21 września 2018

Odkodowujemy rachunek za prąd. Które opłaty możesz obniżyć i gdzie znaleźć je na fakturze od firmy energetycznej?

Odkodowujemy rachunek za prąd. Które opłaty możesz obniżyć i gdzie znaleźć je na fakturze od firmy energetycznej?

Rachunek za prąd to dla wielu czytelników czarna magia. Rozszyfrowujemy składniki faktury i pokazujemy, które elementy rachunku można skutecznie obniżyć, by zapłacić mniej

Szablon rachunku za prąd wymyślić musiał jakiś wyjątkowy złośliwiec.  To co tam jest nawypisywane to jakiś kod zrozumiały chyba tylko dla energetyków. Podjęliśmy wyzwanie i pomagamy odszyfrować rachunek. Pokażemy też na które składowe mamy wpływ i możemy oszczędzać, a które elementy podlegają sztywnemu taryfowaniu i możemy tylko dać na tacę, żeby regulator obniżył nam ceny. Zaczynamy!

Zobacz również:

Trójpodział władzy nad prądem w gniazdku

Przy okazji omówienia rachunku za prąd, musimy przypomnieć o podziale rynku energii w Polsce. Wygląda to tak, że spółka X produkuje prąd w elektrowni, spółka Y dostarcza go po liniach energetycznych, a spółka Z sprzedaje. W założeniu dzięki temu konsument ma mieć większy wybór, a sam sektor został urynkowiony.

Czytaj też: Energetyczne Centrum z cofniętą koncesją na handel gazem. Akwizytorzy firmy robili klientów w bambuko

Czytaj też: Gaz drożeje! Drugi raz w tym roku zmieniają się stawki. Gdzie szukać finansowego ratunku i jak się połapać taryfach?

Większość odbiorców nie widzi tego podziału, bo dostaje faktury od firmy, która jest jednocześnie dystrybutorem (należy do niej infrastruktura, czyli „druty”) i sprzedawcą. Dystrybutora zmienić nie możemy – na danym terenie jest on naturalnym monopolistą – jego wynagrodzenie jest centralnie sterowane przez Urząd Regulacji Energetyki. Sprzedawcę – i owszem.

Stawki maksymalne sprzedawców prądu też są regulowane, ale nic nie szkodzi na przeszkodzie, żeby sprzedawca zaoferował je po niższej cenie. To tak, jak na rynku taksówkarskim. Jest taryfa maksymalna, ale sporo taksówek jeździ taniej.

Tania energia, to czynna energia

Gdy spojrzymy na rachunek to przede wszystkim mamy wpływ na wartość pozycji energia elektryczna czynna. W tej rubryce jest  koszt sprzedaży energii, a nie jej dystrybucji. To ta energia, którą faktycznie zużywamy – w odróżnieniu od biernej. Czym jest moc bierna? To coś co wynika ze specyfiki pracy dużych urządzeń elektrycznych. Konsumenta moc bierna nie interesuje. Cenę energii elektrycznej czynnej możemy zbić, wybierając tańszego sprzedawcę.

Czytaj też: Przyszedł lub zadzwonił sprzedawca z ofertą tańszego prądu. Okazja? Jak go sprawdzić? O co zapytać? Na co uważać? Radzimy!

Czytaj też: Bon na tankowanie za 300 zł na Orlenie i tańszy prąd. Tak PGE i Lumi chcą odbić Warszawę z rąk Innogy. Czy to się może udać?

Drugi i ostatni element, na który mamy wpływ to opłata handlowa. Zaszyta jest w niej marża firmy sprzedającej prąd. Teoretycznie te pieniądze idą na naszą obsługę – utrzymanie infolinii, fakturowanie, ale też na dodatkowe pakiety, np. ubezpieczenie assistance, pomoc fachowca itp. Czyli wszystkie usługi dodatkowe, które sprzedawca dodaje do prądu.

Wysokość opłaty handlowej może wynosić od 2,99 zł nawet do kilkudziesięciu złotych miesięcznie – w zależności od tego, co oferuje nam firma. Oprócz tego firmy sprzedające prąd mogą dowolnie kształtować wszelkie inne opłaty – dodatkowe, manipulacyjne, marketingowe, itp.

Na tym kończy się pole manewru. Czyli nawet jeśli zmienimy sprzedawcę musimy mieć na uwadze, że mamy tylko częściowy wpływ na ostateczną wielkość rachunku. Do tej pory na zmianę sprzedawcy energii zdecydowało się w Polsce ponad pół miliona z 15 mln odbiorców. Pole do konkurencji między firmami jest więc jeszcze ogromne.

Sprzedaż, czy dystrybucja? Co jest droższe?

Opłaty za sprzedaż prądu stanowią mniej więcej połowę całej faktury za prąd. Dlaczego mniej więcej? Wiele zależy od tego czy nasza cena za sprzedaż kilowatogodziny wynosi 25 groszy czy np. 35 groszy, czy zużywamy więcej prądu w nocy, czy w dzień i z jakiej taryfy korzystamy. U Kowalskiego część rachunku „odpowiedzialna” za sprzedaż prądu może wynosić 50% całego rachunku, a u Nowaka 60%.

Czytaj też: Pierwsze skutki wzrostu cen prądu. Dostawcy wypowiadają klientom firmowym umowy. Czy tsunami dotrze do konsumentów?

To na co nie mamy wpływu to koszty dystrybucji, czyli dostarczania energii. Spółki, które dostarczają nam prąd należą do wielkiej piątki grup energetycznych w Polsce: PGE, Tauron, Enea, Energa i Innogy. Każda spółka dystrybucyjna działa na ściśle określonym terenie, co widać na załączonej mapce (wziąłem ją z raportu rocznego PGE).

Dlaczego akurat taki podział? Granice wykuwały się w 2006 r. kiedy tworzono grupy energetyczne w obecnym kształcie z łączenie regionalnych zakładów energetycznych. Innogy działa na terenie Warszawy i wywodzi się z dawnego Stoenu, czyli Stołecznego Zakładu Energetycznego.

Każda firma ma swoją specyfikę – PGE jest największa, Energa działa na dużym, ale słabo zaludnionym obszarze, Tauron na terenach silnie zurbanizowanych takich jak Górny i Dolny Śląsk, Innogy w gęsto zaludnionej stolicy. W sumie firmy zarządzają siecią kilkuset tysięcy kilometrów linii średniego i niskiego napięcia. Tak jak wspomniałem na początku – wysokość kosztów dystrybucji ustala państwowy regulator – URE.

Co oznaczają składniki rachunku za prąd?

Dużą część rachunku stanowią koszty dostarczania prądu i dodatkowe opłaty, którymi państwo postanowiło obarczyć konsumentów. Są to (w nawiasach przykładowe stawki znajdujące się w taryfie Innogy Stoen Operator).

opłata sieciowa zmienna – płacona za każdą zużytą kilowatogodzinę. Pieniądze są przeznaczone na budowę i remonty sieci wysokiego i średniego napięcia. (16,6 gr/kWh)

opłata sieciowa stała  – pieniądze z niej idą na utrzymania sieci i urządzeń elektrycznych należących do dystrybutora. Stawka jest ryczałtowa, płatna co miesiąc i uzależniona od mocy naszej instalacji. Instalacja 1-fazowa 6,61 zł/miesiąc; 3-fazowa 11,43 zł/miesiąc

opłata przejściowa – jednakowa u wszystkich dystrybutorów.  To pozostałość po przemianach wolnorynkowych. Gdy w latach 90. polskim elektrowniom brakowało gotówki na bieżącą działalność i groziło im zamknięcie, państwo podpisało z elektrowniami umowy na dostarczanie prądu nawet do 2027 r. Ale te umowy nie były na zasadach uczciwej konkurencji (były zawyżone) więc, gdy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej trzeba je było rozwiązać. Jednak część pieniędzy spółki już wydały. I reraz my spłacamy ten zaciągnięty w latach 90. dług. Pieniądze trafiają do spółek, do których należą elektrownie węglowe.

Co zaskakujące wysokość opłaty przejściowej jest niepewna i może być kształtowana przez Sejm. Mimo, że dług z tytułu kontraktów ma się ku końcowi, to w 2016 r. posłowie zdecydowali o podniesieniu opłaty z 3,87 zł brutto na 8 zł brutto miesięcznie – przy rocznym zużyciu ponad 1200 kWh. Na ten limit łapie się większość odbiorców, bo przeciętnie zużywamy ok. 2000-2500 kWh rocznie. Ktoś kto zużywa 500-1200 kWh płaci 2,33 zł miesięcznie, a poniżej 500 kWh symboliczne 0,55 zł.

– opłata jakościowa – ustalana przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne. To spółka-instytucja, która odpowiada za bezpieczeństwo dostaw prądu. PSE decyduje, która elektrownia ma zwiększyć, a która zmniejszyć produkcję, albo z którego z krajów ościennych zaimportować prąd. Opłata jakościową płaci się za każdą kilowatogodzinę, a pieniądze są przeznaczone na inwestycje w utrzymanie standardów i parametrów energii. Opłata jest jednakowa dla wszystkich taryf i wynosi 1,5 grosza za kWh.

– opłata abonamentowa – stawka ryczałtowa, która jest przeznaczona na obsługę klienta przez dystrybutora prądu, a w szczególności na opłacenie inkasentów, którzy odczytują wskaźniki licznika. Im częstszy odczyt, tym opłata abonamentowa jest większa. Stawki nie mogą być „od czapy”, dla każdej firmy oddzielnie kalkuluje je URE.

  • Cykl miesięczny – 2,76 zł
  • Cykl 6-miesięczny – 0,64 zł
  • Cykl 12-miesięczny – 0,32 zł

Cykl rozliczeń u dystrybutora związany jest też z cyklem rozliczeń u sprzedawcy. Jeśli wybierzemy opcję rozliczeń 1-miesięcznych, to płacimy nie tylko wyższą opłatę abonamentową (do dystrybutora), ale i handlową (do sprzedawcy).

Czytaj też: Podwyżki taryf za prąd? Fortum daje promesę obniżki o 20%. Ale bonus opłaca się tylko w pakiecie z gazem. Czy gra jest warta świeczki?

Czytaj też: Czy jesteśmy u progu rewolucji? Przez coraz wyższe ceny prądu energia ze słońca może być… tańsza niż ta z węgla!

– Opłata na Odnawialne Źródła Energii – rozwój czystej energii wymaga dodatkowych bodźca finansowego. Jeszcze kilka lat temu koszty wsparcia na OZE były niewidoczne, zaszyte w cenie energii czynnej, ale postanowiono pokazać ludziom ile z ich pieniędzy trafia na energię odnawialną. W tym roku nie trafia nic, bo wcześniej uzbierała się spora górka, ale rząd tych pieniędzy nie wydawał. URE utalił więc opłatę OZE na zero złotych.

Jak będzie w przyszłym roku? Nie wiadomo. Stawka jest jednakowa dla wszystkich firm i niezależna od zużycia. W 2017 r. opłata ta wynosiła 3,7 zł netto za MWh, czyli dla domu, który zużywa rocznie 2 MWh dodatkowa danina wyniosła 9 zł brutto rocznie.

——————————————————————————

Zdaniem naszego eksperta, Sylwii Walterskiej z firmy Fortum: Rzeczywiście, na część opłat nie mamy wpływu. Ale na cenę prądu, który zużywamy – już tak. Mamy możliwość wybrania oferty, w której cena prądu będzie najniższa. O wysokości rachunku decyduje też rzecz jasna zużycie – ilość pobranego prądu w danej porze doby (strefie) stosowanej w rozliczeniach (strefa: dzienna, nocna, szczytowa, pozaszczytowa, np. G12, C12) lub bez podziału na strefy czasowe (całodobowa np. G11, C11). W skrócie: ile zużyliśmy prądu paląc światło, ile zużyły nasze sprzęty jak telewizor, pralka, kuchenka elektryczna, komputer. Niestety trzeba się liczyć z tym, że ceny energii w roku kolejnym wzrosną i nie będzie to wzrost 2-3% w stosunku do obecnych cen, lecz sporo wyższy. Ma na to głównie wpływ drożejący węgiel, wyższe ceny uprawnień do emisji CO2. Ceny na rynku hurtowym prądu nigdy nie były tak wysokie – co oczywiście odbije się na nas, odbiorcach końcowych. Dlatego warto zainteresować się po ile kupujemy prąd i ewentualnie przenieść się do tańszego dostawcy.

Firma Fortum jest partnerem porad dla czytelników „Subiektywnie o finansach” w sferze oszczędzania na domowych rachunkach. To fiński dostawca prądu i gazu, który w Polsce oferuje m.in. prąd w stałym abonamencie (tutaj szczegóły, a tutaj nasze prześwietlenie tej oferty) oraz „Włącz prąd zawsze 20% taniej”, czyli taryfę z gwarancją ceny o 20% niższej od najtańszej na rynku (tutaj szczegóły, a tutaj nasze prześwietlenie tej oferty). Z naszych wyliczeń wynika, że prąd od Fortum jest znacznie tańszy, niż ten, który większość z nas kupuje w największych firmach energetycznych. W skali roku zmieniając dostawcę na tańszego można zaoszczędzić nawet kilkaset złotych.

Masz problem z firmą energetyczną albo dostawcą mediów? Napisz do mnie e-maila, spróbuję pomóc. Czekam pod adresem: ireneusz.sudak@subiektywnieofinansach.pl.

źródło zdjęcia: Pixabay

 

Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
gege
3 lat temu

I ponownie Fortum…..ostatnio VW zamieniono Dyrektorom w Gdańsku na Skody ….. kryzys idzie ?

Admin
3 lat temu
Reply to  gege

Ceny energii rosną, to trzeba zaciskać pasa ;-). Ale prąd nadal mają tani, prawda?

zen
3 lat temu
Reply to  gege

Niedobrze. Rozrzutna firma 🙁
Chociaż kierunek jest dobry. Może następnym razem zamienią Skody na hulajnogi 🙂

tedzio
1 rok temu
Reply to  gege

gówno zamienono na gówno, to chyba nie oznaka kryzysu…

[…] Rachunek za energię jest mocno zakodowany, pomagaliśmy go „odkodować” w artykule pod tym linkiem. […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!