28 lipca 2019

Rzeki i studnie wysychają. A krany? Też mogą? Czy oszczędzanie wody wystarczająco nam się opłaca? Policzyłem na sobie i… mam wnioski

Od zawsze planowałem oszczędzać z myślą o swoich dzieciach pieniądze, ale nie sądziłem, że będę myślał o tym, żeby z myślą o nich oszczędzać… wodę. Patrząc na wysychającą Wisłę – a nie mam daleko, bo mieszkam nieopodal jej dzikiego wybrzeża – zacząłem się zastanawiać: jak zmotywować siebie i innych do oszczędzania wody? I policzyłem czy już jesteśmy wystarczająco zmotywowani wysokością rachunków za wodę

O tym, że nie jesteśmy krajem, w którym na mieszkańca przypada zbyt dużo wody, wie każde dziecko. Ale z drugiej strony do tej pory rzeczywistość nie dawała nam po sobie poznać, że wody może zacząć brakować. Dopiero w ostatnich miesiącach pojawiły się informacje – głównie z województw łódzkiego i wielkopolskiego – że wysychają krany. A ostatnie obrazki rzek, które zamiast kilku metrów mają kilkadziesiąt centymetrów głębokości już naprawdę dają do myślenia.

Choć nie ma co się łudzić – to nie my, gospodarstwa domowe, odpowiadamy w głównej mierze za te obrazki. Z całego zużycia wody w Polsce aż 70% przypada na rolnictwo, a 20% na przemysł. Wyprodukowanie jeansów „kosztuje” 10.000 litrów wody (czyli 10 metrów sześciennych). Koszulki t-shirt – 1000 litrów.  Nawet wytworzenie kilograma chleba naszego powszedniego „kosztuje” 1500 litrów wody. Warto o tym pamiętać wyrzucając jeansy lub chleb. Tylko 10% łącznego zużycia wody to nasza, zwykłych konsumentów, zasługa (przynajmniej bezpośrednia).

Czytaj też: Padł rekord ciepła, 38 stopni w cieniu! Ile nas kosztuje każdy dzień życia w skwarze?

Czytaj też: Kupować wodę w butelkach, czy pić tę z kranu? Liczę, ile można zaoszczędzić

100 litrów wody na Polaka. Dziennie. Dużo? Mało?

Oszczędzacie wodę? Myślicie czasem o tym, ile jej zużywacie, ile to kosztuje i czy można byłoby zużywać mniej? Mnie się to zdarza, ale niezbyt często (i głównie latem ;-)). Ostatnio zmobilizowałem się i zrobiłem rodzinny „bilans wodny”.

Wcześniej co najwyżej robiłem dla zaspokojenia własnej ciekawości szacunki, o ile więcej kosztuje mnie kąpiel w wannie, niż szybki prysznic. Metr sześcienny zimnej wody kosztuje jakieś 11-12 zł, zaś tej podgrzanej – 14-15 zł. W takiej ilości mieści się tysiąc litrów, a w mojej wannie – pewnie 200 litrów. To oznacza, że jedną kąpiel powinienem wycenić na 3 zł.

Pod prysznicem też można zużyć sporo wody, ale rzadko się zdarza, bym zużył więcej niż 50 litrów. Stąd prosty rachunek, że jedno mycie pod prysznicem kosztuje mnie 75 gr. Fajnie wiedzieć, ale żeby to było motywujące do oszczędzania wody to bym nie powiedział.

Mój kolega z Ekipy Samcika, Irek Sudak, jakiś czas temu przypominał dane o tym, że średnio Polak zużywa 96 litrów wody dziennie, czyli w skali roku ok. 33.215 litrów (33,2 metry sześcienne). I szacował, że czteroosobowa rodzina rocznie wydaje – przy obecnych cenach wody (10-14 zł za metr sześcienny, w zależności od miejsca zamieszkania konsumenta) – jakieś 2.000 zł na H2O.

Ta kwota robi już większe wrażenie. I pozwala zastanawiać się czy przypadkiem nie warto oszczędzać wody nie tylko po to, by jej nie zabrakło, ale by więcej zostało kasy w domowym budżecie.

Czytaj też: A jeśli przez katastrofę klimatu czeka nas wielka susza? Są już fundusze inwestycyjne, które pomagają inwestować w… wodę

Czytaj też: Jak zarobić na walce ze smogiem, węglem i globalnym ociepleniem? Szukamy „zielonych” inwestycji dostępnych dla drobnych inwestorów

Na co zużywam wodę? I czy mógłbym zużywać mniej?

Przejrzałem swoje wydatki na wodę. Lista czynności i sprzętów, które powodują zużycie wody jest u mnie następująca (liczby dla całej, czteroosobowej rodziny):

>>> mycie rąk i zębów, czyli woda z kranu – jakieś 10 litrów dziennie
>>> gotowanie i picie – 15 litrów
>>> zmywanie naczyń w zmywarce – średnio 25 litrów dziennie (dwa cykle)
>>> pranie w pralce automatycznej – 150 litrów (jedno pranie dziennie)
>>> spuszczanie wody w ubikacji – 80 litrów dziennie (jedno to 5-10 litrów)
>>> szybki prysznic – 150 litrów, a kąpiel w wannie – 300 litrów dziennie.

Wychodzi mniej więcej 430-580 litrów dziennie. Czyli w zaokrągleniu 100-140 litrów na osobę. Przy obecnych cenach wody jedna osoba dziennie zużywa wodę wartą rynkowo 1,40-1,80 zł. A cała rodzina – 6-8 zł dziennie (znów zaokrąglając).

Dużo? Mało? Wychodzi przeciętnie po 200 zł na miesiąc. Takie pieniądze piechotą nie chodzą, gdyby każdy członek rodziny zaoszczędził tylko 10 litrów wody dziennie (czyli 10% swojego zużycia), to w skali roku zaoszczędziłbym jakieś 250 zł

H20 tanie niesłychanie? Może czas z tym skończyć?

To jest jakiś argument, ale… jeśli spojrzę jaką część budżetu przeciętnej rodziny stanowi woda, to motywacja znów spada. Spojrzałem na swoje rachunki domowe dotyczące mieszkania, w którym mieszkam. W skali miesiąca wygląda to następująco:

>>> 270 zł – zarządzanie nieruchomością (sprzątanie, ochrona, windy, zieleń)
>>> 150 zł – ogrzewanie mieszkania
>>> 150 zł – elektryczność i gaz
>>> 200 zł – woda
>>> 45 zł – wywóz śmieci
>>> 50 zł – fundusz remontowy

Woda stanowi 15-20% kosztów utrzymania mieszkania. A biorąc pod uwagę, że rachunki domowe to z kolei przeciętnie 20-25% kosztów utrzymania przeciętnej rodziny – wychodzi, że wydatki na wodę nie przekraczają 3-5% domowego budżetu. Mimo wszystko niewiele jak na coś, bez czego nie da się żyć i co w niektórych krajach jest już racjonowane (i w Polsce też, prędzej czy później, będzie – taki mamy klimat).

Nie chciałbym dożyć czasów, w których woda jest racjonowana, a żywność kosztuje np. 10 razy tyle, ile dziś, bo woda potrzebna do jej wytworzenia jest na wagę (i w cenie) złota. I to jest argument, by wodę oszczędzać. Ale znalazłbym lepszy.

Co byście powiedzieli – jako odpowiedzialni obywatele, rodzice i ludzie myślący o przyszłości – gdyby podwyższyć ceny wody? I to tak radykalnie, by nie było to 3-4% naszych wydatków, lecz znacznie więcej? Na tyle więcej, byśmy nie mieli innego wyjścia, jak codziennie myśleć o zużywaniu jej możliwie jak najmniej?

Czytaj też: Polak i rachunki za prąd, czyli wszystko stoi na głowie. „Płać z góry za to, co (może) zużyjesz”. Czy opłaca się zrezygnować z prognoz?

Dwa razy bardziej cenna woda i… aż chce się oszczędzać?

Prosta podwyżka byłaby niesprawiedliwa, bo ukarałaby najuboższych, których budżety domowe są najmniejsze. Ale może kaskadowo mogłaby rosnąć opłata za zużycie wody na osobę? Np. do 80 litrów na osobę wynosiłaby tyle, ile dziś, powyżej tej wartości – rosłaby np. trzykrotnie, a jeśli ktoś zużywa powyżej 140 litrów na osobę – płaciłby kolejne trzy razy więcej od tej nadwyżki?

Czytaj też: Ocieplenie klimatu kiedyś zabije ludzkość. Ale najpierw zobaczymy w sklepach… bardzo drogie piwo. Naukowcy: „lepiej napijcie się na zapas”

80 litrów na osobę dziennie to nie jest wcale tak mało, rozsądnie gospodarując wodą spokojnie można by się zmieścić w tym limicie. Spojrzałem jak by to wyglądało w moim domowym budżecie:

>>> do 80 litrów na osobę – 13 zł za 1 metr sześcienny – łączny koszt to 31 zł na osobę i 120 zł na gospodarstwo domowe miesięcznie

>>> od 80 do 140 litrów na osobę – 36 zł za metr sześcienny, czyli koszt zużycie tych „nadmiarowych” 60 litrów wody wyniósłby 65 zł na osobę i 260 zł na gospodarstwo domowe miesięcznie.

Mój rachunek przy zużyciu wody na poziomie 140 litrów na osobę nie wynosiłby 220-240 zł, lecz 380-400 zł miesięcznie. Czy zmotywowałoby mnie to do oszczędzania? Jak cholera. Czy już teraz – widząc, co dzieje się z rzekami – czuję się zmotywowany? Owszem. Ale na pewno nie tak bardzo, jak wtedy, gdybym miał w perspektywie wybór – zapłacić za wodę 200 zł miesięcznie czy 400 zł?

Poddaję ten pomysł pod Waszą ocenę. Dobry pomysł? Zły pomysł? A może poczekamy z jego oceną do ulewnej jesieni?

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

————————————-

Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>>  Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

————————————-

zdjęcie tytułowe: TwojaPogoda.pl (screen z filmu)

28
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
15 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
22 Comment authors
JacekTomaszMarekAdamKarolina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Boguś
Gość
Boguś

11 zł za metr zimnej wody, no no, W-wa się ceni i to jest woda z Wisły, bleee

exwawa
Gość
exwawa

Zależy gdzie sie mieszka w Wawie. Na Bielanach są ujęcia głębinowe i woda jest b. db.

Tomasz
Gość
Tomasz

I tu jest problem. Że taka woda idzie na spłukiwanie kibla albo mycie korytarzy itd. Gdyby systemy sanitarne były lepiej skonstruowane, że np. woda po prysznicu lub po myciu rąk itd. wędrowała do zbiornika wc, to mielibyśmy 15% oszczędności codziennie! Pewnie gdyby jeszcze woda po prysznicu/umywalce przechodziła przez jakiś prosty filtr to i do prania lub do zmywarki mogła wędrować… To już by mogło dać do 50% oszczędności! Ale ludzkość jakoś to źle przemyślała. Widziałem, że w Japoni są chyba takie umywalko kible. Takie coś powinno być powszechne. Gorzej jednak z wodą z wanny/prysznica, bo tu się sporo marnuje.

Jacek
Gość
Jacek

Jest lepiej niż ci się wydaje. Szykuję się do budowy domu i chciałem zagospodarować deszczówkę do spłukiwania toalet i prania oraz szarą wodę zagospodarować w obrębie działki np. gromadzić w szambie do podlewania działki gdy już mnie podłączą do kanalizacji i nie będę z niego korzystał. Zgadnij które możliwości daje ci polskie prawo wodne. Podpowiedź – jest to okrągła ilość…

Ludwik
Gość
Ludwik

Oby oszczędzanie wody do mycia nie powodowało jeszcze większego dyskomfortu w środkach komunikacji publicznej.

Hanna
Gość
Hanna

Nie,nie jestem za podwyżkami,zdecydowanie nie- chce mieć możliwość wykorzystania np.szarej wody do codziennych czynności chociażby do spłukiwania toalety ale nasze armatury nie są do tego przystosowane a szukanie oo internecie alternatyw jest naprawdę trudne

Antoni
Gość

Pomysł kaskadowej podwyżki cen wody jest świetny bo 90% ludzi nic bez podwyżki nie zrobi żeby ją zacząć oszczędzać. Tylko garstka ludzi (na szczęście coraz większa) dzięki ostatnim inicjatywom dzieci (alarm klimatyczny) czy medialnym doniesieniom zaczyna myśleć o swojej przyszłości i podejmuje inicjatywy eko.

Sławomir
Gość
Sławomir

Mam bardzo duże zużycie wody, choć od zawsze potrafiłem ją oszczędzać – pochodzę z osiedla gdzie były szamba 😀 niestety los obdarzył mnie żoną, która jest zwolennikiem szorowania do krwi i wylegiwania się w wodzie. Prośby i groźby nie działają, może zaje…sta podwyżka przemówiła by jej do rozsądku.

Andrzej
Gość
Andrzej

Myślę, że to by znacząco nie pomogło środowisku; skoro tylko 10 procent zużycia przypada na gospodarstwa domowe, to nawet urwanie kilku procent z tej dziesiątki dzięki podwyższeniu cen nie da więcej niż jeden czy dwa procent całego zużycia. Jeśli rolnictwo odpowiada za 70 procent „problemu”, to każdy urwany procent tam jest warty 7 razy więcej. W przemyśle – 2 razy. A może, wzorem zakupu prądu, firmy i rolnicy powinni kontraktować ilość wody zużytej rocznie? Wtedy za przekroczenie płaciliby ekstra. Jest to takie samo dobro, jak inne. Faktem jest, że koszt wody w większości biznesów jest pomijalny, i jego wzrost nawet… Czytaj więcej »

Obatel
Gość
Obatel

Ceny trzeba podnieść sprawiedliwie. Tyle samo dla biednych, średnich i bogatych. Klasa średnia i tak bardziej się przykłada do ekologii (i ekonomii) niż biedni.

Grisza
Gość
Grisza

Niezły żart:)! Klasa średnia najmniej przykłada się do ekologii – kupuje/wynajmuje nowe auta co 2-3 lata – oczywiście ekologiczne Euro a jak trzeba to zapłaci i za EURO 10 ale do komunikacji miejskiej nie wsiądzie, bierze prysznic po 2-3 razy dziennie, pierze koszule po jednym użyciu, pije wodę Perlage bo jest w szklanych butelkach której sama dystrybucja przysparza kupy smrodu ale kranówki nie ruszy itd itd można wyliczać. Pozdrawiam

Andrzej
Gość
Andrzej

Coś w tym jest. Znam przypadek osoby (absolutnie nie z klasy średniej), która wodę do potrzeb sanitarnych czerpała z kapiącego kranu (tak, kropelka po kropelce) albo ciut-ciut odkręcając napełnianie zbiornika, tak malutko, że wodomierz nawet nie drgnął. To pierwsze – czysta ekologia i recykling; to drugie – żałosny wymiar skąpstwa.

obatel
Gość
obatel

I jak ten wynajem / zakup aut ma się do 15-letnich kopciuchów przywiezionych z niemieckiego szrotu?
Na temat prysznica, picia Perlage itp poproszę o twarde dane, bo ja się do tego nie przyznaję. 🙂

Tomasz
Gość
Tomasz

Obawiam się, że na tych oszczędnościach mocno ucierpiałaby higiena naszych rodaków. Choć nie mam nic przeciwko rozsądnemu gospodarowaniu wodą.

Adam
Gość
Adam

Tu nikt nie ucierpi, bo higieną już teraz nie rzeszą 😉

Jakub
Gość
Jakub

Ciekawe ile wtedy kosztowałaby wizyta na siłowni, basenie, itp. Pewnie opłaciłoby się mieć kartę abonamentowa na siłownie, tylko po to żeby chodzić do nich na prysznic.

Ppp
Gość
Ppp

Podnoszenie cen NIGDY nie jest rozwiązaniem problemu – co najwyżej zwalaniem kosztów na słabszych. To tak ogólnie, bo w sprawie wody trzeba dodać kilka kwestii: 1 – Woda jest konieczna do życia, więc nie może być droga. Oczywiście można zastosować progi cenowe, które Pan opisał, ale to z kolei komplikuje cały system, więc nie jest rozwiązaniem. Mamy zresztą przykład z prądem – skomplikowany system opłat stałych, zmiennych, przesyłowych i Bóg-wie-jakich powoduje, że zmniejszenie zużycia prądu nie powoduje obniżki rachunku. Chyba, że ktoś wyprowadza się z domu na pół roku, ale w normalny sposób nie da się tego zrobić. 2 –… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Woda w przyrodzie nie ginie, pobrana z rzeki, wysikana i oczyszczona trafia do niej z powrotem. Jeśli nie będzie pobrana trafi szybciej do mora gdzie i tk do spożycia się już nadawać nie będzie. Proszę nie siać paniki.

And
Gość
And

Panie Samcik – ciekawa propozycja – jestem na TAK! Progresywna stawka od zużycia wody wygląda ciekawie! Zapomniał Pan opowiedzieć jak dzisiaj jest konstruowana stawka i skąd wynikają różnice w cenie między regionami – myślę, że wiedza cenna dla czytelników. Dodatkowo proszę pamiętać, że im mniej wody się zużywa to wszystko co wrzucamy do rur nie ma możliwości spłynięcia, przez co rury są częściej czyszczone przez specjalistyczne firmy, zyżywając bardzo dużo wody! więc zamykanie kranika podczas mycia zębów nie do końca jest dobre. Raz jeszcze można by rzec: temat rzeka! PS. problemy z dostawami wody z łódzkim i wielkopolskim wynikają albo… Czytaj więcej »

Antek
Gość
Antek

Proponuję również:

Progresywny system opłat za zużycie powietrza – im ktoś wyższy i rzadziej chodzi do lekarza (czyli delikwent aktywny fizycznie! Podczas wysiłku wdycha i wydycha metry sześcienne drogocennego czystego powietrza) tym więcej będzie płacił za dostęp do tlenu.

Progresywny system opłat za korzystanie z publicznych powierzchni płaskich. Im większy rozmiar buta i masa ciała, tym wyższa opłata. Dodatkowy domiar dla kobiet, bo dźgają podłogi szpilkami oraz dzieci, bo one dużo biegają.

Progresywny system opłat z tytułu progresywnych opłat – im więcej płacisz, tym więcej dopłacisz.

Antek
Gość
Antek

Bardziej serio – dla chcących płacić więcej istnieje coś takiego fundacje pozarządowe realizujące określone cele statutowe. Ewentualnie, przynajmniej w Norwegii, możliwość płacenia dodatkowego, dobrowolnego podatku.
Natomiast od zarządzania krajowymi zasobami naturalnymi jest Państwo. Wystarczy, by skupiło się na sprawach ważnych społecznie zamiast trwonić wpływy podatkowe na subsydiowanie konsumpcji.

Karolina
Gość
Karolina

Na wodzie można oszczędzać jeszcze w inny sposób – nie na tej do celów bytowych tylko tej, którą kupujemy do picia 😉 Picie kranówki każdorazowo wychodzi o wiele taniej niż kupowanie butelkowej. Jakiś czas temu daliśmy się namowić w firmie na dystrybutor filtrujący – Waterpoint System i i już nie pijemy nic innego. Podłącza się go do rur w budynku, serwisem urządzenia zajmuje się fir, woda jest pyszna – ciepła, zimna, gazowana, a oszczędnośći w budżecie widoczne gołym okiem już po miesiącu, polecam!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss