8 lipca 2026

Ministerstwo Zdrowia przedstawiło plan na ukrócenie patologii w wynagradzaniu lekarzy i… na krótsze kolejki do tych lekarzy. Recenzuję!

Ministerstwo Zdrowia przedstawiło plan na ukrócenie patologii w wynagradzaniu lekarzy i… na krótsze kolejki do tych lekarzy. Recenzuję!

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło dziś plan na uregulowanie zarobków lekarzy i lepsze wykorzystanie czasu ich pracy. Celem jest zmniejszenie kolejek do specjalistów i przesunięcie pieniędzy z kieszeni najbogatszych lekarzy na leczenie Polaków. Pomysłów jak to zrobić jest sporo: od maksymalnej stawki godzinowej, poprzez ograniczenia budżetów szpitali na pensje lekarzy, zakaz zatrudniania na małe kawałki etatów, aż po centralną e-kolejkę, która ma uniemożliwić „wciskanie” na zabiegi poza kolejnością pacjentów, którzy dodatkowo zapłacą. Niestety, w planach Ministerstwa Zdrowia brakuje dwóch elementów, być może najważniejszych

Ogłoszenia takiego planu zażądał premier Donald Tusk. Chodzi o to, żeby w systemie zdrowia nie tworzyły się kominy płacowe i żeby lekarze nie mogli nadużywać szpitali i przychodni do nadmiernego bogacenia się. Po trzech tygodniach od wybuchu afery związanej z zarobkami jednego z młodych lekarzy zatrudnionych na SOR w warszawskim Szpitalu Południowym (zarobił tylko w tym szpitalu przez rok 1,6 mln zł), głos zabrała minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. I przedstawiła zarys rządowej reformy systemu zdrowia. Czy to dobry plan?

Zobacz również:

Będą godzinowe limity zarobków lekarzy w publicznych przychodniach i szpitalach

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała pakiet zmian, które mają zlikwidować kominy płacowe  w kieszeniach lekarzy. Rząd chce mieć kontrolę nad wynagrodzeniami w szpitalach i przychodniach. Chodzi o to, żeby niektórzy lekarze nie mogli pracować w wielu miejscach naraz i żeby nie mogli wystawiać faktur na 26 000 zł za godzinę pracy, jak to miało miejsce w niektórych szpitalach ostatnio. W jaki sposób Ministerstwo Zdrowia zamierza to osiągnąć?

>>> Publiczne szpitale i przychodnie nie będą mogły podpisywać umów ze spółkami lekarzy, a tylko z konkretnymi lekarzami, w wymiarze co najmniej pół etatu. To znaczy, że lekarz nie będzie mógł pracować w więcej, niż dwóch miejscach naraz. Na pracę lekarza w innym miejscu musi zgodzić się jego główny pracodawca.

>>> Rząd będzie pracował nad limitem wynagrodzeń dla indywidualnego pracownika medycznego. Stawką wyjściową, którą proponuje ministerstwo, jest maksymalna płaca lekarza w publicznej ochronie zdrowia na poziomie ok. 240 zł brutto za godzinę pracy. 

>>> Zostanie wprowadzony maksymalny udział kosztów wynagrodzeń w budżetach szpitali i przychodni finansowanych przez NFZ. Nie wiadomo jeszcze na jakim poziomie. Dziś jest to średnio 81,3%. Ministerstwo czeka w tej sprawie do końca sierpnia na rekomendacje Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT).

Ministerstwo Zdrowia dowie się, ile zarabiają lekarze

Jednym z najważniejszych elementów reformy będzie zdobycie więcej danych o wynagrodzeniach pracowników ochrony zdrowia. Obecnie państwo dysponuje głównie zanonimizowanymi informacjami, które nie pozwalają ustalić łącznych dochodów osób pracujących jednocześnie w kilku placówkach. Te informacje trafiają co prawda do ZUS, ale tam służą do celów związanych ze składkami na zdrowie. Co proponuje minister zdrowia?

>>> Wyniki konkursów ogłaszanych na świadczenia medyczne przez szpitale będą jawne. Przychodnia albo szpital, który pracuje w oparciu o pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia, będzie musiał ogłaszać za ile i na jakich zasadach zatrudnił przedsiębiorcę, który będzie świadczył usługi medyczne.

>>> Zostanie zrobiony dodatkowy przegląd wycen procedur medycznych i świadczeń. Ministerstwo Zdrowia podało, że w ostatnim roku obniżyło wyceny 114 procedur (m.in. z zakresu chirurgii kręgosłupa czy kardiologii), które powodowały kominy płacowe. Kolejnych 100 jest w procesie ponownej wyceny przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

>>> Nastąpi powiązanie numeru prawa wykonywania zawodu z numerem PESEL lekarza, dzięki czemu będzie można ustalić, ile zarabia lekarz pracujący jednocześnie na etacie i na kontrakcie lub w kilku różnych szpitalach i przychodniach. Będzie to mógł sprawdzić tylko urzędnik reprezentujący podatników finansujących pensje lekarzy. Powinno być szybko widać każdy komin płacowy i będzie łatwiej eliminować jego przyczyny. Dane mają umożliwić analizę wynagrodzeń lekarzy według specjalizacji, rodzaju szpitala, województwa czy poziomu placówek.

Sejm właśnie uchwalił ustawę, która umożliwi gromadzenie danych na podstawie numeru PESEL czy numeru prawa wykonywania zawodu. Ustawa została poparta przez koalicję rządową i Konfederację, posłowie PiS wstrzymali się od głosu. Ustawa czeka teraz na podpis Prezydenta. Ustawa upoważnia Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji do zbierania tych informacji w sposób zindywidualizowany, w celu lepszego szacowania kosztów świadczeń zdrowotnych.

CZYTAJ TEŻ:

ile wynoszą zarobki lekarzy na świecie

Lekarz jak kierowca tira? Będą limity godzin pracy dla medyków

Drugim ciekawym posunięciem w planowanych zmianach ma być urealnienie czasu pracy lekarzy. To trudna sprawa, bo dotąd – jak słyszeliśmy w ostatnich tygodniach – lekarz mógł odbywać dyżur trwający nawet kilkadziesiąt godzin bez przerwy i to kilka razy w tygodniu. Jedna sprawa to oczywiste oszustwa, a druga – to częsta praktyka wydłużania lekarskich dyżurów, szczególnie na SOR-ach czy blokach operacyjnych.

Obecny system pozwala na pracę jednocześnie w wielu placówkach. A to dlatego, że praca na podstawie kontraktów B2B nie podlega takim samym ograniczeniom, jak zatrudnienie pracownika na etacie. Resort chce sobie jednak z tym problemem poradzić – zamierza wprowadzić limit liczby godzin, które można przepracować w ochronie zdrowia, niezależnie od formy zatrudnienia. Takie rozwiązanie miałoby poprawić bezpieczeństwo pacjentów i ograniczyć ryzyko przemęczenia lekarza.

Ewentualne regulacje mają być poprzedzone rozmowami z samorządem lekarskim. Chodzi o to, żeby nie wylać dziecka z kąpielą i żeby nie okazało się, że wraz z wprowadzeniem limitu czasu pracy lekarzy wydłużą się kolejki pacjentów.  Argumentem przeciw ograniczeniu czasu pracy lekarzy może być to, że lekarzy jest za mało i tylko dzięki wydłużonym dyżurom i ich pracy w wielu miejscach szpitale są w stanie zapewnić odpowiednią obsadę dyżurów.

Koniec z operacjami „po znajomości”. Centralna e-kolejka i e-rejestracja

Minister zdrowia zapowiedziała, że przyspieszy rozwój centralnej e-rejestracji, dzięki której będzie można w jednym miejscu w internecie sprawdzić gdzie są wolne miejsca do lekarzy o określonej specjalności i zapisać się do niego. Dziś e-rejestracja działa pilotażowo dla kilku specjalności. Proces rozszerzenia centralnej e-rejestracji na wszystkie specjalizacje ma być zakończony nie w ciągu czterech lat, jak planowano jeszcze przed wybuchem afery z zarobkami lekarzy, ale w ciągu dwóch lat. Do końca 2027 roku system e-rejestracji ma objąć 39 specjalizacji.

Ministerstwo Zdrowia stworzy zupełnie nowe narzędzie, centralną e-kolejkę. E-kolejka będzie gwarantowała nam zapisy do szpitali na zabiegi planowe na uczciwych zasadach. A więc lekarze nie będą mogli „wstawiać” swoich pacjentów prywatnych do zabiegu lub operacji w publicznym szpitalu z pominięciem kolejki. Ma to utrudnić, a być może zlikwidować, atrakcyjność praktyki polegającej na tym, że lekarz bierze od pacjenta pieniądze za wizytę prywatną, a potem „w rewanżu” zapisuje go do zabiegu w szpitalu publicznym, w którym też pracuje, poza kolejnością.

Każdy pacjent będzie widział swój numer w kolejce. Będzie miał podpowiedź, gdzie najszybciej może wykonać zabieg. Będzie również mógł wybrać szpital, który w jego opinii wykona zabieg najlepiej. Wdrożenie tego rozwiązania będzie podobno możliwe do końca 2026 roku.

Czy Ministerstwo Zdrowia uratuje pacjentów? Dwie wątpliwości

Ekonomiści ochrony zdrowia od lat zwracają uwagę, że wysokie wynagrodzenia lekarzy są przede wszystkim skutkiem ich niedoboru na rynku. Polska należy do krajów Unii Europejskiej z relatywnie niską liczbą lekarzy przypadających na 1000 mieszkańców, co wzmacnia pozycję negocjacyjną specjalistów. Szpitale konkurują o lekarzy, bo ich zatrudnienie gwarantuje kontrakty z NFZ. Oferując więc coraz wyższe stawki za dyżury i kontrakty oraz nie wymagają obecności w pracy. W efekcie rosną koszty działalności placówek, finansowanych z naszych składek.

