Czy niska inflacja jest problemem dla inwestujących w obligacje? Tak, ale głównie dla tych, którzy mają obligacje indeksowane inflacją. „Mam gorsze oprocentowanie, niż mógłbym otrzymać, kupując takie same obligacje w nowej ofercie” – skarżą się czytelnicy. I pytają, co zrobić. Odpowiedź nie jest łatwa, bo pod uwagę trzeba wziąć dużo zmiennych. Liczę, kiedy opłaca się zapłacić opłatę za przedterminowy wykup i wcześniej zrolować inwestycję, a kiedy nie warto się kłopotać. Kilka scenariuszy
- Płatności kartą czy gotówką? EBC sprawdził jak odpowiadają Europejczycy. Stara miłość do gotówki nie (za)rdzewieje. Uratują ją… młodzi! [POWERED BY EURONET]
- Ameryka nie musi się zawalić, żeby inwestorzy przestali na niej zarabiać. Czy właśnie zbliżamy się do tego momentu? [POWERED BY UNIQA TFI]
- Proszę zapiąć pasy, będzie bujało. Oto pięć zasad, które prawdopodobnie przyniosą Ci sukces w inwestowaniu w 2026 r. [POWERED BY XTB]
Od kilku miesięcy mamy w Polsce inflację ustabilizowaną w okolicach 2,5%. Taki poziom inflacji też niszczy realną wartość naszych wynagrodzeń oraz oszczędności, ale nie jest niebezpieczny. No i daje przestrzeń do utrzymania wartości oszczędności nawet tych osób, które ich nie inwestują, a jedynie trzymają w banku. Albo mają zainwestowane w obligacje.
Choć w tym drugim przypadku jest pewne zastrzeżenie. Niska inflacja może być pewną komplikacją dla tych z Was, którzy mają od kilku lat obligacje indeksowane inflacją. Dlaczego akurat dla nich? Już tłumaczę.
Obligacje indeksowane inflacją odnawiają się na niski procent!
Osoby, które zdecydowały się kupić obligacje indeksowane inflacją (COI, EDO, ROS lub ROD), muszą się liczyć ze zmiennym oprocentowaniem swojej inwestycji. Oprocentowanie jest znane z góry tylko w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, a w kolejnych okresach zależy od inflacji. Niska inflacja oznacza niskie oprocentowanie takich obligacji w kolejnych okresach odsetkowych.
A to oprocentowanie wynika z inflacji w poprzednim roku oraz z marży. Jeśli masz obligacje wyemitowane w czasie, kiedy były do niego doliczane niższe marże niż dziś oraz obligacje rolują się po miesiącu, który „pokazuje” wyjątkowo niską inflację — oprocentowanie w kolejnym okresie odsetkowym może być niskie. W skrajnym przypadku niższe od tego, które da się uzyskać w innym miejscu albo inwestując w inne obligacje.
W rezultacie czteroletnie obligacje COI przedłużają się w ostatnich tygodniach przy oprocentowaniu od 3,4% do 4,4% (starsze serie miały marżę nawet w wysokości 1 punktu procenowego). Dziesięcioletnie obligacje EDO odnawiają się z oprocentowaniem od 3,4% do 4,9% (kiedyś marża też wynosiła 1 punkt procentowy). Sześcioletnie rodzinne obligacje ROS będą miały oprocentowanie od 3,65% do 4,9% (najniższa marża wynosiła 1,25 punktu procentowego). Dwunastoletnie obligacje ROD aktualizują oprocentowanie w przedziale od 3,9% do 5,4% (marża wynosiła kiedyś 1,5 punktu procentowego).
Takie procenty może nie wyglądają źle na tle inflacji czy ofert depozytów bankowych, ale w porównaniu do bieżącej oferty obligacji skarbowych jest co najwyżej średnio. W lutym można kupić obligacje czteroletnie COI z oprocentowaniem 5% w pierwszym okresie odsetkowym i marżą 1,5 punktu procentowego ponad inflację w kolejnych okresach. Lepiej oprocentowane są też obligacje EDO (odpowiednio 5,6% i 2 punkty procentowe marży), ROS (5,2% i 2 punkty procentowe marży) oraz ROD (5,85% i 2,5 punktu procentowego marży). Niektórym jest smutno.
„Moje dziesięcioletnie obligacje EDO sprzed trzech lat w kolejnym roku będą oprocentowane na 3,9%. Te dodatkowe 1,5% marży ponad inflację to żadna rewelacja i mizerny bonus (taki był dla tej emisji)”
– pisze w komentarzu Aleks, jeden z naszych czytelników. Aleks nie jest jedyny – Polacy zainwestowali miliardy złotych w obligacje, których oprocentowanie jest teraz niższe od aktualnej oferty. Postanowiłem policzyć, czy i kiedy opłaca się przedterminowy wykup obligacji i zakup nowych emisji.
Planujesz zrolować obligacje przed terminem? Uważaj!
Na początek kilka ważnych zastrzeżeń, które powinniście wziąć pod uwagę, jeśli rozważacie przedterminową zamianę starych obligacji na nowe. W analizie jest wiele zmiennych, a każdy przypadek jest indywidualny. Przeszło mi przez myśl stworzenie kalkulatora, ale on szybko stałby się nieaktualny. Wolę pokazać Wam, na co zwracać uwagę. Dzięki temu nauczycie się samodzielnie liczyć inne scenariusze.
Po pierwsze obligacje skarbowe są stosunkowo płynną inwestycją. W dowolnym momencie można ją zakończyć i dokonać tzw. przedterminowego wykupu. Niestety zapłacimy za to opłatę, która uzależniona jest od typu obligacji. Obecne opłaty wynoszą 2 zł od sztuki dla COI i ROS oraz 3 zł od sztuki dla EDO i ROD. Nie zawsze tak było. Do 31 sierpnia 2024 roku opłaty te wynosiły odpowiednio 0,70 zł i 2 zł. Jeżeli macie starsze serie, to obowiązuje Was opłata z dnia zakupu obligacji.
Po drugie obligacje indeksowane inflacją EDO, ROS i ROD mają wbudowaną roczną kapitalizację odsetek. To genialne narzędzie, które pozwala odroczyć zapłatę podatku Belki. Warto pamiętać, że w przypadku przedterminowego wykupu będzie trzeba taki podatek od razu zapłacić. W rezultacie czasem lepiej zostać z niższym oprocentowaniem i odroczyć zapłatę podatku.
Po trzecie najczęściej taka operacja przedłuży okres inwestycji. Jeżeli zainwestujemy w obligacje tego samego typu nowej emisji, to przedłużymy swój horyzont inwestycyjny. Dla jednych to będzie plus (dłuższa inwestycja na obecnych, dobrych warunkach), a dla innych minus (dłuższy czas oczekiwania na pieniądze lub w przyszłości dodatkowa opłata za wcześniejszy wykup).
Po czwarte nie ma możliwości ponownego wykorzystania limitu obligacji rodzinnych! Rodzice mogą kupić tylko tyle obligacji tego typu, ile pobrali świadczenia w ramach programu 800+. Bez znaczenia jest ewentualny wcześniejszy wykup. Oczywiście to nie wyklucza sytuacji, w której opłaca się np. zamienić obligacje ROD bardzo starej emisji na EDO z najnowszej emisji.
Po piąte warunki obligacji zmieniały się w czasie. Od września 2024 roku wzrosła opłata za wcześniejszy wykup. Oprocentowanie i marża ponad inflację na przestrzeni lat to malały, to rosły. Poniżej przygotowałem kilka scenariuszy, ale tak naprawdę każdy sam musi policzyć opłacalność takiego manewru na swoim przypadku. Dla uproszczenia zakładam zakup 100 sztuk obligacji, przyszłą inflację w wysokości 3% i ewentualną „podmiankę” w lutym 2026 roku.
Czteroletnie obligacje COI – trzymać? Zamieniać?
Zacznijmy od najprostszej analizy, czyli od czteroletnich obligacji indeksowanych inflacją (COI). Ich cechą charakterystyczną jest coroczna wypłata odsetek, a więc głównym minusem ewentualnej zamiany będzie opłata za wcześniejszy wykup. Do analizy wziąłem dwie serie: COI0828 oraz COI0229.
Seria COI0828 to obligacje zakupione w sierpniu 2024 roku. W pierwszym okresie odsetkowym były oprocentowane na 6,55% w skali roku, a w kolejnych trzech okresach oprocentowanie jest ustalane ze wzoru inflacja plus marża w wysokości 1,5 punktu procentowego. To pierwszy opisywany scenariusz, wiec od razu przypomnę: liczy się inflacja, którą GUS podaje w miesiącu poprzedzającym zmianę oprocentowania (czyli dla obligacji z sierpnia będzie się liczyć inflacja z czerwca). Pamiętajcie też, że wyliczenia są zaokrąglone do pełnych złotych i przybliżone, bo w rzeczywistości liczy się konkretny dzień zakupu.
W sierpniu 2025 roku obligacje indeksowane inflacją COI0828 wypłaciły około 531 zł odsetek i w drugim okresie oprocentowane są na 5,6%. Obecnie warte są około 10 280 zł. Tutaj też mała dygresja – aktualna wartość zależy od dnia zakupu. Możecie ją sprawdzić po zalogowaniu w zakładce „Stan Rachunku rejestrowego” (podawana jest brutto) lub orientacyjnie wyliczyć (kwota obligacji * oprocentowanie / 365 * liczba dni od początku okresu odsetkowego).
Jeżeli nie będziecie wykonywać żadnych ruchów, to w sierpniu 2026, 2027 i 2028 roku otrzymacie odpowiednio 454 zł, 365 i 365 zł odsetek netto. Łącznie (licząc od teraz) wypłata wyniesie 11 183 zł. Natomiast jeżeli zdecydujemy się teraz na sprzedaż tych instrumentów, to otrzymamy wypłatę w wysokości 10 170 zł (opłata za wcześniejszy wykup wynosiła przy tej serii jeszcze 0,70 zł od jednej obligacji). Otrzymaną kwotę można zainwestować w inne obligacje.
W przypadku trzyletnich obligacji TOS oprocentowanie wyniosłoby 4,65% w skali roku. W lutym 2029 roku (a więc przedłużając inwestycję o pół roku) łączna wypłata wyniesie jakieś 11 373 zł. Przez pół roku oprocentowanie byłoby nieznacznie niższe niż obecnie, a potem trochę wyższe.
Alternatywnie można kupić nowe czteroletnie obligacje COI z aktualnej serii. W takiej sytuacji oprocentowanie w pierwszym okresie odsetkowym wyniesie 5%, a w kolejnych 4,5%. To oznacza, że w lutym 2030 roku zgromadzimy łącznie jakieś 11 694 zł netto. Niewielki uzysk za półtora roku dłuższą inwestycję, a płacenie drugiej opłaty za wcześniejszy wykup raczej nie ma sensu.
Można też zainwestować w dziesięcioletnie obligacje EDO. W tym wypadku oprocentowanie w pierwszym okresie odsetkowym wyniesie 5,6%, a w kolejnych latach 5% w skali roku. Czyli otrzymujemy już na starcie identyczne oprocentowanie, a do tego wyższą marżę w kolejnych latach. W lutym 2036 roku wypłata wyniosłaby aż 15 427 zł. Minusem może być aż dziesięcioletni horyzont inwestycyjny. Gdybyśmy takie obligacje sprzedali w sierpniu 2028 roku (ponownie płacąc opłatę za wcześniejszy wykup), to otrzymamy około 11 047 zł.
Jeżeli chodzi o serię COI0229, to sytuacja jest bardziej skomplikowana. To obligacje kupione w lutym 2025 roku. Oprocentowanie w pierwszym okresie odsetkowym wynosiło 6,3%, a w kolejnych okresach marża 1,5 punktu procentowego ponad inflację. Obligacje właśnie wypłaciły 510 zł odsetek, więc są warte 10 000 zł, a oprocentowanie w drugim okresie wyniesie 3,9% (inflacja z grudnia + 1,5 punktu).
Jeżeli będziemy je trzymać do dnia wykupu, to łącznie otrzymamy jeszcze 11 045 zł. Jeżeli dzisiaj je sprzedamy (opłata za wcześniejszy wykup wynosi 2 zł od sztuki), to będziemy mieli 9800 zł na zakup alternatywny. Tak jak wcześniej wybieramy z aktualnej emisji pomiędzy TOS, COI a EDO.
Trzyletnie obligacje TOS wypłacą w lutym 2029 roku 10 960 zł netto. To niemal identyczna kwota. Różnica jest taka, że w przypadku TOS oprocentowanie jest stałe i otrzymamy tyle odsetek niezależnie od wysokości inflacji w przyszłości. Inwestycja w czteroletnie obligacje COI z nowej edycji zakończy się w lutym 2030 roku wynikiem w wysokości 11 269 zł. Niewielka różnica w zamian za przedłużenie inwestycji o cały rok. Oprocentowanie w pierwszym roku będzie trochę lepsze (5% zamiast 3,9%), ale w kolejnych latach już takie samo.
Zostają jeszcze dziesięcioletnie obligacje EDO. W tym wypadku oprocentowanie będzie znacznie wyższe. Oprocentowanie w pierwszym okresie odsetkowym wyniesie 5,6% (zamiast 3,9%), a w kolejnych okresach 5% (zamiast 4,5%). Do tego dochodzi kapitalizacja odsetek. W rezultacie takie obligacje wypłacą około 14 866 zł w lutym 2036 roku lub 10 866 zł w lutym 2029 roku.
Podsumowując, jeżeli macie w portfelu czteroletnie obligacje indeksowane inflacją COI i jesteście skłonni przedłużyć swój horyzont inwestycyjny, to warto rozważyć zamianę niektórych serii. Najczęściej w pierwszym okresie odsetkowym zapewnicie sobie wyższe oprocentowanie. Szczególnie korzystna może być zamiana na dziesięcioletnie instrumenty EDO. W ich przypadku nawet niewielkie wydłużenie okresu inwestycji będzie się opłacać.
Jeżeli jednak nie możecie wydłużyć swojej inwestycji, to trzeba uważać z taką zamianą, bo będziecie wtedy musieli dwukrotnie zapłacić opłatę za wcześniejszy wykup. Warto zapamiętać datę pierwszego września 2024 roku, bo właśnie wtedy wzrosła opłata za wcześniejszy wykup obligacji.
Dziesięcioletnie obligacje indeksowane inflacją EDO: zamieniać?
A co z dziesięcioletnimi obligacjami EDO? W ich przypadku opłata za wcześniejszy wykup wynosi 2 zł (serie zakupione do sierpnia 2024 roku) lub nawet 3 zł (nowsze serie). W momencie sprzedaży tracimy też dotychczasową kapitalizację odsetek (trzeba zapłacić podatek). Z drugiej strony różnica w oprocentowaniu w pierwszym okresie odsetkowym będzie znacznie większa. Sprawdźmy to. Do analizy wziąłem starsze obligacje EDO0230 oraz w miarę świeże EDO0934. Co się okazuje?
Seria EDO0230 była sprzedawana w lutym 2020 roku (odległe czasy sprzed wielu czarnych łabędzi). Oprocentowanie w pierwszym okresie odsetkowym wynosiło 2,7%, a w kolejnych okresach było równe inflacji powiększonej o 1,5 punktu procentowego marży. W lutym 2026 roku obligacje warte są około 15 870 zł brutto i właśnie przedłużyły się na kolejny okres odsetkowy z oprocentowaniem w wysokości 3,9%. Jeżeli poczekamy, to w lutym 20230 roku wypłata wyniesie 17 141 zł. Alternatywnie można je wykupić i otrzymać teraz 14 592 zł.
Jeżeli w zamian kupimy czteroletnie obligacje indeksowane inflacją COI, to w lutym 2030 roku otrzymamy około 16 779 zł. Werdykt? Oprocentowanie w pierwszym okresie jest wyższe, ale potem marża jest identyczna, a my tracimy kapitalizację odsetek. Nie opłaca się, nawet gdybyśmy dodali jakąś reinwestycję odsetek np. w wysokości 3% rocznie.
Możemy też zdecydować się na trzyletnie obligacje TOS, które w lutym 2029 roku wypłacą nam 16 319 zł. Jeżeli potem całą kwotę udałoby nam się zainwestować z oprocentowaniem w wysokości 4% (nie wiemy, jakie będą oferty w 2029 roku), to i tak w lutym 2030 otrzymamy mniej, niż gdybyśmy nie sprzedawali naszych dziesięciolatek. Minimalnie wyższe oprocentowanie nie niweluje kosztów w postaci opłaty za wcześniejszy wykup i utraty kapitalizacji odsetek.
Intuicyjnie najbardziej opłacalny wydaje się zakup nowej emisji dziesięcioletnich obligacji EDO. W tym wypadku oprocentowanie byłoby wyższe i w pierwszym okresie odsetkowym (5,6% zamiast 3,9%) i w kolejnych okresach odsetkowych (marża 2 punkty procentowe zamiast 1,5 punktu). Takie obligacje w lutym 2036 roku wypłaciłyby aż 22 135 zł. Jeżeli przerwiemy inwestycję w lutym 2030 roku i ponownie zapłacimy opłatę za wcześniejszy wykup, to na konto wpłynie nam 16 867 zł.
A co z bardziej świeżą emisją? Zakupione we wrześniu 2024 roku obligacje indeksowane inflacją EDO0934 są obecnie warte około 10 881 zł (6,55% w pierwszym okresie odsetkowym, 2 punkty procentowe marży i 3 zł opłaty za wcześniejszy wykup). We wrześniu 2034 roku wypłacą nam około 15 302 zł, a dzisiaj – po ewentualnym wykupie – 10 471 zł.
W tak długim okresie sprawdzę tylko to, czy opłaca się kupić obligacje EDO z nowej emisji. W tym wypadku oprocentowanie w pierwszym okresie będzie wyższe, ale w kolejnych już się nie zmieni. W lutym 2036 roku (przedłużamy inwestycję o niemal półtora roku) wypłacą nam 15 884 zł. Wydaje mi się, że podmianka nie ma sensu.
Podsumujmy. Przedwczesna sprzedaż obligacji EDO wiąże się z wysoką opłatą za wcześniejszy wykup (2 zł lub nawet 3 zł) i koniecznością szybszej zapłaty podatku (utratą kapitalizacji odsetek). Jeżeli jesteście skłonni przedłużyć okres inwestycji, to sens będzie miała wymiana starszych emisji, które cechowała niższa marża w kolejnych okresach odsetkowych.
Czytaj też: KSeF już jest. Katastrofa czy pieszczota? Przetestowałem i mam garść (sp)ostrzeżeń
————————
CHCESZ MNOŻYĆ PIENIĄDZE?
W lutym najlepsza lokata bankowa oferuje 6,6%. Jak ją „zarezerwować”? Trzeba wejść do Okazjomatu Samcikowego, pobawić się chwilę suwakami (okres lokaty, kwota), kliknąć check-box (uwzględnić czy wyciąć promocje dla nowych klientów?) i wszystko stanie się jasne. Wybieramy, klikamy, zarabiamy. Zapraszam do sprawdzenia, nie ma czasu do stracenia:
————————
Rodzinne obligacje indeksowane inflacją – czy warto sprzedać?
Na koniec zostawiłem obligacje przeznaczone dla rodziców małoletnich dzieci. W tym wypadku trzeba mieć z tyłu głowy, że nie można ich zamienić na nowe serie tego samego typu (to reglamentowana opcja). Sprawdzę więc, czy opłaca się zamiana na inne obligacje. Analizy dokonam dla dwóch przypadków: ROD1236 oraz ROS1127.
Dwunastoletnie obligacje ROD0236 zakupione w lutym 2024 roku są obecnie warte około 11 422 zł brutto. W aktualnym okresie odsetkowym oprocentowanie wynosi 4,4%, a marża na przyszłe okresy 2 p.p. Przedwczesny wykup zakończyłby się wypłatą w wysokości 10 990 zł. Jeżeli utrzymamy je w portfelu, to w 2036 roku otrzymamy około 16 884 zł.
Jeżeli chcielibyśmy je zamienić na aktualną emisję obligacje EDO (oprocentowanie 5,6% + marża 2 punkty procentowe), to oprocentowanie w pierwszym okresie będzie wyższe, ale w kolejnych latach będzie już identyczne. Taka inwestycja zakończy się w lutym 2036 roku kwotą 16 671 zł. Trochę wyższe oprocentowanie w pierwszym roku nie rekompensuje zapłaconej opłaty za wcześniejszy wykup.
A co z sześcioletnimi obligacjami ROS1127? Obecnie są warte jakieś 14 113 zł i oprocentowane na 4,15% (marża ponad inflację 1,25 punktu). Na zakończenie inwestycji, w listopadzie 2027 roku, wypłata wyniesie 14 184 zł. Alternatywnie możemy się ich pozbyć, zapłacić 70 zł opłaty za wcześniejszy wykup i podatek i otrzymane 13 275 zł zainwestować w inne obligacje.
Jeżeli wybierzemy trzyletnie obligacje TOS, to w lutym 2029 roku otrzymamy wypłatę w wysokości 14 846 zł. Niewielki uzysk za prawie półtora roku dłuższą inwestycję. W przypadku czteroletnich obligacji COI (wyższe oprocentowanie w pierwszym okresie i wyższa marża w kolejnych okresach), w lutym 2030 roku otrzymamy 15 264 zł. Też bez szału za dodatkowe dwa i pół roku inwestycji.
Środki pieniężne możemy także zainwestować w dziesięcioletnie obligacje EDO, które zapewnią nam zarówno wyższe oprocentowanie w pierwszym okresie odsetkowym (5,6% zamiast 4,15%), jak i wyższą marżę w kolejnych okresach odsetkowych (o 0,75 punktu). W takim wypadku w lutym 2036 roku otrzymamy jakieś 20 137 zł.
Podsumujmy obligacje rodzinne. Jeżeli macie obligacje w miarę nowych emisji z aktualnym poziomem marży, to ich przedwczesna zamiana raczej się nie opłaca. Natomiast w przypadku starszych emisji z niższą marżą może się opłacić zamiana na EDO, ale trzeba to indywidualnie policzyć i zaakceptować dłuższy okres inwestycji.
Potencjalnych scenariuszy są setki. Dlatego każdy z Was powinien sam dokonać analizy na podstawie posiadanych obligacji, aktualnej oferty i indywidualnego horyzontu inwestycyjnego. Powyższe przykłady ułatwią Wam taką analizę, bo wiecie już, na co warto zwrócić uwagę. Jeżeli macie dodatkowe pytania, to zapraszam do komentarzy!
CZYTAJ TEŻ:
WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Jesteśmy tylko blogerami i dziennikarzami, nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.
Zdjęcie główne: yanalya / Freepik





