24 maja 2022

Polska stłuczka, niemiecka jakość likwidacji szkody. Firma-gigant daje „rabat”. Reakcja warsztatu? Rabat to stolica Maroka

Polska stłuczka, niemiecka jakość likwidacji szkody. Firma-gigant daje „rabat”. Reakcja warsztatu? Rabat to stolica Maroka

W moje auto na trasie szybkiego ruchu wjechał swoim pojazdem inny kierowca. Sprawca zapłacił mandat, a ja przystąpiłem do likwidacji szkody w dużej niemieckiej firmie. O ile w wypadku nikomu nic się nie stało, to gdy przyszło do likwidacji szkody opadła mi szczęka i do tej pory zbieram zęby z podłogi. I nie chodzi tylko o „rabaty”

Niemcy kojarzą mi się z motoryzacją, Bramą Brandenburską i ubezpieczeniową firmą gigant, która jest sponsorem tytularnym stadionu, po którym przez lata biegał Robert Lewandowski. Firma Allianz, bo o niej mowa, jest na ostatnim etapie wchłaniania firmy Aviva w Polsce. I robi to z hukiem.

Zobacz również:

Pech chciał, że znów stuknął we mnie samochód. I ponownie jest to historia godna opisania. O ile poprzednio wszystko poszło gładko i historia miała swój happy end, to teraz nad likwidacją szkody zawisło fatum – a raczej rabaty. Czy to wypadek przy pracy, czy raczej nowy, ubezpieczeniowy, beznadziejny świat? Sprawdzam!

Stłuczka i czas likwidacji szkody. Pierwszy zgrzyt i dwa słowa uznania

Rok temu zastanawialiśmy się, jak zmieni się rynek ubezpieczeń komunikacyjnych po zdecydowanych decyzjach PZU – lidera branży, który jest rynkowym trendsetterem. Czy zacieśnienie polityki ubezpieczeniowej zaowocuje spadkiem cen polis, czy też rozzuchwali firmy ubezpieczeniowe.

Firmy ubezpieczeniowe zbierają rocznie, według danych Polskiej Izby Ubezpieczeń, 15 mld zł z tytułu obowiązkowego OC komunikacyjnego. Co robią z tymi pieniędzmi? Mój przykład jak na dłoni pokazuje, że z likwidacją szkód z tytułu OC w Polsce jest coś ciągle bardzo nie tak.

Ale po kolei. Majówka. „Ekspresówka” S8. W bok mojego auta wjechało inne. Brakowało 10 cm, by moje auto zjechało na pas ziemi, a wtedy… strach pomyśleć.

Na miejsce przyjechała policja i wlepiła sprawcy mandat. Delikwent ubezpieczony był w Allianz. Zgłoszenie szkody i pierwszy zgrzyt. Nie można tego zrobić przez internet, bo trzeba mieć komplet danych sprawcy kolizji (których ja nie mam, bo ma je policja), a bez tego formularz mnie dalej nie przepuści. Infolinia? Jest święto i nie pracuje. Pozostaje zgłoszenie telefoniczne w dzień powszedni…

Wtedy sprawa rusza z kopyta. Wgrywam zdjęcia uszkodzeń przez smartfon i nie muszę nawet instalować żadnych dodatkowych aplikacji. Całość procedury – prostotę i ergonomię – oceniam na piątkę. Niestety, to nie koniec przygód. 

Czytaj też: Pan Marcin dotknął granic absurdu. W jego golfa wjechał traktor. Kierowca się przyznał, PZU dał zielone światło do naprawy. Ale rachunek ma płacić poszkodowany. Pomagamy!

Czytaj też: Sąd nad polisami OC. Kto powinien płacić więcej, a kto mniej? Oj, nie wszystkim się spodobają te pomysły

Odszkodowanie jak pożyczka „na jeden klik”. Warty 1100 zł

Po kilku godzinach, tego samego dnia, dostaję informacje o kwocie odszkodowania – wystarczy, że kliknę i pieniądze będą na moim koncie. Łatwe pieniądze – wartość odszkodowania to 4500 zł za uszkodzone trzy elementy i kilka części zamiennych. Czy to dużo, czy to mało – nie mam pojęcia. I pewnie bym kliknął (albo umówił się na profesjonalne oględziny w warsztacie mojej marki), gdyby nie poczucie zawodowego obowiązku.

„A gdzie kosztorys?” – zapytałem na infolinii. „W systemie. Zaraz powinien być widoczny” – usłyszałem. Nie wiem, czy to moje niedopatrzenie, czy właściwa ścieżka likwidacji szkody, ale właściciel uszkodzonego pojazdu najpierw poznaje kwotę odszkodowania, a kosztorysu naprawy musi szukać w innym miejscu. Przelogowałem się, poczytałem i zdębiałem. Włosy zjeżyły mi się, gdy zobaczyłem „minus 20%”.

Allianz obliczył, że naprawa auta będzie kosztować 5600 zł, a potem uznał, że obetnie mi 20% wartości odszkodowania. Wyłapać ten niuans nie było wcale tak prosto. Osoba, która pierwszy raz widzi sporządzony zupełnie nieprzejrzyście kosztorys szkody, z pewnością przeoczy ten „szczegół”.

Zapytałem opiekuna szkody z ramienia firmy Allianz, skąd ta redukcja. Odpowiedź: „obniżka o 20% odzwierciedla rabaty, jakie może pan uzyskać w sieci naszych warsztatów partnerskich”. Czyli jeśli umówię się na naprawę w warsztacie partnerskim Allianz, to mimo potrącenia 20% powinienem zmieścić się w kosztorysie.

Poszedłem za ciosem i zadzwoniłem do trzech warsztatów partnerskich Allianz z mojego miasta z zapytaniem, czy naprawią mi auto w cenie z kosztorysu firmy Allianz i czy dadzą – zgodnie z zapewnieniami centrali – 20% rabatu.

Warsztat nr 1. – 20% rabatu? Tyle na pewno pan nie dostanie. My dajemy rabaty, ale najwyżej 10%. A tak w ogóle to koszt naprawy przed rabatem będzie wyższy.

Warsztat nr 2. – 20% rabatu? Raczej nie. Jakieś 10% na robociznę i 2% na części rzeczywiście udzielam dla klientów Allianza. Ale najpierw i tak zrobimy własny kosztorys. 

Warsztat nr 3. – tutaj usłyszałem to samo, co w poprzednich dwóch. Czyli, literalnie rzecz biorąc, nie jest tak, jak zapewniała mnie firma Allianz. Kosztorys to tzw. kwota bezsporna, żeby nie powiedzieć: „na odczepnego”. Firma daje mi gotówkę do ręki, rabaty są palcem na wodzie pisane, a jak chcę solidnie naprawić auto, to powinienem oddać je do serwisu, który w moim imieniu będzie się kopał z koniem. Ale czy tak to powinno wyglądać?

Czytaj też: Kuriozalna historia. Kia pana Radosława została rozbita. Miało być odszkodowanie, ale pojawił się brazylijski łącznik i… 28 000 zł nieuregulowanego długu

Przeczytaj też: Nowa strategia PZU pod naszą lupą. Gdzie chce szukać zysków nasz narodowy ubezpieczyciel? Ubezpieczenia, banki, pośrednictwo w inwestowaniu, zdrowie i… co dalej?

Likwidacja szkody na papierze: rzeczoznawca bierze sprawy w swoje ręce

Skonfrontowałem kosztorys od Allianz z dwiema niezależnymi opiniami fachowców. Pokazałem kosztorys byłemu dyrektorowi działu likwidacji szkód innej firmy. „Można się przyczepić do tych 20% rabatu. A poza tym nie wygląda to źle”. Poprosiłem też o opinię Łukasza Szaramę, eksperta motoryzacyjnego, biegłego sądowego prokuratury.

„To nie jest najgorsze, co mogło Pana spotkać. Firmy ubezpieczeniowe pomniejszają kwoty odszkodowań nie tylko o rabaty, ale też o koszty amortyzacji i parametr „urealnianiający” ich zdaniem koszty naprawy. Zapominają dodać, że urealnienie jest korektą do poziomu szarej strefy, do której „niby przypadkiem” kierują strumień poszkodowanych. Niektóre z tych korekt występują osobno, niektóre wszystkie razem. Pomniejszania kosztów naprawy sięga nawet 60%”.

Szarama przygotował pro bono własny profesjonalny kosztorys zgodnie ze sztuką rzeczoznawcy. Wynik? Wartość szkody to nie 4500 zł, ale 9500 zł. Uzbrojony w nowy kosztorys zapytałem eksperta – co ja mam teraz z nim zrobić?

„Super, że ma Pan kosztorys. I pewnie liczy Pan na to, że firma wypłaci tyle, ile się należy. Otóż nie. Po pierwsze jakbym Panu wystawił fakturę za usługę rzeczoznawcy, to mimo wyroku Sądu Najwyższego, iż ubezpieczalnia ma ją zapłacić, spotkałby się Pan prawdopodobnie z odmową zapłaty, „bo nie było takiej potrzeby, aby brać rzeczoznawcę”. Po drugie, mimo że Kodeks Cywilny i wyroki sądów mówią jasno – to i tak bez sądu nie dostanie Pan kwoty z kosztorysu bez pokazania faktury, a jeśli nawet fakturę serwis pokaże – ubezpieczalnia fakturę skoryguje do uznanego przez siebie poziomu, bo oni mają „warsztat w sieci naprawczej, co taniej naprawi”.

Czyli dla świętego spokoju powinienem (i tak pewnie zrobię) oddać auto do serwisu, który przedstawi swój kosztorys i swoje faktury firmie ubezpieczeniowej. I będzie tak: firma go albo zaakceptuje, albo nie, ale zazwyczaj będą to negocjacje – warsztat chce ciągnąć linę w swoją stronę i zarobić jak najwięcej, firma ubezpieczeniowa chce, by koszty naprawy były realne, a nie służyły do wyciągania dodatkowej marży serwisantom.

Nauka likwidacji szkody: czemu kierowcy biorą gotówkę do ręki?

Pytanie brzmi, dlaczego kierowcy w ogóle decydują się kwestionować kosztorys gotówkowy. Jeśli ktoś chce naprawić auto, to odstawia go do serwisu i serwis „procesuje” się z firmą ubezpieczeniową o należną kwotę odszkodowania. Prawo jednak tak nie działa, a właściciel jest na uprzywilejowanej pozycji.

„Właściciel pojazdu doznał uszczerbku majątku, a firma ubezpieczeniowa powinna mu ten uszczerbek w pełni zrekompensować – również w wypłacie pieniędzy do ręki. Jeśli kogoś interesuje jednak uczciwe naprawienie pojazdu, oddaje auto do serwisu, który drze koty z ubezpieczalnią za niego, ale co bardzo istotne – zazwyczaj o to, co mu należne i określone w technologii producenta. Paraliżuje to jednak rozwój serwisu i jego konkurencyjność. Niestety, szara strefa warsztatów skutecznie karmiona poszkodowanymi z zaniżonymi kosztorysami w medalowy sposób zakrzywia obraz realnych kosztów dobrze wykonanych napraw, kształtując obraz uczciwych serwisów i poszkodowanych jako naciągaczy opływających w luksusie”

– mówi Łukasz Szarama. Generalnie pewnie nawet nie zainteresowałbym się szczegółami kosztorysu, gdyby firma nie potrąciła 20%, a warsztaty nie przyznały, że to ściema. Allianz powiadomiony, co mówią jego warsztaty partnerskie, do samego końca utrzymuje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

„Klient ma oczywiście możliwość wyboru sposobu likwidacji szkody i może też wybrać metodę kosztorysową. Wówczas ma zapewnioną możliwość naprawienia pojazdu w naszej sieci naprawczej po cenie, która widnieje na kosztorysie (wraz z rabatem). Rabat w kosztorysie został wynegocjowany przez ubezpieczyciela, a jego wysokość odpowiada rabatowi stosowanemu przez warsztaty współpracujące na terenie miejsca zamieszkania poszkodowanego”.

W ubiegłym roku do sądów trafiło niemal 180 000 nowych spraw z tytułu sporów na tle odszkodowań. To kilka razy więcej niż pozwów frankowiczów. Ale to opcja dla tych, którzy mają czas, pieniądze i duże roszczenie na stole, o które opłaca się „bić” na wokandzie.

Większość spraw kończy się w ten sposób, że kierowca naprawia auto nawet za mniejszą cenę – włoży nieoryginalną część, zrezygnuje z lakierowania jednego elementu, który i tak nie był bardzo zniszczony. Ale gdy w grę wchodzą naprawdę duże pieniądze i skomplikowana naprawa, sprawy kończą się w sądzie.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
29 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Stef
4 miesięcy temu

Z tym sądem to nie do końca droga przez mękę. Można też zwrócić się do kancelarii która wyśle pismo/ przed sądowe wezwanie do zapłaty i nagle kosztorys ubezpieczyciela +20%. Z firmą jest jeden problem sporo ceni swoje usługi.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Stef

A to prawda, czasem pismo/wezwanie przedsądowe załatwia sprawę

Ralf
4 miesięcy temu
Reply to  Stef

W cywilizowanym państwie prawa nie tak to powinno funkcjonować. Nie da się żyć, wiecznie oglądając się za siebie, czy ktoś nie chce Ci czegoś wsadzić w d…

Artur
4 miesięcy temu

Chcę mieć naprawiony pojazd i dlatego odstawiam go zawsze do ASO, czy to dotyczy rocznego samochodu czy 9 letniego motocykla. Chcę jeździć bezpiecznym i naprawionym zgodnie ze sztuką pojazdem.

poster
4 miesięcy temu
Reply to  Artur

Więc musisz dopłacić. Tak robi każdy ubezpieczyciel, a PZU wręcz się tym chwali ma być wg cen ich warsztatów współpracujących (przemilczając różnice w jakości, których rzekomo nie ma).

Artur
4 miesięcy temu
Reply to  poster

Nigdy nie dopłaciłem nawet złotówki. Wręcz przy likwidacji szkody na motocyklu ubezpieczyciel zwracał mi (za cały cały okres gdy motocykl stał w serwisie) opłaty za parkowanie w płatnej strefie – jeździłem do pracy samochodem zamiast motocyklem i musiałem płacić za parkowanie. Dostałem zwrotu prawie 1,5k zł

Last edited 4 miesięcy temu by Artur
Hieronim
4 miesięcy temu
Reply to  poster

> Więc musisz dopłacić.

Sąd Najwyższy jest zdania, że wcale nie musi.

Przemo
4 miesięcy temu
Reply to  Artur

ROTFL. Pamiętam naprawę służbowej Astry w ASO Opla w Opolu. Tak około 12 lat temu. Auto było w sumie do kasacji, a było nowe, ale ubezpieczyciel się uparł na naprawę. No to tak naprawiali, że gdzie się dało to powkładali stare zardzewiałe wkręty, bo na nowe już nie starczyło. Mnóstwo części nie wymieniono. W komorze silnika mnóstwo korozji po rozwalonym akumulatorze itd. A naprawa była a AC, auto było nowe, kilka miesięcy zaledwie.

Ksystof
4 miesięcy temu

Dokłanie to jest moja teza: nie mamy Pańskiego płaszcza. Jak masz kasę i czas to kop się z koniem, większość z nas nie ma czasu ani kasy, więc to olewamy Ale swoje o ubezpieczycielach wiemy, więc nie wierzymy w bajki o dobrych ubezpieczycielach i konieczności ubezpieczania się. Ubezpieczyciele chcieliby powiekszyć tort do podziału, więc opłacają sponsorowane artykuły nakłaniające ludzi do ubezpieczania się. Taki biznes. P.S. Artykuł jest o OC, ale AC nie działa wcale lepiej. Lepiej odkładać równowartość polisy na koncie oszczędnościowym niż pompować im prowizje, chyba że ma się drogie auto. Może wtedy coś tam skapnie, ale na pewno… Czytaj więcej »

4 miesięcy temu

a dlaczego szkoda nie była likwidowana bezgotówkowo? czy to 5000 czy 8000 zł bez znaczenia, te wartości ustala TU oraz wybrany (przez nich) warsztat, a poszkodowany chce mieć naprawione auto i po sprawie

Marcin
4 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

szkoda likwidowana bezgotówkowo znacząco utrudnia zrobienie biznesu na stłuczce.
Polecam przygody mercedesa AMG Patryka Mikiciuka na YT, który był naprawiany tak aby naprawić po kosztach, wziąć kasę z TU i znowu kolejny dzwon.

swiatlak
4 miesięcy temu

Jeśli ktoś chce naprawić auto, to odstawia go do serwisu”. „Go” – czyli kogo? Bo gdzieś mi się gramatyka rozjechała.

Racjonalny
4 miesięcy temu

Kolejny przykład, że państwo powinno systemowo rozwiązać problem, gdyż sądy są zasypane zasadnymi,ale w normalnym kraju zbędnymi pozwami. A wystarczyłoby wprowadzić zasadę,że w przypadku przegranej sprawy firma ubezpieczeniowa placi x razy więcej jako karę za politykę zaniżania odszkodowań. Dlaczego w Polsce uczestnicząc w normalnym życiu gospodarczym jako uczciwi kontrahenci jesteśmy zmuszeni do walki w sądach?
Tak jest w wielu sprawach – ja swego czasu walczyłem z biurem podróży za odwołana wycieczkę, chcialem odzyskac tylko to co wpłaciłem, a firma niezasadnie potrąciła sobie 30% kosztów.
Skończyło się na mojej wygranej w 2 instancjach po ok.2 latach.

Hieronim
4 miesięcy temu
Reply to  Racjonalny

> A wystarczyłoby wprowadzić zasadę,że w przypadku przegranej sprawy firma ubezpieczeniowa placi x razy więcej jako karę
> za politykę zaniżania odszkodowań.

Takie narzędzie ma UOKiK, który może badać, czy działanie firmy nie nosi znamion stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych.

stef
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Tak, następnie nakłada karę 1 000 000, a zysk ubezpieczyciela znacząco ją przekracza.

Ralf
4 miesięcy temu
Reply to  Racjonalny

Niestety z patologią zderzamy się na każdym kroku życia społecznego i gospodarczego. Instytucje powołane do normowania zachowań g… robią, a czas oczekiwania w sądach na pełne rozstrzygnięcie spraw cywilnych (obie instancje + apelacja) za chwilę zaczniemy liczyć w dziesiątkach lat.

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Racjonalny

(…)Kolejny przykład, że państwo powinno systemowo rozwiązać problem, gdyż sądy są zasypane zasadnymi,ale w normalnym kraju zbędnymi pozwami.(…)
Żeby tylko… przypominam co się dzieje przy reprywatyzacji.

Last edited 3 miesięcy temu by jsc
Michał
4 miesięcy temu

Miałem pare szkód i przygód z Allianz i zawsze pozytywnie. Tez mi proponowali kasę, ale po oddaniu do ASO od ręki akceptowali ich kosztorys i naprawiali 😉

Tomasz
4 miesięcy temu

Niektórzy właściciele starszych samochodów, przy niewielkiej szkodzie, która nie wpływa na bezpieczeństwo jazdy, mogą nawet nie chcieć naprawiać samochodu. Coś tam sobie wyklepie, wstawi błotnik innego koloru, czy zamaluje rysę pisakiem i jeździ dalej. Albo odda do naprawy po kosztach znajomemu, który tak sobie klepie autka po godzinach :). Do takich właśnie ludzi jest kierowana oferta gotówki. Jak ktoś przyjmie ofertę, to i ten ktoś będzie zadowolony, i ubezpieczyciel na tym zyska.

Kropka
4 miesięcy temu

Ciężko wytrzymać to zakłamanie „już po pierwszym roku chronią przed inflacją”.

Morawiecki zachęcał w wywiadzie do obligacji antyinflacyjnych. „Mamy czteroletnie i dziesięcioletnie obligacje antyinflacyjne, które już po pierwszym roku chronią przed inflacją, a nawet dają dodatkowy zysk powyżej inflacji. Jeśli ktoś nie chce swoich pieniędzy inwestować na taki okres, to wdrożyliśmy nowe obligacje, na przykład jednoroczne na poziomie stopy referencyjnej NBP, czyli znacznie powyżej dotychczasowego oprocentowania. To bardzo dobre warunki” – mówił.

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Morawiecki-14-emerytura-powinna-byc-co-rok-8343354.html

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Kropka

Morawiecki nie wie, że istnieje podatek Belki, który „zjada” marżę?

Ralf
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Morawiecki to już nawet nie wie, ile ma hektarów i m2!

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Ralf

Dlatego przepisał na żonę, bo nie mógł się doliczyć 😉

Wesoły Gienek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Bo to jest podatek Belki, a nie Morawieckiego 🙂

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Wesoły Gienek

To wiele tłumaczy ;-). Dlatego np. nowy wskaźnik referencyjny będzie się prawdopodobnie nazywał MOBOR 🙂

Tomasz
4 miesięcy temu

Bardzo dobrze, skończy się kosztorysowe cwaniakowanie. Bezgotówkowy serwis to najlepsza opcja, bo auto zostanie naprawione do stanu z przed wypadku i może to być nawet 3x wartość z kosztorysu.

stef
4 miesięcy temu

mój przykład;

  • pierwsza wycena 3000
  • skarga druga wycena 3900
  • oddałem auto do warsztatu bezgotówkowo, fv 5700 zł+ auto zastępcze na czas naprawy kololejne 1500
Admin
4 miesięcy temu
Reply to  stef

Mistrzowie negocjacji 😉

jsc
3 miesięcy temu

Alianz powinien beknąć za misseling.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!