Spadek inflacji przyspiesza: w styczniu ceny wzrosły tylko o 2,2% w porównaniu z tymi sprzed roku. Co się dzieje? I co oznacza dla oszczędności?

Spadek inflacji przyspiesza: w styczniu ceny wzrosły tylko o 2,2% w porównaniu z tymi sprzed roku. Co się dzieje? I co oznacza dla oszczędności?

Spadek inflacji przyspiesza. Co się dzieje? Z tradycyjnym opóźnieniem Główny Urząd Statystyczny podał właśnie inflację za styczeń. Jest ona naprawdę niska. Dopiero zaczęliśmy się przyzwyczajać do tego, że mamy inflację w okolicach 2,5% w skali roku, a tu się okazuje, że to już nieaktualne, bo jest jeszcze niższa – według wstępnych obliczeń wynosi 2,2%. Dlaczego ceny wolno rosną i jak to powinno wpływać na nasze decyzje finansowe?

Kolejny spadek inflacji może wyglądać zaskakująco i pewnie wielu z Was skojarzy go ze zmianami w koszyku inflacyjnym, które GUS raz w roku przeprowadza. W zeszłym roku te zmiany przyniosły skokową rewizję inflacji w dół i stały się przedmiotem spekulacji, czy rząd przypadkiem (rękami prezesa GUS) nie próbuje manewrować przy wskaźniku, żeby np. uniknąć dodatkowych waloryzacji emerytur. Tegoroczne spekulacje jeszcze przed nami, bowiem spadek inflacji w styczniu 2026 r. jeszcze nie wynika ze zmian w koszyku inflacyjnym.

Zobacz również:

Z czego wynika spadek inflacji? Trzy powody

Wynika natomiast z trzech innych czynników. Po pierwsze z tańszego paliwa. Jak wynika z danych Autocentrum, rok temu tankowaliśmy paliwo E-95 średnio po 6,11 zł za litr. Dziś średnia cena tego samego paliwa to tylko 5,57 zł. To z kolei efekt niskich cen ropy naftowej na światowych giełdach (o tym dlaczego są niskie można by napisać cał referat). Jeśli coś, co ma spory udział w portfelu wydatków większości Polaków przez rok tanieje o 10%, to ma spory wpływ na inflację. A transport to 11% całości koszyka inflacyjnego GUS.

Po drugie niska inflacja wynika z bardzo silnego złotego. Na początku zeszłego roku za euro płaciliśmy blisko 4,3 zł, dziś cena tej waluty oscyluje wokół 4,2 zł. To powoduje, że wszystko co sprowadzamy z zagranicy, automatycznie może być tańsze (więc nie „importujemy” inflacji z zagranicy). A im ona jest niższa, tym atrakcyjniejszym stajemy się krajem dla tych, którzy chcą kupić np. polskie obligacje (oprocentowane na ok. 5% rocznie).

Im więcej kapitału z zagranicy do nas płynie, tym mocniejszy jest złoty (bo ci kapitaliści muszą wymienić swoje euro i dolary na złote). Jest to samonapędzająca się spirala – im mocniejszy jest złoty, tym bardziej obniża inflację, co przyciąga inwestorów z zagranicy, dzięki którym złoty jest jeszcze mocniejszy, co znów obniża inflację… i tak dalej. Kilka lat temu ten mechanizm był jednym z winowajców 18-procentowej inflacji, dziś ją obniża. Więcej o tym mechanizmie pisałem wczoraj:

za silny złoty

Po trzecie: wolniej rosną ceny żywności. To w ostatnich latach był stosunkowo „inflacjogenny” czynnik w naszych portfelach, ale na szczęście spirala cenowo-płacowa w branży spożywczej wygasła. Energia przestała drożeć (a nawet trochę potaniała), wzrost płac też jest mniejszy niż był, a transport potaniał (niższe ceny paliw), więc produkty spożywcze dostarczane do naszych sklepów nie drożeją tak szybko.

Według analizy UCE Research na podstawie ponad 82 000 cen detalicznych, w styczniu tego roku codzienne zakupy zdrożały średnio o 3,7% w skali roku. Z tego żywność podrożała średnio tylko o 3,2% w skali roku (choć np. słodycze i desery o ponad 7%, a mięso o 6,7%. Najbardziej spadek cen widać w warzywach i owocach (spadek o 3-4% w skali roku). Jeszcze w listopadzie ten sam wskaźnik UCE Research pokazywał roczny wzrost cen rzędu 4,2%, więc różnica jest duża.

Spadek inflacji – o ile czynniki, które go powodują, nagle nie „wyparują” – daje niemal gwarantowane obniżki stóp procentowych. Najpewniej z obecnego poziomu 4% wylądujemy całkiem niedługo w okolicach 3,25-3,5% (jeśli chodzi o oficjalną stopę procentową Narodowego Banku Polskiego). O ile jeszcze niedawno NBP mówił o obawie odrodzenia inflacji, to dziś musi zacząć się martwić, że będzie ona tak niska, że będzie świadczyła o jakichś kłopotach w gospodarce.

Na razie tych kłopotów nie widać, w ostatnim kwartale poprzedniego roku wzrost gospodarczy Polski przyspieszył, a PKB – czyli wartość wszystkiego, co wspólnie wytwarzamy w kraju – była o 4% wyższa, niż rok wcześniej. O tym, że to stosunkowo rzadko spotykane zjawisko, by gospodarka szybko rosła, ale nie wywoływało to wyższej inflacji i konieczności podwyższania stóp procentowych rozmawialiśmy niedawno w „Subiektywnie o Finansach” z głównym ekonomistą Banku Pekao, Ernestem Pytlarczykiem:

złotowłosa gospodarka

Trzy skutki coraz niższej inflacji dla Twoich oszczędności

Co może oznaczać niska inflacja dla naszych pieniędzy i jakie decyzje finansowe powinna nam podsuwać? Oto kilka spostrzeżeń, które poczyniłem po obejrzeniu pod lupą wskaźnika inflacji za styczeń.

Po pierwsze: w dalszym ciągu trzeba walczyć o oprocentowanie w bankach. średnio oprocentowana lokata w banku prawie daje dziś ochronę przed inflacją. Niestety, „prawie” robi różnicę. Przeciętne oprocentowanie trzymiesięcznych lokat to dzisiaj 2,55% w skali roku. Jeśli w ciągu trzech miesięcy inflacja nagle nie wystrzeli (a nie powinna), to po potrąceniu podatku Belki pozostałe 2,06% w skali roku powinno prawie pokryć wzrost cen w tym czasie, a być może jeszcze coś zostanie.

Mniej pewności można mieć w przypadku średnio oprocentowanych lokat rocznych – obecnie oferujących 2,4% w skali roku. Mając taką przeciętnie oprocentowaną lokatę dostaniemy za rok 1,95% odsetek. Oczywiście: nie można porzucić nadziei, że one będą ostatecznie wyższe, niż inflacja za rok, ale pewności nie ma. Dlatego warto walczyć o wyższe oprocentowanie lokat, niż przeciętne, bo tylko ono da pewność, że wygramy z inflacją.

Promocyjne lokaty bankowe

Po drugie: wśród inwestujących w obligacje wygrywają ci, którzy postawili na stały procent. To odwieczny spór: brać obligacje antyinflacyjne (z oprocentowaniem uzależnionym od wskaźników inflacji powiększonych o marżę) czy iść w obligacje o stałym oprocentowaniu. Kto jakiś czas temu postawił w większym stopniu np. na antyinflacyjne obligacje czteroletnie i teraz mu się rolują na kolejny rok – może liczyć na 3,7% w skali roku przez następne 12 miesięcy. W tym samym czasie oprocentowanie obligacji trzyletnich o stałym oprocentowaniu wynosi 4,65%. A mówimy o obligacja obecnie sprzedawanych – jeśli ktoś kupił je wcześniej – zapewnił sobie wyższe oprocentowanie.

Po trzecie: złoty może być jeszcze trochę mocniejszy, co obniży opłacalność inwestowania za granicą. Niższa inflacja zwiększa atrakcyjność polskich obligacji dla zagranicznych inwestorów. A to oznacza większy popyt na polską walutę. Każdy posiadacz oszczędności część z nich lokuje za granicą, również w inwestycje wyrażone w obcych walutach. Trzeba się liczyć z tym, że wartość tych inwestycji (po przeliczeniu na złote) będzie mniejsza ze względu na niekorzystne różnice kursowe. Z kolei „polska” część portfela, o ile jest zainwestowana na warszawskiej giełdzie, dzięki mocniejszemu złotemu i większemu popytowi na polskie aktywa – może nieco bardziej urosnąć.

Spadek inflacji to spadek "oprocentowania", czyli rentowności obligacji
„oprocentowania”, czyli rentowności obligacji

Niska inflacja to zjawisko, które jest bardzo korzystne dla posiadaczy oszczędności. Z jednej strony obniża próg ryzyka, które trzeba podjąć, żeby ochronić pieniądze przed „ugryzieniem” przez inflację (dziś wystarczy mieć ulokowane pieniądze na 2,8%, żeby odsetki broniły realnej ich wartości). Bardziej opłaca się oszczędzać zarobione pieniądze, bo mniej groźny jest spadek ich wartości.

Inflacja spada. Ile za rok banki będą płaciły za lokaty?

O ile w przyszłości może spaść cena pieniądza z tego powodu, że spadek inflacji przyspiesza? To oczywiście pytanie do wróżki, ale jakąś wizję przyszłości dają „zakłady” przyjmowane przez inwestorów o przyszłą cenę pieniądza. Na poniższym wykresie (który zassałem od analityków banku Santander) widzicie WIBOR 3M (to ta najwyżej położona linia) oraz notowania kontraktów terminowych na cenę pieniądza w przyszłości (od trzech do sześciu i od sześciu do dziewięciu miesięcy).

Spadek inflacji obniża oczekiwania dla przyszłej ceny pieniądza
Spadek inflacji obniża oczekiwania dla przyszłej ceny pieniądza

Jeśli więc dziś różnica między oficjalną ceną pieniądza (4%) i stawką WIBOR (3,9%), a prognozą ceny pieniądza za kilka kwartałów (3,4%) wynosi nieco ponad pół punktu procentowego, to trzeba się spodziewać, że za niecały rok średnie oprocentowanie depozytów może być o tę wartość niższe od obecnego. A to oznacza, że możemy się spodziewać pod koniec tego roku średniego oprocentowania lokat na poziomie 1,5-2% w skali roku.

Jeśli dziś możemy zapewnić sobie więcej (i mamy pewność, że nie będziemy potrzebowali przez co najmniej rok tego kapitału) – to pewnie warto to zrobić. Oczywiście, te wszystkie prognozy oparte są na jednym, podstawowym założeniu – że inflacja spada i spadać jeszcze trochę będzie. A wraz z nią oficjalna i rynkowa cena pieniądza. Czy to założenie się spełni? Pewności oczywiście nie ma.

„Czynnikiem ryzyka pozostaje ewentualna eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i wzrost cen ropy naftowej, który mógłby przełożyć się na ponowny wzrost inflacji. Jeśli jednak to ryzyko się nie zmaterializuje, zejście inflacji poniżej 2% w tym roku pozostaje realnym scenariuszem. Na dziś presja dezinflacyjna powinna nadal dominować, a inflacja może utrzymywać się poniżej środka celu NBP, czyli poniżej 2,5%” – skomentował Andrzej Gwiżdż, analityk platformy inwestycyjnej Portu.

————————

CHCESZ MNOŻYĆ PIENIĄDZE?

W lutym najlepsza lokata bankowa oferuje 6,6%. Jak ją „zarezerwować”? Trzeba wejść do Okazjomatu Samcikowego, pobawić się chwilę suwakami (okres lokaty, kwota), kliknąć check-box (uwzględnić czy wyciąć promocje dla nowych klientów?) i wszystko stanie się jasne. Wybieramy, klikamy, zarabiamy. Zapraszam do sprawdzenia, nie ma czasu do stracenia:

————————

zdjęcie tytułowe: Pixabay, Canva

Subscribe
Powiadom o
37 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marek
26 dni temu

Inflacja niska jak zwykle na papierze. Mam kilka ulubionych produktów żywnościowych, które kupuję od wielu lat, i widzę, że cena rośnie 10–15% rok do roku. Podobnie czynsz za mieszkanie. Dobierając odpowiednio wagi można koszyka (np duża waga dla cen mieszkań) można uznać że nawet inflacja spada, tylko co z tego że dla Kowalskiego życie jest coraz droższe i to żadne tam 2,2%

Stef
23 dni temu
Reply to  Marek

Mam tak samo. Jak sie robi male zakupy i często te same produkty to sie widzi. Jogurt był 0.99 jest 1.19.
Ser był 4.29 jest 4.59

RAFAL
25 dni temu

Ja stabilność cen zuwazyłem po cenie fryzjerki . 8 lat temu 12zł , później 15 , 20 itd . Od roku stoi 40 zł . Wybitna ekonomistka .

Ppp
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Kiedyś chodziłem do fryzjera cztery razy w roku, potem trzy razy, a teraz dwa razy – strzygąc się na bardzo krótko. Wspomniana przez Panów przedsiębiorczyni spóźniła się z zaprzestaniem pompowania cen o kilka lat. Dodam, że te 40zł, to i tak tanio.
A kiedy usłyszę płacz, że ludzie rzadko chodzą do fryzjera, to nie zapomnę dodać: „sami sobie winni”.
Pozdrawiam.

Dawid
24 dni temu
Reply to  Ppp

„A kiedy usłyszę płacz, że ludzie rzadko chodzą do fryzjera, to nie zapomnę dodać: „sami sobie winni”.”
Dziwne ani razu takiego płaczu nie słyszałem.
[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Dawid
20 dni temu
Reply to  Dawid

Po co wycięliscie pod pretekstem braku kulturysty informację o tym, że np. fryzjerka do której ja chodzę która podniosła cenę strzyżenia męskiego z 30 zł do 60 zł na przestrzeni lat wcale nie ma problemów o których mój przedmówca chwalący się małą ilością pieniędzy w portfelu mówi. Moim zdaniem nie narusza żadnych zasad kultury zwyczajne zauważenie, że tak jak kiedyś za 30 zł pani miała pełne ręce roboty, tak dziesiaj trzeba się umawiać z wyprzedzeniem i zawsze gdy tam jestem jest pełne obłożenie. Tylko że wtedy była ona jedna a teraz ma jeszcze dodatkowe pracownice które u niej pracują. Rozumiem,… Czytaj więcej »

ObywatelRP
24 dni temu
Reply to  Ppp

Pana wpis idealnie pasuje do starego porzekadła, że prawdziwym barometrem co się dzieje w portfelach obywateli są zyski salonów kosmetycznych i fryzjerskich. Ludzie, gdy szukają oszczędności to właśnie tam zaczynają. Ja nie tyle, ze chodzę rzadziej, co poszukałem sobie tańszego i to może zmotywuje innych do obniżenia cen, bo to co „barbierzy” dziś biorą za 30 minut miziana głowy to granda.

Stef
23 dni temu
Reply to  ObywatelRP

Owszem Barber nawet w Australii czy Nowej Zelandii jest w podobnej cenie co u nas.

RafałX
25 dni temu

Uwzględniając cenę ropy i dolara to paliwo powinno już być ponizej 5zl i właściwie deflacja. Także te 2.2 to raczej wysoka inflacja jak na warunki rynkowe.

RafałX
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Niby nie, ale paliwo to ważny czynnik inflancyjny.

Яцек
25 dni temu

Proszę o artykuł na temat nietoksycznych struktur – pokazało się akurat coś nowego w Millennium, czego można użyć prawdopodobnie jako kontrprzykładu.

Hieronim
25 dni temu

Panie Redaktorze, ja chyba żyję w innym kraju niż GUS… Na ten przykład, pewien operator telekomunikacyjny (na razie nie wymienię nazwy) podniósł mi abonament o prawie 4% w związku z inflacją. Nie neguję potrzeb firmy, ale akurat moja umowa nie zawiera klauzuli waloryzacyjnej i wystosowałem uprzejmą reklamację… 😉
Czuję, że będzie temacik dla SoF 😲

Hieronim
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Reklamacja złożona, jeśli odpowiedź będzie w stylu „w odpowiedzi na złożone zapytanie uprzejmie informujemy, że dzisiaj jest piątek” – nie omieszkam rozruszać załogę SoF 😉

Aleks
23 dni temu
Reply to  Hieronim

O 4%???
Ja mam podwyzke o 50% – z 20 zl w TMobile GO S na odpowiednik za 30 zl…
Ogólnie to oficjalna inflacja zawsze jest zanizona np.czekolada Wedel ciagle w koszyku…10 lat temu 100g,obecnie 80g…ale nadal jako tabliczka…

Kale
23 dni temu
Reply to  Aleks

Było nie podpisywać nowych umów co 2-3 lata… Niestety wg jakichś danych na gsmmaniak.pl 70% podpisuje nowe umowy „bo mi się kończy, to zobaczę co mi zaoferują, może nowy telefon” bez świadomości, że umowa przechodzi automatem na czas nieokreślony na tych samych warunkach (chociaż teraz podobno jakieś klauzule są że jest drożej). Biorą nowy telefon który kosztuje w ratach 20-25% więcej, czasami jest to B-stock jeśli chodzi o hardware i MHz pamięci. 20% to klienci, którzy boją się że im „telefon przestanie działać” – oczywiście mowa tu o starszych osobach. Mi też chcieli wciskać kolejne umowy – olałem ich. Dodałem… Czytaj więcej »

Kale
23 dni temu
Reply to  Hieronim

Widzę, że mądry klient telekomów 🙂 Ja mam umowę „starą” od 10 lat niezmiennie 30 złotych abonament, 10 GB internetu.
Raz mnie „straszyli” że mogą rozwiązać umowę, to im powiedziałem żeby spróbowali 😉

Krzysiek
24 dni temu

Panie Macieju a ja nie widzę żeby to było ponad punkt procentowy, raczej chyba 0,5 pkt. : jeśli więc dziś różnica między oficjalną ceną pieniądza (4%) i stawką WIBOR (3,9%), a przyszłą ceną pieniądza wynosi nieco ponad punkt procentowy, to trzeba się spodziewać, że za niecały rok średnie oprocentowanie depozytów może być o ten ponad punkt procentowy niższe od obecnego.

Krzysiek
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

spojrzał Pan ?

Stef
23 dni temu

Niefortunny ten tytuł: „spadek inflacji przyśpiesza”. Może lepiej byłoby inflacja zwalnia. Juz tłumaczę.
1. Inflacja to jest wzrost cen więc inflacja przyspiesza to jakby wzrost cen wzrasta a tu mamy spadek wzrostu cen przyspiesza? Po co tak komplikować?

2. Czytelnicy może zrozumieją ale zaraz pójdzie gdzieś nagłówek w świat i inne osoby już mogą pomyśleć że mamy wzrost spadku cen.

Naprawdę można było prościej.

Stef
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Albo przeceniam autora. 😉 Liczyłem na prostrzy w odbiorze tytuł.

Jacek
23 dni temu

Pewną część kapitału mam w obligacjach i 1.5 roku temu zrobiłem konwersję z 4 letnich na 3 letnie (stosunek obecny stałych do zmiennych 3:1; to był ostatni moment, gdy jeszcze można było kupić z kosztem zerwania 0.7 *obecnie 2) Obecny portfel wszystkich obligacji ma 5% rentowności ważonej juz po podatku. I zastanawialem sie nad konwersją pozostałej części 4-latek (z marzą 1.5) ale już nie wychodzi tak dobrze jak poprzednio niestety, więc pozostawiam bez zmian. Koszt zerwania vs dodania różnica na dziś między 4.65% dla 3-latek a przewidywania inflacja (szacuję na 2.5% i 1.5 marży) juz nie daje spektakularnych efektów. Czuję… Czytaj więcej »

Maciesie
23 dni temu

Co oznacza? Mini-ratkę 😉

TomR
17 dni temu

Operatorzy telekomunikacyjni twierdzą, że ich podwyżki cen nie mają na nich negatywnego wpływu. Fakt, że dotychczas podnosili ceny nieśmiało.
https://gsmonline.pl/artykuly/orange-o-podwyzkach-cen-zwolnieniach-inwestycjach-w-5g-i-koncu-miedzi
„operator podtrzymuje kurs na poprawę rentowności, a jednym z elementów tej strategii są podwyżki cen.[…]wprowadzane podwyżki nie wywołują żadnej fali odejść klientów. […] Orange ma zachowywać przestrzeń do bardziej elastycznej gry cenowej poprzez marki i oferty typu Orange Flex i nju ”
Czyli w ofercie podstawowej już odważnie podnoszą ceny, ale nie lekceważą ryzyka i dla wrażliwych cenowo dają tańsze podmarki (należące do tej samej firmy) typu njumobile czy Orange Flex (ograniczona oferta, brak obsługi stacjonarnej).

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu