetowe, czyli link do płatności przy zakupie na OLX

Jak wyglądała kronika tego oszustwa? Pani Aneta chciała się pozbyć kilku przedmiotów z szafy i wystawiła je „po sąsiedzku” na OLX.

„Bardzo szybko odezwała się do mnie przez WhatsAppa niejaka Marta, na zdjęciu miła blondynka. Wymieniłyśmy kilka zdań na temat przedmiotu, po czym odpowiedziała, że kupuje. I spytała, czy może zamówić kuriera przez InPost. Odpisałam, że nie korzystałam jeszcze z tej opcji ale… czemu nie? Przysłała mi screena z „InPostu” ze wskazówkami, jak bezpiecznie zamówić kuriera i poprosiła o mój adres. Podałam. Następnie napisała mi, że zaraz wyśle mi link z banku, w którym będzie opcja pobierz zapłatę i mam w to kliknąć, a dostanę od niej pieniądze”.

W tym momencie dzwony powinny bić na alarm. To musiało być oszustwo internetowe. OLX ostrzega, żeby nie klikać w żadne linki wysyłane przez kupujących, nie zawierać transakcji poza serwisem. A jednak ludzie ciągle się na to łapią. Dostajemy informację, również od znajomych, że niemal za każdym razem, gdy ktoś wystawia przedmiot na OLX albo Vinted, to zgłasza się osoba, która chętnie go kupi, ale bezpośrednio z przelewem na numer konta. Takie wiadomości należy od razu wyrzucić do kosza.

Być może serwisy ogłoszeniowe powinny mieć ostrzeżenia takie jak na opakowaniach tytoniu np. na jedną trzecią strony mówiące: „nie dogadujcie się na płatności online poza serwisem; nie klikajcie w żadne zewnętrzne linki. To oszustwo internetowe”. Do tej pory żadne inne ostrzeżenia nie działają.

Z drugiej strony takie morały łatwo się prawi z perspektywy fotela, a nie rozgorączkowanego użytkownika, który chce szybko dopiąć transakcji. Pani Aneta nauczyła się tych zasad na swoim błędzie.

„Oczywiście wtedy powinnam nabrać wątpliwości, ale działo się to tak szybko, a screeny wyglądały tak normalnie, że się nabrałam… Kliknęłam link i dostałam z mBanku powiadomienie SMS-em, że mam do zatwierdzenia dwa przelewy. Zaskoczona, co to za przelewy, weszłam w powiadomienie, żeby to sprawdzić. I wtedy przelewy wyszły – zobaczyłam to po zalogowaniu się do serwisu na komputerze (wcześniej wszystko odbywało się przez telefon). Jeden przelew na 3500 zł i drugi na 3700 zł na dziwne nazwisko Martunele Ina. Potem już zrobiłam to co należy, czyli: telefon do banku, blokada wszystkiego, policja i kontakt z redakcją Subiektywnie o Finansach”.

Modus operandi tego oszustwa jest prawie identyczny jak ten, o którym już pisaliśmy, opisując kłopoty pani Olgi, która też coś sprzedawała, też ktoś odezwał się przez WhatsAppa (apka znana jest z tego, że daje duży poziom anonimowości, nie dotyczy „traktowanych” Pegasusem) i też ktoś wysłał niby-link do płatności. Bilans? Utracone 60 000 zł oszczędności.

Pani Aneta straciła przez to oszustwo internetowe mniej pieniędzy, ale też zrobiło jej się bardzo przykro. Napisała reklamację do banku i zgłosiła sprawę na policję, co prawdopodobnie zakończy się postanowieniem o umorzeniu postępowania z powodu niewykrycia sprawców. Ale warto próbować, zaraz wyjaśnimy dlaczego.

Czy sprawcę mógłby pomóc wykryć OLX? To przecież nie jest bazarek, gdzie spotykają się przypadkowe niezidentyfikowane osoby, bo serwis ma przecież dane IP użytkowników. Problem w tym, że oszuści używają OLX tylko jako tablicy ogłoszeń, na której wybierają swoje ofiary, a potem nie korzystają z infrastruktury serwisu. Oszustwo internetowe w tym przypadku odbywa się poza OLX (użytkownikowi podstawiany jest link przekierowujący do innej strony i umożliwiający kradzież pieniędzy).

A może z pomocą mogą przyjść banki i pośrednicy płatności? Przecież na każdym kroku sprawdzają, kim jesteśmy i skąd mamy pieniądze. „Uprzykrzają” nam życie,  żądając skanów dowodów, zawieszając transfery przelewów pod byle pretekstem (np. ryzyka prania pieniędzy). A gdy przychodzi do prawdziwego oszustwa, to rozkładają ręce?

Przecież transakcja finansowa, w której jest nadawca i odbiorca przelewu, to nie anonimowe przekazanie gotówki. Dane obu stron są podane na talerzu i zweryfikowane przez instytucję finansową. Jeśli to oszustwo internetowe – dane sprawcy powinno dać się łatwo ustalić.

Czytaj też: Nie tylko komisy, dealerzy i banki. OLX też chce ułatwiać handel samochodami używanymi. Prześwietlam OtoMoto Klik i… pierwszy cyfrowy paszport samochodowy

Czytaj też: OLX chciał być jak Allegro, ale… ma dziurę. „Straciliśmy 10 000 zł”

Czytaj też: Sprzedawanie na OLX coraz bardziej ryzykowne? Wśród wymagań… skanowanie dowodu osobistego. I to jakie! Zaczynam się bać

Klikać każdy może. Ale dlaczego nikt nie bierze za to odpowiedzialności?

Postanowiliśmy zapytać, jakie oszukana użytkowniczka OLX ma szansę na zablokowanie pieniędzy na koncie odbiorcy. Skoro już nie zdołała zapobiec transferowi z jej konta, zaś bank nie zauważył w transakcji nic podejrzanego, to może chociaż można namierzyć i schwytać odbiorcę? Zapytany o to przez nas mBank, czyli bank „ofiary”, odpowiada:

„Znamy temat i bijemy na alarm. Wielokrotnie ostrzegaliśmy klientów o tego typu przestępstwach. Ostrzegamy też w komunikacji bezpośredniej – w grudniu klienci klienci dostali powiadomienia push na telefon i wiadomości w serwisie transakcyjnym na temat oszustw z wykorzystaniem linka do płatności. Przed takimi oszustwami ostrzega też Związek Banków Polskich i Policja”.

Rzeczywiście, mBank prowadzi duże kampanie informacyjne, które mają uświadomić klientom m.in. to, by nie klikali w przypadkowe linki, a już na pewno nie podawali na stronie, która się wyświetli, żadnych danych. Ale skoro maglowanie tematu niewiele daje, a ludzie wciąż dają się okradać, to czy nie można by wdrożyć mechanizmu pozwalającego oszukańczy przelew po prostu cofnąć? W niektórych krajach w pewnych okolicznościach rachunek, na którym zdarzy się nietypowa transakcja, jest na kilkadziesiąt godzin blokowany.

„W przypadku przelewów zasadniczo nie istnieje chargeback. Przelew można cofnąć albo anulować, ale tylko wtedy, jeśli był przelewem zwykłym, realizowanym w ramach sesji Elixir. Jeśli sesja wychodząca jeszcze nie miała miejsca, przelew można odwołać. Ale jeśli ktoś korzystał z przelewu natychmiastowego, wykonywanego bezzwłocznie, to nie ma możliwości jego odwołania”

– wyjaśnia mBank. Czy nie ma możliwości wprowadzenia płatniczego chargebacku, jeśli zostaliśmy klient przyszedłby do banku potwierdzeniem zgłoszenia sprawy na policję? To oczywiście wymagałoby czasowego blokowania konta, na które np. nazajutrz po jego założeniu, wpływają duże kwoty. Rachunek musiałby być przez kilkadziesiąt godzin „wykastrowany” z funkcji wyprowadzenia z niego pieniędzy. Właśnie po to, żeby utrudnić oszustwo internetowe z jego „udziałem”.

A może bank powinien, na żądanie klienta, który ma odpowiednie zaświadczenie z policji, udostępnić dane właściciela rachunku, na który popłynęły pieniądze? Albo wziąć na siebie część odpowiedzialności za oszustwo internetowe, gdyby okazało się, że rachunek został otwarty „na słupa”, czyli na dane osoby, której skradziono tożsamość (albo której zapłacono 50 zł za „pożyczenie” dowodu osobistego)? Banki przecież skrupulatnie weryfikują tożsamość klientów przy zakładaniu konta.

Czytaj też: Dane z dowodów osobistych i smartfonów, dane osobowe, tożsamość – to dziś cel złodziei. Jak nie dać się okraść z „cyfrowego majątku”?

Czytaj też: Car-sharing i kradzież tożsamości. Pan Arek nie wiedział, o co chodzi w tym biznesie, dopóki nie dostał wezwania do zapłaty. Jak oni pilnują?

Co na to prawnik? Czy można żądać od banku blokady złodziejskiego konta?

Zapytałem prawnika, jak to wygląda od strony przepisów prawa bankowego i karnego. Kto i za co odpowiada. Odpowiedź jest brutalna: może i prawo tworzy jakieś bezpieczniki, ale na koniec dnia i tak jest wszystko w rękach organów ścigania. A prewencja jest po stronie klienta, posiadacza rachunku bankowego.

„Obowiązujące przepisy przyznają bankom prawo do blokowania na rachunku bankowym środków z podejrzanych transakcji. Zgodnie z art. 106a ut. 3 Prawa bankowego w przypadku, gdy bank poweźmie uzasadnione podejrzenie, że środki na rachunku bankowym pochodzą lub mają związek z przestępstwem, może dokonać ich blokady. Blokada nie może trwać dłużej niż 72 godziny. O jej dokonaniu bank jest zobowiązany zawiadomić niezwłocznie prokuratora, który do końca 72-godzinnej blokady musi przeanalizować, czy istnieje podejrzenie przestępstwa i wydać postanowienie o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania. W razie wszczęcia postępowania prokurator może wstrzymać określoną transakcję bankową lub przedłużyć blokadę na czas nie dłuższy niż 3 miesiące”

– mówi nam mecenas Dominik Bala z kancelarii Capital Legal. Teoretycznie takie zawiadomienie może złożyć poszkodowany, nie musi być to policja. Bank musi tylko uznać, że nasze zawiadomienie jest wiarygodne. Ale jeśli transakcja była przez klienta autoryzowana (nastąpiło jedynie przekierowanie na fałszywą stronę), tak jak w przypadku pani Anety, bank raczej w tę interpretację nie „pójdzie”. Poza tym zanim sami się zorientujemy, że zostaliśmy oszukani, pieniędzy może już nie być na koncie „docelowym” – natychmiast są transferowane dalej.

A jeśli stanie się cud i uda się zatrzymać pieniądze na koncie przestępcy? Nie oznacza to automatycznie, że wrócą do prawowitego właściciela. Teoretycznie prokurator może wydać postanowienie o zwrocie osobie uprawnionej „zatrzymanych rzeczy” niezwłocznie po stwierdzeniu ich zbędności dla postępowania karnego. Ale jeśli są to jakieś pieniądze na koncie, a poszkodowanych jest wielu, to nie wiadomo, czyje to są pieniądze i czyje roszczenia zaspokoić, a czyje nie.

Bank i organy ścigania mogą z łatwością ustalić, do kogo należy rachunek bankowy służący do przelania środków z transakcji, ale te rachunki są zakładane na „słupa”. W połowie stycznia policja opisała historię pewnej 30-latki, która oferowała w sieci, że udziela pożyczek. Efekt? Założyła 100 rachunków bankowych na podstawie wyłudzonych danych (ksero dowodu osobistego).

Teoretycznie po nitce do kłębka można sprawdzić, kto jest na końcu drogi, którą odbyły przelewy. W praktyce nie udało się odzyskać pieniędzy z takich słynnych oszustw jak sklep internetowy Retrobut.pl czy 66procent.pl, nie wiadomo też, gdzie się podziały miliony z Amber Gold. Straty spowodowane działalnością piramidy finansowej szacuje się na 850 mln zł, ale syndykowi masy upadłościowej udało się odzyskać jedynie 74 mln zł.

Ale sprawiedliwość czasem dosiąga oszustów. Rzeczona 30-latka wpadła w ręce policji. Wcześniej oszukała kilkaset osób na 780 000 zł – działała w internecie, wykorzystując do przelewów rachunki przejściowe. Oszustka wysyłała puste koperty jedynie ze ścinkami papieru. Potwierdzenie w systemie odbioru powodowało niestety przelanie środków wpłaconych przez kupującego na rachunek wskazany przez oszustkę. Cały czas trwa ustalanie i docieranie do wszystkich ofiar. Być może są wśród nich nasi czytelnicy. Więcej informacji pod tym linkiem.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
29 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Kamil
9 miesięcy temu

Dosłownie godzinę temu wystawiłem coś na Allegro lokalnie i nie minęło od tego czasu może 7 min, jak zaczęła do mnie pisać via WhatsApp jakaś dziewczyna z dokładnie takim samym scenariuszem. To już nie są incydentalne przypadki. To jest plaga i w zasadzie każda transakcja na portalach ogłoszeniowych jest obarczona tym ryzykiem. Niestety wiele osób daje się łowić na ofertę szybkiego zamknięcia transakcji i ich czujność ulega przytępieniu. Żadnych transakcji poza tymi opisanymi przez portale, sprawdzanie dokładnie adresów URL i innych danych biorących udział w całym procesie. Tak naprawdę nie potrzeba chronić ludzi bardziej przed tego typu sytuacjami – kampania… Czytaj więcej »

someone
9 miesięcy temu
Reply to  Kamil

Polecam nie podawać telefonu. Kontakt tylko przez portal. Telefon jedynie podczas finalizowania na żywo.

Majkel
9 miesięcy temu

Ale coś mi w tej historii umyka. Dostała od mBanku powiadomienie SMS-em, że ma do zatwierdzenia dwa przelewy. I w tych SMS-ach nie było informacji o kwocie transakcji? Tak po prostu zatwierdziła?
Nie wiem jak to działa w mBanku, ale w ING przy przelewie na „niezaufane” konto znacznej kwoty otrzymuję powiadomienie w aplikacji (lub SMS), które muszę zatwierdzić. Jest tam podana kwota, więc można jeszcze wychwycić podejrzaną transakcję.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Majkel

Tak, niestety ludzie nie czytają tych SMS-ów

Rafał
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tego chyba nigdy nie zrozumiem.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Pewnych powtarzalnych rzeczy mózg ma tendencję nie zauważać 🙂

Rafał
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Każdy przelew jest przecież inny 🙂

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Rafał

Ale cóż tytuł mówi za siebie xD. Sprzedaż, to nie zakup i się przelewu nie wykonuje. PS widocznie u kogoś chodzi, że przelew, to przekew, wciskają „ok” bez czytania

gosc
9 miesięcy temu

1) Nie mamy kontroli nad tym co robi OLX, banki, policja itd. Za to mamy kontrolę nad tym co sami robimy. Pani Aneta popełniła kilka błędów: a) Wykazała się brakiem wiedz na temat funkcjonowania OLX – polecam artykuły na SOF oraz niebezpiecznik.pl b) Nie przeczytała ze zrozumieniem wiadomości sms z mBanku i albo przekazała kody autoryzacyjne oszustce wpisując je na podrobionej stronie lub samemu autoryzując oba przelewy. c) Prawdopodobnie nie miała ustawionego dziennego limitu przelewów. 2) „Teoretycznie takie zawiadomienie może złożyć poszkodowany, nie musi być to policja. (…)” Skoro prawo daje możliwość złożenia takiego zawiadomienia to należy je złożyć. Nawet… Czytaj więcej »

gosc
9 miesięcy temu

CERT Polska przygotował wykres (nr 3) przedstawiający 29 najczęściej atakowanych podmiotów/stron internetowych w Polsce. Jak myślicie, na którym miejscu jest OLX? 
Dlaczego akurat te banki są na liście – są popularnymi celami?

Statystyki z działalności listy ostrzeżeń przed niebezpiecznymi stronami
https://cert.pl/posts/2022/01/hole-statystyki-2021/

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  gosc

Fajne dane, dzięki 🙂

gosc
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wykres pokazuje wszystkie podmioty, na które było więcej niż 100 ataków (fałszywych stron). Ciekawe ile było ataków na pozostałe banki (prawdopodobnie są zawarte w trzecim słupku -Inne). Jeśli na jakiś bank było dużo więcej ataków niż wynosi jego udział w rynku bankowości elektronicznej to mogłoby to sugerować, że jest łatwym celem.
Może warto napisać do CERT i poprosić o takie dane?

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  gosc

Poprosimy

Sosna
9 miesięcy temu

<i>nie wiadomo też, gdzie się podziały miliony z Amber Gold</i>
Akurat to raczej wiadomo. OLT Ekspress i mnóstwo biletów w promocyjnych cenach.

Jarek
9 miesięcy temu

Pani Aneta pomija niektóre szczegóły, pewnie celowo, aby postawić się w lepszym świetle. Regularnie jestem atakowany w ten sposób. Już to chyba pisałem pod innym artykułem – 100% osób kontaktujących się ze mną na WhatsApp w sprawie moich ogłoszeń na OLX to oszuści. „Kliknęłam link i dostałam z mBanku powiadomienie SMS-em, że mam do zatwierdzenia dwa przelewy.” Nieprawda, po kliknięciu linku trzeba jeszcze wypełnić formularz, w którym żądają, w zależności od wersji ataku, albo danych karty (włącznie z CVV), albo danych do logowania do banku wraz z numerem PESEL i nazwiskiem panieńskim matki. „Kliknęłam link i dostałam z mBanku powiadomienie… Czytaj więcej »

Jacek
9 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Także miałem taka próbę od kilku oszustów na raz przez WhatsUp. To było szyte tak grubymi nićmi ,że szybko sie połapałem. Ogłoszenie na OLX. Dobrym sposobem jest nie podawanie nr telefonu. Kontakt tylko poprzez platformę OLX.

Don Q.
9 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Ludzie tak mają. Popełniając głupie błędy nie potrafią się potem do nich przyznać, tylko piszą o zaskoczeniu i zwalają winę na innych. Najgorsze, że przy okazji bezczelnie kłamią lub manipulują pomijając niekorzystne dla nich fragmenty historii.
https://subiektywnieofinansach.pl/zlodzieje-trzy-razy-probowali-okrasc-pania-anne-dwa-cyberataki-im-sie-udaly/#comment-94197

Gaweł
9 miesięcy temu

Sprzedaję na olx, nie maltretują mnie oszuści. Gdzie jest błąd? Sprzedaję „niechodliwe” przedmioty czy nie mam WhatsApp?

Sosna
9 miesięcy temu
Reply to  Gaweł

Podejrzewam to drugie. Podaję numer swojego starego „tradycyjnego” telefonu. Poza tym wystawiam tylko używane rzeczy i wyłącznie z odbiorem osobistym. Próby oszustwa kończą się na zapytaniach o możliwość wysyłki (odp.: „NIE”).

Przemo
9 miesięcy temu

Metod ataku jest wiele i będą kolejne. Ludzie są jacy są, ale to nie znaczy, że można ich okradać za braki w inteligencji.
Moim zdaniem należy pomyśleć nad stworzeniem jakiegoś mądrego międzybankowego systemu i wprowadzić do bankowych apek przycisk MAYDAY. Oczywiście pod groźbą odpowiedzialności karnej za skutki.
Użycie funkcji powinno powodować blokadę rachunku beneficjenta i wszystkich kolejnych beneficjentów, jeśli jest to łańcuszek.
Nie będzie 100% skuteczności, ale pozwoli uratować wiele skradzionych pieniędzy. Za świadome nadużycie prokurator i kara finansowa, Zresztą, AI będzie w stanie błyskawicznie ocenić czy zgłoszenie jest prawdopodobne, czy ktoś chce komuś dokuczyć.

Ralf
9 miesięcy temu

Siedzę w tym zawodowo i powodów do optymizmu raczej nie ma. Ataków przybywa, poszkodowanych również i niestety ten trend będzie się pogłębiał z prostego powodu – technologia błyskawicznie się rozwija, a społeczeństwa idiocieją.
Kiedyś instrukcja obsługi telewizora miała dwie kartki na krzyż, a teraz instrukcja obsługi telefonu to kilkaset stron.
Prosta sprawa – światła w aucie i ich działanie, których nie ogarnia coraz większa ilość kierowców. Za chwilę będzie to plaga – stada tumanów jeżdżących na dziennych po zmierzchu, bez pozycji z tyłu.

Ralf
9 miesięcy temu

„Albo wziąć na siebie część odpowiedzialności za oszustwo internetowe, gdyby okazało się, że rachunek został otwarty „na słupa”, czyli na dane osoby, której skradziono tożsamość (albo której zapłacono 50 zł za „pożyczenie” dowodu osobistego)? Banki przecież skrupulatnie weryfikują tożsamość klientów przy zakładaniu konta.” Na początku tego łańcucha są właśnie banki, bo to z nich płynie szerokim strumieniem cała lewizna. Patologiczne kserowanie dokumentów tożsamości przy każdej nadarzającej się okazji oraz tabuny gimbusów w obsłudze klienta, mające dostęp do tych skanów i aparaty fotograficzne w kieszeni. Nie chcę się już pastwić nad przyjaciółmi zza wschodniej granicy, którzy zmieniają pracodawcę jak przysłowiowe pershingi, a jak wyjdzie jakiś fakap to robią wypad za Bug razem z… Czytaj więcej »

Grzegorz
9 miesięcy temu

Mam konto w PKO BP i mBank. NIGDY nie korzystałem z przelewów błyskawicznych i nie planuję z nich korzystać. Szkoda, że nie można wyłączyć opcji przelewów błyskawicznych- odrobinę by utrudniło takie natychmiastowe kradzieże/oszustwa.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

A to niezły pomysł. Rzeczywiście można byłoby je opcjonalnie wyłączać. Chociaż ludzie mniej ostrożni – a tacy zwykle padają ofiarami kradzieży – zwykle i tak tego typu „bezpieczników” nie używają. Chyba, że to byłoby tak, że tego typu przelewy byłyby domyślnie wyłączone i trzeba byłoby je dopiero włączyć (świadomie i po ostrzeżeniu banku, że to rodzi pewne zagrożenia dla osób nieczytających SMS-ów ani powiadomień push)

Grzegorz
9 miesięcy temu

A wystarczyłoby by platforma sprzedażowa (OLX, Allegro czy inne) wymuszała komunikację przez jej systemy. Ewentualne telefony czy maile podawane w opisach czy dialogach między sprzedającym i kupującym były albo usuwane albo zaznaczane na „czerwono” a dodatkowym komentarzem o potencjalnym niebezpieczeństwie.

Mar
9 miesięcy temu

Pracuje w jednym z dużych Banków i niestety metoda kradziezy na Olx i Vinted itp jes bardzo często zgłaszana przez klientów. Problem jest taki, że ludzie dzialaja pod wpływem emocji. Wystawiają przedmiot i „jarają ” się tym że szybko mają kupca. Potem już po kolei nic nie myślą tylko jak te barany dają się strzyc. Nie czytają SMS autoryzacyjnych i płacz. Co się dzieje z pieniędzmi: po przelewie są szybko albo transferowane na kolejne i kolejne konta, czasem szybko wypłacane. Często widzę że jest szybki transfer pieniędzy za granicę lub zakup krypto. Zdarzają się przypadki gdy klient nie ma środków… Czytaj więcej »

Last edited 9 miesięcy temu by Mar
Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Mar

Dzięki za ciekawe uwagi!

Andzelika
3 miesięcy temu

Straciłem wszystkie oszczędności życia na oszustwach kryptowalutowych i prawie straciłem życie, dopóki mój dobry przyjaciel nie przedstawił mnie globalnym ekspertom ds. odzyskiwania funduszy, a oni odzyskali moje utracone pieniądze i wsadzili oszustów do więzienia. )

Michał
1 miesiąc temu

Jak ktoś używa WhatsAppa, to nie dziwne. Jak sprzedaję, to nie płacę „czego tu nie rozuniesz?”

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!