3 października 2020

Gdy stopy procentowe szorują po dnie, a oszczędności na lokacie nie pracują, chciałoby się nadpłacać kredyt. Ale czy warto nadpłacać raty kredytu… frankowego?

Gdy stopy procentowe szorują po dnie, a oszczędności na lokacie nie pracują, chciałoby się nadpłacać kredyt. Ale czy warto nadpłacać raty kredytu… frankowego?
Współautor: Robert Sierant

Spłacasz kredyt hipoteczny denominowany lub indeksowany do franka szwajcarskiego. Nie idziesz z nim do sądu, by unieważnić umowę, na razie czekasz na rozwój wypadków i spokojnie spłacasz raty. Ale co zrobić, gdy jednocześnie stać by cię było na to, żeby oddawać bankowi więcej pieniędzy, niż wynosi miesięczna rata kredytu walutowego (lub, jak wolą inni, „walutowego”)? Czy to ma sens? I czy się opłaca?

Mamy w kraju setki tysięcy bardzo podobnych dylematów. Pieniądze na depozytach nie pracują, oprocentowanie kredytów hipotecznych jest najniższe w historii, a więc – o ile mamy poduszkę finansową i stać nas na pozbycie się części „płynności” – teoretycznie bardziej opłaci się nadpłacać kredyt, niż kisić oszczędności w banku. Wcześniejsza spłata części kapitału obniża przyszłe raty. W rzeczywistości rozwiązanie dylematu nie jest tak oczywiste, a więcej na ten temat przeczytacie w tym poradniku.

Zobacz również:

A co w sytuacji, gdy mówimy o kredycie denominowanym lub indeksowanym do waluty obcej, na przykład do franka szwajcarskiego? Te kredyty też są dziś rekordowo nisko oprocentowane (bo w Szwajcarii i w Eurolandzie stopy procentowe są zerowe lub wręcz ujemne). Co zrobić w sytuacji, gdy kredytobiorcę zwyczajnie stać na to, aby spłacać znacznie więcej, niż wynika to z bieżącego harmonogramu kredytu? Czy to się opłaca?

Od razu zastrzegamy, że nasze rozważania nie dotyczą kredytobiorców, którzy już zdecydowali się na walkę z bankiem, której stawką jest unieważnienie umowy i rozliczenie kredytu na warunkach „startowych”. Jeśli wierzymy, że takie rozwiązanie da się skutecznie przeprowadzić, to odpowiedź na pytanie o nadpłaty rat jest bezprzedmiotowe. Poniższe rozważania kierujemy do osób, które na podważenie legalności umowy kredytowej się do tej pory nie zdecydowały.

W przypadku kredytów walutowych – lub tylko indeksowanych do obcej waluty – występuje dodatkowy parametr, którego nie ma w kredytach złotowych, czyli kurs waluty obcej. O ile w przypadku kredytu złotowego o sensowności nadpłacania rat decyduje przede wszystkim to, czy jesteśmy w stanie wycisnąć ze swojego kapitału więcej odsetek, niż kosztuje nas spłata kredytu, o tyle w przypadku kredytów walutowych dochodzi jeszcze druga, mniej przewidywalna kalkulacja: czy nie zrobię sobie kuku spłacając większą porcję kredytu, niż trzeba, po niekorzystnym (czytaj: wysokim) kursie.

Z jednej strony kurs franka szwajcarskiego jest dziś relatywnie wysoki, ale wcale nie oznacza to, że w przyszłości jeszcze bardziej nie wzrośnie. Gdyby frank miał jeszcze podrożeć, opłacałoby się spłacić większą porcję kredytu przy obecnym kursie. Natomiast patrząc z drugiej strony: kredyt walutowy (frankowy lub eurowy) ma dziś nominalne oprocentowanie bliskie zeru. Nie ma i nie było na rynku tańszego finansowania.

Jak patrzeć na ten dylemat? Z jednej strony kredyt to zobowiązanie finansowe, które zawsze będzie generowało niepewność oraz ryzyko. Wielu kredytobiorców, niepewnych przyszłości, mając możliwości spłaty części kredytu wcześniej – zawsze z niej skorzysta, niezależnie od okoliczności. Bo dla nich cenniejszy jest święty spokój. Inna sprawa, że kredyt walutowy z definicji niespecjalnie „nadaje się” do niesymetrycznej spłaty rat. Im bardziej rozłożone w czasie i im bardziej równe są raty, tym bardziej uśrednia się kurs, po którym spłacamy kredyt.

Kiedyś (a konkretnie 12 lat temu) frank kosztował ok. 2 zł, obecnie kurs to 4,2 zł. Czy może wzrosnąć do np. 7 zł? Nie jest to niemożliwe, aczkolwiek gospodarka Szwajcarii bardzo ciężko znosi drożejącego franka i tamtejszy bank centralny co i rusz interweniuje, ograniczając „hossę” domowej waluty (po prostu drukuje franki).

Pozbycie się ryzyka kursowego to argument, który do wielu może przemawiać. Ale nadpłacać kredyt z realnym oprocentowaniem 0,1%, gdy inflacja wynosi 3-4%? To się wydaje być bez sensu. Kapitał kredytu jest przecież „zjadany” przez inflację. Ta sama wartość raty z roku na rok jest realnie mniej warta (wyjąwszy różnice kursowe).

Jak powinno zatem wyglądać rozwiązanie idealne? Być może optymalnym wyjściem byłoby lokowanie nadwyżek finansowych, które chcieliśmy przeznaczyć na nadpłacanie rat, w instrumenty wyrażone w walucie naszego kredytu. Gdyby kurs franka skokowo wzrósł, to mamy przecież aktywa finansowe w tej walucie, czyli jesteśmy częściowo „zabezpieczeni”, stojąc po dwóch stronach rynku. Najprostszym i najmniej ryzykownym instrumentem są oczywiście depozyty denominowane we frankach.

Aby to rozwiązanie miało sens, inwestycja w obcej walucie musiałaby przynieść większy zysk, niż wynosi koszt kredytu (a  ściślej – tej części kredytu, którą zabezpieczamy oszczędnościami w walucie obcej). Oprocentowanie kredytów frankowych jest niskie, ale dostępne w krajowych bankach depozyty frankowe mają oprocentowanie do 0,1% [1] w skali roku. Po zapłaceniu podatku zostanie ok. 0,08%. Sporo zachodu i jeszcze na tym stracimy. Plus jedynie taki, że to depozyt bankowy (pozbawiony ryzyka) oraz fakt, że mamy poduszkę finansową.

Aby zarobić więcej, niż wynoszą odsetki od kredytu, trzeba zainwestować w bardziej wahliwy instrument. Przykładowo [2] może to być fundusz inwestycyjny z rodziny Franklina Templetona o nazwie Global Convertible Securities Fund denominowany we frankach. To oczywiście tylko przykład, wybraliśmy ten fundusz tylko dlatego, że ma najwyższą ocenę „jakości” renomowanego serwisu MorningStar.

Fundusz inwestuje przede wszystkim w obligacje zamienne (w tym obligacje o ratingu niższym niż inwestycyjny – czyli dość ryzykowne), emitowane przez przedsiębiorstwa z całego świata. Jego roczne stopy zwrotu od 2013 r. wahały się od plus 15% do minus 2-4%, ale generalnie do tej pory fundusz częściej zarabiał, niż „przegrywał” [3].

A zatem, szanowny posiadaczu kredytu walutowego, jeżeli możesz sobie pozwolić na nadpłacanie rat kredytu, to masz do wyboru trzy opcje: robić to bez względu na konsekwencje, żeby mieć szybciej święty spokój, nie robić tego, by nie wystrzeliwać się z oszczędności lub korzystać na coraz mniejszej realnej wartości raty lub ulokować, zainwestować pieniądze w obcej walucie, by uzyskać jakikolwiek zysk albo nawet wyższy, niż koszt związany z obsługą kredytu.

——————

POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W najnowszym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” zastanawiamy się co skłoniło Idea Bank, by zaoferować taaaaką lokatę, mówimy o kontrowersyjnym pomyśle pocztowców, załamujemy ręce nad niską moralnością Polaków (gdyby tu chodziło o seks to pół biedy, ale chodzi o pieniądze), zastanawiamy się co zrobić z hulajnogowymi łamaczami szyfrów oraz na tym czy jakiś bank kiedyś wreszcie zaproponuje porządny kredyt o stałym oprocentowaniu na całe „życie”. Cieszymy się też z tego, że coś wreszcie zaczyna się dziać na giełdzie polskich akcji.

Rozpiska odcinka:

00:49 – 2,9% na lokacie do miliona złotych! Czy Idea Bank w ten sposób broni się przed odpływem depozytów?
07:42 – Listonosz przyniesie list i… wciśnie kredycik, czyli o nowym pomyśle Banku Pocztowego.
14:53 – Polak przykładem finansowej uczciwości? Te badania pokazują coś wręcz przeciwnego
20:04 – Włamali się do olsztyńskiego systemu hulajnogowego? Trzeba ich ukarać? A może nagrodzić?
23:51 – Kredyty ze stałym oprocentowaniem już wkrótce w ofercie wszystkich banków. Czy warto z nich skorzystać?
30:33 – Był czas posuchy, ale oferty publiczne znanych firm wracają na warszawską giełdę. Szykować gotówkę?

Do odsłuchania pod tym linkiem albo po kliknięciu w poniższy baner.

źródło zdjęcia do artykułu: PixaBay

Przypisy:

[1] Ekolokata z Frankiem na 2,3 lata BOŚ Bank

[2] Dostępnych funduszy jest więcej, omawiany ma najwyższy rating MorningStar

[3] Dane publikowane na stronie franklintempleton.pl

Subscribe
Powiadom o
30 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
lwqkrewrkjwh
26 dni temu

Prawdziwy koszt kredytu można poznać jak się go skoryguje o wahania kursu. Napiszcie może o zabezpieczaniu spłaty kredytu walutowego kontraktami terminowymi lub opcjami i ile to kosztuje.

Jacek
25 dni temu
Reply to  lwqkrewrkjwh

Właśnie o to się rozbiega, że frankowicze chcą się wymigać od tego całego kursu, a jak dobrze pójdzie i z reszty kosztów.

RobertS
24 dni temu
Reply to  lwqkrewrkjwh

próbowałem, ale kontrakt terminowy na 30 lat (levar + można rolować, ale punkty swapowe)? zakup takiej opcji przez osobę prywatną?
poza tym jak ktoś miał np. 100kCHF to zaciągnął kredyt i kwotę zainwestował czy raczej wymienił CHF na PLN i kupił nieruchomość?

bbt
26 dni temu

no tak, jak ktoś przejechał się na kredytach denominowanych ale nie wystarczająco mocno,
to może spróbować przejechać się jeszcze na funduszach denominowanych we franku…

potem jak coś to może też się uda dwie rozprawy na raz prowadzić 🙂

bbt
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No właśnie mam wątpliwości – może nie rozumiem natury funduszu ale nazywa się Global więc chyba w niewielkiej części inwestuje w Szwajcarii, a bardziej globalnie – więc przy wykupie im frank droższy w stosunku do innych walut tym mniej franków dostaniemy za sprzedawane jednostki funduszu.
Czy jednak coś źle zrozumiałem?

Jacek
25 dni temu

Widzę, że frankowe śmiechy z frajerów wróciły…

RobertS
24 dni temu
Reply to  Jacek

tylko, w którym miejscu? opracowanie to próba odpowiedzi na jasno zadane pytanie (nadpłacać czy nie), tutaj nikt nie ocenia czy ktoś jest frajerem, pod tym kątem tekst jest zupełnie neutralny, autor nie stoi po żadnej ze stron

Marcin
25 dni temu

Oj Samciku, wciąż nie przebyłeś nawet połowy drogi do zrozumienia, że te kredyty nie są kredytami, franki nigdy nie były frankami a konsumenci nie są baranami do bezkarnego strzyżenia. PS. 95% skuteczności w Sądach mamy już dziś, nawet tego nie chciało ci się sprawdzić leniuchu.

T1000
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Co za absurdalne wnioskowanie.

EKD
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgadzam się Panie Macieju, ale w takich czasach przyszło nam żyć, ze juz nie można napisać „kredyt frankowych” żeby nie zebrać hejtu z obydwu stron: i za „Chfrajerstwo” i za „banksterstwo”.
Jedna rzecz mnie zastanawia – skoro osoby, które pozywają bank uważają, ze podjęły sluszna decyzje to skąd ten jad, duposcisk i iście kaznodziejska misja przekonania całego świata o swojej racji. Czy moja słuszność będzie mniej słuszna jak nie pójdzie za mna cały tłum? A o tych, którzy hejtuja frankowiczow nawet się gadać nie chce – lepiej by zrobili gdyby się zajęli liczeniem własnych pieniędzy.

Adam S.
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nieprawda, kolega idzie więc ja też rozważam. Im więcej spraw wygranych, tym więcej osób będzie dołączać. Kiedyś nie było TSUE, teraz jest. Tej lawiny nie da się zatrzymać.

lwqkrewrkjwh
24 dni temu
Reply to  Adam S.

Ja bym zadał pytanie, od jakiego stopnia pokrewieństwa z orzekającymi zaczyna się konflikt interesów.

RobertS
24 dni temu
Reply to  Marcin

Tylko ten tekst nie był na temat czy kredyt jest kredytem i czy ew. należy się sądzić…. jedni są niezadowoleni a inni cieszą się z rekordowo niskiego oprocentowania i spłacają ten kredyt lub „kredyt” jak kto woli. Do sądu może iść każdy tylko może nie każdy chce…

CHFaniaki
24 dni temu
Reply to  Marcin

Dobra nie udzielaj się. Rozmowa z frankowiczami nie ma sensu, bo „wasza prawda jest prawdziwsza”, a „wasze prawo jest prawniejsze”.
Jak kupisz dziś akcje na giełdzie, a za 2 lata te akcje będą warte 50% ceny zakupu to też pójdziesz do sądu „bo mnie oszukali, i żadnej firmy nie dostałem po zakupie akcji! a piniondze wzięli!” ? Tak, pójdziesz prawda? 😉

fajny
24 dni temu
Reply to  CHFaniaki

Może ty się nie udzielaj. Rozmowa właśnie z tobą nie ma sensu, bo „twoja prawda jest prawdziwsza”, a „twoje prawo prawniejsze”.
Sądy masowo orzekają, że umowy były niezgodne z prawem, trybunały widzą niedozwolone zapisy, ale ty z uporem maniaka będziesz forsował swoją wersję, bo tak jak jest ci się nie podoba i już.
A twoje porównania są absurdalne, żeby to zobaczyć trzeba tylko zrozumieć zupełne podstawy prawa – w tym przypadku odróżnić status prawny konsumenta i inwestora giełdowego. Albo tego rozróżnienia nie rozumiesz, albo celowo je pomijasz żeby lepiej trollować. Tak czy inaczej, rzeczywiście lepiej daj sobie spokój.

Paweł
25 dni temu

Ale nadpłacać kredyt z realnym oprocentowaniem 0,1%, gdy inflacja wynosi 3-4%? To się wydaje być bez sensu.

To zdanie jest prawdziwe tylko pod warunkiem, że nasze dochody rosną w tempie inflacji, a to wcale nie jest reguła.

CHFaniaki
24 dni temu

Też wziąłem kredyt frankowy bo rata była dwa razy niższa. Mówiłem kumplowi że jest frajerem jak weźmie w PLN, nie posłuchał. Przez 4 lata miałem bekę że on płaci 1500 a ja 800 miesięcznie. Potem sytuacja zaczeła się odwracać i tak naprawdę ja płaciłem więcej…. a kwota kredytu urosła do niesamowitych rozmiarów… Na szczęście ktoś wymyślił termin „klauzula abuzywna” oraz zaczął spamować na wszystkich forach, blogach, pod każdym artykułem money etc. na temat klauzul abuzywnych, procesu w TSUE tak żeby zbudować opinię publiczną w otoczce pseudoprawnej. Dzięki temu po kilku latach walki udało się. Teraz już z kumplem nie utrzymuję… Czytaj więcej »

Jacek
24 dni temu
Reply to  CHFaniaki

(…)Teraz już z kumplem nie utrzymuję kontaktu bo on dalej ma płaci raty, a ja dostałem kredyt bez oprocentowania, za darmo który spłacę całkowicie już w tym roku.(…)
Kiedy byłeś na plusie to na żadne klauzule abuzywne się nie powoływałeś tylko kręciłeś bekę z przyjaciela… nic dziwnego, że się na ciebie wypiął.

zenek
21 dni temu
Reply to  CHFaniaki

Po co zmyślasz takie historie ? Jeśli naprawdę jest tak napisałeś to jesteś dupkiem, mam kolegów z kredytami z pln i chf i nikt nigdy z nikogo się nie naśmiewał

bartosz
24 dni temu

Nie każdy może nadpłacać kredyt w CHF. Ja np. nie mogłem, musiałem podpisać aneks aby to było możliwe. W aneksie pierwszy paragraf „Oświadczam że wziąłem kredyt w CHF” a ostatni to zrzeczenie się do skorzystania z prawa do zmniejszenia zabezpieczenia. Nie podpisałem bo nie ufałem bankowi. Deutsche Bank.

RobertS
24 dni temu
Reply to  bartosz

aby nadpłacać kredyt w DB i dodatkowo spłacać w walucie wystarczyło robić przelewy na rachunek kredytu (zapisany w umowie kredytowej), zgodnie z umową kredytową rata pobierana przez bank jest w pierwszej kolejności z tego konta i żadne aneksy (płatne!) nie były potrzebne

bartosz
23 dni temu
Reply to  RobertS

No nie za bardzo. U mnie nie było takiej możliwości. Jak zrobiłem nadpłatę w CHF bez podpisywania aneksu to nie uznali mi. Na szczęście byli na tyle przyzwoici, że powiadomili mnie o tym zanim skasowali mnie na podwójnym przewalutowaniu i mogłem się wycofać. Jedyny plus jaki u mnie mają. A chodziło o sporą kwotę.

RobertS
23 dni temu
Reply to  bartosz

wynikało to z umowy kredytowej więc nie mogli nie uznać, wystarczyło zapytać wprost i wtedy już nie kręcili, że się nie da…zwyczajnie bank chciał wyciągać od klientów po te 150 zł za aneks
miałem podobną sytuację, piszę z własnego doświadczenia

CHFaniaki
24 dni temu

Zabawne że gdy tylko jest wątek frankowy na tym blogu to nagle 50 komentarzy wykwita. Na bank grupka fejsbukowa jest bardzo aktywna i gdy tylko któraś „czujka” wypatrzy nowy artykuł o frankowiczach to wszyscy się zlatują jak muchy do gó**a. Na grupce FB już info wrzucone, że „trzeba pospamować” 😉

Jak ta wasza grupka fejsbukowa się nazywa? Pożaliłem się bankowi? Czy jakoś tak…

Last edited 24 dni temu by CHFaniaki
fajny
24 dni temu
Reply to  CHFaniaki

Mhm, tylko że połowa z tych komentarzy to twoje, trollu 😀

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu