Zawieszenie broni w wojnie zdaje się zbliżać. Wkrótce na plan pierwszy wysunie się odbudowa zrujnowanej Ukrainy. Trzeba będzie wysupłać na to co najmniej 500 mld dolarów. Na odbudowie skorzystać może kilkadziesiąt europejskich firm, w tym sporo polskich spółek. Rozmawiali dziś o tym prezydenci Polski i Ukrainy. Czy zostaniemy do odbudowy Ukrainy dopuszczeni na dużą skalę? Które firmy mogą najbardziej skorzystać? Przegląd potencjalnych beneficjentów odbudowy Ukrainy, w które każdy może zainwestować
W Polsce jest prezydent Ukrainy Wołodymir Zełeński. Rozmowy z polskim prezydentem Karolem Nawrockim dotyczą m.in. współpracy z polskimi firmami przy odbudowie Ukrainy po zatrzymaniu wojny wytoczonej przez Rosję. Kiedy to nastąpi – nie wiadomo. Zachód naciska na Rosję na kilka sposobów. Z jednej strony Unia Europejska uzgodniła pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro (zabezpieczoną rosyjskimi aktywami zablokowanymi m.in. w Belgii). To oznacza, że Ukraina dostanie pieniądze na prowadzenie wojny przez kolejnych kilkanaście miesięcy.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Z drugiej strony trwają negocjacje pokojowe pod wodzą prezydenta USA (a jednym z argumentów mających skłonić Putina do zatrzymania wojny jest groźba kolejnych sankcji). Rosja jest w coraz trudniejszej sytuacji gospodarczej – przychody ze sprzedaży ropy naftowej i gazu mocno spadają, a to główna „skarbonka” pozwalająca na prowadzenie wojny.
Putin został zmuszony do podniesienia podatków obywatelom i firmom, rozgrabił większość funduszu, gromadzącego pieniądze ze sprzedaży surowców na rzecz przyszłych pokoleń, a ostatnio zaczął rozpaczliwą wyprzedaż złota. Na prowadzenie wojny wydaje już prawie połowę państwowego budżetu. Coraz niższe ceny ropy naftowej i gazu na światowych giełdach, w połączeniu z embargiem na te surowce (zmuszającym Putina do szukania pośredników i dzielenia się z nimi i tak już niewielką marżą). A więc czas gotować się na wielki projekt odbudowy Ukrainy?
Zdaniem Chatham House, londyńskiego think-tanku zajmującego się stosunkami międzynarodowymi, istnieją cztery warianty rozwoju sytuacji w wojnie rosyjsko-ukraińskiej. John Lough, autor tej analizy Chatham House, uważa, że w rachubę należy brać scenariusze takie: „długa wojna”, „zamrożony konflikt”, „zwycięstwo Ukrainy” i „porażka Ukrainy”.
Pierwszy wariant oznacza kontynuację zmagań frontowych, czyli konflikt na wyniszczenie dający każdej ze stron możliwość wyczerpania potencjału militarnego drugiej strony. „Zamrożony konflikt” prowadzi do rozejmu, który ustabilizowałby linię frontu oraz pozwoliłby obu stronom wojny przegrupować się i odbudować wyczerpane siły w ramach przygotowań do dalszych walk. Pozostałe dwa scenariusze Chatham House są binarne – Ukraina wygrywa bądź przegrywa w trwającej już ponad trzy lata pełnoskalowej wojnie z Rosją.
Wariant pod tytułem „Zwycięstwo Ukrainy” wiąże się ze zmianą polityki Zachodu na taką, która prowadzi do wystarczającego zapewnienia przez sojuszników broni i wsparcia wojskowego. Celem tych działań byłoby zmuszenie armii rosyjskiej do wycofania się przynajmniej do linii demarkacyjnej z 23 lutego 2022 r., a zatem sprzed pełnoskalowej agresji.
„Wycofanie się Rosji, zwłaszcza jeśli jej wpływy na Krymie zostałyby zagrożone, mogłoby mieć dramatyczne konsekwencje polityczne w samej Rosji, prowadząc być może do okresu niestabilności, a następnie radykalnych reform i ostatecznej normalizacji stosunków z Zachodem. Przedłużający się okres rosyjskiej introspekcji umożliwiłby Ukrainie przeprowadzenie głębokich reform i przyspieszenie europeizacji instytucji państwowych, co dałoby realną perspektywę przystąpienia do UE i poprawy jej ogólnej sytuacji bezpieczeństwa, być może z możliwością szybkiej integracji z NATO”
– sądzi John Lough. Krańcowym wariantem jest porażka Ukrainy. W tym scenariuszu dochodzi do kapitulacji Kijowa, czemu towarzyszy przyjęcie szeregu rosyjskich żądań. W konsekwencji mamy prawdopodobną zmianę rządu ukraińskiego, wdrożenie demilitaryzacji i ogłoszenie neutralności. Dochodzi do faktycznego podziału terytorialnego państwa na dwie części. Na czele władz w Kijowie staje „pragmatyczny” człowiek, który będzie musiał mierzyć się regularnie z presją wytyczaną przez Moskwę. Wariant czwarty zakłada znaczne wycofanie wsparcia zachodniego.
Aspiracje uczestników wojny zmierzają ku „zamrożeniu” konfliktu
Najbardziej prawdopodobnym wariantem, ku któremu zmierzamy, jest „zamrożenie” wojny. Koniec zimnej wojny pod koniec zeszłego stulecia, czemu towarzyszył upadek ZSRR, nastąpił w wyniku splotu wielu czynników. Jednym z nich było właśnie „ściganie się” w budowie arsenałów zbrojeniowych z Zachodem. Nie zostały one w poważnym konflikcie nigdy wykorzystane, dlatego w dużej mierze wydatki na militaria można uznać za wyrzucone w błoto. A mogły dużo lepiej przysłużyć się rozwojowi gospodarczo-społecznemu.
Według Center for Strategic & International Studies (CSIS) 40% wszystkich wojen kończy się bez sformalizowanego porozumienia (nie ma zwycięstwa jednej ze stron). Po prostu samorzutnie wygasają i dochodzi do faktycznego zawieszenia broni, gdyż uczestnicy zmagań frontowych słaniają się na nogach, co nie oznacza, że po pewnym czasie, gdy wojujący okrzepną, konflikt nie może odżyć. Większość wojen kończy się jakąś formą kompromisu, od impasu po formalne zawieszenie broni lub porozumienie pokojowe.
Każda wojna jest inna, lecz gdyby starać się przybliżyć do jakiejś prawdy, to bodaj najbardziej przekrojowo do sprawy podeszła szwedzka badaczka Stina Högbladh z Uppsala University. Autorka przeanalizowała wszelkie konflikty zbrojne prowadzone na świecie w latach 1975–2018. A wyniki jej ustaleń zaprezentowane na poniższej infografice burzą mit założycielski wtłaczany nam na lekcjach historii, że wojna kończy się pokojem – dociekliwym czytelnikom polecam lekturę opracowania Högbladh.

Źródło: Stina Högbladh (2021)
Wojna rosyjsko-ukraińska ewoluuje. Początkowym obrazkom z pól konfliktu, na których dominowały czołgi i pojazdy opancerzone, szturmy piechoty ustąpiły migawki pokazujące wykorzystanie środków napadu powietrznego w postaci różnych odmian dronów. Dlatego drony stały się głównym narzędziem nękania rosyjskiego. I wskutek ich wykorzystania żaden z obwodów Ukrainy nie był wolny od ataków z ich użyciem (na poniższej infografice ataki z powietrza zostały oznaczone błękitną kropką).

Źródło: opracowanie własne na podstawie ACLED
Jeszcze lepiej widoczna jest ewolucja pola walki – na korzyść dronów, gdy prześledzi się ataki na osi czasu (oś x na poniższej infografice). Zwróćmy uwagę, że mniej więcej od kwietnia/maja 2024 roku znaczącej intensyfikacji uległy ataki na Ukrainę dokonywane za pośrednictwem środków napadu powietrznego (częstość na osi y). Bombardowania artyleryjskie straciły istotnie na znaczeniu. Jednocześnie wyraźnie zwiększyło się natężenie bezpośrednich potyczek żołnierzy.

Źródło: opracowanie własne na podstawie ACLED
„Dronizacja” pola walki doprowadziła do tego, że krajobraz jak po bitwie to nie jedynie miejsca w bezpośrednim sąsiedztwie linii wojny. Ostrzał artyleryjski dominował na wczesnych etapach konfliktu, ale napady powietrzne, w tym za pomocą dronów, stanowią obecnie ponad 40% wszystkich ataków, co umożliwia głębsze i bardziej niszczycielskie uderzenia w infrastrukturę. Ataki na infrastrukturę odbijają się najbardziej na budownictwie mieszkaniowym i sektorze energetycznym. Zdecydowana większość z nich nie jest kierowana na obiekty militarne czy nawet nie mają podwójnego zastosowania.

Źródło: Panmure Liberum
Jak bardzo „napracowała się” Rosja w Ukrainie?
Inwazja Kremla doprowadziła do gigantycznych zniszczeń materialnych, które da się przeliczyć na pieniądz. Zakładając utrzymanie ukraińskiej państwowości, można zastanowić się, ile należałoby wydać, żeby doprowadzić zniszczoną substancję do stanu sprzed wojny. A sprawą drugorzędną w tym kontekście wydaje się to, kto za to zapłaci. Lecz z oczywistych powodów w ramach negocjacji stambulskich Rosja wystąpiła z żądaniem, aby Ukraina zrzekła się reparacji wojennych – jeżeli jesteście ciekawi, jak wygląda kwestia odszkodowań wojennych, to dajcie znać w komentarzach pod analizą, a wówczas pochylę się nad zagadnieniem w odrębnej publikacji.
Szacunki dotyczące skali zniszczeń wywołanych agresją rosyjską są zróżnicowane. Łączy je jeden wspólny mianownik – są ogromne. Dla ich zobrazowania posłużę się analizą International Finance Corporation (IFC). Rosyjscy „mirotwórcy” zdaniem IFC przyczynili się do tego, że potrzeby ukraińskie w zakresie odbudowy wynosiły 524 mld dolarów (licząc na koniec 2024 r.).
Kwota bieżąca jest na pewno wyższa, ponieważ każdy dzień wojny przynosi nowe zniszczenia. Do tego 524 mld dolarów jest wartością zaniżoną z tej przyczyny, że odnosi się do cen odtworzeniowych obowiązujących przed inwazją Kremla, a przez ponad trzy lata wojny inflacja swoje zrobiła.
Wyższa od wyliczeń IFC jest kwota strat gospodarczych (589 mld dolarów), co odpowiada nieco ponad trzykrotności ukraińskiego PKB w cenach bieżących za 2024 r. W skład tego wchodzą straty materialne (176 mld dolarów).

Źródło: IFC
Cynicy zapewne zakrzykną, że koszty odbudowy byłyby niższe, gdyby Ukraina pozbyła się obwodów donbaskiego, ługańskiego, zaporskiego i chersońskiego. To prawda, lecz licytując się dalej, to kosztów w ogóle by nie było, gdyby Ukraina scedowała wszystkie ziemie na rzecz Rosji. Osoby, którym bliskie są takie poglądy, zapraszam na gościnne występy na kijowski Chreszczatyk i głoszenie tam takich „prawd”. Ciekaw jestem reakcji tłumu…

Źródło: opracowanie własne na podstawie IFC
Pięć kluczowych sektorów. Odbudowa Ukrainy to dla nich biznes
Wielu przedsiębiorców, w tym przede wszystkim z Europy spogląda na Ukrainę pod kątem możliwości uczestnictwa w procesie odbudowy zrujnowanego kraju. Zdaniem londyńskiego banku inwestycyjnego Panmure Liberum natychmiastowe działania na rzecz odbudowy prawdopodobnie skupią się na pięciu kluczowych podsektorach, które razem odpowiadają za 67% całkowitych potrzeb.
Należą do nich systemy energetyczne, mieszkalnictwo, infrastruktura transportowa, rolnictwo i handel oraz przemysł. Ukraina ma aspiracje dołączenia do Unii Europejskiej, a to przekłada się na modernizację przestarzałych budynków mieszkaniowych pod kątem wymogów wspólnotowych (85% uszkodzonych obiektów nie spełnia norm unijnych). Odbudowa Ukrainy w zakresie mieszkalnictwa ma pochłonąć 84 mld dolarów.
Drugie co do wielkości potrzeby ma transport (potrzeba inwestycji w wysokości 77,5 mld dolarów w ciągu następnej dekady). Najważniejsze w tej mierze są procesy odbudowy i modernizacji autostrad, dróg szybkiego ruchu i dróg krajowych (29% całości nakładów na ten cel), a następnie infrastruktury kolejowej (20%). W dalszej kolejności w czołowej piątce pod względem potrzeb są infrastruktura energetyczna (67,8 mld dolarów), handel i przemysł (ponad 64 mld dolarów) i rolnictwo (przeszło 55 mld dolarów).

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych Banku Światowego
Odbudowa Ukrainy. Te spółki mogą być beneficjentami
Analitycy Panmure Liberum wyselekcjonowali listę korporacji, które mogą najbardziej skorzystać na odbudowie Ukrainy. Z racji bliskości geograficznej i preferencji decydentów ukraińskich spodziewają się oni, że największymi beneficjentami „stawiania” na nogi naszego wschodniego sąsiada okażą się podmioty ze Starego Kontynentu. Odbudowa Ukrainy to będzie okazja do zarobienia pieniędzy przez firmy z Europy Zachodniej.
Na najbardziej lukratywne kontrakty mogą liczyć największe europejskie spółki giełdowe. Pochodzą one głównie z Francji, Niemiec, Szwajcarii, Danii, Finlandii. Na poniższej infografice zostały umieszczone typy brytyjskiej firmy inwestycyjnej. Dla tych beneficjentów odbudowy Ukrainy podany został też potencjał zmiany kursu, co stanowi różnicę między obecnym kursem rynkowym a ceną w perspektywie najbliższych 12 miesięcy ustaloną na podstawie konsensu analityków FactSet.

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych Panmure Liberum i FactSet
Wiele osób pamięta czasy interwencji Ameryki wraz z sojusznikami (w tym Polską) w Iraku na początku tego wieku. Decydenci ze Stanów Zjednoczonych nęcili wówczas potencjalnych współuczestników wojny w Zatoce Perskiej korzyściami, które im przypadną. Jak to się skończyło, wiadomo. Marnie. Jakoś nie słychać o polskich przedsiębiorstwach, które wzbogaciły się potężnie na odbudowie Iraku.
Jak byłoby tym razem w przypadku Ukrainy? Dowiemy się pewnie za jakiś czas. Ekonomiści Panmure Liberum pokusili się o wskazanie najgorętszych polskich spółek, które mają potencjał, żeby wspomóc odbudowę Ukrainy. W tym zestawieniu znalazły się Polimex, Kęty, JSW, Stalprodukt, Selena, PKO BP, ING Bank, Allegro, LPP i CCC. Dla tych spółek odbudowa Ukrainy może być okazją do zwiększenia przychodów.

Suzana Cruz i Joachim Klement, analitycy Panmure Liberum i twórcy omawianego raportu, nie pokusili się o dokładną ocenę szans na zarobienie miliardów euro przez europejskie spółki na odbudowie Ukrainy. Próżno w ich opracowaniu szukać szacunków, o ile mogą wzrosnąć przychody z powodu wzrostu zapotrzebowania na produkty i usługi. Odbudowa Ukrainy, czyli wysiłek postawienia naszego wschodniego sąsiada na nogi, będzie wart uczestnictwa, bo to mogą być bardzo rentowne kontrakty.
Teraz Polska na Ukrainie? Oto potencjalni beneficjenci odbudowy
Wśród polskich firm giełdowych Panmure Liberum wytypowało w ten sposób kilku najważniejszych beneficjentów. Wzmianki na ich temat dotyczą: Polimeksu, JSW, Cognoru, Kęt, Seleny, PKO BP i ING Banku Śląskiego. Duże nadzieje analitycy wiążą z grupą Polimex-Mostostal, której produkty, czyli konstrukcje stalowe, mogą być bardzo potrzebne w czasie odbudowy Ukrainy.
„Wojna na Ukrainie bezpośrednio dotknęła spółkę zależną grupy [Polimex-Mostostal – przyp. red.] w zachodniej Ukrainie, Czerwonogradzki Zakład Konstrukcji Stalowych (CZKS), jednego z największych producentów konstrukcji stalowych w regionie. Przed inwazją eksport stanowił zaledwie 10% przychodów CZKS, a do 2023 roku wzrósł do 63%. Obecnie CZKS generuje mniej niż 1,5% przychodów grupy, ale może znacząco skorzystać na popycie związanym z powojenną odbudową”
– czytamy w analizie londyńskiego banku inwestycyjnego. Skorzystać na odbudowie Ukrainy może również JSW. W listopadzie 2024 r. spółka zauważyła, że oprócz zagrożeń wojna na Ukrainie stwarza również szanse rynkowe dla jej działalności. Zidentyfikowała wzrost ukraińskiego popytu na stal mający na celu wsparcie odbudowy infrastruktury mieszkaniowej i społecznej, a także na maszyny i urządzenia górnicze.
„Biorąc pod uwagę skalę zniszczeń, produkcja krajowa będzie ograniczona, a według analizy spółki ukraiński popyt na stal może wzrosnąć czterokrotnie”
– uważa Panmure Liberum. Analitycy banku zwrócili też uwagę na Cognor Holding. W trakcie telekonferencji poświęconej wynikom finansowym za trzeci kwartał 2024 r. przedstawiciele tego pionowo zintegrowanego producenta stali działającego w obszarach od odbioru złomu, przez przetapianie, rafinację, odlewanie kęsów, aż po walcowanie gotowych wyrobów długich i płaskich ocenili, że gdy chodzi o popyt, to sektor motoryzacyjny i budowlany pozostają w fazie stagnacji, ale obserwuje się wzrost zainteresowania stopem przeznaczonym na sprzęt obronny i wojskowy, głównie pojazdy opancerzone.
Na ten rok Cognor zabezpieczył kontrakt na dostawę 4000 ton blach ze stali specjalnej na Ukrainę, co stanowi niezmienioną liczbę w stosunku do wolumenu z 2024 r. To dużo więcej, niż wynika z potrzeb krajowego przemysłu. Dla porównania: oczekuje się, że krajowe zamówienia obronne w Polsce wyniosą zaledwie 2000–3000 ton, głównie na produkcję amunicji, a nie pojazdów opancerzonych.

Specjalnej, choć zdawkowej, wzmianki w raporcie Panmure, doczekały się też dwa polskie banki: PKO BP i ING Bank Śląski. PKO BP podało w ostatnim raporcie rocznym, że dostrzega znaczny potencjał w angażowaniu się w projekty związane z odbudową regionów dotkniętych konfliktem zbrojnym na Ukrainie. Przysłużyć się temu może jego spółka zależna – lwowski Kredobank, który należy do 15 największych banków Ukrainy. Zarząd ING Banku Śląskiego jest zdania, że odbudowa Ukrainy przyniesie korzyści dla instytucji finansowej, ale spodziewa się, że jest to odległa perspektywa.
Pozostałe polskie firmy giełdowe, poza przedstawieniem ich profili biznesowych, nie doczekały się prezentacji, choćby szczątkowej, potencjału drzemiącego w odbudowie Ukrainy. Pozostaje nam więc liczyć na miłe niespodzianki. Wrzucajcie w komentarzach innych kandydatów do skorzystania na odbudowie Ukrainy.
Adam Białachowski: jak wziąć udział w odbudowie Ukrainy?

Adam Białachowski jest wiceprezesem zarządu Międzynarodowej Federacji Inżynierów Konsultantów (FIDIC) i pełnomocnikiem zarządu ds. odbudowy Ukrainy ZOPI. Ekspert w zakresie zarządzania projektami i kontraktami, optymalizacji przepływów finansowych w kontraktach budowlanych, zamówień publicznych, warunków kontraktowych, strategii dochodzenia roszczeń oraz zarządzania relacjami z klientami.
Absolwent Uniwersytetu Harvarda (magister zarządzania) oraz Akademii Leona Koźmińskiego (finanse i rachunkowość), a także Saint Joseph’s University w Filadelfii (licencjat z administracji biznesu). Prezes notowanej na News Connect firmy B-Act.
Marcin Kuchciak: Jakie doświadczenia ma B-Act w odbudowie Ukrainy?
Adam Białachowski: Zajmujemy się kompleksowym wsparciem inwestycji budowlanych – od doradztwa technicznego, poprzez zarządzanie projektami i nadzór inwestorski, aż po kontrolę jakości robót. Pracujemy zarówno dla sektora publicznego, jak i prywatnego. W Ukrainie jesteśmy obecni od 2017 r. Dzięki temu mamy lokalny zespół i zrealizowaliśmy już wiele kontraktów, włączając te dotyczące infrastruktury krytycznej.
Najważniejsze są trzy kluczowe projekty inwestycyjne związane z likwidacją skutków zniszczenia zapory wodnej na Dnieprze w Nowej Kachowce (Ukraina). W ramach tego projektu pracujemy przy budowie ujęcia wody z rzeki Piwdennyj Buh w miejscowości Nowa Odessa oraz magistrali wodociągowej dla obwodowego półmilionowego miasta Mikołajów. W ubiegłym roku podpisaliśmy osiem nowych kontraktów na prace w Ukrainie.
Zdania na temat odbudowy Ukrainy są podzielone. Jedyni optują za tym, że niebawem to nastąpi, inni powątpiewają w taki rozwój sytuacji. A jaka jest Pana opinia?
Z naszej perspektywy odbudowa Ukrainy nie jest kwestią przyszłości, ale teraźniejszości. Już dziś pracujemy przy projektach, które realnie zmieniają przestrzeń miejską – widzimy place budowy, odtwarzane osiedla, remontowane drogi. Oczywiście wojna tworzy ryzyka, ale jednocześnie pojawiają się konkretne fundusze i programy finansujące te działania. Europejski Bank Inwestycyjny ogłosił alokację 1 mld euro na rozwój Ukrainy, a podczas tegorocznej Ukraine Recovery Conference podpisano umowy inwestycyjne o wartości ponad 10 mld euro.
Uważamy, że obecność i praca w Ukrainie teraz jest kluczowa – Ukraińcy bardzo doceniają partnerów, którzy nie odkładają decyzji na „po wojnie”, tylko są gotowi razem z nimi podejmować wysiłek odbudowy.
W jakich obszarach nastąpią największe wydatki podczas procesu odbudowy Ukrainy?
Priorytetem jest odbudowa infrastruktury krytycznej – sieci energetycznych, wodociągowych, transportowych. Ogromne inwestycje czekają także sektor mieszkaniowy – miliony ludzi straciły dach nad głową, a tysiące budynków zostały zniszczone lub uszkodzone. Trzecim kluczowym obszarem są obiekty publiczne – szkoły, szpitale, infrastruktura komunalna, a także budowa schronów. To właśnie w tych kierunkach spodziewamy się największych kontraktów. A przypomnijmy, że skala potrzeb jest olbrzymia.
Według szacunków Banku Światowego całkowity koszt odbudowy Ukrainy sięga ponad pół biliona dolarów. Tak jak wspominałem wcześniej, środki na odbudowę już są przekazywane, a najlepszym przykładem jest chociażby Unia Europejska, która zadeklarowała przekazanie 50 mld euro w ramach Instrumentu na rzecz Ukrainy w latach 2024–2027.
Czym się różni specyfika prowadzenia biznesu w Ukrainie w porównaniu z Polską?
Z naszego doświadczenia wynika, że kluczowe są trzy rzeczy: obecność na miejscu, budowanie relacji i elastyczność. W Ukrainie bardzo ważne jest osobiste zaangażowanie i gotowość do bycia fizycznie obecnym przy projektach. Ukraińscy partnerzy cenią firmy, które nie boją się wyzwań i działają ramię w ramię z nimi. Drugi aspekt to relacje – tu biznes w dużej mierze opiera się na zaufaniu, a dobre relacje ułatwiają rozwiązywanie problemów i przyspieszają procesy. Trzecia kwestia to elastyczność – trzeba liczyć się z częstymi zmianami warunków i szybko reagować na nowe okoliczności.
W porównaniu z Polską procesy bywają mniej sformalizowane, a czasem bardziej skomplikowane administracyjnie, ale przy odpowiednim podejściu i cierpliwości można działać skutecznie. Dlatego naszą radą jest: zacząć już teraz, być na miejscu i budować trwałe więzi – one będą fundamentem współpracy na lata, również po zakończeniu wojny i rozpoczęciu pełnoskalowej odbudowy Ukrainy.
Dziękuję za rozmowę.
—————————————–
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZOBACZ NASZE ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
———————————
zdjęcie tytułowe: Pixabay