Rząd ma niewiele czasu, bo do końca kadencji parlamentu pozostało półtora roku. To już mało czasu na duże zmiany. Jeżeli będziemy mieli większą przejrzystość wynagrodzeń lekarzy, ograniczymy im możliwość pracy w zbyt wielu miejscach jednocześnie i ograniczymy finansowe anomalie (np. zbyt wysoko wyceniane procedury, pozwalające szpitalom na płacenie medykom fortuny) – szpitale mogą zyskać większą stabilność finansową.

Są dwa pytania. Pierwsze to takie, czy w tej reformie nie zabrakło przypadkiem planu na zmniejszenie liczby szpitali. Od tego trzeba przecież zacząć – jeśli nie będzie przybywać lekarzy i nie zmieni się organizacja pracy szpitali, to walka z kominami płacowymi będzie trudna. Owszem, limity płac lekarzy w pewnym stopniu ograniczą licytację o lekarzy, ale jej nie zlikwidują. Źródłem problemu jest to, że każdy szpital chce mieć jak najwięcej oddziałów, bo to oznacza więcej pieniędzy z NFZ. Na poziomie województw musi powstać matryca najlepszych szpitali w poszczególnych specjalizacjach, do których popłyną pieniądze.

CZYTAJ TEŻ:

co zrobić żeby ochrona zdrowia nie zbankrutowała

I drugie pytanie. Czy państwo zdoła pogodzić większą kontrolę nad wydatkami na pensje lekarzy z utrzymaniem odpowiedniej liczby specjalistów w publicznej ochronie zdrowia? Centralna e-kolejka – jeśli powstanie – może zmniejszyć atrakcyjność pracy w prywatnych przychodniach (bo odetnie część popytu pacjentów, koncentrującego się na chęci „wepchnięcia się” do zabiegu u danego lekarza w publicznym szpitalu). Z kolei limity wynagrodzenia lekarza (240 zł za godzinę) może być argumentem dla rzucenia pracy w państwowym szpitalu i postawieniem na prywatną praktykę.

Co zrobić, żebyśmy po prostu mieli więcej lekarzy? W planie Ministerstwa Zdrowia nie znalazło się zwiększenie liczby miejsc na studiach lekarskich (to ryzykowne, bo mogłoby obniżyć jakość kształcenia, ale chyba niezbędne). Nie ma też konkretnego planu na zwiększenie atrakcyjności pracy w Polsce dla lekarzy z zagranicy. Pytanie czy bez tych elementów jesteśmy w stanie ograniczyć wzrost wydatków na pensje lekarzy.

Zapowiedzi minister zdrowia nie zawierają żadnego z najbardziej radykalnych rozwiązań. Nie ma tu ani reformy sieci szpitali (na które idzie 70% pieniędzy z naszych składek), ani zakazu łączenia przez lekarzy pracy w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia. Jest jednak ciekawa zmiana – próba odejścia od modelu, w którym odpowiedzią na problemy systemu zdrowia było głównie zwiększanie finansowania. Teraz resort zdrowia chce jednocześnie lepiej kontrolować sposób wydawania pieniędzy. To by było pożyteczne, szkoda może, że późno.

Najważniejszym kryterium oceny nowego planu nie będą jednak same wynagrodzenia medyków. O sukcesie reformy zdecyduje to, czy za publiczne pieniądze pacjenci rzeczywiście otrzymają szybszy dostęp do leczenia, krótsze kolejki i lepiej funkcjonujące szpitale. A więc ile pieniędzy uda się przekierować z kieszeni lekarzy na leczenie oraz ile miejsc szpitalach i kolejkach do specjalistów uda się uwolnić. Na to pytanie trudno dzisiaj odpowiedzieć.

CZYTAJ TEŻ:

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

Źródło zdjęcia: screen z konferencji minister zdrowia

Subscribe
Powiadom o
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Radek
46 minut temu

Działania pozorne.

A gdzie zakaz obejmowania stanowisk dyrektorskich czy w radach szpitali dla osób, które w ciągu ostatnich 5 lat należały do partii politycznej?

Publika ma odnieść wrażenie że rozpasanie dotyczy tylko lekarzy, bo na nich koncentrują się wszystkie działania.

Admin
44 minut temu
Reply to  Radek

O tym nie było (chyba). Ale może jeszcze będzie?

Tomek
43 minut temu

Proponowane regulacje dotyczą publicznych szpitali i przychodni. Tymczasem jest bardzo wiele przychodni niepublicznych, czyli popularnych NZOZów, świadczących podstawową opiekę zdrowotną w ramach NFZ albo bardziej specjalistyczne usługi typu operacje zaćmy, kręgosłupa, również w ramach NFZ. Czy lekarze nie przeniosą się po prostu do tych placówek?

Admin
37 minut temu
Reply to  Tomek

Nie wiem, ale myślę, że te zasady dotyczące kontraktacji, przejrzystości i wymogów płacowych mogą dotyczyć też prywatnych NZOZ-ów, które „żyją” w dużej części z pieniędzy NFZ

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu