21 stycznia 2026

Cena uncji złota zbliża się do 5 000 dolarów. Niektórym inwestorom drżą ręce. Zwolennicy złota mówią: „to handel dewaluacyjny”. O co chodzi?

Cena uncji złota zbliża się do 5 000 dolarów. Niektórym inwestorom drżą ręce. Zwolennicy złota mówią: „to handel dewaluacyjny”. O co chodzi?

Cena złota nieuchronnie zbliża się do 5 000 dolarów za uncję. Coraz więcej czytelników „Subiektywnie o Finansach” sygnalizuje, że przy tych poziomach ceny złota czas na jego sprzedaż. Również znany zarządzający portfelami Sebastian Buczek niedawno mówił, że nie zdziwi się jeśli za rok złoto będzie tańsze, niż dziś. Dlaczego ktoś miałby kupować złoto? Zwolennicy tej strategii mówią: to „handel dewaluacyjny”, zaś z tego punktu widzenia to nie złoto jest drogie, tylko waluty, w których jego cena jest wyrażona – są tanie. Czy coś w tym jest?

Na światowych rynkach znów zrobiło się nerwowo. Coraz większe nieporozumienia dotyczące przyszłości Grenlandii (prezydent Donald Trump chce ją odkupić albo „zarekwirować”) przenoszą się na aspekty gospodarcze (zaostrzenie wojny celnej) oraz geopolityczne (inwestorzy zaczynają brać pod uwagę rozpad NATO). Ceny akcji zaczynają się osuwać w dół, dolar przestał się umacniać (po kilku tygodniach odrabiania strat), zaś rentowności obligacji idą w górę (czyli inwestorzy żądają wyższego oprocentowania jako „nagrody” za ryzyko).

Zobacz również:

Jedynym oczywistym wygranym są metale szlachetne. Złoto jest już tylko 3% od psychologicznej bariery 5 000 dolarów za uncję, natomiast srebro kilka procent dzieli od pokonania granicy 100 dolarów za uncję. Ten ostatni kruszec jest już handlowany znacznie powyżej tej okrągłej granicy na giełdach azjatyckich (np. w Szanghaju).

Ceny metali szlachetnych są już tak szalone (patrząc z perspektywy ostatnich lat), że coraz częściej widać na platformach społecznościowych „testimoniale” inwestorów mówiących o tym, że sprzedają część posiadanego złota, realizując zyski. Patrząc z punktu widzenia analizy trendów – trudno ich nie rozumieć. Żaden trend nie jest wieczny, a im bardziej „rozgrzany” był rynek w czasie wzrostów ceny, tym szybciej i bardziej niespodziewanie będzie spadał. Na rynkach tak było, jest i będzie.

„Hossa złota to nie strach przed geopolityką, czy inflacją. To handel dewaluacyjny”

Ale jest i druga frakcja inwestorów, którzy mówią, że kupowanie złota to dzisiaj „handel dewaluacyjny”. To sformułowanie odzwierciedla przekonanie analityków, że kupujący złoto nie chcą ochronić się przed inflacją, lecz szukają schronienia przed walutami, bo obawiają się ich dewaluacji. Takie epizody się zdarzały w historii, nawet setki lat temu, gdy władcy zamieniali pieniądz oparty na szczerym złocie na taki z domieszką miedzi. Wówczas ludzie chronili się przed efektami takich praktyk kupując coraz drożej złoto.

To nie jest po prostu ucieczka do bezpieczeństwa. Inwestorzy kupują także aktywa bardzo zmienne, ale pod warunkiem, że są postrzegane jako stosunkowo odizolowane od możliwości „popsucia pieniądza”. Zwolennicy teorii o tym, że ceny złota rosną wskutek „handlu dewaluacyjnego” uważają, że kruszec znalazł się na tak kosmicznych poziomach cenowych z zupełnie innego powodu, niż w latach 2009–2011. Wtedy chodziło o ochronę przed inflacją. A teraz chodzi o strach przed byciem wierzycielem w walucie, która może być zdewaluowana.

Mówiący o tym, że za hossą złota stoi „handel dewaluacyjny” mówią, że nie chodzi o inflację, ani o napływ pieniędzy do funduszy ETF, ani nawet nie o geopolitykę, lecz o spadek wartości dolara mierzonej złotem. W 1996 roku każdy dolar był wart 120 miligramów złota (czyli 0,4% uncji złota). Dziś za dolara można kupić mniej niż 10 miligramów złota (0,03% uncji). W tym samym 1996 r. uncja złota kosztowała 400 dolarów, dziś zbliża się do 5 000 dolarów. Jednak wartość nabywcza dolara nie spadła w aż tak szalonym tempie. Dolar z 1996 r. w cenach towarów w sklepach byłby wart tyle, ile 2,1 dolara dzisiejszego.

Handel dewaluacyjny złotem. Ile uncji wart jest dolar
Handel dewaluacyjny złotem. Ile uncji wart jest dolar

A więc bańka spekulacyjna czy raczej dyskontowanie przyszłego spadku wartości pieniądza poprzez jego dodruk, by spłacić długi najpotężniejszych krajów świata? Według zwolenników teorii mówiącej, że to „handel dewaluacyjny” napędza złoto jest argument, że wzrost cen złota nabrał tempa w tym roku, w którym cła zaordynowane przez prezydenta USA Donalda Trumpa zaczęły zaciemniać perspektywy gospodarcze. Jednocześnie spadał indeks śledzący wartość dolara względem innych walut (indeks ten osiągnął najgorszy roczny wynik od dwóch dekad).

We Francji trwa impas polityczny, który podniósł rentowność obligacji rządowych i powoduje niepewną przyszłość euro. W Japonii nowa premier Sanae Takaichi wzbudził obawy dotyczące wzrostu zadłużenia Japonii i ten sam efekt – wzrost rentowności obligacji i spadek wartości waluty (japońskiego jena). Polityczne spory w miastach takich jak Waszyngton, Paryż czy Tokio potęgują obawy, że rządy mogą mieć większe trudności niż oczekiwano ze spłatą długów.

Co stoi naprzeciw teorii mówiącej, że to „handel dewaluacyjny” napędza złoto? Ot, choćby zachowanie bitcoina, innego „antyinflacyjnego” aktywa, które w takiej sytuacji powinno być przez inwestorów wybierane równie chętnie, jak złoto. Albo fakt, że rentowność obligacji, choć rosnąca, nie pokazuje odpływu kapitału z rynku obligacji. To oznacza, że większość inwestorów jest zadowolona, że dostanie większe odsetki, nie obawia się utraty wartości nabywczej pieniędzy. Wartość rynku obligacji jest kilka razy większa, niż rynku złota.

No i wreszcie jest i argument mówiący o tym, że aktywem chroniącym przed inflacją i dewaluacją są akcje. Ich przewaga nad złotem polega na tym, że wypłacają dywidendy. Ceny akcji – podobnie jak ceny złota – idą w górę znacznie szybciej, niż wynikałoby to ze wzrostu zysków spółek przypadających na każdą akcję. 70% rynku akcji to dziś Stany Zjednoczone. Żeby kupić akcje, trzeba kupić dolara (co kwestionuje oczekiwanie, że „zielony” się załamie). A więc jeśli inwestorzy uważają, że „handel dewaluacyjny” jest dobrym pomysłem, to i tak mają do wyboru bardziej „bezpieczne” aktywa, czyli akcje, które wypłacają dywidendy.

W krótkim terminie geopolityka jednak znów na pierwszym planie

A jak ostatnie wydarzenia na rynku złota komentuje Michał Tekliński, analityk rynku metali szlachetnych w Goldsaver.pl (sklep internetowy, w którym można kupić złoto w częściach) oraz Goldenmark (sieć salonów z metalami szlachetnymi i aktywami alternatywnymi)?

Złoto ustanowiło nowe historyczne maksima w reakcji na zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczące możliwych ceł wobec europejskich krajów oraz ze względu na narastające napięcia geopolityczne związane z Grenlandią. Inwestorzy, zaniepokojeni ryzykiem nowej wojny handlowej i wzrostem globalnej niepewności, ponownie skierowali kapitał w stronę aktywów uznawanych za bezpieczne.

Groźby taryfowe, obejmujące m.in. Francję, Niemcy i Wielką Brytanię, zwiększyły ryzyko globalnej wojny handlowej i od razu odbiły się na notowaniach akcji oraz walutach. Takie zachowanie rynku ma solidne ekonomiczne podstawy. Groźba taryf zaczyna wyglądać jak potencjalny początek nowej spirali napięć handlowych na linii USA–Europa, co z kolei podkopuje apetyt na ryzyko i wzmacnia popyt na bezpieczne przystanie. Dolar osłabł, a inwestorzy przenieśli kapitał do aktywów obronnych typowych właśnie dla okresów niepewności – złota, franka szwajcarskiego czy jena japońskiego.

Rynek złota już od dłuższego czasu dyskontuje oczekiwania kolejnych obniżek stóp procentowych przez amerykański bank centralny Fed i słabsze dane makroekonomiczne, co wcześniej przyciągało inwestorów do metalu. Teraz dochodzi do tego bardzo konkretny impuls geopolityczny i ryzyko rozlania się konfliktów handlowych na największe gospodarki świata.

Nie jest wykluczone, że jeśli retoryka taryfowa zostanie utrzymana lub eskalowana, a Europa faktycznie odpowie konkretami na amerykańskie działania, doprowadzi to do jeszcze większej zmienności na rynkach finansowych. Dla złota to kolejny argument stojący po stronie dalszego popytu – zarówno inwestorów, jak i banków centralnych, które szukają sposobów na zabezpieczenie rezerw w coraz bardziej niestabilnym otoczeniu.

Niezmiennie katalizatorem wzrostów pozostają napięcia geopolityczne. Eskalacja sytuacji w Iranie, krwawe protesty, groźby blokady cieśniny Ormuz oraz agresywna retoryka administracji USA wywołały falę masowego popytu na złoto. A teraz doszły do tego bezprecedensowe dyskusje o możliwej aneksji Grenlandii i zaangażowaniu sił NATO.

Jednym z kluczowych czynników są też narastające obawy o niezależność Rezerwy Federalnej USA. Po ujawnieniu przez Jerome’a Powella informacji o możliwych zarzutach karnych związanych z kosztami renowacji siedziby Fed, rynki zareagowały nerwowo. Szef Fed otwarcie zasugerował, że sprawa może być formą politycznej presji.

Analitycy coraz śmielej podwyższają prognozy dla złota. Citigroup i Metals Daily prognozują, że poziom 5 000 dolarów za uncję złota może zostać osiągnięty już w pierwszym kwartale 2026 roku, a srebro może dojść do 100 dolarów za uncję. Ross Norman z Metals Daily zakłada średnią cenę złota w całym roku na poziomie 5 375 dolarów, z możliwym maksimum sięgającym nawet 6 400 dolarów. Nawet jeśli po drodze pojawią się korekty, fundamenty tej hossy pozostają nienaruszone. Banki centralne, napięcia geopolityczne i erozja zaufania do walut fiducjarnych tworzą mieszankę, która sprzyja metalom szlachetnym.

———————————-

ZAPOZNAJ SIĘ Z ARTYKUŁAMI Z CYKLU „STAĆ CIĘ NA ZŁOTO”:

>>> Dla niezbyt doświadczonych inwestorów najbezpieczniejszą strategią są zakupy w częściach. Dotyczy to akcji, obligacji i… złota też. Zwłaszcza teraz. Jak robić to wygodnie?

>>> Złoto w monetach lub sztabkach czy w ETF-ach, funduszach i akcjach spółek? Jakie są wady i zalety lokowania pieniędzy w fizyczny kruszec?

>>> Popularność zakupów złota w Polsce rośnie, więc… wraca patent na kupowanie złota po kawałku. Czy tym sposobem złote sztabki trafią pod strzechy? Czy to bezpieczne? Testuję

>>> Od czego zależy cena złota? Kiedy zyskamy dzięki ulokowaniu w nim części oszczędności, a kiedy niekoniecznie? Zdecyduje o tym kilka czynników

>>> Po co banki centralne kupują złoto? I czy my też powinniśmy? Czy dla bankierów złoto staje się alternatywą dla „papierowego” pieniądza?

>>> Złoto czy nieruchomości? Ten odwieczny spór od lat rozgrzewa zwolenników inwestycji alternatywnych na całym świecie. Kto ma więcej racji?

>>> Złoto jako „ubezpieczenie od końca świata”? Nie tylko. Sprawdzam, jak złoto się sprawdza w kryzysowych momentach na rynku. Bo kryzysów ci u nas dostatek

————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.

————————

ZAPROSZENIE 

Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w Subiektywnie o Finansach. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.

Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli wiodący na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.

——————————–

Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

 

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
RafałX
2 miesięcy temu

Ja realizuje po mału zyski, zresztą trzeci raz w ciągu 10 miesięcy 😂 z tym, że nie inwestuje w fizyczne zloto tylko przez TFI.

W każdym razie najlepiej bym wyszedł gdybym nic nie robi przez ten czas, ale nie mam, aż tak silnych nerwów 😛

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Na rynku najsilniejsze nerwy trzeba mieć żeby nic nie robić. Taki paradoks 😉

RafałX
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Żeby nie było nie narzekam, sam wybrałem taką a nie inną strategię 🙂

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Ależ nikt tu nie zarzuca Panu narzekania 😉

Niko
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgadzam się ,a to najlepiej wychodzi chyba gdy człowiek nie ma presji i ciśnienia,kupilem ostatnio etc na zloto i pare kopalń dodałem ,trochę czuje sie z tym dziwnie że tak póżno ale wasz ostani artykuł o kopalniach złota podtrzymuje mnie na duchu że jeszcze wyjde z tego z twarzą🤔

Ppp
2 miesięcy temu
Reply to  Niko

Też o tym myślę. Ma to tę zaletę, że zamiast wydawać 18.000PLN za monetę (inne, niż 1oz mają gorsze spready), można inwestować po trochu w fundusz/etf. I ryzyko mniejsze i tych 18.000PLN na raz można po prostu nie mieć na zbyciu.
Pozdrawiam.

BadaczTalmudu
2 miesięcy temu
Reply to  RafałX

[CENZURA-red, użytkownik wykluczony z dyskusji, brak kultury wypowiedzi]

BadaczTalmudu
2 miesięcy temu

[CENZURA-red, użytkownik wykluczony z dyskusji za brak kultury wypowiedzi oraz w ramach zimowej akcji sprzątania ruskich śmieci]

Łukasz
2 miesięcy temu

Ostatni raz metale kupowałem w 2020.. od tego czasu tylko rośnie więc jak patrzę na rozkład portfela to wychodzi, żeby nie ruszać.. tak złoto jak i srebro. Kiedyś walnie, ale ta korekta chyba nie skasuje aż takiej górki. Nie w obecnej sytuacji geopolitycznej

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Tak, to raczej mało prawdopodobne, chyba że zapanuje światowy pokój 😉

EG.
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Trump ma jeszcze 3 lata przed sobą a to znaczy że złoto dojdzie jak nic do 50 tys.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  EG.

Raczej nie, bo wtedy rentowność amerykańskich obligacji wywali w kosmos 😉

Moni
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

O jak zazdroszczę. Ładnie zarobiłam na zlocie przez TFI ale ciągle się bałam ze to juz niedługo musi być korekta i sprzedałam. Teraz kilka miesięcy myślę o nowym zakupie ale wydaje mi się już bardzo wysoko. W tym czasie srebro poszło 100 % w 3 miesiące. Coś się wydarzy bo wielka chciwość na rynku plus Donald Tramp dba żeby nudy nie było 😆

BadaczTalmudu
2 miesięcy temu

[CENZURA-red, użytkownik wykluczony z dyskusji z powodu braku kultury wypowiedzi oraz w ramach zimowej akcji sprzątania ruskich śmieci]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu