Donald Trump znów topi dolara. Na pytanie dziennikarza o to, czy jest zadowolony ze spadku kursu dolara odpowiedział, że „to świetne”. A na pytanie czy obawia się dalszego spadku dolara Trump odrzekł: „Myślę, że dolar radzi sobie świetnie”. Efekt? Spadek wartości dolara do najniższego poziomu od czterech lat oraz kolejny rajd złota i srebra. Za jedno euro trzeba płacić już prawie 1,2 dolara, zaś analitycy zastanawiają się czy to może być początek kolejnej fali spadków wartości amerykańskiej waluty. Czy Trump gada jak potłuczony, czy prowadzi jakąś grę? A jeśli to gra – czy nie jest zbyt ryzykowna i czy może mieć sens?
Ameryka to jeden z najbardziej zadłużonych krajów świata i jeden z tych, które najszybciej się zadłużają. Zadłużenie USA sięga już 39 bilionów dolarów i rośnie w tempie 1-2 biliony dolarów rocznie. Kraj, który zaciąga gigantyczne długi i musi spłacać od nich odsetki, potrzebuje dwóch rzeczy: niskiego oprocentowania oraz wiarygodnej, silnej waluty. Donald Trump robi wiele, żeby było odwrotnie: podważa zaufanie do dolara i nakłada na inne kraje cła, które zwiększają ryzyko inflacji. A więc i wyższych stóp procentowych.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Trump znów topi dolara. „Uważam, że to świetne!”
Właśnie mieliśmy kolejny epizod tych starań Trumpa. „Zielony” w ostatnich godzinach spadł do najniższego poziomu od początku 2022 r. po tym, jak Donald Trump zadeklarował, że jest… zadowolony z jego ostatnich spadków. „Uważam, że to świetne” – odpowiedział Trump dziennikarzom, gdy zapytali go, czy obawia się spadku wartości amerykańskiej waluty. „Myślę, że dolar — spójrz na biznes, który prowadzimy – radzi sobie świetnie” – dodał.
Po słowach Trumpa dolar odnotował najgłębszy jednodniowy spadek od niemal roku, czyli od wprowadzenia zaporowych ceł (z których potem Trump się rakiem wycofywał). Indeks dolara, wyliczany przez agencję Bloomberg, spadł o 1,2%. Spadek dolara pomógł pchnąć zarówno euro, jak i funta brytyjskiego do najwyższych poziomów od 2021 r., zaś frank szwajcarski osiągnął najwyższą cenę wobec dolara od ponad dziesięciu lat. Kolejny rajd zobaczyliśmy natomiast na rynku złota, którego cena skoczyła powyżej 5 250 dolarów za uncję. Srebro kosztuje już prawie 115 dolarów za uncję (jeszcze jesienią było po 50 dolarów za uncję, a rok temu – po 30 dolarów).

Część analityków uważa, że ostatnie wypowiedzi Trumpa to początek kolejnej fali spadkowej dolara. Od początku zeszłego roku, czyli od przejęcia władzy w USA przez Trumpa, dolar spadł o kilkanaście procent. Rok temu za euro płacono 1,02 dolara, a od kilku miesięcy była to cena 1,15-1,17 dolara. Po ostatnich oświadczeniach Trumpa dolar znalazł się na czteroletnim minimum – 1,2 dolara za euro. Czy w kolejnych miesiącach trzeba się spodziewać osłabienia dolara o kolejne kilkanaście procent?
To byłoby niebezpieczne, bo oznaczałoby drastyczne zmniejszenie atrakcyjności inwestowania w amerykańskie obligacje. Owszem, dla gospodarki słabsza waluta to zaleta, bo można taniej wyceniać eksportowane towary, czyli wzmocnić przemysł. Ale dla oszczędzających w takiej walucie – np. kupujących obligacje – to kłopot. Rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich jest dziś taka, jak rok temu (ok. 4,25%), chociaż stopy procentowe Fed w ciągu tego roku się obniżyły. To właśnie efekt spadku wartości dolara. Inwestorzy żądają wyższego wynagrodzenia za ryzyko.
Jeśli prezydent kraju, a więc osoba, która odpowiada za obronę wartości waluty i ochronę wartości oszczędności obywateli, opowiada o tym, że spadek wyceny tej waluty to świetna wiadomość – zachodzi ryzyko, że nie chce w ogóle tej waluty bronić. A to oznacza, że inwestorzy zaczynają się zastanawiać jak bardzo może spaść dolar. I jak bardzo ryzykownym pomysłem jest inwestowanie w amerykańskie obligacje. Coraz więcej inwestorów dochodzi do przekonania, że to ryzyko jest zbyt duże i stąd popyt np. na złoto. Ci inwestorzy wolą mieć złoto, które nie wypłaca odsetek, niż obligacje denominowane w walucie tracącej na wartości (nawet jeśli płacą odsetki).
JPMorgan Chase podaje, że rośnie zapotrzebowanie inwestorów na ochronę przed słabszym dolarem na rynkach opcyjnych. Takie wypowiedzi jak ta Trumpa zwracają też uwagę na statystyki Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, z których wynika, że na podstawie parytetu siły nabywczej waluta amerykańska jest wciąż przewartościowana względem wszystkich walut krajów z grupy G-10 z wyjątkiem franka szwajcarskiego (co by oznaczało, że eksporterzy z innych krajów mają nieuczciwą przewagę nad amerykańskimi).
Gdyby dolar miał dalej spadać, należałoby rozważyć zmniejszanie udziału amerykańskich aktywów w naszych portfelach inwestycyjnych. Co z tego, że na obligacjach rządu USA można zarobić 4-5% rocznie, a zyski spółek giełdowych rosną o kilkanaście procent, skoro waluta ma „szansę” stracić na wartości jeszcze więcej, czyli zniszczyć wszystkie te zyski? Inwestowanie w Europie i Japonii (choć ta też jest potwornie zadłużona), inwestowanie we franka szwajcarskiego oraz w złoto – to byłyby dobre pomysły.
Czy to głupota czy… plan?
Ale część inwestorów uważa, że takie myślenie do pułapka. I że Trump wcale nie jest samobójcą, który chce zniszczyć wartość dolara. Jedni mówią, że to rodzaj „akcji ratunkowej” dla japońskiego jena, który się ostatnio mocno osłabiał (wywołując wzrost rentowności japońskich obligacji, który może ściągać kapitał z USA do Japonii). Być może Trump woli, żeby kapitał „na chwilę” uciekł do złota, niż miałby uciec na dłużej do Japonii?
Druga teoria głosi, że Trump gra w ryzykowną grę, której celem jest rozpędzenie gospodarki amerykańskiej dzięki słabej walucie i cłom. Jeśli to się uda – kosztem innych obszarów gospodarczych, które wpadną w recesję – to świat i tak nie będzie mógł „obrazić się” na dolara i będzie go musiał kupować (podobnie jak amerykańskie obligacje). Jeśli jednocześnie na amerykańskiej technologii będą oparte nowoczesne zakupy (oparte na asystentach AI), a ich „walutą rozliczeniową” będą stablecoiny (w 99% oparte na dolarze), to popyt na „zielonego” nie spadnie.
To ryzykowna gra, bo zanim to wszystko się wydarzy, miną miesiące jeśli nie lata. Jeśli w tym czasie dolar będzie się osłabiał, to wystawia na ogromne ryzyko inwestowanie w obligacje amerykańskie. „Kapitału na świecie jest dużo, w coś musi inwestować” – uważa zapewne Trump. I rzeczywiście, rentowność amerykańskiego długu ostatnio co prawda nie spada, ale i nie rośnie. Jeśli Trump się nie myli, to amerykańskie obligacje będą nadal kupowane (co może osłabić popyt na złoto), zaś spadek dolara będzie powolny (a więc pozwalający „obronić” sens inwestowania np. w amerykańskie akcje, których wartość fundamentalna może rosnąć szybciej).
————————–
ZOBACZ TEŻ NA YOUTUBE:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
PRZECZYTAJ TEŻ O PRZYSZŁOŚCI DOLARA:
zdjęcie tytułowe: FinanceVisual/Pixabay





