140 mld euro potrzeba, by Ukraina mogła skutecznie dalej walczyć z Rosją – powiedziała szefowa Komisji Europejskiej. Albo państwa Unii Europejskiej pożyczą te pieniądze na rynku, albo dodatkowo się opodatkują, albo… zabiorą je Rosji. Pożyczka reparacyjna, której chce udzielić Zachód Ukrainie, boli Rosję. Czy da się legalnie wykorzystać zamrożone aktywa banku centralnego Rosji, które są przechowywane głównie w belgijskiej izbie rozliczeniowej Euroclear? Pięć scenariuszy
Sprawa pożyczki reparacyjnej wróci już wkrótce, bo na najbliższym szczycie decydenci unijni będą musieli wreszcie podjąć męską decyzję. Czy da się zabrać Rosji pieniądze legalnie? Czy będzie wola polityczna w tym kierunku? Jeśli nie, Europa będzie musiała skądś wziąć kolejne ogromne pieniądze na podtrzymanie wysiłku Ukrainy, by ta trzymała Rosję z daleka od Unii Europejskiej.
- Milion złotych do ręki w przypadku jednej z ponad 60 chorób i miliony euro na leczenie za granicą. Ruszają w Polskę z nową ofertą. „Jest dla każdego” [POWERED BY PZU]
- Wysokie ceny akcji, złoto bije rekordy… Czy to dobry czas na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem? Statystyki, które dają do myślenia [POWERED BY SAXOBANK]
- Ameryka czy Europa – na który rynek postawić w najbliższych kilku latach w akcyjnej części portfela? Oto kilka liczb, które pomagają rozstrzygnąć ten dylemat [POWERED BY UNIQA TFI]
Po tym, gdy Friedrich Merz dał się przekonać, że trzeba coś zrobić z tymi pieniędzmi, by Ukraina mogła nadal odpierać rosyjską agresję, pożyczka reparacyjna wydawała się już na ostatniej prostej. Ale ostatecznie państwa mają obawy: czy wykorzystanie rezerw walutowych wrogiego kraju nie wpłynie na postrzeganie wszystkich obligacji emitowanych przez kraje Unii Europejskiej? I czy nie sprawi, że będzie trzeba za nie płacić większe odsetki?
Reparacja? Czyja racja?
W Polsce ożywiła się ostatnio debata na temat reparacji od Niemiec w związku ze szkodami, które zafundował nam nasz zachodni sąsiad podczas II Wojny Światowej. Za rządów PiS powstał nawet tzw. raport Mularczyka, który oszacował, że Niemcy powinny nam zapłacić tytułem zadośćuczynienia ponad 1,3 bln euro. Sprawę próbował oficjalnie podnosić we wrześniu prezydent Nawrocki, lecz Berlin jednoznacznie wyjaśnił, że nie poczuwa się do żadnej rekompensaty, ponieważ sprawa jest zamknięta.
Gdyby Niemcy ugięły się wobec polskich roszczeń, to w kolejce ustawiliby się inni. W 2015 r. rosyjska Duma debatowała nad żądaniem od Niemiec reparacji za inwazję w czasie II Wojny Światowej, a jeden z parlamentarzystów wysunął pomysł, że odszkodowanie powinno wynosić nie mniej niż 3–4 bln euro. O swoje mogłaby się upomnieć również Grecja. W maju 2019 r. ateński parlament zagłosował za żądaniem od Niemiec prawie 300 mld euro za zrabowane dzieła sztuki i inne dobra, a także za masakry na ludności cywilnej popełnione przez nazistów.
Z zagadnieniem reparacji przyjdzie zmierzyć się za pewien czas Ukrainie, która 22 lutego 2022 r. została najechana przez Rosję. Powoli zbliżamy się do czwartej rocznicy wybuchu wojny, która kiedyś zapewne się skończy, a wówczas przyjdzie czas rozliczeń. Zgromadzenie Ogólne ONZ 14 listopada wydało rezolucję ES-11/5 – z jej treścią zapoznasz się tutaj. Gremium doszło do wniosku, że Rosja musi zostać pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie naruszenia prawa międzynarodowego w Ukrainie.
24–26 marca 2025 r. w Hadze odbyło się pierwsze posiedzenie Międzyrządowego Komitetu Negocjacyjnego ds. Traktatu Międzynarodowego w sprawie Traktatu o Roszczeniach dla Ukrainy. Spotkanie miało na celu ustanowienia kompleksowego mechanizmu odszkodowawczego, aby zapewnić sprawiedliwe odszkodowanie za wynikające z agresji Rosji na Ukrainę. Wzięło w nim udział ponad 50 państw ze wszystkich kontynentów.
Jeśli czynisz zło, to możesz słono za to zapłacić
Przez wieki reparacje były głównie nakładane jako przejaw sprawiedliwości na rzecz zwycięzcy wojny. Szczytem takiego rozumowania był najprawdopodobniej traktat wersalski, który zmusił Niemców do płacenia ok. 83% ich rocznego PKB w ramach reparacji po I Wojnie Światowej.
Wielu ekspertów uznało takie obciążenie za nadmiernie represyjne, identyfikując ryzyko, że zachęca to do odwetu ze strony niesprawiedliwie potraktowanych. John Maynard Keynes, słynny ekonomista tuż po podpisaniu traktatu wersalskiego określił go jako jeden z „najpoważniejszych aktów politycznej niemądrości, za jakie kiedykolwiek odpowiedzialni byli nasi mężowie stanu”.
Na fali takich nastrojów doszło w latach 30. poprzedniego stulecia do przejęcia rządów przez nazistów. Co nastąpiło później, wiadomo. Hitler wraz ze swoimi poplecznikami postanowił „odrobić” pieniądze wydane przez niemieckie społeczeństwo na reparacje po I Wojnie Światowej. I rozpętał ze swoimi sojusznikami II Wojnę Światową, w wyniku której zginęło 70–85 mln ludzi (w Polsce blisko 6 mln).
Porozumienia pokojowe po II Wojnie Światowej przyjęły już inną optykę w zakresie kwestii reparacji. Do głosu doszedł umiar. Jedno z postanowień konferencji poczdamskiej z 1945 r. głosiło, że wypłata odszkodowań powinna pozostawić wystarczające środki, aby umożliwić narodowi niemieckiemu przetrwanie bez pomocy z zewnątrz.
W podobnym duchu wypowiedział się traktat z San Francisco z 1951 r. pomiędzy Japonią a państwami, które odczuły na własnej skórze skutki krwawych rządów wojsk cesarskich podczas rozpętanej przez nią wojny w regionie Pacyfiku. Porozumienie z San Francisco uznało, że zasoby Japonii nie są wystarczające, aby dokonać pełnego zadośćuczynienia, jeśli ma ona utrzymać rentowną gospodarkę. Żądania reparacji ograniczyły się w ramach tych układów do 7,7% rocznego PKB dla Niemiec, 1,1% dla Włoch i 3% dla Japonii.
Ryzyko przypomnienia sobie przez poszkodowanych o reparacjach nie zniknęło w cudowny sposób, stąd niektóre państwa krzywdzące, nie oglądając się na to, co przyniesie przyszłość, dobrowolnie układają się z poszkodowanymi w ramach umów bilateralnych. Przykładem może być porozumienie luksemburskie z 1952 r. zawarte pomiędzy Niemcami a Izraelem, w ramach którego Tel-Awiw dostał odszkodowanie za Holocaust w kwocie blisko 10 mld dol.
W tym roku na łamach Review of International Political Economy zostało opublikowane badanie o reparacjach za lata 1940–2022. Przygotował je duet anglosaski: Adam B. Lerner z University of Massachussets Lowell i Pauline Heinrichs z King’s College London – zapoznasz się z pod tym linkiem.
Dwójka naukowców oszacowała, że przez te dziesiątki przeanalizowanych lat równowartość ponad 130 mld dolarów (w cenach z 2022 r.) została wypłacona pokrzywdzonym państwom, głównie w konfliktach zbrojnych. Największym płatnikiem okazał się Irak, który pod rządami Saddama Hussajna napadł na swoje południowego sąsiada – na Kuwejt. Doprowadziło to do akcji odwetowej ze strony sojuszników Kuwejtu (wojna w Zatoce Perskiej), której przewodziły USA. Hussajn skończył marnie, a Irakijczykom pozostało zapłacić za krzywdy wyrządzone przez wojska jego reżimu. Wydali z wpływów uzyskiwanych z eksportu ropy naftowej na reparacje powojenne ok. 80 mld dol.

Źródło: Lerner et al. (2025)
W palecie przyczyn wypłaty reparacji brakuje odszkodowań za niesprawiedliwość związaną z handlem niewolnikami, ponieważ żadne państwo za to jeszcze nie zapłaciło – na przykład Francja w sprawie podnoszonej przez Haiti, nie poczuwając się do odpowiedzialności za proceder niewolnictwa.
Analitycy dokumentują 823 oficjalne przeprosiny polityczne, które dotyczą państw, narodów lub innych głównych aktorów politycznych, z których 783 miały miejsce od czasów II Wojny Światowej. Zamiast reparacji dość popularne są dobrowolne wypłaty. Według Banku Światowego od 2010 r. płatności netto w ramach pomocy dla poszkodowanych państw wynosiły średnio ponad 150 mld dol. rocznie, a w 2020 r. wzrosły do 194,1 mld dolarów.
Z badań naukowców wynikają dwa kluczowe wnioski. Państwa chętnie wyrażają ubolewanie za swoje złe uczynki – w końcu to niewiele kosztuje, nie podważa własnego bezpieczeństwa ekonomicznego, a wygląda porządnie. A ponadto starają się rekompensować wyrządzone krzywdy w ramach umów dwustronnych, a nie wielostronnych traktatów jasno wskazujących, za co dochodzi do płatności.
Porozumienia bilateralne dają dużą dowolność kształtowania tytułu prawnego wsparcia finansowego pomiędzy ich stronami. Łatwiej wpisać tam przykładowo pomoc mającą na celu wyrównanie różnic cywilizacyjnych pomiędzy gospodarką rozwiniętą a rozwijającą się, choć każdy wie, że prawdziwy powód jest zupełnie inny, a nie uzasadniać to wprost, że jest to forma zadośćuczynienia za zniszczenia wojenne. Łatwiej wówczas powstrzymać ewentualną kaskadę procesów wszczynanych przez podmioty prywatne.

Źródło: opracowanie własne na podstawie Lerner et al. (2025)
Pożyczka reparacyjna? Unia Europejska chce, Belgia stawia opór
Mimo że w wojnie rosyjsko-ukraińskiej końca nie widać, to sprawa reparacji za inwazję Kremla stała się ostatnio przedmiotem gorączkowej debaty w kręgach decydenckich Wspólnoty. Wydawało się już niemal pewne, że nastąpi przełom w tej sprawie, ale ostatecznie sprawa została odłożona na później.
Niemniej, ze względu na to, iż ciężar wsparcia militarnego Ukrainy spoczywa w głównej mierze na Unii Europejskiej (po ograniczeniu finansowania przez Donalda Trumpa), a budżety państw członkowskich Wspólnoty są napięte, to można spodziewać się powrotu debaty „reparacyjnej”. Najbliższą okazją do tego ma być grudniowy szczyt członków Unii Europejskiej, który odbędzie się przed Świętami Bożego Narodzenia.
W kuluarach ostatnio szepcze się, że warto do inicjatywy wciągnąć pozaunijnych Norwegów, którzy mają NBIM – największy na świecie sovereign wealth fund, czyli państwowy fundusz majątkowy o aktywach rzędu 2 bln dolarów (dane na koniec października 2025 r.).
Od decyzji gremiów decydenckich Wspólnoty może zależeć postawa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który rozważa udzielenie Ukrainie pożyczki w wysokości 8 mld dolarów w ciągu najbliższych trzech lat. Kwota nie jest szczególnie potężna, lecz wielu inwestorów uwzględnia w swoich poczynaniach kapitałowych to, co robi fundusz. Jeżeli zabrakłoby go wśród kredytodawców, to mogłoby to zostać odebrane jako negatywny sygnał dla innych kapitałodawców.
Gdyby kroplówka zagraniczna, która pompuje siły witalne do gospodarki ukraińskiej, przestała dawkować w odpowiedniej wielkości, skutkiem mogłyby być problemy z wytrzymaniem naporu wojsk rosyjskich. Postawa MFW trochę pachnie szantażem: jeżeli nie zapewnicie 140 mld euro finansowania Ukrainie, to my możemy nie dać 8 mld dolarów.
Skąd te 140 mld euro? Taka kwota przewijała się w dyskusjach kuluarowych polityków UE, co znalazło swoje odzwierciedlenie w przeciekach do mediów. Projekt, którego syntezą jest ta wartość, dotyczył tzw. pożyczki reparacyjnej. Tuż przed Świętem Zmarłych zablokowała go Belgia, która jako jedyna z państw członkowskich sprzeciwiła się pomysłowi. A wszystko wydawało się już na drodze do mety po tym, gdy Friedrich Merz, kanclerz Niemiec w końcu przekonał się do idei we wrześniu.
Belgia nie jest największym członkiem Wspólnoty. Ma jednak w zanadrzu jokera, którego powinni uwzględniać partnerzy unijni. Napis na karcie głosi „Euroclear”. To instytucja finansowa z siedzibą w Brukseli, która jest głównym depozytariuszem zamrożonych aktywów rezerwowych Banku Centralnego Rosji (CBR).
Według Parlamentu Europejskiego na terenie Unii Europejskiej przechowywanych jest blisko 210 mld euro (ok. 240 mld dol.), co stanowi 72% rosyjskich aktywów zagranicznych. Na Belgię przypada 180 mld euro (ok. 207 mld dol.). Stany Zjednoczone nie liczą się w tych kalkulacjach, ponieważ ledwie 4 mld euro zamrożonego kapitału jest zdeponowane w USA.

Źródło: Parlament Europejski
Te dane należy traktować jedynie orientacyjnie. Pod koniec października br. Euroclear opublikował raport, z którego wynika, że na rachunkach znajdują się rosyjskie aktywa objęte sankcjami o wartości 193 mld euro (ok. 222 mld dol.), z czego ponad 90% to majątek należący do CBR. Kapitał rosyjski został zamrożony w 2022 r. zaraz po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji.
Początkowo był on zainwestowany w obligacje skarbowe ze strefy euro, USA, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Australii. Po ponad trzech latach obowiązywania sankcji większość tych papierów dłużnych została wykupiona przez emitentów. New Lines Institute podał w styczniu 2025 r., że ok. 90% aktywów rosyjskich miało formę gotówki (reszta wciąż jest ulokowana w długu skarbowym), którą Euroclear inwestuje regularnie, najprawdopodobniej w lokaty overnight, czyli depozyty jednodniowe.
Opór Belgii wynika z tego, że państwo boi się ryzyka prawnego związanego z wystąpieniem Rosji do sądu o odszkodowanie związane z nieuprawnionym rozporządzeniem majątkiem suwerennym, który zgodnie z prawem międzynarodowym jest co do zasady chroniony immunitetem, a zatem jest nienaruszalny. Stąd Bruksela, aby zabezpieczyć się przed potencjalnym ryzykiem prawnym z tego tytułu, zażądała od pozostałych państw członkowskich Unii Europejskiej, aby zgodziły się one na wystawienie gwarancji, co jednak nie spotkało się ze zrozumieniem.
Jak można dobrać się do aktywów CBR?
Wiele osób trapi to pytanie. We wrześniu specjalny raport na ten temat opublikował PISM – zapoznasz się z jego treścią tutaj. Szymon Zaręba, analityk ośrodka badawczego, uważa, że dostępne jest pięć metod, za pomocą których można „położyć łapę” na pieniądzach rosyjskiego banku centralnego. Uszeregował je od najbardziej kontrowersyjnych do najmniej kontrowersyjnych.

Źródło: opracowanie własne na podstawie PISM
Na czele najbardziej drastycznych metod jest konfiskata, o której jednak w Unii Europejskiej mało kto myśli. Wśród decydentów dominuje pogląd, aby wykorzystać pieniądze CBR w sposób jak najbardziej „aksamitny”. Najmniej drastyczną metodą jest użycie tego kapitału jako formy zabezpieczenia kredytu udzielonego przez Wspólnotę lub jej członków na rzecz Ukrainy.
Nie jest to nowy pomysł, gdyż jako pierwsi podnieśli go w lutym 2024 r. Hugo Dixon, Lee Buchheit i Daleep Singh w artykule „Ukrainian reparation loan. How it would work”. To ciekawe trio z racji kompetencji zawodowych. Hugo Dixon jest komentatorem generalnym w Reutersie. Lee Buchheit jest profesorem honorowym na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Edynburgu. Daleep Singh z kolei to były zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego USA za czasów prezydentury Joe Bidena.
Pomysłodawcy nie rozważali pożyczki reparacyjnej, której udzieliłaby Unia Europejska lub jej członkowie, miały jej udzielać państwa G7 (USA, Wielka Brytania, Kanada, Francja, Niemcy, Włochy, Japonia). W gruncie rzeczy nie ma tak wielkiego znaczenia, kto będzie odpowiedzialny za finansowanie kredytowe Ukrainy. O wiele ważniejsza jest konstrukcja potencjalnej transakcji.
Mechanizm funkcjonowania pożyczki reparacyjnej można podzielić na kilka etapów:
– grupa G7 (lub ktokolwiek inny) udziela Ukrainie kredytu konsorcjalnego,
– Ukraina zastawia swoje roszczenia wobec Rosji o reparacje jako zabezpieczenie tego kredytu,
– kredyt jest skonstruowany jako zobowiązanie o „ograniczonym regresie”, a udzielone przez Ukrainę zabezpieczenie stanowi jedyne źródło spłaty,
– grupa G7, kraje UE i inni ukraińscy sojusznicy w syndykacie udzielają pożyczki według uzgodnionej między sobą formuły,
– pożyczka nie wymaga spłaty bieżących odsetek (zamiast tego odsetki są kapitalizowane i dodawane do kapitału),
– po rozpatrzeniu roszczenia Ukrainy o odszkodowania wojenne przez organ uznany na arenie międzynarodowej, Kijów zwraca się do Moskwy o zapłatę reparacji,
– jeśli Rosja zapłaci (co zdaniem autorów pomysłu jest scenariuszem mało prawdopodobnym), Ukraina spłaca kredyt z tych środków,
– jeśli Rosja odmówi zapłaty reparacji (co jest scenariuszem niezwykle prawdopodobnym), syndykat występuje do depozytariusza środków CBR z wnioskiem o zajęcie zabezpieczenia i przejmuje roszczenia Kijowa wobec Moskwy o reparacje,
– w razie braku zaspokojenia wierzytelności reparacyjnej przez Kreml pożyczkodawcy dokonują zaspokojenia z zamrożonych aktywów rosyjskiego banku centralnego (kompensata wierzytelności i zadłużenia).
Mechanizm pożyczki reparacyjnej został doszczegółowiony w lipcu w publikacji European Council on Foreign Relations (CEPR) – stoi za tym większość pierwotnych pomysłodawców (Hugo Dixon, Lee Buchheit), którzy dokooptowali do towarzystwa Nathalie Loiseau.
„Aby wywrzeć presję na Władimira Putina, kraje koalicji powinny udzielić pożyczki reparacyjnej w ratach, która zostanie wstrzymana dopiero wtedy, gdy Moskwa zakończy wojnę. Pierwsza część powinna zostać wypłacona jak najszybciej. Mogłaby ona zostać wykorzystana na spłatę pożyczki w wysokości 50 mld dolarów, którą kraje G7 zgodziły się udzielić Ukrainie w zeszłym roku i która jest zabezpieczona odsetkami narosłymi od zamrożonych aktywów.”
Jeśli Kreml zgodzi się na zawieszenie broni, koalicja powinna wstrzymać się z udzielaniem pożyczek. Jeśli Rosja złamie zawieszenie broni, koalicja powinna wypłacić kolejną transzę. W ten sposób za każdym razem, gdy Putin będzie się ociągał, coraz więcej rosyjskich aktywów będzie kierowanych do jego wroga – wyjaśnili autorzy analizy opublikowanej przez CEPR.
Według nich wysokość rat byłaby uzależniona od potrzeb Ukrainy. Zakładając, że Kijów potrzebuje 100 mld dolarów rocznie wsparcia zewnętrznego, a kraje europejskie dostarczają połowę z własnej kasy, to finansowanie kredytowe na kwotę 150 mld dolarów utrzymałoby Ukrainę w walce przez kolejne trzy lata.
Co na to Moskwa? Można się domyślać, że mechanizm pożyczki reparacyjnej wybitnie się jej nie podoba. Kreml zagroził odwetem kredytodawcom reparacyjnym. Jeśli ktokolwiek „ukradnie” jej zamrożone aktywa, to Moskwa odpowie na to konfiskatą aktywów zagranicznych w Rosji. Anton Siłuanow, rosyjski minister finansów, stwierdził w zeszłym roku, że jego kraj zamroził ilość zachodnich aktywów równą rosyjskim aktywom zamrożonym przez Zachód.
Timothy Ash, ekonomista z BlueBay Asset Management, powątpiewa w to. Jest zdania, że całkowita wartość zachodnich aktywów w Rosji to mniej niż 1/10 wartości zamrożonych przez Zachód rosyjskich aktywów. Co więcej, Ash uważa, że Rosja już zamroziła większość tych aktywów, dlatego kraje zachodnie nie mają w zasadzie czego się obawiać.
Administracja prezydenta Putina rozważa zapewne różne scenariusze. Gdyby zdecydowała się na konfiskatę mienia zachodniego, to być może skróciłaby drogę przez mękę UE i/lub G7. Stworzyłaby precedens, żeby kraje zachodnie postąpiły adekwatnie do tego, czego dokonał Kreml.

Źródło: Kiel Institute
Wreszcie pożyczka reparacyjna ma też wymiar polityczny. Do tej pory Europa była ignorowana przez Donalda Trumpa, który samodzielnie próbował się układać z Władimirem Putinem w sprawie wygaszenia konfliktu w Ukrainie. Wyglądało to nieco osobliwie.
Prezydent USA przykręcił kurek z pomocą dla Kijowa, a tym samym ciężar wysiłku spoczął niemal wyłącznie na Europie. Mimo to nie miał problemu z tym, żeby pomijać UE w negocjacjach z Kremlem. Udzielenie pożyczki reparacyjnej Ukrainie, która byłaby zabezpieczona roszczeniem odszkodowawczym wobec Rosji, zmieniłoby pozycję Europy. Trudno byłoby ją pominąć w takich okolicznościach, a to mogłoby sprzyjać lepszemu balansowi zabezpieczenia interesów wszystkich stron uwikłanych w wojnę.
——————————-
CZYTAJ W TEMACIE:

——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————-
zdjęcie tytułowe: DALL-E










