8 listopada 2020

Obywatele postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i walczyć z pandemicznym kryzysem… podwyższając pensje. Nie zarobisz mniej, niż 100 zł za godzinę

Obywatele postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i walczyć z pandemicznym kryzysem… podwyższając pensje. Nie zarobisz mniej, niż 100 zł za godzinę

Jak walczyć z kryzysem? Jedne państwa drukują puste pieniądze, inne zaciągają rekordowo wysokie długi, większość robi i to i to. A mieszkańcy Genewy i okolic postanowili… zwiększyć do najwyższego poziomu na świecie płacę minimalną. Kto bogatemu zabroni? To przykład ekstrawagancji, czy solidarności społecznej? Komu pomoże, a komu zaszkodzi płaca minimalna o równowartości… 100 zł za godzinę?

Szwajcaria to jeden z najbogatszych krajów na świecie. Uznawana jest za spokojną przystań dla pieniędzy (mają tu siedziby wielkie banki) oraz dla majątku (kto ma trochę grosza, w Szwajcarii kupuje nieruchomości). A przy okazji – za miejsce, w którym mieszkają niespecjalnie przyjaźni, lecz wyjątkowo racjonalni ludzie.

Zobacz również:

O wielu regulacjach obywatele decydują w lokalnych referendach, które są wiążące. Kilka lat temu odrzucili w referendum odrzucili pomysł dochodu podstawowego, czyli wypłacania każdemu Szwajcarowi 500 franków dochodu podstawowego (doszli do wniosku, że musieliby za to zapłacić w podatkach, więc to bez sensu).

Nie przeszedł za to pomysł, by emisję waluty ponownie – jak było dawniej na całym świecie – związać z rezerwami złota w skarbcach banku centralnego (czyli, żeby nie można było emitować pustego pieniądza i niszczyć jego realnej wartości, jak to się dzieje dziś)

Szwajcarów dość mocno poturbowała epidemia koronawirusa (2.500 zmarłych w 8-milionowym narodzie, czyli proporcjonalnie więcej, niż w Polsce). Gospodarka ucierpiała mniej więcej w takim samym stopniu, jak nasza – w drugim kwartale PKB (wartość dóbr i usług, które łącznie ludzie wytworzyli) spadł o 8,3% (w Polsce o ok. 9%).

Spadek sprzedaży w sklepach Szwajcarzy mieli większy, niż my (14%, w Polsce zaliczaliśmy spadek jednocyfrowy), ale też mocniej się odbili od dna. W ostatnich miesiącach jednak sprzedaż detaliczna w Szwajcarii nie rośnie, a u nas tak – choć minimalnie.

Genewa walczy z kryzysem: płaca minimalna będzie najwyższa na świecie

Krótko pisząc: w pandemii ze szwajcarską gospodarką nie jest zbyt dobrze. Co robi w tym czasie Genewa, stolica zamożnego kantonu? W tym miesiącu wprowadza najwyższe na świecie minimalne miesięczne wynagrodzenie (oczywiście najwyższe wśród krajów, które je mają). Wprowadza bo musi: tak zadecydowali obywatele w wiążącym referendum pod koniec września.

Nowa stawka godzinowa wynosi 23 franki szwajcarskie – równowartość 22 euro – co zapewnia każdemu pracownikowi minimalne miesięczne wynagrodzenie co najmniej 4.000 franków, czyli 3.850 euro lub 17.000 zł. W Polsce płaca minimalna to 2.600 zł lub 17 zł brutto za godzinę. Jak widać – jest drobna różnica.

Co się stało, że w czasie ciężkiego kryzysu mieszkańcy tego bogatego szwajcarskiego kantonu wypowiedzieli się w sprawie wyższej płacy minimalnej? Niektórzy mówią, że to wyraz solidarności zamożnych Szwajcarów wobec dziesiątek tysięcy pracowników hoteli, kelnerów, sprzątaczek i fryzjerów, którzy w czasie kryzysu walczą o związanie końca z końcem.

W Szwajcarii jest 600.000 ludzi biednych, którzy z trudem opłacają rachunki. Koszty życia w Szwajcarii to 1.000 franków miesięcznie za wynajęcie pokoju, 500-700 franków na jedzenie, a ubezpieczenie zdrowotne kosztuje 550 franków za osobę. Czteroosobowa rodzina wydaje więc co najmniej 2.000 franków na mieszkanie, drugie tyle na ubezpieczenie i niewiele jej zostaje na życie, o ile nie zarabia co najmniej średniej krajowej (wynosi 5.600 franków na rękę).

Płaca minimalna na najwyższym na świecie poziomie ma pomóc tym, którzy nie są w stanie utrzymać się za dotychczasową pensję i muszą korzystać z pomocy banków żywności. Tak, tak, w bogatej Szwajcarii codziennie ustawiają się długie kolejki ludzi po darmowe jedzenie. A całkiem sporo młodych ludzi musi mieszkać z rodzicami, bo nie stać ich na własne mieszkanie, ani nawet na wynajem.

Firmy będą teraz musiały podwyższyć wynagrodzenie pracowników, a nowy koszt pojawi się w najgorszym możliwym momencie – w środku pandemii Covid-19, gdy dochodowość biznesu i tak jest znacznie niższa (o ile w ogóle się zarabia, bo przecież życie w Europie płynie ostatnio od lockdownu do lockdownu).

Czytaj też: Pierwszy kraj w Europie testuje na dużą skalę uniwersalny dochód podstawowy. W Hiszpanii ruszyły „dopłaty do pensji”

Czytaj też: Nowy pomysł na walkę z kryzysem? Dostaniesz od rządu pieniądze, ale jeśli ich nie wydasz szybko – przepadają

Czytaj też: Pomysł na walkę z kryzysem? 600-dolarowy, cotygodniowy dodatek do zasiłku dla bezrobotnych oraz jednorazowy, 1200-dolarowy czek do wydania w sklepach

Przedsiębiorcy wezmą na klatę pomaganie pracownikom?

Przedsiębiorcy mają trzy wyjścia – albo podnieść ceny i to skokowo, albo wziąć na klatę wyższe pensje pracowników (i odjąć sobie od ust trochę kawioru), albo ograniczyć etaty i zatrudniać ludzi na mniej godzin przy wyższej stawce za każdą godzinę pracy.

Płaca minimalna w Genewie weszła w życie nie dlatego, że narzucił ją rząd, ale dlatego, że obywatele zaproponowali ją jako „inicjatywę ludową”. Zebrali wystarczającą liczbę podpisów, aby ogłosić referendum w tej sprawie, a 27 września wyborcy zgodzili się na podwyżkę większością głosów 58% do 42%. Ponieważ większość mieszkańców Genewy to ludzie zamożni, można przypuszczać, że część z nich poparła podwyżkę płacy minimalnej. No, ale może to byli rentierzy, a nie ludzie prowadzący jeszcze własny biznes?

Szwajcarski system demokracji bezpośredniej ma w sobie coś z szaleństwa. Niezależnie od tego na jak dziwny pomysł wpadną ludzie, to właśnie oni, wyborcy, mają ostatnie słowo. Najwyższa na świecie płaca minimalna jest więc teraz w Genewie i okolicach obowiązkowa.

Jak interpretować taki wynik głosowania szwajcarskiego kantonu? Niektórzy komentatorzy mówią, że to sygnał, że w trudnych czasach ludzie się troszczą o najbiedniejszych współobywateli. Można się zastanawiać, dlaczego nie zgłosili pomysłu np. podwyżki podatków, tylko zwiększenia płac.

Tak czy owak, efekt w teorii powinien być taki, że z kieszeni przedsiębiorców popłynie kasa do kieszeni pracowników (albo nie popłynie, jeśli przedsiębiorcy zbankrutują lub ograniczą zatrudnienie – choć raczej powinny zadziałać efekty dostosowawcze i powinno obyć się bez fali bankructw).

Jeśli przedsiębiorcy en bloc sobie poradzą, pomysł z podwyżką płacy minimalnej może przynieść dwa potencjalne skutki. Pierwszy to wzrost wydatków konsumpcyjnych i poprawa sytuacji gospodarczej kraju. Drugi to wzrost cen, które na koniec dnia będą płacili za ich towary i usługi wszyscy mieszkańcy oraz turyści – w tym ci, którym wyższa płaca minimalna ma pomóc.

Czytaj też: Prawie 2.100 zł miesięcznie – tyle musiałby zarabiać najsłabiej opłacany pracownik w Polsce, gdyby wszedł w życie pomysł Brukseli

Czytaj też: Premier chce, byśmy dogonili Europę pod względem zarobków? Policzyli kiedy będziemy zarabiali średnio… po 11.000 zł. Już niedługo

Podwyższenie płacy minimalnej? To pieszczota. Będzie jeszcze ciekawiej

Czy podwyższanie płacy minimalnej jest lepszym pomysłem na walkę z kryzysem covidowym, niż druk pieniądza lub zadłużanie się i przekazywanie tych pieniędzy bankom, firmom albo konsumentom? Nie wiem, ale z punktu widzenia społeczności lokalnej te dwa ostatnie sposoby są niedostępne.

Jak Wam się podoba pomysł Szwajcarów? Wygląda na to, że jest to dopiero pieszczota przed kolejnymi ważnymi decyzjami – jeszcze w tym miesiącu Szwajcarzy zdecydują o losach „inicjatywy odpowiedzialnego biznesu”.

Będzie ona wymagała od wszystkich firm z siedzibą w Szwajcarii przyjęcia prawnej i finansowej odpowiedzialności za przestrzeganie praw człowieka oraz naruszenia ochrony środowiska w całym łańcuchu dostaw, w dowolnym miejscu na świecie. I to będzie znacznie bardziej ekstrawagancki (a może mądrzejszy?) wybór, niż ten o płacy minimalnej w okolicach Genewy.

źródło zdjęcia: Daniela Turcanu/Unsplash (Genewa)

Subscribe
Powiadom o
11 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kamil
26 dni temu

Napisał Pan „Szwajcarski system demokracji bezpośredniej ma w sobie coś z szaleństwa. Niezależnie od tego na jak dziwny pomysł wpadną ludzie, to właśnie oni, wyborcy, mają ostatnie słowo”.

To proszę wziąć pod uwagę, że w demokracji bezpośredniej należy przekonać do swojego szalonego pomysłu tysiące ludzi. W demokracji polskiej szef partii może wpaść na salony pomysł i rękami swoich najemników sejmowych narzucić ten pomysł całemu narodowi. Jakoś bardziej ufam szaleństwu Szwajcarów.

Kamil
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A czy jest jakaś opcja, żeby trochę tego szwajcarskiego rozsądku włączyć w proces dywersyfikacji? Np. jakieś ETFy z dużą ekspozycją na szwajcarskie firmy lub coś w stylu Finax/ETFmatic denominowany w CHF? Może obligacje w CHF? Ma Pan jakieś pomysły?

Janek
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Oni byli zmuszeni je brać, przed plutonem egzekucyjnym mieli wybór podpisać kredyt lub ginąc. Dlatego teraz są poszkodowani i tak głośno płaczą…

Jacek
25 dni temu
Reply to  Janek

A gdzie się działy te dantejskie sceny?

Pan Krzysztof
25 dni temu
Reply to  Jacek

To była ironia.

anonymous
25 dni temu

Jutro zainteresuję tym artykułem ukraińców w pracy. Jest szansa że w końcu uciekną z PL…

Jacek
24 dni temu

Jeśli to tylko w jednym kantonie , a nie w całej Szwajcarii to nic się takiego w tym kraju nie stanie.
Zapytam mojego dobrego znajomego jak on to widzi.

citizen
23 dni temu

2500 na 8 milonów jaki to procent?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu